Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 7 0

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Relacje: Pytania do specjalistów

Co mam zrobić, żeby poprawić relacje rodzinne?

Dzień dobry. Jestem 27 letnią matką i żoną. Mam problem ze swoją rodziną. Odkąd wzięłam ślub i urodziłam dzieci moja rodzina zaczęła mnie mieć gdzieś. Matka potrafiła mnie wyzwać,nie interesują ją wnuki ani ja . Nawet nie chciała przyjechać do... Dzień dobry. Jestem 27 letnią matką i żoną. Mam problem ze swoją rodziną. Odkąd wzięłam ślub i urodziłam dzieci moja rodzina zaczęła mnie mieć gdzieś. Matka potrafiła mnie wyzwać,nie interesują ją wnuki ani ja . Nawet nie chciała przyjechać do mnie co ma 30 minut drogi . Jak coś się działo z jej zdrowiem dowiadywałam się ostatnia i to przez przypadek. Zaczęło być jeszcze gorzej gdy obraziła się na mnie 2 lata temu że raz jej zakupów nie zrobiłam . Wysłała mi list w którym mnie obrażała,mojego męża, teściów. Więc stwierdziłam że nie będę się więcej denerwować i chciałam się odseparować od niej . Wczoraj moja siostra do mnie pisała . Znowu zrobili ze mnie najgorsza. Mało tego siostra zaczęła mnie wyzywać, do teściów się doczepila,do mojego męża a nawet do dzieci. Gdy jej odpisałam zaczęła mi grozić, zaczęła się śmiać ze mnie. Co mam zrobić żeby mieć spokój Dodam że zaczęła mi wypominać wszystko co jej jako siostrze pisałam
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Dominika Wieland-Lenczowska
Mgr Dominika Wieland-Lenczowska
Dotyczy: Psychologia Relacje

Jak rozumieć taką reakcję chłopaka?

Mam taki problem z chłopakiem. Mówi mi że do siebie nie pasujemy, chociaż nie ma ku temu powodów specjalnie. Każdy się różni od siebie w większym czy mniejszym stopniu ale nie widzę między sobą a nim jakiś różnic mocno diametralnych.... Mam taki problem z chłopakiem. Mówi mi że do siebie nie pasujemy, chociaż nie ma ku temu powodów specjalnie. Każdy się różni od siebie w większym czy mniejszym stopniu ale nie widzę między sobą a nim jakiś różnic mocno diametralnych. Jak chcę znaleźć rozwiązanie kompromis na jakieś konfliktowe sytuacje to on nie wie, jak sama pytam by cos zaproponowal on też nie wie. Nie mamy jakiś sporych konfliktów mięzy nami, chodzi bardziej o pierdoły. i dlatego nie rozumiem jego zachowania. Pytam się czy z dnia na dzień byłby w stanie powiedzieć mi że odchodzi? Nie wie. Niby płacze jak o tym mi mówi,bo widzę że łzy mu lecą. Nie rozumiem go. Mamy oboje po 27 lat i nie rozumiem takiej reakcji.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Barbara Szalacha
Mgr Barbara Szalacha
Dotyczy: Psychologia Relacje

Jak powinna przebiegać nasza rozmowa?

Jestem dwa lata w związku z żonatym mężczyzna.Chce postawić mu ultimatum ja albo zona.Prosze o pomoc jak powinna wyglądać rozmowa i postawienie warunku.Czy powinnam też zerwać kontakt dopuki się nie określi.Prosze o pomoc,jestem zrozpaczona.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy mogę jeszcze coś zrobić, by uratować taką relację?

Witam, Poznałem pod koniec lutego dziewczynę na portalu, wydawała się idealna dla mnie nawet aż za bardzo, bo byliśmy i jesteśmy do siebie podobni pod prawie każdym względem. Wiadomo od razu parą nie byliśmy, jeszcze też wirus spowolnił związek itd.,... Witam, Poznałem pod koniec lutego dziewczynę na portalu, wydawała się idealna dla mnie nawet aż za bardzo, bo byliśmy i jesteśmy do siebie podobni pod prawie każdym względem. Wiadomo od razu parą nie byliśmy, jeszcze też wirus spowolnił związek itd., był kwiecień ona bez pracy i nie zdała po raz 4 na prawo jazdy. Związek taki nieoficjalny właśnie się rozpoczął po tym jak opowiedziała mi że miała ciężkie dzieciństwo pod każdym względem czy to rodzina która zrobiła z nią czarną owce, czy sprawy szkolne, również pierwszy chłopak który ją zlał po pewnym czasie. Po tym ostatnim z ciepłej dziewczyny zmieniła się na taką chłodną i obojętną. Wtedy napisałem do niej wiersz prosto z serca, który tak naprawdę rozpoczął wszystko. No dobra dalej, cały czas spędzaliśmy czas przy pisaniu sms-ów bo taką formę obraliśmy związek nieoficjalny tkwił, minął czerwiec w końcu do niej pojechałem po nocce w pracy, spędziłem z nią najlepszy dzień, wtedy weszliśmy w związek i spędziliśmy czas jak para. Dni mijały, ona dalej bez pracy, mimo wielu prób szukania itd., zagłębiała się wczoraj w to większe dołki wręcz depresyjne, którą już kiedyś miała, ale niby z niej wyszła bo było lepiej. Związek tkwił mimo tego, co dwa tygodnie się widzieliśmy, codziennie pisaliśmy dość długo przez sms-y. Wiadomo przychodziły takie dni że pisała że jest we wszystkim najgorsza, że jest brzydka, gruba, że nie nadaję się do niczego co oczywiście jest nieprawdą, ja ją wspierałem zawsze i byłem z nią w tym żeby wiedziała że ma zawsze mnie, czasem bardziej żyłem jej życiem niż swoim a przynajmniej tak to powoli wyglądało. Wiadomo zawsze się mną interesowała jak w pracy, dzień jak minął itd., Też przez ten czas nie powiedziała rodzicom że jest w kimś w związku pod pretekstem że boi się ich reakcji i zawsze to ja pierwszy okazywałem uczucie, ciepłe słowo itd., dobrze rozumiałem że się musi przyzwyczaić do czegoś nowego, że ktoś ją rozumie i chcę wysłuchać co ma do powiedzenia mimo że ja niektóre rzeczy słyszałem (po 10 jak nie więcej razy) ale wytrzymywałem i wspierałem, że nie irytowała mnie jak wszystkich. Spotkania były, spędzenie czasu razem było, uczucie rosło do tego stopnia że były plany razem wspólnego życia, aż przyszedł początek sierpnia, dołek na maksa, to co pisałem wcześniej że uważała się na najgorszą itd. w przerosło z siłą dużo większą niż zwykle, do tego stanu że zaczyna mieć wszystko (włącznie ze mną) w czterech literach. Nie było już Dobranoc i ciepłych słówek na koniec pisania pod pretekstem że się nie wyspała i musi iść wcześnie spać, nie było rozmów, na odpisanie czekałem po parę godzin, nigdy tak nie było. Aż w końcu stwierdziła że nagle za szybko weszła w związek, że ją nie pociągam, że ją za bardzo wyidealizowałem, żebym się o nią nie martwił chodź nigdy tak nie mówiła że tak jest a zawsze była szczera ze mną ze wszystkim. Nie zerwała ze mną a dała takie domysły tego. Próbowałem się z nią przez tydzień skontaktować, bez efektu. Cały czas mam nadzieję że wytłumaczy swoje odejście lub że po prostu przeprosi i że będzie jak dawniej. Są dni że po prostu tęsknie za nią a są takie że widzę tą relację w ciemnych barwach. Czy depresja mogła się przełożyć na takie coś, czy to może być inny powód takiego nagłego odejścia? Jak sobie poradzić w takiej sytuacji, gdzie cały czas się o tym myśli? Czy warto byłoby coś jeszcze zrobić by uratować tą relację?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Co może znaczyć ta niechęć do wychodzenia z domu i kontaktów z innymi?

Witam, mam 20 lat i od ponad roku nie wychodzę z domu, nie spotykam się z nikim oprócz mamy i braćmi, z którymi mieszkam. Nie potrafię sama sobie z tym poradzić. Wizyta u specjalisty odpada, ponieważ nie poradzę sobię z wyjściem z domu. Potrzebuję pomocy.
Dotyczy: Psychologia Relacje

Czy warto wybaczyć w tej sytuacji?

Witam, byłam z chłopakiem dłuższy okres życia. Bardzo się z nim zżyłam ,lecz zaufał bezmyślnym plotkom na mój temat i nie jestem w stanie mu wybaczyć. Wiem ,że chciał zniknąć bez słowa wyjaśnienia oraz skromnie mówiąc nie wyrażał się mile... Witam, byłam z chłopakiem dłuższy okres życia. Bardzo się z nim zżyłam ,lecz zaufał bezmyślnym plotkom na mój temat i nie jestem w stanie mu wybaczyć. Wiem ,że chciał zniknąć bez słowa wyjaśnienia oraz skromnie mówiąc nie wyrażał się mile na mój temat przy kolegach. Dzisiaj z nim rozmawiałam i tłumaczył się tym ,że przyjaciel naopowiadał mu głupstw- dokładniej ,że zwracam się do jego przyjaciela per kochanie. Jego przyjaciela także naopowiadał ,że zbliżyłam się do niego. Rozumiem ,że miał prawo być zdenerowany ,lecz czy to wyjaśnia to ,że nie wysłuchał mojej wersji wydarzeń? Udało mi się porozmawiać dopiero po wydzwananiu do jego kolegów. Dzisiaj mówił ,że mnie kocha i przeprasza za tamto. Pytanie, czy wybaczenie tego ma sens? Czy jeżeli wybacze to będzie wiedział ,że łatwa wymówka ma sens?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Dominika Wieland-Lenczowska
Mgr Dominika Wieland-Lenczowska
Dotyczy: Psychologia Relacje

Jak poprawić relacje z córką?

Jak pomóc dorosłej córce 40 lat. Przypuszczam że kiedy prawie 3 lata przebywałam w szpitalu ( Depresja) córka w tym czasie dostała się na studia lecz po pierwszym semestrze z płaczem zrezygnowała i po moim wyjściu ze szpitala stosunki... Jak pomóc dorosłej córce 40 lat. Przypuszczam że kiedy prawie 3 lata przebywałam w szpitalu ( Depresja) córka w tym czasie dostała się na studia lecz po pierwszym semestrze z płaczem zrezygnowała i po moim wyjściu ze szpitala stosunki z córką do dziś są napięte.Niby jest dobrze ale czuję że coś ukrywa i chyba za to coś mnie obwinia. Ex zdradzał mnie na lewo i prawo ale nie pokoi mnie fakt że w towarzystwie potrafił też poklepywać mężczyzn po pupie. Czuję że gdy byłam w szpitalu coś złego działo się w relacjach córki z ojcem. Czy mogę sobie i córce jakoś pomóc?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Dorota Nowacka
Mgr Dorota Nowacka

Czy nadal utrzymywać te relacje?

Witam, nie wiem jak mam się zachowywać i czy jeździć na zabawy organizowane w miejscowości blisko mojej. 2 lata temu poznałam stamtąd małżeństwo, które mnie podwozili, aby wyjaśnić sprawę z moim narzeczonym. Byłam wtedy w ciąży i kolejny raz później... Witam, nie wiem jak mam się zachowywać i czy jeździć na zabawy organizowane w miejscowości blisko mojej. 2 lata temu poznałam stamtąd małżeństwo, które mnie podwozili, aby wyjaśnić sprawę z moim narzeczonym. Byłam wtedy w ciąży i kolejny raz później poroniłam. Jego rodzina w ogóle mnie nie akceptuje, bo od kad jest narzeczony ze mną nie dawał im pieniędzy. Jego siostra mnie zaatakowała, groziły i podszywały się za policję, bardzo dużo z nimi przeżyłam pomimo tego, że zawsze starałam się pomoc, ofiarowywałam im wiele rzeczy, namawiałam narzeczonego aby nie odmawiał pomocy i zawoził je do szpitala (siostry maja problemy typu neurologicznego i jedna bulimię) najmłodsza z nich jest najbardziej arogancka i fałszywa, gdy prosiłam raz o szklankę wody będąc w ciąży odmówiła mi i jeszcze mnie obrażała klnąc do mnie. Miała staż w szkole, dziwi mnie to jak osoba która rzucała się do kogoś i tak klnie jest pedagogiem i opiekuje się dziećmi. Później się okazało, że para która mnie podwoziła oraz zapraszała na kręgle i oferowała zawsze pomoc przyjaźni się z młodsza siostra mojego narzeczonego. Ich mama często wspominała jaką tą mam koleżankę i nie wiedziałam o co chodzi, ponieważ odmawiałam spotkań i widziałam tych ludzi raz, wydawali się w porządku. Później okazało się, że pomagają siostrze narzeczonego, cała rodzina tej ,,koleżanki” zna ją i przyjaźnią się. Nagle pojawiały się coraz gorsze plotki na moi temat, rzeczy wyssane z palca. Pomimo zaproszeń moich koleżanek odmawiam nawet w imprezach charytatywnych udziału mimo tego, że bardzo chciałabym tam jechać, była zbiórka też na której zależało mi być córki moich znajomych, ale dowiedziałam się, że będą wszystkie te osoby które ,,nienawidzą mnie” siostry mojego narzeczonego co jakiś czas śmieją mu się w twarz i opowiadają jak mnie zniszczą. Dużo znajomych z ich miejscowości ostrzega mnie przed tą rodziną, mówią że zawsze były jakieś problemy z nimi. Akurat pech chciał, że osoby które wyciągały do mnie rękę z miejscowości obok okazały się być przyjaciółmi osoby która najbardziej mnie obraża i dręczy. Nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim. Dodam, że te osoby też jakiś czas temu załatwiły prace dla tej najmłodszej siostry i co chwile zapraszają ja do miejscowości obok blisko mnie na różne spotkania np. Ostatnio opiekowała się tam dziećmi z jeszcze jednym pedagogiem. Nie wiem co mam o tym myśleć, osoby te widziały wtedy co się działo, widać było, że bały się o mnie. Ta ,,pedagog” klnela, wyzywała, obrażała mnie i rzucała się do mnie. To nie jest jeden przypadek i nie jestem jedyna osoba. Ostatnio było zajście z sąsiadem, mój narzeczony obronił ją bo tak klnela do niego i kłóciła się, że sąsiad rzucił się na nią, była policja itd. Nie było mnie tam, ale po tym co mi robiła sadze, że ona pierwsza zaczęła się rzucać do niego, ponieważ jak do mnie robiła to samo to jej tato spuścił głowę aby nie widział nic a mama cieszyła się, a ona rzucała się rękami i bardzo mocno klnela pomimo że ja ani razu nie obraziłam jej.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aniceta Kijewska
Mgr Aniceta Kijewska

Czy takie zachowanie może wynikać z kompleksów?

Witam mam takie dosc dziwne pytanie, ale ciekawi mnie Panstwa odpowiedz. Moj brat ma klase, pieniadze, wyglad i pracuje na wysokim stanowisku. Pracuje wylacznie z kobietami w branzy kosmetycznej. Od wielu lat sytuacja w pracy wyglada tak samo " wybiera... Witam mam takie dosc dziwne pytanie, ale ciekawi mnie Panstwa odpowiedz. Moj brat ma klase, pieniadze, wyglad i pracuje na wysokim stanowisku. Pracuje wylacznie z kobietami w branzy kosmetycznej. Od wielu lat sytuacja w pracy wyglada tak samo " wybiera sobie" z zespolu 3-4 dziewczyny i potrafi nimi tak manipulowac ze jedza mu z reki, nie mowiac im wprost o romansie- usmiecha sie, zaczepia, rozmawia, pomaga- prowadzi pewnego rodzaju gre,nigdy jednak od lat nie przekracza dopuszczalnej granicy dobrego smaku, nie proponuje nic wiecej, zadnych spotkan itp. One jednak szaleja, wzajemnie sie nie trawia, placza, rywalizuja ze soba. Jemu to sprawia wrecz niesamowita satysfakcje, smieszy go to i jednoczesnie to uwielbia,ale nie potrafi przestac - sytuacja powtarza sie od lat, glownie gdy pojawi sie jakas nowa pracownica, nie daj boze pracownik mezczyzna - w tej sytuacji tak go stlamsi, ze doprowadzi do jego zwolnienia. Skad to sie bierze? Z kompleksow? Czy to sa jakies zaburzenia psychiczne? Nadmienie ze ma okolo 50 lat - taki z niego kozak.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Łucja Fitchman
Mgr Łucja Fitchman
Dotyczy: Psychologia Relacje

Czy mogę jakoś pozbyć się tych nawyków?

Jestem mężczyzną w wieku 26 lat i mam problem sam ze sobą. Otóż problem ten polega na tym, że cały czas marnotrawię swój czas od 20 lat na bzdety typu gry/oglądanie filmów, ale w dużej mierze było to przeznaczone na... Jestem mężczyzną w wieku 26 lat i mam problem sam ze sobą. Otóż problem ten polega na tym, że cały czas marnotrawię swój czas od 20 lat na bzdety typu gry/oglądanie filmów, ale w dużej mierze było to przeznaczone na gry. Stawałem się agresywny do pewnego stopnia, bardziej wybuchowy na każde prośby aby coś innego zrobić itd. Byłem wtedy po prostu uzależniony, ale udawałem że tego nie widzę. Izolowałem się od innych moich rówieśników. Teraz próbuję to zmienić choć przyznaję nie jest łatwo. Są też inne problemy takie jak mówienie od rzeczy, słaba psychika (bardziej mentalność dziecka), problemy ze zrozumieniem (problem ze słuchem z prawej strony i pytam się 2 razy aby zrozumieć pełen przekaz ), trudności w relacjach z innymi ludźmi poza moją rodziną ale i tu też coś mi nie wychodziło, oraz pamięciowe zaniki myśli typu coś miałem zrobić coś jeszcze ale tylko zachowuje informacje o tej pierwszej części. Moje pytanie brzmi czy jest jeszcze dla mnie nadzieja ? Niech każdy się wypowie co na ten temat myśli.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Łucja Fitchman
Mgr Łucja Fitchman

Czy warto walczyć o taki związek?

Witam! Byłam w związku 9 miesięcy. To był bardzo poważny związek... Znamy się od 6 lat oboje jesteśmy sobie bliscy. Byłam i jestem jego najlepsza przyjaciółka, a on moim najlepszym przyjacielem. Zerwał ze mną jakieś 3 tyg temu... Nie wie... Witam! Byłam w związku 9 miesięcy. To był bardzo poważny związek... Znamy się od 6 lat oboje jesteśmy sobie bliscy. Byłam i jestem jego najlepsza przyjaciółka, a on moim najlepszym przyjacielem. Zerwał ze mną jakieś 3 tyg temu... Nie wie co do mnie czuje. Z jednej strony mówi że mnie kocha a z drugiej, że nie i że to nie jest większe. Są momenty kiedy czuję a są momenty kiedy nic nie czuję. Mówi że narazie chce być przyjaciółmi i nie może obiecac co będzie za jakiś czas. Dalej jesteśmy sobie bliscy. Rozmawiamy codziennie przez telefon po kilka godzin, spotykamy się... On w dalszym ciągu jest o mnie bardzo zazdrosny, jak się spotykamy sprawdza na moim telefonie czy nie pisze z żadnym chłopakiem. ( wiem, że on narazie z żadną dziewczyną nie pisze ) Jak jesteśmy razem jest nam cudownie. Czuję się beztrosko. Mam wrażenie, że to ten jedyny. Nie wiem co robić. Walczyć? Odpuścić?... Jak go mogę na nowo rozkochac? Może da się jakoś namówić go na związek? Aczkolwiek wiem, że on narazie nie chce.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Marciniak
Mgr Joanna Marciniak

Co zrobić aby nie reagować tak nerwowo?

Dzień dobry mam problem z rozmowa w rodzinie zadaje pytanie dostaje odpowiedź i wstraci się moja mama to we mnie coś wybucha nie umiem powstrzymać głosu i dochodzi do b.ostrej wymiany zdań A tylko dla tego że moja m wskakuje... Dzień dobry mam problem z rozmowa w rodzinie zadaje pytanie dostaje odpowiedź i wstraci się moja mama to we mnie coś wybucha nie umiem powstrzymać głosu i dochodzi do b.ostrej wymiany zdań A tylko dla tego że moja m wskakuje na mnie z nie mam racji itp i td a w sumie to brat i szwagier próbowali mi udowodnić że się mylę Złość we mnie wzbiera bo oni nie dają mi do końca powiedzieć jak ja to widzę przerywają mi i wtedy wtrąca się moja mama oskarżając mnie że znowu się kłócę i jest awantura bo ja wrogo się odezwę i głośno do mamy Co mam zrobić żeby nie reagować na jej prowokacje i zaczepki bo je przemilczeć kiła razy a ona ciągle w kółko Gaga w mnie doprowadza do szału
Dotyczy: Psychologia Relacje

Jakie rozwiązanie będzie właściwe w tej sytuacji?

Witam. Mam 20 lat i jestem dziewczyną w tym roku byłam maturzystką. Nie wiem jak to napisać ale potrzebuje porady. Od paru lat w moim domu dzieje się bardzo źle. Ciągłe awantury, bijatyki i obeinianie mnie i moją siostre o... Witam. Mam 20 lat i jestem dziewczyną w tym roku byłam maturzystką. Nie wiem jak to napisać ale potrzebuje porady. Od paru lat w moim domu dzieje się bardzo źle. Ciągłe awantury, bijatyki i obeinianie mnie i moją siostre o wszystko. Przez 4 lata udało mi się trochę unikać tego ponieważ dostałam się do szkoły z internatem. Te 4 lata spadły mi jak zbawienie. Niestety minęły. A mój powrót do domu zaczął się od tego że jestem ciągle obwiniana i mam ciągle jakieś zakazy. Nie mogę za bardzo nigdzie wychodzić a co kolwiek zrobię to zawsze uważają ze jestem nikim. Mam chłopaka ktory bardzo mnie wspiera jest ze mną prawie 3 rok. Dzięki niemu mogłam zapomnieć nie raz o problemach i smutku. Moja rodzina go nie lubiła za to że jest tak w porządku i że nie pije nie pali. I że tak bardzo mnie mocno wspiera i przyjeżdża. Ciągle tylko po jego przyjedzie mowil że jestem szmatą ze skończę na ulicy zostanę nikim. A jak nie dostanę się na studia w tym roku to mam z nim zerwać i oni nie chcą go widzieć na oczy. Kiedyś pod słyszałam że chcą go przegonić po prostu pojechać i jakby pobić. Tak bardzo się boję się bo przez nich czuję że zawaliłam maturę w tym roku i nie wiem co zrobić boję się że jak nie zdam to oni wykończą mnie psychicznie i jeszcze zrobią krzywdę mojemu chłopakowi. Nie wiem co mam robić mój chłopak wpadł na pomysł że zabierze mnie i wyprowadzimy się i wynajmiemy sobie mieszkanie. Ale ja tak bardzo się boję że nie poradzę sobie z pracą i maturą jeśli nie zdam ze wszystkich przedmiotów. A po drugie oni mnie nie wypuszcza. Od kilku miesięcy zaczęłam się ciąć i nie wiem co mam zrobić potrzebuje od kogoś jakieś rady Czy mam postąpić jak mój chłopak i wyprowadzić się znim. Ale tak bardzo się boję że zawale już wgl tą maturę i będzie jeszcze gorzej.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Barbara Szalacha
Mgr Barbara Szalacha

Co może znaczyć takie nastawienie?

Witam. Miesiąc temu moj partner oświadczył mi się. Jesteśmy ze sobą 4 lata, mieszkamy ze sobą. Między nami było wszystko w porządku. Jednak odkąd podarował mi pierścionek zaczęłam zastanawiać się czy to na pewno mężczyzna dla mnie. Bardzo pogrążyłam się... Witam. Miesiąc temu moj partner oświadczył mi się. Jesteśmy ze sobą 4 lata, mieszkamy ze sobą. Między nami było wszystko w porządku. Jednak odkąd podarował mi pierścionek zaczęłam zastanawiać się czy to na pewno mężczyzna dla mnie. Bardzo pogrążyłam się w swoich myślach, do tego stopnia, ze od 3 tygodni nie myślę o niczym innym. Bardzo się od niego oddaliłam, mam wrażenie, ze go wcale nie znam. Jest we mnie kompletny brak uczuć. Dodatkowo, mam problemy z jedzeniem i nie mogę w nocy spać. Jestem bardzo zmęczona, zasypiam i budzę się po godzinie lub wczesnym rankiem i nie mogę znowu zasnąć, a w głowie pojawiają sie kolejne myśli czy aby na pewno chce z nim byc. Sama nie wiem jak mogę sobie z tym radzić. Czuję, ze nie jestem sobą, a jednocześnie nie potrafię zmienić swojego nastawienia
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Łucja Fitchman
Mgr Łucja Fitchman

Jak pozbyć się takiego poczucia winy?

Od dłuższego czasu nie potrafię sobie poradzić z poczuciem winy, że mam lepiej niż inni i z cierpieniem innych osób, które mnie otaczają: zwłaszcza cioci i brata. Mój ojciec zmarł gdy byłam mała, mama, gdy miałam 15 lat. Moje życie... Od dłuższego czasu nie potrafię sobie poradzić z poczuciem winy, że mam lepiej niż inni i z cierpieniem innych osób, które mnie otaczają: zwłaszcza cioci i brata. Mój ojciec zmarł gdy byłam mała, mama, gdy miałam 15 lat. Moje życie dobrze się układa - mam kochającego męża, ładne mieszkanie, niezłą pracę, dużo podróżuję, ale też to, co mam jest efektem zdobytego wykształcenia, solidnego podejścia do obowiązków i mądrego gospodarowania pieniędzmi. Mój brat jest alkoholikiem (on tego nie widzi bo uważa, że wypicie codziennie 6-8 piw to nie alkoholizm „bo przecież wódki prawie nie pije, nie zasypia pod stołem, nie chodzi na kacu do pracy, itp.”), ciągle nie umie sobie znaleźć miejsca w życiu. Mieszka za granicą, ale wiecznie coś mu się nie udaje - tu biznes jeden, drugi, trzeci nie wypala, tu go zwalniają z pracy, na której mu zależy. Jedyne co mu się udało to rodzina - ma fajną żonę i dziecko, ale boję się, że i ich straci. A ciocia - ma schizofrenię - jesteśmy jej jedyną rodziną, ale wyprowadziłam się kilkaset kilometrów od rodzinnego miasta, więc ciocia została oddana do domu pomocy społecznej. Z jednej strony wiem, że nie mogłabym pomóc cioci bo nie mam ani czasu ani kompetencji, żeby się nią opiekować, z drugiej mam nieustanne poczucie winy, że nie pomagam jej bardziej i że ją spotkał taki los. Odwiedzam ją jak mogę (rzadko), dzwonię(za rzadko), wysyłam prezenty na urodziny i święta, ale wciąż czuję się winna, że nie robię więcej. W stosunku do brata staram się zaniżać wartość rzeczy które mam, nie ekscytować się sukcesami, nie chwalić podróżami, albo skupiam się na podkreśleniu jaka to super promocja się nie trafiła, żeby nie myślał, że nie wiadomo ile zarabiam. Bardzo rzadko opowiadam mu o sukcesach bo nie chcę żeby czuł się gorszy bo mam poczucie, że przez całe życie się tak czuł: bo gorzej się uczył, bo wpadł w słabe towarzystwo, bo ojciec się nim nie interesował. Ja miałam łatwiejsze życie bo braku ojca nie odczułam, wszystko w życiu przychodziło mi względnie łatwo - dobre stopnie w szkole, dobra praca. Byłam solidna, ale nie harowałam nie wiadomo jak. Chciałabym jakoś pomóc bratu i sprawić, żeby miał więcej ode mnie, żebym nie czuła się winna, że mi powodzi się lepiej. Dodatkowo wiem, że miał ogromny potencjał i go nie wykorzystał. On ma już 40-tkę na karku, dalej nie wie co chce robić, nie odniósł żadnych sukcesów i wszystko po kolei mu się nie udaje. Racjonalnie wiem, że każdy jest kowalem własnego losu, ale odczuwam przygniatające mnie współczucie i poczucie winy, że mam lepsze i łatwiejsze życie. Czy mogę się jakoś tego pozbyć? Jak powinnam postępować w stosunku do osób, którym powodzi się gorzej ode mnie?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Łucja Fitchman
Mgr Łucja Fitchman

Co mam myśleć o takim zachowaniu mojej partnerki?

Witam. Jestem z partnerka od 8 miesięcy. Ogólnie wszystko jest wporzadku. Czasami są momenty gdzie ona malo rozmawia i jak odpisuje na wiadomości to tak jak by pisała o czym innym. Mamy oboje ciężkie charaktery. Teraz pojechała do rodziny w... Witam. Jestem z partnerka od 8 miesięcy. Ogólnie wszystko jest wporzadku. Czasami są momenty gdzie ona malo rozmawia i jak odpisuje na wiadomości to tak jak by pisała o czym innym. Mamy oboje ciężkie charaktery. Teraz pojechała do rodziny w sprawach prywatnych. Daje jej jak najwięcej wsparcia. Chociaż od paru dni zauważyłem jak by nie chciała rozmawiać. Im więcej się staram tym myślę że to działa w odwrotna stronę. Może potrzeboje czasu dla siebie i dystansu.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Marciniak
Mgr Joanna Marciniak

Jak popracować nad swoimi relacjami?

witam przeszłam przez trudny okres .Moje małżeństwo po 18 latach sie rozpadło przez to iz mój mąz nie dbał o mnie znecał sie psychicznie ,poznałam innego faceta przez to, ale i z nim mi nie wyszło ,potem kolejny zwiazek i... witam przeszłam przez trudny okres .Moje małżeństwo po 18 latach sie rozpadło przez to iz mój mąz nie dbał o mnie znecał sie psychicznie ,poznałam innego faceta przez to, ale i z nim mi nie wyszło ,potem kolejny zwiazek i tez nic z tego nie wyszło,bo sie zabawił tylko . teraz mam różne propozycje a to ze ktos mnie kocha i w ogóle sprawiłam że sie we mnie zakochali ,sa deklaracje zastraszania typu odebrania sobie zycia gdy ja ich zostawie . Ja nikogo nie kocham tylko dobrze mi sie z nimi pisze i nic, pozatym i żal mi sie z nimi rozstawac i to wszystko nie ma miłosci do nich co ja mam zrobic
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jakmna nowo rozbudzić uczucie w partnerze?

Witam, pół roku temu rozpadł się mój związek, byliśmy ze sobą 2 lata i planowaliśmy nawet ślub. Nigdy się nie kłóciliśmy. Aż do pewnego dnia gdy z dnia na dzień mnie porzucił. Kocham go bardzo mocno cały czas mamy ze... Witam, pół roku temu rozpadł się mój związek, byliśmy ze sobą 2 lata i planowaliśmy nawet ślub. Nigdy się nie kłóciliśmy. Aż do pewnego dnia gdy z dnia na dzień mnie porzucił. Kocham go bardzo mocno cały czas mamy ze sobą kontakt, rozmawiamy, widujemy się itd. Od jakiegoś miesiąca zaczęliśmy się spotykać na tzw sex bez zobowiązań, wyszło spontanicznie podczas jednego ze spotkań obojgu nam tego brakowało. Teraz powtarza że jest mu zajebiscie podczas stosunku. Co zrobić by go odzyskać? Bardzo bym tego chciała. Cały czas mi na nim zależy nie potrafię się od niego odciąć. Może powinnam, aby zaczęło mu na mnie zależeć? Chciałabym obudzić w nim uczucie tak aby znów mnie pokochał, by dał nam drugą szanse. Nie wiem co robić.

Czy powinnam zainicjować kolejną rozmowę?

Mam 25 lat, a około 2 lata temu zakończyłam dosyć poważny związek. Rok temu poznałam również pewnego chłopaka, z którym utrzymuję kontakt po dziś dzień. Relacja wydawała się być przyjacielską, spotkania przy kawie lub obiedzie odbywały się co jakiś czas.... Mam 25 lat, a około 2 lata temu zakończyłam dosyć poważny związek. Rok temu poznałam również pewnego chłopaka, z którym utrzymuję kontakt po dziś dzień. Relacja wydawała się być przyjacielską, spotkania przy kawie lub obiedzie odbywały się co jakiś czas. Dosyć często rozmawialiśmy za pośrednictwem komunikatorów o bieżących wydarzeniach problemach etc. W pewnym momencie nawet wydawało mi się, że on nie zamierza tego rozwijać. Kilkukrotnie zaprosiłam go na uroczystości - ze znajomymi, a także rodziną, ale wymówił się innymi zajęciami (szkolenie, umówione spotkanie z kolegą). Jednak około dwa miesiące temu zaprosił mnie na wesele, zgodziłam się. Na uroczystości poznałam jego znajomych, spędziliśmy razem więcej czasu, co utwierdziło mnie w myśli, że chciałabym dać nam szansę i spróbować rozwinąć tą znajomość. W związku z tym zapytałam, czy traktuje to poważnie i też chciałby tego samego. Dostałam dosyć wymijającą odpowiedź, że jest ostrożny i powoli się angażuje. Nie chce go naciskać, bo zdaje sobie sprawę, że może nie być tego pewny. Z uwagi na nasze życie zawodowe, szkolenia etc. nie mamy zbyt dużo czasu żeby się spotykać. Z drugiej strony jednak czuje potrzebę, aby nawiązać bliższą więź z drugą osobą, móc z nią dzielić sukcesy i troski etc., dla ktorej byłabym w stanie wygospodarować czas. Chciałabym dać mu szansę, ale nie chce trwać w takim stanie w nieskończoność. Nie wiem czy powinnam zainicjować kolejna tego typu rozmów, czy czekać aż on się namyśli?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Alicja Maria Jankowska
Mgr Alicja Maria Jankowska
Dotyczy: Psychologia Relacje

Co myśleć o takim zachowaniu męża?

Witam. Jesteśmy małżeństwem od 12 lat. Zawsze byłam zazdrośnicą. Ostatnio pojawiła się w życiu męża koleżanka że szkolnych czasów. I zaczęły się tel O pomoc bo ona nikogo tu nie zna itp ( a ma tu rodzinę). Raz, drugi, trzeci... Witam. Jesteśmy małżeństwem od 12 lat. Zawsze byłam zazdrośnicą. Ostatnio pojawiła się w życiu męża koleżanka że szkolnych czasów. I zaczęły się tel O pomoc bo ona nikogo tu nie zna itp ( a ma tu rodzinę). Raz, drugi, trzeci aż powiedziałam mężowi, że mi się to nie podoba. Doszło do tego, że mnie okłamał twierdząc, że u niej nie był a był. Tłumaczył się pózniej, że nie chciał mnie denerwować i żebym nie była zazdrosna dlatego skłamał. Od tamtego czasu nie potrafię mu zaufać... A niedawno spotkaliśmy się przypadkiem na imprezie. Ona kilka dni wcześniej miała urodziny i mój mąż ( trzeźwy nie był) zaczął składać jej życzenia- głowę oparł na jej ramieniu, obejmował jedną ręką w pasie a drugą trzymał ją za dłoń. Wydawało mi się to zbyt intymne... Co myśleć o takim zachowaniu??? Mąż twierdzi, że mnie kocha, że mu zależy...
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Dorota Nowacka
Mgr Dorota Nowacka
Patronaty