Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Myślenie o śmierci, wrażliwość i obwinianie się a nerwica lękowa

Cześć nazywam się Asia, mam 13 lat, od dłuższego czasu szukałam takiej strony internetowej. Po przeczytaniu paru historii doszłam, że mam nerwicę lękową. W sierpniu 2010 roku byłam w szpitalu. Miałam przyśpieszoną akcję serca. Rozmawiałam z psychologiem i...

Cześć nazywam się Asia, mam 13 lat, od dłuższego czasu szukałam takiej strony internetowej. Po przeczytaniu paru historii doszłam, że mam nerwicę lękową. W sierpniu 2010 roku byłam w szpitalu. Miałam przyśpieszoną akcję serca. Rozmawiałam z psychologiem i powiedział, że jestem wrażliwa. Ale miałam też duszności i się często denerwuję. A, i jeszcze wcześniej parę lat temu miałam kłucia serca. Fakt, piszę wiersze o miłości i smutne. Ale no i co. Co się ze mną dzieje? Ja chcę normalnie żyć jak każdy człowiek. Może to, że bardzo się przejmuje i obwiniam o śmierć taty. Zginął 1997 roku w wypadku samochodowym 8 grudnia. 9 grudnia urodziłam się ja, a więc go nie znałam. Ale w rodzinie jest wszystko dobrze, tylko zbyt często myślę o śmierci nie o taty, tylko o swojej. Koleżanki mnie obgadują i próbują odsunąć od wszystkich. Ale i tak mam przyjaciółki. Próbuję ze wszystkimi żyć w zgodzie. Jak jest mi bardzo źle to wiem, że zostaje mi jedynie modlitwa. Bóg jest przy mnie i przy każdym z nas. A więc każdy ma swoją świeczkę, która kiedyś zgaśnie. A ja nie chcę by moja świeczka zgasła już niedługo. Dziękuję za przeczytanie i za pomoc ;) Z góry jeszcze raz dziękuję. Asia.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to są objawy nerwicy? Powinnam wybrać się do jakiegoś specjalisty?

Witam. Jestem 24-letnią mamą. Wszystko zaczęło się 5 lat temu od klucia w sercu, miałam robione ekg, wyszło OK - prawdopodobnie te objawy były spowodowane stresem przed wyjazdem za granicę. Od jakichś dwóch lat odczuwam, oczywiście z przerwami, pieczenie po...

Witam. Jestem 24-letnią mamą. Wszystko zaczęło się 5 lat temu od klucia w sercu, miałam robione ekg, wyszło OK - prawdopodobnie te objawy były spowodowane stresem przed wyjazdem za granicę. Od jakichś dwóch lat odczuwam, oczywiście z przerwami, pieczenie po lewej stronie klatki piersiowej i lewej ręce, pojawiają się również zawroty głowy, jakby trudniejsze oddychanie. Podkreślę również, że od bardzo dawna mam powiększone migdały - dostałam antybiotyk, ale nic nie pomogło, odczuwam również bóle nóg – mrowienie, drętwienie. Czuję ucisk bądź mrowienie na plecach, na wysokości płuc. Do lekarza oczywiście się wybieram, ale boję się, nie lubię stać w kolejkach, czuję się wtedy bardzo zestresowana:/ Mój lekarz rodzinny jest bardzo sympatycznym lekarzem ale ma problemy z słuchaniem swoich pacjentów - możne powinnam od razu wybrać się do jakiegoś specjalisty?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Problem z nadmiernym wydzielaniem śliny i głośnym przełykaniem - jak to pokonać?

Witam, mam problem, z którym nie mogę sobie poradzić od lat. Leczyłam się na depresję i fobię społeczną. Nadmiernie wydziela mi się ślina i głośno ją przełykam. Najpierw miało to miejsce tylko w sytuacjach stresujących. Teraz odruch stał się...

Witam, mam problem, z którym nie mogę sobie poradzić od lat. Leczyłam się na depresję i fobię społeczną. Nadmiernie wydziela mi się ślina i głośno ją przełykam. Najpierw miało to miejsce tylko w sytuacjach stresujących. Teraz odruch stał się tak silny, że to się dzieje nawet kiedy jestem sama. Leki, które brałam łagodziły tą przypadłość, ale jej nie niwelowały i nie wyleczyły. Po odstawieniu E*** wszystko się nasiliło. Głośno przełykam w pracy, kiedy wieczorem kładę się spać z narzeczonym, na spotkaniach ze znajomymi, w kinie. Co kilka minut. Moje napięcie udziela się innym i też zaczynają głośno przełykać - znajomi, narzeczony, ludzie siedzący obok mnie w pociągu. Jest to bardzo krępujące i utrudnia mi kontakty z ludźmi, łącznie z moim przyszłym mężem. Nie mogę tego powstrzymać, a im bardziej staram się to kontrolować, tym bardzie to się nasila. Nie wiem już co robić. Staram się nie spotykać z innymi ludźmi, bo się tego wstydzę. I wiem, że mój narzeczony wstydzi się za mnie w towarzystwie. Niedługo prawdopodobnie stracę pracę (firma prawdopodobnie przejdzie do likwidacji) i będę musiała szukać nowej. Nie wyobrażam sobie spotkań na rozmowach kwalifikacyjnych pierwszych dni w nowe pracy. W sytuacjach stresowych to się jeszcze bardziej nasila. Boję się, że nie znajdę nowej pracy, a każda rozmowa kwalifikacyjna będzie wielką kompromitacją. Głośno przełykam w czasie jedzenia. Staram się jeść w samotności. Nie chodzę do restauracji. To się udziela osobą, które jedzą ze mną. Tracę wolę życia. Boję się, co będzie kiedy będę miała dzieci. Nie będę mogła z nimi odrabiać lekcji, jeść ani bawić się. Albo, że przebywając ze mną nabawią się tego samego odruchu. Już teraz ma go mój narzeczony. Proszę o pomoc. Zee-zoo

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak poradzić sobie z depresją lękową?

Jestem 43-letnią kobietą. Moje lęki zaczęły się w dzieciństwie, z biegiem lat nasilały się. Lekarze uważali, że jestem histeryczką. Leczona byłam różnymi psychotropami, ale nigdy nie zostałam wyleczona. W 1999 r. stwierdzono miastenię. Przed leczeniem miastenii miałam bezwłady, po 6...

Jestem 43-letnią kobietą. Moje lęki zaczęły się w dzieciństwie, z biegiem lat nasilały się. Lekarze uważali, że jestem histeryczką. Leczona byłam różnymi psychotropami, ale nigdy nie zostałam wyleczona.

W 1999 r. stwierdzono miastenię. Przed leczeniem miastenii miałam bezwłady, po 6 tyg. pobycie w szpitalu jest poprawa, biorę M***. Od 2000 r. mam napady duszności i problemy z poruszaniem, ale wtedy jak mam te ataki, często przyjeżdża pogotowie, sprawdzają wydolność oddechową i jest 99 lub 100 proc., EKG i ciśnienie dobre. Dostaję zastrzyk na uspokojenie i to wszystko. Wcześniej brałam S*** z przerwami, teraz jestem na S*** 2 tydzień.

Mój problem jest taki, że ja już nie mogę normalnie funkcjonować, nie wychodzę sama z domu, nie jeżdżę sama samochodem, bo się duszę, tak jakbym miała blokadę w drogach oddechowych, do tego silny lęk, że zaraz umrę. Mam 4-letnie dziecko - nawet z nią nie potrafię wyjść na spacer, bo ścina mnie z nóg. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Izoluję się od ludzi - czy jestem chora?

Witam, Mam 19 lat. W tym roku zdałam maturę i właściwie od maja rzadko wychodzę z domu. Zawsze byłam domatorką, jednak teraz pojawił się też strach, niechęć... Często zdarzały mi się weekendy spędzane w domu, gdzie wchodziłam do niego...

Witam, Mam 19 lat. W tym roku zdałam maturę i właściwie od maja rzadko wychodzę z domu. Zawsze byłam domatorką, jednak teraz pojawił się też strach, niechęć... Często zdarzały mi się weekendy spędzane w domu, gdzie wchodziłam do niego w piątek po szkole, wychodziłam w poniedziałek rano. Ale teraz?

Cóż przez wakacje potrafiłam nie wychodzić z domu przez dwa tygodnie (a może więcej?). Po prostu nie miałam ochoty wyjść, iść chodnikiem, mijać ludzi. Wpadam w stany graniczne. Przez pół dnia chodzę szczęśliwa, jestem rozgadana, uśmiechnięta, wieczorem dla odmiany przychodzi smutek i płyną łzy. Są okresy w życiu, że jest dobrze, a później źle. Rzadko miewam myśli samobójcze. Po prostu siedzę w domu, zabijam czas w internecie, oglądając telewizję i to mi odpowiada. Zdaje sobie sprawę, że coś jest nie tak, jednak nie jestem w stanie sięgnąć po pomoc. W mojej mieścinie chyba nie ma psychologa/terapeuty, a jak jest to wiem, że od razu wyjdę na wariatkę w oczach ludzi tam pracujących, znajomych, nieznajomych, rodziny. Czuje strach.

Często mam wrażenie, że ludzie udają, iż mnie lubią, albo po prostu wiem nie lubią i już! Do tego dochodzi zaniżona samoocena, przeszłość... i strach, że nie będę potrafiła poradzić sobie w życiu, że jestem beznadziejna nie znajdę w przyszłości pracy, mężczyzny, którego pokocham. Dziś doszły pewne sprawy, mianowicie dostałam sms-a, którego nie powinnam, na mój temat, właściwie nic strasznego, ale zrobiło mi się przykro. Do tego kierunek studiów na który miałam się wybrać nie zostanie otworzony, więc niepewność czy dostanę się na inny i czy jest odpowiedni.... A do tego czuję, że ja nie chcę iść na studia. Ja chcę siedzieć w domu. A właściwe to najbardziej mam ochotę zostać w nim sama. Boję się tej zmiany w moim życiu. Brakuje mi czegoś, o co mogę się zaczepić, bezpieczeństwa, oparcia. Robiąc test Becka dziś wyszło 31 p.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Problemy z osobowością - czy ze mną jest wszystko w porządku?

3 lata temu z powodu "próby" samobójczej znalazłem się w szpitalu psychiatrycznym. Uwierzono mi, że próba ta była manifestacją, iż w istocie nie zamierzałem popełnić samobójstwa jednak za długo wisiałem i straciłem przytomność. Było to spowodowane przyjściem parę dni wcześniej...

3 lata temu z powodu "próby" samobójczej znalazłem się w szpitalu psychiatrycznym. Uwierzono mi, że próba ta była manifestacją, iż w istocie nie zamierzałem popełnić samobójstwa jednak za długo wisiałem i straciłem przytomność.

Było to spowodowane przyjściem parę dni wcześniej policji do mojego domu, która poinformowała moich rodziców o tym, że zajmuję się prostytucją, narkotykami i biorę udział w sekcie satanistycznej.Oczywiście jak się okazało potem wszystko wymyśliła jakaś 14-latka, która musiała usłyszeć moją ksywkę w jednym z pubów, jednak policja o tym już nie poinformowała, a zaufanie rodziców straciłem bezpowrotnie, stąd był ten desperacki krok. Jednak do rzeczy. W szpitalu stwierdzono, że nie mam żadnych zaburzeń, jestem inteligentny, nie radzę sobie z niektórymi emocjami i jestem ekstrawertykiem. Wypuszczono mnie po tygodniu. Więc nie było żadnych podstaw do zatrzymania mnie, zdrowy.

Jednak od kilkudziesięciu dni nie mogę bardzo długo zasnąć. W nocy zastanawiam się nad sensem istnienia nie tyle co swojego prywatnego a całej ludzkości, dokąd zmierzamy. Pojawiły się myśli, że "prawdę" mogę odkryć tylko przez samobójstwo inaczej będę cały czas krążył w cyklu reinkarnacji. Czy to normalne, że 22-latek myśli o takich rzeczach? Nie wiem także kim jestem. Są we mnie jakby 3 osoby. Pierwsza to student, który czasem nie przyjdzie na wykład, a czasami przyjdzie wypity, jednak najczęściej jest w pełni sił na uczelni i osiąga wzorowe wyniki. Druga osoba to typowy punk, imprezowicz, anarchista, potrafi balować parę dni i nie przejmować się niczym. Trzecia osoba to obserwator, który zastanawia się kim jestem i jaki jest cel istnienia ludzkości.

Czy ze mną jest wszystko w porządku? Te wszystkie myśli nie dają mi spać i normalnie funkcjonować, mam uczucie, że moja głowa eksploduje lub zacznę tym wszystkim wymiotować. Jedyne co mnie wytłumia to oderwanie się od rzeczywistości we wszelkich postaciach: książki, filmy, seriale, gry, modyfikacje ciała. Co mam zrobić, żeby funkcjonować normalnie ?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Lęki wróciły. Co robić?

Witam serdecznie. Mam na imie Kamil, mam 23 lata, mieszkam w Jastrzębiu Zdroju. Mam częsty lęk przed chorobami i spadki nastroju. Nerwica pojawiła sie 3 lata temu z powodu emocji w rodzinie. Leczyłem sie alkoholem przez rok, bo zmniejszał lęki...

Witam serdecznie. Mam na imie Kamil, mam 23 lata, mieszkam w Jastrzębiu Zdroju. Mam częsty lęk przed chorobami i spadki nastroju. Nerwica pojawiła sie 3 lata temu z powodu emocji w rodzinie. Leczyłem sie alkoholem przez rok, bo zmniejszał lęki paniczne, ale później powodował jeszcze silniejsze lęki i postanowiłem z nim skończyć. Zamieniłem to na benzodiazepiny i się od nich uzależniłem, byłem na terapii odwykowej, udało mi się pozbyć leków, biore tylko lek przeciwpadaczkowy, ale padaczki nie mam. Mimo to proszę o pomoc - nie wiem co dalej robić, lęki są dalej, natręctwa... Ostatnio wypiłem jedno piwo i lęki wróciły silne, nie wiem jak to możliwe. Jak radzić sobie? Często dokucza mi ucisk w głowie, mrowienie głowy i uciski różnego rodzaju. Co to może być??

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy nerwica może "udawać" do tego stopnia chorobę?

Witam! Mam 33 l. i jestem kobietą. Mam super męża i cudowne dziecko.Od czasów liceum borykam się z nerwicą lękową. Ciągle odczuwam lęk przed chorobami. Bacznie obserwuję swoje ciało a każde najmniejsze odchylenie od normy traktuję jako sygnał choroby. Badam...

Witam! Mam 33 l. i jestem kobietą. Mam super męża i cudowne dziecko.Od czasów liceum borykam się z nerwicą lękową. Ciągle odczuwam lęk przed chorobami. Bacznie obserwuję swoje ciało a każde najmniejsze odchylenie od normy traktuję jako sygnał choroby. Badam się odkąd pamiętam. Pierwszą moją chorobą była białaczka. Oczywiście bez potwierdzenia w badaniach. Potem objawy nerwicowe nasilały się. Pojawiały się napady migrenowe, dziwne objawy neurologiczne, po których wylądowałam w szpitalu. Konsultacja neurologiczna TK głowy nic nie wykazały. Dostałam środki przeciwlękowe. Próbowałam terapii, ale kiedy tylko poczułam się lepiej zaniechałam jej. Mijał czas. Pojawiały się dziwne myśli, że sobie coś zrobię. Bałam się zostawać z córka sama w domu, bo bałam się, że jej coś zrobię. I znów leki, terapia. I ten sam scenariusz. Jakieś 3-4 lata temu pojawiły się znów dziwne objawy neurologiczne. Nie mogłam chodzić. Nogi to się spinały, to były słabe. Diagnozowałam się sama przez internet. Padło na sm. Robiłam badania rezonansu głowy - bez zmian. W badaniach neurologicznych nie było odchyleń. Po otrzymaniu wyników, że jest OK po jakimś czasie wszystko przeszło. Na chwilę. Wróciło ponownie w tym roku. Pewnego dnia obudziłam się z lekko opuchniętą powieką - niby opadała. Znów postanowiłam się sama zdiagnozować. Najpierw się tym nie przejmowałam. Potem zaczęłam drążyć. Czytanie poszukiwanie w internecie co mi dolega. Padło na miastenię. Po jakimś czasie zaczęłam odczuwać dziwny chód. Nogi były raz lekkie raz ciężkie. Zmęczone, słabe po krótkich spacerach. Nie wiedziałam co się dzieje. Zaszłam w ciążę. Czułam się jeszcze gorzej. Byłam słaba, prawie nigdzie nie wychodziłam. Strach przed chorobą był tak duży że cały czas siedziałam na internecie i szukałam co mi jest. Niestety poroniłam. Potem już było tylko gorzej. Konsultacje neurologiczne - 3 razy. Diagnoza zaburzenia nerwicowe. Jestem po rezonansie głowy - bez większych zmian (tzn. jest podejrzenie o małego naczyniaka, ale po konsultacji nie ma on wpływu na moje samopoczucie). I znów wizyty u neurologów, w sumie chyba 5 razy, każdy sugeruje wizytę u psychiatry. Każdy mówi, że to nerwica. A ja z dnia na dzień czuje się coraz gorzej. Od dwóch miesięcy mam lęki i ciągle szukam na co mogę być chora. Blednę koło. Nie wychodzę na dwór, bo się boję, że się wywrócę, że zasłabnę itp. Nie mam już siły. Czy nerwica może "udawać" do tego stopnia chorobę? Może faktycznie powinnam podjąć leczenie na poważnie? Proszę o odpowiedź. Dziękuje.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Potrzebuję zacząć życie od nowa, ale jak to zrobić?

Kolejnym moim problemem jest seks, a właściwie jego brak. Nie wiem co się dzieje, ale nie mam ochoty na niego, nie czuję się dobrze na sama myśli o nim, wręcz czuję obrzydzenie :(. Kiedy chłopak przylatuje raz na jakiś czas...

Kolejnym moim problemem jest seks, a właściwie jego brak. Nie wiem co się dzieje, ale nie mam ochoty na niego, nie czuję się dobrze na sama myśli o nim, wręcz czuję obrzydzenie :(. Kiedy chłopak przylatuje raz na jakiś czas z delegacji myśli, że spędzimy romantyczny wieczór, a mi to ani w głowie. Nie chcę tego, czuję wstyd, zażenowanie, nie akceptuję jakby intymności (chociaż ogólnie chłopak podoba mi się). Kiedy już na coś się decydujemy zawsze po pieszczotach, próbach chłopaka aby było coś więcej, czuję do siebie wstręt, mam wyrzuty sumienia, takie dziwne uczucie :((.

Kolejnym wątkiem, który chcę przytoczyć licząc na sugestie w danym temacie to nurtujące mnie pytanie: jak być szczęśliwą? Dlaczego ciągle przejmuję się i martwię, analizuję, nie jestem z siebie zadowolona, płaczę, nie wierzę w siebie, czuję, że inni postrzegają mnie jeszcze gorzej? Nie jestem zadowolona, nie jestem szczęśliwa. Ciągle smutna, przygnębiona, zamartwiająca się, myśląca o wszystkim jednocześnie. Jestem spięta cały czas, stąd problemy z kręgosłupem, mam cały czas okropnie napięte mięśnie, nie umiem jednak się rozluźnić, nie pomagają ćwiczenia. Nie wiem, tak potrzebuję zacząć życie od nowa, ale jak to zrobić? Jak stać się kimś innym, potrafić cieszyć się czymś, mniej zamartwiać, myśleć godzinami co pomyślał ochroniarz, obok którego przechodziłam i rezygnacja z wyjścia, bo tam siedzi ochroniarz i co pomyśli, że znowu idę i idzie, i dziwnie się patrzy i krepuję się go :(.

Skończę na tym moje wątki, mogłabym jeszcze długo pisać, ale dostanie odp choćby na te będzie dla mnie wiele znaczyło. Błagam z całego serca o pomoc, nie wiem czego oczekuję, ale tak chcę coś zmienić, siebie zmienić. Tak bardzo chcę nauczyć się życia i bycia kimś innym, dostrzegać zalety, nauczyć się mniej denerwować, przejmować, rozładowywać napięcie. Nauczyć się siebie od nowa. Proszę o pomoc z całego serca.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy zaburzenia równowagi mogą być powodowane przez nerwicę? Jak postępować by nie wracały?

Witam, mam 23 lata, mężczyzna, zmagam się ze swoją nerwicą od ponad roku i przeważnie nie mam problemów z lękami czy objawami somatycznymi. Jednak od miesiąca zauważyłem, że dopadły mnie dosyć niepokojące ataki podczas chodzenia. Zdarzają się od czasu do...

Witam, mam 23 lata, mężczyzna, zmagam się ze swoją nerwicą od ponad roku i przeważnie nie mam problemów z lękami czy objawami somatycznymi. Jednak od miesiąca zauważyłem, że dopadły mnie dosyć niepokojące ataki podczas chodzenia. Zdarzają się od czasu do czasu zupełnie nagle, zaczynam odczuwać silne zawroty głowy, ziemia jakby falowała i niemal takie uczucie jakbym miał zamiast upaść. Z początku myślałem, że jest to spowodowane przez alkohol lecz zaczęły mnie również dopadać te ataki gdy nie piję alkoholu. Wcześniej nie miałem takich ataków i zacząłem się zastanawiać, skoro zalecane jest dużo ruchu przy nerwicy a te ataki mi w tym utrudniają, jak niekiedy nie mogę przejść paru metrów i muszę przystawać... Dlatego mam pytanie: czy takie objawy mogą być przez moją nerwicę i jak najlepiej postępować by nie wracały? Aha, biorę czasami przy mocniejszych atakach lek uspokajajacy z grupy benzodiazepin, działa na mnie bardzo dobrze. Ciśnienie mam super, serce jak dzwon. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak radzić sobie z chorobą psychiczną brata?

  Witam. Chciałabym na początku przedstawić moją sytuację. Mam 19 lat, mieszkam z rodzicami w jednopokojowym mieszkaniu ( mój "pokój" znajduje się na zasłoniętej antresoli). W mieszkaniu jest również zameldowany mój 30 letni brat chory na schizofrenię paranoidalną, choruje od...

  Witam. Chciałabym na początku przedstawić moją sytuację. Mam 19 lat, mieszkam z rodzicami w jednopokojowym mieszkaniu ( mój "pokój" znajduje się na zasłoniętej antresoli). W mieszkaniu jest również zameldowany mój 30 letni brat chory na schizofrenię paranoidalną, choruje od około 12 lat. Pisząc "zameldowany" mam na myśli, że mieszka tutaj, ale co jakiś czas, praktycznie regularnie, wraca na leczenie do szpitala psychiatrycznego. Pod koniec tego roku ma wyprowadzić się do Domu Pomocy Społecznej, ale - co jest dla mnie największym problemem - ostatnio usłyszałam od niego coś na temat zaniechania tego pomysłu. Żeby naświetlić lepiej cały problem, opiszę historię brata. Ogólnie, kiedy leki prawidłowo działają, zachowuje się w miarę normalnie. Jeździ na rowerze, czyta książki, dzwonią czasem do niego znajomi - co prawda bardzo nieliczni, ale zawsze. Mimo to jednak unika kontaktów z ludźmi, często nie lubi podróżować nawet komunikacją miejską. Bywają momenty, kiedy jest naprawdę ok, jednak momenty kiedy dopada go choroba są straszne. Jego choroba zaczęła się w tzw. "buntowniczym wieku" - poznał nieodpowiednich ludzi, wpadł w narkotyki, alkohol, kradzieże i bójki. W tym samym czasie mama zachorowała i przeprowadzono jej dwie operacje czaszki. Ja pamiętam tylko bardziej wyraźne momenty z tego okresu, które bardzo wyraźnie wryły mi się w pamięć. Ojciec wtedy wyrzucił go z domu, bo zaczął nas okradać, pomieszkiwał gdzieś w melinach, kradł, mnie nie było w dzień w domu - tata zajmował się mną w swojej firmie, bo bałam się zostawać w domu z mamą, której pierwszy atak padaczki nastąpił właśnie na moich oczach. A brat w dzień przychodził do mamy, ta cały czas mu pomagała, tak zresztą jest do tej pory. Teraz sytuacja ma się o tyle inaczej, że mama, mimo, że jest na wielu lekach, również antydepresantach, trzyma się nieźle. Tata raczej nie chce mieć zbyt wiele wspólnego z bratem, najczęściej tylko się kłócą. Zresztą nic dziwnego. Brat dostaje około 700 zł na swoje utrzymanie, a tylko niewielką część oddaje mamie, resztę często pod wpływem impulsu wydaje na jakieś swoje zachcianki. Do tego prawie nic nie robi w domu, jest z charakteru bardzo niechlujnym człowiekiem, dlatego nawet podczas tych "lepszych" okresów nie wykonuje większości rzeczy, które powinien, a w tak małym mieszkaniu jest to jeszcze bardziej uciążliwe. Mój problem dokładnie polega na tym, że boję się o swoje zdrowie psychiczne. Boję się, czy nie mam lub nie nabawię się niedługo jakiejś nerwicy. Widząc brata mówiącego do siebie na balkonie, na oczach sąsiadów lub mówiącego, że jest synem szatana lub wzywanie pogotowia, bo on nagle ni stąd ni zowąd przedawkował swoje lekarstwa powoduje u mnie panikę, gniew, płacz i wiele innych, negatywnych emocji. Przywołuje to wszystkie obrazy z dzieciństwa, jak brat bije ojca czy na odwrót, jak brat przychodzi do domu zakrwawiony, czy też wspomnienie mamy noszącej sznur w torebce, w czasie jej silnej depresji, świeżo po operacjach oraz inne, mnóstwo złych wspomnień. Obawiam się, że nikt, nawet z moich przyjaciół, nie rozumie do końca mojego problemu. Po prostu czuję, że dłużej nie wytrzymam, że w końcu sama nabawię się zaburzeń psychicznych. Proszę o radę, co zrobić w tej sytuacji. Czy powinnam zgłaszać się do psychologa? Nie czuję się aż tak źle, żeby przerywać naukę, czy coś w tym rodzaju, ale boję się, że takie problemy rodzinne mogą się odbić na moim zdrowiu jeśli nie teraz, to w przyszłości. Bardzo chciałabym wyprowadzić się stąd, ponieważ teraz zaczynam studia, nowy etap w życiu i chciałabym być od tych problemów jak najdalej. Być może nawet jest taka możliwość, mój tata nie zarabia mało, ale chyba nie do końca rozumie, że ja ledwo wytrzymuję to wszystko. Poza tym boję się też o mamę, która podczas nawrotów choroby brata bardzo podupada na zdrowiu psychicznym. Przepraszam za trochę chaotyczną formę, ale nie bardzo wiem jak całą tę historię uporządkować i przedstawić w miarę obiektywnie. Ciężko jest pisać o rzeczach, które człowiekowi przynoszą tak wiele złych emocji. Z góry dziękuję za wszelkie rady i pomoc. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Obcość rąk - co to jest?

Witam. Miałam problemy psychologiczne od dziecka, ale leczenie farmakologiczne zaczęłam w wieku 16 lat (diagnoza depresji), a terapeutyczne w wieku 22 lat. Od 5 lat chodzę na terapię psychodynamiczną, od 10 biorę leki przeciwdepresyjne (nie powiem, żeby była po nich...

Witam. Miałam problemy psychologiczne od dziecka, ale leczenie farmakologiczne zaczęłam w wieku 16 lat (diagnoza depresji), a terapeutyczne w wieku 22 lat. Od 5 lat chodzę na terapię psychodynamiczną, od 10 biorę leki przeciwdepresyjne (nie powiem, żeby była po nich jakaś cudna poprawa, ale się boję, że jak odstawię, to będzie źle jak w liceum). Byłam też ostatnio na oddziale dziennym psychiatrycznym.

Moje problemy skupiają się wokół lęków (społecznych, ogólnych: przed śmiercią, porzuceniem itp., napadach paniki), wahań nastroju i przeróżnych zachowań autodestrukcyjnych (samookaleczanie, alkoholizm, objadanie, zachowania ryzykowne dla życia). Pewne rzeczy zaczęły się poprawiać pod wpływem terapii, ale od jakiegoś czasu zdarza mi się (najczęściej w nocy, jak się obudzę), że znikają mi ręce, tzn. czuję, że moje ręce nie zależą do mnie. To takie dziwne doświadczenie, że moje ręce są przeraźliwie długie i wielkie i że nie mam nad nimi panowania (robią to, co im każe, ale ja nie mam takiego poczucia!), jakby były obce! Wzbudza to we mnie paniczny strach!

Zastanawiam się, czy to część mojego zaburzenia czy może jakaś choroba neurologiczna i powinnam się zgłosić do lekarza-neurologa? Z drugiej strony boję się, że jak pójdę, a to okaże się psychiczne, to będzie mi wstyd. Proszę o poradę. Pozdrawiam. M.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jestem bardzo nerwowa, z byle powodu wpadam dosłownie w furię - czy to nerwica?

Witam! Może zacznę od tego, że mam ojca alkoholika z czym wiąże się okropne dzieciństwo pełne strachu i życie w stresie do dziś. Jestem tym już zmęczona i mam ochotę uciec od ludzi gdzieś najdalej. Jestem jedynaczką, zawsze ze swoich...

Witam! Może zacznę od tego, że mam ojca alkoholika z czym wiąże się okropne dzieciństwo pełne strachu i życie w stresie do dziś. Jestem tym już zmęczona i mam ochotę uciec od ludzi gdzieś najdalej. Jestem jedynaczką, zawsze ze swoich problemów zwierzałam się przyjaciółce, którą kochałam jak własną siostrę, ale rok temu ta przyjaźń się rozpadła... Jestem bardzo nerwowa z byle powodu wpadam dosłownie w furię, czasem samej siebie nie poznaję. Drażnią mnie nawet takie sytuacje kiedy np. gotujące się ziemniaki zaczynają kipieć, podchodzę wtedy do gazówki i rzucam pokrywką o ścianę. Mam problemy ze snem i odczuwam bóle w klatce piersiowej typu kłucie, ściskanie lub tak jakby mnie parzyło od środka. Robiłam Ekg, ale wyniki były dobre, a ja wciąż się źle czuję. Boję się zostawać sama w domu, bo boję się, że coś mi się stanie i nikt mi nie pomoże. O natręctwach nawet nie wspomnę, bo potrafię po kilka razy sprawdzać czy zamknęłam drzwi lub czy na pewno mam telefon w torebce. Nie jest łatwo żyć z takimi dolegliwościami. Byłam nawet na pogotowiu, ale lekarz kazał się nie denerwować i zapisał mi tabletki uspokajające, po których byłam otępiała i bez życia. Czy potrzebuje konkretnej pomocy? Czy to objawy nerwicy? Proszę o odpowiedz i z góry dziękuję...

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy konieczny jest pobyt w szpitalu?

Od marca leczę się u psychiatry. Leki zastosował, jak sam stwierdził, najpierw delikatniejsze. Noce już trochę odsypiam po 2 ampułkach leku przeciwdepresyjnego, ale w dzień sama ze sobą nie jestem w stanie wytrzymać, cały czas myślę o tym aby skończyć...

Od marca leczę się u psychiatry. Leki zastosował, jak sam stwierdził, najpierw delikatniejsze. Noce już trochę odsypiam po 2 ampułkach leku przeciwdepresyjnego, ale w dzień sama ze sobą nie jestem w stanie wytrzymać, cały czas myślę o tym aby skończyć ze sobą, to mnie prześladuje.

Nie mogę nic robić by zapełnić czas więc nie wiem czy mówić o tym lekarzowi czy czekać na efekty leczenia, tylko czy wytrzymam? Jak to wszystko odegnać? Boli mnie głowa, całe ciało, jakbym wpadła pod tira, wymioty i biegunka są stałym moim kompanem - może dlatego leczenie nie przynosi efektu? Gabi  

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak sobie poradzić z zaburzeniami psychicznymi?

Jestem mężczyzną w wieku 18 lat. Około półtora roku temu przed zajęciami lekcyjnymi zrobiło mi się słabo. Wówczas wyszedłem z budynku na świeże powietrze. Kiedy poczułem się lepiej wróciłem do klasy, jednak po krótkim czasie, ponownie poczułem się źle, jednak...

Jestem mężczyzną w wieku 18 lat. Około półtora roku temu przed zajęciami lekcyjnymi zrobiło mi się słabo. Wówczas wyszedłem z budynku na świeże powietrze. Kiedy poczułem się lepiej wróciłem do klasy, jednak po krótkim czasie, ponownie poczułem się źle, jednak tym razem było to nieco inne "uczucie". Mianowicie obraz miałem jakby zamglony, głowa stwarzała wrażenie "ciężkiej" oraz odczuwałem, iż jest mi słabo. Po ok. 5 min. poczułem się lepiej, jednak moje myśli zaczęły koncentrować się na tym zdarzeniu (byłem również podenerwowany). Kilka dni później zaobserwowałem, że mam jakby zaburzenia postrzegania rzeczywistości, tzn. czuję się jakby nieobecny, jakbym był w śnie. Co jeszcze myślę jest istotne, ok miesiąc później podczas zajęć szkolnych ponownie poczułem się źle (tak jak to opisałem panu/pani wyżej czyli ponownie min. obraz nieco zamglony, tym razem jednak miałem bardzo słabe poczucie rzeczywistości - czułem jakbym nie był sobą). Swego złego samopoczucia nie zbagatelizowałem, tylko zgłosiłem problem rodzicom, Ci zaś zabrali mnie do lekarza, który zaś zlecił badanie krwi (wyniki były OK) oraz wizytę u neurologa. Udałem się również do lekarza psychiatry, jednak pani doktor stwierdziła, że może to być związane z okresem dojrzewania, a w dodatku należy zrobić parę badań. Po wizycie u neurologa zrobiono mi parę badań (rezonans głowy, również na szczęście wyniki były dobre oraz badania, które miały wykluczyć padaczkę - nazywa się to jeśli się nie mylę EEG - tych zaś miałem dwa, jedno z samego rana, drugie zaś po nieprzespanej nocy, oba okazały się na szczęście dobre). Po tym lekarz neurolog zlecił mi dzienną porcję magnezu oraz 2-3 razy w tygodniu potas oraz tabletki (łagodne) na nerwy. Jednak muszę powiedzieć, iż w przeciągu paru miesięcy (u lekarz w owej sprawie byłem ostatnio na początku wakacji tego roku) moje samopoczucie zauważalnie się pogorszyło. Mianowicie, każdy dzień jest dla mnie swego rodzaju "męczeniem się z samym sobą", objawia się to tym, że moje myśli praktycznie cały czas koncentrują się na moim złym samopoczuciu, mam stany zahaczające o depresję, bardzo doskwierające mi zaburzenia postrzegania rzeczywistości, które przede wszystkim objawiają się tym, że nie czuję się jakby sobą, w pewnych sytuacjach czuje się jakby zdezorientowany (ciężko to opisać ale to tak jakbym nie wiedział gdzie jestem i kim jestem, choć doskonale wiem) oraz wrażenie jakby wszystko co mnie otacza było nierealne. Ponadto często rozmawiam jakby sam ze sobą w myślach, o tym co mi jest i bywa również tak, że mam myśli bardzo dziwne, np. zastanawiam się nad realnością świata... Dodam jeszcze, że czuję jakby lęk przed wyjściem gdzieś oraz przed ogólnie - przyszłością oraz tym, że nie będzie już ze mną lepiej oraz tym, że oszaleję. Na koniec napiszę, iż mam jakby "sztywny" kark, tzn. kiedy np. boli mnie lekko głowa, wystarczy, że poruszam szyją i lekko zaboli mnie właśnie w karku i po bólu. P.S Myślę, iż jestem osobą towarzyską (staram się nie dawać po sobie poznać znajomym, iż mam problemy ze sobą), uprawiam sport (od nie dawna jestem członkiem drużyny piłkarskiej oraz chodzę na siłownię). Uczę się (w zależności od przedmiotów) raczej w miarę dobrze (uczęszczam do liceum i w tym roku czeka mnie matura), owe problemy zdrowotne na szczęście nie wpłynęły na wyniki w nauce. Od nie dawna zauważyłem, iż stałem się nieco bardziej nerwowy i chciałbym jeszcze uwzględnić, że uczuciu "ciężkiej głowy" towarzyszy inne, dziwne - trudne do opisania uczucie (jakby mrowienie w głowie). Chciałbym jeszcze napisać, że światło z żarówek jest jakby za jasne, tzn. bardzo intensywne, co (chyba, gdyż nie jestem pewien) potęguje uczucie odrealnienia. I dodając ostatnią konkluzję, chciałbym być z Panem/Panią doktor do końca szczery, tak więc muszę napisać, że kiedy byłem mały (w przedszkolu) przechodziłem poświnkowe zapalenie opon mózgowych, które zostało wyleczone i nie stwierdzono powikłań. Do tego (nie wiem czy to istotne) od paru lat się masturbuję (jestem świadom tego, iż jest to nałóg, dlatego też myślę z nim "zerwać" - wyzbyć się go). Dziękuję za wysłuchanie i proszę o odpowiedź oraz możliwie jak najbardziej konkretną diagnozę. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to już czas, aby udać się do psychologa?

Mam 26 lat. Od zawsze byłem człowiekiem nerwowym, łatwo wpadam w stres, jeśli się czymś zdenerwuję to trzęsą mi się ręce. Dodatkowo całe sytuacje wielokrotnie przywołuję i rozpamiętuję, analizuję na różne sposoby, jak mogłem postąpić, a nie postąpiłem... Ogólnie jednak...

Mam 26 lat. Od zawsze byłem człowiekiem nerwowym, łatwo wpadam w stres, jeśli się czymś zdenerwuję to trzęsą mi się ręce. Dodatkowo całe sytuacje wielokrotnie przywołuję i rozpamiętuję, analizuję na różne sposoby, jak mogłem postąpić, a nie postąpiłem... Ogólnie jednak nie stanowiło to problemów - starałem się unikać stresujących sytuacji i już.

Sytuacja uległa pogorszeniu w ciągu ostatniego roku, z uwagi na pogorszenie się stosunków w pracy. Straciłem wspólny język z szefem i narasta coraz większa ilość sporów. Dodatkowo jestem sam i nieszczęśliwie ulokowałem uczucia w kierunku kogoś, z kim być nie mogę. Sytuacja w domu rodzinnym jest także zła, aczkolwiek nie mam z nią bezpośredniej styczności, bo z domu się wyprowadziłem, mieszkam osobno sam.W efekcie zacząłem zauważać wyraźne pogorszenie samopoczucia.

Z objawów widocznych mam sporadyczne bóle w okolicy serca, dość częste bóle głowy (i to de facto zmusiło mnie do poszukiwania przyczyny - w ubiegłym tygodniu co drugi dzień miałem ten problem, leki zdają się nie pomagać, a utrudnia mi to codzienne funkcjonowanie), problemy z układem trawiennym (złe samopoczucie) i zaburzenia snu (budzę się w nocy, mam problemy z zasypianiem, ale z drugiej strony zdarza się tak, że nagle ogarnia mnie drastyczne zmęczenie i zasypiam gdy tylko usiądę, później nagle się budzę).

Dodatkowo od strony psychicznej dochodzą smutek, apatia i trudności z podejmowaniem jakichkolwiek decyzji i działań.W moim życiu nie dzieje się nic pozytywnego, brak mi radości. Jedyne, czego brak, to myśli samobójcze, chociaż zależy jak to traktować, bo czasami wyobrażam sobie co by było, gdybym umarł/zabił się, ale czy to już podchodzi pod myśli samobójcze? Bardziej wyobrażenia idą w stronę zachowania innych, a nie samą moją śmierć... Opadam z sił, tracę chęć do pracy - kiedyś mnie interesowała, teraz po prostu odklepuję zadania...

Kiedyś uchodziłem za osobnika dość dowcipnego, żartownisia, ale teraz nie mam energii do tego, nie mam siły/ochoty nigdzie wychodzić, obcować z ludźmi. Siedzę w domu i szukam rozwiązania dla zagadki mojego złego samopoczucia od strony fizycznej i psychicznej... Moją alienację pogłębia kilka dodatkowych problemów, m. in. bujanie się, nad którym nie bardzo panuję i nasila się podczas stresu. Czytałem o tym kiedyś i może to podobno wskazywać na objawy choroby sierocej.

Ze wszystkim muszę się kryć, jest mi ciężko, jestem sam i tracę nadzieję na zmianę tego stanu rzeczy, boję się utraty pracy, ale jednocześnie nie chcę pozwolić na pomiatanie mną.To wszystko zaczyna mnie przerastać. Czy powinienem udać się do psychologa? Boję się tego, w moim środowisku skończy się na komentarzach, że jestem nienormalny, ale nie wiem, czy sam sobie poradzę.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Mam napady lęku, które bardzo utrudniają mi życie. Co się dzieje?

Witam. Od około 3 lat mam pewien problem (mam teraz 19) mam chyba nerwice lękową - tak podejrzewam. Na samym początku bałem się wszędzie chodzić z myślą, że gdzieś zemdleję, a nigdy wcześniej tego nie miałem, teraz mam takie ataki...

Witam. Od około 3 lat mam pewien problem (mam teraz 19) mam chyba nerwice lękową - tak podejrzewam. Na samym początku bałem się wszędzie chodzić z myślą, że gdzieś zemdleję, a nigdy wcześniej tego nie miałem, teraz mam takie ataki paniki, że po prostu muszę dalej żyć, pod żadnym względem nie wsiądę do autobusu, kiedyś bałem się wejść do supermarketu, ale to przełamałem i jest normalnie, najczęściej te ataki mam wieczorem, w pracy czuję się OK, na ogół jestem dość wesoły. Czy możliwe, że to z przemęczenia? Ostatnio pracuję 3m-ce bez dnia wolnego! Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy u mojego dziecka występują objawy choroby psychicznej?

Witam. Moja niespełna siedmioletnia córka martwi mnie. Ma "humory". Wiem, że dzieci tak mają, mam też starszego syna, nie mniej humory mojej córki powodują niepokój. Miewa ona okresy płaczu, agresji i buntu, wtedy bardzo trudno jest z nią dojść do...

Witam. Moja niespełna siedmioletnia córka martwi mnie. Ma "humory". Wiem, że dzieci tak mają, mam też starszego syna, nie mniej humory mojej córki powodują niepokój. Miewa ona okresy płaczu, agresji i buntu, wtedy bardzo trudno jest z nią dojść do porozumienia, a innymi razy jest pogodna i przeurocza, kochana.

To co mnie martwi, to to, że te humory pojawiają się znikąd, bez konkretnej przyczyny.Znajduję ją, np. płaczącą, schowaną w jakimś kącie, chociaż nic się nie wydarzyło, albo twierdzi, że chce być sama, zamyka się w pokoju, ostatnio przez tą potrzebę samotności wyrzuciła brata z pokoju, i uderzyła go tak mocno, że podbiła mu oko. Nie lubi się bawić z innymi dziećmi, najlepiej udaje jej się zabawa w samotności.

Zawsze miała problemy ze snem i tak jest do dziś. Potrafi chodzić po mieszkaniu w środku nocy, kiedy już wszyscy śpią, albo płacze, albo rozmawia sama ze sobą, czasami nawet radośnie śpiewa. Kiedyś znalazłam ją w środku nocy, nie wiem, godzina była 2, jak siedziała na fotelu i cichutko łkała. Ma takie okresy bezsenności, a innymi razy zasypia, późno, ale zawsze, nie mniej nigdy nie nauczyła się spać samodzielnie.

Jest bardzo zaborcza w stosunku do mojej osoby, wymaga abym kochała ją i tylko ją i np. jak jej brat się rozchorował i otaczałam go odpowiednią opieką, to rozpłakała się, i po moich dociekaniach powiedziała, że ja kocham jego bardziej niż ją, chociaż nadzwyczajna opieka nad nim objawiała się przede wszystkim tym, że podawałam mu leki i smarowałam plecki maścią rozgrzewającą. Ona nie lubi kiedy okazuję komuś innemu czułość. Nie lubi też kiedy opiekuje się nią ktoś inny, z trudnością akceptuje innych ludzi, np. babcię czy dziadka, nigdy nie chce u nich zostawać na wakacje, czy nawet na kilka dni. Jestem ja i tylko ja.

Innymi razy jest radosna, pobudzona i bardzo, ale to bardzo gadatliwa, buzia jej się nie zamyka, i przeskakuje gwałtownie z tematu na temat. Kiedyś z mężem zrobiliśmy test ile ona potrafi rozmawiać bez niczyjej odpowiedzi, i okazało się, że jej monolog trwał godzinę i trudno było zrozumieć o czym ona właściwie mówi. Osoby z bliższej rodziny też twierdzą, że z nią jest jakiś problem. Oczywiście mówią, że to kwestia złego wychowania, tylko skąd w takim razie ta różnica pomiędzy jej zachowaniem a zachowaniem jej brata?

Staram się traktować i wymagać tyle samo od obojga, chociaż na humory córki przymykam oko, staram się ją zrozumieć. Mam wrażenie iż mam do czynienia z nastolatką, zawsze była nazbyt dojrzała na swój wiek. Gdy miała półtora roku wypowiadała się pełnymi zdaniami jak czterolatka. Jest też bardzo zdolna, kreatywna, ma nieograniczoną fantazję. W szkole nikt nie zauważył żadnych problemów. Uchodzi za wyjątkowe dziecko i jest pupilką swojej wychowawczyni.

Zastanawiam się więc czy słusznie się martwię, czy to nie jest tylko moje przewrażliwienie.Czy powinnam udać się do psychologa? Na koniec pragnę zaznaczyć, że w mojej rodzinie bardzo często występuje choroba afektywna dwubiegunowa, sama ją mam, i stąd może moje przewrażliwienie, może wyolbrzymiam - każde dziecko jest inne i każde inaczej przeżywa swój wiek. Nie mniej boję się o nią i trochę się obawiam ewentualnej diagnozy, bo takie wczesne występowanie tej choroby nie wróży nic dobrego, a także szkoda by było już tak wcześnie faszerować dziecko lekami. Proszę zatem o opinię i radę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nie mam kompletnie chęci do działania i parcia do przodu. Czy to depresja?

Jestem 25 letnim mężczyzną do niedawna tryskającym optymizmem. Od kilku miesięcy pojawiły się u mnie lęki paraliżujące moje działanie. Mam problemy ze znalezieniem sobie pracy a co dziwniejsze - panicznie boję się jej poszukiwania. Nachodzą mnie czarne myśli i jestem...

Jestem 25 letnim mężczyzną do niedawna tryskającym optymizmem. Od kilku miesięcy pojawiły się u mnie lęki paraliżujące moje działanie. Mam problemy ze znalezieniem sobie pracy a co dziwniejsze - panicznie boję się jej poszukiwania. Nachodzą mnie czarne myśli i jestem przeświadczony, że jestem skazany na porażkę we wszystkim co robię. Mam także problem z notorycznym kłamstwem i unikaniem odpowiedzialność. W nocy zamiast spać rozmyślam i analizuję i stwarzam problemy sam sobie, które w mojej głowie urastają do rangi olbrzymich problemów. Nie mam kompletnie chęci do działania i parcia do przodu. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Borderline - kiedy leczenie zacznie przynosić efekty?

Witam. Od jakiegoś czasu biorę leki antydepresyjne. Lekarka stwierdziła borderline, lecz szczerze powiem, że leki w sumie wydaje mi się, że nie bardzo pomagają... Chciałabym znowu chodzić na terapię do psychologa, ale mam zamiar zacząć teraz pracować i nie wiem...

Witam. Od jakiegoś czasu biorę leki antydepresyjne. Lekarka stwierdziła borderline, lecz szczerze powiem, że leki w sumie wydaje mi się, że nie bardzo pomagają... Chciałabym znowu chodzić na terapię do psychologa, ale mam zamiar zacząć teraz pracować i nie wiem czy uda mi się to pogodzić. Czy są możliwe spotkania z psychologiem np. w godzinach wieczornych? Oczywiście w tych poradniach, gdzie się nie płaci. Mam jeszcze pytanie, czy kiedyś te objawy ustąpią? Mam na myśli autoagresję, nagłe napady wściekłości i wszystko co związane z tymi zaburzeniami, bo bardzo ciężko się z tym żyje na codzień:(. Jeśli jest tu ktoś, kto ma taki sam problem to chętnie porozmawiam. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Patronaty