Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 9 1 5

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Rozstanie: Pytania do specjalistów

Dlaczego on się ode mnie odsuwa?

Mam 24 lata i parę miesięcy temu poznałam interesującego faceta, 31 lat, kulturalny, inteligentny, oczytany i dosyć sympatyczny, a na dodatek wolny. Postanowiliśmy się spotykać, ale na tzw. luźnej stopie, choć od czasu do czasu z dozą namiętności. Oczywiście znajomość...

Mam 24 lata i parę miesięcy temu poznałam interesującego faceta, 31 lat, kulturalny, inteligentny, oczytany i dosyć sympatyczny, a na dodatek wolny. Postanowiliśmy się spotykać, ale na tzw. luźnej stopie, choć od czasu do czasu z dozą namiętności. Oczywiście znajomość rozwijała się stopniowo, chodziliśmy do kina, na spacery. Ogólnie rzecz biorąc, kontakt był na bieżąco, a głównie z jego strony. Był tą stroną aktywniejszą. Relacja z biegiem czasu jak dla mnie przerodziła się w bardzo miłą i nieco namiętną znajomość między dwojgiem ludzi. Myślę, że nie skłamię jak powiem, że obojgu z nas to odpowiadało. Niestety w pewnym miesiącu tuż przed wakacjami nie potrafiliśmy się zgrać terminami, aby spotkać. Później rozpoczął się sezon urlopowy, który również nie sprzyjał spotkaniu ze względu na jego dłuższą nieobecność. Kontakt jednak jako taki między nami istniał, choć głównie poprzez wymianę wiadomości, choć chyba głównie tym razem z mojej strony. Muszę dodać, że ku mojemu zaskoczeniu czułam się z nim znakomicie i wbrew pozorom z czasem chyba zaangażowałam emocjonalnie.

Niestety po jego urlopie nieoczekiwanie zanikł kontakt, nawet do tego stopnia, że zaczęłam pisać i pytać o powód jego milczenia. Czułam, że jednak coś się zmieniło. Z czasem w odpowiedzi dostałam wiadomość, iż znajomość jest nadal taka sama jak na początku, czyli jeśli ktoś ma ochotę to pisze i jeśli druga strona ma czas i chęci, to się spotykamy, a jeśli nie, to nie i nie ma problemu wg niego, lecz rozmów czy spotkań nadal nie było. Próbowałam raz z kinem, okazało się, że już to widział, a więc pomyślałam no dobrze, zdarza się. Później nieco napisałam może spacer, ale odpisał, że dzisiaj nie rady i innym razem. Czułam się dziwnie, ale pomyślałam, może to robi w odwecie, że ja przed jego urlopem nie miałam czasu, ale skoro odzywał się na ostatnią chwilę, kiedy byłam już umówiona, to już nie wypadało odmówić. W miarę czasu i zadawanych przeze mnie pytań (tzn. wiadomości, które opisywały sytuację szczerze jak się czuję, jak było, a jak jest obecnie) znowu dostałam wiadomość, iż owy mężczyzna ma różne chwile w swoim życiu i czasem potrafi się tak spotykać jakby celem zaspokojenia potrzeby bliskości, lecz nie zawsze, gdy ktoś go nie kocha czy on kogoś. Dodał, iż wie, że to egoistyczne, ale tak działa i za to przeprosił. Przykre, ale nigdy bym nie powiedziała, że tak się zachowa.

Moje pytanie brzmi, jeśli już nie mogę liczyć na miłość to czy przynajmniej na powrót tego co było między nami, choćby swobodnego spotykania się? Cóż stało się powodem takiej zmiany zachowania? Ciężko mi było w ostatnim okresie pogodzić się z tak nagłą zmianą sytuacji, a w dodatku nie znając jej powodu. Mimo, iż otrzymałam informację od Niego, to wciąż chyba tego nie rozumiem. Jak można z postawy tak aktywnej przejść do totalnie milczącej? Trzeba dodać, że właściwe dostałam odpowiedzi na moje pytania. Bardzo mi brakuje tego co było, jak było... Brakuje Jego osoby. Rozumiem, iż nikt nikomu nic nie obiecywał oraz że do miłości nie można też nikogo zmusić. (Nie spodziewałam się, że jest takim facetem, który mi bardzo będzie odpowiadał, a mało tego sądziłam, że będzie się to rozwijało). Dziękuję.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Związek ze starszym mężczyzną, zdrady, rozstanie i chęć powrotu

Mam 18 lat i byłam z mężczyzną, który ma 39. Nasz związek trwał prawie 3 lata, byliśmy bardzo w sobie zakochani i cały czas była fascynacja. Mój problem polega na tym, że on gdy ja byłam młodsza wywinął mi...

Mam 18 lat i byłam z mężczyzną, który ma 39. Nasz związek trwał prawie 3 lata, byliśmy bardzo w sobie zakochani i cały czas była fascynacja. Mój problem polega na tym, że on gdy ja byłam młodsza wywinął mi numer, ponieważ po stosunku ze mną powiedział mi ubieraj się nie ma już czasu - okazało się wtedy, że był w związku. Nie mogłam sobie z tym w ogóle poradzić. Po długim czasie wróciliśmy do siebie, ale ja go zdradziłam. Najgorsze jest to, że byłam z nim, zrywałam albo on i musiał patrzeć na moich następnych adoratorów. Widział jak się z nimi całuję, przytulam, ja też widziałam jak on to robił. Teraz problem jest następujący: minęły 4 miesiące od kiedy ze sobą nie jesteśmy, nie wiem kompletnie co mam robić, ma dziewczynę, którą też przede mną ukrywał, a jednocześnie sypiał ze mną i z nią. Dowiedziałam się o tym później. Kiedy był nasz ostatni raz powiedział mi, że nic ona dla niego nie znaczy, że jego nie pociąga itp. i może robi to w ramach zemsty i sam nie wiem. A w ten piątek co był widziałam ich razem. Prosiłabym o pomoc. To jest napisane bardzo w skrócie, ale sobie kompletnie nie radzę. Chcę żeby do mnie wrócił, strasznie go kocham i nie chcę innego.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Niedopasowanie w związku, rozstanie i chęć powrotu

Witam. Mam straszny problem. I nie wiem jak sobie z tym poradzić. Ja mam 20 lat, a mój były już partner 23. Byliśmy ze sobą rok i 7 miesięcy, teraz w niedzielę zerwał ze mną. Nasz związek był udany, byłam...

Witam. Mam straszny problem. I nie wiem jak sobie z tym poradzić. Ja mam 20 lat, a mój były już partner 23. Byliśmy ze sobą rok i 7 miesięcy, teraz w niedzielę zerwał ze mną. Nasz związek był udany, byłam jego drugą dziewczyną, z pierwszą zerwał również po takim czasie, lecz z tamtą nie pasowali do siebie i nie chciał z nią już żadnych kontaktów, a ona jest już mężatką. Bardzo długo zabiegał o mnie, mieszkamy blisko siebie, długo się przekonywałam do niego, bo bałam się uczucia, a on każdemu ze swoich znajomych mówił, że muszę być jego, bo wie, że to ja jestem tą kobietą. Jesteśmy dwa nerwusy, aczkolwiek on bardziej. Zaakceptowała mnie jego rodzina, znajomi, on wszystko dla mnie robił, co tylko chciałam i wzajemnie, każdy nam zazdrościł dopasowania, ale w towarzystwie często sprzeczaliśmy się, ponieważ byłam strasznie zazdrosna jak się gdzieś popatrzył na jakąś dziewczynę, albo złośliwa, jak za dużo wypił. Często też wynikała z tego kłótnia, ale szybko się ona kończyła.

Generalnie było nam razem cudownie, nawet w sferze intymnej byliśmy idealnie dopasowani. Od 2-3 miesięcy zaczęło się jakoś psuć. On zaczął cwaniakować, dogryzać, ja miałam gorsze napady zazdrości, złośliwości wobec niego, aż 3 tygodnie temu wybuchło i uderzyłam go kilkanaście razy, a on mnie raz. Byliśmy pod wpływem alkoholu, poleciało wiele niepotrzebnych słów, mieliśmy tydzień ciszy, lecz nalegałam na spotkanie. Spotkaliśmy się, przeprosiłam go, ale już wtedy chciał zerwać ze mną, bo jego zdaniem przegięłam, ale obiecałam mu, że to się nigdy nie powtórzy, ale był zacięty, nie chciał być już ze mną. Ciągle łapał mnie za rękę, przytulał i miał łzy w oczach, a ja mu obiecałam, że tak się nie stanie i niech da mi szansę i wtedy mi powiedział, że może będzie tej decyzji żałował, ale strasznie mnie kocha i byliśmy razem. Cudowne chwile trwały tydzień, poszliśmy na imprezę ze znajomymi i dogryzłam mu pewnym jednym tekstem, za który nerwy mu puściły, wyszedł i zostawił mnie samą. Na drugi dzień nic się nie odzywał, więc ja napisałam, a on, że któregoś dnia się spotkamy, to sobie to wyjaśnimy. Ja już nie mogłam czekać i napisałam, że jeżeli chce zerwać ze mną, to niech powie mi to prosto w oczy, bo już nie będę czekać, a on przyjechał i powiedział, że nie udało się nam, że kocha, ale straciłam swoją szansę. Zaczęłam go prosić, błagać, wpadłam w szał, ale on powiedział, że życzy mi szczęścia, że jestem wspaniałą kobietą, ale nie jesteśmy dla siebie. Prosiłam go nadal i powiedziałam, że ja będę w sercu skrycie czekać, a jeżeli nie ma sensu, to niech to napisze, a on stwierdził, że na dzisiaj nie ma na to wszystko siły i żebym była silna i twarda i że dziękuje za wszystko i przeprasza. I że zawsze mogę na niego liczyć;/

Dałam mu spokój, nie odzywam się, nie narzucam, ale ja głupieję, nie mogę nic zrobić. Czy on jeszcze wróci do mnie? Czy jest jakaś szansa? Czy ja mam się do niego po miesiącu odezwać? Z tego co teraz znajomi mi mówili to pracuje cały czas albo pije, ale boję się, że już nie wróci, bo to typ honorowego i upartego faceta, jak on mówi nie, to nie. Każdy mi mówi, że jak kocha to wróci, ale tracę nadzieję, ponieważ jak się zaparł, to może sobie już mnie odpuści. A może nie kochał. Mam milion pytań w głowie. Proszę o szczerą odpowiedź co dalej, bo tak się nie da żyć.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak odzyskać miłość mojego życia?

Witam! Moje pytanie będzie chaotyczne. Nie wiem, co mam zrobić, odeszła ode mnie dziewczyna, byliśmy ze sobą 3,5 roku. Kiedyś w moim życiu pewna kobieta zniszczyła i zakopała głęboko moje uczucia, uczucie kochać. Po roku poznałem Magdę. Magda walczyła o...

Witam! Moje pytanie będzie chaotyczne. Nie wiem, co mam zrobić, odeszła ode mnie dziewczyna, byliśmy ze sobą 3,5 roku. Kiedyś w moim życiu pewna kobieta zniszczyła i zakopała głęboko moje uczucia, uczucie kochać. Po roku poznałem Magdę. Magda walczyła o moje uczucia, dając mi wiele miłości, ale ja nie zawsze to doceniałem. Mieszkaliśmy 3 lata ze sobą u moich rodziców. Moi rodzice kochają Magdę jak własną córkę. Rok temu coś się ze mną stało, zerwałem z nią pod wpływem emocji. Wiele się w tym okresie u mnie działo. Zburzyli mi dom pod budowę drogi, umarła mi babcia, do tego moja mama dostała udaru mózgu, ale Magda była blisko mnie, pomimo tego co zrobiłem, nie odpychałem jej.

Zeszliśmy się ponownie, mówiła że nigdy mnie nie zostawi, że mnie bardzo kocha, to samo powtarzała mojej mamie. 25.12.2011 r. pokłóciliśmy się, nawet nie wiem o co. Wyjechała do rodziców, mówiąc że potrzebuje czasu, musi to przemyśleć odpocząć mówiąc - daj mi czas, daj nam czas. Do 23 stycznia przemyślałem wszystkie błędy, cały nasz związek zrozumiałem jak bardzo ją kocham, jak bardzo mi jej brak. Jest kobietą mojego życia. 23 stycznia zerwała ze mną, mówiąc że nie zamyka furtki, że nie wie, może wróci za 2 tygodnie, miesiąc, może pół roku. Mówiła, że chce, żebyśmy się widywali na kawie, chodzili na spacery, wiem że nadal mnie kocha. Rozmawiałem z nią, powiedziałem, że to, o co walczyła ma teraz przed sobą, że możemy, mogę to naprawić. Nie zabrała wszystkich swoich rzeczy.

Nie wiem, co mam robić, nie jem zgubiłem już 10 kg. Piję tylko kawę i palę papierosy. Usypiam z jej bluzą, tak bardzo brak mi jej zapachu. Powiedziała, że nie wierzy, że się zmieniłem w tak krótkim czasie. Zmieniłem się, zrozumiałem, np. dzwoni do mnie, że dojechała z pracy do domu, pisze esemesy Dzień dobry, milutkiego dnia, zaczynam wariować. Nie potrafię bez niej żyć. Widujemy się około raz na tydzień. Walczę o nią, ale chyba co tylko mogłem, to zrobiłem. Nie wiem co dalej. Nie dopuszczam myśli w głowie, że już nie będziemy razem. Z dwóch stron mamy przyjaciół. Mój przyjaciel i jej przyjaciółka, mówią żebym odpuścił, żeby Magda zatęskniła za mną, ale ja nie wiem jak. Boję się, że stracę ją na zawsze. Moje emocje są na skraju wytrzymałości. Ile to może potrwać i czy jest. Jakaś nadzieja, że wrócimy do siebie? Ja ją kocham i z tego co wiem, Magda kocha mnie. Proszę o pomoc i przepraszam za taką chaotyczną słów. Ale nie potrafię zebrać myśli normalnie. Mam 28 lat. Magda ma 25.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Koniec 3-letniego związku

Witam, 2 tygodnie temu rozstałam sie z mężczyzną, z którym byłam 3,5 roku. Zostawił mnie, mówiąc, że mnie nie kocha, że nie czuje do mnie tego samego co na początku, że nie jestem osobą, z którą chce układać sobie życie....

Witam, 2 tygodnie temu rozstałam sie z mężczyzną, z którym byłam 3,5 roku. Zostawił mnie, mówiąc, że mnie nie kocha, że nie czuje do mnie tego samego co na początku, że nie jestem osobą, z którą chce układać sobie życie. Mieliśmy razem zamieszkać, cały czas utwierdzał mnie w przekonaniu, że chce tego tak samo jak ja, to była jego inicjatywa. Powiedział, że już od maja czuł, że coś w tym związku nie gra, że sie wypalił. Dlaczego czekał - aż 7 miesięcy - na to, aby powiedzieć mi o tym i to przed samymi świętami... Pytałam, czy ma kogoś innego, odpowiedział, że nie, ale nie wyklucza takiej możliwości, że chciałby. Dodam, że mamy 26 lat. Zaproponował przyjaźń. A ja nie potrafię się z tym pogodzić i bardzo mi go brakuje, bardzo go kocham.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Złe traktowanie partnera w związku, rozstanie i chęć odbudowania relacji

Witam! Tydzień temu zerwał ze mną chłopak, bo nie mógł ze mną wytrzymać. Byłam egoistyczna, egocentryczna, robiłam mu awantury z byle powodu, na siłę chciałam znaleźć na niego jakiegoś haka, by udowodnić, że mnie zdradza, oszukuje, nie kocha. Ja...

Witam! Tydzień temu zerwał ze mną chłopak, bo nie mógł ze mną wytrzymać. Byłam egoistyczna, egocentryczna, robiłam mu awantury z byle powodu, na siłę chciałam znaleźć na niego jakiegoś haka, by udowodnić, że mnie zdradza, oszukuje, nie kocha. Ja go kochałam i kocham bardzo. On też mnie kochał. Powiedział, że na razie nie może ze mną być, bo się do mnie zraził, że wytrzymywał długo wszystko, ale koniec. Mówi, że nie wie czy mnie kocha, prosi bym mu nie zadawała tego pytania, lecz mimo zerwania dzwoni często i pisze, nawet z byle powodu, ot tak, co u mnie słychać, choć unika kontaktu twarzą w twarz. Nie chce do mnie przychodzić ani nawet usiąść w 1 ławce na wykładzie. Z tymże, jak mówię dzwoni i pisze często. Bardzo nie lubi, gdy zaczynam rozmowę o naszym rozstaniu, gdy pytam, czy mnie kocha, gdy pytam, czy mam jeszcze u niego szanse, wtedy się irytuje.

Ja nie umiem przyznawać się do winy zbyt często, ale zadzwoniłam do niego i powiedziałam, że bardzo go kocham, że jest dla mnie bardzo ważny, że jakby mi dał jeszcze 1 szansę to bym była dla niego najlepsza jaka tylko umiem, że bym go szanowała i kochała bardzo, że bardzo żałuję że byłam niedobra i zdaję sobie sprawę z każdego błędu jaki popełniłam. On na to, że już jest trochę za późno, bo mnie wiele razy prosił bym się zmieniła lub choć trochę opanowała, a ja nic (bo nie sadziłam, że mnie zostawi, a ja go kocham mimo wszystko), że na razie nie chce ze mną być i nie może mi nic obiecać, ani że na pewno teraz do mnie nie wróci. Mówi, że chce pobyć trochę swoim życiem i żebym ja zrobiła to samo.

Ja mam ciężki charakter, może przez to, że jak byłam mała, mój tata nas zostawił i umawiał się ze mną często na spotkania i nie przychodził lub potem przychodził po roku czasu. Może dlatego szukałam winy w moim ukochanym, ale naprawdę bardzo go kocham. I myślę, że on mnie też, bo po co by dzwonił i pisał, skoro byłam dla niego na tyle zła i przykra, że mnie zostawił? Dodam również, że ciężko będzie mi znaleźć drugiego takiego. Jest starszy, ma swoje wartości, nie uległ metroseksualizmowi, czy ogólnie dobie popkultury dzisiejszej i internetu. Nie mogę bez niego żyć, co mam zrobić? Czy mam walczyć i mu się narzucać, czy usunąć się w cień? Proszę o pomoc, jestem gotowa się zmienić dla niego i dla samej siebie. Mieliśmy cele, ideały, plany, teraz to wszystko zniknęło. Ostrzegał, że jeśli się nie opamiętam, to kiedyś nie wytrzyma i odejdzie, ale nie wierzyłam, że to zrobi, bo to była silna miłość. Co mogę zrobić, żeby go odzyskać? Jak mam się zachowywać? Jak udowodnić mu swoją zmianę? Jak przetrwać, jeśli by to miało trwać rok, taki stan zawieszenia? Czy on mnie może jeszcze kochać?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak poradzić sobie po zakończeniu romansu?

Witam! Nie wiem jak mam opisać swój problem. Czytałem dużo na temat depresji i wychodzi, że mam wszystkie jej objawy. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Otóż byłem z kobietą starszą ode mnie o 16 lat. Ma męża i...

Witam! Nie wiem jak mam opisać swój problem. Czytałem dużo na temat depresji i wychodzi, że mam wszystkie jej objawy. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Otóż byłem z kobietą starszą ode mnie o 16 lat. Ma męża i syna, który skończył 18 lat. Mają wspólny dom. Poznałem ją w pracy. Kiedy ją poznałem, dużo rozmawialiśmy. Nigdy nie czułem do kogoś czegoś takiego jak do niej. Od pierwszego dnia opowiadałem jej o sobie wszystko. Ona również mi o sobie opowiadała, opowiadała o swoim życiu jeszcze zanim ze sobą zaczęliśmy być, jeśli można to tak nazwać, ponieważ byliśmy ze sobą w pracy, rzadko się spotykaliśmy po pracy. Ciągle mnie pocieszała, mówiąc że ze swoim mężem jest tylko dlatego, że mają kredyt na dom i muszą go razem spłacać. Kiedy zapytałem ją, czy go kocha mówiła mi, że nie i nigdy go nie kochała, tylko potrzebowała kogoś, z kim mogłaby wychowywać syna. Ciągle mówiła mi, że z nikim nie było jej tak dobrze jak ze mną.

Gdy skończyliśmy nasz związek zapytałem się, dlaczego podjęła taką decyzję, odpowiedziała mi, że ciężko jej żyć z dwoma facetami. Od tego czasu przestałem jej ufać i zacząłem zastanawiać się, kiedy mnie okłamywała i czy mówiła prawdę w tym, co do mnie czuje. Ciężko mi będzie o niej zapomnieć z dwóch powodów. Po pierwsze, nie chcę o niej zapominać, bo ją kocham - jestem o tym przekonany. Po drugie, pracujemy ze sobą, pracujemy na dwie zmiany, ale i tak jesteśmy przez godzinę razem i kiedy ona kończy swoją zmianę i wychodzi do domu, ja nie wiem co mam robić. Mam problemy ze snem, straciłem apetyt, palę po 2 paczki papierosów, choć miałem rzucać. Próbuję też zapomnieć za pomocą alkoholu, ale potem mam chore myśli. Proszę o poradę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Czy powinnam z nim zerwać?

Jesteśmy razem 2,5 roku. Do niedawna wszystko było w porządku, co prawda często się kłóciliśmy, ale czułam że mnie kocha. Ostatnio powiedział mi, że już nie kocha mnie tak jak kiedyś, że kocha mnie tak pół na pół, ja nie...

Jesteśmy razem 2,5 roku. Do niedawna wszystko było w porządku, co prawda często się kłóciliśmy, ale czułam że mnie kocha. Ostatnio powiedział mi, że już nie kocha mnie tak jak kiedyś, że kocha mnie tak pół na pół, ja nie jestem w stanie tego zrozumieć. Oboje jesteśmy uparci, ja też często robiłam z igły widły, ale zależy mi na nim i jestem w stanie się zmienić dla niego. Wydaje mi się, że ostatnio bardzo dużo zrobiłam ze swoim charakterem, ale on tego nie docenia. Kiedy dzwonię, on nie odbiera, mimo że może, nie przytula się, nie chce rozmawiać ze mną. Wczoraj powiedział, że chyba musimy zrobić przerwę i że jest pewien, że i tak niedługo się rozstaniemy. Boli mnie, kiedy to słyszę. Poza tym on mówi, że na pewno się nie zmieni. Jest bardzo obojętny. Mam zerwać, a jeśli tak to w jaki sposób?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Chęć odbudowania związku po rozstaniu z chłopakiem

Witam! Mam problem z chłopakiem. Byliśmy razem 4 lata. Wszystko skłaniało się do zaręczyn. Nigdy się nie kłóciliśmy, mamy wiele wspólnych zainteresowań. Czasem były tylko smutne sytuacje w związku z tym, że on miał dla mnie za mało czasu....

Witam! Mam problem z chłopakiem. Byliśmy razem 4 lata. Wszystko skłaniało się do zaręczyn. Nigdy się nie kłóciliśmy, mamy wiele wspólnych zainteresowań. Czasem były tylko smutne sytuacje w związku z tym, że on miał dla mnie za mało czasu. Mieszkamy od siebie 170 km (ja studiuję). On pracuje, amatorsko uprawia piłkę nożną i uwielbia oglądać mecze. Ja jeśli przyjeżdżałam na weekend do domu, to chciałam spędzać z nim czas, a on czasem wolał iść oglądać mecz z kolegami. Ostatnio jednak nie wytrzymał i stwierdził, że powinniśmy się rozstać, bo on też źle się czuje, że nie może spełnić moich oczekiwań. Oczywiście próbowałam mu wytłumaczyć, że damy sobie radę, że możemy znaleźć rozwiązanie, jednak on powiedział, że jeśli teraz będziemy dalej razem, to wszystko się skumuluje i on wybuchnie. Jeśli się rozejdziemy, to kto wie, może za pół roku, może później zmądrzejemy i znów wrócimy do siebie. Jestem pewna, że nie ma innej dziewczyny. Dodatkowo niedawno otworzył swoją firmę - myślę, że może to wszystko na raz go przerosło.

Dużym problemem jest to, że on nigdy nie potrafił rozmawiać o swoich problemach, sam chciał sobie z tym radzić, aż w końcu wszystko się skumulowało. Nie powiem, był dla mnie dobry, bardzo o mnie dbał i chciał zarabiać dobrze, by zapewnić stabilność finansową naszej rodzinie. Nie wiem co mam robić dalej. Od miesiąca nie jesteśmy razem. Wczoraj do niego napisałam, czy byśmy się nie spotkali tak po przyjacielsku (mówił, że będzie chciał utrzymywać kontakt). Nie zgodził się, bo nie jest na to jeszcze gotowy, ale pisaliśmy przez dłuższy czas. Bardzo miłe były te SMS-y, wysyłał buźki. Myślę, że boi się spotkać, bo wie, że jeśli by do tego doszło, to emocje i uczucie by wzięły górę i byśmy wrócili do siebie. Wiem, że on też mnie bardzo kocha i jeśli to prawdziwa miłość, to będziemy razem. Jednak ja nie chcę tracić ani chwili bez niego. Z jednej strony wiem, że powinnam dać mu czas wszystko przemyśleć, z drugiej boję się, że natłok zajęć i brak czasu sprawią, że przyzwyczai się do tego stanu rzeczy i po prostu przestanie tęsknić. Co powinnam zrobić, może pojechać do niego pod jakimś pretekstem? Mimo wszystko zobaczyć się z nim? Czy na razie odpuścić i czekać czy napisze? Wiem, że to ten jedyny tylko trochę się pogubił...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Jak zerwać z dziewczyną, nie raniąc jej uczuć?

Witam, mam 18 lat. Jakiś miesiąc temu przyjaciółka napisała mi esemesa, że stałem się dla niej kimś bliższym niż tylko przyjacielem i od pewnego czasu coś do mnie czuje. Byłem w ogromnym szoku, czytając tego esemesa. Nasza wspólna przyjaciółka przez...

Witam, mam 18 lat. Jakiś miesiąc temu przyjaciółka napisała mi esemesa, że stałem się dla niej kimś bliższym niż tylko przyjacielem i od pewnego czasu coś do mnie czuje. Byłem w ogromnym szoku, czytając tego esemesa. Nasza wspólna przyjaciółka przez cały miesiąc powtarzała mi, że powinienem do niej podejść i powiedzieć jej, że chciałbym z nią chodzić, tylko że ja nic do niej zbytnio nie czuję, jest dla mnie tylko przyjaciółką. Dziś podeszła do mnie i zapytała się czy chce z nią być, a ja naiwny tego nie przemyślałem i zgodziłem się. Od powrotu ze szkoły nie mogę przestać myśleć o tym, co zrobiłem. Boję się powiedzieć jej prawdę, że tak naprawdę nic do niej nie czuję. Proszę o pomoc. Pozdrawiam!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak pogodzić się z końcem związku?

Dzień dobry. Cztery miesiące temu porzucił mnie chłopak, pisząc SMS, że nie chce się wiązać i nie widzi dalszej przyszłości z tej znajomości, tak jak ja bym tego chciała i przeprasza. Byliśmy przeszło pół roku ze sobą i z tego...

Dzień dobry. Cztery miesiące temu porzucił mnie chłopak, pisząc SMS, że nie chce się wiązać i nie widzi dalszej przyszłości z tej znajomości, tak jak ja bym tego chciała i przeprasza. Byliśmy przeszło pół roku ze sobą i z tego co wiem, był w związku 1,5 roku i partnerka go zdradziła. Podobno bardzo to przeżył. Od tego czasu jakoś nie mogę się pozbierać, często płaczę, jestem rozdrażniona, nic mi się nie chce. Człowiek, którego pokochałam okazał się nie wart moich uczuć. Wszystko wydaje się nie mieć sensu. Chciałabym zapomnieć, by mniej bolało, ale nie wiem, jak mam sobie z tym poradzić. Jak mam zapomnieć i próbować żyć dalej, skoro wszystko mi o nim przypomina, zdjęcia, wycieczki i podróże. Wszystko to miało jakoś sens, teraz w nic już nie wierzę, bo wszystkie wartości i wręczane kwiaty dla mnie miały jakąś wartość, dla niego widocznie nie. Proszę o radę, jak mam zapomnieć i żyć dalej, i czemu tak postąpił. Pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Joanna Gładczak
Lek. Joanna Gładczak
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak odzyskać byłą dziewczynę?

Witam, mam 27 lat. Byłem z dziewczyną (ma 26 lat) ponad 2 lata i byliśmy zaręczeni, mieliśmy w spólne plany, budowa domu i ślub i... Rozstaliśmy się, bo M. twierdzi, że nie może ze mną wytrzymać. Bardzo ją kocham i...

Witam, mam 27 lat. Byłem z dziewczyną (ma 26 lat) ponad 2 lata i byliśmy zaręczeni, mieliśmy w spólne plany, budowa domu i ślub i... Rozstaliśmy się, bo M. twierdzi, że nie może ze mną wytrzymać. Bardzo ją kocham i nie mogę o niej zapomnieć, nie śpię po nocach, tylko myślę o niej, choć od rozstania minęły dwa miesiące. Proszę ją, aby dała mi ostatnią szansę, lecz ona nie chce się zgodzić. Nie wiem jak mogę zdobyć jej zaufanie jeszcze raz. Dodam jej wypowiedź na mój temat, to co ona myśli o mnie, może to coś pomoże w odzyskaniu jej i zdobyciu jej zaufania. To jest wypowiedź, którą wysłała mi na @!

"Mam do Ciebie ogromny żal. Żal za to co mi zrobiłeś i jak się to potoczyło. W życiu nie czułam się tak bezradna. Nie szanowałeś Mnie. Nie doceniłeś mnie jako kobiety, która zrobiłaby dla Ciebie wszystko. Zachowałeś się delikatnie mówiąc jak drań i to mnie najbardziej bolało. Były dni kiedy byłeś fajny, normalny, a były i takie kiedy mówiłeś mi tyle przykrych rzeczy, że choćby z ich powodu nie chcę być z Tobą. Wracam myślami do tych złych rzeczy, które się między nami wydarzyły, bo nie mogę ich strawić. Zmuszałeś mnie do zachowywania się tak jak ja nie chciałam, jak nie jest to do mnie podobne, nie dla mnie naturalne. Robiłam dla Ciebie wszystko co mogłam, wspierałam zawsze, nieważne czy złościłeś się czy płakałeś, czy śmiałeś się czy dziwiłeś. Byłam przy Tobie jak piłeś i jak byłeś trzeźwy, ścierpiałam wszystkie Twoje humory, fochy, byłam obok choć w myślach płakałam, choć się złościłam i mówiłam sobie, że już nigdy nie dam się tak traktować. Dałam się traktować jak... Dałam się wykorzystać, wierzyłam w każde Twoje słowo. Tyle razy dawałam Ci szansę i nic z tego nie wychodziło. Boli to jak diabli, że dałam Ci serce a w zamian dostawałam zawsze po głowie od Ciebie. Nie wiem, czy Ty wiesz, co to miłość, nie wiem, myślę, że nie umiesz kochać. Bo dla mnie miłość to szczerość, zaufanie, wspieranie się w każdej sytuacji, bezpieczeństwo, lojalność, uczciwość, szacunek. Między nami tego nie było. Szczerości z Twojej strony nie było, bo nigdy mi wszystkiego nie mówiłeś. Zaufania było minimum. Byłeś niepewny i przez to nigdy nie miałam pewności czy mogę na Ciebie liczyć, nigdy nie mogłam być pewna twojego zachowania, tego kiedy wybuchniesz, co ci się może nie spodobać. A może mi się wydawało, że wtedy się kochaliśmy, może to nie była miłość z Twojej strony, a jedynie chęć wyrwania się z domu? Nie wiem. Bolało mnie, że gdy byłam o coś wkurzona, to nigdy sam mnie nie przytuliłeś, tylko byłeś zimny, oschły, nie interesowałeś się tym, że się czymś martwię. Zawsze tylko mi mówiłeś, że mi się coś uwidziało. Zawsze to ze mną był jakiś problem, a nigdy z Tobą. Jak to jest możliwe, że ja taka kochająca Cię ponad wszystko zawsze źle robiłam, a Ty, który mnie tak krzywdziłeś, zawsze byłeś OK? Ja tak nie potrafię, chcę założyć rodzinę, mieć kochającego męża, który będzie na mnie czekał po pracy. Który będzie uczciwy. Zawsze coś się działo, że nic nie szło po mojej myśli. Zawsze miałeś tysiąc wymówek na swoje zachowanie, zawsze trudności widziałeś w innych, a nie w sobie. Samokrytycyzmu to Ty nie masz wcale. Nie potrafisz wziąć się za życie, ślizgałeś się na mnie i na moich uczuciach. Mówisz mi, że mnie kochasz, że się zmienisz, ale ja w to NIE WIERZĘ. Nie możesz być moim mężem, bo nie mogę na Ciebie liczyć (kłamiesz, oszukujesz, obmawiasz, manipulujesz, nękasz, nachodzisz, wmawiasz coś), nie możesz być ojcem naszych dzieci, bo nie chcę, żeby moje dzieci żyły w strachu i ciągłych nerwach. Zostałam sama z pożyczką, na którą mnie namówiłeś. Poświęciłam Ci wszystko. Twoje słowa są już dla mnie bez pokrycia. Nie wierzę już w nie. Nie wierzę w to, że się zmienisz. Tyle ci dałam, powierzyłam Ci tyle sekretów, tyle nadziei w Tobie położyłam, a dostałam nic z Twojej strony. Ile jeszcze mogę to wytrzymać? Ile jeszcze takiego traktowania mnie? Straciłeś mnie i nie zrobiłeś nic z tym. Czekałeś nie wiem na co. Że wrócę do Ciebie, przeproszę na kolanach z kwiatami i będziemy żyć jak dawniej. Ja już tak nie chcę żyć. Nie wspierałeś mnie, zamiast tego wkurzałeś się, strzelałeś drzwiami, wchodziłeś do mnie do domu jak do siebie, wychodziłeś bez do widzenia. Zero szacunku, nie wiem, czy kiedykolwiek była sytuacja, kiedy mnie uszanowałeś. Chyba tylko wtedy, kiedy zrobiłam obiad i się najadłeś. Po co ze mną byłeś? Jak Ty rozumiesz miłość? Co jest dla Ciebie ważne w życiu? Już nic nie możesz zrobić, sięgnąłeś dla mnie dna. Nie jesteś dla mnie mężczyzną, nie masz jaj. Nie nadajesz się na męża, ojca, partnera życiowego. Jesteś pasożytem, który żerował na mnie i na moich uczuciach. Ustawiałeś mnie tak, by Tobie było dobrze, na mnie nie zwracałeś uwagi. Dobrze że się w porę opamiętałam, bo chyba umarłabym z wycieńczenia, żeby tylko Tobie było dobrze. Rób już sobie co chcesz, żyj sobie jak chcesz, ale już beze mnie. Sorry, ale zraniona kobieta, która nie była doceniana, kochana, tylko poniżana - NIGDY nie zapomni bólu, przez jaki przeszła. Nie potrafię ci zaufać. Zbyt długo usprawiedliwiałam twoje zachowania - to było jak zamiatanie brudów pod dywan, aż zebrało się ich na tyle dużo, że same się wysypały. I nie żałuję swojej decyzji."

Bardzo żałuję, że się tak czuje, tylko że ona jest trudną dziewczyną, przynajmniej mi się tak wydaję. Dostała trochę w kość od życia, jej ojciec jest alkoholikiem, miała trudne dzieciństwo, ja też święty nie jestem. Jestem osobą nerwową, też dostałem w kość od życia, ale pomimo tego chcę się zmienić, wszystko naprawić, nie chcę, żeby cierpiała. Jak tylko uda mi się zdobyć jej zaufanie, od razu chcę wynająć mieszkanie, zabrać ją od rodziców, bo to dzięki nim, a dokładnie jej mamie rozstaliśmy się. Mam nadzieję, że opisałem w miarę jasno moją sytuację i że mi podpowiecie jak ją odzyskać, bo nie potrafię żyć bez niej.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Rozstanie z dziewczyną, szantaż emocjonalny i chęć odbudowania związku

Witam! Temat jest dla mnie trudny i potrzebuje to sobie jakoś poukładać. Poznałem wspaniałą dziewczynę i bardzo mocno ją kocham i wiem, że ona mnie też. Przeżyliśmy razem bardzo piękne chwile. Niestety miała trudną sytuacje życiową przez ten rok i...

Witam! Temat jest dla mnie trudny i potrzebuje to sobie jakoś poukładać. Poznałem wspaniałą dziewczynę i bardzo mocno ją kocham i wiem, że ona mnie też. Przeżyliśmy razem bardzo piękne chwile. Niestety miała trudną sytuacje życiową przez ten rok i dużo przeszła, zanim mnie poznała. Przez cały ten czas ją wspierałem i pomogłem jej stanąć na nogi. Potrzebowała mnie bardzo i często u niej bywałem, dużo czasu spędzaliśmy razem. To sprawiło, że zaczęła być mną trochę zmęczona, jak to ujęła - brakowało jej powietrza, mimo iż sama chciała, abym tak często przyjeżdżał. Dużo rozmawialiśmy o dzieciach i o wspólnej rodzinie w przyszłości, o wspólnych celach i marzeniach. Poznaliśmy swoje rodziny. Ale w pewnym momencie ze mną zerwała, powodem było to zmęczenie oraz strach i obawy przed innymi sprawami, o których nie umiała mi powiedzieć, a rosło to w niej.

W dniu kiedy powiedziała mi, że się ze mną rozstaje była na mnie wściekła i nie wiem o co, bo nic nie zrobiłem. Dwa dni przed tym mówiła jak bardzo mnie kocha, jaka jest szczęśliwa przy mnie i że czuje się spełniona przy mnie. Niestety sposób w jaki ze mną zerwała i jak się zachowała, nie szanując mnie, moich uczuć i tego co było między nami, sposób w jaki mnie potraktowała - sprawił, że byłem w szoku i powiedziałem pod wpływem emocji coś strasznego. Po tym co mi powiedziała, odwróciłem się i odchodząc napisałem jej, że chcę popełnić samobójstwo. Kiedy napisałem jej, to złapałem się za głowę. Nie chciałem tego napisać ani nie miałem tego na myśli, nie zrobiłbym tego. Powiedziałem to pod wpływem emocji, teraz po czasie jak zastanawiam się dlaczego, to chyba chciałem w ten sposób powiedzieć jej jak bardzo mnie zraniła i w jak okrutny sposób mnie potraktowała. Niestety to ją przeraziło, powiedziała że poświęci mi tyle czasu ile potrzebuje. Wytłumaczyłem jej, że nie chciałem tego zrobić i czemu tak powiedziałem. Ale ona była już w amoku, wysłuchała mnie i odprowadziła na pociąg.

Potem nie chciała mnie znać, skasowała konta na portalach, bała się że coś jej zrobię, powiedziała o tym swojej rodzinie. Takie piekło było przez dwa tygodnie. Po dwóch tygodniach wyrzucania żali i tłumaczenia przez SMS, bo nie chciała się spotkać. Podczas wymiany wiadomości nie szanowała mnie, jak się później tłumaczyła była w szoku i nie chciała mnie znać, ja jej wtedy też napisałem dwie ubliżające wiadomości, aby się uspokoiła i niestety użyłem tego co mi kiedyś powiedziała w zaufaniu. W końcu spotkaliśmy się i porozmawialiśmy. Częściowo opadły jej emocje i mi też. Wytłumaczyłem jej jeszcze raz, że powiedziałem to pod wpływem emocji i że pisząc tak wcale tak nie myślałem, że nie chciałem tego zrobić. Człowiek pod wpływem silnych emocji mówi pewne rzeczy, których potem bardzo żałuje. Ta rozmowa dużo dała, bo zobaczyła, że mnie również skrzywdziła, że sama wywołała tą sytuacje swoim zachowaniem, że poniosły ją emocje i wyobraźnia. Ale powiedziała, że to jeszcze za wcześnie dla niej. Że boi się, iż nigdy już mi nie zaufa.

Nie jestem z siebie dumny i wiem, że dałem ciała na całej linii. Bardzo tego żałuję co się stało. Powiedziałem jej o tym i zapewniłem ją o swoich uczuciach. Powiedziała, że potrzebuje czasu i niczego nie obiecuje. Powiedziała, że nie chce słyszeć o nas przynajmniej do nowego roku, może i dłużej. Prosiła o to, abym się do niej ie odzywał przez ten czas. Przyznam, że nie jest mi łatwo, bo bardzo ją kocham i bardzo tęsknię. Wysłałem jej dwa maile z naszymi zdjęciami, które ukazują piękne chwile, chwile szczęścia jakie razem przeżyliśmy. Napisałem o swoich uczuciach do niej i w każdy możliwy sposób okazałem jej że bardzo ją kocham. Dlatego między innymi piszą z prośbą o pomoc w tej sytuacji, bo bardzo mi na niej zależy. Co powinienem zrobić w tej sytuacji, a czego nie powinienem? Co zrobić, aby ją odzyskać? Jak naprawić tą sytuację? Proszę, to dla mnie naprawdę ważne...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Czy zerwać z chłopakiem, który zdradza przez internet?

Boję się rozstania ze swoim chłopakiem, które jest konieczne, ponieważ zdradza mnie on emocjonalnie. Już raz, kiedy znalazłam w internecie jego zbereźne rozmowy z koleżankami byłam bliska tego by z nim zerwać. Błagał na kolanach bym tego nie robiła,...

Boję się rozstania ze swoim chłopakiem, które jest konieczne, ponieważ zdradza mnie on emocjonalnie. Już raz, kiedy znalazłam w internecie jego zbereźne rozmowy z koleżankami byłam bliska tego by z nim zerwać. Błagał na kolanach bym tego nie robiła, dałam mu drugą szansę. Zmarnował ją. Robi to dalej, z tym że teraz lepiej się kryje. Nie przeszkodziło mi to jednak odkryć prawdy. Teraz nie wiem co mam robić, wiem że źle się dzieje, ale nie potrafię z nim zerwać, cały czas się tylko zastanawiam, czy za jakiś czas nie zacznie mnie zdradzać cieleśnie.

To moja pierwsza taka miłość i czuję, że jest odwzajemniona, jednak czy on ma prawo robić takie rzeczy? Może to wynika z jego natury i nie powinno to mnie aż tak zasmucać? Przysięgał, że w rzeczywistości żadnej z nich by nie tknął. Boję się z nim zerwać, ponieważ boję się samotności i tego, że sobie z nią nie poradzę. Jestem słaba emocjonalnie, możliwe, że znów mi nakłamie, a ja potulnie do niego wrócę. Nie mam też żadnych bliskich przyjaciółek, z którymi mogłabym opłakiwać ewentualne zerwanie. Jestem w kropce, nie wiem co mam zrobić. Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Decyzja o rozstaniu i tęsknota

2 miesiące temu rozstałam się z chłopakiem. Spotykaliśmy się prawie rok i zadecydowaliśmy (oboje), że to koniec. Niestety moje działania były podyktowane przez sytuacje jakie miały miejsce, ale nie dowiedziałam się czemu on nie chciał już ze mną być. Od...

2 miesiące temu rozstałam się z chłopakiem. Spotykaliśmy się prawie rok i zadecydowaliśmy (oboje), że to koniec. Niestety moje działania były podyktowane przez sytuacje jakie miały miejsce, ale nie dowiedziałam się czemu on nie chciał już ze mną być. Od początku, kiedy się spotykaliśmy, ludzie z naszej szkoły nie zapatrywali się pozytywnie na nasz związek i mówili, że on mnie skrzywdzi, ponieważ lubi towarzystwo dziewczyn. Na początku podchodziłam do tego wszystkiego z dużym dystansem i traktowałam go jako kolegę bez szans na coś więcej. Sytuacja z czasem się zmieniła i zaczęłam się angażować. Bardzo często się spotykaliśmy, rozmawialiśmy, dzwoniliśmy do siebie, poznałam jego tatę. Wydawało mi się, że wszystko dobrze się układa. W tym czasie cały czas jednak dochodziły do mnie słuchy o tym, co on robi kiedy nie jesteśmy razem. Nie wierzyłam w to i wolałam z nim o tym porozmawia. To go bardzo denerwowało, że wierzę innym, a nie jemu. Zawsze starałam się wyjaśnić sytuację.

Przed wakacjami zdecydowaliśmy się na związek. On bardzo bał się zaangażowania i niechętnie podchodził do związku. Byłam jego drugą dziewczyną. Po miesiącu, na imprezie na której mnie nie było, pocałował się z moją koleżanką z klasy. Byłam strasznie zła, właściwie nadal mam o to żal. Oni niegdyś się spotykali, ale wiem, że nie traktuje/traktował jej poważnie, ponieważ nieraz mi o tym mówił. Teraz on jest na studiach, a ja zostałam z tą dziewczyną w ostatniej klasie liceum. Nie mogę jej tego wybaczyć, ponieważ nieraz kłamała mi w żywe oczy. Kiedy po tej sytuacji wybaczyłam mu - czy zrobiłam błąd? Znowu wszystko był dobrze. Jednak powiedział mi, że ta dziewczyna do niego pisze i wydzwania i poprosiłam go, aby zakończył jakikolwiek z nią kontakt. Zrobił to, przy mnie. Kiedy nadeszły wakacje cały czas mieliśmy bardzo dobry kontakt. Ja w sierpniu wyjechałam na 3 tygodnie do USA, a on został w Polsce - pracował na obozie tenisowym. Mówił mi, że chce ze mną spędzić koniec wakacji, żeby się mną nacieszyć, że bardzo mnie kocha. Nie rozumiem tego, ponieważ mój kolega powiedział mi, że chłopak, z którym byłam był zdziwiony, że pisał do mnie takie rzeczy. Zastanawiam się czy naprawdę nie uważał tak czy powiedział tak swoim kolegom.

Kolejnym problemem jest to, że on nigdy nie chciał się przyznać, że może się zaangażować - tak sam mi powiedział. Na początku nawet pokazywał, że miedzy nami praktycznie nic nie ma, ale to się zmieniało. Czasem mnie zaskakiwał swoją postawą i tym jak bardzo się przejmował o mnie. Jednak cały czas męczyły mnie plotki, które rozpowiadali ludzie, tego że nie wiedziałam co on czuje tak naprawdę i wiedziałam, że źle się dzieje, kiedy powiedział mi, że nie wie czy chce ze mną być. Powiedział, że na pewno coś do mnie czuje, ale już sam nie wie. Po moim powrocie z USA spotkałam się z nim i było cudownie, ale wiedziałam, że czeka mnie poważna rozmowa. Powiedziałam, że chyba trzeba to zakończyć, skoro on nie jest pewny. On także powiedział, że chyba nic z tego już nie będzie, ponieważ idzie na studia, ja mam maturę i to po prostu nie wyjdzie na razie. Myślę, że to była tylko wymówka. Czy to moja wina? Czy zrobiłam coś złego?

Po zerwaniu powiedział, że chce mieć ze mną bardzo dobry kontakt i sam nie rozumie czemu to zakończył. Rzeczywiście mamy bardzo dobry kontakt, ale tęsknie za nim i moje zerwanie, było podyktowane psychicznym zmęczeniem. Nie wiem jak go odzyskać, ponieważ okazało się, że kiedy byłam w USA jego przyjaciółka zapoznała go ze swoją koleżanką i oni teraz się spotykają. Mimo to czuję, że nadal coś nas łączy. Nawet przy tej dziewczynie potrafi mnie przytulić, pocałować w czoło. Nadal jest opiekuńczy i dobrze nam się rozmawia. Teraz staram się zachowywać dystans ze względu na tą dziewczynę i na to, że chyba muszę o nim zapomnieć. Problem w tym, że nie potrafię i wszystko jeszcze bardziej mnie męczy niż przed zerwaniem. Po prostu go kocham.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak utrzymać ten związek?

Witam, mam problem. Byłem z dziewczyną ponad 2 lata. W tym czasie mieliśmy lepsze i gorsze dni, ale ja w pewnym momencie popełniłem błąd. Zdradziłem ją. Przyznałem się po 6 miesiącach. Jednak nie skończył się ten związek. Trwaliśmy w...

Witam, mam problem. Byłem z dziewczyną ponad 2 lata. W tym czasie mieliśmy lepsze i gorsze dni, ale ja w pewnym momencie popełniłem błąd. Zdradziłem ją. Przyznałem się po 6 miesiącach. Jednak nie skończył się ten związek. Trwaliśmy w takim stanie około roku i wychodziliśmy już w dobrym kierunku. Ja od tamtego czasu jestem wierny, zmieniłem się w 100%. Zrobiłem wszystko, aby to zmienić, zmienić siebie. Dać jej pewność i pokazać, że słusznie mi zaufała i dała kolejną szansę. Razem wyjechaliśmy za granicę i żyło nam się dobrze przez te 9 miesięcy, dogadywaliśmy się, żyliśmy jak w małżeństwie i było naprawdę dobrze. Oczywiście były jakieś małe niedogodności, ale zawsze dawaliśmy sobie radę i wszystko szło w dobrym kierunku. Do czasu, kiedy wróciliśmy na święta do Polski. W sylwestra oznajmiła mi, że nie wytrzymuje, że ciągle myśli, co robię, że nie może zapomnieć. Wiedziała wszystko co robię, pisałem, specjalnie nie wychodziłem nigdzie, żeby nie miała wątpliwości, że coś złego robię. Chciałem ją upewnić, uświadomić, że jest dobrze. Dać poczucie pewności. Nie udało mi się to, gdyż tak jak wcześniej wspomniałem, w sylwestra oznajmiła mi, że chce przerwy, że nie wie, czy do siebie wrodzimy, że tego nie wytrzymuje.

Moje pytanie brzmi, co mam zrobić? Bo ja nie daję rady, nie wytrzymuję tego rozstania. Nie chce szukać pocieszenia u kogoś innego, chcę naprawić ten związek, chcę walczyć o tą miłość. Straciłem sens życia, nie mam apetytu, prawie w ogóle nie śpię, brak ochoty na seks, ciągle myślę i mam najgorsze myśli. Bo nie chcę bez niej żyć. Wiem, mogłem się zastanowić, zanim zdradziłem. Teraz rozumiem, co zrobiłem, jaką krzywdę wyrządziłem i ile straciliśmy. A ja nie chcę tego stracić. Chcę o to walczyć. Co ja mogę jeszcze zrobić? Jak mogę Ją przekonać do siebie? Powiem jeszcze tyle, że teraz znowu jesteśmy za granicą, mieszkamy razem. Ale nie ma mowy o jakimkolwiek akcie uczucia z jej strony. Nie mogę jej przytulić, pocałować itd. Niedługo ma urodziny. Wcześniej, gdy było dobrze (przed przyjazdem), gdy rozmawialiśmy, mówiła, co by chciała dostać na święta, na urodziny. Dałem jej to wszystko i jeszcze więcej. I strasznie ucieszyło mnie jedno zdanie - Chciałabym dostać pierścionek zaręczynowy na urodziny. Wtedy zrozumiałem, że jest naprawdę dobrze. Kupiłem pierścionek, wszystko jest przygotowane. A tu chce przerwy... Nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić. W tą sobotę 14.01 spędzimy razem wieczór i od tego wieczoru wszystko zależy. Jeśli da mi szansę, będę w niebie, jeśli nie to, nie chcę dalej żyć ze świadomością, że s*** wszystko w swoim życiu, co mogłem, że gdy szlo wszystko w dobrą stronę, zawsze popełniałem jakiś błąd, który niszczył wszystko, na co pracowałem. Z góry dziękuję za pomoc. Pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Czy on do mnie jeszcze wróci?

Poznałam wspaniałego chłopaka. Zakochaliśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia, spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę, wszyscy znajomi mówili, że aż kipi od nas miłość i że jest we mnie bardzo zakochany. On wcześniej był w 3-letnim związku z dziewczyną...

Poznałam wspaniałego chłopaka. Zakochaliśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia, spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę, wszyscy znajomi mówili, że aż kipi od nas miłość i że jest we mnie bardzo zakochany. On wcześniej był w 3-letnim związku z dziewczyną i ona go zdradziła. To stało się niedawno i ciągle to rozpamiętuje. Po trzech tygodniach bycia razem wyjechaliśmy na weekend do Austrii. Po powrocie nagle przestał się odzywać, stał się zupełnie innym człowiekiem. Rozstał się ze mną praktycznie przez telefon, nie spotkał się ze mną, by chociaż porozmawiać. W mailu napisał, że to wszystko stało się za szybko i że potrzebuje być przez pewien czas sam. Że próbował ułożyć sobie ze mną życie, bo spędziliśmy ze sobą wiele wspaniałych chwil, ale ciągle pamięta co zrobiła mu tamta dziewczyna. On nawet ze mną nie porozmawiał, tylko odciął się od wszystkiego. Ma 28 lat, jest już dojrzałym facetem, poważnie myśli o życiu. Prosiłam o rozmowę, ale bezskutecznie, rzucił się w wir pracy i nie widzi poza nią świata, od przyjaciół również się odciął. Nie wiem, jak mam teraz postąpić. Kocham go, ale nikogo nie można przecież zmusić do miłości. Czy jest jakakolwiek nadzieja na to, że kiedyś do mnie wróci? Co powinnam zrobić?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Czy walczyć o byłego partnera?

Witam serdecznie! Mam 31 lat. W sierpniu rozstałam się z moim chłopakiem, poznaliśmy się w pracy, w administracji. Byliśmy ze sobą 4 lata. Wielka miłość, podobne charaktery, nawet podobne upodobania żywieniowe :) Po 3,5 roku znajomości w styczniu 2011 poprosiłam...

Witam serdecznie! Mam 31 lat. W sierpniu rozstałam się z moim chłopakiem, poznaliśmy się w pracy, w administracji. Byliśmy ze sobą 4 lata. Wielka miłość, podobne charaktery, nawet podobne upodobania żywieniowe :) Po 3,5 roku znajomości w styczniu 2011 poprosiłam go o analizę naszego związku i czy zamierza rozwinąć tę znajomość, czy myśli o ślubie. Dałam mu czas pół roku. W czerwcu oznajmił, że mnie kocha, ale nie jest gotowy na ślub. Dalej się spotykaliśmy, trudno było nam się rozstać. W sierpniu jednak doprecyzował, że nasza znajomość to jednak wg niego nie jest to. Od tamtej pory się nie widzieliśmy, ale... Czasami pisał esemesy co u mnie, interesował się co u mnie, zadzwonił z życzeniami w Wigilię, mama jego (dodam, że cała jego rodzina jest za mną, a moja za nim) poprosiła koleżanki mojego chłopaka z pracy, żeby nas pogodziły, że nie wyobraża sobie innej kandydatki na synową, że bardzo żałuje, że tak się stało. Nawet poszła do mojej mamy (do mnie nie miała odwagi chyba) i zaprosiła nas na święta (mój chłopak nic o tym nie wiedział). Z zaproszenia nie skorzystałam, bo obawiałam się jego reakcji.

W całym tym okresie zdarzyła się sytuacja, że mój chłopak napisał mi dość intymnego esemesa. Jednak są czasami okresy i gdy ja się odezwę, jest niemiły bądź nie odpisuje na esemesy. Podpowiem, że to nie jest chłopak typu laluś, kobieciarz. Właśnie takich mężczyzn jest mało: dobry, mądry, uczciwy. Nie rozumiem i nie umiem wytłumaczyć tego zachowania. Nie było zdrady, nie było kłótni. Bardzo mi na nim zależy, kocham go, jest moją wielką miłością, jestem gotowa zrezygnować z planów małżeńskich. Bardzo proszę o radę, jak zinterpretować taką sytuację. Czy podejmować próby, żeby walczyć o niego i czy w tej sytuacji jest o co jeszcze? I jeśli tak, to proszę o poradę, jak to zrobić? Dodam tylko, że to dość skryty człowiek. Poza tym oboje jesteśmy po studiach, mamy pracę, także nie ma różnic na tym tle. Nie wiem co robić, czas ucieka, a ja się boję, że jakaś kobieta w końcu go uwiedzie. Będę ogromnie wdzięczna za poradę i pomoc w rozszyfrowaniu tej sytuacji i jego zachowania. Z góry dziękuję. Pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Czy powrócić do siebie po rozwodzie, czy definitywnie zakończyć związek?

Co będzie dla mnie lepsze po rozstaniu? Jestem kobietą, która rozstała się z mężem po 20 latach, a właściwie to mój mąż rozstał się ze mną. Byliśmy, tak mi się wydawało, normalnym małżeństwem, mającym ze sobą dobry kontakt. To...

Co będzie dla mnie lepsze po rozstaniu? Jestem kobietą, która rozstała się z mężem po 20 latach, a właściwie to mój mąż rozstał się ze mną. Byliśmy, tak mi się wydawało, normalnym małżeństwem, mającym ze sobą dobry kontakt. To oczywiście moje subiektywne odczucia. Jedynym poważnym rozdźwiękiem między nami był niezbyt przyjazny stosunek jego rodziny do mnie. Dawaliśmy sobie z tym radę, aż w końcu już ponad 3 lata temu mąż ode mnie odszedł. Dla mnie i naszej nastoletniej córki był to szok i trauma, ale nie o tym chcę pisać. Pomijając 2 pierwsze miesiące jego euforii i nadziei na nowe, lepsze, szczęśliwsze życie, od 3 lat cały czas zabiega o kontakt ze mną, chce się spotykać, rozmawiać itd. Na początku było to niemożliwe (emocje), ale po roku zaczęłam wielokrotnie zgadzać się na to. Ta sytuacja trwa już ponad rok. On nam dużo pomaga i jak jesteśmy razem jest bardzo fajnie. Relacje z dzieckiem też natychmiast ulegają poprawie. Chcę nadmienić, że wielokrotnie mówił o tym, że żałuje decyzji o rozwodzie, że tęskni, jest mu źle, zaczyna snuć wspólne plany itd. Nie podejmuje jednak konkretnej rozmowy na temat ewentualnego powrotu do nas, a jak pół roku temu zadałam mu pytanie wprost - odpowiedział, że to nie takie proste.Twierdzi, że nie ma innej kobiety. Nie ma też między nami seksu. Ja nic nie sugeruję, bo nie chcę wymuszać decyzji i nie chcę być z kimś, kto tego nie chce.

Jestem cały czas zaangażowana i podejmowanie takiej gry jest dla mnie dużym obciążeniem, dlatego też co jakiś czas zrywam kontakt, ładuję akumulatory, potem on znowu się odzywa i tak w kółko. Myślę, że powinnam skończyć definitywnie tę grę, ale boję się, ponieważ dalej jest mi bardzo bliski, tęsknię i obawiam się, że wtedy będzie mi jeszcze gorzej. Jestem w potrzasku. Wiem, że taki stan powoduje stagnację, a jednocześnie boję się, ponieważ nie wiem, czy będę umiała iść do przodu bez niego. Staram się żyć, pracuję nad sobą, ale to wszystko nie przynosi takich efektów jak bym chciała. Wiem, że nikt za mnie tego nie rozwiąże, ale co dla mnie będzie lepsze: czy definitywne zerwanie kontaktu, czy jednak czekanie, że może coś się zmieni?

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Joanna Gładczak
Lek. Joanna Gładczak
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Trudna decyzja o końcu toksycznego związku

Witam! Ostatnio do Pani pisałam, numer mojego poprzedniego pytania to: 4986. Bardzo dziękuję za odpowiedź, bardzo mi pomogła. Pytanie dotyczyło obsesyjnej zazdrości, sprawdzania mnie, obrażania. Uświadomiłam sobie, że narzeczony mną manipuluje. Jestem całkowicie zniewolona, a nawet boję się go....

Witam! Ostatnio do Pani pisałam, numer mojego poprzedniego pytania to: 4986. Bardzo dziękuję za odpowiedź, bardzo mi pomogła. Pytanie dotyczyło obsesyjnej zazdrości, sprawdzania mnie, obrażania. Uświadomiłam sobie, że narzeczony mną manipuluje. Jestem całkowicie zniewolona, a nawet boję się go. Tzn. postępuję tak, żeby tylko nie było kłótni, tak jak on sobie życzy. Zdałam sobie sprawę, że nie jestem z nim szczęśliwa. Nie mogę za niego wyjść za mąż. Przecież nic mu nie zrobiłam, nie zasłużyłam sobie na brak zaufania, na brak szacunku. zawsze byłam w porządku. On jest starszy ode mnie o kilka lat, być może boi się, że go zostawię dla młodszego, ale to żadne wytłumaczenie jego chorego zachowania, bo tysiące razy zapewniałam go, że zależy mi na nim, że go kocham i jestem wierna (a to prawda).

Po ostatniej awanturze, która trwała dwa dni zrozumiałam, że muszę odejść. W piątek nagle zaprosili nas jego znajomi - odmówiłam, ponieważ naprawdę nie miałam humoru, siły, ochoty, a i tak byliśmy z nimi umówieni na trzy dni później i obiecałam, że z nim pójdę. Wpadł w szał, obrażał mnie, krzyczał na mnie, darł się, poniżał - a to tylko dlatego, że powiedziałam, że: ”za bardzo nie chce mi się iść. Naprawdę nie odzywałam się, nie tłumaczyłam, nie kłóciłam, a on krzyczał i krzyczał. Zaczął krzyczeć, że się mszczę, że jestem podła, że skoro ja nie mam żadnych znajomych (bo on mi ich zabronił mieć), to teraz nie chce się spotykać z jego znajomymi - czyli tutaj sam się nasuwa fakt, że on zdaje sobie sprawę, że tych znajomych nie mam i to przez niego. Zaczął wracać w kłótni, oczywiście do mojego byłego chłopaka, że z nim było mi lepiej, że mogłam się zadawać z wieśniakami, że powinnam poszukać chłopaka ze wsi. (Jestem z małej wsi, on jest z miasta, w tej chwili mieszkamy razem w mieście.) Bez żadnego powodu, bo przecież ze strachu się nie odzywałam i tak przez kilka godzin.

Rano znów była awantura, m.in. dlatego, że nie zjadłam bułki, którą kupiłam trzy dni wcześniej i że jestem księżniczką, która marnuje jedzenie. Doszło do tego, że jak kupuję kilka plasterków wędliny, to chowam je w lodówce, żeby nie widział, że kupiłam, bo będzie krzyczał, że nie zjem. Tzn. nie zawsze jest tak, nieraz jest normalnie, nie drze się o to jedzenie, ale to chyba norma, że czasem czegoś się nie zje do końca. Więc tego następna dnia tak się rozpłakałam z bezsilności, że aż się zanosiłam od płaczu, nie mogłam złapać oddechu, szlochałam i zaczęłam się uderzać rękami po głowie, żeby tylko przestał na mnie się wydzierać. A on tylko krzyczał, żebym nie wpadała w histerię, bo nie ma powodu. Coś ze mną nie tak i to jego wina, nie zdarzało mi się to wcześniej.

Tak więc odchodzę. Jestem tego pewna. Uważam, że to najlepsze wyjście. Boję się. Strasznie się boję. Jest duży problem, bo ja nie odejdę od niego tak zwyczajnie, bo nie da się, on mi nie pozwoli. Kiedyś trzy miesiące temu chciałam odejść, na spokojnie, powiedziałam, że nie daję rady z nim wytrzymać. Ale zamknął mnie w domu od środka, schował klucze, a potem gdy chciałam zadzwonić po pomoc, to chciał wyrzucić moje rzeczy przez okno. Nie mam nic, to jego mieszkanie, nie mam nic oprócz tych kilku swoich rzeczy, ubrań, więc przeprosiłam go i poprosiłam, żeby się uspokoił. Muszę uciekać pod jego nieobecność. Wyjeżdża służbowo na kilka dni, wtedy chcę zabrać tylko to co moje i znikać. Kiedyś podczas kłótni powiedziałam mu, że od niego ucieknę, bo inaczej się nie da, że chciałabym się rozstać na spokojnie, ale on tego nie potrafi. Na co on powiedział, że on dlatego nie pozwala mi odejść, bo mnie tak bardzo kocha, a jak ucieknę, to on zgłosi na policje, że go okradłam.

Boję się go. Wiadomo, że nic nie zabiorę ze sobą oprócz tego co moje, a nawet zostawię mu meble, które kupowaliśmy na pół i żyrandole, które kupiłam ja. Wiem, to głupie co piszę. Ale staram się wytłumaczyć przed sobą, przed Panią, że postępuje słusznie i prawidłowo. Na pewno nie da się z nim rozstać normalnie, spokojnie, nie da się z nim porozmawiać i wytłumaczyć, że nie mogę żyć już w takiej atmosferze obsesyjnej zazdrości i oskarżania o zdradę i kłamstwa na każdym kroku. Więc muszę uciec, bardzo źle się z tym czuję, że tak zniknę. Ale niech Pani uwierzy, nie mogę inaczej od niego odejść. Czy myśli Pani, że to złe? Samolubne? Nie w porządku?

Zostawię klucze jego najlepszemu koledze. Czy mam mu zostawić jakiś list? Napisać coś? Czy mam się pożegnać z jego rodzicami, którzy są naprawdę cudowni i przyjęli mnie do rodziny jak córkę? Żal mi się przede wszystkim z nimi rozstawać, ale mam się z nimi spotkać i powiedzieć prawdę o tym, że ich syn się nade mną znęca psychicznie, że ma jakieś problemy emocjonalne, psychiczne? Czy odejść po cichu? Kiedyś próbowałam rozmawiać z jego siostrą (bardzo w porządku), opowiadałam tylko co nieco z tego co on wyprawia, nie chciała wierzyć w to co mówię i dziwiła się okropnie. Co by było gdybym opowiedziała wszystko? Zepsułabym stosunki rodzinne, a tego nie chcę. Bardzo proszę o rady, Pani jest obiektywna. Proszę o pomoc, bo jestem na skraju załamania.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Patronaty