Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Relacje: Pytania do specjalistów

Co mam myśleć o takiej znajomości?

Witam. 2 miesiące temu poznałam przez internet chłopaka (od 3 miesięcy mieszka u rodziców). Ma depresję lękową z powodu nieudanego związku. Ma kompleksy, związane z nadwagą i tym, że brakuje mu energii. Ma blizny na ciele. Nie raz powiedziałam mu... Witam. 2 miesiące temu poznałam przez internet chłopaka (od 3 miesięcy mieszka u rodziców). Ma depresję lękową z powodu nieudanego związku. Ma kompleksy, związane z nadwagą i tym, że brakuje mu energii. Ma blizny na ciele. Nie raz powiedziałam mu o tym, że to nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia. Od początku rozmawialiśmy bardzo szczerze. Wraz z upływem czasu dostrzegłam coraz więcej podobieństw: priorytety, zainteresowania, niektóre cechy charakteru. Przestałam traktować go jako zwykłego znajomego. Szanuję go jako człowieka mimo tego, że znam jego wady. Jest skąpy, niecierpliwy, ciężko go wyciągnąć z domu. Chyba zaczęłam czuć coś więcej. On chyba też. Mówi, że jestem dla niego ważna. Jeśli potrzebuję pomocy czy porady, udziela mi jej. Zachęcił mnie do realizacji marzenia, na które zabrakło mi odwagi i udziela porad, co i jak to zrobić krok po kroku(chodzi o publikację książki). Aby się spotkać, on pokonał dystans 200 km. Był zdenerwowany i bardzo spięty. Ujął mnie jednak swoim zachowaniem. Traktował mnie z szacunkiem, był szarmancki. Czułam się przy nim wyjątkowo bezpiecznie. Zrobił na mnie duże wrażenie. To pierwszy chłopak, który wyraża się z szacunkiem do mnie jako kobiety. Uważa, że dla niego jak i dla mnie, ważniejszy jest charakter. Spotkanie skończyło się tym, że pozwoliłam mu odwieźć się do domu, ponieważ obydwie stopy obtarłam do krwi i ledwo mogłam chodzić, a na autobus czekałabym 3 godz. Przyznał nie raz, że chciałby spotkać się ze mną kolejny raz, ale tym razem jako osoba wolna. Wie, że jego nierozwiązane sprawy z przeszłości (brak rozwodu) to dla mnie problem. Ostatnio zrezygnował z pracy dodatkowej, która byłą dla niego stresująca i przez którą siedział do późnych godzin w nocy (ja mu to doradziłam). Podjął aktywność fizyczną (również za moją sprawą). Zachęciła go również w innych kwestiach, choć jak on uważa, jest osobą upartą. Chodzi o to, że staram się podejść do tej znajomości z rozumem, ponieważ znam go krótko, a po 1 spotkaniu nie mam 100% pewności, jaką osobą jest naprawdę. Na pewno jednak ma duże skłonności do analizy, co jest zrozumiałe. Podczas ostatniej rozmowy wspomniał o wspólnej przyszłości i mojej przeprowadzce do niego oraz o tym, że musi uzyskać rozwód, ponieważ jego brak wiąże się z dezaprobatą w mojej rodzinie. Skąd u niego takie myśli? Jest niecierpliwy. Chciałby wrócić do formy fizycznej, ale w szybkim czasie, i najchętniej bez wysiłku. Mówi, że nie będzie na mnie naciskał, a ja czuję że to robi. Przyznał wprost, że musi uzyskać rozwód jak najszybciej, ponieważ obawia się, że stracę cierpliwość. Na pewno zależy mi na tej znajomości, ale staram się w nią nie angażować, ponieważ nie znam tego chłopaka i za wcześnie, aby snuć plany na przyszłość. Obawiam się, że mogłabym dla niego być jedynie "dziewczyną do pocieszenia". Chłopak jest dla mnie ważny, ale mam wrażenie, że jest niecierpliwy (nie mogę poświęcać mu każdego wieczora, delikatnie pyta o tym, co robiłam każdego dnia jakby obawiał się, że okłamuję go). Nie wiem, co o tym myśleć.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jak mogę namówić mężczyznę do związku?

Mam przyjaciela jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi i świetnie się dogadujemy myślałam wiele razy kiedy się go zapytać o związek bo znamy się dość długo i gdy zapytałam odpowiedział że narazie nie chce być w związku przez jego byłe. Jak... Mam przyjaciela jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi i świetnie się dogadujemy myślałam wiele razy kiedy się go zapytać o związek bo znamy się dość długo i gdy zapytałam odpowiedział że narazie nie chce być w związku przez jego byłe. Jak mogę go namówić żeby zmienił zdanie i nie myślał że jestem taka sama jak one?
odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Łucja Fitchman
Mgr Łucja Fitchman
Mgr Anna Byczko
Mgr Anna Byczko

Co może znaczyć takie wycofanie społeczne?

Witam. Jestem nastolatką, która zawsze była towarzyska i lubiła przebywać wśród ludzi. Od paru miesięcy niestety się to zmieniło. Przestałam ufać komukolwiek, unikam spotkań, rozmów. Meczy mnie to dosyć, nawet jeśli się przełamie i zacznę rozmawiać ze znajomymi, to czuje się obco, jakby to nie było dla mnie. Co robić?

Jak polepszyć moje samopoczucie i relacje z innymi?

Od dziecka zawsze byłem sam, rodzice pracowali, jeszcze wtedy byłem szczęśliwym dzieckiem, nie robiącym tego co inni. Nie umiałem bawić się z Innymi dziećmi czy rozmawiac - było tak samo w gimnazjum czy jak wyjechałem za granice w wieku 16... Od dziecka zawsze byłem sam, rodzice pracowali, jeszcze wtedy byłem szczęśliwym dzieckiem, nie robiącym tego co inni. Nie umiałem bawić się z Innymi dziećmi czy rozmawiac - było tak samo w gimnazjum czy jak wyjechałem za granice w wieku 16 lat - bo byłem zmuszony. Nigdy nie miałem autorytetu, nie miałem nigdy przyjaciół - zawsze otaczalem się zwierzętami i rzeczami które chciałem mieć bo zarobiłem - i poznać kogoś, zmienić coś w swoim życiu. Nie umiem, zawsze jest ten sam problem - nie umiem kłamać, zawsze jak coś robię to z sercem i cierpliwością. Od paru lat to się pogarsza, od kilku dni picie - nie mam przyjaciela z którym mógłbym chwile porozmawiać, znajomego. Zawsze jakoś dawałem radę a to z szkoła a to z praca. Mam 23 lata, dalej się uczę bo nie chce zostać nikim, lubie strasznie się uczyć i pracować - sprawia mi to dużo frajdy. Szybko musiałem w domu się nauczyć, dorosnąć - bo wszystko załatwiałem, ze względu na rodziców. Nie wiem co czuje, co czynie. Czuje się taki zagubiony w Tym wszystkim. Nie ma do kogo buzi odezwac, nie umiem się bawić przez internet - starałem się, w życiu? W życiu się cieszę ze mam prace i mogę spełniać się w Niej, nie odzywając się do nikogo, tylko udając ze jetem zajęty albo ze jest okej. Coraz bardziej czuje ze umrę młodo, ze do żyje do 30.. Umiem zawsze wysłuchać ludzi, ale nikt mnie nie chce.. albo to moja wina. Sam nie wiem jak ustosunkować się, zwłaszcza teraz.. Czuje taka pustkę, takie coś jakby serce mi miażdżyło, a oddech zabierano. Nie śpię po nocach, zasypiam nad ranem i nie mogę wstac do pracy. Czuje się zmęczony wszystkim. Nie umiem współpracować z ludźmi, robię to bo muszę - ' bo na Tym polega świat '. Nie wiem co czuje, nie wiem czego chce.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Marciniak
Mgr Joanna Marciniak

Czy uda nam się uratować nasze małżeństwo?

Witam serdecznie . Zacznę od tego ze mam 26 lat jest z ze swoją zona 14 lat po ślubie jesteśmy prawie 4 . Mamy wspólne dzieci 10 lat corka i 3 latka mlodsza. Corka . Problem moj jest następujący. Brak... Witam serdecznie . Zacznę od tego ze mam 26 lat jest z ze swoją zona 14 lat po ślubie jesteśmy prawie 4 . Mamy wspólne dzieci 10 lat corka i 3 latka mlodsza. Corka . Problem moj jest następujący. Brak komunikacji w związku coagle awantury i klotnie w sumie o rzeczy ktore miec miejsca nie powinny. Moja zona ma pretensje ze nie uczestniczę w zyciu rodziny ze nie potrafię się wstawić za rodzina . Moja zona ma pretensje o to ze moja mama czyli babcia nienprzychodzindo wnuczek . Moja zona obraza mnie w obecnosci moich dzieci obraza moja mame w mojej i dzieci obecność a zeby było nie za słodko kazała mi się wyprowadzić. Kocham swoja zone i swoje dzieci . I chcialbym wroic dondonu . Zaproponowałem zonie terapie u specjalisty zona sie zgodziła. Czy uda się nam.uratowac nasze malzenstwo .
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Co zrobić, gdy rodzice nie akceptują tej przyjaźni?

Znajomość ze starszym o 20 lat Witam mam 30 lat i mam kolegę starszego ode mnie o 20 lat. Łączy nas tylko zwykła przyjaźń. Moi rodzice uważają że jest to chorę i zadaje się z alfonsem, pedofilem, sutenerem. Nie chcą... Znajomość ze starszym o 20 lat Witam mam 30 lat i mam kolegę starszego ode mnie o 20 lat. Łączy nas tylko zwykła przyjaźń. Moi rodzice uważają że jest to chorę i zadaje się z alfonsem, pedofilem, sutenerem. Nie chcą go poznać a oceniają. Doszło do tego, że ojciec karze mi się wynosić z domu bo nie może na mnie patrzeć. Czy ma on do tego prawo ? Proponowałem terapie u psychologa ale rodzice nie chcą o tym słyszeć. Najlepiej bym się wyprowadził ale nie zarabiam tyle aby mieć własne mieszkanie.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Alicja Maria Jankowska
Mgr Alicja Maria Jankowska
Dotyczy: Psychologia Relacje

Czy te relacje da się jakoś naprawić?

Witam serdecznie . Moj partner nie akceptuje mojej corki chociaz sam jak miala 10 miesiecy zaczol narzucac jej ,choc do taty,, ( corka ma juz 5 lat ) pozniej w towarzystwie swoich dzieci jak wolala tata zawsze gasil ja mowic... Witam serdecznie . Moj partner nie akceptuje mojej corki chociaz sam jak miala 10 miesiecy zaczol narzucac jej ,choc do taty,, ( corka ma juz 5 lat ) pozniej w towarzystwie swoich dzieci jak wolala tata zawsze gasil ja mowic do taty to ja cie zaraz moge zawiesc . Pozniej ze wzgledu ze mala jest slodka gadula ciekawa wszystkiego slyszalam ze ona nie moze tyle gadac ,a jak poznaly mnie jego dzieci wtedy 16 i 19 lat zawsze ze ona nie moze tak do wszystkich rozmawiac . Nie ma prawa chciec usiasc komus na kolana itp. Pojawila sie wnuczka partnera i z czasem moje dziecko jeszcze bardziej bylo traktowane jak przeszkoda . On potrafil kupic zabawke dac ja rocznej wnuczce a mojemu dziecku nic nie kupic . Mojej corce zrobilo sie strasznie przykro . Mi zreszta tez Pojechalismy na Boze Narodzenie z prezentami dla juz wtedy 1.5 wnuczki ktore kupilam ja poniewaz tak tez wypada to sa dzieci i jest to normalne ze cos sie kupuje .... moje dziecko nie dostalo nic .... od nikogo a w drugi dzien jak bylismy na zakupach kupowane byly prezenty dla reszty dzieci ktore ewentualnie beda a nie dostaly . Wizyty u moich rodzicow wygladaly zekomo zartem przez partnera ,,, zostan u babci babcia sie ucieszy , my jedziemy ty zostajesz ,,, a nie chcesz zostac u cioci ? . Pomijam fakt ze wedlug niego ona jest ciagle niegrzeczna . Ma byc cicho . Chociaz dodam ona jak tylko partner do mnie przyjezdza juz sama od siebie zajmuje sie soba albo mowi tylko do mnie bo on albo jej nie odpowiada .albo ciagle mowi yyyhhhyy nawet nie wiedzac o co pyta . Ostatnio po tygodniu nie obecnosci noc przed jego powrotem , chciala spac ze mna wiec sie zdziwilam i zapytal dlaczego ...powiedziala mi ze dlatego ze jak tata juztro bedzie to ona zasnie u siebie jak zawsze zeby go nie denerwowac i mu nie przeszkadzac . Ludzie kroi mi sie serce a przykladow jest duzo wiecej ...nie jest to czlowiek i relacja do stworzenia rodziny znikoma .. czy ja mam prawo tak myslec ? Pomozcie
Dotyczy: Psychologia Relacje

Jak zwalczyć taki lęk w kontaktach z innymi?

Witam, przychodzę do Państwa z problemem. Od kilku lat (choć chyba odkąd pamiętam byłem nieco wycofany, rodzice tłumaczyli to "nieśmialością") mam problemy. Nie potrafię zagadać do nowych ludzi, dalszych znajomych/ dalszej rodziny. Dotychczas raczej nie zwracałem na to uwagi, choć... Witam, przychodzę do Państwa z problemem. Od kilku lat (choć chyba odkąd pamiętam byłem nieco wycofany, rodzice tłumaczyli to "nieśmialością") mam problemy. Nie potrafię zagadać do nowych ludzi, dalszych znajomych/ dalszej rodziny. Dotychczas raczej nie zwracałem na to uwagi, choć wiem, że było to głupie posunięcie. W szkole uznają mnie za nieśmialego/ cichego (Mam 19 lat, idę do 4. klasy technikum), siedzę cicho, nie odzywam się, staram się unikać odpowiedzi pod tablicą, wszelakich projektów wymagająvych prezentacji przed klasą, wypracowań. Wszelkie próby kończą się potem, istną gonitwą myśli, drżeniem dłoni i głosu, nie raz nie potrafię się skupić i przeczytać własnego wypracowania, a co dopiero sformułować wypowiedź. W kontaktach ze znajomymi zawsze unikałem kontaktu wzrokowego. Na dzień dzisiejszy odczuwam silny lęk przed jakimkolwiek wyjściem towarzyskim, odmawiam wychodzenia na wszelakie imprezy, spotkania ze znajomymi, jednocześnie niszcząc relacje z przyjaciółmi, znajomymi. Myślałem też, że może "już taki jestem" i nie da się z tym zrobić, ale nie chcę w to wierzyć. Proszę o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Co mam robić po odejściu partnerki?

Witam byłem z dziewczyną 3 lata poznałem ją ona miała 18 lat i 3 letnią córkę ja jestem starszy o 8 lat od niej.Na początku było super do puki nie urodziła nam się córka , wtedy zaczęły się problemy ze... Witam byłem z dziewczyną 3 lata poznałem ją ona miała 18 lat i 3 letnią córkę ja jestem starszy o 8 lat od niej.Na początku było super do puki nie urodziła nam się córka , wtedy zaczęły się problemy ze nie chciała że ona młoda dbałem o nią i ona o mnie również nawet bardziej jak ja mieszkaliśmy w czwórkę u mnie domek na wsi poremontowany i właśnie często wyjeżdżam w delegację przez co ona twierdzi że jestem pracoholikiem i ją zaniedbuje tłumacze jej że tak trzeba się dorabiać. Pół roku temu zaczęła szukać sobie nowej miłości ale jej nie wychodzilo i były 2 próby powrotu po każdej rezygnowała mówiąc że to już nie to że mnie nie kocha obecnie weszła w nowy związek z 23 letnim mężczyzną . Byłem jej pierwszym prawdziwym facetem każdy mówi że miała przy mnie za dobrze choć ona twierdzi że jej nie szanowalem ale miała przy mnie wszystko i teraz pytanie moje co się podziało z tak mocno zakochaną małolatą czy ona już mnie nie kocha czy poprostu musi porównać mnie z innymi facetami żeby się przekonać . Mam z nią super corke i dla niej jestem w stanie wybaczyć byłej wszystko bo ja kocham . Wiem że jest młoda ma 22 lata i dwoje dzieci co się z nią podziało zrozumie swoje zachowanie i wroci choćby dla dzieci . Ja i tak nie szukam nikogo wierze że jej przejdzie i wroci tylko czy ja mam odpuścić ją na jakiś czas czy być obok żeby wiedział że jestem przy niej ?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jak mam wybaczyć mężowi?

Pomiędzy mną i mężem od dluzszego czasu bylo zle. Ja bylam zla na to, ze nie poswieca mi i corce czasu. On na mnie, ze ciagle mam fochy, nie chce sie zblizyc i jestem wiecznie obrazona. Kazdy z nas probowal... Pomiędzy mną i mężem od dluzszego czasu bylo zle. Ja bylam zla na to, ze nie poswieca mi i corce czasu. On na mnie, ze ciagle mam fochy, nie chce sie zblizyc i jestem wiecznie obrazona. Kazdy z nas probowal to odreagowac inaczej. On poszedl w alkohol, ja 'uciekalam' z domu, chodzilam szybciej spac, wszystko po to by zwrocic na siebie uwage i pokazac jak mi zle. Niestety skutek byl inny W pracy meza zatrudnila sie nowa kobieta, kobieta, ktora bardzo sie nim zaintetesowala. To ona zdobyla fo niego nr i zaczela pierwsza pisac. Ich znajomosc szybko przybrala intensywny wymiar. Ciagle rozmawiala ze soba przez telefon. Wtedy kiedy ja uciekalam z domu myśląc, ze mu pokaze, ze jest mi obojetny i on sie ogarnie,tak naprawde dawalam mu duze mozliwosci do rozmow z nia. Z czasem i on zaczal wyjezdzac po zakupy, do kolegow. Wszystkie dni, w ktorych go nie było rozmawial z nia,sprawdzilam to w bilingach. Trwalo to ponaf msc czssu, az sie w koncu skapnelam Za pierwszym razem gdy sie domyslilam maz sie nie przyznal i kolejny tydzien ciagnal z nia jeszcze kontakt zamiast urwac gdy wiedzial, ze cos podejrzewam. W koncu sprawdzilam bilingi i mialam czarno na bialym. Wtedy zaczęło sie moje pieklo. Bardzo cierpialam A z jego strony wciaz dochodzily do mnie sprzeczne informacje. Tego dnia co sie dowiedziałam zadzwonil do niej z inf, ze wiem i ze musza skonczyc ten kontakt. Od tego dnia, a bylo to w styczniu nie ma dnia zebym o tym nie myslala. Styczen byl ciezki Maz niby byl dla mnie dobry i sie staral, ale nie potrafil mi powiedziec, ze mnie kocha. Powiedzial to po miesiacu. Nie chcial kompletnie rozmawiac o tym co sie stalo, unikal tematu, udawal ze nic nie bylo. Jednak mam poczucie ze chodzac do pracy pokazywal jej, ze dalej mu na niej zalezy. Nigdy nie chcial wziac wolnego, czasami wydaje mi sie ze dlatefo zeby nie ominac z nia żadnego dnia... Byl dla mnie dobry, mowil dobre rzeczy, jednak za kazdym raxem powtarzal 'kkedys ci powiem, ze cie kocham.' to barfzo bolalo. Ja postanowilam, ze pokaze mu co moze stracic. Bylam najlepsza zona. Po msc czssu stwierdzil, ze zawsze mu sie marzylo zebym taka byla. Pogubilam sie, wiem. Nie dbalam o siebie, macierzynstwo troche mnie przygniotlo. Nie mialam dla niego czasu i znalazl sie ktos kto prawil mu komplementy. Po tym msc gdy stwierfzil, ze mnie kocha byl totalnie inny. Zaczal juz tak naprawde zalowac. Kiedys nawet powiedzial, ze jak nie bedzie ze mna to z nikim. Predzej sie zabije, przeprosil z calego serca, plakal. Ona juz nie pracuje w tym miejscu gdzie on. Niby mialo byc lepiej, a mnie dalej boli serce, rozrywa od srodka, ze ktos inny mu sie spodobal. Tymbardziej ze maz jeszcze przed tym jak nie bylismy razem byl typem chlopaka, ktory przebieral w dziewczynach. W koncu jak zavzelismy byc razem, zmienil sie. Jednak odezwala sie do niego byla dziewvzyna i chcial mnie dla niej zostawic. Bylo to 8 lat temu, szmat czasu. Tak samo tego szybko pozalowal, nie zostawil mnie. A teraz znow zrobil praktycznie to samo... Zdaje sobie sprawe z tego co sobie mowili, ze zapewne prawili sobie nawzajem komplemwnty, ze mnie miał za nic. I to mnie do dzisiaj boli, a on codziennie przeprasza, prosi, blaga, ze bedzie lepszy, ze sie zmieni. Jak mu wybaczyc?

Co mogą znaczyć te problemy z nawiązywaniem silniejszych relacji?

Niedługo skończę 20 lat. Jestem dziewicą, nie byłam nigdy w związku i tak naprawę nie byłam nikim poważnie zainteresowana. Zdarzyły się 2 zauroczenia, oba bardzo nie poważne. W zasadzie nie warto o nich pisać. Odczuwam pociąg do mężczyzn, uważam sie... Niedługo skończę 20 lat. Jestem dziewicą, nie byłam nigdy w związku i tak naprawę nie byłam nikim poważnie zainteresowana. Zdarzyły się 2 zauroczenia, oba bardzo nie poważne. W zasadzie nie warto o nich pisać. Odczuwam pociąg do mężczyzn, uważam sie za osobę heteroseksulną. Mój problem polega na tym, ze bardzo trudno mi nawiązać kontakt z płcią przeciwna na stopie romantycznej, co zaczyna mnie frustrować. Dodam że w pozostałych dziedzinach życia typu kariera, studia raczej sobie dobrze radze i uwazam sie za ambitna. W relacjach z koleżankami i kolegami łatwo nawiązuje znajonosci ale trudno mi je utrzymac. Czy w tym wieku to jeszcze normalne żeby miec takie problemy w nawiązywaniu kontaktów pomimo chęci?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Błażej Capek
Mgr Błażej Capek

Jak reagować na takie zachowanie męża?

Witam , kiedyś z mężem piliśmy sobie alkohol we dwójkę, tak wieczorkiem. Teraz jestem w ciazy i denerwuje mnie jak mąż prawie co weekend zaprasza kolegę i z nim pije. Aż mi gul skacze w gardle. Czy to ze mną... Witam , kiedyś z mężem piliśmy sobie alkohol we dwójkę, tak wieczorkiem. Teraz jestem w ciazy i denerwuje mnie jak mąż prawie co weekend zaprasza kolegę i z nim pije. Aż mi gul skacze w gardle. Czy to ze mną jest jakiś problem czy mi to minie i przestane się tak złościc bo wkoncu on nie pije codziennie , ale ja nie potrafię jakoś radzić sobie z tą złością i to jest silniejsze ode mnie. Proszę o pomoc . Dziękuję i Pozdrawiam
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak mogę nawiązywać nowe znajomości?

Dzień Dobry Mam taki problem otóż jestem osobą słabowidzącą poruszam się z białą laską i samodzielnie przemieszczam się po mieście, staram się aktywnie spędzać czas np zwiedzać ciekawe zakątki różnych miast czy imprezowanie w różnych klubach. Niestety praktycznie zawsze samemu... Dzień Dobry Mam taki problem otóż jestem osobą słabowidzącą poruszam się z białą laską i samodzielnie przemieszczam się po mieście, staram się aktywnie spędzać czas np zwiedzać ciekawe zakątki różnych miast czy imprezowanie w różnych klubach. Niestety praktycznie zawsze samemu gdyż najbliżsi znajomi nie mają czasu bądź mają swoje plany. W towarzystwie raczej nie jestem duszą rzadko się odzywam taki nieśmiały introwertyk. Nie oznacza to że nie próbuje kogoś poznać w ramach jakiejś znajomości np w klubie czy na mieście pomimo że niewiele widzę to staram się zagadywać do obcych dziewczyn w sytuacji gdy przypadkowo zahaczę moją laską. Niestety są to chwilowe kontakty i tak w koło. Nie wiem jak mam zdobywać nowe znajomości by do końca życia nie być sam jak palec oraz nie być ciężarem dla ludzi. Wiecznie młody nie będę. Nie chcę zamykać się na grupę osób niepełnosprawnych i być w jednym sosie. Pozdrawiam
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Teresa Kała
Mgr Teresa Kała

Jak odzyskać zainteresowanie mojej byłej dziewczyny?

Witam. Byłem z dziewczyną dobry rok. Byliśmy prawie nierozłączni jednakże z czasem moje pajacowanie (wiadomo jak to niestety w szkołach bywa) mocno wchodziło jej na nerwy. Pewnego razu podczas kłótni wyszła z zerwaniem, pomimo, że wydaję mi się, iż nie... Witam. Byłem z dziewczyną dobry rok. Byliśmy prawie nierozłączni jednakże z czasem moje pajacowanie (wiadomo jak to niestety w szkołach bywa) mocno wchodziło jej na nerwy. Pewnego razu podczas kłótni wyszła z zerwaniem, pomimo, że wydaję mi się, iż nie była tej decyzji pewna. Zaproponowała mi potem przyjaźń przez którą cały czas się kłóciliśmy. Myślę, że po prostu straciła wiarę w to, że kiedyś wydorośleje z "szkolnego błazna". Aktualnie udało mi się trochę pozbierać po tym i zmienić swoje nastawienie w skrócie mówiąc jestem aktualnie taki jakiego zawsze chciała. Moje główne pytanie na które cały czas szukam odpowiedzi, to czy kiedyś byłaby możliwość wzbudzić jakoś w jej zainteresowanie? Jak powinienem się zachowywać? Czy jeżeli po paru miesiącach jednak by się odezwała jak się do tego zabrać? zgrywać niedostępnego? Dodam jeszcze tylko, że nadal trzyma wszystkie prezenty które jej kiedyś dałem oraz zdjęcia. (jedno nadal trzyma w portfelu) Czy takie zachowanie z jej strony jest normalne? Czy może jednak ma mi coś sugerować? Miewałem często wrażenie w rozmowie z nią, że daje mi jakieś znaki, ale całkiem możliwe, że sam sobie to tylko dopowiadam sam nie wiem. Dziękuje za każdą radę i pomoc potrzebuję jakiegoś fachowego spojrzenia na tą sprawę. Dodam jeszcze, że oboje ukończyliśmy już szkołę.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Marciniak
Mgr Joanna Marciniak

Jak mogę pomóc mojemu byłemu chłopakowi?

Hejka mam 18 lat i ostatnio zerwał ze mną chłopak. Wszystko spoko ale po jednym dniu od zerwania napisał mi że chyba ma dwubiegunówke i że chce się zabić nigdy wcześniej nie pisał takich rzeczy. Powiedział że umówił się do... Hejka mam 18 lat i ostatnio zerwał ze mną chłopak. Wszystko spoko ale po jednym dniu od zerwania napisał mi że chyba ma dwubiegunówke i że chce się zabić nigdy wcześniej nie pisał takich rzeczy. Powiedział że umówił się do psychoatry i czeka na wizyte już wcześniej miał delikatne problemy z psychiką ale nie do tego stopnia że się tnie. Ostatnio się z nim spotkałam i spytałam czy może chciałby wrócić odpowiedział że kocha mnie ale na chwile obecna nie jest w stanie uwierzyć w każdą idee i nic nie ma sensu. Tlumaczył mi że boi się następnego dnia. Chciałabym mu pomóc ale nie wiem jak jego wizyta do lekarza jest na październik a ja się o niego boje nie wiem co robić bo wydaje mi się że mu na mnie zależy ale nie wiem jak mu pomóc
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak przełamać ten lęk przed nawiązaniem głębszej relacji?

Witam, Mam pewien problem , otoż poznałam pewnego chłopaka nie dawno jakieś 2 miesiące temu, ma on 21 lat i jest mądry jak na swój wiek. Poznaliśmy się na fejsbooku na grupie osób które jeżdżą na rowerach. Zaczeliśmy pisać ze... Witam, Mam pewien problem , otoż poznałam pewnego chłopaka nie dawno jakieś 2 miesiące temu, ma on 21 lat i jest mądry jak na swój wiek. Poznaliśmy się na fejsbooku na grupie osób które jeżdżą na rowerach. Zaczeliśmy pisać ze sobą, i dość dobrze nam się pisało mielsimy wiele tematów do rozmowy o zyciu codziennym, o pracy, o jeżdzie na rowerach i o górach o wyprawach o przeżyciach i doświadczeniach. Po dwóch tygodniach pisania zaproponował żeby do mnie przyjechał na rowerze (uprawia kolarzówkę szosowa) i tak się stało przyjechal i razem spotkalismy się, było fajnie bardzo się cieszyłam że do mnie przyjechał to był piękny prezent następnie pytał tydzien pozniej o moje plany na niedziele nie wiem co myslał ale powiedziałam że mam juz plany na niedziele i jadę gdzieś. Pisalismy do siebie i widziłam że był zainteresowany, lajkowal moje zdjęcia na fejsbooku i posty. Spotkaliśmy się drugi raz u niego, przyjechałam tym razem do niego pociągiem, wyskoczyliśmy w fajne tereny na rowerach i pochodziliśmy po zamkach oraz spędzilismy cały dzień ze sobą. Nie ukrywam że spotkania z nim byly dla mnie trudnym przeżyciem, mam lęk przed bliskością, przed spotkaniami odczuwalam silny lęk i dyskomfort, nie potrafiłam sobie wyobrazić tego ze on przyjedzie do mnie mnie do domu i odwiedzi. Nie potrafłam sobie wyobrazić spotkania i spedzenia czasu razem u niego ale nie poddawałam się i powiedziałam sobie spróbuje chce pojechać. Oczywiście popełniłam parę gaf, bo miałam zabrac rower do niego a nie zabrałam go. Nie dogadaliśmy się również co do stacji kolejowej z której miał mnie odbierać. Rozmowy telefoniczne miedzy nami były trudne dla mnie, pojawiał się silny lęk przed odbieraniem połaczeń z jego strony. Kiedy wybralismy sie na rowery wybrał trudna trase na której prawie bym sie popłakała bo były dość spore przewyższenia ale jakoś dałam rade, przy nim nie potrafiłam poczuc sie soba mimo że dawał mi do zrozumienia, ze nie mam się czego wstydzić. Czułam też ze nie potrafię sie przy nim otworzyc, rozmawiac na jakis temat czułam że sie zatracam i nie potrafię z nim normalnie porozmawiać brakowało mi tematów Nie było miedzy nami też kontaktu fizycznego, przytulenia, potrzymania za ręke otwarcia się, spojrzeń w oczy tego czego naprawde mi brakowało. Po spotkaniu u niego podziekowałam mu za super spedzony wspolnie dzien, on też mi podziękował. Nie ukrywam że podtrzymywanie kontaktu z nim jest dla mnie trudne i czuje że ten kontakt powoli robi się coraz rzadszy. Dwa ostatnie weekendy był w górach w Tatrach, zadzwonił do mnie dzień pożniej aby mi o tym opowiedzieć, rozmowa znowu zrobiła sie trudna dla mnie i nie potrafiłam mu powiedzieć o sobie co ja robiłam w weekend. Miałam problem opowiedziec mu to w prostych słowach. Czułam wtedy że jestem gorsza od niego, że ona ma bardziej ciekawe życie ode mnie. Ostatnia rozmowa była miedzy nami przez messenger taka ze pytałam co u niego napisał i on zapytał jakie mam plany na weekend, napisałam co planuje robic równiez zapytałam jego, on napisał że nie ma planow ja zaproponowałam żeby przyjechał do mnie a on że ciężko powiedzieć bo ma egzaminy maturalne (robił liceum weekendowo) a ja mu na to że 2 tyg przed sie nie nauczy za wiele i na tym sie rozmowa nam skończyla. Od ostatniego czasu nie mamy kontaktu. Nie wiem dlaczego ale przez lęk przed bliskościa i tym że im głebszy kontakt miedzy nami jest tym gorzej sie czuję prawie nie jem i nie spie, czasem chodzę nie przytomna, zapominam o wielu sprawach i rzeczach. Nie wie czy mu o tym powiedzieć niechce tez go zrazić soba z jednej strony ale z drugiej wszystko by wyjasniło. Chodziłam na psychoterapie 3 lata ale nic nie dało, Dwa razy byłam diagnozowana i stwierdzili schizoidane zab. osobowości mam byc w najbliższym czasie przyjeta na odzial psychiatryczny dzienny. Czy kiedykolwiek wygram z tymi uczuciami które sie we mnie dzieją kazdy terapeuta pyta mnie czy umiem przełamac te lęki? Odpowiedz brzmi w pewnych sytuacjach łagodzi ale im bliżej jestem z kims tym czuje sie gorzej i zatracam siebie, czuje sie uposledzona. Prosze o poradę
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Marciniak
Mgr Joanna Marciniak

Co mogą znaczyć takie problemy x nawiązywaniem relacji międzyludzkich?

Witam, mam 18 lat i odkąd pamiętam zmagam się z trudnościami w relacjach międzyludzkich. Zawsze miałem problemy w integrowaniu się z innymi, gdziekolwiek bym nie trafił - w szkole, na obozie wakacyjnym, na spotkaniu towarzyskim. Przede wszystkim nigdy nie potrafiłem... Witam, mam 18 lat i odkąd pamiętam zmagam się z trudnościami w relacjach międzyludzkich. Zawsze miałem problemy w integrowaniu się z innymi, gdziekolwiek bym nie trafił - w szkole, na obozie wakacyjnym, na spotkaniu towarzyskim. Przede wszystkim nigdy nie potrafiłem zachowywać się naturalnie, zawsze jestem spięty, nerwowy, unikam kontaktu wzrokowego, jestem powściągliwy w emocjach i w wyrażaniu opinii, a sam jestem bardzo podatny na opinię innych i niewrażliwy na pochwały. Znalezienie tematu do rozmowy, co innym przychodzi z łatwością, jest dla mnie wyczerpujące. Mogę wydawać się niesympatyczny i niezainteresowany, choć wcale tego nie chcę. Ponadto mam problemy z formułowaniem swoich myśli, jąkam się i mówię niewyraźnie, choć mam dość niski i dźwięczny głos. Jestem bardzo niepewny siebie, nie potrafię nawet stwierdzić, czy jakaś dziewczyna mi się podoba czy nie, czy chcę być w związku z drugą osobą czy nie. Nawiązywanie nowych znajomości i utrzymywanie ich jest dla mnie bardzo trudne. Cechują mnie apatia, poczucie bezcelowości, brak energii. Z drugiej strony samotność mnie dobija. Większość czasu spędzam samotnie w pokoju, odizolowany na własne życzenie. Każdy rok szkolny poświęcałem w dużej mierze na nauce, chcąc poprawić poczucie własnej wartości ocenami i osiągnięciami w konkursach, natomiast większość czasu wolnego przeznaczałem na samotnicze aktywności, tj. granie na komputerze, czytanie książek, oglądanie filmów, jazda na rowerze czy bieganie. Mimo że udawało mi się osiągać wyznaczone cele (np. zdanie prawa jazdy, uzyskanie tytułu finalisty w olimpiadzie), to pozostaję nieszczęśliwy i odczuwam brak drugiego człowieka, osamotnienie. Świadomość, że gdzieś tam są ludzie, którzy spełniają swoje marzenia, doświadczają, poznają, bawią się, rozwijają, łączą się w pary - dobija mnie. Obecnie trudność, z którą się zmagam, to znalezienie sobie pracy wakacyjnej, gdyż potrzebuję zaoszczędzić trochę pieniędzy na wyjazd na studia, by odciążyć trochę rodziców finansowo. Stres pojawia się jednak już przy wysłaniu CV, a co dopiero przy rozmowie kwalifikacyjnej, choć po szkole średniej nie szukam jakichś specjalistycznych,a raczej typowo wakacyjnych. Mam poczucie, że nic nie umiem konkretnego i do żadnej pracy się nie nadaję. Boję się popełnienia błędów za które dostanę burę od szefa lub nawet wypowiedzenie, boję się wrogich relacji ze współpracownikami, a przede wszystkim obawiam się, że mam zbyt niskie umiejętności interpersonalne, żeby pracować jako np. kelner czy sprzedawca. Poza tym na imprezach, na które jakimś cudem mnie zaproszono, nie potrafiłem się rozluźnić bez alkoholu. Ba, powiedziałbym, że ludzie wolą mnie takiego - wesołego i szalonego, a nie jak zawsze - mrukliwego, poważnego, unikającego kontaktu. Przy każdej okazji do zaprezentowania się z innej, lepszej strony nie potrafiłem znaleźć siły do przełamania się. Każde "wyjście do ludzi" kończyło się tym samym - obojętnością lub w najgorszym wypadku wrogością grupy. Już teraz, będąc po liceum i w trakcie pisania matur, czuję, że kontakty się pourywają i znowu zostanę sam, a nie wiem, czy będę w stanie się odnaleźć na studiach w Warszawie. Nie mogę jednak tak dłużej żyć w nadziei, że coś się odmieni, bo do tej pory nie zmieniło się dużo, choć pamiętam, że kiedyś panicznie się bałem imprez, spotkań towarzyskich, obozów wakacyjnych itp., a obecnie ten stres i lęk jest nieco mniejszy. Nie wiem, jaka jest przyczyna reakcji organizmu na sytuacje społeczne, czy jest to forma jakiejś fobii społecznej, dystymii czy depresji, czy ma to podłoże genetyczne, skoro już w przedszkolu miałem problemy w bawieniu się z innymi dziećmi. Wobec tego pytam, czy powinienem z wyżej opisanym problemem skierować się do poradni zdrowia psychicznego? Czy jest to coś, z czym mogę sam sobie poradzić, czy biorąc pod uwagę długotrwałość problemu powinienem się skonsultować ze specjalistą? Obawiam się konieczności stosowania leków i skutków ubocznych ich stosowania, a także czuję pewną niepewność, bo mogę trafić na psychiatrę czy psychologa zachowującego się nieprofesjonalnie.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Agnieszka Górna
Mgr Agnieszka Górna

Jak radzić sobie z tym natłokiem myśli?

Witam. Mężczyzna 24 lata (96’). Mam ostatnio problem z tym wiekiem. Moje poczucie bycia młodym się trochę zmniejszyło. Od zawsze byłem introwertykiem. Ogólnie jakoś nigdy mnie to nie uwierało ale patrząc z innej perspektywy to myśle sobie że może mogłem... Witam. Mężczyzna 24 lata (96’). Mam ostatnio problem z tym wiekiem. Moje poczucie bycia młodym się trochę zmniejszyło. Od zawsze byłem introwertykiem. Ogólnie jakoś nigdy mnie to nie uwierało ale patrząc z innej perspektywy to myśle sobie że może mogłem być bardziej otwarty do ludzi i bardziej chwytać momenty że tak powiem. Ogólnie zawsze miałem poczucie że do nikogo nie należę, ciężko mi być w bliższej relacji z kimś czy to z kolegami/dziewczynami, zawsze nie umiałem przyciągnąć do siebie ludzi, często sam nie chciałem przez mój introwertyzm ale też poczucie że te osoby są nie dla mnie. I boje się że niedługo uznam patrząc na rówieśników i na swoje życie (które według mnie było zbyt stonowane przez to że jestem skryty, nieśmiały itd.) że nie umiem korzystać z młodości, przeżywania i zaraz będę starszy i już będzie za późno i będzie mi z tym źle. Oraz boje się być „pełnoprawnym dorosłym blisko 30stki i po. Bo to już dla mnie oznacza poważne/smutne życie. Patrzę ludziom na wiek, jak w danym wieku ktoś wygląda i boje się zmienić w kwestii wyglądu że zaraz będę wyglądał starzej itd. Niby jestem młody metrykalnie ale martwię się często o to że będzie tylko gorzej. Czas mi szybko idzie i czasami mam poczucie zagubienia. Od kilku miesięcy intensywnie myśle o tym wszystkim naraz to czuje się bardziej znerwicowany niż kiedyś. Myśl o byciu dorosłym, ożenieniu się, mieniu dzieci chce żeby cały czas to było coś odległego. Nawarstwiło się to od początku roku. Niektóre z tych myśli mi się przejawiały mi się już wcześniej ale stopień był bardzo lekki nawet niewinny taki przebłysk. Ale teraz to już jest kompletnie inna skala.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Co robić, jeśli dziewczyna mnie ignoruje?

co zrobic jezeli dziewczyna mnie daje kosza przy kazdej okazji a wiem, ze ja sie jej podobam. Miłego dnia
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jak poprawić relacje z moją mamą?

Rok temu wyjechalam z rodzinnego miasta na studia. Przed studiami mieszkałam z mamą tylko ja. W okresie studiowania przyzwyczaiłam się do tego, że staję się bardziej samodzielna i dorosła. Przez pandemię wróciłam do domu i totalnie nie dogadaję się z... Rok temu wyjechalam z rodzinnego miasta na studia. Przed studiami mieszkałam z mamą tylko ja. W okresie studiowania przyzwyczaiłam się do tego, że staję się bardziej samodzielna i dorosła. Przez pandemię wróciłam do domu i totalnie nie dogadaję się z mamą. Strasznie mnie denerwują ciągle pytania kto dzwonił, gdzie idziesz, kto napisał itp...pyta dosłownie o wszystko. Ona nie rozumie, że mam 20 lat i nie chcę o wszystkim jej mówić oraz to, że chcę mieć odrobinę prywatności. Czasem nie mam ochoty z nią rozmawiać, bo czuję się jak na wywiadzie, a ona tylko na mnie krzyczy, że ja nie chcę z nią rozmawiać. Chcę, ale nie w formie wywiadu. Każda próba tłumaczenia jak to wygląda z mojej strony kończy się wjeżdżaniem na psychikę np że boli ją serce, albo inne gorsze o których nie będę pisać. Dostaje ataków furii i widzi winę tylko we mnie. Wiem, że jestem młodsza i mało wiem o życiu, ale nie uważam, ze wina leży tylko po mojej stronie.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Alicja Maria Jankowska
Mgr Alicja Maria Jankowska
Patronaty