Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 7 , 1 9 7

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Emocje: Pytania do specjalistów

Jak się przestać samookaleczać?

W 6 klasie szkoły podstawowej chciałam zobaczyć jak to jest. Podłapałam to od koleżanki. Wtedy pocięłam się tylko 2 razy. Potem, przez ok. pól roku, się nie ciełam. Jak znowu zaczęłam to było już gorzej - był taki czas, że...

W 6 klasie szkoły podstawowej chciałam zobaczyć jak to jest. Podłapałam to od koleżanki. Wtedy pocięłam się tylko 2 razy. Potem, przez ok. pól roku, się nie ciełam. Jak znowu zaczęłam to było już gorzej - był taki czas, że cięłam się systematycznie co tydzień - dwa tygodnie.

Udało mi się z tym skończyć na miesiąc, czasem nawet na 2 - 3 miesiące. Łącznie (na razie) pocięłam się ok. 20 razy i na razie nie tnę się już ponad 4 miesiące, ale boję się, że jak wrócę do szkoły to znowu koleżanki zaczną mi dokuczać i znowu zacznę to robić. Nie potrzebuję pomocy, ale chcę po prostu wiedzieć jak z tym skończyć ;(((

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dlaczego wszystkich odrzucam?

Mam 17 lat. Od około pół roku wszystko mnie denerwuje, wszystko mi przeszkadza. Każda mała drobnostka sprawia, że wpadam w furię, krzyczę, cały dzień chodzę zła. Jestem z chłopakiem w związku od roku. Kiedyś wszystko było w porządku, układało...

Mam 17 lat. Od około pół roku wszystko mnie denerwuje, wszystko mi przeszkadza. Każda mała drobnostka sprawia, że wpadam w furię, krzyczę, cały dzień chodzę zła.

Jestem z chłopakiem w związku od roku. Kiedyś wszystko było w porządku, układało się nam. Ale ostatnio całą złość przelewam na niego - chociaż denewruje mnie coś innego, on i tak obrywa za to. Wyżywam się na nim. Niedawno mnie zdradził. Czy to może być spowodowane przez to?

Przez ostatnie miesiące wiele przeszłam. Poroniłam. Szczerze mówiąc nie bolało mnie to tak bardzo - dopiero niedawno zaczęłam często myśleć o nienarodzonym dziecku. Mam wspaniałe przyjaciółki, które starają się ze wszystkich sił, ale ja również je odtrącam.

Czy to może być coś poważnego? Czy mam udać się do psychologa? Nie wiem co mam robić. Przez moje zachowanie wielu ludzi ode mnie się oddala. Mój związek się sypie. Nikt nie potrafi mnie zrozumieć. Czekam na odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Tylko bijąc mojego chłopaka potrafię odreagować złość. Co z tym zrobić?

Mam problem: ogółem już od dłuższego czasu, czyli 3 - 4 lat zauważyłam, że stałam się "wrażliwa" - są momenty kiedy gdy ktoś mi coś powie, nie do końca przykrego, ani nic, a ja mam ochotę zacząć płakać czy też...

Mam problem: ogółem już od dłuższego czasu, czyli 3 - 4 lat zauważyłam, że stałam się "wrażliwa" - są momenty kiedy gdy ktoś mi coś powie, nie do końca przykrego, ani nic, a ja mam ochotę zacząć płakać czy też przy zwykłej rozmowie z rodzicami na mój temat czy inny w rozmowie jakieś słowo tak na mnie zadziała że zaczynam płakać i dalsza moja rozmowa nie jest możliwa, bo przez płacz ciężej mi się mówi...

Chcę podkreślić, że kiedyś taka nie byłam, ale to nie jest główny problem - mam chłopaka, z którym ogólnie jestem bardzo szczęśliwa, szanuje on mnie, jest ze mną zawsze nawet przy moich incydentach choć wiem, że i on już tego nie wytrzymuje.  Problem tkwi w tym, że jak jestem o coś na niego zła nie potrafię czasami wytrzymać z tym w sobie i doszło kiedyś do incydentu, że go uderzyłam z pięści niemocno w klatkę i od tamtego momentu nie potrafię inaczej czasami się powstrzymać jednak we mnie jest wtedy taka złość, że najchetniej bym rzucała rzeczami, co mi się zdarzało, np. pilotem, a co do uderzeń mojego chłopaka, jak jestem zła na niego, to czasami tylko właśnie w taki sposób potrafię odaragować - jest mi po tym trochę lepiej, jednak wtedy jest się lepiej do mnie nie zbliżać nim mi nie przejdzie. Po tym jak się uspokoję za każdym razem mam wyrzuty sumienia straszne, bo ile razy mogę go cięgle przepraszać? Jednym słowem czasami panuję nad rękoma, ale nie raz się nie da, podobnie jak ze słownictwem w jego stronę - kiedyś tak też nie było.

Z płaczem jest tak samo i nawet częściej, chodźby w zwykłej sprzeczce, albo jak mi, np. smsa napisze, że będzie za godzinę, a miał być zaraz. Co mam zrobic? Czy jestem chora? Jak mam sobie z tym radzić? Zdaję sobie sprawę, że to na dobre nikomu nie wyjdzie. Dodam, że jestem osobą niepełnoletnią - mam 16 lat - rodzice o tym nie wiedzą i wolałabym im nie mówić.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Osiągam sukcesy, ale nie wierzę w swoje możliwości i nic mnie nie cieszy. Dlaczego tak jest?

Witam serdecznie. Mam 27 lat, jestem mężczyzną. Od jakiegoś czasu - to znaczy od ładnych paru lat - mam nawroty złego samopoczucia, trwające przeważnie 2-3 tygodnie. Potrafię stworzyć sobie problem nawet gdy go w rzeczywistości nie ma (wymyślając sobie...

Witam serdecznie. Mam 27 lat, jestem mężczyzną. Od jakiegoś czasu - to znaczy od ładnych paru lat - mam nawroty złego samopoczucia, trwające przeważnie 2-3 tygodnie. Potrafię stworzyć sobie problem nawet gdy go w rzeczywistości nie ma (wymyślając sobie cos zupełnie błahego, tylko po to żeby to obniżało mój nastrój).

Po prostu nie potrafię być szczęśliwy (gdy przychodzą chwile euforii, zaraz w podświadomości wymyślam sobie coś, co to szczęście hamuje - być może jest to spowodowane czynnikami genetycznym - pamiętam, że już w przedszkolu doświadczałem takiego schematu i u jednego z rodziców dostrzegam podobne zachowania), nie reaguję na bodźce zewnętrzne (tzn. mam przeświadczenie, że jestem brzydki, głupi itp.) pomimo faktu, iż otoczenie wskazuje na coś zupełnie odwrotnego (wiem, że np. podobam się kobietom, ale zważywszy na moją niską samoocenę nawet na to nie reaguje oraz ukończyłem dobrą uczelnię i mam fajną pracę). U ludzi dostrzegam tylko negatywne cechy, a także uważam, iż wszystko musi być perfekcyjne (tzn. uważam np., że prawo do szczęścia mają tylko ludzie piękni, bogaci itp., też odkąd pamiętam tak myślałem - chodzi o perfekcję).

Bardzo proszę o pomoc - czy można sobie poradzić z opisanym przeze mnie na początku schematem ( euforia - szukanie czegoś negatywnego co mi tę chwile szczęścia zburzy i z drugiej strony ta tendencja do perfekcji, która jest niemożliwa do osiągnięcia, z czego zdaje sobie sprawę, jednak niemożność jej osiągnięcia wprawia mnie w bardzo zły nastrój)? Jeśli tak to w jaki sposób? I czy druga część mojego opisu (zaniżona, negatywna ocena samego siebie, dostrzeganie tylko brzydoty w otaczającym nas świecie, brak satysfakcji z rzeczy które do tej pory sprawiały mi radość, od czasu do czasu myśli samobójcze - chociaż wiem, że poki żyją moi rodzice tego nie zrobię, bo zbytnio ich kocham) może wskazywać na depresję czy jedynie na chandrę?

Dodam jeszcze, że w chwilach "depresji " często wracam do lat młodości, by przywołać te najfajniejsze wspomnienia, co na kilka sekund bardzo poprawia mi nastrój, jednak póżniej "depresja" powraca. Jak sobie z tym wszystkim poradzić? Bardzo proszę o odpowiedź, gdyż w tak stosunkowo młodym wieku nie potrafię zupełnie cieszyć się życia.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie mogę już tak dłużej żyć… Co powinnam ze sobą zrobić?

Mam 20 lat, od 13 roku życia mam myśli samobójcze, ale powstrzymuje mnie nadzieja na lepsze jutro. W rodzinie i w znajomych nie mam oparcia. Całe moje życie mam zły kontakt z rodziną, ciągle się kłócimy, nawet o byle...

Mam 20 lat, od 13 roku życia mam myśli samobójcze, ale powstrzymuje mnie nadzieja na lepsze jutro. W rodzinie i w znajomych nie mam oparcia. Całe moje życie mam zły kontakt z rodziną, ciągle się kłócimy, nawet o byle co. Nie umiem okazywać emocji i ufać ludziom, dlatego nigdy nie miałam przyjaciół, z którymi mogłabym porozmawiać.

Odkąd skończyłam szkołę nie mam kontaktu ze znajomymi, całymi dniami siedzę w domu i nie czuję potrzeby spotykania się z kimkolwiek. Z moją mamą kłócę się codziennie, przez to zaczynam nienawidzić własnej rodziny - najchętniej bym się wyprowadziła lub zrobiła coś gorszego. Mam stałe napady agresji i zmiany nastroju - w 15 min mój stan może się zmienić o 180 stopni. Nie wiem co powinnam ze sobą zrobić.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co mam zrobić? Jestem w ciąży z byłym chłopakiem

Mam dopiero 17 lat. Osiem miesięcy temu zostawił mnie chłopak (19 lat), z którym byłam prawie 3 lata. Odszedł do innej. Ja nadal bardzo go kocham. Był moją pierwszą miłością. Po rozstaniu nie miałam z nim żadnego kontaktu przez 3...

Mam dopiero 17 lat. Osiem miesięcy temu zostawił mnie chłopak (19 lat), z którym byłam prawie 3 lata. Odszedł do innej. Ja nadal bardzo go kocham. Był moją pierwszą miłością. Po rozstaniu nie miałam z nim żadnego kontaktu przez 3 miesiące, aż tu nagle się odezwał. Na początku były to normalne wiadomości, lecz z czasem to się zmieniło. Dostawałam sms-y mniej więcej takiej treści "nie mogę zapomnieć", "nie wiedziałem, że to takie silne". Koleżanki uważały, że to normalne przekonywały mnie, że traktuje mnie tylko jak swoją kumpelę.

W końcu doszło do spotkania - to była tylko jego inicjatywa, mówił, że w wakacje jedzie do pracy za granicę i że już możemy się nie spotkać, dlatego się zgodziłam. Wiedziałam, że nic z tego nie będzie, bo on kogoś ma. Na jednym spotkaniu jednak się nie skończyło. Kilka razy mu odmówiłam, jednak kiedy mnie zaczepił na ulicy zaproponował spotkanie zgodziłam się. Trzy spotkania pod rząd, na ostatnim doszło między nami do zbliżenia. Po wszystkim powiedział mi, że to był błąd, że tak nie powinno się stać. Ja się załamałam. Czułam się fatalnie. Jakby tego było mało okazało się, że jestem z nim w ciąży. Jego pierwsza reakcja - "usuń". Dopiero potem przyznał, że nie powinien tak mówić.

Ostatnio pisaliśmy ze sobą - wtedy właśnie powiedział mi, że jestem dla niego strasznie pociągająca, że mógłby to ze mną robić cały czas, ale że z jego dziewczyną dobrze się dogadują, pomimo że tego jeszcze nie planowali… Kiedy to przeczytałam poczułam się tak bardzo skrzywdzona, a do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jeden fakt, że mój były przyznał się mojemu bratu, że nadal coś do mnie czuje, a do swojej obecnej dziewczyny nic. Brat stwierdził, że mógł być on pod wpływem alkoholu, bo inaczej nie byłby w stanie tak wprost tego powiedzieć. Ostatnio się spotkaliśmy. Musieliśmy pogadać. I wtedy on powiedział, że powinien coś wypić, bo wtedy mógłby mi coś powiedzieć - nie wiem o co mu chodziło.

Cała ta sprawa jest dla mnie o tyle trudna, że czuję coś do tego chłopaka, ale on ma dziewczynę. Teraz się nie odzywa, nie wiem co mam robić. Co myśleć o jego zachowaniu? O czym to świadczy? Co dalej? Moja psychika już tego nie wytrzymuje…

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak nakłonić mamę do powrotu?

Witam. Mam 19 lat, a moja siostra 16. Mieszkamy już od ponad roku w Kanadzie. Moja mama wyjechała tutaj z powodu męża, z którym i tak się rozwiodła. Natomiast w Polsce zostawiła wszystko co miała: prace, dom, rodzinę, znajomych,...

Witam. Mam 19 lat, a moja siostra 16. Mieszkamy już od ponad roku w Kanadzie.

Moja mama wyjechała tutaj z powodu męża, z którym i tak się rozwiodła. Natomiast w Polsce zostawiła wszystko co miała: prace, dom, rodzinę, znajomych, a mojej siostrze i mnie nie pozwoliła skończyć szkoły. O tym, że moja mama się rozwiodła nikt nie wie (oprócz mojej starszej siostry i paru cioć i wujków). Wszyscy jednogłośnie mówią abyśmy wróciły. Ja i moja siostra też tego chcemy, bo nie umiemy się znaleźć tutaj.

Jak mogę przekonać mamę do powrotu? Dodam, że rozmawiałam z nią i cały czas ucieka kiedy próbuje z nią porozmawiać.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Wszystko mnie denerwuje. Co z tym zrobić?

Mam 16 lat i od pewnego czasu wszystko wokół mnie denerwuje, po prostu, bez powodu. Mam takie jakby fale - czasami jestem fajny, uśmiechnięty, a czasami wszystko jest złe. Nie wiem co ze sobą zrobić.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czemu mam taki żal?

Witam! Sama niewiem co robić - nie mam nikogo bliskiego komu mogłabym się wyżalić, poradzić. Zawsze brakowalo mi ciepła, miłości, bliskości. Kiedyś zaczął pisać do mnie mój bliski kuzyn, że mu się podobam itp. Spotykałam się z nim, całowałam itp....

Witam! Sama niewiem co robić - nie mam nikogo bliskiego komu mogłabym się wyżalić, poradzić. Zawsze brakowalo mi ciepła, miłości, bliskości. Kiedyś zaczął pisać do mnie mój bliski kuzyn, że mu się podobam itp. Spotykałam się z nim, całowałam itp. - wiem, że to kuzyn, ale mi brakowalo miłości, ciepła itd. i dlatego z nim poszłam.

On mnie nie kochał, bo miał dziewczynę, ale mi to nie przeszkadzało - po prostu chodziło mi o to ciepło. Nigdy tak nie zwracałam na niego uwagi, ale gdy on zaczął do mnie pisać czułe słowka: kochanie itp., zaczął mnie całować, przytulać - po prostu zauroczył mnie sobią. W końcu doszło do tego, że zaszliśmy trochę za daleko (nie seks, ale coś podobnego - nie chciałam go stracić, bo miałam tylko jego bliskiego, więc zgadzałam się na wszytsko).

Od tamtej pory przestał się w ogóle odzywać do mnie, więc załamałam się całkiem. Pomyślałam, że mu chodziło o to tylko, żeby mnie wykorzystać i powiedziałam mamie o wszystkim, bo już nie mogłam sobie z tym poradzić, ale mama mi mówila: "nie martw się, będzie dobrze". Te słowa w ogóle mi nie pomagały. Jego rodzice i rodzeństwo też się o tym dowiedzileli, ale byli za nim.

Ja przez dłuższy czas rozpaczałam i mama się wkurzyła na mnie i powiedziała: "ludzie mają gorsze problemy", więc już od tamtej pory zostałam całkiem sama. Z tym kuzynem spotykałam się ponad rok temu i od tamtej pory z nim nie rozmawiam. Śni mi się po nocach i choćbym chciała zapomnieć to nie mogę. Ja do tego kuzyna i jego rodzeństwa dalej mam żal chociażby o to, że nie próbowali mi jakoś pomóc - nie mówię, żeby się odwrócić od niego, ale żeby mnie jakoś wspierać itp., a nie że "olali mnie".

Moja mama często się spotyka z tego kuzyna rodzicami, rodzeństwem, pomaga im, grillują razem, nawet z tym kuzynem rozmawia itp., a jak to widzę albo jak słyszę jak rozmawiają przez tel. to mnie aż serce się ściska i łzy się pchają do oczu, bo mam żal do mamy. Co ja mam zrobić, żeby to tak bardzo nie bolało, gdy widzę, że mama z nimi rozmawia, spotyka się itp.?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mam iść do psychologa?

Witam! Mam 13 lat jestem dziewczyną. Od jakiegoś czasu zaczęłam inaczej patrzeć na życie - wydaje mi się, że wszystko jest bez sensu, że po co mam coś robić jak i tak umrę, a moja przyszłość wydaję mi się nudna....

Witam! Mam 13 lat jestem dziewczyną. Od jakiegoś czasu zaczęłam inaczej patrzeć na życie - wydaje mi się, że wszystko jest bez sensu, że po co mam coś robić jak i tak umrę, a moja przyszłość wydaję mi się nudna. To co sprawiało mi kiedyś przyjemność już nie jest takie samo. Chcę się dowiedzieć czy coś mi jest, czy tylko to sobie wmówiłam i mi to minie ? Proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy zachowuję się odpowiednio na ten wiek?

Witam. Mam dopiero 15 lat. Od 10 miesięcy jestem z chłopakiem, którego bardzo kocham. No właśnie, w takim wieku miłość. Moje koleżanki mają chłopaków, ale po 2 lub 3 miesiące, ale nie są do nich tak przywiązane. Ja przeżywam wszystko.Czasami...

Witam. Mam dopiero 15 lat. Od 10 miesięcy jestem z chłopakiem, którego bardzo kocham. No właśnie, w takim wieku miłość. Moje koleżanki mają chłopaków, ale po 2 lub 3 miesiące, ale nie są do nich tak przywiązane. Ja przeżywam wszystko.Czasami kiedy budzę się rano histeryzuję, ponieważ go nie widzę i za nim tęsknię. Jestem od niego uzależniona. Wszyscy w moim otoczeniu o nim wiedzą.

Spotykałam się z nim często w wakacje, spędziliśmy razem tydzień u niego, byliśmy razem nad morzem z jego rodziną i jego przyjaciółmi. On robi wszystko dla mnie co może. Tu moja mama mi na dużo pozwalała z tym, ale poza tym mało mogę. Moja rodzina ma o mnie złe zdanie. Każdy cały czas krytykuje moje zachowanie, że zakochuję się na zabój, że jestem zasmarkata, że traktuję to na poważnie i on zaraz ze mną zerwie. A on sam ostatnio przyjechał rowerem w 20 minut 12 km do mnie aby przeprosić za małą głupotę. Płakał i prosił żebym mu wybaczyła.

Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, a i zakochaną parą. Mój chłopak jest starszy tylko o rok, a może wrócić o której chce. Co wieczór włóczy się z kolegami, a ostatnio z kolegą i jego dziewczyną (moją przyjaciółką w moim wieku) i wszyscy chodzą do której chcą. Ja mogę o tym pomarzyć. Robię mu za to wyrzuty, inaczej nie potrafię - i tu też nie wiem co mam robić. Okropnie wieczorami się nudzę i mu okropnie zazdroszczę! Ja mogę na dworze być do 22. Do tego często się smucę, dużo płaczę, robię kłótnie o byle co. Jestem histeryczką wręcz.

Czasami za małe coś płaczę, chodzę po pokoju, trzęsę się, i dużo myślę o samobójstwie. Głównym powodem teraz było to, że mój chłopak idzie do nowej szkoły a ja zostaję w starej. Nie wiem jak to wytrzymam. Dla mnie szkoła była czymś dzięki niemu. Wszystko będzie mi się z nim kojarzyło i będę to okropnie przeżywać. Mój chłopak mówi mi, że po prostu mam wyluzować i tyle, ale on mnie nie rozumie. To silniejsze ode mnie. Te całe histeryzowanie. Co mam ze sobą zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Cały czas płaczę i jestem smutna. Czy mam depresję?

Witam, nazywam się Natalia i mam 15 lat. Od prawie 3 miesięcy czuję się okropnie - ciągle jestem smutna i zmęczona, bez powodu się wkurzam i mam częste napady płaczu, przez to ciągle kłócę się z moim chłopakiem i...

Witam, nazywam się Natalia i mam 15 lat. Od prawie 3 miesięcy czuję się okropnie - ciągle jestem smutna i zmęczona, bez powodu się wkurzam i mam częste napady płaczu, przez to ciągle kłócę się z moim chłopakiem i nie umię dogadać się ze znajomymi. Od niedawna mam także uczucie zagrożenia, bóle głowy i nadbrzusza, cały czas mam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje - nawet w domu przestałam się czuć bezpiecznie. Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Tylko siąść i płakać. Jak mam sobie z tym wszystkim poradzić?

Jestem dwudziestolatką. Od pewnego czasu bardzo się zmieniłam - mało jest rzeczy, które by mnie cieszyły, wszystkiego się boję, często płaczę i miewam myśli samobójcze. Nie chce mi się po prostu żyć… Wszystko mnie denerwuje i złości, wybuchy płaczu to...

Jestem dwudziestolatką. Od pewnego czasu bardzo się zmieniłam - mało jest rzeczy, które by mnie cieszyły, wszystkiego się boję, często płaczę i miewam myśli samobójcze. Nie chce mi się po prostu żyć… Wszystko mnie denerwuje i złości, wybuchy płaczu to już codzienność.

Najbardziej cierpi na tym mój chłopak, który już ze mną nie wytrzymuje - czepiam się go o wszystko i nie mogę nad tym zapanować, a później płaczę, bo narozrabiałam. Nie chcę tego, ale to samo wychodzi… Doprowadziłam do tego, że on coraz częściej wspomina, że nie chce ze mną być, chce być wolny od tych chorych akcji, które mu robię. Tylko przy nim czuję się bezpiecznie i może lepiej, a on ma już dosyć spędzania czasu ze mną, a do tego nie zawsze rozumie, że moje humory, czepianie się i myśli samobójcze to nie jest moje "widzi mi się" - ja naprawdę czuję w środku taką pustkę, ból, agresje, żal…

Nie wiem co to jest. Nawet teraz pisząc to, chce mi się płakać, gdyby nie to, że jestem w pracy - usiadłabym i się rozpłakała... Nie mogę sobie z niczym poradzić, obwiniam się o wszystko, nic mi się nie udaje… Nie chcę już tego koszmarnego uczucia! Boję się tego świata, boję się, że dla mojego chłopaka nie jestem już ważna, boję się, że mnie zdradzi, zostawi, nie wytrzyma ze mną… On jest taki zapatrzony w swoje koleżanki - one są takie fajne, wesołe, fajnie się z nimi bawi, nie ograniczają go i nie czepiają się. Boje się wszystkiego. Najchętniej wybiegłabym stąd teraz, schowała się u niego w ramionach i już nigdy stamtąd nie wychodziła...

Do tego wszystkiego moi rodzice się rozstali i cały czas są jakieś spory, w które jestem mieszana, moja mama jest nieuleczalnie chora i będzie potrzebowała opieki pewnie do końca życia, więc nawet o przeprowadzce nie mogę myśleć, chociaż ostatnio w jej życiu pojawił się facet, więc może on się nią już zaopiekuje. Tylko kto zaopiekuje się mną? Przerasta mnie po prostu wszystko!

We wrześniu mam jeszcze do zaliczenia dwa egzaminy poprawkowe, a w ogóle nie mam motywacji żeby się zabrać za naukę. Myślałam nawet o rezygnacji ze studiów, bo przecież nie zaliczając przedmiotu, który jest specjalizacją to jak można myśleć, że dalej nadaję się na te studia? Z pracą też niepewnie - kończy mi się za miesiąc staż i nie wiadomo co dalej?

Z resztą czuję, że nie jestem tu potrzebna. Wszystko jest bez sensu, żadnej perspektywy na lepsze jutro, naprawdę odechciewa się żyć... Co się ze mną w ogóle dzieje? Pomóżcie, proszę...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dlaczego nie umiem się z niczego cieszyć?

Witam. Mam pewnien problem: otóż od jakiegoś czasu nic mnie nie cieszy, nie okazuję emocji, radości gdy dostanę jakiś prezent, w ogóle nie okazuję radości. Nic mnie nie cieszy... Po prostu nic! Mam 16 lat. Nie boję się śmierci,...

Witam. Mam pewnien problem: otóż od jakiegoś czasu nic mnie nie cieszy, nie okazuję emocji, radości gdy dostanę jakiś prezent, w ogóle nie okazuję radości.

Nic mnie nie cieszy... Po prostu nic! Mam 16 lat. Nie boję się śmierci, ani czegoś w tym stylu, do ludzi mogę wychodzić, po prostu nic mnie nie cieszy - ani komputer, ani tv, ani skuter. Nic. Czasami zdarza się,  że tracę świadomość, np. w dużym sklepie albo innych nieznanych mi pomieszczeniach, albo w ogóle - u kuzyna też się zdarzyło.

Co to może być? Proszę o pomoc:(, bo ja chcę normalnie się cieszyć z życia i z różnych rzeczy, z których można czerpać radość.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Eksperymentuję z narkotykami, nie szanuję żadnych zasad, mam problemy w domu - czy da się coś z tym jeszcze zrobić?

Witam! Mój problem jest bardzo złożony, nie potrafię sobie sama z tym poradzić. Mam 19 lat - od 15 roku życia eksperymentuję z rozmaitymi narkotykami, nie raz byłam bardzo blisko uzależnienia fizycznego. Psychicznie jestem pewnie cały czas, jednak patrząc...

Witam! Mój problem jest bardzo złożony, nie potrafię sobie sama z tym poradzić. Mam 19 lat - od 15 roku życia eksperymentuję z rozmaitymi narkotykami, nie raz byłam bardzo blisko uzależnienia fizycznego.

Psychicznie jestem pewnie cały czas, jednak patrząc obiektywnie - narkotyki są dodatkiem do mojego życia, niekiedy tylko rażąco wpływają na moją egzystencję. Nie stanowią problemu - problem tkwi we mnie od zawsze. Od najmłodszych lat (gdy nie byłam konsumentką używek) mam cholerne trudności z akceptacją zasad, wpadam zawsze w liczne kłopoty. Zostałam nawet raz wyrzucona ze szkoły.

Moja cała rodzina (jak i ja sama) nie potrafi wytłumaczyć moich niektórych zachowań. Spotykam się raczej z odtrąceniem, brakiem akceptacji i co typowe u mojej matki - zwracaniem na siebie uwagi. Ona zawsze tylko bagatelizowała moje problemy - w rzeczywistości nigdy nie byłyśmy sobie bliskie. Z jej strony - jak i niemal całej rodziny - prędzej spotkam się z wyzwiskami (często bywa bardzo hardkorowo, miotanie kurw*mi i szmatami to norma) czy nawet przemocą fizyczną.

Szkoda mi mojej matki. Rozumiem fakt, że jestem nie do zniesienia, jednak jej reakcja wywołuje u mnie rozmaite uczucia. Niekiedy emocje te oscyluja między nienawiścia, zrozumieniem, a poczuciem winy. I jak tu być normalnym? Myślę niezwykle abstrakcyjnie, mam naturę choleryczną, wpadam często w furie podczas których moja nieobliczalność mnie przeraża. Na dodatek wahania nastroju, które odczuwam od zawsze, są nie do zniesienia.

Mam wrażenie, że siedzą we mnie dwie zupełnie odmienne osoby - moje myślenie i nastrój zmieniają się z sekundy na sekundę. Miałam myśli samobójcze, ale ponieważ obajwy się stale pogłębiają - tym razem myślę bardzo poważnie o skończeniu ze sobą.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak zapanować nad popełnianiem tych samych błędów?

Witam. Mam 24 lata, kobieta. Od pewnego czasu zastanawiam się nad swoim samopoczuciem - otóż czasem mam wrażenie, iż jestem aktorem w swoim życiu. Budzę się rano i mam wrażenie, że życie które się rozgrywa nie dotyczy mnie. Dość dziwnie...

Witam. Mam 24 lata, kobieta. Od pewnego czasu zastanawiam się nad swoim samopoczuciem - otóż czasem mam wrażenie, iż jestem aktorem w swoim życiu. Budzę się rano i mam wrażenie, że życie które się rozgrywa nie dotyczy mnie. Dość dziwnie się z tym funkcjonuje!

Dodam może, iż w przeciągu roku moje życie zmieniało się kilkukrotnie, nie miałam czasu nawet dostosować się/przyzwyczaić do otaczającej mnie rzeczywistości, a tu już kolejna zmiana - w sumie wynikająca z moich własnych działań. W sumie w życiu sporo mi się udało, ale raczej nie w sferze osobistej, tu raczej rozstania. Wyjeżdżam na studia za granicę, co było zawsze moim marzeniem, a teraz jestem sparaliżowana przez strach i obawy, choć wiem, że decyzji nie cofnę.

Czasem mam wrażenie, że mam osobowość zależną i wolę, aby inni podejmowali za mnie decyzje, choć wszystko co dotychczas zrobiłam jest tylko i wyłącznie moim tworem, a może Stworem-Potworem? Chcę się pozbyć tego odczucia "alienacji" i funkcjonować normalnie, a także w pełni identyfikować się z moim życiem czy działaniami. W zasadzie to po rozstaniu z moim ex partnerem, wyrzuciłam to z głowy, jakby nie istniało. Nawet nie można mnie spytać o ten etap, bo uznaję iż nic takiego nie miało miejsca.

Mój były partner "uzależnił" mnie od siebie w sposób emocjonalny i dał poczucie iż nic sama nie jestem w stanie zdziałać. Czy to oznacza, że dalej będę brnąć w takie kontakty? Jak zapanować nad popełnianiem tych samych błędów? Czy cierpię na poważne zaburzenia? Dziękuję za odpowiedź. NN

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie radzę sobie z moimi emocjami. Jak być szczęśliwą i nie denerwować ludzi wokół?

Witam. Mam 16 lat i nie mam bladego pojęcia co się od ponad roku ze mną dzieje. Zupełnie nie akceptuję siebie. Nie podobam się sobie i widzę w sobie same wady, choć przyjmuję do wiadomości, że niby jestem ładna, jednak...

Witam. Mam 16 lat i nie mam bladego pojęcia co się od ponad roku ze mną dzieje. Zupełnie nie akceptuję siebie. Nie podobam się sobie i widzę w sobie same wady, choć przyjmuję do wiadomości, że niby jestem ładna, jednak w ogóle wykluczam fakt, że mogłabym się komuś podobać.

Miewam też stany nerwicowe. Parę miesięcy temu, podczas kłótni z mamą zaczęłam się dziwnie trząść, skakać (właściwie nie wiem co to było, ale byłam tak wściekła, że miałam ochotę coś rozwalić, poczuć głupią satysfakcję). Nigdy nie jestem usatysfakcjonowana. Mam chore ambicje, a gdy ich nie realizuję to furia się pogłębia. Zazwyczaj czuję jakiś brak akceptacji. Jak mi ktoś prawi komplementy to zazwyczaj mówię by przestał, bo nie mam ochoty słuchać takich bujd. Szczerze mówiąc mam siebie strasznie dość i strasznie się tym męczę, bo mam rodzinę i przyjaciół, którzy mnie przecież kochają i o mnie dbają.

Rok temu w szkole miałam też atak strasznej histerii (właściwie to miewałam je bardzo często, ale 1 raz taki wielki). W tedy to już w ogóle było ze mną kiepsko. Czułam się strasznie niedowartościowana. Aż jakoś trafiłam do higienistki, bo chciałam dostać jakąś tabletkę na uspokojenie. Ta kobieta zadzwoniła po moją wychowawczynię i p. dyrektor. Obie ze mną porozmawiały i byłam im strasznie wdzięczna. Jakoś tak poczułam się zrozumiana, ale też było mi strasznie głupio z powodu mojego zachowania. Czułam wstyd i odrazę do swojego głupiego i niekontrolowanego zachowania. Panie też zaproponowały mi bym odwiedziła psychologa szkolnego, ale jakoś nie mogłam tam iść.

Jestem osobą która gromadzi wszystkie stresy w sobie i rzadko dopuszcza do siebie ludzi bliżej. Nie chcę by poznali moje wnętrze, bo wtedy nie czuję się silna. Chcę być niezależna w taki dziwny sposób. Jednak gdy zdarzało mi się rozmawiać o tym z mamą - ona zawsze dziwnie na mnie patrzyła, mówiła, że przesadzam, że mam przecież tak dobrze, że nie doceniam tego co mam (choć tu ma rzeczywiście rację) i że z tym psychologiem to już  przesadziłam. A głupio mi jej mówić, że mam czasem ochotę wyrwać sobie włosy z głowy, bo jestem tak wściekła i zła na mój brak np. weny twórczej, by zrobić jakieś interesujące zdjęcia. Nie chcę jej irytować.

Chcę po prostu czuć się dobrze i być szczęśliwą i nie denerwować ludzi wokół. Proszę o jakieś wytłumaczenie czy pomoc, bo już sama się meczę sobą…

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam wielkie problemy w domu i szkole. Co mam z tym wszystkim zrobić?

Mam 12 lat. Chodzę do psychologa ponieważ moja mama jest chora na schizofrenię paranoidalną. Jak byłam młodsza, gdzieś do 6 lat, byłam nawet szczęśliwa, ale w zerówce już nie - nie umiałam nawiązać kontaktów z rówieśnikami, bałam się nowego otoczenia....

Mam 12 lat. Chodzę do psychologa ponieważ moja mama jest chora na schizofrenię paranoidalną. Jak byłam młodsza, gdzieś do 6 lat, byłam nawet szczęśliwa, ale w zerówce już nie - nie umiałam nawiązać kontaktów z rówieśnikami, bałam się nowego otoczenia.

Jeszcze gorzej było w klasach 1-3 - wszyscy (prawie) myśleli, że jestem jakaś idiotka itp., bez żadnego powodu uwzięli się na mnie, dokuczali mi, a ja się nie miałam bronić przed całą bandą bachorów, tym bardziej, że nie uważam bym była ładna. Dopiero w 4 klasie znalazłam sobie koleżankę, ale ona mnie wrobiła, okradła i potem miałam problemy, ale to jak mnie okradła i w ogóle to już było w 5 klasie. Ona miała gang, prawie całą klasę i nie tylko - bałam się chodzic do szkoły i pod koniec roku, przed wakacjami, byłam tak spanikowana, że poszłam z taką głupią pseudokoleżanką na wagary co mi się nigdy nie zdarzyło. Dodam, że ta dziewczyna której się bałam chodziła ze mną do klasy i była zgłoszona do wychowawczyni, dyrektorki nawet, ale to nic nie pomogło - wychowawvczynia zwróciła jej tylko uwagę :( a ona dalej swoje. Teraz, w wakacje, jest jeszcze gorzej. Boję się szkoły, jak słyszę o szkole to aż mi się chce płakać. Dodam, że na wakacjach byłam tylko na wsi i też źle mi z tego powodu - myślę, że wszyscy gdzieś pojechali, a ja nie :(.

Czasami mam potrzebę żeby się wypłakać, ale to mi nie bardzo pomaga. Ostatnio nie chce mi się chodzic do kościoła, zapominam mówic pacierz. Strasznie bym chciała byc kimś innym, nie sobą, codziennie myślę po co się urodziłam, jeżeli moje życie jest do kitu. Już nie wiem co robić. Błagam o pomoc :[

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mój chłopak popełnił samobójstwo, rodzice ze sobą nie rozmawiają, przyjaciółka ma depresję - do kogo się zwrócić o pomoc?

Witam! Mam 18 lat. Mój chłopak pół roku temu popełnił samobójstwo. Moi rodzice nie rozmawiają ze sobą od 4 lat. Moja przyjaciółka choruje na ciężką depresję. Od jakiegoś czasu zauważyłam u siebie niepokojące objawy. Mam częste bóle głowy...

Witam! Mam 18 lat. Mój chłopak pół roku temu popełnił samobójstwo. Moi rodzice nie rozmawiają ze sobą od 4 lat. Moja przyjaciółka choruje na ciężką depresję. Od jakiegoś czasu zauważyłam u siebie niepokojące objawy.

Mam częste bóle głowy, zaburzenia pamięci, często nie pamiętam jak nazywają się proste przedmioty, czy jak koleżanka z klasy ma na imię; nie mam ochoty wychodzić z domu, np. z paczką znajomych, ciągle ich unikam, płaczę o byle jaką drobnostkę, ale także często płaczę przez całą noc obwiniając się o śmierć chłopaka. Ciągle śpię, nie mam siły wstać z łóżka mimo iż jest np. godzina 14, nie chce mi się uczyć, mam wszystko gdzieś. Z nerwów ciągle jem i tyję. Jak jest mi bardzo źle, to upijam się do nieprzytomności. Czasami nie mam siły się nawet wykąpać. Jestem małomówna, wszytsko "rozgrywa" się w mojej głowie, czasami w mojej głowie słyszę głosy. To wszystko zaczęło się od śmierci mojego chłopaka.

Boję się, że dzieje się ze mną coś złego. Rozmawiałam o tym z mamą, ale ona stwierdziła, że moje problemy są niewielkie i że powinnam sobie poradzić z nimi sama. Czy jest ze mną coś nie tak czy po prostu zbyt bardzo się tym wszytskim przejmuję? Nie chcę być chora, chcę żeby wszystko było okej. Proszę o pomoc!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jestem zmęczona życiem i czuję się staro. Czy jest jeszcze szansa, że będę się cieszyć?

Mam 23 lata. Po raz pierwszy w życiu nie potrafię poradzić sobie z zaistniałą sytuacją. Zawsze byłam osobą silną psychicznie. Nie miałam łatwego dzieciństwa, ponieważ ojciec bił moją mamę. Kiedy się rozwiedli czułam radość, po mimo tego, że byłam dzieckiem....

Mam 23 lata. Po raz pierwszy w życiu nie potrafię poradzić sobie z zaistniałą sytuacją. Zawsze byłam osobą silną psychicznie. Nie miałam łatwego dzieciństwa, ponieważ ojciec bił moją mamę. Kiedy się rozwiedli czułam radość, po mimo tego, że byłam dzieckiem. Wychowywali mnie dziadkowie, jednak moja babcia często była agresywna w stosunku do mnie, a nigdy niczym jej nie zawiniłam.

W szkole nie byłam za bardzo lubiana, bo byłam osobą cichą, która tylko się uśmiecha. Skąd ten uśmiech? Pozostało mi to do dzisiaj. W ciężkich chwilach tylko głupio się uśmiecham. Bardzo przeżyłam śmierć dziadka (najbliższej mi osoby). 3 lata temu dowiedziałam się, że moja mama ma nowotwór i praktycznie każdy dzień może być dla niej ostatni.

Po pół roku zostawiłam fajnego chłopaka dla innego, który wydawał mi się super. Ten nowy po 3 latach zostawił mnie dla innej i nie mogłam się z tym pogodzić. Trochę się upokorzyłam prosząc go by wrócił, ale w końcu pogodziłam się z przegraną. Kolejny chłopak okazał się gejem i kiedy odszedł to miałam ochotę skończyć ze sobą, ale pomyślałam o mamie, o tym, że mnie potrzebuje. Straciłam również najlepszych przyjaciół.

W chwili obecnej ogarnia mnie jakaś apatia. Nie widzę sensu życia. Nic mnie nie cieszy. Robię rzeczy, które lubię. Osiągnęłam jak do tej pory sporo. Dostałam się na najlepszą uczelnię, mam najlepsze wyniki, dostaję stypendium, w wolnych chwilach pracuję, stać mnie na rozrywki, ale mnie to nie cieszy. Byłam u dwóch psychologów i niby przez pewien czas czułam się dobrze, ale i tak nie widzę sensu w tym co robię.

Nie widzę sensu w moim życiu. I naprawdę nie wiem już co powinnam zrobić, żeby poczuć się lepiej. Dostrzec jakiś cel w życiu. Czuję jedynie pustkę i to, że jeśli odejdzie moja mama to już nic nie będzie miało dla mnie znaczenia. Niby jestem młoda. Niby całe życie przede mną, ale czuję się staro… Nie płaczę, nie reaguję emocjonalnie, tak jakby zabrakło mi sił na cokolwiek. Rozmawiałam z wieloma ludźmi, czytałam wiele porad i nie wiem już - czy jest mi jeszcze coś w stanie pomoc?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty