Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Problemy psychologiczne: Pytania do specjalistów

Załamanie nerwowe - dlaczego tak się dzieje?

Mam 16 lat. Nigdy nie byłam osobą silną psychicznie, wszystkim wiecznie się przejmuję, bardzo dotyka mnie opinia innych i strasznie boję się publicznego upokorzenia, szczególnie jeśli chodzi o szkołę - jak coś pójdzie mi nie tak, nie potrafię czegoś, coś...

Mam 16 lat. Nigdy nie byłam osobą silną psychicznie, wszystkim wiecznie się przejmuję, bardzo dotyka mnie opinia innych i strasznie boję się publicznego upokorzenia, szczególnie jeśli chodzi o szkołę - jak coś pójdzie mi nie tak, nie potrafię czegoś, coś źle zrobię, a nauczyciel jest wyjątkowo niemiły i komentuje to w bardzo nieprzyjemny sposób wracam do domu z płaczem i muszę to odchorować, co zazwyczaj zajmuje mi nie mniej niż 5 dni. To, co wtedy czuję jest straszne - chodzę i nie wiem co ze sobą zrobić, często "za karę" uderzam się w głowę. Boję się, że zostanę odtrącona lub nie będą traktowana poważnie. Wiele razy zdarzyło mi się myśleć o śmierci. Ludzie nie wiedzą jaka jestem naprawdę, udaję kogoś innego, bo wydaje mi się, że tylko wtedy mnie zaakceptują. Mój tata ma problem z alkoholem ja nigdy nie mówiłam o tym przyjaciółkom, zawsze staram się nie pokazywać problemów, nie mówię kiedy jest mi przykro czy źle.. Strasznie boję się powrotu do szkoły po świętach... Jak mam z tym walczyć? Boje się, że sama nie dam rady.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy są jakieś metody zarządzania emocjami?

Przepraszam, że piszę tutaj, ale szukam pomocy i nie wiem do kogo mam się zwrócić. Wertowałam już internet a nawet książki, ale tam zwykle nie pisze nic konkretnego lub nic co mogłabym wykorzystać w praktyce. Mam 18 lat, wielu przyjaciół,...

Przepraszam, że piszę tutaj, ale szukam pomocy i nie wiem do kogo mam się zwrócić. Wertowałam już internet a nawet książki, ale tam zwykle nie pisze nic konkretnego lub nic co mogłabym wykorzystać w praktyce. Mam 18 lat, wielu przyjaciół, kochającą rodzinę, powodzenie u chłopców, chodzę do dobrej szkoły, mam hobby, wszystko układa się po mojej myśli, a mimo to nie umiem się tym cieszyć. Chociaż wiem, że otacza mnie oddane grono znajomych, cały czas czuję jakby oni tak naprawdę mnie nie lubili. Wystarczy, że ktoś dwa dni się nie odezwie (bo np. nie miał czasu, telefonu, itd.), a już od razu wydaje mi się, że mnie znienawidził i już nie będzie chciał się ze mną zadawać. Obsesyjnie rozmyślam o tym jak mnie postrzegają inni, czy aby na pewno jestem akceptowana (tak jakbym bała się zostać sama - może dlatego, że w podstawówce byłam "tępiona" za dobre oceny). Pisząc "obsesyjnie" mam na myśli, że to utrudnia normalne funkcjonowanie, np. źle sypiam. Zupełnie tak jakbym czuła w głębi duszy, że jestem nie dość "fajna" i nie zasługuję na nic pozytywnego. Mam w głowie jakiś wstrętny głosik, który cały czas mnie krytykuje - cokolwiek nie zrobię, nigdy nie jest wystarczająco dobre. Jestem z natury otwarta i wesoła, staram się jakoś z tym walczyć, dlatego jestem postrzegana jako osoba pewna siebie i raczej bez kompleksów, ale to tylko pozory. Przez to jestem także chorobliwie zazdrosna. Każdy kto jest w czymś lepszy ode mnie od razu wywołuje u mnie poczucie poniżenia. Najchętniej zabroniłabym wszystkim swoim bliskim rozmawiać z kimkolwiek oprócz siebie, bo martwię się, że pokochają lub polubią kogoś bardziej i "pójdę w odstawkę". Na tej samej zasadzie funkcjonuje życie rodzinne - mam dwie siostry, z którymi cały czas rywalizuję, chociaż wiem, że nie powinnam (kolejny powód do samokrytyki). A teraz moje pytanie, bardzo konkretne: ja wiem, że takie podejście (ten "głosik" krytyka) przeszkadza mi i prawie nigdy nie ma racji. Chcę się go pozbyć i zacząć normalnie cieszyć się życiem. Czy jest coś co mogę zrobić? Jakieś metody zarządzania emocjami? Może to się jakoś nazywa i można to leczyć? Jak mogę sama sobie pomóc? A może każdy tak ma i muszę z tym żyć? Teraz gdy to czytam to brzmi absurdalnie, ale naprawdę tak czuję. Proszę o pomoc, bo chcę się zmienić.

