Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 3 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Zawroty głowy oraz kilka innych objawów

Wiek: 24, mężczyzna. Od kilku dni mam złe samopoczucie. Nie przejmowałbym się tym, gdyby nie tyle dziwnych objawów naraz. Zaczęło się to w niedziele, gdy się obudziłem. Poczułem się jakbym wypił ze 3 kawy naraz (po prostu czułem jakbym się... Wiek: 24, mężczyzna. Od kilku dni mam złe samopoczucie. Nie przejmowałbym się tym, gdyby nie tyle dziwnych objawów naraz. Zaczęło się to w niedziele, gdy się obudziłem. Poczułem się jakbym wypił ze 3 kawy naraz (po prostu czułem jakbym się trząsł cały w środku). Nie zwracałem na to zbytniej uwagi dopóki nie wstałem, ponieważ wtedy się wszystko zaczęło. Ciężko mi było utrzymać równowagę poprzez częste zawroty głowy, zaraz po tym przyszły nudności z lekkim bólem głowy, senność w dzień - brak snu w nocy, trzęsły mi się ręce a nogi były jak z przysłowiowej waty. Sadze, ze nie byłoby w tym nic nienormalnego, gdyby z dnia na dzień objawy się nie nasilały. Nudności przychodzą i odchodzą (tak samo jak bóle głowy), zawroty głowy są trochę rzadsze ale silniejsze. Najgorzej jest zwalczyć 3 objawy tj. -Uczucie trzęsącego się ciała (co jest bardzo widoczne w szczególności na dłoniach) -Zaburzenia snu -Oraz coś co pojawiło się dopiero wczoraj wieczorem. Są to przyspieszone nerwowe ruchy, oraz coś co odczuwam w głowie, tak jakby nerw "strzelał", co wiąże się z lekkim bólem i odrzutem głowy w tył. Problem z nerwem (tak mi się zdaje) pojawia się kiedy już spokojnie leżę w łóżku i próbuje zasnąć. Ciężko jest się z tym uporać w pracy (szczególnie przez ostatnie dwa dni). Cokolwiek to jest, jak mogę się tego pozbyć ? Z góry dziękuję za odpowiedz, Piotr
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Magdalena Parys
Lek. Magdalena Parys

Jak mam żyć, skoro nie mam za co?

Mój wiek 52 lat. Przepracowałam 25 lat. 15 lat pobierałam rentę, w grudniu 2010 r. ZUS zabrał mi prawo do renty. Choruję na depresję urojeniową. Co roku jestem hospitalizowana w szpitalu psychiatrycznym. Dyskopatia kręgosłupa, zwyrodnienie kręgów szyjnych, sklerotyzacja blaszek...

Mój wiek 52 lat. Przepracowałam 25 lat. 15 lat pobierałam rentę, w grudniu 2010 r. ZUS zabrał mi prawo do renty. Choruję na depresję urojeniową. Co roku jestem hospitalizowana w szpitalu psychiatrycznym. Dyskopatia kręgosłupa, zwyrodnienie kręgów szyjnych, sklerotyzacja blaszek granicznych C5-C6-C7 oraz L5-S1, zamknięcie mostkiem kostnym bruzdy tętnicy kręgowej - wariant rozwojowy. W 1994 r operowana, sprawy kobiece, usunięto w całości. Po zabraniu mi renty zostałam bez środków do życia i leków. Jestem załamana i nie wiem co robić, gdyby nie mąż, który jest na mojej łasce to bym sobie życie skróciła. Mąż jest po dwóch zawałach, udarze mózgu, a od roku przyplątała się padaczka. Mąż za 27 lat pracy dostaje 573.09 zł renty, to jest na opłaty, leki i wyżywienie dla dwóch osób. Proszę o pomoc

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy złe samopoczucie może być maską depresji?

Witam serdecznie, jestem 33-letnią kobietą, w maju 2010 źle się poczułam, miałam takie "dziwne samopoczucie" w głowie. Wykonałam serię badań (krew, tarczyca, usg brzucha), które są w porządku, ale moje złe samopoczucie nadal się utrzymywało. Do tego...

Witam serdecznie, jestem 33-letnią kobietą, w maju 2010 źle się poczułam, miałam takie "dziwne samopoczucie" w głowie. Wykonałam serię badań (krew, tarczyca, usg brzucha), które są w porządku, ale moje złe samopoczucie nadal się utrzymywało. Do tego doszły kłopoty z koncentracją, niepokój, brak apetytu, brak motywacji, widzenie jakby przez mgłę, ale bez poczucia smutku. Udałam się do psychiatry i otrzymałam leki, które obecnie zażywam i jest troszkę lepiej, ale nie do końca. Nadal mam to "dziwne samopoczucie", o którym bez przerwy myślę, tak jakbym je wywoływała. Najdziwniejsze jest to, że gdy idę popływać zapominam o tym samopoczuciu. Pływam dość często, za każdym razem robię ok. 50 długości basenu. Gdy wracam do domu, moje "złe samopoczucie" wraca razem ze mną. Mam pytanie: czy złe i dziwne samopoczucie może być maską depresji? Czy można je samemu "wywołać"? Dodam, że wszystko zaczęło się o chorobliwego strachu o swoje zdrowie. Pozdrawiam serdeczne i z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mam nerwicę - czy będę w stanie żyć jak normalny człowiek?

Witam! Moja nerwica jest bardzo dziwna... Leczę się już 2,5 roku, mam 21 lat, nie powiem, są efekty, gdyż na początku nie mogłem się ruszyć z miejsca praktycznie, to teraz mogę względnie funkcjonować. Generalnie jednak moje życie opiera się na...

Witam! Moja nerwica jest bardzo dziwna... Leczę się już 2,5 roku, mam 21 lat, nie powiem, są efekty, gdyż na początku nie mogłem się ruszyć z miejsca praktycznie, to teraz mogę względnie funkcjonować. Generalnie jednak moje życie opiera się na lęku o przyszłość. Studiuję prawo i daje sobie na tych studiach radę, ale moje myślenie jest spaczone. Czuję, że nie wolno mi go zmieniać. Muszę myśleć jak mój ojciec, który ze mną nie mieszka, bo wewnątrz głęboko czuję, że on ma zawsze rację, choć pochodzi z rodziny DDA. Nienawidzę krytyki ze strony swojej rodziny. Zawsze mnie krytykowali. W ogóle byłem obiektem kpin i drwin... Zawsze byłem buntownikiem. Dziś jak coś osiągam zdobywam szacunek, ale to za mało - "jesteś gamoń", "jesteś nieporadny", "manualne dno", "na chleb nie zarobisz", "typowy tępak i kujon". W szkole zawsze się dobrze uczyłem. Teraz idzie mi dobrze. Tam gdzie pracowałem, tam miałem bardzo dobre noty. Mimo to jednak zawsze targają mną wątpliwości. No i te wewnętrzne głosy. Czuję, że ciągle muszę udowadniać sobie i innym, że jestem coś wart. Inaczej czuje się bardzo źle. Mam wegetatywne objawy nerwicy, napięcie, lęk... Ciągle uważam, że jako mężczyzna muszę być idealny, zawsze zaradny, silny, dobrze zarabiający, odważny, szlachetny - słowem ideał. W stosunku do kobiet wydaje mi się, że muszę być super, bo inaczej mnie odrzucą, a jak przyjmą, to w końcu znajdą kogoś lepszego. To rodzi we mnie straszne napięcie. Tak bardzo bym chciał sobie odpuścić i po prostu żyć, uczyć się, popracować. Ale jeśli tak sobie spróbuję, to od razu budzą się głosy: "jesteś mięczakiem", "beznadziejny", "mało ambitny", "trzeba działać, a nie leżeć" i w efekcie nerwica utrudnia mi życie... Wiem, że gdyby odrzucić te przekonania to byłoby ze zdrowiem ok, ale jakim wtedy był facetem? Jaka fajna dziewczyna chciałaby ze mną być? Najgorsze jest to, że zdaję sobie sprawę ze swoich kompulsji. Najgorzej jest jak jestem w domu rodzinnym, gdzie indziej jest dużo lepiej. Płakać mi się teraz chce. Jestem dobrym chłopakiem, chciałbym mieć fajną dziewczynę, marzę o normalnej rodzinie, ale boję się do tego przyznać - to przecież takie mięczakowate... Proszę o pomoc!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Jak pordzić sobie z globus histericus?

Cierpię na tak zwaną "gulę w gardle". Napady są nieraz tak silne, że się duszę. Mam przy tym kaszel i zbiera mi się na wymioty. Mam uczucie jakby coś utknęło mi w gardle i chcę to wydobyć. Dzisiaj...

Cierpię na tak zwaną "gulę w gardle". Napady są nieraz tak silne, że się duszę. Mam przy tym kaszel i zbiera mi się na wymioty. Mam uczucie jakby coś utknęło mi w gardle i chcę to wydobyć. Dzisiaj tak męczyłam się od godziny 10 do 22. Proszę o radę, do jakiego lekarza mam się udać? Psychiatra nie potrafi mi pomóc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Depresja u nastolatki - jak sobie pomóc?

Dzień dobry, Nazywam się Kasia, mam 14 lat. Mam depresję już od podstawówki, wciąż ze mnie koleżanki i koledzy się śmiali, wyzywali, byłam pośmiewiskiem, a to dlatego, że nie umiałam się otworzyć na ludzi - po prostu stałam przy ścianie...

Dzień dobry, Nazywam się Kasia, mam 14 lat. Mam depresję już od podstawówki, wciąż ze mnie koleżanki i koledzy się śmiali, wyzywali, byłam pośmiewiskiem, a to dlatego, że nie umiałam się otworzyć na ludzi - po prostu stałam przy ścianie i do nikogo się nie odzywałam. W 6 klaskie było gorzej, zaczęli mnie bić, wyzywać jeszcze bardziej - nie dawałam sobie z tym rady, aż chciałam popełnić samobójstwo trując się tabletkami, lecz to mi nie wyszło. Teraz, gdy jestem w gimnazjum, było dobrze, ale do czasu. W 1 klasie gimnazjum ze wszystkimi rozmawiałam i śmiałam się, było okej, ale w drugiej klasie to już źle - stoję przy ścianie, do nikogo się nie odzywam, tylko czasem porozmawiam z koleżankami. Zaczepia mnie taki jeden kolega i nie daje mi spokoju, ma ADHD i ponoć to się nazywa patologia, bo cały czas coś ode mnie chce, zaczepia itp. - nie daję rady już, nie wiem co robić. W domu problemy, w szkole problemy, prawie nikt mnie nie lubi, ale niekiedy czuję, że lubią mnie prawie wszystkie dziewczyny, ale teraz to już chyba nikt mnie nie lubi, bo się zamknęłam w sobie, jest mi źle, cały czas ktoś coś ma do mnie. Boję się życia, depresja mnie zabija, nie potrafię się otworzyć na ludzi. Nie daję rady. Boję się chodzić do szkoły, nie czuję się tam bezpiecznie, nie mam siły iść do psychiatry - byłam tam kiedyś, ale nic mi nie pomogła ta pani, tylko leki przepisywała, ale później i tak je zmieniła, a teraz nie biorę w ogóle żadnych tabletek. Czasem się tak załamię, że chcę znowu popełnić samobójstwo, ale jakoś jeszcze zbieram w sobie siły by żyć. Proszę, poradźcie mi coś, bo ja oszaleję, jakieś sposoby by stać się lepszą osobą, jakieś ćwiczenia, które ćwiczą pewność siebie i żebym się nie załamywała - prawie cały czas jestem załamana i strasznie się boję co będzie dalej z tym wszystkim… Nie daje rady - błagam, pomocy!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak sobie poradzić z nieustającą nerwicą?

Mam nerwicę, już sama nie wiem w końcu jaką. Ciągle mam jakieś dolegliwości fizyczne i jak sobie coś ubzduram albo się czymś przejmę to potrafię się tym zamartwiać cały czas, ciągle o tym myśleć. Raz się boję, że moja...

Mam nerwicę, już sama nie wiem w końcu jaką. Ciągle mam jakieś dolegliwości fizyczne i jak sobie coś ubzduram albo się czymś przejmę to potrafię się tym zamartwiać cały czas, ciągle o tym myśleć. Raz się boję, że moja chorobę można wyleczyć, ale nie trafiłam na dobrego lekarza, raz się martwię, że z czasem będzie ze mną jeszcze gorzej, a innym razem potrafię podejść do tego wszystkiego bez emocji i powiedzieć sobie, że panikuje i się niczym nie przejmować. Dziwne jest też dla mnie to, że nie wierzę lekarzom, nie ufam im, nie wierzę w ich kompetencje. Chciałabym ciągle zmieniać lekarzy u których się leczę. Z jednej strony wiem, że to bez sensu i że przecież nie może być tak, że żaden lekarz się na niczym nie zna, ale z drugiej strony czuję niepokój, że jestem źle leczona. Zamartwiam się też wieloma rzeczami, które będą w przyszłości, które się zdarzą albo nie. Wyprzedzam wydarzenia, wymyślam różne scenariusze i staram się przeciwdziałać różnym wydarzeniom po to żeby coś nie sprawiło mi przykrości. Myślę, że to, że tak ciągle się czymś martwię powoduje u mnie dolegliwości fizyczne. Co mogę zrobić żeby się tak nie zachowywać? Jak sobie z tym poradzić? Dodam jeszcze, że chodzę na psychoterapię, ale nic mi to na razie nie daje, a uczęszczam na nią jakieś 7 miesięcy.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Nie mogę znaleźć pracy - czy mam depresję?

Półtora roku temu rozstałam się z ojcem moich dzieci, zostaliśmy sami. Wtedy jeszcze nie było źle, szukałam pracy, byłam pełna nadziei, że się uda, a teraz... Odprowadzam dzieci do przedszkola i wracam do pustego domu, myślę i płaczę, nie szukam...

Półtora roku temu rozstałam się z ojcem moich dzieci, zostaliśmy sami. Wtedy jeszcze nie było źle, szukałam pracy, byłam pełna nadziei, że się uda, a teraz... Odprowadzam dzieci do przedszkola i wracam do pustego domu, myślę i płaczę, nie szukam już pracy bo i tak jej nie znajdę, nikt się nie odzywa do osoby, która jest dyspozycyjna tylko od 8.00 do 17.00, bez żadnego doświadczenia zawodowego - źle mi z tym, wiem, że powinnam coś z tym zrobić, bo w tym momencie utrzymuje mnie mama, której też jest już ciężko finansowo, ale ciężko mi ruszyć do przodu, coś z tym zrobić. Zrobiłam się nerwowa, coraz częściej krzyczę na dzieci z błahych powodów, albo sama je sobie wymyślam i to jest chyba najgorsze. Chciałabym im stworzyć szczęśliwą rodzinę, ale już nie potrafię. Wieczorem ciężko mi zasnąć, zasypiam koło 2 nad ranem, a potem, jeśli nie płaczę, to śpię w ciągu dnia. Najgorsze jest to, że nikt nie wie co we mnie siedzi, nie chcę już dołować mamy, bo i tak jest już jej bardzo ciężko. Nie wiem już co robić... :(

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Brak sensu życia - czy to depresja?

Mam 16 lat i nie wiem co mi dolega. Piszę na forum, ponieważ nie mam z kim porozmawiać, a próbowałam już z wieloma osobami. Niestety mają inne myślenie ode mnie lub nie rozumieją mnie. Problem jest od około dwóch lat....

Mam 16 lat i nie wiem co mi dolega. Piszę na forum, ponieważ nie mam z kim porozmawiać, a próbowałam już z wieloma osobami. Niestety mają inne myślenie ode mnie lub nie rozumieją mnie. Problem jest od około dwóch lat. Z dniem na dzień nasila się... Nie mam sensu życia, szukałam i szukam, ale znaleźć nie mogę. Widzę świat barwami szarości. Nie bez przyczyny - zawsze muszę mieć jakieś afery, kłótnie. Gdy jest wszystko w porządku moja podświadomość wytwarza nowe wyzwania. Nie wiem czemu. Ciągle dotyka mnie cierpienie. Nawet dostałam nowego myślenia przez to, że lepiej żyć z cierpieniem, bo jest nieustanne, a szczęście szybko przemija. Lecz gdy budzę się chciałabym poczuć lekkość na duchu. Mam rodzinę kochającą. Szkołę do której chciałam chodzić, mieszkam w internacie. Nie układa się, miałam już afery. Ludzie są fałszywi. Przyjaciółka zdradziła. W miłości mam pecha. Nie moja wina w tym wszystkim, z przeznaczeniem nie idzie walczyć, bo i tak nie wygra się. Co chwilkę bym płakała z myślami o tym bezsensownym, materialistycznym życiu. Lubię bardzo kolor czarny i ubieram się w niego, słucham metal, rock i rap. Interesuje się rzeczami paranormalnymi. Miewam sny prorocze. Patrząc na ludzi czuję jakie mają uczucie (radość, podejrzliwość, gniew, fałszywość itd.) Mam bardzo dobrą intuicję. Nie zawiodła mnie, ale odczytywać trudno jest. Nie mam z kim porozmawiać o tym, bo każdy uznałby mnie za świruskę. Czuję, że nie pasuję do tego świata. Sami widzicie co ze mną dzieje się… Szukam odpowiedzi czytając książki. Myśląc o jakiejś sprawie nie mogę skupić się. Ciągle bym spała, bo to mnie uspakaja. Jestem leniwa strasznie. Kręci mi się w głowie, nieraz mam brak orientacji przez to. Patrząc na przyrodę widzę jakby to było wszytko sztuczne, bez życia. W lecie, ciepły dzień wakacyjny, z muzyką jeździłam na rowerze po lesie nad jezioro na mostki, w moje ulubione miejsce, ale nie czułam tego wszystkiego, próbowałam cieszyć się co mam, ale z trudem wielkim przychodzi mi to. Rodzicom i siostrze jak mówię o problemie tym, to słyszę, że „wydaje mi się” itd. Do lekarza lub pedagoga nie pójdę, bo nie wiem jak opisać to wszystko, a na końcu wyjdę na świrniętą. Zresztą psycholog nie może mi wiele pomóc, bo on opiera się o książki i nauki dane, potem dopasowuje dolegliwości i opinie daje żegnając pacjenta, przy tym domagając się o pieniądze. Potrzebuje rozmowy z kimś o podobnych problemach, ale który zna odpowiedz i może doradzić. Szukam odpowiedzi o życiu ludzkim... Moja psychika dziwnie nastawiła się. Co myśleć o tym wszystkim?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam problemy ze sobą - czy to koniec?

Witam serdecznie, Na pewno się powtarzam. Ciężko mi jest czytać to, co pisaliście wcześniej, bo nawet na to nie mam ochoty. Nie mam komu się zwierzyć, bo obecnie sam przebywam na terenie Brukseli. Są osoby znajome, ale nie zaufane. Problem...

Witam serdecznie, Na pewno się powtarzam. Ciężko mi jest czytać to, co pisaliście wcześniej, bo nawet na to nie mam ochoty. Nie mam komu się zwierzyć, bo obecnie sam przebywam na terenie Brukseli. Są osoby znajome, ale nie zaufane. Problem polega na tym, że nie radzę sobie z myślami swoimi, tzn. wciąż myślę o wszystkim, o tym co mnie otacza, tym, co straciłem - w życiu nie widzę żadnych perspektyw. Jem bardzo mało, głód zaspokajam wodą z kranu. Przez rok czasu się tak zaniedbałem, że dostałem wrzodów żołądka no i bakterii w układzie pokarmowym, bo inaczej nie potrafię. Śpię tylko 3 godziny dziennie, a później tylko przewracam się z boku na bok. Przejmuję się tym, co ktokolwiek powie. Często mam napady ciepła, potliwości, myślę nad tym, dlaczego ktoś coś tak powiedział. Często mam tak zwanego doła, nawet za często. Z 31 października na 1 listopada trafiłem do szpitala. Dla ogarnięcia siebie przedawkowałem z tabletkami, garścią tabletek. Było nieciekawie. Nie chcę trafić ponownie do szpitala, dlatego że ciężko mi było na tak zwanym "haju" się dogadać, a tym bardziej, że jest ta bariera językowa. Z domu szczerze to nie muszę wychodzić, bo tu w Brukseli jestem na innych warunkach. Bynajmniej powinienem się z tego cieszyć, ale nie potrafię. Wszystko co robię, to czego doświadczam, daje mi krótkotrwałą radość, później tylko jestem przygnębiony. Są osoby, które chcą mi pomóc, ale nie chcę ich martwić tym, że zanikła we mnie werwa, chęć do wszystkiego… Mogę powiedzieć, że pochodzę z rodziny, gdzie ojciec nadużywał alkoholu, a tym bardziej, że teraz nadal to robi w Polsce i że jest chory. Czy to normalne, że często myślę nad tym, co by było gdyby mojej mamy nie było, a jeszcze częściej myślę nad tym, jakie by było życie bez zemnie? Znam osoby, które zażywają tabletki przeciw depresyjne, ale ja się tego boję. Często działam impulsywnie. Boję się, że coś sobie zrobię. Myślę wiele nad sobą, że w następnym dniu wstanę i się ogarnę, ale wszystko przechodzi z tym, że w nocy się nie wysypiam, bo mam straszne realne koszmary. Zastanawiam się teraz czego od Was oczekiwać - nie wiem sam, ale bynajmniej cieszy mnie to, że moglem się "wygadać". Czy oczekiwać od Was jakiejkolwiek pomocy? Sam już nie wiem. Wy tam, ja w Brukseli. Na Śląsku psychologowie mają przesadzone terminy. Nigdy nie miałem wieź z rodzina, tego mi brakuje. Co dalej? Czy jesteście mi w stanie pomóc jakoś się ogarnąć? Pozdrawiam, Kamil z Brukseli

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak zwalczać psychozy?

Witam! Na ogół jestem osobą szczęśliwą, ale ostatnio dopadają mnie jakieś psychozy, nie wiem czemu. Jak rozmawiam z ludzi uciekam wzrokiem, nie docierają do mnie słowa, tak jak by jakaś blokada się w moim mózgu włączała. Podróżuję dużo i...

Witam! Na ogół jestem osobą szczęśliwą, ale ostatnio dopadają mnie jakieś psychozy, nie wiem czemu. Jak rozmawiam z ludzi uciekam wzrokiem, nie docierają do mnie słowa, tak jak by jakaś blokada się w moim mózgu włączała. Podróżuję dużo i często zmieniam miejsce swojego zamieszkania, zdarzało mi się coś takiego już kiedyś, ale nie o takim nasileniu, strach, że ktoś nie zrozumie mnie, albo nasuwa mi się często, że ktoś ma rację, a to jest wbrew mnie - nie wiem co się ze mną dzieje:/. Nie powiem, bo ostatnio zaczęły mnie przytłaczać moje długi i chyba popadłem w alkoholizm. Po alkoholu nie mam takich "schizów" albo w mniejszym natężeniu, czuję jakaś większą pewność siebie czy coś. Strasznie lubię się izolować i nie rozmawiać z nikim ze strachu, że znów ta jakaś dziwna psychoza mi się włączy. Jak z tym walczyć, już mam dosyć tego!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Zespół lęku napadowego - czy jestem niebezpieczny dla otoczenia?

Witam serdecznie, Od roku spotykam się z dziewczyną, której rodzice niedawno dowiedzieli się o mojej chorobie. Mam stwierdzony zespół leku napadowego z agorafobią. Rodzice mojej dziewczyny przyjęli to bardzo źle, czyniąc ze mnie osobę chorą psychicznie i stwarzającą realne zagrożenie...

Witam serdecznie, Od roku spotykam się z dziewczyną, której rodzice niedawno dowiedzieli się o mojej chorobie. Mam stwierdzony zespół leku napadowego z agorafobią. Rodzice mojej dziewczyny przyjęli to bardzo źle, czyniąc ze mnie osobę chorą psychicznie i stwarzającą realne zagrożenie dla otoczenia. Czytałem różne opracowania dotyczące tej przypadłości, ale zauważyłem u siebie pewne różnice, np. to, że nie boję się kontaktów z ludźmi, może obawiam się dużych zgromadzeń, ale jestem osobą bardzo towarzyską. Nie boję się podróży środkami komunikacji czy też wchodzić do centrów handlowych. Stany lękowe dopadają mnie w sytuacji, gdy idę pustą ulicą bądź przeżywam silny stres. Odczuwam wtedy uciski w klatce piersiowej i duszności. Jestem w trakcie leczenia farmakologicznego, jestem też po jednym cyklu terapii na dziennym oddziale psychiatrycznym, ale czekam na możliwość kolejnej terapii na oddziale leczenia stricte nerwic. Mam chęć do walki z chorobą. Kocham moją dziewczynę, ale nie potrafię przekonać ani jej, ani rodziców, że nie stanowię dla nikogo zagrożenia. Jestem zrozpaczony, gdyż rodzice zabronili mojej dziewczynie utrzymywania ze mną kontaktu, nie wspominając już o byciu razem. Czy osoby z moim schorzeniem mają szansę na normalne funkcjonowanie w relacjach partnerskich i w ogóle w społeczeństwie? Czy mogę stanowić jakiekolwiek zagrożenie dla kogokolwiek? Czy mam szansę na całkowite wyzdrowienie? Bardzo proszę o wyczerpującą odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Czy wymagam leczenia przeciwdepresyjnego?

Na mój stan składa się wiele spraw i wydarzeń, które wywarły na mnie szereg silnych emocji. Mam 18 lat, gdy miałam 10 moja mama wyjechała za granicę. Jest bardzo młodą kobietą, była nastolatką gdy mnie urodziła. Często się widujemy,...

Na mój stan składa się wiele spraw i wydarzeń, które wywarły na mnie szereg silnych emocji. Mam 18 lat, gdy miałam 10 moja mama wyjechała za granicę. Jest bardzo młodą kobietą, była nastolatką gdy mnie urodziła. Często się widujemy, mimo to bardzo mi jej brakuję. Gdy wyjeżdża często dostaję ataków paniki i bardzo płaczę. Jest moją najlepszą przyjaciółką i bardzo mi jej brakuje. Mój ojciec jest alkoholikiem. Nie obchodzę go, moi rodzice się rozwiedli. Nie było mi przykro z tego powodu, nie chciałam by matka niszczyła się w tym związku. Od paru lat ma dobrego, kochającego faceta. Mój tata wiele razy zdradzał matkę w naszym maleńkim mieście, w którym mieszkamy. Wszyscy ludzie o tym gadają, cały czas mi się wydaje, że jestem obiektem ich drwin. Okropnie się wstydzę przed koleżankami, nauczycielami, przed wszystkimi. Mieszkam z babcią, która jest wspaniałą osobą. Kiedyś moje życie wyglądało inaczej. Miałam prawdziwe przyjaciółki z którymi mogłam porozmawiać, znajomych z którymi uwielbiałam się spotykać, chłopaka którego tak bardzo kochałam. W tej chwili całymi dniami siedzę w domu, a moimi jedynymi spotkaniami z ludźmi jest szkoła. Straciłam przyjaciółki, ze znajomymi też jakoś nie mam kontaktu. Po prostu bliskie mi osoby ukazały swoje prawdziwe twarze, byłam dla nich nikim. A dla mnie przyjaźń była zawsze bardzo ważna. Mam cudownego chłopaka, który mnie rozumie i stara się wspierać, ale widzę, że jego powoli też to przerasta. Często płaczę, nie mam ochoty wstać z łózka, nie chcę mi się żyć, jestem przepełniona smutkiem. Nie widzę żadnej nadziei na to, żebym kiedyś była szczęśliwa. Każdy dzień sprawia mi ogromny ból i doprowadza do łez. Nie potrafię sobie poradzić z tym, co się ze mną dzieje. Nie potrafię być szczęśliwa. Nie mogę spać w nocy, cały czas płaczę. To mnie wykańcza… Czy jestem chora, czy po prostu przemęczona? Trwa to jakoś grubo ponad rok. Dodam jednak, że zawsze miałam skłonności do depresji. Mam nadzieję, że ktoś mi pomoże.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Kiedy zacznę normalnie żyć?

Mam 24 lata od sierpnia zmagam się z depresją, na moją chorobę złożyło się wiele czynników, lecz głównym powodem był zawód miłosny, przez który nastąpiło nasilenie choroby. Od października każdy mój dzień jest koszmarem, codziennie towarzyszy mi lek przed...

Mam 24 lata od sierpnia zmagam się z depresją, na moją chorobę złożyło się wiele czynników, lecz głównym powodem był zawód miłosny, przez który nastąpiło nasilenie choroby. Od października każdy mój dzień jest koszmarem, codziennie towarzyszy mi lek przed zaśnięciem. Każda nawet najprostsza rzecz sprawia mi trudność, bywały dni w których wielkim osiągnięciem było wstanie z łóżka i uczesanie włosów. Obecnie każdego dnia budzę się z poczuciem pustki i bezsilności. Często marzę o tym, żeby któregoś dnia się nie obudzić. Pisząc ten list mam nadzieję, że ktoś podpowie mi jak z tym walczyć i nauczyć się żyć od nowa. Osobom w moim otoczeniu wydaje się, że moja choroba to trochę dłużej trwające przeziębienie. Jedynie moja mama stara się zrozumieć mój problem, ponieważ sama ciężko przeżyła rozwód. Reszta rodziny wspiera mnie hasłami „weź się w garść”, „wszystko będzie dobrze”, „przecież jesteś młoda”, nie zdając sobie sprawy, że te słowa działają w odwrotny sposób. Dodatkowo określają ludzi chorych psychicznie mianem wariatów - jest to dla mnie szczególnie bolesne, ponieważ spędziłam w szpitalu psychiatrycznym 3 tygodnie i nie uważam się za wariatkę. Wręcz przeciwnie - uważam, że jestem osobą świadomą swojego problemu, która potrzebuje pomocy. Moje leczenie farmakologiczne trwa 7 tygodni, wiem, że to dopiero początek, niestety nie mam już siły walczyć. Często zadaję sobie pytanie kiedy w końcu będzie lepiej? Czy w ogóle kiedyś będzie lepiej? Na razie zostaję z pytaniami, na które nie znam odpowiedzi i myślą, że może kiedyś nadejdzie dzień, w którym zacznę normalnie żyć.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Drganie ciała po obudzeniu - czy to epilepsja?

Jestem 20-letnią kobietą. Uczę się w technikum informatycznym. Miesiąc temu miałam atak. Wyglądał on tak: upadłam na ziemię, moje ciało się wyprężyło, potem drgało. Przestałam na moment oddychać, zrobiłam się sina. Miałam ślinotok. Potem zasnęłam. Obudzili mnie funkcjonariusze pogotowia. Atak,...

Jestem 20-letnią kobietą. Uczę się w technikum informatycznym. Miesiąc temu miałam atak. Wyglądał on tak: upadłam na ziemię, moje ciało się wyprężyło, potem drgało. Przestałam na moment oddychać, zrobiłam się sina. Miałam ślinotok. Potem zasnęłam. Obudzili mnie funkcjonariusze pogotowia. Atak, jaki miałam nazwali prawdopodobnie atakiem epilepsji. Jestem w trakcie badań. Miałam robione ogólne badania. Jedynie TSH mam nieco podwyższone.

Dodam również, iż od około 2 lat doznaję częstego paraliżu przysennego. Od tego czasu występuje u mnie nadmierna senność, tzn. zasypiam w autobusie, w szkole na lekcji, w domu przed telewizorem itp. Chłopak strasznie się wtedy na mnie wścieka, ja mu jednak tłumaczę, iż nie potrafię tej senności ogarnąć. Gdy budzę się wcześnie rano, moje ciało drga przez 3 minuty, ale jest to takie dziwne drganie, ponieważ mogę wtedy wykonywać jakąś czynność. Zawsze z rana jestem niewyspana, mimo tego że chodzę spać o 22, a nawet wcześniej. Bardzo często drętwieją mi kończyny, pół głowy. Mam z powodu tych dolegliwości sporo problemów w szkole. Jakie badania powinnam zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Padaczka

Tkwię w poczuciu beznadziejności - czy to depresja?

Witam! Mam 17 lat. Od dłuższego czasu tkwię w poczuciu beznadziejności. Mam wrażenie, że to co robię nie ma jakiegokolwiek sensu. Kiedyś interesowałam się sztuką. O malarstwie, muzyce, architekturze i literaturze mogłam mówić godzinami. Nagle to wszystko przestało mieć dla...

Witam! Mam 17 lat. Od dłuższego czasu tkwię w poczuciu beznadziejności. Mam wrażenie, że to co robię nie ma jakiegokolwiek sensu. Kiedyś interesowałam się sztuką. O malarstwie, muzyce, architekturze i literaturze mogłam mówić godzinami. Nagle to wszystko przestało mieć dla mnie znaczenie. Wciąż chodzę do biblioteki, wypożyczam książki odkładam je na biurko i po miesiącu oddaję nieprzeczytane. Marzyłam, żeby pójść na architekturę. Rysowanie sprawiało mi wiele radości, chociaż jako prokrastynatorka miałam trudności z zabraniem się do pracy. Przywiązywałam ogromną wagę do opinii innych. Bałam się, że moja "twórczość" im się nie spodoba. Przyjaciele i rodzina mówili mi, że mam talent. Ale wszyscy wiemy, że bliscy zawsze nas okłamują byle tylko nie sprawić przykrości. Ich opinię traktowałam więc dość sceptycznie. Tak naprawdę już od 6 miesięcy nie stworzyłam niczego konkretnego. Czasem zaczynam i kończę w połowie, proces tworzenia nie wzbudza we mnie już żadnych emocji. Chodzę na zajęcia przygotowujące do studiów tylko dlatego, że tego oczekują ode mnie moi bliscy. Mam wrażenie, że nie ma dla mnie przyszłości, że bez względu na to jaką drogę obiorę, nie będę wystarczająco dobra w tym co robię. Ponadto czuję ogromny lęk gdy muszę wyjść z domu. Boje się, że ludzie zaszufladkują mnie, że im się nie spodobam. Ale to chyba spotkania z rodziną sprawiają mi największy problem. Jest duże prawdopodobieństwo, że przypadkowo spotkane osoby szybko o mnie zapomną. Natomiast rodzina jest świadkiem każdej mojej porażki, widzi każdą moją wadę, pamięta każdy popełniony przeze mnie błąd. Mam problemy z koncentracją co jest przyczyną złych wyników w nauce. Kiedyś byłam naprawdę dobrą uczennicą. Teraz potrafię godzinami siedzieć i wpatrywać się w ścianę. Nie robię nic. Czuję pustkę, ewentualnie ogromny smutek. Bolą mnie wspomnienia. Czasem myślę o śmierci, chociaż nie potrafiłabym targnąć się na własne życie. Myślę, że przyczyną mojego stanu jest strata osoby, która była moim autorytetem, osoby która pozwoliła mi odpowiedzieć na egzystencjalne pytania, osoby którą w pewien sposób kochałam. To uczucie pustki całkowicie mnie paraliżuje, nie jestem w stanie cieszyć się z czegokolwiek, "straciłam" siebie.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mój syn ma depresję?

Mój syn ma 26 lat, nie chce podjąć pracy, nie chce ukończyć studiów, ma tylko do ukończenia pracę magisterską. Późno chodzi spać, wstaje o 14, nie ma ochoty na nic. Na moje pytania nie chce odpowiadać. Byłam u psychologa,...

Mój syn ma 26 lat, nie chce podjąć pracy, nie chce ukończyć studiów, ma tylko do ukończenia pracę magisterską. Późno chodzi spać, wstaje o 14, nie ma ochoty na nic. Na moje pytania nie chce odpowiadać. Byłam u psychologa, jego też wysłałam i niby trochę się polepszyło, lecz on nie chce chodzić, bo na moje pytanie odpowiedział, że to kosztuje, a on nie ma swoich pieniędzy. Czasem trochę dorobi to wyda na paliwo do samochodu, który dawno kupiliśmy i jest jakby jego własnością, choć jest zarejestrowany na mnie. Próbowałam, w moim odczuciu, wszystkiego i nic - rozmowy po dobroci, ani nerwowo nic nie pomagają. Po prostu szukam ratunku i odchodzę od zmysłów co jeszcze mogę zrobić. Czasem odpowiada, że tak go wychowałam a to nie prawda. Całe życie oboje z mężem pracowaliśmy i tak jest do dziś. Zawsze mieliśmy trzy pensje i tak jest do dziś, nigdy w naszej rodzinie nie było przemocy ani agresji zawsze chodziliśmy z dziećmi do kościoła, on teraz nie chce chodzić i nie wiem dlaczego. Nie ma dziewczyny i nie ma chęci do życia.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy nerwica jest powiązana z poziomem hormonów?

Witam, Mam problemy ze swoją psychiką - nerwicę wegetatywną i lękową. Poza tym mam problemy ginekologiczne - podwyższony testosteron i prolaktynę. Czy to może wpływać na istniejącą nerwicę? Czy te dwie rzeczy są lub mogą być ze sobą powiązane?...

Witam, Mam problemy ze swoją psychiką - nerwicę wegetatywną i lękową. Poza tym mam problemy ginekologiczne - podwyższony testosteron i prolaktynę. Czy to może wpływać na istniejącą nerwicę? Czy te dwie rzeczy są lub mogą być ze sobą powiązane? Czy istniej możliwość, że jeśli testosteron i prolaktyna będzie obniżona to czy objawy związane z nerwicą się zmniejszą albo znikną? Czasem jestem bardzo wybuchowa, wręcz agresywna, często coś oburknę komuś, jestem niemiła, a potem tego żałuję - czy to jest spowodowane nerwicą?

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Ataki silnej paniki - co się ze mną dzieje?

Witam, Od pewnego czasu mam problemy z normalnym funkcjonowaniem. Mam problemy finansowe, ostatnio straciłem pracę. Mimo to staram się nie tracić pogody ducha. Jednak objawy, o których chcę napisać występowały już wcześniej, ale sporadycznie, teraz się znacznie nasiliły. Ogólnie są...

Witam, Od pewnego czasu mam problemy z normalnym funkcjonowaniem. Mam problemy finansowe, ostatnio straciłem pracę. Mimo to staram się nie tracić pogody ducha. Jednak objawy, o których chcę napisać występowały już wcześniej, ale sporadycznie, teraz się znacznie nasiliły. Ogólnie są dwa i każdy z nich jest bardzo uciążliwy. Pierwszy polega na tym, że w nocy budzę się nagle z krzykiem, wydaje mi się, że się duszę. Serce wali mi tak jak nigdy w normalnych warunkach, wydaje mi się, że dostanę zawału itp. od tak szybkiego bicia serca. Z reguły pomaga mi otwarcie okna na oścież i kilkanaście głębokich wdechów. Czasami wtedy liczę powoli do 20 i to też działa na mnie uspokajająco. Zaznaczam, że dobrze pamiętam swoje sny i gdy się to dzieje to nie jest koszmar tylko taki jakby półsen. Drugi objaw występuje jak przeczytam, usłyszę itp. o jakichś schorzeniach, których objawy są podobne do tego jak ja się czuję to dostaję ataku silnej paniki. Mam dreszcze, trzęsę się cały, serce zaczyna mi szybko bić i czuję silny wewnętrzny niepokój. Sam nie wiem skąd to się bierze i chociaż walczę z tym, to ciężko mi wyjść z takiego stanu. Czasem występują w mojej głowie myśli typu: coś jest ze mną nie tak, to nie jest normalne co czuję itd. Gdy to uczucie nie jest silne to udaje mi się je opanować w kilkanaście minut. Ale bywa tak, że jakaś myśl powraca do mnie kilkukrotnie w ciągu tygodnia i za każdym razem powoduje silny lęk. To już jakaś choroba, tak mi się wydaje. Mam dość, dlatego proszę o poradę. Pozdrawiam, Łukasz

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Monika Prus
Mgr Monika Prus
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Czy DMG pomaga dzieciom z autyzmem?

Mój syn ma 5 lat i ma autyzm, nie mogę się oswoić z tą myślą, ale mam nadzieję, że bedzie dobrze.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Patronaty