Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Konflikty w związku: Pytania do specjalistów

Związek z 10 lat starszym partnerem

Mam 20 lat, od 3 miesięcy mam chłopaka starszego o 10 lat. Czuję się szczęśliwa, kocham go bez granicznie, ufam mu, lecz podświadomie mam obawę, że mnie zdradzi. Na początku związku ciągle wspominał o swoich ex partnerkach. Zaczęło mnie to... Mam 20 lat, od 3 miesięcy mam chłopaka starszego o 10 lat. Czuję się szczęśliwa, kocham go bez granicznie, ufam mu, lecz podświadomie mam obawę, że mnie zdradzi. Na początku związku ciągle wspominał o swoich ex partnerkach. Zaczęło mnie to irytować. czułam, że nie zastąpię mu jego poprzednich dziewczyn. Obawiam się, że on nie potrafi zamknąć przeszłości, że gdyby tylko nadarzyła się okazja, wróciłby do swojej ex, z którą swoją drogą nadal utrzymuje kontakt oraz o której bardzo dobrze wspomina.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Katarzyna Garbacz
Mgr Katarzyna Garbacz
Mgr Kinga Czarnota
Mgr Kinga Czarnota

Brak wzajemnego zaufania w związku

Witam, jestem 28-letnią mamą 19 miesięcznego bobasa i narzeczoną. Planujemy ślub już od dłuższego czasu i nie wiem czy zwątpiłam. Chodzi o to, że tuż po porodzie mój narzeczony się zmienił, było dużo pracy przy maluchu i on ciągle miał...

Witam, jestem 28-letnią mamą 19 miesięcznego bobasa i narzeczoną. Planujemy ślub już od dłuższego czasu i nie wiem czy zwątpiłam. Chodzi o to, że tuż po porodzie mój narzeczony się zmienił, było dużo pracy przy maluchu i on ciągle miał nocne dyżury w pracy za kierownicą. Nie wiem co spowodowało w nim taką agresję na początku. Oboje byliśmy zmęczeni, on był bardzo kochającym tatą i myślę nadal tak jest, ale między nami kompletnie przestawało się układać. Zaczął mnie wyzywać od k*rew, szmat, że będę tak dziennie wyzywana, że jest ze mną tylko dla dziecka, że nie kocha, że powinnam zadbać o siebie i mam zobaczyć jak wyglądam (w ciąży przytyłam 18 kilo), że brzydzi go moją laktacją itp. Jak się raz spóźniłam do domu, bo pomyliłam autobusy, to mi groził, że zabije, że jestem dziwką itp. Szczerze mówiąc nigdy w taki sposób do mnie nie mówił, wiec zaczęłam podejrzewać go o zdradę z kumpelą, do którego dziecka jestem matką chrzestną, zwłaszcza po tym jak zaczął opowiadać pewnego wieczoru o jej piersiach, jakie ma fajne i jak jej urosły po porodzie itp. Nigdy go nie zdradziłam, do momentu jak wyjechał za granicę i rozmawialiśmy właściwie o tym, że trzeba opłacić mieszkanie, że mam przestawić ikonkę na pulpicie, że na pewno jestem w ciąży z innym i że zrobi sobie badania na ojcostwo. Między innymi było też dopiero po wyjeździe, że ja i Oluś to jego skarby. W pewnym momencie już nie mogłam i nie wiem nawet, kiedy zdradziłam go. Było mi bardzo ciężko, bardzo chciałam go objąć i przytulić itp. Nadal go kocham. Powiedziałam mu o tym w grudniu ubiegłego roku, od tego czasu kłóciliśmy się, ja dzwoniłam do niego co godzinę do pracy, potem chyba po czterech miesiącach się uspokoiłam. Cały czas myślałam, że ma romans. Zdawałam sobie sprawę, że coś jest nie tak ze mną, ale nie wiedziałam jak mam nad tym zapanować. Po jakimś czasie mnie uderzył raz, później pokłóciliśmy się na temat ślubu, bo doszliśmy do wniosku, że się kochamy i chcemy być z sobą, ale wtedy go coś napadło i powiedział mi, żebym spierdalała i pełne wiązanki. Ja uderzyłam go w twarz, chyba ze cztery razy, a on w domu mi oddał. To się nazywa taki popularny "liść". To znowu mu oddałam i powiedziałam, że to ostatni raz, kiedy mnie uderzył, na następny dzień pocięłam sobie policzek nożem. Nie mam blizn, bo już się zagoiło, ale przez dwa dni nie wychodziłam z domu. Potrzebuję pomocy, bo nie wiem co dalej. Już nawet sama chciałam odejść. Teraz on mi mówił, że chce odejść, to mu powiedziałam, żeby to po prostu zrobił. A on nie chce, bo nie przeżyje bez dziecka i beze mnie. Co robić?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Ataki nerwicy i kłótnie w związku

Witam. Mam jedyny problem z którym nie potrafię w ogóle sobie poradzić.Chodzi o to że na każdym kroku robię awantury mojemu chłopakowi czasami jest tak że krzyczę na niego na całe mieszkanie lub rzucam nie którymi rzeczami które mam pod... Witam. Mam jedyny problem z którym nie potrafię w ogóle sobie poradzić.Chodzi o to że na każdym kroku robię awantury mojemu chłopakowi czasami jest tak że krzyczę na niego na całe mieszkanie lub rzucam nie którymi rzeczami które mam pod ręką czasami jest tak że jest cisza spokój wszystko dobrze a czasami mam po prostu ataki nerwicy nie chcę by przez to rozpadł się nasz związek chociaż powiedział że jak jeszcze raz coś takiego będzie to koniec z nami nie wiem sama co mam robić ze sobą.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Katarzyna Garbacz
Mgr Katarzyna Garbacz
Mgr Dorota Nowacka
Mgr Dorota Nowacka

Jak poskromić swój wybuchowy charakter?

Szanowna Pani! Mam na imię Paweł. Mam pewien problem i nie wiem, gdzie się z tym zgłosić. Jeśli nie zajmuje się Pani takimi sprawami zrozumiem, ale pozwolę opisać sobie co mnie trapi. Mam 22 lata, jestem w związku dwa, trochę...

Szanowna Pani!

Mam na imię Paweł. Mam pewien problem i nie wiem, gdzie się z tym zgłosić. Jeśli nie zajmuje się Pani takimi sprawami zrozumiem, ale pozwolę opisać sobie co mnie trapi. Mam 22 lata, jestem w związku dwa, trochę ponad dwa lata. Mieliśmy wzloty i upadki jak chyba większość związków, jednak obawiam się o niego bardzo mocno z pewnego powodu. Zawsze wydawało mi się, że jestem osobą opanowaną, która ciężko wyprowadzić z równowagi. Wielu bliskich moich znajomych też tak o mnie mówiło. Jednak nie wiem z jakiej przyczyny właśnie moja ukochana doprowadza mnie czasami do takiego stanu, o który nigdy bym się nie spodziewał. Bardzo ją kocham, a zdarzyło mi się już (nie powiem dokładnie ile razy, ale może ok. 10-15) wybuchać nawet w miejscach publicznych. Ciężko mi bardzo z tym. Mam zawsze po tym wielkie wyrzuty sumienia, mimo że często uważam, że miałem trochę racji o sam powód moich pretensji, ale nic nie usprawiedliwia krzyczenia. Jeszcze co gorsza, szybko przechodzi mi złość i nie mogę sobie darować, że nie powstrzymałem się od tego wybuchu, skoro i tak mi zaraz przechodzi złość. Niestety w 99 % przypadkach towarzyszył tym emocjom alkohol, zazwyczaj w niewielkich ilościach, tak po mojej i jej stronie. Postaram się opisać krótko ostatnią sytuację, jaka miała miejsce. Byliśmy razem ze znajomymi na meczu repr. Polski w warszawskiej strefie kibica, wiadomo wielki tłum ludzi. Wybraliśmy się do toalet (była z nami nasza wspólna koleżanka). Gdy w końcu tam dotarliśmy, ona oznajmiła mi, że nie wraca z powrotem i wychodzi do jakiegoś baru. Oczywiście chciałem iść z nią. Nie widzieliśmy się długo, a gdy w końcu się spotkaliśmy chciała mnie zostawić. Ona stanowczo powiedziała że nie chce żebym z nią szedł, bo będę zły, że wyszliśmy ze strefy kibica. Ja bardzo chciałem z nią iść, bo jest dla mnie najważniejsza. I tak od słowa do słowa, nawet nie wiem kiedy, nastąpił mój wybuch. Zacząłem krzyczeć. Skończyło się na tym, że wręcz uciekła przede mną ze strefy w złości. Zostałem sam, chciałem się z nią koniecznie spotkać i porozmawiać (mam tak, że po każdej awanturze jak lekko ochłonę, chcę normalnie porozmawiać, przeprosić). Próbowałem się do niej dodzwonić przez bardzo długi czas, jak również próbowałem ją znaleźć. Gdy w końcu porozmawialiśmy telefonicznie, nie była to przyjemna rozmowa, choć tym razem moje zdania ograniczały się do przeprosin. Skończyło się na tym, że nie odzywa się do mnie do dziś. Jest dla mnie wszystkim, chcę się dla niej zmienić. Już raz miałem pewien problem wynikający chyba z braku zaufania, bowiem sprawdzałem jej telefon, pocztę itp., itd., jednak udało mi się to przezwyciężyć i od roku nie robię tego ani nie czuję potrzeby. Obecna sytuacja sprowadza się do chwilowego wybuchu złości, potem do godzin, a nawet dni wyrzutów sumienia, może nawet depresji. Jest mi z tym ciężko, tym bardziej, że mogę przez to stracić swoją partnerkę. Bardzo mi zależy, żeby się pozbyć tak samo tych wybuchów złości. Dla niej mógłbym się zmienić całkowicie. Nie wiem ile bym oddał za to by nauczyć się panować zawsze nad swoimi emocjami. Bardzo dziękuję z góry za odpowiedź. Już samo napisanie tego trochę mi pomogło, bo ostatnie dni są dramatem, 2 noce nie mogę spać. Pozdrawiam i dziękuje jeszcze raz. Paweł

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Problemy z zaborczym i zazdrosnym chłopakiem

Mam 21 lat. Jestem w związku prawie 2 lata. Mój chłopak ma ciężki charakter. W dzieciństwie wychowywała go matka, a on, mam wrażenie, pełnił czasami funkcje ojca dla swojego młodszego brata. Mnie traktuje jak swoją własność. Na początku związku musiałam...

Mam 21 lat. Jestem w związku prawie 2 lata. Mój chłopak ma ciężki charakter. W dzieciństwie wychowywała go matka, a on, mam wrażenie, pełnił czasami funkcje ojca dla swojego młodszego brata. Mnie traktuje jak swoją własność. Na początku związku musiałam zrezygnować ze wszystkich przyjaciół, bo on ich nie tolerował (nawet ich nie znał). Gdy pisałam mu że idę się spotkać z przyjaciółką, którą miał okazję poznać odpisywał mi w ten sposób: "tylko nie zrób czegoś, czego byś nie chciała, abym ja zrobił" albo inne zarzuty. Nigdy nie napisał po prostu miłego wieczoru. Musiałam mu odpisywać na tym spotkaniu co sekundę na jego esemesa, a kiedy tego nie robiłam wydzwaniał (nawet do mojej przyjaciółki). Gdy taka sytuacja kończyła się kłótnią był w stanie przyjechać nawet o 23 w nocy i straszyć mnie awanturą pod moim domem lub w mojej miejscowości, jeżeli nie wyjdę z domu, żeby z nim to wyjaśnić. Z każdego spotkania musiałam być najpóźniej o 22 w domu, bo on sobie tego życzył, a jak tak nie było to się obrażał. On nie chciał w ogóle wychodzić ze swoimi kumplami. Kiedy porozmawiam z jego znajomymi na ten temat mówili, że on zawsze się tak zachowuje, kiedy ma dziewczynę, że w ogóle nie utrzymuje z nimi kontaktu. Kiedy chciałam z nim to wyjaśnić to powiedział, że powinnam się cieszyć, że mam takiego chłopaka, dla którego dziewczyna jest najważniejsza a nie kumple. Jest strasznie obrażalski. Potrafi się obrazić o to, że w drodze, np. z wakacji, koleżanka poprosiła mnie abym usiadła z nią z przodu, kiedy ona będzie kierować (i ja się zgodziłam) a on będzie siedzieć (ze swoim dobrym kumplem zresztą) z tyłu. Pokłóciliśmy się o to wieczorem wracając do pensjonatu, bo ja muszę siedzieć obok niego. Zostawił mnie samą na ulicy o 24 w nocy i gdzieś poszedł. Kiedy przyszedł do pensjonatu straszył mnie, że wraca pociągiem i zaczął się pakować. Nie przeraziło mnie to, bo to nie pierwsza taka sytuacja, kiedy zaczyna się pakować podczas gdy jesteśmy na jakimś weekendowym wypadzie (najczęściej jeździliśmy sami, więc wtedy byłam zdana tylko na siebie a on robił ze mną co chciał, bo wiedział, że nie mam nikogo obok siebie do kogo mogłabym uciec). Jest wiele wiele takich sytuacji, w których on się obraża praktycznie o wszystko. Kiedy jest między nami dobrze to jest bardzo troskliwy, opiekuńczy, naprawdę dba o mnie. Ale czasami zalewa mnie swoim nadmiarem miłości. Co chwilę chce mnie całować, przytulać, dotykać. Przeszkadza mi to czasem. Kiedy mówię mu o swoim problemach rodzinnych wspiera mnie. Ale przy najbliższej okazji obraca to przeciwko mnie. Próbowałam z tym wiele razy skończyć to albo mi pisze, że jest nieudacznikiem i nic mu w życiu nie wychodzi, albo że będę tej decyzji bardzo żałować. Nie potrafię się z tego uwolnić. Czasami jego słowa, że nikogo już nie znajdę kto mnie pokocha tak jak on przerażają mnie i zawsze wracam. On jest bardzo rozrywkowym człowiekiem, każdy go lubi, ma dużo koleżanek. Ale tylko ja znam go od tej strony, o której nikt nie ma pojęcia. Po zerwaniu, kiedy widzę ile dziewczyn do niego wypisuje to nie potrafię sobie z tym poradzić i nie pamiętam już tych wszystkich chorych sytuacji. Na początku związku wydaje się być ideałem (nie pije, nie pali, dziewczyna jest najważniejsza) i dziwie się, że nigdy nie dało mi do myślenia to, że miał 5 dziewczyn i każda z nim zerwała, a on z żadną. Czuję, że zabija we mnie wszystkie uczucia. On sam... Ciągle jest zazdrosny o mojego byłego. Kiedy idziemy na spacer to mówi: "aaa pewnie tutaj z nim chodziłaś na spacery. I co już pewnie wspomnienia wróciły..." Wiele razy mu mówiłam, że to jest przeszłość, ale on tego nie rozumie. Nie zabieram go na spacery w mojej miejscowości, bo zawsze kończy się to tak samo, ale teraz ma pretensje, że się go wstydzę. Kiedy ktoś da komentarz na portalu społecznościowym pod moim zdjęciem to od razu mnie posadzą, że z tą osoba musiałam pisać i robi wielkie zamieszania A jak pod jego zdjęciem ktoś coś umieszcza to jest to zrozumiałe. Ja na takie coś nie reaguję, bo to dla mnie dziecinne, to potem jest zły znowu, że nie jestem zazdrosna. Nie wiem co mam robić.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Chorobliwa zazdrość męża i kłótnie w związku

Witam .Jesteśmy małżeństwem od 11 lat mamy 2 dzieci .Ja siedze w domu niepracuje wychowuje dzieci.Mój maż jest chorobliwie zazdrosny jestem u kresu wytrzymałości.Cały czas doszukuje sie zdrady tzn z kim pisze w tel albo kto dzwonil pyta sie ,do... Witam .Jesteśmy małżeństwem od 11 lat mamy 2 dzieci .Ja siedze w domu niepracuje wychowuje dzieci.Mój maż jest chorobliwie zazdrosny jestem u kresu wytrzymałości.Cały czas doszukuje sie zdrady tzn z kim pisze w tel albo kto dzwonil pyta sie ,do kogo sie tak umalowalam ,za obcisłe spodnie ubrałam ,że się obnażam,że głowe myje jak wychodze ,.Ostatnio poszłam na kurs prawa jazdy przed kazdym wyjsciem są sceny zazdrośći ,wypytuje się o wszystko są kłotnie ..Mówi mi bardzo obrażające słowa.
odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
mgr Magdalena Rachubińska
mgr Magdalena Rachubińska

Kłótnie w związku i brak potrzeby kontaktów seksualnych

Klucimy sie czesto od 2lat.Kiedy próbuje porozmawiac -nie ma go,lub udaje ze nie ma tematu.W najgorszym przypadku konczy sie na klutni.Nie jestesmy w mazlenstwie ,a juz kontakty seksualne na dlugo sie przerywaja.Teraz mija 3 mies.i nie mam nawet potrzeby.Moze dlatego,ze... Klucimy sie czesto od 2lat.Kiedy próbuje porozmawiac -nie ma go,lub udaje ze nie ma tematu.W najgorszym przypadku konczy sie na klutni.Nie jestesmy w mazlenstwie ,a juz kontakty seksualne na dlugo sie przerywaja.Teraz mija 3 mies.i nie mam nawet potrzeby.Moze dlatego,ze on woli sie sam zaspokoic.Jak przychodzi z pracy my spimy,a jak jest weekend to przychodzi nie wiadomo skad,kiedy ja po calym dniu monotoni jestem juz zmeczona.Niczym sie nie rózni weekend od dni roboczych.Wiele razy próbowalam.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Dorota Nowacka
Mgr Dorota Nowacka

Jak pomóc córce uwikłanej w związku z partnerem o osobowości typu borderline?

Jak wyrwac corke ze szponow psychopaty (borderline) - usiluje to zrobic od 7 lat, a jak nic nie robie w tym kierunku, to ona mysli, ze ja to akceptuje i brnie w to dalej. Jestem bezsilna. Do tego ona mi... Jak wyrwac corke ze szponow psychopaty (borderline) - usiluje to zrobic od 7 lat, a jak nic nie robie w tym kierunku, to ona mysli, ze ja to akceptuje i brnie w to dalej. Jestem bezsilna. Do tego ona mi nie wierzy, ze on nia manipuluje. On ma wszystkie typowe objawy borderline(totalne dopasowanie,strategiczne myslenie, wytrzeszcz oczu i zebow, kontrolfreak, wykorzystywanie czyichs pieniedzy).-prosze o pomoc
odpowiada 2 ekspertów:
mgr Jakub Pyka
mgr Jakub Pyka
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Rozstanie z chłopakiem a powrót do normalnego życia

Witam! Rozstałam się z chłopakiem z którym spotykałam sie przez 4 miesiące... Ja się zaangażowałam a dla niego to nic nie znaczyło,nie traktował tego poważnie,teraz nie potrafię się poskładać,czuje że w środku rozpadam się jak domek z kart. Był takim... Witam! Rozstałam się z chłopakiem z którym spotykałam sie przez 4 miesiące... Ja się zaangażowałam a dla niego to nic nie znaczyło,nie traktował tego poważnie,teraz nie potrafię się poskładać,czuje że w środku rozpadam się jak domek z kart. Był takim facetem o jakim marzyłam.Nie potrafię bez niego funkcjonować,nie wyobrażam sobie z nim nie rozmawiać.Czuje że jestem beznadziejna.Nie wiem co mam ze sobą zrobić, mam wrażenie że nie poradzę sobie w życiu bez niego:( Jak wrócić do normalnego życia?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Dr Anita Rawa-Kochanowska
Dr Anita Rawa-Kochanowska

Brak pracy i wychowywanie dzieci a relacje w związku

Czy może Pani psycholog wytłumaczyć komuś jak sie czuje kobieta niepracująca zawodowo,mająca pod opieką 5 małych dzieci,która była ofiarą przemocy i nałogów męza ,a teraz namawia się Ją do budowania poprawnych relacji z Nim strasząc ,ze w razie rozwodu nie... Czy może Pani psycholog wytłumaczyć komuś jak sie czuje kobieta niepracująca zawodowo,mająca pod opieką 5 małych dzieci,która była ofiarą przemocy i nałogów męza ,a teraz namawia się Ją do budowania poprawnych relacji z Nim strasząc ,ze w razie rozwodu nie da sobie rady sama z tyloma dziećmi ,a z drugiej daje się Jej do zrozumienia,ze żołnierz na Nią czeka i ze Ją nadal kocha,że powinna sama podjąć decyzję bo panu oficerowi nie wypada przecież zachęcać Jej otwarcie do rozwodu?Czy to normalne?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Katarzyna Garbacz
Mgr Katarzyna Garbacz
Mgr Dorota Nowacka
Mgr Dorota Nowacka

Jak powiedzieć chłopakowi że mi się podoba ale byli inni przed nim?

Dzień dobry, ja mam pytanie do psychologa. Okłamałam mojego chłopaka co do ilości partnerów seksualnych. Jak powiedzieć chłopakowi że mi się podoba, ale przed nim byli inni? Jestem z nim. 1 rok, mieszkamy razem od 9 miesięcy, a znamy sie...
Dzień dobry, ja mam pytanie do psychologa. Okłamałam mojego chłopaka co do ilości partnerów seksualnych. Jak powiedzieć chłopakowi że mi się podoba, ale przed nim byli inni? Jestem z nim. 1 rok, mieszkamy razem od 9 miesięcy, a znamy sie od liceum. Niedawno zeszliśmy się ze sobą. On miał dziewczynę, która kiedyś zostawiła go dla innego, wybaczył jej i wrócił do niej. Po 5 latach znowu go zostawiła dla innego. Był załamany. Wtedy związał się ze mną. Na samym początku jak sie spotykaliśmy opowiedziałam mu ze szczegółami o moim byłym związku a on o swoim. Ja uważam jednak, ze nie powinno się mówić o swoich byłych partnerach.

Pewnego dnia zapytał, czy był ktoś jeszcze oprócz mojego byłego. Powiedziałam, że tak i powiedziałam, że poznałam kogoś za granicą i że nie był polakiem i mój chłopak się wkurzył! Zmienił się, z kochającego zamienił się na zimnego i oschłego. Zaczął mnie oskarżać, że celowo to przed nim ukryłam, że powinnam mu była powiedzieć na samym początku, aby miał wybór czy chce być ze mną czy nie. Nie rozmawiał ze mną przez dwa dni, pisał przykre e-maile, padały przykre słowa, ale się pogodziliśmy. Przez jakiś pół roku, mi to wypominał. Nie mógł przeżyć, że mogłam się spotykać z obcokrajowcem, że ukryłam to przed nim na samym początku. Teraz jest dobrze. Ja mam jednak wyrzuty sumienia, bo nie powiedziałam mu o wszystkim. Nie wie, ze z moim chłopakiem z liceum, którego mój obecny chłopak zna, spałam. Jak powiedzieć chłopakowi że mi się podoba, ale przed nim spotykałam się jeszcze z kimś innym?

Jakieś dwa lata przed moim obecnym chłopakiem, znowu sie spotykałam z moim byłym z liceum i o tym mu nie powiedziałam. Dlaczego? Bo po jego pierwszej reakcji wpadłam w panikę, bo się bałam, że tego nie zaakceptuje, bo oni się znają i kiedyś się kolegowali. Teraz się nie kolegują, tamten mieszka za granicą. Mam z tego powodu wyrzuty sumienia. On mi ciągle powtarza, że on mi o wszystkim powiedział. Pyta mnie czy ja z czystym sumieniem mogę powiedzieć mu to samo? Pyta czy go nie okłamałam co do przeszłości. Jeśli mu ufam, powinnam mu mówić o wszystkim. Mam momenty, kiedy chce mu o tym powiedzieć, ale on przestanie mi ufać, to zniszczy nasz związek. Kiedyś mi zagroził, że jeśli sie okaże, że był ktoś o kim on nie wie, to ode mnie odejdzie. Teraz się z tych słów wycofuje. Potem mówił, że woli nie słyszeć o tym czy miałam jakiś romans czy nie. Że faceci, nie chcą takich rzeczy słyszeć. Nie wiem co robić. Raz mówi jedno, raz drugie. Mam straszne poczucie winny. Kiedyś gdy strasznie mnie naciskał i oskarżał, powiedziałam mu, że przed nim miałam tylko jednego faceta, to było kłamstwo. Powiedziałam to po to, aby więcej nie pytał.

Boję się, że zniszczę nasz związek, gdy mu o tym powiem. Z drugiej strony nie chcę, żeby kiedyś przez przypadek dowiedział się o tym o tamtego chłopaka. Problem jest też w tym, że mój chłopak uważa, że wszystkie kobiety kłamią, że ściemniają, że coś ukrywają. Jak mu o tym powiem, to tylko to potwierdzę. Będzie miał dowód na to, że miał rację co do nas kobiet. Nie wybaczy mi tego, że mu o tym mówię, tak późno, że przez ten cały czas milczałam, co do tego faktu. Nie wiem co robić, wyrzuty sumienia zżerają mnie od środka. Sprawiają, że nie mogę być w pełni szczęśliwa. Proszę o pomoc.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Niedopasowanie charakterami w związku

Witam serdecznie, bardzo proszę o opinię fachowca, gdyż jestem w trudnej sytuacji emocjonalnej. Podczas mojego związku rocznego mieszkaliśmy 2 miesiące razem i okazało się, że mój 40-letni mężczyzna jest bardzo oziębły, do takiego stopnia, że stronił od pieszczot, bardzo rzadki...

Witam serdecznie, bardzo proszę o opinię fachowca, gdyż jestem w trudnej sytuacji emocjonalnej. Podczas mojego związku rocznego mieszkaliśmy 2 miesiące razem i okazało się, że mój 40-letni mężczyzna jest bardzo oziębły, do takiego stopnia, że stronił od pieszczot, bardzo rzadki sex (2 razy w miesiącu), traktowana byłam bardziej po męsku. Po 2 miesiącach wspólnego zamieszkania przyjechał kolega z USA do mieszkania, które wcześniej wynajęli wspólnie w kurorcie. Mój partner przeprowadził się do niego i kontaktował się ze mną tel. co 2 dzień, a spotykaliśmy się raz w tygodniu, podczas którego był oziębły w stosunku do mnie. W trakcie moich wcześniej zaplanowanych wakacji zerwał ze mną, twierdząc nie dopasowanie charakterem. Po 2 tyg. dzwoni do mnie i interesuje go wszystko co się dzieje w moim życiu (jak w pracy, jak w domu itd.), przesyła ucałowania na koniec i uściski, zaprasza w tyg. raz na kolację raz na obiad, ale tylko to słowa mówione przez tel. Prosi żebym dzwoniła z informacjami na bieżąco. Przez ten czas nie widzieliśmy się. Chciałam dodać jeszcze, że mój mężczyzna co roku przyjeżdża na okres 5 miesięcy do Polski, mieszkając i pracując 18 lat w USA. Ostatni raz mieszkał u kolegi, który teraz przyjechał do wynajętego mieszkania na 4 miesiące, o czym wcześniej pisałam. Kolega ma 39 lat, samotny, bezdzietny, a mój ma 40 lat, rozwiedziony, bezdzietny - ja jestem rówieśniczką. Przepraszam, że sie tak rozpisałam, ale czuję, że muszę się z kimś podzielić moimi przeżyciami. Bardzo proszę o poradę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Natrętne myśli i lęk przed nowym związkiem po złych doświadczeniach

Witam, Mam 22 lata,miewam natrętne myśli.Bardzo utrudnia mi to życie, czasem już nie mam siły.Staram się nie myśleć o przeszłości. Mam za sobą bardzo ciężki związek, ale mija już trzy lata odkąd jestem sama.Zerwałam bo mężczyzna był bardzo zazdrosny, kazał... Witam, Mam 22 lata,miewam natrętne myśli.Bardzo utrudnia mi to życie, czasem już nie mam siły.Staram się nie myśleć o przeszłości. Mam za sobą bardzo ciężki związek, ale mija już trzy lata odkąd jestem sama.Zerwałam bo mężczyzna był bardzo zazdrosny, kazał mi nie studiować i zerwać kontakty z ludźmi, chciał zmusić mnie do seksu bym zaszła w ciążę. Mam myśli że nikogo nie pokocham,że skrzywdzę kogoś dlatego boję się wchodzić w relacje z chłopakami.Jest obok mnie ktoś ale boję że wszystko zepsuję.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Justyna Plucińska
Mgr Justyna Plucińska

Ataki agresji u młodej matki

Witam, mam problem, moja żona ciągle się awanturuje, mimo że jest w domu 9-miesięczne dziecko. Co bym nie powiedział albo zrobił ciągle jest źle. Awantury cały czas, gdy żona wraca z pracy do domu to zamiast wziąć dziecko na ręce...

Witam,

mam problem, moja żona ciągle się awanturuje, mimo że jest w domu 9-miesięczne dziecko. Co bym nie powiedział albo zrobił ciągle jest źle. Awantury cały czas, gdy żona wraca z pracy do domu to zamiast wziąć dziecko na ręce i przytulić jak normalna matka to ona informuje mnie, że wychodzi do koleżanek, nie pyta jak dziecko, czy jest głodne czy nie, czy ma sucho - jej to w ogóle nie interesuje. Wyzywa mnie cały czas. Gdy dziecko płacze w nocy to potrafi iść do dziecka i zacząć je szarpać, bo ona nie może spać, lubi popijać piwo i chodzić po klubach. Życie rodzinne nie interesuje jej. Gdy wracaliśmy raz wszyscy samochodem do domu, ona dostała jakiegoś ataku furii i zaczęła mnie okładać pięściami po twarzy, mimo to że było w samochodzie dziecko. Co mam robić, ubolewam nad losem mojego małego dziecka. Była interwencja policji, bo żona chciała zabrać dziecko.

Pomocy, co mam robić, gdzie się zgłosić.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak dbać i ratować związek?

Witam, byłem z dziewczyną 5 lat, po trzech zostawiłem ją na trzy miesiące. Później prosiłem ją o powrót, było ciężko, ale udało się. Przez dwa lata było już inaczej między nami, różnie raz dobrze raz, już nie staraliśmy się, nie...

Witam, byłem z dziewczyną 5 lat, po trzech zostawiłem ją na trzy miesiące. Później prosiłem ją o powrót, było ciężko, ale udało się. Przez dwa lata było już inaczej między nami, różnie raz dobrze raz, już nie staraliśmy się, nie pielęgnowaliśmy naszego uczucia. Niedawno pokłóciliśmy się, nie rozmawialiśmy przez tydzień, podczas spotkania oznajmiła, że już nie chce być ze mną. To trwa już przeszło miesiąc, widziałem się z nią kilka razy, ona chce sie tylko przyjaźnić, ja nie potrafię się z nią przyjaźnić. Zasugerowałem jej ostatnio, że chcę wszystko naprawić. Odpowiedziała mi, że ostatnio też tak mówiłem i nie udało nam się. Chcę jeszcze o nią walczyć, mam nieodpartą ochotę non stop pisać do niej SMS, że tęsknię i w ogóle. Proszę o pomoc, co mam robić...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Przemoc fizyczna ze strony narzeczonego

Witam! Piszę do Państwa z nadzieją, że pomożecie mi spojrzeć obiektywnie na pewne wydarzenia z mojego życia. Mój narzeczony, z którym mam trzyletniego synka dopuścił się ostatnio agresji w stosunku do mnie. Był tego dnia niemiły i złośliwy. Zapytałam go...

Witam!

Piszę do Państwa z nadzieją, że pomożecie mi spojrzeć obiektywnie na pewne wydarzenia z mojego życia. Mój narzeczony, z którym mam trzyletniego synka dopuścił się ostatnio agresji w stosunku do mnie. Był tego dnia niemiły i złośliwy. Zapytałam go kilkakrotnie dlaczego jest złośliwy, a on mi nie odpowiadał (wcześniej tego dnia się kłóciliśmy) zdenerwowana uszczypnęłam go chcąc zwrócić na siebie jego uwagę a on w odpowiedzi kopnął mnie w brzuch z całej siły (z pozycji siedzącej)... Nie wiem co o tym myśleć. Czy on mógł się tak zachować sprowokowany tym, że go mocno uszczypnęłam? To był i jest mój pierwszy partner od młodości. Jesteśmy ze sobą 10 lat, nie miałam nikogo poza nim w związku z czym nie potrafię ocenić czy takie zachowanie jest normalne? U mnie w rodzinie, nigdy przenigdy mężczyzna nie uderzył kobiety, nawet sprowokowany. Nie wiem co o tym myśleć, tym bardziej, że ta sytuacja powtórzyła się już kilka razy w przeszłości. Kiedy miałam 18 lat pokłóciliśmy się bardzo, spoliczkowałam go a on mi oddał. Potem kiedy byłam w zaawansowanej ciąży po serii epitetów na mój temat zaczęliśmy się szturchać, a on zepchnął mnie z wysokiego łóżka a spadając obiłam się jeszcze o szafkę. Kilka razy, kiedy nie chciałam mu czegoś oddać np. słuchawek, których nie pozwolił mi brać wykręcił mi rękę mocno do tyłu tak żebym w wyniku bólu oddała mu te słuchawki. Jeden raz uderzył mocno w plecy naszego synka bo go budził. Synka od razu po tym incydencie bardzo przeprosił i więcej się to nie powtórzyło. Mnie za żadną tą sytuację nie przeprosił nigdy. Wczoraj po tym kopnięciu, powiedział tylko, że mogłam go nie szczypać. W ciągu całego związku agresja fizyczna pojawiła się u niego tylko kilka razy 4-5. Na słowną sobie pozwala częściej, choć rzadko. Np. zamknij mordę etc. Zawsze dzieje się to w wyniku kłótni. Jednak zastanawiam się czy mężczyzna ma prawo zachowywać się w ten sposób nawet prowokowany? Bo narzeczona ma gorszy dzień i jest upierdliwa albo krzyczy? Czasami myślę, że usprawiedliwiam jego wszystkie zachowania bo go nadal kocham i nie chce rozbijać rodziny. Nie mogę nikomu o tym powiedzieć a w związku z tym nie mam osoby, która pomogłaby mi odróżnić dobra od zła. Nie wiem w którym momencie jest moje prowokowanie bo jestem danego dnia niemiła czy nerwowa a w którym zaczyna się już agresja domowa ze strony narzeczonego? Dodam jeszcze, że od kiedy zaszłam w ciążę nieustannie się kłócimy. Obydwoje wiemy o problemie, próbuję go naprawić. Staram się być miła i przymykać oczy na jego gorszy nastrój czy opryskliwe zachowanie (nigdy nie wiem w jakim nastroju wróci z pracy). Jednak odnoszę wrażenie, że tylko ja się staram. Po ostatnim incydencie z tym kopnięciem powiedziałam, że wyprowadzam się z dzieckiem. Mój narzeczony powiedział: OK... i poszedł spać. Z jednej strony chciałabym odejść, z drugiej wiem, że sobie nie poradzę. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Myślę wtedy, że jak się zmienię, będę mniej nerwowa i wrócę do pracy po macierzyńskim to znowu odzyskam jego szacunek... Potem nachodzą mnie myśli, że żaden mężczyzna obojętnie jak sprowokowany nie ma prawa uderzyć kobiety. I już nie wiem co myśleć. Czy to jest przemoc domowa? Wina narzeczonego? Czy ja koloryzuje a jego zachowanie jest dopuszczalne? Bardzo proszę o odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie!

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Magdalena Parys
Lek. Magdalena Parys
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Agresja ze strony męża

Witam! Proszę o pomoc. Nie wiem w jaki sposób skłonić męża do wizyty u lekarza. Od kilku lat nasz związek to koszmar. Mój mąż w dzieciństwie stracił ojca - odszedł i urwał z nim kontakt. Wydaje mi się, że właśnie...

Witam! Proszę o pomoc. Nie wiem w jaki sposób skłonić męża do wizyty u lekarza. Od kilku lat nasz związek to koszmar. Mój mąż w dzieciństwie stracił ojca - odszedł i urwał z nim kontakt. Wydaje mi się, że właśnie te doświadczenia są przyczyną naszych problemów. Zaczynając od początku. Mój mąż od kilku lat ma problem z opanowaniem emocji. Bardzo błahe sprawy wyprowadzają go z równowagi, on staje się wulgarny, agresywny... Kilkakrotnie zdemolował dom. Jego napady szału (że tak to określę) są straszne. Boję się go. Mam wrażenie, że w ogóle nie panuje nad sobą. Zachowuje się, jakby był opętany. Po wszystkim dostaje dreszcze, spazmatycznie płacze... Wcześniej wspominałam, że do takich sytuacji dochodzi z bardzo błahych powodów. Chociaż mogłabym śmiało powiedzieć, że to ja jestem główną przyczyną tego "zamieszania". Nie wiem, czy odpowiednio oddam sens jeśli powiem, że on bardzo skupia się na mnie, na moich słowach, gestach. Wciąż mnie obserwuje i analizuje moje zachowanie. W towarzystwie wciąż się mnie czepia. Zaczęło się chyba od tego, ze irytowały go poszczególne słowa jakie wymawiałam. Wiedząc, że to go denerwuje starałam się je wyeliminować. Katalog zabronionych słów bardzo szybko się powiększał… później doszły do tego zakazane tematy, gesty, czyny. Ja wciąż się pilnuję: co mogę powiedzieć, co mogę zrobić, żeby tylko się nie zdenerwował. Dochodzi do tego, że nawet nie powinnam się śmiać w towarzystwie, bo go to denerwuje. Nie ważne, ze wszyscy się śmieją, ja nie mam i już! Wspólni znajomi zaczęli odbierać jego zachowanie jako dziwne. Pytają co się z nim dzieje, często zwracają mu uwagę, żeby się w końcu ode mnie odczepił. Zaznaczę, że często on zupełnie inaczej odbiera moje wypowiedzi, wtedy tłumaczę, że przecież nie to powiedziałam, ale nie trafiają do niego żadne argumenty. Bardzo często oskarża mnie też o zdradę. Wciąż węszy jakieś intrygi, spiski przeciwko niemu. W każdej sytuacji szuka winnego. I zawsze go znajduje, bo wina nigdy nie leży po jego stronie. Tego typu sytuacje poprzedzają „wybuch”. On o wszystko mnie obwinia, twierdzi, że go opuszczam, gdy on mnie potrzebuje. Jak wpada w furię, to właśnie często mi grozi, że nie mam prawa go opuścić. Straszy mnie, że się skrzywdzi i będzie moim koszmarem do końca moich dni. Grozi, że go popamiętam. Niszczy nasz wspólny dobytek. W czasie tej „kumulacji” ma problemy ze snem. Nie pozwala mi tez spać. Potrafi mnie obudzić kilkanaście razy w ciągu nocy. Chodzi po domu i krzyczy co kilka minut np.: dobranoc. Irytuje się, że mu nie odpowiadam. To jest jakiś koszmar. Zarzuca mi, że nie chcę mu pomóc. Tylko, że ja nie wiem jak mu pomóc. Poza tym, mam wrażenie, że opadam z sił. Proszę go, żebyśmy się razem wybrali do terapeuty. To też doprowadza go do furii. Mamy dzieci i serce mi się kraje, że one muszą tego słuchać. Muszę powiedzieć, że jednak nie zawsze jest tak jak opisałam. Zdarzają się dni, kiedy wszystko jest w normie. Po czym następuje stopniowe pogorszenie jego samopoczucia. Osoba z bardzo bliskiej rodziny podczas uroczystości rodzinnej zapytała mnie co się z nim dzieje. Określiła, że jego oczy są straszne, jakby opętane. Tego dnia przeżyłam kolejną noc grozy. Bardzo proszę o radę, gdzie powinnam szukać dla nas pomocy. Jak skłonić męża do terapii, ewentualnie jak mu wytłumaczyć, że mamy ogromny problem, bo on niestety tego nie widzi.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Obsesyjna zazdrość o studiującego chłopaka

jestem obsesyjnie zazdrosna. jak to zniwelować?od kiedy mój chłopak poszedł na studia, mam obsesję, że znajdzie sobie inną dziewczynę i mnie zostawi. Reaguję płaczem i jestem całą w stresie nawet jak mi mówi, że którąś gdzieś podwiózł, że był na... jestem obsesyjnie zazdrosna. jak to zniwelować?od kiedy mój chłopak poszedł na studia, mam obsesję, że znajdzie sobie inną dziewczynę i mnie zostawi. Reaguję płaczem i jestem całą w stresie nawet jak mi mówi, że którąś gdzieś podwiózł, że był na papierosie(bo przy mnie nie pali) więc myślę specjalnie pali, żeby z jakąś pogadać na osobności...reaguję histerią jak mówi, że jakaś piosenkarka mu się bardzo podoba itd..jak przestać, bo ten związek się rozpadnie, on nie będzie wiecznie znosił kłótni.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Katarzyna Garbacz
Mgr Katarzyna Garbacz
Mgr Violetta Ruksza
Mgr Violetta Ruksza

Uczucie strachu i samotność po rozstaniu z chłopakiem

Witam,od jakiegoś czasu nasiliły się moje problemy osobiste dotyczące związku (niedawno zostawił mnie chłopak, który chciał założyć ze mną rodzinę, mieć dziecko), starości w przypadku moich rodziców. Chwilami nie daję sobie rady, jestem apatyczna i mogłabym leżeć w łóżku i... Witam,od jakiegoś czasu nasiliły się moje problemy osobiste dotyczące związku (niedawno zostawił mnie chłopak, który chciał założyć ze mną rodzinę, mieć dziecko), starości w przypadku moich rodziców. Chwilami nie daję sobie rady, jestem apatyczna i mogłabym leżeć w łóżku i tylko płakać, ale dzięki pracy jakoś funkcjonuje,ale jak zbliża się weekend czuję wewnętrzne napięcie, strach który mnie paraliżuje, samotność która boli.Nic mnie nie cieszy.Szukam pomocy na terenie W-wy.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Katarzyna Garbacz
Mgr Katarzyna Garbacz
Mgr Violetta Ruksza
Mgr Violetta Ruksza

Jak mam stworzyć szczęśliwy związek?

Byłam z chłopakiem 9 miesięcy. On był bardzo uległy, mnie to denerwowało, wiele razy z nim o tym rozmawiałam, ale nie przynosiło to rezultatu, więc awanturowałam się, wiele rzeczy mnie denerwowało, ale bardzo go kochałam. Dowiedziałam się, że całował się...

Byłam z chłopakiem 9 miesięcy. On był bardzo uległy, mnie to denerwowało, wiele razy z nim o tym rozmawiałam, ale nie przynosiło to rezultatu, więc awanturowałam się, wiele rzeczy mnie denerwowało, ale bardzo go kochałam. Dowiedziałam się, że całował się z moją przyjaciółką, żeby się na mnie zemścić za to, że pokłóciliśmy się, bo na mojej studniówce dosłownie się zataczał z pijaństwa. Jestem po przejściach, byłam molestowana, w poprzednim dwuletnim związku bita etc. (chodziłam na terapię, brałam leki, teraz już nie). Zerwałam z nim, jednak po czterech dniach błagań, obietnic, zaręczyn etc., postanowiłam ponownie dać mu szansę, jednak bez obietnicy, że nie odejdę. Po dwóch dniach spotkałam się z przyjacielem, który powiedział, że przecież mój chłopak ma 20 lat, a nie studiuje, nie pracuje, siedzi w domu na garnuszku zadłużonej matki i nigdy nie wychodził ze mną, nigdzie, no może sporadycznie. Więc... odeszłam. Jednak zaczęłam umierać z bólu i tęsknoty, więc ja zaczęłam go błagać po dwóch i pół dnia, żeby do mnie wrócił. Zapewnia, że mnie kocha i jest szczęśliwy, ale nie zamierza być już nigdy uległy, że był ograniczany, chociaż mówi, że z własnej winy swojego charakteru. Ja robię wszystko, żeby było dobrze, ciągle płaczę i boję się, że mnie zostawi. Kiedyś dzwonił non stop, teraz jest oficjalny, obcy, zamienił się w zimnego drania, bo stwierdził, że się sparzył. Dlaczego ja mam płacić za jego błąd? Zaczynam się tak bardzo obwiniać. Nie ma dla mnie czasu, nie przyjeżdża do mnie, jest ciągle zajęty (gra w gry sieciowe i zarabia, sprzedając postaci). Ja dwoję się i troję... Błagam, to moja wina... Proszę mi powiedzieć, należy mi się to... Twierdzi, że się sparzył, a ja? To nie ja zdradziłam. Seks - jak najbardziej, ale reszta jest tragiczna, jak spotykamy się na np. 10 godzin, to 7 godzin jest obcym człowiekiem, a potem jest już lepiej. Sam mówi, że zamienia się w zimnego drania. Boję się odrzucenia, boję się, boję. (Po tamtym chłopaku, który mnie bił, próbowałam się zabić, zbierałam się po nim półtora roku, może nawet jeszcze się nie pozbierałam do końca.) Kocham go i chcę, żeby było jak dawniej. Czemu on taki jest? Czy po prostu już mu nie zależy i zaraz usłyszę, że zrywa? Czy to moja wina? Błagam o dość szczegółową odpowiedź. Zwłaszcza jak mam rozumieć jego zachowanie.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Patronaty