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Wahania nastroju - co mi dolega?

Witam, Od pewnego czasu nie wiem co się ze mną dzieje. Jestem bardzo poddenerwowana, odczuwam jakiś wewnętrzny lęk, niepokój a do tego nastrój zmienia mi się co chwila z jednej skrajności w drugą. Raz wydaje mi się, że jest...

Witam, Od pewnego czasu nie wiem co się ze mną dzieje. Jestem bardzo poddenerwowana, odczuwam jakiś wewnętrzny lęk, niepokój a do tego nastrój zmienia mi się co chwila z jednej skrajności w drugą. Raz wydaje mi się, że jest ok, a za chwilę jestem zdenerwowana, bardzo często płaczę. Czepiam się wszystkiego co mówią i robią moi najbliżsi i wyładowuję na nich moje humory. Mam wrażenie, że wszystko zwaliło mi się na głowę. W najbliższych dniach czeka mnie trudny egzamin, w pracy nie idzie po mojej myśli, a do tego jeszcze problemy osobiste. Od 4 miesięcy spotykam się z chłopakiem, bardzo się w nim zakochałam. Niestety on nie czuje tego samego do mnie. Właściwie nie wiele do mnie czuje. To jego wyznanie strasznie mnie dobiło, zwłaszcza, że rok temu przeżyłam duży zawód miłosny, po którym długo nie mogłam się pozbierać. Teraz wydaje mi się, że świat znowu się zawalił. Chłopak, który mnie nie kocha, problemy w pracy i zbliżający się egzamin. Sama nie wiem jak sobie z tym poradzić. Strasznie się denerwuję, wybucham agresją. Czepiam się każdego słowa, które ten chłopak do mnie mówi, doszukuję drugiego dna. Wiem, że to źle, ale nie umiem inaczej. Psychicznie jestem już wykończona. Mam 27 lat.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Problemy emocjonalne - jak sobie poradzić?

Mam problem, mam 16 lat, skończę 17 w kwietniu, jestem przewrażliwiona, nie wiem czy nadwrażliwa, przeszłam przez ciężkie życie i dużo zmian rodzinnych, takich jak rozwody, przeprowadzki, zmiana otoczenia i najbliższych przyjaciół. Mam czasami skurcz w okolicy serca, który powoduje,...

Mam problem, mam 16 lat, skończę 17 w kwietniu, jestem przewrażliwiona, nie wiem czy nadwrażliwa, przeszłam przez ciężkie życie i dużo zmian rodzinnych, takich jak rozwody, przeprowadzki, zmiana otoczenia i najbliższych przyjaciół. Mam czasami skurcz w okolicy serca, który powoduje, że nie mogę ani wypościć, ani złapać powietrza, także mnie to przymusza do schylenia się albo chociaż bardzo lekkiego zgięcia. Płaczę z byle powodu, jakiejkolwiek opinii, nawet jeśli ktoś poruszy jakiś temat cięższy. Płaczę czasami przed spaniem, miałam myśli samobójcze tak samo jak myśli mordowania. Następnym problemem jest to, że nawet jeśli się z kimś pokłócę bardzo ciężko i inni wiedzę, że się nie wybacza w takich momentach, ja po prostu muszę :]. Mam okropny problem z tym, bo ludzie mnie mogą wykorzystać, a ja i tak wybaczę. Mam problem od pewnego czasu z zimnymi stopami, nadmiernym poceniem rak (w sytuacjach ciężkich lub stresujących). Jak plącze mam problem, nie wiem jak to nazwać, ale się tak jakby zaciągam powietrzem kilka razy w bardzo krótkim czasie i mam bardzo duży problem z uspokojeniem.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy zwierzenie się z problemu będzie błędem?

Rok temu przechodziłem 3 miesięczną depresję. Nie powiedziałem żadnemu z kolegów. Teraz czuję potrzebę rozmowy z kimś. Czy to nie będzie błąd?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak zwalczyć objawy nerwowe?

Witam, mam 22 lata, jestem mężczyzną - dużo czasu spędzam przed komputerem, wydaje mi się, że to może być główną przyczyną moich dolegliwości. W pracy 6 godzin, w domu podobnie około 6. Mam problemy z zasypianiem, serce mi wali jak... Witam, mam 22 lata, jestem mężczyzną - dużo czasu spędzam przed komputerem, wydaje mi się, że to może być główną przyczyną moich dolegliwości. W pracy 6 godzin, w domu podobnie około 6. Mam problemy z zasypianiem, serce mi wali jak szalone, głowa, dłonie delikatnie mną trzęsą, nie jestem w stanie tego opanować. Czy mógłbym się poradzić, co robić? Pozdrawiam
odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Nie umiem korzystać z życia - gdzie leży problem?

Witam, jestem 19-letnim licealistą. Od dłuższego czasu (praktycznie odkąd pamiętam, z kilkoma przerwami) mam obniżoną samoocenę. Czuję się gorszy od swoich rówieśników, zarówno pod względem wyglądu zewnętrznego, jak i usposobienia. Boję się krytyki i wyśmiania. Mam wzmożony apetyt, od września...

Witam, jestem 19-letnim licealistą. Od dłuższego czasu (praktycznie odkąd pamiętam, z kilkoma przerwami) mam obniżoną samoocenę. Czuję się gorszy od swoich rówieśników, zarówno pod względem wyglądu zewnętrznego, jak i usposobienia. Boję się krytyki i wyśmiania. Mam wzmożony apetyt, od września przytyłem 7 kilogramów, ale nie dotyczy mnie otyłość. Nie czuję się wyspany, nawet teraz, w przerwie świątecznej, kiedy mogę spać ile chcę, budzę się koło 8-9, podczas gdy nigdy nie miałem problemu, żeby spać do 11-12. Tracę kontakt ze znajomymi, sam nie wiem dlaczego. Czuje, że tracę najlepsze lata mojego życia. Rzadko mam ochotę wyjść z domu, kiedy jednak już spotkam się z osobami, których lubię towarzystwo, czuję się dobrze, śmieję się. Czuję, że mogę dokonać wszystkiego. Kiedy jednak na nowo zostaje sam, wszystko wraca. Czuje się beznadziejny. Dodatkowo nic mi się nie chcę, mimo iż jestem ambitny. Kompletnie nie odczuwam presji przygotowań do matury. Zaniedbuje to, na czym mi kiedyś zależało i było moim najwyższym celem. Nie czuje wcale motywacji, mimo że zdaje sobie sprawę z konsekwencji odpuszczenia sobie wszystkiego, właśnie w klasie maturalnej. Powtarzam sobie, że jeszcze mam czas i ze wszystkim zdążę, a jak nie to też nie koniec świata. Boję się podejmowania nowych wyzwań. Obawiam się przyszłości, że nie osiągnę zamierzonych celów, że moje życie będzie zwyczajne, nic nie wnoszące. Kiedyś podchodziłem do życia bardzo optymistycznie, zawsze byłem dobrej myśli, ale z biegiem czasu, jak stawałem się starszy, zacząłem myśleć pesymistycznie. Tak, pesymistycznie, mimo że cały czas sobie tłumacze, że jest to myślenie realistyczne, przezornie, aby uniknąć rozczarowań. Rok temu rozstałem się z dziewczyną, po dwuletnim związku. Od tej pory nikogo nie miałem (nie dlatego, że nikogo nie spotkałem, ale bałem się otworzyć, zaryzykować i nie chciało mi się na nowo angażować, budować związek) i myślę bardzo negatywnie, że nikogo nie znajdę. Podejrzewam, że to jest jednym z czynników składających się na moją zaniżoną samoocenę. Aktualnie nie mam ochoty na kontakt seksualny z drugim człowiekiem, ponieważ do końca nie akceptuję swojej sylwetki, dziwne jest to, że przed rozstaniem z dziewczyną wcale mi to nie przeszkadzało. Mam problemy w nawiązywaniu kontaktów z innymi ludźmi, sprawia mi to trudność. Rzadko kiedy potrafię swobodnie, bez stresu rozmawiać z nowo poznaną osobą. Stresuje się przed prostymi rozmowami telefonicznymi, chociażby, żeby zamówić pizze. Dodatkowo jestem bardzo drażliwy, źle dobrane słowo potrafi wyprowadzić mnie z równowagi. Nie czuję radości z życia, uważam, że nie jestem szczęśliwy (powiedzenie, że nieszczęśliwy byłoby za mocne) i sceptycznie patrzę na to, że kiedyś będę. Nie wiem co mogę zrobić, aby naprawić moje podejście do życia, aby odbudować moją samoocenę. Obawiam się, że nie odważę się na wizytę u psychologa. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak otrząsnąć się po wiadomości o chorobie mamy?

Od jakichś trzech miesięcy nie potrafię określić co się ze mną dzieje. Zaczęło się od tego gdy dowiedziałam się, że mama jest chora i w najbliższym czasie będzie brała chemię niekonwencjonalną. Nie ukrywam, że z załamał się na tę wiadomość....

Od jakichś trzech miesięcy nie potrafię określić co się ze mną dzieje. Zaczęło się od tego gdy dowiedziałam się, że mama jest chora i w najbliższym czasie będzie brała chemię niekonwencjonalną. Nie ukrywam, że z załamał się na tę wiadomość. Przez jej chorobę doszłam do wniosku, że wszystko robię dla niej, żeby później jej pomóc czasowo jak i finansowo. Nie potrafię się też skupić na lekcjach, bo cały czas jestem zamyślona i przygnębiona i przez to opuściłam się w nauce. Jestem nastolatką, przede mną całe życie, a ja już go mam dość. Coraz częściej mam myśli samobójcze, które jestem niestety zdolna zrobić. Ostatnimi czasy nie dogaduję się też z mamą, prawie cały czas się kłócimy, ostatnio nawet nie wiem o co. Przy każdej kłótni z jej ust pada jeden i ten sam tekst, a ja wyrzucam z siebie wszystko co leży mi na sercu. Wiem, ze w złości można powiedzieć wiele niepotrzebnych rzeczy, ale mimo tylu kłótni ostatnio coś się stało i jej słowa mocno mnie zabolały. Wiem, że ja ją też ranie moimi słowami, ale nie potrafię się ugryźć wtedy w język, później mocno tego żałuję. Staram się z mama spędzać wiele czasu, ale zasmucam się też tym, że wszystkie wolne dni z nią spędzone, święta itp. są takimi ostatnimi, bo wiem, że podczas tej chemii wszystko obróci się o 180 stopni i bardzo się tego boję. Chodzę do pedagoga szkolnego, ale to raczej nic nie daje. Jestem też bardzo nerwową osobą, mam nerwicę i jeśli tak bardzo się denerwuję, przejmuję, bardzo odbija się to na moim zdrowiu. W szkole czuję się jak odludek. Ciągle tylko udaje, że jest wszystko w porządku, a nie jest. Kiedyś byłam bardzo towarzyska, z chęcią wychodziłam na spotkania z przyjaciółmi, ale ostatnio albo nie wychodzę wcale, albo jest to dla mnie przymus. Nie wiem jak mam już myśleć, nie potrafię dać z tym wszystkim sobie rady, nie potrafię pozbierać myśli. Proszę o jakąś pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Problemy w szkole, brak chęci do życia - co robić?

  Jestem chłopakiem i mam 14 lat. Mój problem zaczął się odkąd poszedłem do gimnazjum. Z mojej dawnej klasy była tylko jedna koleżanka i siedziałem z nią w ławce. Cała klasa nas nie lubiła. Pod koniec pierwszej klasy moja koleżanka...

  Jestem chłopakiem i mam 14 lat. Mój problem zaczął się odkąd poszedłem do gimnazjum. Z mojej dawnej klasy była tylko jedna koleżanka i siedziałem z nią w ławce. Cała klasa nas nie lubiła. Pod koniec pierwszej klasy moja koleżanka przeprowadziła się i już nie chodzi do tej szkoły. Wtedy wszyscy zaczęli mnie wyzywać, naśmiewać się i próbowali mnie ośmieszyć. Teraz chodzę do II klasy i nadal jest tak samo. Miałem już myśli samobójcze, parę razy się ciąłem. Boję się nawet sam wyjść z domu aby nie spotkać nikogo z klasy, bo ośmieszyli by mnie na ulicy. Chciałbym też pojechać na kolonie w wakacje, ale również boję się, że będzie tak samo jak w szkole. Udaję różne choroby aby nie iść do szkoły, ale moja mama mi i tak każe iść. Mam kilku kolegów, ale to tylko jak nikt nie widzi. Jak już są inni to nikt do mnie nie podejdzie. Tracę chęć do życia. Nie wiem co mam robić.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak powstrzymać autoagresję?

Witam, Proszę o pomoc w rozwiązaniu mojego problemu. Mam 27 lat, od jakiegoś czasu zaczęłam się ciąć na rękach (żadne to pocieszenie, ale omijam nadgarstki). Nie mam ani prób, a nawet myśli samobójczych. Nigdy się nie cięłam, jak to możliwe,... Witam, Proszę o pomoc w rozwiązaniu mojego problemu. Mam 27 lat, od jakiegoś czasu zaczęłam się ciąć na rękach (żadne to pocieszenie, ale omijam nadgarstki). Nie mam ani prób, a nawet myśli samobójczych. Nigdy się nie cięłam, jak to możliwe, że w moim wieku dopiero się coś takiego ujawniło? Nawet nie jestem w stanie tego wytłumaczyć, dlaczego to robię. Do tej pory sam widok krwi mnie osłabiał, obecnie jak się potnę to patrzę na krew nie wywołuje ona u mnie żadnych reakcji. W opiniach, z jakimi udało mi się zetknąć, ludzie opisują, że nie czują bólu podczas cięcia, ujawnia się on dopiero po 1 h - w moim przypadku ja czuję ból jak się tnę, a mimo wszystko to robię. Dziś nawet „wydziergałam” sobie napis. Ręce mnie bolą a mimo to nie potrafię przestać i znowu sięgam po żyletkę. Specjalista zdiagnozował zaburzenia lękowe, jestem na lekach, ponadto obawia się tych samookaleczeń. Czy te obawy są uzasadnione, może mnie skierować na leczenie szpitalne? Co mogę zrobić w takie sytuacji? Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak poradzić sobie z ciągłą krytyką?

Mam 15 lat. Mój wujek ma 26 lat i ciągle ze mnie się śmieje i krytykuje. Dzisiaj, gdy poszłam do łazienki powiedział, że ile mam lat, że ubieram się jak wieśniak. Że jestem gruba. Że się boję ludzi, bo nie...

Mam 15 lat. Mój wujek ma 26 lat i ciągle ze mnie się śmieje i krytykuje. Dzisiaj, gdy poszłam do łazienki powiedział, że ile mam lat, że ubieram się jak wieśniak. Że jestem gruba. Że się boję ludzi, bo nie chciałam iść do stołu, bo bałam się, że będzie mnie krytykował. Bo jak już siedziałam to powiedział: „co ona taka cicha, tata nigdzie jej nie wypuszcza? Ile ona ma lat?” itp. Jeszcze ktoś z mojej rodziny pyta się czy nie chciałabym mieć takiego brata, bo jest mały. Jezu, ile można pytać się o to samo, jakby zliczyć? Czy oni myślą, że co, ja urodzę, czy jakby ode mnie to zależało? Mogłabym się odgryźć, ale gdy coś takiego ciągle słyszę to łzy mam w oczach i chce mi się płakać i robię się czerwona.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Napady płaczu, myśli samobójcze - co mi jest?

Mam 15 lat. Od jakiegoś czasu, właściwie do kiedy pamiętam, miałam napady płaczu, ale zazwyczaj działo się to w samotności. O około miesiąca mam senne koszmary. Pierwszy raz zdarzyło mi się płakać przy kimś, bez powodu - po prostu było...

Mam 15 lat. Od jakiegoś czasu, właściwie do kiedy pamiętam, miałam napady płaczu, ale zazwyczaj działo się to w samotności. O około miesiąca mam senne koszmary. Pierwszy raz zdarzyło mi się płakać przy kimś, bez powodu - po prostu było fajnie, a za dwie minuty miałam ochotę wyjść i się rozpłakać. Niestety, stało się na odwrót. Zaczynam się na poważnie martwic i nie wiem, czy nie zgłosić się do psychiatry. Obwiniam siebie o wszystko, nawet jeśli to nie była moja wina. Sama potrafię siebie dobić. Mam myśli samobójcze, ale tylko myśli. Kiedyś wzięłam do ust opakowanie tabletek, ale wyplułam. Co to może być?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Problem z wyrażaniem emocji i lęk przed opinią otoczenia - co robić?

Witam, mam 15 lat i meczy mnie pewien problem (w zasadzie jest ich kilka). Dosyć dobrze się uczę (chociaż zdarzają się dwóje) i przeszłam do drugiego etapu olimpiady. Czasem ktoś z mojej klasy, lub nawet najlepsza przyjaciółka, powie na mnie...

Witam, mam 15 lat i meczy mnie pewien problem (w zasadzie jest ich kilka). Dosyć dobrze się uczę (chociaż zdarzają się dwóje) i przeszłam do drugiego etapu olimpiady. Czasem ktoś z mojej klasy, lub nawet najlepsza przyjaciółka, powie na mnie kujon lub kujonek. Denerwuje mnie to, chociaż wiem, że to tylko żarty. Poza tym martwi mnie ten drugi etap olimpiady - jeśli go przejdę, mogę zyskać w szkole opinię kujona, a jeśli nie - moja mama będzie mi to strasznie wypominać. Poza tym, ostatnio mam wrażenie, że oddalamy się od siebie z mamą. Nie potrafię zacząć rozmowy, opowiedzieć o swoich problemach, udaję, że wszystko jest ok, idę do swojego pokoju. Boję się, że mama nie potraktuje poważnie moich problemów i da mi oczywiste rady. Kiedy ostatnio zapytała się mnie "Co by było gdyby mnie zabrakło?" nie potrafiłam szczerze okazać swoich emocji, wysłowić się, nawet moje "kocham cie" wydawało się fałszywe. Kiedy jest jej smutno, nie potrafię jej pocieszyć. Oprócz tego, miewam jakieś tymczasowe załamania: nie potrafię odnaleźć się wśród rówieśników, nie jestem sobą - udaję kogoś innego, nie widzę w niczym sensu. Nie wiem czy moje problemy są poważne, czy tylko sama je sobie stwarzam, ale po mojej jesiennej 2-tygodniowej depresji (dużo płakałam - oczywiście tak, żeby nikt nie widział, nie mówiłam nikomu o swoich problemach) cały czas mam wrażenie, że coś jest nie tak - albo ze mną albo z innymi. O co w tym wszystkim chodzi?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Złożony problem - czy coś się ze mną dzieje?

Witam, jestem kobietą, mam 18 lat. Nawet nie wiem od czego zacząć. Spróbuję od początku. Cztery lata temu zupełnie zmieniłam światopogląd. To było dla mnie bardzo trudne przeżycie. Dwa lata biłam się z myślami, czy robię dobrze, czy nie będę...

Witam, jestem kobietą, mam 18 lat. Nawet nie wiem od czego zacząć. Spróbuję od początku. Cztery lata temu zupełnie zmieniłam światopogląd. To było dla mnie bardzo trudne przeżycie. Dwa lata biłam się z myślami, czy robię dobrze, czy nie będę miała z tego powodu problemów. Codziennie zadręczałam się myślami o tematyce religijnej. W końcu po prostu przestałam wierzyć. Od tego czasu skrywam emocje. Zawsze nie lubiłam, gdy ktoś widział mnie smutną. Łzy wydawały mi się czymś wstydliwym. Gdy zmarła mi bliska osoba czułam się jak potwór, który nie potrafi ukazać emocji. Wszystko skrywałam w środku, gdy cała rodzina cierpiała. Na pogrzebie te wszystkie emocje wybuchły. Od tamtej chwili wszystko co smutne odsuwam od siebie, chowam gdzieś tam głęboko. Ludzie postrzegają mnie jako osobę bardzo radosną, pełną życia, a tak naprawdę czuję się, jakbym była najsmutniejszą osobą na świecie. Inni tego nie widzą, nie chcę aby się martwili. No i tu dochodzę do dziwnych wniosków, że to ja powinnam pomagać innym, gdy są smutni. Nie mogę się smucić, by nie pokazywać po sobie, że ja, która im pomagam, też mam problemy. Czuję dziwną misję... Czasem, gdy jestem sama mówię jakby do siebie: "Nie możesz być smutna, to inni są od tego, aby byli smutni, a Ty masz ich wspierać". Dlatego nie daję po sobie poznać smutku i wszystko chowam. Czasami czuję ochotę aby się rozpłakać, ale nie potrafię. Nie potrafię się załamać, ale wewnętrznie chyba się rozsypałam. Nazywam to silnym charakterem, a tak naprawdę pewnie jestem słaba. Jestem bardzo samokrytyczna. Nie lubię komplementów, pochwał, wszędzie widzę jakiś podstęp. Ostatnio zaczęłam czytać o chorobach. Wszystkich: genetycznych, psychicznych, itd. Szukam w nich objawów, które mi się przydarzają i znalazłam już w sobie mnóstwo z nich. Może one są urojone? Nie wiem... Od jakiegoś czasu męczy mnie otoczenie. Męczą mnie ludzie ich sprawy, czuję, że moja „misja pomocy” znika. Odcinam się od świata i zatapiam w muzyce. Wtedy nie mam żadnych problemów, zapominam o wszystkim. Czasem mam uczucie pustki. Nie myślę o niczym, to strasznie dziwne uczucie. Nieraz wydaje mi się, że nie należę do tego świata. Po mnie tego nie widać, jestem zawsze uśmiechnięta, żartuję, staram się to ukryć, wstydzę się tego. Uciekam w wirtualną rzeczywistość. Chyba uzależniłam się od Internetu. Nie chcę męczyć rodziców tymi moimi problemami, które są pewnie urojone. Ostatnio wieczorami, gdy słucham muzyki dochodzę do wniosku, że nic nie ma sensu. I tak powtarzam to w myślach zawsze gdy jestem sama. Nie czuję lęków jako takich. Boję się tylko starości. Kiedyś jednak, po dużej liczbie obejrzanych filmów kryminalnych, wydawało mi się, że ktoś mnie śledzi i próbuje porwać. Strasznie się rozpisałam, ale boję się, ze to początek czegoś gorszego. Nie wiem, czy chcę udać się do specjalisty, wstydzę się powiedzieć komukolwiek. I tak ciągle z byle czymś, byle drżeniem w ręce chodziłam do rodziców i pytałam się, czy nie mam pląsawicy... Naprawdę nie wiem, co mam robić.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy trudna sytuacja w domu wpłynie na późniejsze życie?

Otóż spróbuję przybliżyć moją sytuację. Mam 19 lat, urodziłam się w woj. śląskim, natomiast obecnie mieszkam na Podkarpaciu. Odkąd się przeprowadziłam wraz z rodzicami i 3 rodzeństwa, a będzie to już około 12 lat, moje życie to piekło. Zmieniałam mieszkania...

Otóż spróbuję przybliżyć moją sytuację. Mam 19 lat, urodziłam się w woj. śląskim, natomiast obecnie mieszkam na Podkarpaciu. Odkąd się przeprowadziłam wraz z rodzicami i 3 rodzeństwa, a będzie to już około 12 lat, moje życie to piekło. Zmieniałam mieszkania co jakiś czas, w jednym mieście mieszkałam około 5 lat i miałam eksmisję, później ciągle wędrówki z jednego mieszkania do drugiego, ponieważ wynajmowaliśmy mieszkania, a z moimi rodzicami rożnie bywa. Trochę wspomnę o nich, bo w sumie to oni są moim głównym problemem, że tak powiem. Nie potrafią się ze sobą dogadać, co gorsza dochodziło w naszym domu bardzo często do przemocy psychicznej jak również fizycznej, oczywiście miedzy rodzicami, a później to już nawet my, rodzeństwo, żeśmy się niedogadywani, a teraz co już każdy z każdym się kłoci, szczególnie starsze rodzeństwo z rodzicami, że nam zmarnowali życie itp. i tak w kółko.Do tego dochodzi fakt, że nieraz mamy biedę, jeśli bym chciała dokładnie przybliżyć moje życie chyba bym musiała książkę napisać. Ja po prostu bardzo dużo negatywnych sytuacji w domu się naoglądałam i chodzi mi o to, że boję się, że to wpływa na moją psychikę i nawet jeśli kiedyś wyprowadzę się z domu i założę własna rodzinę będzie ze mną coś nie tak i będę myślała, że jakbym miała inny dom byłabym inną osobą. A jestem osoba nieśmiałą, miewam kompleksy, choć nie raz lobię wyjść z przyjaciółmi, więc zamknięta w sobie nie jestem aż tak, trochę też nerwowa, ale zauważyłam, że raczej na maksa poszczają mi nerwy tylko w domu i niby nie jest to moja wina, a rodzeństwo czy rodzice czasem mówią, że ja zaczynam kłótnie... Chciałabym by moje życie wyglądało inaczej, często słyszę od nowo poznanych ludzi, że jestem osobą nieśmiałą, a mnie to denerwuje, bo od razu przychodzi mi myśl: a z czego ja mam się cieszyć, skoro fundament mojego życia, jakim jest rodzina i dom, jest ruiną? Kiedy idę na imprezę dobrze się bawię i wiem, że murze wraca do tego domu to mi smutno i mam ochotę wyjechać na koniec świata i już nigdy nie wrócić.

odpowiada 3 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Dawid Karol Kołodziej

Czy mam depresję? Czy mogę z tego wyjść?

Całe moje życie to chodzenie do szkoły i nudzenie się przed komputerem : (. Niczym się nie interesuję, nie mam żadnego hobby ani pasji. Mam tylko 2 dobre koleżanki, którym mogę naprawdę zaufać i do tego strasznie boję się o...

Całe moje życie to chodzenie do szkoły i nudzenie się przed komputerem : (. Niczym się nie interesuję, nie mam żadnego hobby ani pasji. Mam tylko 2 dobre koleżanki, którym mogę naprawdę zaufać i do tego strasznie boję się o swoje zdrowie (hipochondria) - doszło do tego, że nie myślę i niczym innym. Przez ostatnie 3 miesiące nie wychodzę nigdzie, oprócz szkoły : (. Co mam zrobić, aby w nowym roku coś się zmieniło w moim życiu?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak poradzić sobię z agresją i częstymi kłamstwami?

  Witam! Mam ponad 17 lat i straszny problem. Jestem bardzo agresywna, ale tylko w stosunku do mojej siostry. Gdy wyprowadzi mnie z równowagi mówiąc mi, że jestem gruba, brzydka i zakłamana ja nie potrafię nad sobą zapanować. Faktycznie czasem...

  Witam! Mam ponad 17 lat i straszny problem. Jestem bardzo agresywna, ale tylko w stosunku do mojej siostry. Gdy wyprowadzi mnie z równowagi mówiąc mi, że jestem gruba, brzydka i zakłamana ja nie potrafię nad sobą zapanować. Faktycznie czasem kłamię. Lubię koloryzować, dodawać coś. Tego też próbowałam się oduczyć, ale nie wiem jak. Nie wiem gdzie się z tym zgłosić. Rodzice widzą moją agresję, ale jak do tej pory mi z tym nie pomogli. A ja naprawdę potrzebuję rozmowy, pomocy, czegokolwiek, żeby się zmienić, tzn. zaprzestać moim kłamstwom i agresji. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nadwrażliwość - jak sobie poradzić?

Witam serdecznie, Mam pytanie odnośnie mojej wrażliwości emocjonalnej, a raczej jej nadwrażliwości. Mam 28 lat i od zawsze miałam z tym problem. Czasem, gdy spotykała mnie przykrość, przykra uwaga, niepowodzenie, wybuchałam płaczem. Nie potrafiłam rozmawiać bez płaczu z rodzicami o... Witam serdecznie, Mam pytanie odnośnie mojej wrażliwości emocjonalnej, a raczej jej nadwrażliwości. Mam 28 lat i od zawsze miałam z tym problem. Czasem, gdy spotykała mnie przykrość, przykra uwaga, niepowodzenie, wybuchałam płaczem. Nie potrafiłam rozmawiać bez płaczu z rodzicami o nurtujących mnie sprawach. Od tamtego jednak czasu dzieciństwa mam wrażenie, iż ta sytuacja nasila się. Jestem w momencie, gdzie nie potrafię oglądać zdjęć cierpiących ludzi, a zwłaszcza dzieci. Bardzo mnie to przygnębia, plączę pół dnia. Nie potrafię poradzić sobie czasem z szorstką odpowiedzią męża. Wzmaga się wówczas we mnie jakaś nagła nienawiść do niego. Nie radze sobie z własnymi emocjami. Zadręczam się myślami, problemy stają się dla mnie przerastające i zatrważające, z pytaniem: co dalej? Ludzie odbierają mnie jako osobę silną, która potrafi radzić sobie ze wszystkim, bardzo zorganizowaną, zawsze uśmiechniętą i energiczną. Ja sama dla siebie, w zaciszu pokoju lub wody wzbierającej w wannie - płaczę. Boli mnie cierpienie ludzi, niesprawiedliwość, krzywda, która wyrządza się zwierzętom. Dlaczego tak jest? Dlaczego nie potrafię, jak każdy, przejść do spraw codziennych? Dlaczego mój maż, pomimo że jest optymistycznym wesołkiem wydaje mi się czasem szorstkim egoistą? Czasami wręcz wydaje mi się, że ktoś mnie źle skonstruował i że nie powinno być takich ludzi jak ja na świecie. Ta nadwrażliwość bardzo mi przeszkadza w codziennym życiu. Moja mama powtarzała mi zawsze, że z tego wyrosnę, że życie nauczy mnie być twardym. Tak niestety się nie dzieje, a wręcz przeciwnie - mój stan, huśtawki emocjonalnej jest co raz to większy. Błagam o odpowiedź, bo nie potrafię poradzić sobie z tymi wszystkimi emocjami, które we mnie siedzą. Jak poradzić sobie z nadwrażliwością?
odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Nie liczy się dla mnie nic, prócz nauki - co jest ze mną nie tak?

Witam! Mam na imię Asia (20 lat). Od pewnego czasu nie wiem co się ze mną dzieje, dlatego chciałabym skorzystać z Państwa porady. Odkąd rozpoczęłam studia w innym mieście, mam wrażenie, że stałam się inną osobą. Nie liczy się dla...

Witam! Mam na imię Asia (20 lat). Od pewnego czasu nie wiem co się ze mną dzieje, dlatego chciałabym skorzystać z Państwa porady. Odkąd rozpoczęłam studia w innym mieście, mam wrażenie, że stałam się inną osobą. Nie liczy się dla mnie nic prócz nauki. Uczę się dobrze, nawet bardzo. Cały swój czas na to poświęcam, gdy robię coś innego to mam wrażenie, że marnuję czas. Gdy byłam młodsza, rodzice zawsze mówili, że mam się dobrze uczyć, bo to co sobie wypracuję, to później będę miała. To nie jest moim jedynym problemem. Nie spotykam się ze znajomymi, w sumie wszystkich, których miałam to straciłam, bo zawsze dla mnie ważniejsza jest nauka. Nie wychodzę na imprezy, bo uważam, że to nie dla mnie. Sylwestra przesypiam, z resztą jak co roku :(. Nie cieszy mnie to. Ostatnio to wcale nic mnie nie cieszy. Jeszcze nie tak dawno lubiłam wyjść na zakupy, a teraz myślę, że po co i tak się nikomu nie spodobam. I tak jestem beznadziejna. Nie mam chłopaka, wmawiam sobie, że go nie chcę, bo przecież zabierałby mój czas na naukę, Jeszcze w tym roku wzięłam drugi kierunek studiów. Czasem nachodzą mnie myśli, że po co to życie, że jest beznadziejne. Dodam, że jestem osobą krytyczną, nie potrafiącą okazywać uczuć. Proszę Państwa o radę, wiem, że coś jest ze mną nie tak. Że powinnam coś zmienić, by nie było jeszcze gorzej. Pozdrawiam, Asia

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Wybuchy agresji, myśli samobójcze - co mam robić?

Mam 16 lat i, jak twierdzą moi rodzice, chyba posiadam jakąś chorobę psychiczną. Gdy tylko się zdenerwuję zaczynam przeklinać, bić, wpadam w szał, płacz, nie mogę zapanować nad sobą, emocjami - bardzo często płaczę, a w myślach wyzywam sobie, jaka jestem beznadziejna,...

Mam 16 lat i, jak twierdzą moi rodzice, chyba posiadam jakąś chorobę psychiczną. Gdy tylko się zdenerwuję zaczynam przeklinać, bić, wpadam w szał, płacz, nie mogę zapanować nad sobą, emocjami - bardzo często płaczę, a w myślach wyzywam sobie, jaka jestem beznadziejna, nienormalna, że nie mam po co żyć, że nic w życiu nie osiągnę, mam też myśli samobójcze, czasami się też tnę by złagodzić ból psychiczny… Często się też kłócę z rodzicami, dochodzi nawet do rękoczynów. Mam takie dni, że potrafię płakać non stop. Mam dość słuchania jaką jestem okropną córką, beznadziejną, że jak ja się zachowuję, że jestem głąbem, że powinnam iść do poprawczaka lub szpitala psychiatrycznego, a w konsekwencji wypowiadanych tych słów w moją stronę mam strasznie zaniżoną samoocenę. Wielu moich znajomych nie wie co się ze mną dzieje, jak ja się zachowuję, bo na co dzień jestem uśmiechnięta, śmieję się, zakładam tak jakby maskę na twarz, a gdy tylko wracam do domu - zdejmuję ją. Nie wiem co mam robić, brałam lek uspokajający, ale to mało pomaga…

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Patronaty