Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 9 4

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Czy samobójstwo jest rozwiązaniem?

Mam 18 lat. Ostatnio mam bardzo dużo problemów z ojcem, człowiekiem, który wydawał mi się najważniejszym w moim życiu. Zawsze uważałam, że mam bardzo dobre z nim kontakty, że to, co nas łączy, to nie tylko miłość na poziomie...

Mam 18 lat. Ostatnio mam bardzo dużo problemów z ojcem, człowiekiem, który wydawał mi się najważniejszym w moim życiu. Zawsze uważałam, że mam bardzo dobre z nim kontakty, że to, co nas łączy, to nie tylko miłość na poziomie córka-ojciec, ale i przyjaźń. Zawsze miałam w nim oparcie, mimo tego że od kilku lat zdradza matkę i ogólnie naszą rodzinę ma gdzieś. Wszystkie te "piękne" złudzenia o dobrych kontaktach z ojcem pękły, jak bańka mydlana... Wszystko zaczęło się chrzanić. Nagle dowiedziałam się, że jestem nieudacznikiem, że do niczego sama nigdy nie dojdę, że czegokolwiek bym się nie tknęła, to i tak to spieprzę. A przecież wszystko, co robiłam do tej pory, robiłam dla niego, żeby usłyszeć "jestem z Ciebie dumny". Zarywałam noce, aby zdobywać lepsze oceny - dla niego. Szukałam wspólnych zainteresowań - dla niego, po to tylko, żeby usłyszeć, że jestem do niczego. Chciałam się zabić... Chciałam zagwarantować mu mniej rozczarowań... mniej zmartwień... Kiedy już chciałam coś sobie zrobić... do drzwi mojego pokoju zapukał mój chłopak... powiedziałam mu o tym wszystkim... długo rozmawialiśmy... niby mi przeszło... ale wpadłam w takiego doła, że nic nie było mnie w stanie zatrzymać. Właściwie to nie pierwszy raz. Kiedyś przedawkowałam tabletki na sen. Rzygałam cały dzień... jedyny wniosek jaki z tego wyciągnęłam, to taki, że nawet zabić się nie potrafię... Boję się, boję się tych moich myśli. Stałam się przez to wszystko jakaś obca, szorstka... odporna na jakiekolwiek uczucia... Gdy mój chłopak mówi "kocham Cię", nie czuję nic... a jestem z nim pond 1,5 roku... Zanim zaczęło się to wszystko z ojcem, między mną a Markiem (mój chłopak) było super... Kochałam go, a on kocha mnie... a teraz nic nie czuję... nie wiem, co się dzieje. To nie pozwala mi normalnie funkcjonować... nie mogę nawet spać w nocy... bo myślę cały czas... co mam zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Co się dzieje? Niespełniona miłość... depresja...

Witam, mam 17 lat. Tak, wiem, że chyba trochę zbyt młody jestem na jakąś depresję. Ta historia może zabrzmieć trochę banalnie, ale kilka lat temu (dokładnie 3) zakochałem się w pewnej dziewczynie. Nie znałem jej zbyt dobrze, gdy chciałem się...

Witam, mam 17 lat. Tak, wiem, że chyba trochę zbyt młody jestem na jakąś depresję. Ta historia może zabrzmieć trochę banalnie, ale kilka lat temu (dokładnie 3) zakochałem się w pewnej dziewczynie. Nie znałem jej zbyt dobrze, gdy chciałem się z Nią umówić Ona odmówiła. Definitywnie. Nie ma nadziei, a ja nie szukam pocieszenia. Piszę, gdyż od tego czasu mam problemy; źle sypiam lub śpię zbyt dużo, wciąż jestem smutny i rozdrażniony, brak mi apetytu, zacząłem strasznie przejmować się wyglądem... Ale jakoś przywykłem. Kilka tygodni temu to wszystko się nasiliło, bardzo nasiliło. Nie potrafię się skupić, czasem mam olbrzymią ochotę płakać (wszędzie: u lekarza, w sklepie, szkole itp.), lecz nie mogę. Mam huśtawki nastrojów, ciągle mam wrażenie, że jestem chory. Nie jestem w stanie poukładać myśli, nie potrafię się zmobilizować... A najgorsze jest ciągłe poczucie winy. Do tego doszły myśli samobójcze. Częste. Wydaje mi się czasem, że jak gdyby uzależniłem się od snów, a te są wciąż takie same. Ja i Ona razem, na plaży. Nie wiem skąd mam taką wizję. Częstym zjawiskiem jest też poczucie bezradności, bez przerwy pragnę coś tworzyć, ale nie daje rady, czuję jakiś taki wewnętrzne ciepło, ale nie takie przyjemne, wręcz odwrotnie. Wciąż i wciąż o Niej myślę. Zdarza mi się również "zawiesić", stracić kontakt z otoczeniem na parę s/min. Boję się przyszłości. Nie czuję się samotny, raczej odtrącony. Choć z drugiej strony nie interesują mnie inni ludzie. Może to tylko "młodzieńcza miłość", może dramatyzuję. Nie wiem i dlatego właśnie pisze, bo poszukuje odpowiedzi. Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy cokolwiek jest mi jeszcze w stanie pomóc?

Witam, nazywam się Justyna i mam 19 lat. Mam depresję od około czterech lat. Starałam się radzić sobie z nią samodzielnie, jednak nawet gdy zdarzała się poprawa, była ona tylko chwilowa. Teraz mój stan jest tragiczny. Nie widzę żadnego sensu...

Witam, nazywam się Justyna i mam 19 lat. Mam depresję od około czterech lat. Starałam się radzić sobie z nią samodzielnie, jednak nawet gdy zdarzała się poprawa, była ona tylko chwilowa. Teraz mój stan jest tragiczny. Nie widzę żadnego sensu w życiu, jestem ciągle zmęczona i nic mi się nie chce. Dni przemijają, a ja stoję w miejscu, choć chciałabym zrobić mnóstwo rzeczy. Myśli samobójcze mam niemal każdego dnia. Uwielbiam się zatracać w innym świecie, tzn. mogę godzinami leżeć i wyobrażać sobie, że jestem kimś innym i żyję gdzie indziej. Taką moją stałą "zabawą" jest świat Naomi Campbell. To głupie, ale wolę "być" Naomi niż sobą. Jakieś dwa miesiące temu odważyłam się wreszcie pójść do psychiatry, poświęcił mi 5 minut. Nie zdążyłam nawet do końca wyjaśnić, jak się czuję. Zapisał mi leki, w których pomoc bardzo wierzyłam. Niestety, po zaledwie kilku dawkach zemdlałam w łazience, więc postanowiłam je odstawić. Poza tym, czy leki są mi w stanie pokazać sens życia? Nie sądzę. Czuję się okropnie nawet pomimo tego, że jestem z kimś, kogo bardzo kocham i jest nam dobrze. Poza tym prawie nie mam znajomych. Zazdroszczę innym, że mogą wychodzić z różnymi ludźmi itp. Ja mam w swoim życiu tylko jedną osobę (nie licząc rodziny oczywiście). Jakoś dziwnie się czuję w obecności ludzi. Nieswojo. Zawsze mam ochotę uciec i staję się milcząca i zamknięta w sobie, gdy jestem w towarzystwie. Ponadto podejrzewam u siebie również nerwicę, jednak to chyba mój najmniejszy problem. Aha, zapomniałam wspomnieć, że ogólnie jestem raczej w stanie apatii i staram się jakoś iść do przodu, ale regularnie, co kilka miesięcy, a teraz już tygodni, przychodzi załamanie. Właśnie teraz je mam, siedzę i płaczę, patrzę na leki i zastanawiam się, czy po prostu nie wziąć ich wszystkich naraz. Ale jestem tchórzem. Nie potrafię się nawet zabić. Proszę, niech ktoś mi pomoże. Przepraszam za błędy i niespójność wypowiedzi, jestem zbyt roztrzęsiona, żeby się nad tym zastanawiać.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Trichotillomania - gdzie szukać pomocy?

Gdzie w Warszawie można bezpłatnie uzyskać pomoc w tym zakresie?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Kręcenie rączkami jakby wkręcanie żarówki. Jaka może być choroba?

Chcemy pomóc dziecku, dziewczynce, która obecnie skończyła 3 lata. W Polsce postawiono diagnozę autyzm wczesnodzieciecy. Dziewczynka przyjechała do Hamburga z rodzicami, bo my zebraliśmy pieniądze na badania. Została zbadana przez neurologa dziecięcego i laryngologa specjalistę do mowy. Dziewczynka nie mówi,...

Chcemy pomóc dziecku, dziewczynce, która obecnie skończyła 3 lata. W Polsce postawiono diagnozę autyzm wczesnodzieciecy. Dziewczynka przyjechała do Hamburga z rodzicami, bo my zebraliśmy pieniądze na badania. Została zbadana przez neurologa dziecięcego i laryngologa specjalistę do mowy. Dziewczynka nie mówi, kręci rączkami w momentach napięcia, otwiera buzie szeroko jakby chciała coś z nią zrobić. W Hamburgu po badaniach specjalista stwierdził, że to na pewno nie autyzm. Dziewczynka będzie mówiła, ale zarzucono rodzicom, że oboje pracują i opieka nad dzieckiem jest nieodpowiednia, dziecku brakuje miłości matki. W orzeczeniu napisano centrale Disfunktion ze względu na poród (niedotlenienie, żółtaczka) pogorszone brakiem uczucia (oboje rodzice pracują, dzieckiem zajmuje się studentka i 2 dni babcia).

Dziecko z rodzicami, babcią i bratem było u nas przez 4 dni. Nasze obserwacje, dziecko nie ma regularnych posiłków, rodzice zrobili test przez dr Tomaszewska The Great Plains Laboratory w Lenax, Kansas, co niemiecki lekarz określił jako wielką bzdurę. Dziecko je i tak tylko suche bułki, albo pasztet z drobiu, rzadko coś ciepłego, do picia podaje mu się kompot odcedzony z gruszek, jabłek i bananów. Dziecko ogląda telewizje albo słucha muzyki, samo obsługuje telewizor, względnie komputer. Matka, która pracuje jako nauczycielka spędza z dzieckiem około dwóch godzin po przyjściu z pracy, ponieważ dziecko idzie o 18 spać. W związku z tym wstaje między 3 a 4 rano. U nas wstawało też o tej porze, a ponieważ mamy pianino biegło tam o 3.30 i rodzice pozwalali mu na nim trenować. Dziecko idzie do obcych i ma zaufanie, jeżeli matka mu na to pozwoli w swoim egoizmie. Zebraliśmy dla dziecka pewną sumę pieniędzy, mamy wrażenie, że matka dziecka nie zrezygnuje z pracy, aby dziecku się poświecić, może nie jest ona również w stanie zrozumieć co dziecko potrzebuje. Chcemy dziecku pomoc, morze już nie w Hamburgu ale w Polsce, jesteśmy ciekawi co oznacza kręcenie rączkami, i jaki lekarz w Polsce może nam jeszcze poradzić.

Dziękujemy za poradę.

odpowiada 1 ekspert:
Prof. dr hab. Małgorzata Marszałek
Prof. dr hab. Małgorzata Marszałek
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Obsesja kręcących się przedmiotów objawem autyzmu?

Mój synek 2 lata i 4 mc, ma obsesję na punkcie wszystkiego co się kręci - wiatraki - wentylatory - pralki itp. Wchodząc do pomieszczenia od razu rozgląda się po suficie za kratką wentylacyjną, czy wiatrakiem biurowym i głośno oznajmia...

Mój synek 2 lata i 4 mc, ma obsesję na punkcie wszystkiego co się kręci - wiatraki - wentylatory - pralki itp. Wchodząc do pomieszczenia od razu rozgląda się po suficie za kratką wentylacyjną, czy wiatrakiem biurowym i głośno oznajmia WIATRAK!!! (tyle, że w języku angielskim, bo jest łatwiej wymówić, uczę od razu syna w dwóch językach, nazywając przedmioty) po czym szuka włącznika, aby go uruchomić, wpada w taki szał, że koniecznie muszę go włączyć albo wyjść z pomieszczenia. Czy to jest bank, czy lekarz, czy fryzjer, bo i w suszarce jest wiatrak. Na dźwięk szumu od razu domyśla się, że w danym urządzeniu jest wiatrak i wpada w trans patrzenia. Kiedy nic się w koło niego nie kręci to on sam zaczyna kręcić przedmiotami czy sznurek, czy skarpetki ściągnie aby móc kręcić. Przez to ma bardzo umięśnione ręce, bo zachowuje się tak od małego. Gdy miał dwa lata potrafił nazwać cały alfabet, liczyć do 10 po polsku i angielsku. Nie bawi się zabawkami tylko sam coś zawsze znajdzie do kręcenia, albo komputer, który ma pełno liczb i liter. Od razu naśladuje to co widzi u innych, wskazuje palcem na wszystko co go otacza i kiedy mu wymieniam nazwy od razu je pamięta, ale wymawia niektóre po swojemu. Wszyscy się dziwią jego zachowaniem, a w przedszkolu strasznie się nudzi z dziećmi, bo nie lubi zabaw samochodami tylko bardziej podoba mu się nauka u starszych. Czy to coś oznacza?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Anna Gocek-Jarpulkiewicz
Mgr Anna Gocek-Jarpulkiewicz
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Częste bóle głowy, kłopoty z nabraniem powietrza oraz schodząca okresowo skórka z palców u 12-letniego chłopca. Co to może być i jak z tym sobie poradzić?

U mojego 12-letniego syna występuje często ból głowy w okolicach oczu i skroni, czasem pojawia się nawet co drugi dzień, pojawia się też przy zmianie pogody. Twarz jest wówczas blada. Kolejnym niepokojącym problemem jest oddech, tzn. dziecko chwilami nie może...

U mojego 12-letniego syna występuje często ból głowy w okolicach oczu i skroni, czasem pojawia się nawet co drugi dzień, pojawia się też przy zmianie pogody. Twarz jest wówczas blada. Kolejnym niepokojącym problemem jest oddech, tzn. dziecko chwilami nie może nabrać powietrza. Wtedy zaczyna mocno ziewać kilka razy, aż się uda. W gardle ma uczucie jakby coś tam siedziało. Ostatni problem to skórka na palcac,h tzn. okresowo schodzi skórka z palców u rąk, zazwyczaj jest to w przejściowych okresach między porami roku. Dziecko jest bardzo ambitne, uprawiające sport, bardzo żywiołowe. Bardzo proszę o poradę, co to jest, do kogo powinnam się z tym udać?

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Natrętne myśli przy nerwicy lękowej

Mam 19 lat. Moja nerwica zaczeła się 3 lata temu. Po śmierci bliskiej mi osoby (wypadek samochodowy) . Moim pytaniem jest, czy np. myśli ciągle pojawiające sie w mojej głowie, o agresywnym charakterze (że np. oszaleję i wyjdę z łóżka,...

Mam 19 lat. Moja nerwica zaczeła się 3 lata temu. Po śmierci bliskiej mi osoby (wypadek samochodowy) . Moim pytaniem jest, czy np. myśli ciągle pojawiające sie w mojej głowie, o agresywnym charakterze (że np. oszaleję i wyjdę z łóżka, wezmę nóż i pozabijam wszystkich, co wywołuje atak paniki) są normalne dla nerwicy lękowej i natręctw? Czasami mam przed zaśnięciem różne obrazy przed oczami mi się pojawiają, np. że ktoś ucina sobie palce u rąk nożem... Bardzo lubię filmy kryminalne, o morderstwach itd. i może przez to one wywołują u mnie te lęki, pokazujące się w tych natrętnych myślach? Ciągle układam sobie w głowie różne sceny, że np. jadąc rowerem, będzie miał wypadek autobus i będę mogła ratować ludzi? Od zeszłego tygodnia chodzę na terapię, ale boję się powiedzieć o tych myślach, bo mnie w szpitalu zamkną.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Nie umiem sobie z tym poradzić...

Witam, mam 25 lat i nie wiem, jak sobie poradzić. Poznałam chłopaka, spotykaliśmy się i fajnie się razem bawiliśmy. Niestety, od samego początku czułam, że coś jest nie tak. Jak się okazało słusznie, ponieważ nie byłam jedyną kobietą w jego...

Witam, mam 25 lat i nie wiem, jak sobie poradzić. Poznałam chłopaka, spotykaliśmy się i fajnie się razem bawiliśmy. Niestety, od samego początku czułam, że coś jest nie tak. Jak się okazało słusznie, ponieważ nie byłam jedyną kobietą w jego życiu. Pisał i spotykał się również z inną dziewczyną. Jak rozmawialiśmy, to mówił, że jestem dla niego bardzo ważna, że dobrze mu ze mną. Chciał się spotykać. Ostatnim razem, jak byliśmy razem, to umówiliśmy się na dzień następny. Przypadkiem się dowiedziałam, że jest ktoś inny, a jak spytałam, to wymyślił jakieś bezsensowne wytłumaczenie. Brakuje mi go i tęsknię za nim, ale wiem, że to bez sensu, bo i tak by tak dalej robił. Najgorsze jest, że ja go traktowałam poważnie i myślałam bardziej na serio o nim, a on mnie zawiódł. Nawet na końcu nie potrafił mi powiedzieć prawdy. Źle mi z tym, ponieważ jakby mi powiedział, to bym inaczej do tego podeszła. Przecież kolegami też moglibyśmy być. Mam depresję — leczę się u psychologa, ale nie widzę sensu życia. Jest takie beznadziejne, nic mi się nie układa. Myślałam, że może tym razem coś pęknie i zacznie się układać. Jakby tego było mało, mój tata choruje poważnie i nie umiem sobie z tym poradzić, nie wiem co robić. Mieszkam poza domem i nie wiem, czy wrócić do rodzinnego miasta — gdzie mnie nic już nie czeka. A ja potrzebuję mieć coś swojego i może nawet rodzinę, potrzebuję oparcia i stabilizacji. Potrzebuję mieć dla kogo żyć. Nic nie jest tak, jak trzeba, co robić? Pomóżcie. Nie umiem sobie znaleźć miejsca. Prawie wszyscy moi znajomi mają już rodziny, a ja nic. Mieszkam sama, zero znajomych i cały czas tylko praca i dom. Boję się, że nikomu już nie będę mogła zaufać i będę zawsze szukać dziury w całym, a nie chcę być sama, już nie. Sytuacja jest na tyle beznadziejna, że nawet nie mam z kim pogadać. Nie chcę już żyć, tylko nie mam odwagi, by popełnić samobójstwo, nawet na to jestem zbyt beznadziejna. Codziennie tylko płacz. Chcę dokądś uciec, ale sama nie wiem dokąd. Nie mam swojego miejsca, a bardzo tego potrzebuję. Bardzo mi go brakuje, tak bardzo, że nie wiem, co robić. Co mogę zrobić, by sobie ulżyć, by przestało boleć? Chciałabym wziąć tabletkę, dzięki której zapomnę o nim, ale nie ma takich. Szkoda i to bardzo. Pomóżcie, bo jak wyjadę z domu rodzinnego po świętach, to nie będę miała z kim pogadać, i wpadnę w jeszcze głębszą depresję, a boję się sama siebie… Nawet nie ma z kim iść na piwo, wszyscy się odwrócili i cały czas sama... Ja już nie chcę tak żyć! W ogóle nie chcę żyć...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Bezsenność a karmienie piersią

Mam 26 lat i trzymiesięczną córeczkę, która w nocy mniej więcej co 3 godziny domaga się karmienia. Po porodzie przez 2 miesiące spałam dobrze - karmiłam ją (karmię piersią), a następnie zasypiałam w przeciągu pół godziny (nie od razu). Z...

Mam 26 lat i trzymiesięczną córeczkę, która w nocy mniej więcej co 3 godziny domaga się karmienia. Po porodzie przez 2 miesiące spałam dobrze - karmiłam ją (karmię piersią), a następnie zasypiałam w przeciągu pół godziny (nie od razu). Z czasem nie mogłam zasnąć pomiędzy poszczególnymi karmieniami, teraz nie zasypiam także wieczorem - kładę się spać codziennie o tej samej porze - ok. godz. 22. Jestem wówczas senna, pojawiają się pierwsze senne obrazy, ale natychmiast się wybudzam. Później leżę, znajdując się jakby między snem a jawą, po czym ocknę się i wiem, że nie spałam głębokim snem, a jest już 1 w nocy. To bardzo męczące. Jeżeli zasnę, często wybudzam się, nawet gdy dziecko jeszcze śpi i nie domaga się karmienia. Zasypiam normalnie najczęściej dopiero nad ranem, sen jest jednak co 2 - 3 godziny przerywany z konieczności karmienia dziecka. Po przebudzeniu na karmienie rano również często nie zasypiam, tylko znajduję się w jakimś dziwnym letargu. Przed posiadaniem dziecka spałam dobrze, przesypiałam całą noc, choć potrzebowałam więcej czasu na zaśnięcie wieczorem.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pomóc mamie, która jest w depresji?

Mama ma 45 lat, nie wiem co jest bezpośrednią przyczyną wywołania u niej depresji. Ma nieregularną pracę, czasami w nocy, więc dużo śpi, nie ma apetytu i co jakiś czas wpada w silne stany depresyjne. Dzieje się to raz na...

Mama ma 45 lat, nie wiem co jest bezpośrednią przyczyną wywołania u niej depresji. Ma nieregularną pracę, czasami w nocy, więc dużo śpi, nie ma apetytu i co jakiś czas wpada w silne stany depresyjne. Dzieje się to raz na miesiąc lub na kilka miesięcy i trwa około tygodnia. Mama narzeka wtedy na tatę, że jej nie szanuje, na mnie i starszego brata, że źle nas wychowała i że jest dla nas nikim, może tylko służącą. Takie stany zaczynają się najczęściej przez jakąś głupotę... zupełnie nieznaczącą. Na początku trudno było mi stwierdzić, że to depresja, ponieważ mama zawsze była osobą dość nerwową, despotyczną itd. Ale poza tym jest naprawdę Aniołem. Jednak kiedyś umiała radzić sobie z problemami, trochę się powkurzała i myślała, jak je rozwiązać.

A teraz... teraz każda rzecz ją załamuje. Mimo że jest naprawdę piękna, zamiast na 45, wygląda na 35 lat, i wszyscy jej to mówią, to załamuje się każdą jedną zmarszczką, ucieka w papierosy i telewizor. Tego jest tak mnóstwo, że nie wiem, co wymienić. Poza stanami depresyjnymi wszystko jest naprawdę okej! Mogę mamie każdą rzecz powiedzieć, dogaduje się z tatą, jest duszą towarzystwa... Brała leki, ale kiedy zaczyna się robić dobrze, mama odstawia leki, a my zapominamy, że kiedykolwiek miała depresję. Po czterech wizytach u psychologa, wróciła z nastawieniem, że ma beznadziejnego męża i podobno doktor jej to przyznała, a to nieprawda. Po prostu wszyscy chcemy, żeby było dobrze, ale nie wiemy, jak do tego doprowadzić. Nikt w rodzinie nie choruje na depresję, aczkolwiek moja babcia ma silną nerwicę. Zrobię wszystko, co trzeba, tylko jak? Jest mi ciężko, bo też mam swoje problemy, szkołę, nie wiem już, co robić. Córka

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Jak sobie radzić z dołującymi myślami?

Witam! Mam 30 lat i zdiagnozowaną depresję przez lekarza psychiatrę. Niestety, przepisane leki przeciwdepresyjne nie pomagają, zaś depresja bardzo utrudnia mi życie. Są dni, gdy wszystko staje się obojętne i czuję ogromną pustkę emocjonalną. Wydaje mi się, że nie...

Witam! Mam 30 lat i zdiagnozowaną depresję przez lekarza psychiatrę. Niestety, przepisane leki przeciwdepresyjne nie pomagają, zaś depresja bardzo utrudnia mi życie. Są dni, gdy wszystko staje się obojętne i czuję ogromną pustkę emocjonalną. Wydaje mi się, że nie mam przyjaciół, a w swoich bliskich widzę tylko wady. Bywa też, że jestem płaczliwa i mam wyrzuty sumienia, że wszyscy są dla mnie tacy dobrzy, a ja przez swoją depresję tak źle o nich myślę. Do tego dochodzą myśli samobójcze, a potem strach przed nimi. Psychiatra kazał mi zmienić pracę (wykonuję zawód dużo poniżej swoich kwalifikacji), bo to uważa za przyczynę moich frustracji. Ja myślę jednak, że przyczyna leży nieco głębiej. Miałam wymagających rodziców, którzy zawsze wiele ode mnie żądali (czasem krzykiem i siłą) i zawsze "dla mojego dobra" starali się obrazowo ukazać mi konsekwencje danego postępowania - strasząc mnie po prostu. Coś w rodzaju: ucz się, bo inaczej będziesz popychadłem, nikt ci nie pomoże, rodzina się od ciebie odwróci... Albo: twój chłopak jest taki, owaki, porzuci cię, zostawi z kalekim dzieckiem bez grosza i co wtedy... Doprowadziło to do tego, że teraz patrzę na swojego partnera, który jest bardzo dobry dla mnie, i dostrzegam w nim tylko wady i zapowiedź przyszłych kłopotów. A przecież na początku tak nie było... Nie wzięłam jeszcze ślubu, bo się boję. Podobnie jest z innymi życiowymi sprawami. Skończyłam inny kierunek studiów, wbrew woli rodziców, nie zjawili się nawet na moim absolutorium, mimo że otrzymałam dyplom z wynikiem bdb. A teraz mam pracę jaką mam - w małym mieście bez znajomości trudno o lepszą, w ogóle trudno o jakąkolwiek... a rodzice mówią mi ciągle do znudzenia, trzeba się było uczyć... a nie mówiliśmy... to dla twojego dobra... w życiu trzeba liczyć tylko na siebie... Ja zaś w duszy przyznaję, że być może mają rację. Mam rodzeństwo, ale ono było traktowane przez rodziców łagodniej, bo ono spełniało ich marzenia - ja nie. Dostało też wsparcie finansowe na "start". Czy radzi sobie lepiej zawodowo ode mnie? Chyba nie... Wszędzie jest teraz trudno. Czasami obwiniam rodziców za to, że nigdy nie dawali mi wsparcia, gdy tego potrzebowałam, tylko ciągle krytykowali i straszyli życiem. A przecież mocno ich kocham i czasem myślę, że może taka ich uroda i że są coraz starsi, zakompleksieni (i to próbowali odbić sobie idealnymi dziećmi), i że nie powinnam tak brać do siebie tego ich gadania... Tylko że ja już tym nasiąkłam i nie umiem myśleć inaczej niż pesymistycznie... Gdzieś zatraciłam siebie ze swoją wiarą, chęcią działania i widzę świat tak, jak moi rodzice mi go nakreślili, świat walki, złych ludzi i samotności... Jak sobie z tym radzić? Może jestem nadwrażliwa, ale nie każdy rodzi się Herkulesem...

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Rano kręci mi się w głowie, a w ciągu dnia jest mi niedobrze. Jaka może być tego przyczyna?

Witam, mam pewne, powtarzające się dolegliwości. Kiedy rano wstaję, praktycznie zawsze cierpię na zawroty głowy. W ciągu dnia natomiast odczuwam nudności, jest mi niedobrze. Co może być przyczyną? Proszę o odpowiedź, pozdrawiam
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Magdalena Parys
Lek. Magdalena Parys

Czy ludzie chorujący na depresję, śmieją się?

Zastanawia mnie to, ponieważ czytam o objawach depresji, patrzę na testy i zawsze pojawia się "ciągły smutek i przygnębienie". Bez względu na wszystko? Czy to normalne, że ludzie w depresji się śmieją? Na przykład z jakiegoś kawału albo gagu...

Zastanawia mnie to, ponieważ czytam o objawach depresji, patrzę na testy i zawsze pojawia się "ciągły smutek i przygnębienie". Bez względu na wszystko? Czy to normalne, że ludzie w depresji się śmieją? Na przykład z jakiegoś kawału albo gagu komediowego. Sama już nie wiem, większość objawów zgadza się w moim przypadku, ale nie jest tak, że nie mam apetytu (a raczej wręcz przeciwnie, często jestem głodna i najadam się), ani tak, że siedzę smutna na kanapie w ciszy, a jak ktoś opowie mi kawał albo zrobi coś zabawnego, to się śmieję. Oczywiście po jakimś czasie znowu przychodzi uczucie przygnębienia, ale chodzi mi o sam fakt śmiechu. Dziękuję za odpowiedź. Ech, dziś mam, wydaje się, jakiś lepszy dzień. (: Wczoraj było potwornie...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Bezsens wszystkiego, nic mnie nie cieszy... Czy mam depresję?

Mam na imię Iwona, mam 38 lat i mieszkam w Pucku na wybrzeżu. Moja sytuacja jest tragiczna, czuję totalny bezsens wszystkiego. Jestem osobą długotrwale bezrobotną. Pracuję trochę w Niemczech, ale to tylko 2 miesiące w roku, praca sezonowa w gastronomii,... Mam na imię Iwona, mam 38 lat i mieszkam w Pucku na wybrzeżu. Moja sytuacja jest tragiczna, czuję totalny bezsens wszystkiego. Jestem osobą długotrwale bezrobotną. Pracuję trochę w Niemczech, ale to tylko 2 miesiące w roku, praca sezonowa w gastronomii, poza tym jak jestem w Polsce, nigdzie nie mogę znaleźć pracy. Czuję się nikim, czuję bezsens, z dnia na dzień jest coraz gorzej. Nie chce mi się kompletnie nic, jakoś z trudem się jeszcze myję i ubieram, ale z wielkim wysiłkiem. Samotnie wychowuję synka (10 lat), mam w nim oparcie, ale mój smutek, bezsens i przygnębienie trwają już parę lat. Mam takie dołki, myślę o najgorszym. Uważam, że do niczego się nie nadaję i nic już w życiu nie osiągnę. Jestem kompletnym zerem i mam rodziców, którzy jeszcze pogłębiają we mnie ten stan, mówiąc mi, że nic nie potrafię, więc w ogóle nie mam już żadnej motywacji i chęci do działania, ciągle czuję tylko bezsens. Często płaczę. Czuję się przegrana w życiu. Do południa chodzę w piżamie. Czuję bezsens wszystkiego, nic mnie nie cieszy, żałuję, że żyję, najlepiej jakbym zasnęła i już się nie obudziła. Proszę o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Ciągły smutek i płacz

Witam, mam 18 lat, bardzo niepokoi mnie mój stan... Przez jakiś czas, może tak od miesiąca, cały czas mi smutno. Przejmuję się najmniejszymi problemami i później płaczę, płaczę i jeszcze raz płaczę... Mam chłopaka, który mnie wspiera, ale naprawdę nawet...

Witam, mam 18 lat, bardzo niepokoi mnie mój stan... Przez jakiś czas, może tak od miesiąca, cały czas mi smutno. Przejmuję się najmniejszymi problemami i później płaczę, płaczę i jeszcze raz płaczę... Mam chłopaka, który mnie wspiera, ale naprawdę nawet przy nim czuję się beznadziejna... Myślę, że wszystko, co związane ze mną, jest głupie;// Czy to może być depresja, czy raczej może moje hormony szaleją i dlatego mam takie huśtawki nastroju?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Opóźniony rozwój mowy u 2,5-latki

Witam, mam córkę, która ma 2 lata i 5 miesięcy. Moje dziecko nie mówi nic poza słowami: mama, tata, babcia. Mam wrażenie, że zamyka się w sobie, kiedy się uderzy, chowa się, zakrywa oczy i płacze, nie lubi bawić się...

Witam,

mam córkę, która ma 2 lata i 5 miesięcy. Moje dziecko nie mówi nic poza słowami: mama, tata, babcia. Mam wrażenie, że zamyka się w sobie, kiedy się uderzy, chowa się, zakrywa oczy i płacze, nie lubi bawić się z innymi dziećmi, cały czas jest w ruchu, jedyną zabawką, jaką chce się bawić to klocki, ale najbardziej lubi swoją szmacianą lalkę, z którą nigdy się nie rozstaje. Boję się, że może być to autyzm lub inna wada.  

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Czy z fobii społecznej można się całkowicie wyleczyć? Jak długo to trwa?

Witam. Moim problemem jest fobia społeczna. Nie byłam jeszcze u lekarza, ale ze zdobytej wiedzy w Internecie wiem, że moje objawy świadczą o fobii społecznej. Depresji raczej jeszcze nie mam, ale bardzo mnie męczy ta sytuacja. Coraz bardziej utrudnia...

Witam. Moim problemem jest fobia społeczna. Nie byłam jeszcze u lekarza, ale ze zdobytej wiedzy w Internecie wiem, że moje objawy świadczą o fobii społecznej. Depresji raczej jeszcze nie mam, ale bardzo mnie męczy ta sytuacja. Coraz bardziej utrudnia mi to życie. Jestem zła sama na siebie, że złożenie podpisu w banku mnie przerasta. Zdaję sobie sprawę z tych lęków, ale nie potrafię nad tym zapanować. W sytuacjach społecznych trzęsą mi się ręce, jak alkoholikowi.To wszystko staje się męczarnią. Nie pracuję obecnie, choć mam pewne umiejętności i raczej szybko bym coś znalazła, ale niestety paraliżuje mnie lęk. Moje wcześniejsze życie to niestety pasmo zmartwień i nerwów. Obecnie wcale nie jest lepiej, gdyż mieszkam z alkoholikiem. Ze swojej strony zrobiłam wszystko, co tylko można było, by się go pozbyć z mieszkania, ale eksmisja dziś okazuje się wcale nie taka prosta. Czuję, że to właśnie ten człowiek zabrał mi połowę zdrowia, i stąd ta nerwica, i fobia społeczna. Powiem jeszcze, że boję się ludzi, choć wiem, że nic mi z ich strony nie grozi. Sama nie potrafię tego zrozumieć i jest to głupie dla mnie. I tu pytanie. Czy długo leczy się fobię społeczną? Czy to w ogóle można wyleczyć? Gdyby nie te objawy, których się wstydzę, moje życie byłoby całkiem znośne. Najbardziej dokucza mi drżenie rąk i ciała.

Brak pracy, samotność, potrzeba miłości...

Mężczyzna, 30 lat. Skończyłem studia 6 lat temu, nie mam pracy. Szukałem pracy w wielu miastach. Wysłałem mnóstwo cv i nic. Potrzeba miłości ogromna i samotność. Miałem ojca alkoholika, nie umiem nawiązywać kontaktów z rówieśnikami. Siedzę cały czas...

Mężczyzna, 30 lat. Skończyłem studia 6 lat temu, nie mam pracy. Szukałem pracy w wielu miastach. Wysłałem mnóstwo cv i nic. Potrzeba miłości ogromna i samotność. Miałem ojca alkoholika, nie umiem nawiązywać kontaktów z rówieśnikami. Siedzę cały czas w domu (z przerwami, gdy wyjeżdżałem za granicę, gdzie straciłem czas, pracując jako barman, kelner, ochroniarz itd.) i nic nie zarobiłem - wypaliłem się też tam do końca, walcząc z moim bólem, jaki noszę w sobie, i aby móc tam pracować. Jestem tak bardzo samotny, że aż ciężko oddychać. Nie mam po co wstawać z rana, nie mam siły na nic również. Jestem kilka lat po nieudanym, toksycznym związku. Mam w sobie ogromną pustkę, nienawiść (ktorą zasiał we mnie ojciec, ogromna złość rozsadza mnie od środka), nerwicę żołądka, brak mi cierpliwości. Nieprzerwana gehenna od młodzieńczych lat, gdy mój ojciec pił, kilka przeprowadzek. Bito mnie w szkole - inni uczniowie. Nie mam żadnego kolegi, koleżanki itp., itd. Nigdy nie byłem szczęśliwy, tylko pamiętam cierpienie. Nie mogę liczyć na rodzinę... Przepraszam, że tak chaotycznie napisałem, ale starałem się w skrócie opisać, to piekło.

Czy jestem na coś chora?

Mam prawie 22 lata i masę dziwactw. Znam daty urodzenia ludzi, którzy w ogóle nie mają ze mną kontaktu. Po prostu interesują mnie w ludziach ich daty urodzenia, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało. W ogóle interesuję się życiem ludzi,...

Mam prawie 22 lata i masę dziwactw. Znam daty urodzenia ludzi, którzy w ogóle nie mają ze mną kontaktu. Po prostu interesują mnie w ludziach ich daty urodzenia, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało. W ogóle interesuję się życiem ludzi, którzy w ogóle nie są moimi znajomymi. Co robią, gdzie chodzą, gdzie jeżdżą na wakacje. Gorzej, czasem mi się śnią, a oni nie myślą o mnie ani przez minutę! Nie mam paczki znajomych, raptem 2 znajome. Ale jestem gotowa, jak kogoś sobie upatrzę, jakby udawać, że jestem do tego kogoś podobna, iść na te same studia, tylko dlatego, że ta osoba wybrała ten kierunek. W ogóle jakbym nie miała swojej osobowości, tylko chciała upodobnić się do jakiejś wybranej osoby. Jak uda mi się trochę zakolegować z tą osobą, to obsesyjnie ciągle mam ją w głowie, a potem bardzo cierpię jak widzę, że dla tej osoby jestem tylko jedną z wielu znajomych, że ona ma swoje życie i ja nie jestem dla niej nikim szczególnym :(

Chciałabym, żeby ludzie mną się tak interesowali, żeby o mnie rozmawiali, żebym była dla nich wyjątkowa. Inne dziwactwo to fakt, że muszę mieć wszystko idealnie poukładane, wszędzie, na biurku, w szafie. Nie mogę zaprosić koleżanki do domu, bo boję się, że przestawi mi książkę w szafce albo dotknie mojego łóżka :/ Kolejne dziwactwo, ważniejsza jest dla mnie droga do celu niż sam cel. Nie zdałam egzaminu, bo wolałam zamiast skupić się na pytaniach egzaminacyjnych i je opracować, przerobić w jakiś określony sposób wybraną przeze mnie książkę zahaczającą o tematy egzaminacyjne. To był taki przymus, nie chodzi o to, że ta książka tak mnie fascynowała, wręcz przeciwnie.

Jeszcze inne dziwactwo. Czasem wpadam w coś takiego, że mam jakąś pokutę, że nie wolno mi wyjść na dwór, bo to za duża rozrywka, że muszę siedzieć zamknięta w moim pokoju, że nie mam prawa być szczęśliwa, że muszę za coś cierpieć. Poza tym nie umiem okazywać emocji, jestem jakby sztywna, co odstrasza ludzi, nie umiem się zachować w towarzystwie, nie wiem, co mówić, jak zagadywać ludzi. Długo by jeszcze opisywać, mam więcej takich problemów, ale tak na pierwszy rzut oka, co to może być? Czasem jest mi dość łatwo tak żyć, czasem trudniej, ale ogólnie mam świadomość, że to wszystko nie jest takie całkiem normalne, a ja nie jestem z tym szczęśliwa. Bardzo proszę o pomoc. Czy to jest jakaś choroba?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty