Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Konflikty w związku: Pytania do specjalistów

Odmienne zdanie - czy ten związek da się uratować?

Witam, 2 miesiące temu rozstałam się z ukochaną osobą. Byliśmy ze sobą na tyle długo, żeby pokochać się szczerze i prawdziwie. Niestety, sytuacja doprowadziła do rozstania. Otóż okazało się, że on chce zamieszkać u swoich rodziców w momencie kiedy skończy...

Witam, 2 miesiące temu rozstałam się z ukochaną osobą. Byliśmy ze sobą na tyle długo, żeby pokochać się szczerze i prawdziwie. Niestety, sytuacja doprowadziła do rozstania. Otóż okazało się, że on chce zamieszkać u swoich rodziców w momencie kiedy skończy studia (za 2-3 lata). Z jednej strony musi, bo rodzice tego chcą, a z drugiej (podobno) on sam tego chce. Jednak mi to nie odpowiada. Chcę stworzyć własną, niezależną rodzinę we wspólnych 4 kątach. Rozmów na ten temat było tysiące, żadne nie przyniosły oczekiwanego rezultatu, dlatego rozstaliśmy się. Jednak na razie tylko "formalnie", ponieważ emocjonalnie nie. Każde z nas chce wrócić do tego związku, ale żadne z nas nie umie zrezygnować ze swojego postanowienia, a On nie chce zrozumieć, że zamieszkanie u jego rodziców nie jest dla mnie najwspanialszym rozwiązaniem. Ponad to wszystko obawiam się, że on po prostu nie przeciął tej "pępowiny", jednak kochamy się, dogadujemy i pasujemy do siebie jak nikt inny i nie wiem już coś zrobić, co powiedzieć, żeby możliwa była zmiana przez niego decyzji. Boję się też, że mógłby okłamać mnie, że zmienił zdanie, a tak naprawdę byłoby inaczej. Co powinnam zrobić w tej sytuacji?

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego partnerka się ze mnie wyśmiewa?

Witam, jestem osobą homoseksualną i podczas pocałunku niekiedy zaczynam gryźć swoją partnerkę, jej to przeszkadza i uważna ze nie potrafię całować. Nie wiem jak to zrobić, żeby to zmienić, strasznie mnie to przygnębia, i czuję się beznadziejnie przez to, że... Witam, jestem osobą homoseksualną i podczas pocałunku niekiedy zaczynam gryźć swoją partnerkę, jej to przeszkadza i uważna ze nie potrafię całować. Nie wiem jak to zrobić, żeby to zmienić, strasznie mnie to przygnębia, i czuję się beznadziejnie przez to, że mnie z tego co trochę wyśmiewa. Gdy rozmawiam z nią o tym mówi, żebym się nie przejmowała, bo się cieszy i dlatego się śmieje oraz, że nie każdy musi umieć całować (ale sama umie, a ja nie). Ogólnie co chwilę co nie zrobię, to mnie wyśmiewa, przez to tracę na pewności siebie, a ona tylko uważa, że się cieszy, że się staram... ech, jak tą sytuację zmienić? Dodam, że to mój pierwszy związek.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy zaufać partnerowi uzależnionemu od pornografii?

  Witam, Mam 26 lat i wydaje mi się, że tkwię w złym związku. Gdy miałam 17 lat poznałam chłopaka, była to moja pierwsza miłość i byliśmy ze sobą 7 lat. Wyjechałam za granicę i po 9 miesiącach on przyjechał...   Witam, Mam 26 lat i wydaje mi się, że tkwię w złym związku. Gdy miałam 17 lat poznałam chłopaka, była to moja pierwsza miłość i byliśmy ze sobą 7 lat. Wyjechałam za granicę i po 9 miesiącach on przyjechał do mnie, ale zazdrość zniszczyła nasz związek. On mnie uderzył i to był koniec. Przez dwa lata nie spotykałam się z nikim, aż wreszcie poznałam mojego obecnego partnera. Jest to człowiek wykształcony, mądry, spokojny i wartościowy. Mamy wiele wspólnych wartości i poglądów, które oboje szanujemy i w które wierzymy. Niestety niedawno dowiedziałam się, że mój chłopak uzależniony jest od filmów pornograficznych oraz że ma stronę internetową, na której jest jego profil i która pozwala na poznanie kobiet. Zrobiłam straszną awanturę i usunął tę stronę, powiedział, że to nic dla niego nie znaczy, a miał ją tylko po to, żeby zobaczyć, kto jest zainteresowany. Cierpię okropnie z powodu tych stron pornograficznych, zaczęły się problemy w kontaktach seksualnych. Wcześniej nie mieliśmy tych problemów, ale od jakiegoś roku jego penis nie reaguje czasami i potrzebuje więcej starań. Ja się złoszczę i zamykam w sobie, bo myślę, że to moja wina. On się zapiera - twierdzi, że mnie kocha i że to uzależnienie i kłopoty to jego problem, ale on ma 29 lat dopiero, to co będzie za 5? Chciałabym jakoś pomóc, zaradzić, ale nie wiem jak zachowywać się w tej sytuacji. Zaczął mnie okłamywać i zatajać, że ogląda te nagie kobiety. A ja czuję, że zaczynam tracić głowę i zaufanie. Kocham go bardzo mocno i nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale nie wiem jak powinnam się zachować w tej sytuacji. Czy powinnam dać sobie czas i dystans i przestać dociekać, czy odciąć się od niego troszkę i przestać zabiegać o jego względy czy… sama nie wiem. Czuję, że tracę na wadze, mam kłopoty ze spaniem i koncentracją, bo cały czas myślę „a może on teraz myśli o innych kobietach?”. Proszę o pomoc, nie wiem jak reagować i jaką postawę przyjąć w tej sytuacji, bo czuję, że zaczynam poniżać samą siebie. Dodam, że mieszkamy razem. Nie chce po prostu żeby on zobaczył jak bardzo zaczynam być zdesperowana. Co robić? Pozdrawiam, Zagubiona
odpowiada 2 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Czy różnica w wykształceniu może rodzić konflikty?

Mam 28 lat. Moim problemem jest kwestia myślenia, jaką narzuciła mi moja matka. Otóż w jej przekonaniu najważniejsze jest wykształcenie. Nie pieniądze, nie status, zdrowie czy relacje z nimi. Ma obsesję wiedzy, którą we mnie zaraziła. Ukochanego poznałam na studiach....

Mam 28 lat. Moim problemem jest kwestia myślenia, jaką narzuciła mi moja matka. Otóż w jej przekonaniu najważniejsze jest wykształcenie. Nie pieniądze, nie status, zdrowie czy relacje z nimi. Ma obsesję wiedzy, którą we mnie zaraziła. Ukochanego poznałam na studiach. Nasze relacje wyglądały poprawnie do momentu rozmowy o jego wykształceniu. Namawiałam go na powrót na studia, ponieważ rzucił po 2 latach. Z powodu swojego wieku 30 lat i pracy w soboty jego studia są uciążliwe, a po pewnym czasie w ogóle się oddał. Chciał mieć choć odrobinę czasu dla siebie. Częściowo go rozumiem. Natomiast moje obawy związane są z wzorowaniem się na rodzicach. Mam skończyła studia i osiągnęła wielki sukces a ojciec nie, ponieważ w tamtym czasie wolał się bawić. Na starość ojciec ledwo wiąże koniec z końcem, jest na dorobku mamy. W ciężkich chwilach popija. Wiem, że takie rzeczy nie mają przełożenia, ale jednak o tym myślę. Namawiam ukochanego na skończenie studiów, ale też rozumiem, że jest mu ciężko. Boję się iż w sytuacji kiedy ja obronię tytuł doktorski on będzie za mną daleko w tyle. Już teraz widzę grono moich znajomych, wykształconych i dobrze zarabiających i jego na posadce, z której się ledwo utrzymuje. Bez chęci pacy nad sobą. Jeśli nie studia to własna firma? Też mu nie pasuje. Zastanawiam się czasem czy to niezgodność charakterów. Jak dalej może wyglądać nasze życie? Teraz go kocham, ale jak będzie później. Czy to jest dla mnie realne zagrożenie? Czy mogę coś zrobić aby nie obawiać się tego tak bardzo? Czy jednak może mieć to wpływ na nasze dalsze relacje?  

odpowiada 3 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego mój partner stał się nieczuły, obojętny i rozdrażniony?

Witam, Jestem 26-letnią kobietą, jestem w 2-letnim prawie związku z mężczyzną 3 lata młodszym. Zamieszkaliśmy ze sobą po miesiącu bycia razem, gdyż nadarzyła się okazja wolnego domu do pilnowania. Z biegiem czasu wynajmujemy już trzecie mieszkanie. Mój partner był już...

Witam, Jestem 26-letnią kobietą, jestem w 2-letnim prawie związku z mężczyzną 3 lata młodszym. Zamieszkaliśmy ze sobą po miesiącu bycia razem, gdyż nadarzyła się okazja wolnego domu do pilnowania. Z biegiem czasu wynajmujemy już trzecie mieszkanie. Mój partner był już w długim związku, jak i ja - gdy rozstaliśmy się z poprzednimi partnerami używaliśmy życia jak się dało, nie razem, lecz w odrębnych towarzystwach, bo byliśmy znajomymi tylko na "cześć". Na początku, gdy pierwszy raz zamieszkaliśmy razem mój partner starał się bardzo, był niepewny mnie i tego, czy będę z nim długo, był czuły, kochany, wszystko dla mnie. Dodam, że mam syna w wieku 7 lat z poprzedniego 8-letniego związku, który zakończył się 5 lat wcześniej. Syna bardzo lubił, partner naprawdę był bardzo za mną i widać, że chciał mojego szczęścia - był delikatnie zazdrosny, miał ochotę na seks. Dodam, że zawsze był zdany na siebie i nie miał dzieciństwa jak należny, na wszystko zapracował sobie sam. Widziałam, że bywa zamknięty w sobie czasami i nie był typem nie wiadomo jak wylewnym, raczej trzymał uczucia w sobie. Pokochałam go strasznie i tu zaczęły się chyba problemy. Jak już zaczął być mnie pewien, widział, że mi zależy, to jego zachowanie się zmieniało na gorsze. Przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania - na początku było ok, ale po jakimś czasie zaczęły się codzienne kłótnie, jego nastroje i rozdrażnienia, dodam że obecny partner ma firmę i ciężko z opłatami - dużo kredytów i pracuje bardzo dużo, żeby to wszystko popłacić, a jak mieszkaliśmy na początku razem, to jeszcze firmy nie było. Po jakimś czasie zauważyłam, że ucieka w pracę, że wyładowuje na mnie rożne problemy, bo niby tylko ja jestem pod ręką. Potem stal się obojętny - cokolwiek bym robiła, jak mi coś nie pasowało to słyszałam: „rozstańmy się, przecież jest wyjście”, a jak mu nerwy przechodziły to już tak nie uważał. Ja zaczęłam być bardzo zazdrosna i zaborcza, bo po niektórych jego słowach, nawet w nerwach, straciłam stabilność i pewność. Potrafił każdy nerw i zmianę nastroju na mnie odbić. Zaczęłam się starać jeszcze bardziej, więc teraz słyszę, że ja nigdy z nim nie zerwę w nerwach. Tyle przykrych rzeczy, brak seksu brak czułości… O każde przytulenie, czy pocałunek, czy cokolwiek czuję, jakbym się musiała prosić, jakby robił to tylko po to, żebym nie była zła, a jakby nic nie robił sam z siebie, jakby nie potrzebował mojej bliskości. Kiedyś byliśmy bardzo blisko ze sobą, nawet jak była praca - nadrabialiśmy to w weekendy tak, że czułam się nasycona i szczęśliwa. Teraz nawet tego nie ma i ciężko mi z tym. Kocham go bardzo, ale nie wiem czy naprawdę on mnie kocha jeszcze. Dlaczego potrafi być tak nieczuły, zmienny? Ja jestem typem przylepy i pieszczocha, on wręcz przeciwnie (choć kiedyś też był taki czuły), teraz wręcz się bulwersuje jak mu mówię: „przytulimy się?” to tak jakby z westchnieniem, albo mówi „Jezu! no chodź” jakbym przeszkadzała i truła mu du*ę. Jak już się pokłócimy o cokolwiek to jest już obojętny na wszystko - czy plączę, czy wyjdę, czy cokolwiek. „Nie pasuje, to rozstańmy się” - mówi i np. zaczyna się pakować, ja go zatrzymuję, potem mówi, że nie da się ze mną zerwać, a potem, jak się uspokoi, przeprasza. Nie mam już sił. Proszę odpowiedź. Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy moja dziewczyna ma jakiś problem ze sobą, że nie chce się ze mną spotkać?

Witam, Poznałem pewną dziewczynę, którą bardzo lubię i zależy mi na niej. Od pewnego czasu zauważam u niej brak pewności, jest zamknięta w sobie. Nie odpisuje na moje wiadomości. Raz próbowałem się spotkać to po kilku godzinach odmówiła, tak...

Witam, Poznałem pewną dziewczynę, którą bardzo lubię i zależy mi na niej. Od pewnego czasu zauważam u niej brak pewności, jest zamknięta w sobie. Nie odpisuje na moje wiadomości. Raz próbowałem się spotkać to po kilku godzinach odmówiła, tak jakby niechęć ją ogarniała. Później planowałem zabrać ją do restauracji, kina, na koncert, ale nawet i to nie poskutkowało. Chciałbym znać trochę prawdy, dowiedzieć się jaki problem jest u niej. Chcę jej pomoc trochę, żeby było tak dawniej.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pomóc chłopakowi, który ma regularne ataki złości?

Witam, Mam 21 lat i jestem ze swoim chłopakiem ponad 2 lata, bardzo się kochamy i jest nam ze sobą dobrze, ale wszystko psują regularne wybuchy złości mojego chłopaka. Mam już dość awantur o drobnostki, które kończą się obrażaniem, wyzywaniem,...

Witam, Mam 21 lat i jestem ze swoim chłopakiem ponad 2 lata, bardzo się kochamy i jest nam ze sobą dobrze, ale wszystko psują regularne wybuchy złości mojego chłopaka. Mam już dość awantur o drobnostki, które kończą się obrażaniem, wyzywaniem, chamskim odepchnięciem mnie, trzaśnięciem drzwiami itp. Na początku także się złościłam i krzyczałam, ale po pewnym czasie stwierdziłam, że to bezsensu i jeszcze pogarsza sytuację, więc teraz staram się przeczekać złość swojego chłopaka i okazać mu wiele czułości, ale i tak zawsze kończy się tak samo. On podczas złości nie ma hamulców - nie ważne czy ktoś słyszy, czy nie, gdzie jest...Wielokrotnie o tym z nim rozmawiałam, ale on twierdzi, że sama go prowokuje. Potem jakoś z trudem i długimi rozmowami się dogadujemy zahaczając o rozważanie, czy nasz związek ma sens, stwierdzamy, że tak i tak w kółko. Nie wiem, co mam robić, czasem się zastanawiam czy to może faktycznie nie jest wszystko przeze mnie, ale jego wybuchy gniewu nie dotyczą tylko mnie, ale np. jego mamy (ale ona to olewa i udaje, że nic się nie stało i ona zgadza się na wszystko co on mówi). Nie wiem jak mam się zachować, jak mam mu i sobie pomóc? Czy mam zakończyć ten związek czy jest szansa, że da się coś zrobić? Bardzo proszę o pomoc, zaczyna mnie to przerastać :(

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy on chciał tylko zameldowania?

Proszę o radę. Mąż mi zmarł, po jakimś czasie zapoznałam Wieśka, z początku był miły, nawet aż za spokojny, potem się dowiedziałam, że nie ma zameldowania i by chciał, abym go zameldowała, bo tak mnie kocha i ze mną chce...

Proszę o radę. Mąż mi zmarł, po jakimś czasie zapoznałam Wieśka, z początku był miły, nawet aż za spokojny, potem się dowiedziałam, że nie ma zameldowania i by chciał, abym go zameldowała, bo tak mnie kocha i ze mną chce być, i się zgodziłam, no i się zaczęło - teraz to ja z córką słuchamy jakie to my nie jesteśmy. Wszystko co zrobimy po nas poprawia, kłótnia o byle co, że sól stała na stole, a jej nie ma, a to, że gaz jest za duży itd. Po jakimś czasie dowiedziałam się, że jest zadłużony byłej zonie w alimentach, po cichu sobie wziął pożyczkę i spłacił sobie u mnie długi, teraz mi mówi: „po co mi zameldowanie, teraz mi jest do niczego nie potrzebne” - nie wiem co mam zrobić, wyzywa mnie od dziadostwa, brakuje mi słów, jestem nerwowa, boję się już wszystkiego, proszę o radę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Nie kocham już męża - co mam robić?

Jestem z moim mężem 5 lat po ślubie, a razem 10 lat. Ślub wzięliśmy, ponieważ zaszłam w ciążę. Niecały rok po ślubie i gdy nasz syn miał 4 miesiące dowiedziałam się, że ma kogoś. Zdradzał mnie już przed...

Jestem z moim mężem 5 lat po ślubie, a razem 10 lat. Ślub wzięliśmy, ponieważ zaszłam w ciążę. Niecały rok po ślubie i gdy nasz syn miał 4 miesiące dowiedziałam się, że ma kogoś. Zdradzał mnie już przed ślubem i przez cały czas jak byłam w ciąży. Bardzo wtedy mnie to zabolało, a on nie chciał wtedy być ze mną, tylko z nią. Wyprowadziłam się do mamy wtedy, a po 4 miesiącach wybaczyłam i wróciłam do niego - chciałam ratować rodzinę, żeby dziecko miało obydwoje rodziców. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, bo teraz tego żałuję. On nie raz mnie upokarza i rani słowami, wyzywa, poniewiera, mówi, że bez niego bym sobie nie poradziła, bo nie pracuję teraz. W marcu tego roku ze Śląska przeprowadziliśmy się do Wielkopolski, bo tutaj jest jego firma, a oddział na Śląsku upadł. Ja nie chciałam się wyprowadzać, to on podjął sam decyzję, bo ja nic do gadania nie miałam, jak nie pracuje. Teraz czuję się tu samotna, on przychodzi z pracy i tylko siedzi przed telewizorem. Razem chodzimy tylko do znajomych. W ogóle ze sobą nie rozmawiamy, nie spędzamy czasu we dwoje. Moje nastawienie do niego bardzo się zmieniło - kiedyś był dla mnie wszystkim, a teraz nie czuję, że go kocham. Najlepiej czuję się jak wyjeżdża gdzieś, czuję się wtedy swobodnie, bo robię to, co chcę, tak ciągle się jemu coś nie podoba. Przychodzi tylko się przytulic i jest miły jak ma ochotę na seks, a ja nie mam wcale, bo się nim brzydzę. Jest to mój pierwszy facet i nigdy z innym nie spałam. Nie wyobrażam już sobie, że miałabym być z nim do końca życia. Chciałabym mieć drugie dziecko, ale nie z nim, bo boję się zostać sama z dwójką dzieci, nie ufam mu, ale jednocześnie nie obchodzi mnie teraz co robi. Czuję się strasznie, bo nie wiem co robić, rozmawiać już z nim nie mam ochoty, bo już na pewno szczęśliwa z nim nie będę. Odejść też się boję, bo nie wiem czy sobie poradzę sama z dzieckiem (musiałabym zamieszkać u mamy i zostanę praktycznie bez niczego). Nie o to mi jednak najbardziej chodzi tylko o dziecko, które wiem, że będzie bardzo cierpiało. Jest za ojcem nawet bardziej niż za mną i będę cierpieć razem z nim, gdy będzie płakał. Mąż w ogóle nie rozumie, że nie chcę mieszkać w Wielkopolsce, każe mi wypierd*ć do roboty, bo wtedy nie będę myślała o pierdołach. On ma firmę i na finanse nie możemy narzekać, ja przez to, że on coś ma, a ja nic czuję się podle, bo on to ciągle mi wypomina i wszystko wylicza. Mam tego dość!

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak zatrzymać dziewczynę, która chce odejść?

Witam, Mam na imię Piotr, mam 28 lat, jestem ze swoją dziewczyną ok. 1 roku. W tym czasie wiele razem przeszliśmy, zaczynając od wspólnego zamieszkania, gdyż ona nie pochodzi z tego miasta, co ja, przez konsekwentne poszukiwania pracy dla niej,...

Witam, Mam na imię Piotr, mam 28 lat, jestem ze swoją dziewczyną ok. 1 roku. W tym czasie wiele razem przeszliśmy, zaczynając od wspólnego zamieszkania, gdyż ona nie pochodzi z tego miasta, co ja, przez konsekwentne poszukiwania pracy dla niej, a skończywszy na jej chorobie, która prawie nas rozdzieliła. Jednak udało się ją przezwyciężyć i na tym etapie bylibyśmy szczęśliwą parą. Bylibyśmy gdyby nie jeden fakt. Podejrzewam u siebie chorobliwą zazdrość, z którą walczę, od kiedy się znamy, a ona ciągle powraca i zwycięża. Mam tu na myśli problem z zaufaniem do mojej partnerki, ciągłe domysły i dziwne przeczucia, które ogarniają mnie od środka i żadne techniki nie są w stanie zmienić mojego myślenia. Faktem jest, że na samym początku tego związku partnerka oszukała mnie i od tamtej chwili, choćbym nie wiem jak się starał, w podobnych okolicznościach zapominam jak bardzo ją kocham i ona mnie. Emocje biorą górę. Zaczynają się kłótnie, podejrzenia, nawet oszczerstwa. Ostatnio nawet dopuściłem się szarpania mojej partnerki po jednym incydencie, który odkryłem przez przypadek. Mam tu na myśli dowody zdrady... czy moje odkrycie było faktycznie takowym dowodem? - nie wiem. Ona twierdzi, że mam obsesję. W chwili obecnej moja dziewczyna chce odejść. Zostawić wszystko, nad czym tak długo pracowaliśmy, staraliśmy się osiągnąć. Zwyczajnie chce ode mnie odejść i powrócić do domu rodzinnego na prawie drugi koniec kraju. Czuje się jak w koszmarze, z którego wiem, że się nigdy nie przebudzę. Chcę ją zatrzymać, walczę, bo ją kocham i wiem, że to rozstanie będzie dla nas obojga bardzo bolesne. Z drugiej strony, zakładając, że ona zostanie przy mnie, boję się sam siebie. Boję się, że nie dam rady opanować emocji w pewnych sytuacjach (komplementy przypadkowych facetów, sms od sąsiada, jej wyzywające ubrania do pracy czy znajomych). To bardzo sympatyczna i piękna kobieta. Podoba się mężczyznom i jest tego świadoma. Czasami mój brak zaufania nie opiera się tylko na „zdradzie”, ale również na niepewności, co ona do mnie czuje tak naprawdę. Często miała wątpliwości, co do naszego związku. Bywało, że potrzebowała przerw do przemyśleń. Jaki był powód tego? – nigdy się od niej nie dowiedziałem. Sytuacja w chwili obecnej jest słaba z racji tego, że ona obawia się, co będzie dalej, mówi, że "nie możemy być razem, że ma dość!" i ja ją rozumiem (moje zachowanie czasami). Tylko pytanie, co zrobić aby jednak została przy mnie, dała nam szansę i, przede wszystkim, jak zwalczyć to uczucie chorobliwej zazdrości?

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Bardzo kocham - jak postąpić aby jej nie stracić?

Witam, To dość skomplikowana historia, ale postaram się ją dokładnie opisać. Wszystko zaczęło się 4 lata temu, gdy poznałem swoją pierwszą dziewczynę. Ona zaczęła do mnie pisać na komunikatorze internetowym i tak doszło do zapoznania się. Związek ten był dość...

Witam, To dość skomplikowana historia, ale postaram się ją dokładnie opisać. Wszystko zaczęło się 4 lata temu, gdy poznałem swoją pierwszą dziewczynę. Ona zaczęła do mnie pisać na komunikatorze internetowym i tak doszło do zapoznania się. Związek ten był dość dziwny, ponieważ - po pierwsze - byłem strasznie niedojrzały, a po drugie - zrywałem z nią co miesiąc i wracaliśmy do siebie. Po czwartym razie ona miała dość i zerwała ze mną. Znalazła sobie innego chłopaka, z którym była 3 lata, podczas gdy ja próbowałem być z kimś innym, jednak nie potrafiłem nikogo pokochać, bo myślałem o niej. Minęły 4 lata podczas gdy ja pracowałem za granicą - postanowiłem napisać do niej. Myślałem, że mi nie odpisze, ponieważ po tym jak mnie rzuciła nie utrzymywaliśmy żadnego kontaktu. Myliłem się - odpisała. Po tygodniu pisania umówiliśmy się na spotkanie i postanowiłem zrezygnować z pracy za granicą i wrócić do Polski. Pierwsze spotkanie po 4 latach było dla mnie szokiem, bo myślałem, że już nigdy jej nie spotkam. Tak to już trwa aż po dzień dzisiejszy, czyli przeszło miesiąc czasu. Z każdym dniem uświadamiam sobie jak bardzo ją kocham, a zarazem mam mieszane uczucia. Nie wiem czemu tak jest, ale jak myślę, że mógłbym ją stracić, to po prostu bym tego nie wytrzymał. Chciałbym wrócić za granicę, bo bardzo mnie tam ciągnie, ale jak pomyśle o tym, że widywalibyśmy się co 3 miesiące, to mnie to nie pociesza, a ponadto nie chcę jej już opuszczać i nie wiem, czy bym wytrzymał tak długi czas. Boję się, że mógłbym ją stracić. Spisałem się, ale musiałem widocznie to zrobić.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy zachowanie mojego chłopaka jest wynikiem choroby?

Julka, 22 lata, partner lat 24, jesteśmy razem od ponad 2 lat. Już po niespełna tygodniu zostaliśmy parą. Początkowo nie był to związek oparty wyłącznie na uczuciach, dziś myślimy o ślubie i nie potrafimy żyć bez siebie. Zatrzymuje nas problem...

Julka, 22 lata, partner lat 24, jesteśmy razem od ponad 2 lat. Już po niespełna tygodniu zostaliśmy parą. Początkowo nie był to związek oparty wyłącznie na uczuciach, dziś myślimy o ślubie i nie potrafimy żyć bez siebie. Zatrzymuje nas problem olbrzymiej zazdrości. Mój partner jest młody, mądry i niezwykle przedsiębiorczy, mężczyzną, który na co dzień jest "jak do rany przyłóż", ale czasem zmienia się w inną osobę. Miewa napady, podczas których jest wulgarny, wściekły i bezwstydny, nie krępuje się nikogo oraz niczego. W chwilach tych nie może nad sobą zapanować, a ja się go boję, ostatnio pozwolił sobie na potrząsanie mną oraz szarpnięcia. Oskarża mnie o nieuczciwe uczucia skierowane do jego osoby, o poszukiwanie innego partnera, szuka jakiegoś elementu nieuczciwości z mojej strony (którego nie ma). W sytuacjach kryzysowych grozi, że odbierze sobie życie. Alkohol spożywa okazjonalnie, najczęściej jednak po nim dochodzi do problemów. Jest wybuchowy i nie przewidywalny, nigdy nie wiadomo kiedy coś się stanie. Sytuacje takie mają miejsce kilka razy w roku, boję się jednak, że mogą w przyszłości być częstsze. Przerażają mnie te samobójcze deklaracje, a on podejrzewa, że to jedno z możliwych rozwiązań gdyby nasz związek się rozpadł (oczywiście w skutek zazdrości i agresji). Bardzo dużo rozmawiamy o tym naszym "problemie". Doskonale zdaje on sobie sprawę z tego, jak jest to złe oraz ma świadomość, że działa to destruktywnie na nas i to może zniszczyć nas i naszą miłość. Jak powinnam pomóc jemu oraz sobie, jak się powinnam zachowywać? Czy to jest zazdrość, czy to początki jakiegoś schorzenia? Nie radzimy sobie z tym i jesteśmy coraz bardziej znerwicowani.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak postępować z człowiekiem, który wzbudza agresję?

Witam, jestem od 9 lat mężatką i mam ogromny problem, ponieważ mój mąż co jakiś czas prowokuje mnie do awantur, których ja już nie wytrzymuję. Wygląda to tak, że zaczyna ze mną rozmowę na rożne tematy, a później z rozmowy...

Witam, jestem od 9 lat mężatką i mam ogromny problem, ponieważ mój mąż co jakiś czas prowokuje mnie do awantur, których ja już nie wytrzymuję. Wygląda to tak, że zaczyna ze mną rozmowę na rożne tematy, a później z rozmowy wychwytuje mój słabszy punkt i mnie atakuje np. porównując mnie do osób złych twierdząc, że jestem taka sama. Mnie to bardzo boli, bo zwierzam mu się ze swoich przeżyć życiowych czy opowiadam historię mojej rodziny i nie wychodzi mi to na dobre - co mam zrobić, przestać być szczera z nim? Zauważyłam również, że ludzie się od niego odsuwają, ponieważ on z nimi postępuje tak samo: najpierw jest miły, wyciska z nich jak najwięcej informacji, a później wsadza szpilę w tyłek. Jak postępować z takim człowiekiem? On chyba ma poważny problem ze sobą, ale jaka może być tego przyczyna? Jego rodzina jest taka sama w zachowaniu - czy to może być to takie zakorzenienie rodzinne?

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego mój partner często miewa gorsze dni, zły humor, a swoje problemy przenosi na nasz związek?

Witam, mam 20 lat. Mój problem polega na tym, że mój partner bardzo często miewa zły humor. Na początku naszego związku ostrzegał mnie, że może czasami mieć złe dni i że obawia się że ja mogę tego nie wytrzymać. Najgorsze...

Witam, mam 20 lat. Mój problem polega na tym, że mój partner bardzo często miewa zły humor. Na początku naszego związku ostrzegał mnie, że może czasami mieć złe dni i że obawia się że ja mogę tego nie wytrzymać. Najgorsze jest to, że ja bardzo się staram żeby było jak najlepiej i nie ja jestem powodem tych jego "ciężkich dni". Bo to jest tak, że wieczorem wszystko jest ok, a nie raz już na drugi dzień coś jest nie tak, nie odzywa się do mnie, milczy, mówi, że jest zmęczony, że nie ma na nic ochoty i nie wiadomo skąd to się wzięło... Obiecałam mu, że będę cierpliwa i wytrzymam, ale jestem osobą bardzo wrażliwą i cierpię przez te jego złe dni, bo ja nie jestem niczemu winna, a zawsze mi się obrywa. Twierdzi, że to ja szukam sobie problemów, a ja naprawdę widzę, że coś jest nie tak. Przenosi wszystkie swoje niepowodzenia na nasz związek. Chciałabym mu pomóc, prosiłam go żeby do mnie dzwonił jak będzie miał jakiś problem, żeby się wyżalił a on nic, woli milczeć... Proszę mi coś poradzić...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mój chłopak grozi samobójstwem - co mam zrobić?

Jesteśmy ze sobą 2 lata. On jest bardzo słaby psychicznie, kiedy coś się dzieje od razu zaczyna płakać, nie radzi sobie ze swoimi emocjami. Nie potrafię mu pomoc. Kiedy wychodzi zaczyna mi grozić, że popełni samobójstwo, że ja...

Jesteśmy ze sobą 2 lata. On jest bardzo słaby psychicznie, kiedy coś się dzieje od razu zaczyna płakać, nie radzi sobie ze swoimi emocjami. Nie potrafię mu pomoc. Kiedy wychodzi zaczyna mi grozić, że popełni samobójstwo, że ja go nie kocham, że mi nie zależy. Co mam robić? Czy jedynym sposobem jest namówienie go na terapię?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak żyć z partnerem, który kłamie i nagrywa potajemnie nasze rozmowy?

Witam, Mam wielki problem z partnerem. Od 1,5 roku mieszkamy razem i od samego początku jest źle. 1,2 mies. temu urodził nam się synek i to był moment od kiedy nasza sytuacja się pogorszyła. Kiedy tylko zaczynam się denerwować mój... Witam, Mam wielki problem z partnerem. Od 1,5 roku mieszkamy razem i od samego początku jest źle. 1,2 mies. temu urodził nam się synek i to był moment od kiedy nasza sytuacja się pogorszyła. Kiedy tylko zaczynam się denerwować mój partner po kryjomu włącza komórkę i zaczyna nagrywać nasze rozmowy. Kiedyś powiedział, że zrobi wszystko żeby zabrać mi dziecko. Natomiast innym razem twierdził, że to tylko po to, żeby mi kiedyś puścić i pokazać jak się zachowuję. Kilka dni temu mój starszy synek (z pierwszego małżeństwa) znalazł pod komodą małe urządzenie i przybiegł do mnie z pytanie co to takiego? Nie potrafiłam tego wyjaśnić i udałam się do partnera, aby wyjaśnił całą sytuację. Skończyło się tym, że partner rzucił się na mnie próbując wyrwać mi to urządzenie. Zostałam pobita.... Chciałam wyjść z domu z dziećmi, ochłonąć troszkę, ale partner wyszedł za mną i tarasował mi drogę. Oczywiście to urządzenie włączył i nagrywał całą sytuację. Kiedy on coś mówił, mówił stonowanym tonem, aby osoba która będzie to odsłuchiwała nie widziała żadnej winy partnera. Partner wsiadł w samochód i nie pozwalał mi nigdzie odejść z dziećmi. Zakończyło się to tym, że wezwałam policję, później pojechałam na obdukcję. Niestety żałuję, że wezwałam policję, ponieważ partner nic nie zrozumiał. Powiedział, że to ja powinnam jego przeprosić. Dodatkowo tylko zaszkodziłam dzieciom, ponieważ będą musiały teraz znosić wizytę policji w domu i różne przesłuchania. Co mam robić? Nie wiem na czym stoję. Partner przed wszystkimi udaje jak bardzo się stara, jak bardzo mnie kocha, a w domu jest diabłem. Uważam, że związek powinien być oparty na prawdzie, a ja jestem wciąż oszukiwana. Nie potrafię żyć nie znając co mnie czeka jutro. Proszę o pomoc! kesis
odpowiada 2 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Chcę być szanowana przez partnera - co robić?

Dziękuję za odpowiedź, ale ja naprawdę dużo z nim rozmawiam, jesteśmy szczerzy do bólu i staram się o wszystkim co czuję mówić. On zazwyczaj mówi "Jezu, znowu będziemy gadać, daj mi spokój " itp. - męczy go to i drażni...

Dziękuję za odpowiedź, ale ja naprawdę dużo z nim rozmawiam, jesteśmy szczerzy do bólu i staram się o wszystkim co czuję mówić. On zazwyczaj mówi "Jezu, znowu będziemy gadać, daj mi spokój " itp. - męczy go to i drażni :(((. Przy każdej kłótni zrywa, chce się wyprowadzać. Wczoraj powiedział mi, że musi znosić moje dziecko, że jest taksówką dla mnie, że nie ma do mnie żadnej miłości, ale mnie kocha, ale już mu nie zależny, że lepiej żebyśmy się rozstali, wiec ja oczywiście rozmawiałam i rozmawiam - mówiłam co czuję, aż w końcu doszliśmy, że jemu chodzi o wolność, że chyba nie umie być w związku, że musi się liczyć ze mną, a nie robić co chce :(, że mnie nie chce na razie. Potem, jak zaproponowałam żebyśmy spróbowali, że ja mu dam swobodę w granicach rozsądku zapytał, czego oczekuję - szacunku, bycia kochaną itp. Tak bolą mnie te wszystkie słowa, tak go kocham, a nie powinnam za to wszystko jak mnie rani, ale nie umiem. Czuję czasami, że godzę się na wszystko, on mówi, że się nie stara, bo mu już nie zależy tak. Nie wiem już czy dobrze robię. Wie o wszystkim co mnie rani, co mnie boli, o wszystkim co czuję, ale niezależnie od tego mówi: "to mam cie kłamać?" - czuję się zirytowana i jakbym była kimś niepotrzebnym, jakbym mogła być i równie dobrze mogłoby mnie nie być. Czuję jakbym tylko ja się starała, jak mi się coś nie podoba to rozstańmy się. Pytam go, czy on wie w ogóle co do mnie mówi, czy ma jakieś uczucia, liczysz się z uczuciami moimi, a on na to: "nie mam uczuć". Tak potrafi mnie zranić, taką czuję beznadzieje, pustkę i bezsilność :(, a tak go kocham, chyba za to jaki był, nie za to jaki jest, jeszcze to, że mieszkamy razem… Nie wiem już co mam robić, ale wykończę się niedługo z tym wszystkim :(.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego jestem lekceważona przez partnera?

Kobieta, 20 lat. Poznałam mężczyznę (29 lat) w nietypowy sposób, umówiliśmy się na seks przez internet, on mieszka daleko, to miało być spotkanie zachowane w tajemnicy, bez żadnych konsekwencji uczuciowych, nie planowaliśmy nic więcej. Spotkanie było bardzo udane, było namiętnie,...

Kobieta, 20 lat. Poznałam mężczyznę (29 lat) w nietypowy sposób, umówiliśmy się na seks przez internet, on mieszka daleko, to miało być spotkanie zachowane w tajemnicy, bez żadnych konsekwencji uczuciowych, nie planowaliśmy nic więcej. Spotkanie było bardzo udane, było namiętnie, swobodnie, rozmawialiśmy o sobie i o świecie bez skrępowania, do tego relaksujące masaże, pocałunki... Od spotkania minął cały dzień i dostałam sms-a od niego, że chciałby porozmawiać, poznać się, że nie chce się narzucać i podał swój numer gg. Przez cały tydzień ze sobą rozmawialiśmy na gg po kilka godzin, a w weekend spotkaliśmy się znowu. Spacerowaliśmy, był na chwilę u mnie w domu, poszliśmy na kino pod gwiazdami, był zachwycony taką zorganizowaną imprezą, spędziliśmy w samochodzie całą noc. Zapytałam się czy poszedłby ze mną na wesele i się zgodził, później chciał się wykręcić, sam się do tego przyznał, ale i tak zrobił mi tą przyjemność. Zachowywaliśmy się jak para, były pocałunki, nawet tańczył ze mną, choć nie lubi. Uważałam, ze było całkiem ok, ale na dłuższy dystans czasu on nie chciał mnie zaprosić do siebie, tłumaczył się problemami z rodziną, pracą, brakiem czasu. Nawet na jedną godzinę nie chciał mnie przyjąć. Wiem, że cierpliwość nie jest moją domeną, dlatego powiedziałam sobie, że poczekam na niego. Po jakimś czasie zauważyłam że coś się nie tak dzieje z moim śluzem, ze nie pachnie tak jak zawsze, poszłam na wizytę u ginekologa. Dowiedziałam się, że zaraził mnie rzęsistkiem - wiem, że mam to od niego, bo z nikim innym nie współżyłam bez prezerwatywy i nie tak często. Załamałam się najpierw, ale przecież to, że nieświadomie mnie zaraził, nie powinno jakoś przekreślać naszej znajomości. On nie przyjmuje do wiadomości, że mógłby to mieć, bo przecież: "nie mam żadnych objawów, jestem zdrowy". Ma sporo na głowie i wiem to, ale przestał do mnie dzwonić, mniej się odzywaliśmy do siebie, chciałam iść z nim na zabawę andrzejkową, powiedział, ze nie ma czasu, chciałam spędzić z nim Sylwestra, pytałam się co będziemy robić, odpowiedzi: zobaczymy, pomyślimy jeszcze sporo czasu, a teraz dowiaduję się, ze idzie na "męski wieczór w Sylwestra". Pisaliśmy sms-y, w końcu zadzwoniłam do niego, napisał mi sms-a, że nie może odebrać bo jest u znajomych. Widzę, że nie traktuje mnie poważnie, a może jako koleżankę do bzykania. Jestem załamana, mam napady płaczu, chodzę smętna po domu, albo odrywam się od rzeczywistości oglądając serial o demonach, mam ochotę zrobić mu krzywdę fizyczną, albo rozpowiedzieć co mi "sprzedał", albo coś żeby cierpiał. Przez niego mam wstręt do siebie samej, że pozwoliłam mu zarazić mnie tym świństwem, a on na dodatek tak mnie traktuje, "olewa" mnie, woli znajomych ode mnie, nie szanuje mnie. Powinien mnie wspierać, poczuć się przynajmniej trochę winnym, okazać czułość nawet na odległość. Nie wspomnę, że leczenie tej choroby kosztuje mnie i czas, i zdrowie, i pieniądze. Dostałam leki również dla niego na recepcie, ale on nawet nie zapytał się czy coś powinien mi oddać, nic. Teraz dostałam globulki, każda jedna kosztuje 25 złotych. Powinnam z nim zerwać wiem, ale w sumie miło jest spotykać się, mieć kogoś do kogo można się przytulić… Nie wiem co zrobię z nim, ze sobą… Nie było nas - jestem ja i on.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Nie mogę przełamać się do współżycia z mężem

Nie współżyję z mężem od 6 miesięcy, mój mąż nie jest święty, lubi flirtować na boku z innymi dziewczynami, nakryłam go na flirtowaniu nie jeden raz - miarka się przebrała, ponieważ zaniedbywał nie tylko mnie, ale także nasze dziecko, ważniejsze... Nie współżyję z mężem od 6 miesięcy, mój mąż nie jest święty, lubi flirtować na boku z innymi dziewczynami, nakryłam go na flirtowaniu nie jeden raz - miarka się przebrała, ponieważ zaniedbywał nie tylko mnie, ale także nasze dziecko, ważniejsze było dla niego flirtowanie niż to, że nasza córeczka była chora. Nie jestem w stanie przełamać się, trwa to już 6 miesięcy - co będzie z nami dalej?
odpowiada 2 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy moja zazdrość wykończy mnie i nasze małżeństwo?

Witam, mam 23 lata. Jestem przeciętną blondynka o ciepłych rysach. Ogólnie nie brzydką. Moim problemem jest moja chora zazdrość o mojego męża. Jestem z nim 4 lata po ślubie, mamy 2 córeczki. Ostatnio moja choroba dosięgła chyba już szczytu, bo...

Witam, mam 23 lata. Jestem przeciętną blondynka o ciepłych rysach. Ogólnie nie brzydką. Moim problemem jest moja chora zazdrość o mojego męża. Jestem z nim 4 lata po ślubie, mamy 2 córeczki. Ostatnio moja choroba dosięgła chyba już szczytu, bo zaczęłam robić problemy o wszystko. Krzyczę na dzieciaki gdy te nawet nic nie robią, nie wywiązuje się z moich obowiązków. Z mężem ciągle się kłócimy, gdyż ja stwarzam mu wymyślone przeze mnie problemy i sytuację. Jestem zazdrosna o chyba każdą kobietę na tej ziemi. Co najgorsze wiem jak się leczyć i że to nie jest tylko moja wina i sama nie doprowadziłam się do takiego stanu. Moi rodzice zmarli jak miałam 11 lat w wypadku samochodowym, zaopiekowała się mną i moją siostrą ciocia, która wtedy jeszcze tez była dzieckiem bo miała 20 lat. Długo się nad nami znęcała psychicznie i fizycznie. Potem poznałam mojego męża. Można by powiedzieć wymarzona rodzina i nie mam nad czym narzekać, jednak mój mąż od ślubu, to jest od 2007 roku, nie powiedział mi, że mnie kocha, w ogóle rzadko okazuje mi uczucia - wiem, że ma z tym problem, bo matka w dzieciństwie mu ich nie okazywała i są mu obce, długo się starałam żeby to ich nauczyć. Gdy mi się udało sprawa obróciła się w moją stronę. Teraz to ja stałam się nieuczuciowa, ciągle tylko myślę, że jestem beznadziejna i głupia, jeszcze jak widzę koleżanki mojego męża ze studiów to mnie coś trafia, sama jeszcze nie studiuję, wychowuję nasze córki. Mąż często stawiał mnie w przykrych sytuacjach, np. był w kolegą na piwie, tam spotkał swoja była i pisał do niej smsy typu: „słoneczko, dlaczego tak szybko wyszłaś”, a do mnie mówi zwykle po imieniu. Jeszcze inne sytuacje, gdy np. ustalamy miedzy sobą coś, bo akurat jest tak, że jego inna była chodzi to tej samej knajpy co my i zawsze jak go widziała to podchodziła i dawała mu całusa na przywitanie, czego ja sobie absolutnie nie życzę, no i ustaliliśmy, że on nie będzie już jej dawał buzi, ale ostatnio jak znów ją zobaczyliśmy sytuacja się powtórzyła. Na pytanie dlaczego nie zareagował, odpowiedział, że nie zdążył. Sama teraz już nie wiem czy go kocham, czy raczej nienawidzę. Jedni mi mówią, że ma się cieszyć z tego co mam, ja zaś dalej tak nie potrafię. Zawsze była silna psychicznie i nie obchodziło mnie co mówią i myślą o mnie inni, będą z moim mężem, który zawsze uważa się za lepszego ode mnie nabawiłam się wielu kompleksów i do tego pewnie też i depresji i niskiej samooceny. Przy tym jestem jeszcze strasznie nerwowa :(. Nie wiem co mam robić... Mąż nie potrafi ze mną rozmawiać, wiele razy próbowałam, ale po kolejnych się zniechęciłam. Ostatnio myśleliśmy już nawet nad rozwodem, którym mój mąż nawet się nie przejął. Wiem, że mnie nie zdradza... Pozdrawiam, Nika

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty