Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Jak rozwiązać mój problem, skoro nie mam motywacji do czegokolwiek?

Witam! Jestem 21-letnim mężczyzną. Od dłuższego czasu brak mi motywacji do wszystkiego. Wcześniej pojawił się silny lęk przed ludźmi. Jestem zamknięty w sobie. Bardzo dużo czasu spędziłem sam w domu. Nie rozmawiałem nawet z rodzicami i oni widząc, że coś...

Witam! Jestem 21-letnim mężczyzną. Od dłuższego czasu brak mi motywacji do wszystkiego. Wcześniej pojawił się silny lęk przed ludźmi. Jestem zamknięty w sobie. Bardzo dużo czasu spędziłem sam w domu. Nie rozmawiałem nawet z rodzicami i oni widząc, że coś jest nie tak nie chcieli ze mną rozmawiać. To odcięcie od świata bardzo negatywnie wpłynęło na mnie.

Od jakiegoś czasu przeżywam koszmar. Ciągłe zmiany nastroju, jednego dnia jestem szczęśliwy, kolejnego dnia mam okropnego doła (wystarczy mała rzecz, która mnie przygnębia). Mam chaos w głowie, tysiące myśli, których nie potrafię poukładać i zrozumieć. Czasami pojawiają się myśli, które jakby nie pochodziły ode mnie, pojawiają się spontanicznie i są bardzo dziwne. Czuję, że straciłem prawidłowy ogląd rzeczywistości. Nie rozumiem ludzi. Poza tym nie potrafię jasno się wyrażać, jestem niespójny w swojej wypowiedzi.

Mam zaburzenia świadomości jak przymglenie. Czuję jakby cały czas coś mi umykało. Ludzie patrzą się na mnie i za chwilę śmieją się jakbym coś zrobił, ale ja nie jestem świadomy tego co zrobiłem. Ciągle oskarżam ludzi o coś, czego nawet nie zrobili, albo wyolbrzymiam to. W środku czuję nienawiść, złość wobec innych. Ja jednak nie nie okazuję tego na zewnątrz. Mimo to uważam, że jestem optymistą. Pracuję w firmie na stanowisku administracyjnym. Niemalże codziennie uczestniczę w spotkaniach, które mnie bardzo stresują, wykonuję bardzo skomplikowane i złożone zadania i daję sobie z tym radę.

Wydaję mi się, że wiele już w życiu zrobiłem aby powrócić do normalnego życia. Ciągle myślę, że przechodzę samego siebie, mam ogromną wiarę. Jednak jak już wcześniej wspomniałem, nie mam motywacji do czegokolwiek by ostatecznie rozwiązać swój problem. Proszę o pomoc, co się ze mną dzieje? Co mam robić?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy chwilowe zaburzenie widzenia barw jest czymś niepokojącym?

Witam. Mam 57 lat. Mam problem z okiem. Będąc nad morzem na plaży, leżąc oczywiście z zamkniętymi oczami, nagle uległam dziwnemu zjawisku. Zobaczyłam tło koloru ciemno czerwonego z plamami szafirowymi. Gdy usiadłam i się rozejrzałam zobaczyłam twarz osoby, która w...

Witam. Mam 57 lat. Mam problem z okiem. Będąc nad morzem na plaży, leżąc oczywiście z zamkniętymi oczami, nagle uległam dziwnemu zjawisku. Zobaczyłam tło koloru ciemno czerwonego z plamami szafirowymi. Gdy usiadłam i się rozejrzałam zobaczyłam twarz osoby, która w połowie miała kolor bardzo silnego pastelowego koloru żółtego i takie same duże plamy rozsiane były w koło na piasku. Po chwili zjawisko to ustąpiło. Pragnę nadmienić, że w związku z chorobą serca (migotanie przedsionków) dość często mam zaburzenia widzenia w jednym oku w postaci falowania obrazu, ubytku w polu widzenia oraz raz miałam zaniewidzenie całkowite. Czy jest jakiś związek między tymi zdarzeniami? Miałam zrobione jakiś czas temu badania okulistyczne i stwierdzono, że zaburzenia widzenia wynikają z przyczyn naczyniowych.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy mój 18-letni syn ma zespół Aspergera, czy może rozwinięty autyzm?

Jestem zaniepokojona i wstrząśnięta diagnozą mojego już osiemnastoletniego syna. Jego rozwój od urodzenia nie odbiegał od normy, zaczynał chodzić, mówić normalnie, nie było problemów. Zaczęło się to w wieku trzech lat. Zaczął skakać z gałązką zrywaną z drzewa lub patykiem...

Jestem zaniepokojona i wstrząśnięta diagnozą mojego już osiemnastoletniego syna. Jego rozwój od urodzenia nie odbiegał od normy, zaczynał chodzić, mówić normalnie, nie było problemów. Zaczęło się to w wieku trzech lat. Zaczął skakać z gałązką zrywaną z drzewa lub patykiem w kształcie procy, skakał w jednym miejscu, aż trawa przestała z czasem już rosnąć w tym miejscu. Nie mogłam go oderwać od tego zajęcia, robił to godzinami, przychodził tylko coś zjeść i od nowa. To były lata dziewięćdziesiąte, gdy jeździłam po różnych lekarzach z nim, serce mnie bolało, bo nie potrafił nikt mi jednoznacznie wtedy powiedzieć, co mu jest i jego terapia w ogóle nie miała miejsca. Zaczął z biegiem lat robić się agresywny, choć mądry chłopiec, inteligentny, ale skakał z gałązką dalej, identycznie jak w wieku trzech lat i tak jak wtedy wracał przy tym, jak gdyby naśladował jakiś głośny pojazd.

Jeździłam z nim do psychiatry, postawiono diagnozę - schizofrenia niezróżnicowana. Lecz dopiero w wieku 12 lat, a wcześniej tylko przeprowadzano niby obserwację dziecka w kierunku schizofrenii. Zaczęto przepisywać leki, ale w głębi duszy nie wierzyłam, że zachowanie mojego syna to schizofrenia. Dlaczego? Ponieważ mój syn do dnia dzisiejszego skacze i buja się w jednym miejscu, tym razem z widelcem lub nożem, ale nie w celu zrobienia krzywdy, po prostu, tak jak w dzieciństwie, izoluje się i skacze, i warczy jak samochód. Lekarze psychiatrzy na oddziale stwierdzili schizofrenię, ale przecież leczony w tym kierunku nie rokował i nie rokuje poprawy. Nie ma omamów słuchowych ani wzrokowych, jak w przypadku schizofrenii. No i właśnie to mnie niepokoi, ta diagnoza, z którą się nie zgadzam. Mówiłam lekarzom, że to skakanie w jednym miejscu nie ustępuje, to powiedzieli, że to objawy psychotyczne, ale przecież pomimo przyjmowania leków zero poprawy. Co to jest? Czy już jest za późno na leczenie syna? Mam żal do ówczesnych lekarzy, w tamtym okresie niewielu wiedziało, czym jest autyzm, zespół Aspergera, może to właśnie te choroby ma mój syn?

Jeszcze muszę wspomnieć, że synek od czasu odstawienia od piersi w wieku czterech miesięcy, zaczął ssać kciuk i ssał go bardzo, bardzo długo, do kilkunastu lat. Potem to zanikło. Zdiagnozowano również u niego w wieku 12 lat zaburzenia schizotypowe oraz upośledzenie umysłowe w stopniu lekkim. Z tym pierwszym się nie zgodzę, pomimo zastosowanego leczenia farmakologicznego, bez poprawy. Syn był dzieckiem bardzo żywym, energicznym, wszędzie go było pełno, potrafił wynaleźć zabawki, był twórczy, pomysłowy. Nie słuchał, gdy mówiłam do niego, to robił na odwrót, przez co irytował mnie swoim zachowaniem, denerwował. W szkole również lekko z nim nie było, z nauką szło marnie, choć był zdolny, to nie chciał za nic w świecie uczyć się. Było bardzo ciężko go zachęcić do nauki, choć czytanie i pisanie a nawet liczenie szło mu dobrze. I mógł lepiej, lecz nie chciał, a ja byłam bezsilna, ponieważ zaraz stawiał opór, czasem bywał agresywny. Wolał skakać z gałązką całymi dniami. Nawet nie przejmował się ludźmi, sąsiadami, co powiedzą, gdy zobaczą, co robi. Chował się za drzewem i skakał.

Dziś ma lat 18, dalej skacze, warcząc przy tym, szeroko wybałuszając oczy, robi to w swoim pokoju, dyskretnie, gdy nagle wchodzę, szybko udaje, że nic się nie dzieje i pyta groźnie, czego chcę, mam sobie stąd iść. Nadal się izoluje i robi swoje. A ja jestem bezsilna, jako matka, serce mi pęka, gdzie mam się udać? Chodzi do szkoły zawodowej, gdy wraca z niej, szybko rzuca plecak i jest taki spragniony tego odizolowania i skakania, że zaraz to robi i tylko to. Nie robi nic innego, nie miał praktycznie bardzo długo żadnych konkretnych zainteresowań, dopiero od ok. dwóch lat, motory, samochody, psy. Ma jeszcze coś takiego i to od dziecka, że psuł zabawki, teraz psuje wszystkie sprzęty w domu, w słuchawce utnie kabel, głośnikom ucina przewody. Obawiam się, że zepsuje komputer, jestem bezsilna. Nadmienię, iż ojciec jego był człowiekiem wchodzącym w konflikt z prawem, potrafił opowiadać zmyślone historie, nie wiem, jaką miał przypadłość, ale niedorozwój umysłowy w stopniu lekkim był u niego stwierdzony przez biegłych psychiatrów. Nie akceptował dziecka, nie przytulał, wręcz odtrącał, gdy syn miał jakieś 11 miesięcy, to jego ojciec np. potrafił wziąć na kolana dziecko od siostry, a swojego nie. To było dla mnie nie do przyjęcia i rozwiodłam się. Czy to przeżycie syna z wczesnego dzieciństwa mogło być przyczyną rozwinięcia się u niego poważnej choroby?

Proszę o pomoc, bo szkoda mi syna, nie wiem, gdzie z nim jechać, gdzie go leczyć i co mu jest?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Czy to jest na pewno fobia społeczna?

Umówiłam się z koleżankami, miały na mnie czekać. Poszłam w umówione miejsce, ale ich nie było... Poczekałam trochę, ale nadal ich nie było. Zdenerwowałam się, poczułam jak ludzie się na mnie gapią i zrobiłam się cała czerwona, uciekłam do domu....

Umówiłam się z koleżankami, miały na mnie czekać. Poszłam w umówione miejsce, ale ich nie było... Poczekałam trochę, ale nadal ich nie było. Zdenerwowałam się, poczułam jak ludzie się na mnie gapią i zrobiłam się cała czerwona, uciekłam do domu. Czy to jest fobia społeczna? Czy tylko erytrofobia, którą podobno mam? Proszę o szybką odpowiedź, zaczęłam bać się całkowicie wychodzić z domu - choć zawsze się bałam, ale nie tak jak teraz...Czuję się bardzo źle...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mój syn może być autystycznym dzieckiem?

Witam, nasz syn właśnie skończył 2 lata i 2 miesiące. Mówi tylko tata, czasem coś pod nosem gada po swojemu, jest bardzo żywy. Jak wychodzimy z nim na spacer to po prostu leci przed siebie czasem się oglądnie za siebie,...

Witam,

nasz syn właśnie skończył 2 lata i 2 miesiące. Mówi tylko tata, czasem coś pod nosem gada po swojemu, jest bardzo żywy. Jak wychodzimy z nim na spacer to po prostu leci przed siebie czasem się oglądnie za siebie, lubi bawić się samochodami. Jak był młodszy to podobało mu się jak kręcą się pedały u roweru, lubi bawić się samochodami, kiedyś poszedłem z nim do kolegi, który ma syna starszego o 6 miesięcy, unikał zabawy z nim. Czy to są objawy autyzmu????? Zapisaliśmy go na obserwację u psychologa.

Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Wiem, że mam depresję. Czy ktoś może mi pomóc?

Wyszłam za mąż bardzo niefortunnie. Całą odpowiedzialność za rodzinę, w tym dwoje dzieci wzięłam na siebie. Gdybym kiedyś rozwiązała ten toksyczny związek, dzisiaj byłoby inaczej, ale nie wiem czy lepiej. Nadmierna ambicja doprowadziła m.in. do problemów finansowych. Kiedyś, gdy...

Wyszłam za mąż bardzo niefortunnie. Całą odpowiedzialność za rodzinę, w tym dwoje dzieci wzięłam na siebie. Gdybym kiedyś rozwiązała ten toksyczny związek, dzisiaj byłoby inaczej, ale nie wiem czy lepiej.

Nadmierna ambicja doprowadziła m.in. do problemów finansowych. Kiedyś, gdy odnosiłam sukcesy, miałam wielu nibyprzyjaciół. Teraz zdałam sobie z tego sprawę. Jestem po 60-tce, wciąż muszę pracować, żeby pokonać kłopoty finansowe, mimo że teraz powinnam cieszyć się emeryturą, którą zajął komornik. W dalszym ciągu nie zdradzam się przed najbliższymi z tych problemów, bo spotka mnie tylko krytyka. Mam takie dni, że boję się wyjść z łóżka, ale rozmawiam z sobą i wychodzę. Nie wiem jak długo tak wytrzymam. Dbam o kondycję fizyczną i na razie mnie to ratuje. Ale też powoduję zazdrość wśród innych kobiet, że tak dobrze wyglądam. I bądź tu mądry.

Wciąż uczę się czegoś nowego. Teraz chcę prowadzić zajęcia schwinn cycling i uczę się i wiem, że się nauczę. Tylko najgorsze są poniedziałkowe ranki, kiedy trzeba wyjść z łóżka i walczyć. Potem jakoś idzie. Pomóżcie mi. Bez wykrzykników, bo nie wiem czy ktoś potrafi.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Mam zaburzenia psychosomatyczne czy coś innego?

Witam, Jestem chłopakiem, mam 15 lat. Odczuwam mocne bóle (skurcze, kucie, uciski itp.) po lewej stronie klatki piersiowej i pod lewą łopatką. Odczuwam też bóle w brzóchu, uciski itp. mam też bóle w okolicy mostka, kłucia. Odczuwam też pulsacje żył...

Witam, Jestem chłopakiem, mam 15 lat. Odczuwam mocne bóle (skurcze, kucie, uciski itp.) po lewej stronie klatki piersiowej i pod lewą łopatką. Odczuwam też bóle w brzóchu, uciski itp. mam też bóle w okolicy mostka, kłucia. Odczuwam też pulsacje żył czy tętnice na cały ciele w różnych okolicach, są to takie nagłe zrywy. Mam pocenie się rąk i stóp, odczuwam mrowienie. Ręce i stopy są zimne. Mam sporadyczne bóle głowy. Czasami te bóle trwają krótka a czasami cały dzień, a przeważnie to drugie. Byłem pięć miesięcy temu w szpitalu na badaniach zrobili mi EKG, echo serca, holtera, zbadali krew i mocz, prześwietlenie klatki piersiowej, ciśnienie, EKG jelit, żołądka. Powiedzieli mi tyle, że coś tam, dokładnie nie wiem mam z sercem, ale powiedzieli, że to jest nie groźnie i że można z tym żyć. Ogólnikowo to wszystko na badaniach wyszło dobrze. W rozpoznaniu napisali, że mam nerwicę wegetatywną. Przepisali mi tylko jakieś leki ziołowe, które nic nie dawały. Minęło te pięć miesięcy i się nic nie zmieniło, tylko pogorszyło - mocniejsze bóle i w różnych miejscach. Byłem u neurologa i powiedziano mi, że od strony nerwowej nic mi nie jest, ale to też nic nie dało. Byłem u psychologa już dwa razy - nic tam wielkiego mi nie pomógł ani nie powiedział tylko, że mam zażywać magnez i persen forte (ziołowe ,mocniejsze). I teraz nie wiem czy mam w sobie jaką chorobę od strony organizmu czy są to zaburzenia psychosomatyczne. Jest tylko coraz gorzej już nie mogę tego znieść i się obawiam czy coś czasem w szpitalu nie przeoczyli. Albo żeby od tych bóli nic się mi nie stało. Czy nie mam jakieś choroby serca albo coś innego!? Proszę o pomoc ja chcę się już z tego wyleczyć!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak sobie poradzić z depresją chłopaka?

Mam lat 16 i chodzę od dwóch miesięcy z chłopakiem o 2 lata starszym. Na początku naszej znajomości wytłumaczył, że jest chory na depresję. W sumie to nie przejęłam się tym, bo sądziłam, że jakoś sobie razem damy rade. Tak...

Mam lat 16 i chodzę od dwóch miesięcy z chłopakiem o 2 lata starszym. Na początku naszej znajomości wytłumaczył, że jest chory na depresję. W sumie to nie przejęłam się tym, bo sądziłam, że jakoś sobie razem damy rade. Tak naprawdę z początku nie było po nim nic widać.

Problemy zaczęły się po jakichś dwóch tygodniach - okazał się strasznie zaborczy, nie wiedziałam, że chłopak może być taki zazdrosny - nawet o to, że się spotykam z przyjaciółką. Potem, nawet przy najmniejszej kłótni, sugerował żebyśmy się rozstali. Po chwili stwierdzał, że jeśli go zostawię to się zabije. Mam świadomość tego, że mówił serio.

Po poprzedniej dziewczynie, jakoś rok temu, starał się odebrać sobie życie. Ma skierowanie na leczenie psychiatryczne. Stwierdzili, że jest niebezpieczny dla siebie i otoczenia. Czasem nawet wspomina o tym szpitalu, że powinien pojechać tam i dać się leczyć, ale rozmyśla się mówiąc, że wtedy nie bedziemy się widywać. I rozmowa skończona.

Jest biedny, tzn. jego rodzina jest biedna i nie daje mu pieniędzy, teraz nawet na lekarza. Dziś znów była awantura, jak wczoraj. Czasem mam wrażenie, że nie wytrzymam tego, ale kocham go i nie zostawię. Czuję się bezradna kiedy mówi ile to ma powodów by odejść. Uspokaja się na trochę, kiedy go głaszczę po głowie, ale nie pomaga to na dłużej. Nie wiem jak mu pomóc, bo on i tak wie "swoje".

Boję się, że musi jechać do szpitala, ale nie wiem jak go namówić. Rodzina go nie wspiera. Zostawili go samemu sobie. Najgorsze jest to, że nie ma pieniędzy na psychiatrę. Nie znam się na tym wszytskim, nie wiem co jest płatne, a co nie. Boje się czasem, że sobie coś zrobi i to będzie moja wina, bo nic nie zrobiłam. Ale co mogę zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

19 punktów w skali Becka - czy taki wynik jest powodem do niepokoju?

Witam. Mam 20 lat. Wypełniłam test Becka i uzyskałam 19 punktów. Wiem, że jest to tylko narzędzie pomocnicze, nie powinnam się kierować jedynie wynikiem testu bez konsultacji z lekarzem, ale czy taki wynik jest wielkim powodem do niepokoju?
odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Zapis EEG u osoby zdrowej i chorej

Zapis dobrze zróżnicowany przestrzennie, występuje dość regularny, średnionapięciowy rytm alfa 9-10/s z przewagą amplitudy fal w odprowadzeniach potylicznych i tylnoskroniowych a także niskonapięciowy rytm fal beta 14-24/s w odprowadzeniach czołowych. Rz obecna Fs wodzenie rytmu dość słabo zaznaczone Hw (3min)...

Zapis dobrze zróżnicowany przestrzennie, występuje dość regularny, średnionapięciowy rytm alfa 9-10/s z przewagą amplitudy fal w odprowadzeniach potylicznych i tylnoskroniowych a także niskonapięciowy rytm fal beta 14-24/s w odprowadzeniach czołowych. Rz obecna Fs wodzenie rytmu dość słabo zaznaczone Hw (3min) nie zmienia wzoru zapisu Orzeczenie: Zapis w granicach normy Domyślam się, że Hw to migotanie światła - w poprzednim badaniu też nie miało wpływu na zapis. Co oznacza Rz i Fs i o czym świadczą one u mnie? Czytałam jakiś czas temu w internecie, że badanie EEG ma to o siebie, że czasami u osoby chorej może dawać dobry wynik i na odwrót - u osoby bez objawów może wyjść fatalnie. Ja miałam badanie parę lat temu i wyszły mi zmiany dwuskroniowe w postaci fal ostrych - czyli świadczące o możliwości wystąpienia napadów skroniowych. Czy jest to tak, że skoro w tamtym badaniu mi wyszły nieprawidłowości, to zawsze już EEG będzie pokazywało "realistyczny" obraz czy może być tak, że teraz mam również zmiany skroniowe a EEG tego nie pokazuje? Pamiętam w dzieciństwie 2 sytuacje, które według tego, co wyczytałam w internecie, były ewidentnie napadami padaczki skroniowej. Obecnie, od jakiegoś czasu, mam czasami w momencie jak zasypiam taki wstrząs - tak jak na filmach, jak używają defibrylatora :) Zdarza się, że słyszę głos, który wiem, że nie jest realny - też jak zasypiam i jak byłam ostatnio parę razy w kinie, to dwa razy nagle czułam jakiś zapach, ale też wiedziałam, że jest nierealny, bo czułam go nagle i był taki przyjemny jakby pefrumy. A przecież w kinie wszyscy siedzą i gdyby to był czyjś zapach, to wyczuwałabym go cały czas albo przy wstawaniu itp. Czy mogą to być objawy padaczki? W każdym razie mam wizytę u neurologa, gdzie wyjaśnię to, ale to dopiero we wrześniu.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Gdzie można otrzymać pomoc w Krakowie i czy jest mi ona potrzebna?

Witam. Wydaje mi się, że cierpię na depresję. Kilka lat związku, utracona miłość. Miewam tydzień czy dwa tygodnie stanu błogiego nie myślenia o niczym, a potem tydzień - dwa tygodnie smutku. Nic mi się nie chce robić, myśli samobójcze są...

Witam. Wydaje mi się, że cierpię na depresję. Kilka lat związku, utracona miłość. Miewam tydzień czy dwa tygodnie stanu błogiego nie myślenia o niczym, a potem tydzień - dwa tygodnie smutku. Nic mi się nie chce robić, myśli samobójcze są bardzo silne. Dominuje raczej myślenie po co żyć, skoro już nic w życiu nie będzie dobrze?

Potrafię usiąść z tabletkami nasennymi (S*** czyli raczej silny lek) i tylko dziwne przypadki okoliczności, jak przyjazd rodziców czy dziadków sprawiają, że odwlekam tę myśl. Ostatnio przerodziło się to wręcz w kilkuminutowe stany otępienia i negatywnego myślenia żeby chwilę potem myśleć, że będzie dobrze. I tak w kółko. Nie radzę sobie już z tym a nie mam komu się nawet wygadać. Nikogo takiego nie mam. Wiem, że jeżeli komuś zaufam i się wygadam i wszystko powiem, a ten ktoś po prostu wypisze receptę i zignoruje to może być ponad moje siły i drugi raz na pewno się na to nie zdobędę. Sama historia i jej podłoże jest dosyć długie i skomplikowane, a metody "z zegarkiem w ręku" mnie przerażają i boję się iść do specjalisty. Zresztą chciałbym, ale nie wiem do kogo i jestem w kropce.

Raz chcę się zabić, a raz chcę pomocy, ale nie wiem do jakiego psychologa się z tym zwrócić. Jeżeli naprawdę jest kolosalna różnica to jestem gotowy pójść prywatnie, ale raczej nie dysponuję dużymi kwotami. Co ja mam zrobić i gdzie w Krakowie mógłbym znaleźć pomoc? Jesteście moją ostatnią deską ratunku.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Obniżenie nastroju, ciągłe myślenie, brak pamięci. Co z tym począć?

Witam, mam 24 lata i od dłuższego czasu czuję się tragicznie. Od 2 tygodni znacznie obniżył mi się nastrój, mówiąc kolokwialnie mam wielkiego "doła" i cały dzień jestem przygnębiony. Wystąpienie tego nastroju wydaje mi się być nieco powiązane z...

Witam, mam 24 lata i od dłuższego czasu czuję się tragicznie. Od 2 tygodni znacznie obniżył mi się nastrój, mówiąc kolokwialnie mam wielkiego "doła" i cały dzień jestem przygnębiony. Wystąpienie tego nastroju wydaje mi się być nieco powiązane z tym, iż zbiegło się to w przerwie w pracy i nie mogę sobie zorganizować dnia - siedzę całymi godzinami przed telewizorem lub komputerem. Wiem jednak, iż praca nie jest bezpośrednią przyczyną tego "dołka", bo przed wspomnianą przerwą też nie tryskałem humorem i byłem nieco przygnębiony.

W ogóle to chodzę taki od dłuższego czasu, powiedzmy, iż jest to niespełna rok, może 10 miesięcy, z krótkimi przerwami. Do tego nastroju dochodzi jeszcze szereg innych objawów, z którymi również nie mogę sobie sam poradzić. Krótko po tym jak się obudzę, wchodzę w taki stan jakbym był nadal we śnie i trwa to przez cały dzień. Chodzi o to, że czuję się przez cały dzień jakbym śnił na jawie, chociaż mam świadomość tego, że nie śnię; jakbym przeżywał życie tak za mgłą, trochę jakby z perspektywy trzeciej osoby.

Dodatkowo zobojętniałem emocjonalnie - nic mnie nie cieszy nic mnie nie smuci wszystkie wydarzenia są jakby jednakowe i nie wywołują u mnie żadnych emocji. Wcześniej rozróżniałem wydarzenia radosne od smutnych chwil, teraz jakby to przestał mieć dla mnie znaczenie. Kolejna rzecz jest taka, że cały czas o czymś myślę; nie mogę się wyłączyć, muszę o czymś myśleć i najczęściej myślę o tym, że dopadło mnie jakaś straszne choróbsko psychiczne i boję się, że sobie z nim nie poradzę. Czym więcej o tym myślę, tym dłużej się tego boję i robi się z tego zamknięty krąg :/

Boję się wychodzić do ludzi, nawet zwykłe wyjście z psem na spacer od parku wywołuje u mnie poczucie jakieś wewnętrznego strachu i nie wiem czym ten strach jest spowodowany. Tak samo ma się spraw jeśli chodzi o spotkania ze znajomymi (nawet starymi przyjaciółmi) - boję się takich spotkań, a jeśli już do nich dochodzi to prawie się nic nie odzywam, nie analizuję tego co do mnie mówią, po prostu przelatuje to obok mnie, a ja siedzę cały czas myśląc o sobie we wspomniany wcześniej sposób (ten z tym choróbskiem).

Mam jeszcze straszne problemy z pamięcią. Naprawdę ogromne. Czasami łapię się na tym, że, dajmy na to, czytając artykuł w gazecie w połowie artykułu nie wiem o czym on jest i trudno mi sobie przypomnieć jego sens lub tematykę; to samo jest z książkami lub filmem. Czasami łapię się na tym, że po rozmowie z dziewczyną zastanawiam się o czym gadaliśmy przez pół godziny, bo ja pamiętam ostatnie 2 minuty. Boję się także przyszłości. Nie mogę sobie siebie wyobrazić za kilka lat w roli ojca i wracającego do domu po pracy. Boję się tego już na samą myśl.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to już jest zaburzenie rozwoju?

Witam, jestem ciocią małego chłopca. Ma on 2,5 roku. Mieszkamy w Anglii. Od kiedy Mały skończył 1,5 roku, zaczął chodzić do angielskiego żłobka, gdzie wszyscy mówią do niego po angielsku. W domu rodzice i znajomi mówią tylko po polsku. Chciałabym...

Witam, jestem ciocią małego chłopca. Ma on 2,5 roku. Mieszkamy w Anglii. Od kiedy Mały skończył 1,5 roku, zaczął chodzić do angielskiego żłobka, gdzie wszyscy mówią do niego po angielsku. W domu rodzice i znajomi mówią tylko po polsku. Chciałabym się dowiedzieć, czy taka sytuacja może mieć wpływ na mówienie Chłopca. Po pierwsze wiem, że chłopcy później zaczynają mówić, po drugie te dwa języki, które mogą mu robić mętlik w głowie. Do tej pory Mały nic nie mówił, tylko po swojemu lub piszczał. Fakt, że jak mówił po swojemu to tak, jakby próbował coś wytłumaczyć, ale to nie były żadne wyrazy, które można by zrozumieć. Teraz podobno (nie widziałam go od końca czerwca, ponieważ przebywam w Polsce), zaczął mówić mama, tata, dziadzia, nie, no, da, ma i ball (piłka po angielsku), jak widzi ją na obrazku, załatwia się do nocnika.

Bardzo szybko nauczył się sam jadać. Nie potrafi odgłosów zwierząt, pokazać żadnej części ciała. Jak coś chce, to łapie kogoś za rękę i pokazuje palcem, co chce. Czasem bardzo trudno jest zrozumieć, co chce, więc jak mu się czegoś nie da, to się złości. Lubi układać puzzle, może to robić godzinami. Ogląda bajki (duuuużo bajek - w języku polskim), ale to on decyduje, które chce oglądać, ma kilka, które ogląda w kółko. Potrafi zastawić cały pokój rzędami samochodów, czy pociągów, ale potrafi również spuszczać je ze zjeżdżalni, czy jeździć po wszystkich meblach w domu. Miał okres, że ustawiał wszystkie zabawki w rzędzie na stoliku i później je zrzucał po kolei. Kiedy dostaje ciastolinę, najpierw ustawia wieżę z kubków, ale później pobawi się też trochę samą ciastoliną. Lubi oglądać książki. Dokładnie je kartkuje, nie może opuścić żadnej strony. Może oglądać tą samą książkę godzinami. Lubi bawić się sam w pokoju. Tylko ciągnie, żeby ktoś zapalił mu światło. Często na spacerach sam decyduje gdzie, iść. Jego mama pozwala mu na to, bo nie chce jej się z nim szarpać. Nie chodzi za rękę na spacerach, tylko biegnie przed siebie, a koleżanka go goni.

Kiedy był mały, zanosił się, dlatego teraz jego mama raczej robi to, co on chce, żeby nie tracił oddechu podczas płaczu. Przed wyjazdem do Polski zauważyłam napady złości u niego. Potrafił bawić się, po czym przychodził i bil, gryzł i próbował zrzucić z łóżka. Czasami nie reaguje na swoje imię. Nie lubi mieć brudnych rąk czy buzi (ale to podobno w przedszkolu nie pozwalają), kiedy pojechaliśmy na plażę, najpierw nie chciał nawet stanąć na piasku, ale zajęty obserwowaniem wujka, jak buduje wieżę z piasku, stanął i zaczął biegać. Kiedy przychodzą nowe osoby, to biega z pokoju do pokoju i na końcu drogi upada tak, jakby na bok, na jedna rękę, ale nie skarży się, że go to boli (to też niby z przedszkola).

Jeśli chodzi o kontakty z ludźmi: nie wiem, czy patrzy w oczy, ale czasami potrafi nie reagować, jak ktoś coś mówi (zwłaszcza podczas oglądania bajek). Podczas zabawy z dziećmi raczej biega sobie dookoła, albo jak jest mniejsze dziecko, siada na nim lub próbuje je położyć. Lubi przytulać się do gołej klatki piersiowej, ale nie daje buzi poproszony o to. Ogólnie myślę, że spoko z niego chłopiec i że właśnie przez ten brak mowy osłabiony jest z nim kontakt. Czy te zachowania mogą być objawami zaburzeń rozwoju? Nie chodzi mi tu konkretnie o autyzm, ale czy uważają Państwo, że przydałyby mu się jakieś zajęcia, które pomogłyby w rozwinięciu? Może po prostu jego mama powinna jakoś go stymulować? Wiem, że koleżanka próbuje go wychować bezstresowo. Może po prostu przegapiła moment, ponieważ teraz maluch jest bardzo ruchliwy i czasem trudno za nim nadążyć.  

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Jak nakłonić do leczenia osobę chorą na depresję?

Mój chrzestny syn, 29-latek mieszkający w Stanach, od roku wyizolował się zupełnie z życia. Przestał pracować i studiować. Cały dzień przebywa w swoim pokoju, schodzi tylko na posiłki choć nie zawsze, wykonuje polecenia rodziców, ale prawie się nie odzywa. Ojciec...

Mój chrzestny syn, 29-latek mieszkający w Stanach, od roku wyizolował się zupełnie z życia. Przestał pracować i studiować. Cały dzień przebywa w swoim pokoju, schodzi tylko na posiłki choć nie zawsze, wykonuje polecenia rodziców, ale prawie się nie odzywa.

Ojciec jest w Stanach czynnym lekarzem - zasięgał fachowych porad, lecz nikt bez zgody pacjenta nie może mu pomóc. Chłopak zdaje sobie sprawę z tego, że jest chory, lecz każdą pomoc odrzuca. Rodzice szaleją z rozpaczy, bo ten stan trwa już ponad rok, a oni nie potrafią znależć przyczyny. Nie chcą na siłę oddać go na leczenie, gdyż podejrzewają, że go stracą. Jest spokojny i grzeczny, nie zagraża otoczeniu, przestał utrzymywać kontakty z rodziną i przyjaciółmi, na zadawane pytania nie odpowiada.

Rok temu był promieniującym życiem człowiekiem. Jak do niego trafić? Rodzina jest bezradna. Proszę o odpowiedz: czy nie ma fachowych metod? Można zostawić tak tę sprawę - płacząc i rozkładając ręce?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy moja żona cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową?

Bardzo proszę o pomoc. Moja żona od kilku lat leczy się u psychiatry ze względu na depresję. Przyjmuje lekarstwa i właściwie stany depresyjne się nie zdarzają, a jeżeli to przebiegają znacznie łagodniej niż przed rozpoczęciem leczenia. Zamyka się wówczas w...

Bardzo proszę o pomoc. Moja żona od kilku lat leczy się u psychiatry ze względu na depresję. Przyjmuje lekarstwa i właściwie stany depresyjne się nie zdarzają, a jeżeli to przebiegają znacznie łagodniej niż przed rozpoczęciem leczenia.

Zamyka się wówczas w sobie, traci kontakt, podczas próby kontaktu jest bardzo agresywna, a nawet wulgarna, co zwykle się jej nie zdarza. Jest osobą głęboko wierzącą i poza tymi stanami jest dość dobrze. Stany depresyjne pojawiają się nagle, zwykle na skutek jakiegoś intensywnego zdarzenia, gdy coś nie jest zgodne z jej oczekiwaniami lub sądami.

Poza tymi stanami jest wesoła, uśmiechnięta, szalenie miła i lubiana przez otoczenie. Zauważyć można jednak postępującą stopniową utratę pamięci (rzeczy nowe) i zaburzenia kojarzenia faktów, szczególnie zaś myślenia abstrakcyjnego. Jest bardzo dosłowna, nie ma poczucia humoru.

Wiele opinii przyjmuje do siebie, często wyraża opinie nie do końca uzasadnione i nie pozwala się przekonać. Jej zdanie jest jedynie słuszne, choć czasem jest to zupełnie nielogiczne. Nie wiem, jak sobie z tym radzić...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy powinnam przyjmować leki przeciwpadaczkowe?

Historia choroby: mam 25 lat, krwiak okolicy skroniowej pourazowy w XII 2007, w V 2008 operacja plastyczna (wstawienie kości skroniowej), po kilku dniach nastąpił atak padaczki, przyjmowałam leki, po dwóch miesiącach atak się powtórzył a potem było coraz lepiej. Odstawiłam...

Historia choroby: mam 25 lat, krwiak okolicy skroniowej pourazowy w XII 2007, w V 2008 operacja plastyczna (wstawienie kości skroniowej), po kilku dniach nastąpił atak padaczki, przyjmowałam leki, po dwóch miesiącach atak się powtórzył a potem było coraz lepiej. Odstawiłam pół roku temu leki a wynik EEG brzmi: Czynność podstawowa eeg zachowana. W odprowadzeniach ciemieniowo- potylicznych składa się z fal alfa 10Hz o ampl. do 40uV i krótkich serii niskonapięciowych fal beta. Rz-obecna. Na tym tle w okolicach skroniowych rejestrują się liczne, pojedyncze i częściej w grupach po kilka fale theta 5-6Hz wyróżniające się nieco wyższą ampl. z tła. Hv bez wpływu na krzywą. Orzeczenie - zapis o cechach nieprawidłowości w obu okolicach skroniowych. Czy to oznacza, że ataki padaczki mogą nastąpić? Czy będę musiała dalej przyjmować leki przeciwpadaczkowe? Zapis nieprawidłowości z czym jest związany?

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Dotyczy: Neurologia Padaczka

Czuję się bezradna, zagubiona. Nie mam na nic siły. Czy to depresja?

Budzę się każdego ranka bez energii do życia. Drażni mnie dosłownie wszystko. Nie mam ochoty gotować ani iść na spacer z moim 2-letnim synem. Wszystko robię na siłę. Jestem smutna i chce mi się płakać. Wiem, że życie nie musi...

Budzę się każdego ranka bez energii do życia. Drażni mnie dosłownie wszystko. Nie mam ochoty gotować ani iść na spacer z moim 2-letnim synem. Wszystko robię na siłę. Jestem smutna i chce mi się płakać.

Wiem, że życie nie musi być usłane rożnami i potrafiłam z najgorszych problemów wyjść na swoje. Jednak teraz jest inaczej. Czuję się bezradna zagubiona. Nie mam na nic siły. W wieku dziecięcym byłam molestowana przez mojego przybranego dziadka. Potem miałam przypisanego wujka, który w prawdzie nigdy mnie nie dotknął, ale pokazywał swoje genitalia. Miałam problemy w szkole, sięgałam też po alkohol. Uporałam się z tym wszystkim, umiałam walczyć sama ze sobą. To były prawdziwe problemy. A teraz błahostki mnie przerastają.

Co mam zrobić by wróciły mi siły? Bym umiała cieszyć się życiem? Już nie myślę o sobie ale przez moje zachowanie cierpi mój syn. Wszystko robię, bo muszę, bez żadnej chęci. Proszę mi pomóc.  

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nic mnie nie cieszy, nie wychodzę zbyt często z domu, irytują mnie ludzie - czy powinnam zgłosić się do specjalisty?

Witam, jestem 19-letnią dziewczyną. Od kilku miesięcy dzieje się ze mną coś niedobrego. W zeszłym roku zmarła moja babcia, z którą byłam bardzo związana. Stało się to nagle i dość mocno przeżyłam tę sytuację. Jestem osobą bardzo wrażliwą, dogłębnie zastanawiam...

Witam, jestem 19-letnią dziewczyną. Od kilku miesięcy dzieje się ze mną coś niedobrego. W zeszłym roku zmarła moja babcia, z którą byłam bardzo związana. Stało się to nagle i dość mocno przeżyłam tę sytuację. Jestem osobą bardzo wrażliwą, dogłębnie zastanawiam się nad wszystkim, co mnie spotyka, więc często wspominałam babcię i myślałam, jak bardzo mi jej brak, jak tęsknię, jak mi ciężko, itp. Kilka m-cy temu obudziły się we mnie dziwne lęki, mam trudności z zasypianiem lub skupieniem się, gdy tylko nie jestem czymś zajęta wyobrażam sobie śmierć moich rodziców, co zrobię, gdy ich zabranie, że zostanę sama (jestem jedynaczką) lub jeśli umrze jedno z nich, co będzie z drugim, jak się nim zaopiekuję, przecież idę na studia, itd. Leżąc w łóżku wieczorami i myśląc o tym płaczę, mimo że śpią oni za ścianą i są zdrowi. Nic mnie nie cieszy, nie wychodzę zbyt często z domu, irytują mnie ludzie. Mało rozmawiam ze znajomymi, denerwują mnie ich błahe problemy i oni sami. Ostatnio to wszystko jakoś osłabło, ale teraz zmarła moja druga babcia. I znów pojawiły się problemy, lęki, trudności z oddychaniem, przygnębienie. Nie chcę dorosnąć, chciałabym cofnąć się do czasów dzieciństwa, beztroski, źle się ze sobą czuję, mam wrażenie, że nie jestem gotowa do wyprowadzki, rozstania z rodzicami itp. Myślę nad wizytą u psychologa, ale sama nie wiem. Moi rodzice bagatelizują moje samopoczucie i nie wiem - zapłacą za moje wizyty? Dodatkowo musiałabym dojeżdżać do innej miejscowości, aż wszystkiego się odechciewa... Pozdrawiam serdecznie

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy jest sens mówić o tym, co się czuje, skoro nikt tego nie zrozumie?

Od kilku lat mam (jak to lekarz stwierdził) nawracającą depresję z natręctwami o podłożu lękowym. Posiadam orzeczenie o stopniu niepełnosprawności. Nie jestem pod stałą opieką lekarską gdyż od pewnego czasu za wizyty trzeba płacić. Mam ojca alkoholika (co prawda niepijącego...

Od kilku lat mam (jak to lekarz stwierdził) nawracającą depresję z natręctwami o podłożu lękowym. Posiadam orzeczenie o stopniu niepełnosprawności. Nie jestem pod stałą opieką lekarską gdyż od pewnego czasu za wizyty trzeba płacić.

Mam ojca alkoholika (co prawda niepijącego od 3 lat), brata nadużywającego alkohol, włóczę się ze szkoły do szkoły - żadnej nie mogę skończyć. Znowu popadłem w ten dziwny stan... Od 3 tygodni mam huśtawki nastrojów, byle co wytrąca mnie z równowagi, spadające naczynie powoduje strach, znajomi się odwracają, bo nie są w stanie zrozumieć co się dzieje, a ja nie potrafię im wytłumaczyć, no bo niby jak to zrobić? Będą się tylko śmiali - a tego nie zniosę - więc popadam w sen, całe dnie przesypiam i jest coraz gorzej. Nie mam już siły. Podświadomość każe mi się głodzić, łapać wszystkie możliwe choroby, bo może się uda odejść do mamy. Z tego powodu jestem sam, śmieją sie ze mnie w wiosce chodź po pomoc potrafią przyjść, a ja nie odmawiam pomimo całego tego nabijania.

Jak mam tym, nielicznym już, wytłumaczyć co się dzieje w taki sposób, żeby zrozumieli i nie uciekli? Pozostanie samemu nie wróży nic dobrego. Przed snem wyobrażam sobie, że umieram, że zachorowałem i że nie muszę się już męczyć.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co oznacza ognisko hipodensyjne?

Dzień dobry, Czym jest ognisko hipodensyjne w głowie i czy niedrożna tętnica w mózgu to coś poważnego? Da się to leczyć? Czy mam się czego obawiać? Trochę się zaczynam martwić, bo brzmi to bardzo poważnie, ale obawiam się wizyty u... Dzień dobry, Czym jest ognisko hipodensyjne w głowie i czy niedrożna tętnica w mózgu to coś poważnego? Da się to leczyć? Czy mam się czego obawiać? Trochę się zaczynam martwić, bo brzmi to bardzo poważnie, ale obawiam się wizyty u lekarza. Obawiam się diagnozy, która może zapaść. Nie mniej, nie chcę czegoś zaniedbać. Jakie badania powinienem jeszcze wykonać? Jakie badania? Czy ognisko hipodencyjne leczy się operacją? Jakie są szanse na przeżycie? A jeżeli duże, to jakie mogą być najgorsze komplikacje takiego zabiegu? Co może oznaczać tętnica niedrożna w mózgu? Bardzo proszę o konkretną i fachową odpowiedź. Z góry dziękuję i pozdrawiam.
odpowiada 2 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Mgr Tatiana Lewicka
Mgr Tatiana Lewicka
Patronaty