Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Samoocena: Pytania do specjalistów

Mam bardzo niską samoocenę - gdzie mogę szukać pomocy?

Witam, mam 18 lat. Mieszkam w dość dużej miejscowości pod Warszawą, od dziecka moje życie było spartolone: ojciec alkoholik, który bardzo często nadużywał alkoholu do stanu nieprzytomności, ciągłe problemy z nim, mama zarabiała za granicą, ja z siostrami zostawałem w...

Witam, mam 18 lat. Mieszkam w dość dużej miejscowości pod Warszawą, od dziecka moje życie było spartolone: ojciec alkoholik, który bardzo często nadużywał alkoholu do stanu nieprzytomności, ciągłe problemy z nim, mama zarabiała za granicą, ja z siostrami zostawałem w domu i często zmagałem się z moim ojcem alkoholikiem i ogólnie z własnymi problemami. Od dziecka miałem wielu znajomych, tzn. bardzo chciałem ich mieć. Niedaleko mnie mieszka taki chłopak, z którym niestety zakolegowaliśmy się, ale on wobec mnie nigdy nie był OK - od dziecka dostawałem od niego lanie, byłem ciągle zastraszany i poniżany przy innych, mimo to on ciągle przepraszał i ciągle chciał kontynuować ze mną znajomość. Mimo że go nienawidzę, to ciągle dzwoni i pisze, i namawia mnie na spotkania i różne imprezy, ale w towarzystwie poniża mnie i śmieje się za moimi plecami, a później przeprasza i tak w kółko. Chłopak ten jest bardzo agresywny wobec mnie i nie cieszy się dobrą opinią, jest raczej uważany za złego typa i nie ma wielu prawdziwych kolegów, w ogóle ich nie ma, a ja się go panicznie boję. Ze strachu przed nim ulegam mu i nigdy się jeszcze mu nie postawiłem. Zakochałem się kiedyś w dziewczynie, lecz nigdy jej tego nie powiedziałem. Wstydziłem się, a on ciągle działał na moją niekorzyść i robił mi złą opinię u innych. Miłość minęła, a ja całkowicie zmieniłem poglądy, zacząłem się interesować chłopcami. Na początku nie zdawałem sobie z tego sprawy, myślałem, że to takie szukanie kumpla, ale później było gorzej i to już jest pierwsza rzecz, której nienawidzę w sobie! Zacząłem szukać tzw. "przyjaciela" i robiłem to w swojej miejscowości przez Internet, komunikatory. Przychodził okres, kiedy wpadałem w kompletną depresję (co ja robię, co to w ogóle znaczy, dlaczego ja?). Zacząłem palić marihuanę, paliłem od 15. do 18. roku życia, praktycznie można powiedzieć - nachalnie i nałogowo. Było mi z tym dobrze, zapominałem wtedy o swoich kompleksach i swoich ułomnościach, miałem uznanie i wielu kumpli. Ciągle dobrze spędzaliśmy ze sobą czas, a mi się to podobało, ale jak ze wszystkim - można przesadzić i tak stało się ze mną. Z powodu mojej orientacji podczas palenia marihuany popadałem w taki stan, że po prostu słyszałem, jak moi koledzy mówią do mnie "ty, to jest pedał, on jest gejem”. Nie wiedziałem, czy to jakieś omamy, czy naprawdę tak się dzieje. Nie potrafiłem się ogarnąć, nie wiedziałem w ogóle, jak zareagować. Później przez kilka dni dochodziłem do siebie i rozmawiałem z nimi o tym problemie. Twierdzili, że nic takiego nie było i że sobie wkręcam. Ucieszyłem się i później jak zwykle paliłem dalej, miałem nadzieję, że to już się nie powtórzy, ale powtarzało się coraz częściej. Przestałem palić, stwierdziłem, iż to przez to są te wszystkie moje problemy, ale wiele się nie zmieniło. Zacząłem się bać ludzi, mam wrażenie, że ciągle ktoś mnie obgaduje za plecami, że wszyscy wiedzą, że mam pociąg do chłopaków. Nie potrafię sobie z tym poradzić, ciągle słyszę jakieś niewyraźne słowa typu „pedał” albo „gej”. Mam wrażenie, że to do mnie, nie potrafię już rozmawiać z ludźmi, nie wiem o czym. Ciągle mam wrażenie, że wszyscy coś przede mną ukrywają, nie podobam się sam sobie. Patrzę w lusterko i myślę, że wyglądam jak pedał, od kilku lat nie zmieniam garderoby. Poszedłem ostatnio do sklepu, by kupić jakiś ubiór i nic nie kupiłem. Ciągle mam jakieś lęki, ciągle mam wizję siebie, że zostanę dnem, że nie poradzę sobie, że zostanę sam. Poszedłem kiedyś z kolegami do baru, koleś powiedział, że słyszał, że jestem gejem i że to mówił ten koleś, który mnie tak źle traktuje. Zaczęli się śmiać, a ja nie wiedziałem, jak mam się zachować, co odpowiedzieć. Nie potrafię już w ogóle się bronić ;/ Często też moi dobrzy kumple zabierają mnie ze sobą do baru i tam nie czuję się dobrze. Mam też złe relacje z dziewczynami, boję się po prostu ludzi, do tego ten gość, mój kolega, który od dziecka mnie tak źle traktuje, chodzi i mówi, że jestem jego najlepszym przyjacielem. Ciągle pisze i chce, bym się z nim spotkał itd., a ja nie potrafię mu odmówić. Nie wiem jak, nie wiem też, jak sprawić, by w końcu zejść na ziemię. Proszę, pomóżcie mi. Krystian  

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Brakuje mi pewności siebie - jak mogłabym to zmienić?

Jestem 20-letnią studentką. Brakuje mi pewności siebie. Często mam wrażenie, że nie spełniam oczekiwań i wymagań innych ludzi, i mam z tego powodu poczucie winy. Jestem osobą, która lubi czasem pobyć sama, ale nie za długo. Mam tylko kilku przyjaciół....

Jestem 20-letnią studentką. Brakuje mi pewności siebie. Często mam wrażenie, że nie spełniam oczekiwań i wymagań innych ludzi, i mam z tego powodu poczucie winy. Jestem osobą, która lubi czasem pobyć sama, ale nie za długo. Mam tylko kilku przyjaciół. Rzadko wychodzę na imprezy, bo raczej za nimi nie przepadam. A może po prostu się boję. Bardzo często zamykam się w swoim świecie marzeń, uciekam od rzeczywistości. Raczej trudno mi się skoncentrować na teraźniejszości. Nie mam problemów z nauką, wręcz przeciwnie - jestem ambitna i uważam swój intelekt oraz wiedzę za mój jedyny atut i kapitał. Mam też swoje pasje, które są dla mnie bardzo ważne, gdyż dzięki temu realizuję się artystycznie. Często towarzyszy mi jednak uczucie wyobcowania. Mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie albo że ludzie źle tłumaczą sobie moje zachowanie. Jestem osobą wrażliwą i emocjonalną, szybko zmieniają mi się nastroje. Jeśli kogoś lubię, to jawnie to okazuję. Boleśnie odczuwam odtrącenie. Bardzo potrzebuję bliskości drugiego człowieka, bratniej duszy. Nie lubię czuć się pozostawiona sama sobie. Często szukam wsparcia u osób silniejszych ode mnie, zwykle u moich nauczycieli. Najbardziej motywują mnie sukcesy, bo wtedy wiem, że stać mnie na jeszcze więcej. Motywacją jest także dla mnie poparcie innych osób. Czasem towarzyszy mi jakieś poczucie lęku i ktoś musi mnie popchnąć do działania. Mimo swoich 20 lat nie byłam jeszcze w stałym związku. Czy to powód do niepokoju? Czy to świadczy o emocjonalnej niedojrzałości? Co mogę zrobić, żeby zyskać pewność siebie? Jak mogę nad tym pracować? Czy powinnam zgłosić się do psychologa? Bardzo chciałabym to zmienić, ale nie wiem jak...

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czuję się odrzucona przez znajomych - co mam robić?

Witam... Piszę tutaj i proszę o radę, ponieważ nie chcę się udawać do żadnych lekarzy itp. Jestem dziewczyną, mam 17 lat. Otóż chodzi o to, że jestem odrzucana przez ludzi. Od września poszłam do nowej szkoły (LO). Na początku było...

Witam... Piszę tutaj i proszę o radę, ponieważ nie chcę się udawać do żadnych lekarzy itp. Jestem dziewczyną, mam 17 lat. Otóż chodzi o to, że jestem odrzucana przez ludzi. Od września poszłam do nowej szkoły (LO). Na początku było z ludźmi ok, ale potem... Utworzyły się grupki, a ja nie zostałam do żadnej przyjęta. Jest taka grupka dziewczyn, z którą chciałabym się trzymać i mieć naprawdę dobre kontakty. Ale czuję, że one mnie nie chcą. Nie wiem, czym to jest spowodowane. Niby są dla mnie miłe, ale jak je o coś proszę, to zazwyczaj odmawiają, chociaż nie zawsze. Ostatnio koleżanka mi nawet nie chciała przesłać lekcji. Nie wiem, może powinnam w sobie coś zmienić? Jakoś specjalnie ładna nie jestem, ale brzydka też nie. Przeciętna, po prostu. Jestem spokojna, sympatyczna, skromna, nie tapetuję się. Lenia też mam, ale... kiedy ktoś mnie prosi o jakieś przesłanie lekcji czy coś, to to robię. Czasem jestem nieśmiała, ale staram się tę nieśmiałość przełamywać. Uczę się przeciętnie. Może brakuje mi też pewności siebie, nie wiem. Staram się rozmawiać z dziewczynami, ale nieraz mają do mnie inne podejście. Nawet na WF-ie, kiedy wybiera się składy do gry, to nikt mnie nie wybiera, tylko muszę dochodzić do jakiejś drużyny, bo zostaję ostatnia. Ostatnio nawet coś w sobie zmieniłam - lekko przefarbowałam włosy. Dziewczyny były zaskoczone, rozmawiały ze mną, a potem znów wyszło jak zawsze... BARDZO PROSZĘ O RADĘ...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Niska samoocena - jak z nią walczyć?

Witam. Mój problem polega na tym, że mam bardzo niską samoocenę. Jestem osobą wstydliwą, walczę z tym, jak tylko mogę, tym bardziej że przeszkadza mi to w życiu, choćby w znalezieniu i odnajdywaniu się w pracy. Czuję się wielokrotnie niedoceniana,...

Witam. Mój problem polega na tym, że mam bardzo niską samoocenę. Jestem osobą wstydliwą, walczę z tym, jak tylko mogę, tym bardziej że przeszkadza mi to w życiu, choćby w znalezieniu i odnajdywaniu się w pracy. Czuję się wielokrotnie niedoceniana, głupia i wyśmiewana. Boje się z kimś o tym rozmawiać, dlatego piszę tu, na forum. Moja siostra często mnie krytykuje, obgaduje. Ojca nie mam, zmarł. Jednak z tego, co zostało w mojej pamięci, to moja siostra była jego oczkiem w głowie. Jak krytykuję postępowanie mojej siostry wobec mnie, to matka mówi, że przesadzam. A ja tak bardzo chciałabym znaleźć w niej choć trochę zrozumienia. Jak coś mówię, ważę każde słowo, nawet w swoim gronie znajomych. Kiedyś tak nie było, nie kontrolowałam się tak. Mam w stosunku do siebie duże wymagania. Jestem wykształcona, dlatego zależy mi, abym miała odpowiednią pracę i płacę. Czuję presję ze strony matki, że jak nie będę miała dobrze w życiu, jak będę biedna, to ona nie będzie mnie ceniła jako człowieka, że ja będę się czuła byle przybłędą. Wydaje mi się, że przez tę sytuację całe życie będę niespełniona i nieszczęśliwa. Mam dobrego chłopaka, może nie jest nie wiadomo jak zaradny, ale wiem, że mnie docenia i jako jedyny daje mi wsparcie. Moja mam i tak zawsze mimo to szuka dziury w całym, że on jest taki, mógłby to i tamto. Nie chcę patrzeć przez pryzmat tego na jego osobę, ale coraz bardziej tak się dzieje. Nie chcę niszczyć swojego szczęścia. Leczę się na nerwicę, mam częste bóle w klatce piersiowej, ściska mnie tak bardzo, że mam wrażenie, że niedługo umrę. A chciałabym być jeszcze szczęśliwa, bo tak naprawdę to nie czułam się szczęśliwa już od bardzo długiego czasu. POMOCY!  

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy skoro myślę już o śmierci znaczy, że potrzebuję pomocy?

Wstaję rano, patrzę w lustro i kiwam głową, jestem załamana. Chwile się szykuję, wyjdę z psem, w międzyczasie zdążę pokłócić się z mamą… Może zacznę od tego, że mam 17 lat, za parę miesięcy będę pełnoletnia. Idę do szkoły, wciąż...

Wstaję rano, patrzę w lustro i kiwam głową, jestem załamana. Chwile się szykuję, wyjdę z psem, w międzyczasie zdążę pokłócić się z mamą… Może zacznę od tego, że mam 17 lat, za parę miesięcy będę pełnoletnia. Idę do szkoły, wciąż myśląc nad swoimi wadami, a to, że mam grube nogi i powinnam się odchodząc, to że nieładne włosy. Już wywnioskowałam, że mam fiola na swoim punkcie. Porównuję się do innych i wtedy żałuję, że założyłam tę bluzkę, a nie inną, te spodnie, te buty. Kiedyś byłam pewną siebie dziewczyną, mogłam sobie owinąć każdego wokół palca... Gdy miałam 14 lat zakochałam się w pewnym chłopaku, który niestety się tylko mną bawił tylko, że ja tego nie widziałam. Do tej pory śni mi się on po nocach, strasznie mi go brak. Moja babcia ma schizofrenię, ciągle tylko muszę wysłuchiwać jak to jej wchodzą do mieszkania i podtruwają jej organizm. Mama ciągle pracuje, nie mam z nią większego kontaktu, nie mogę z nią porozmawiać na każdy temat. Niby to kobieta współczesna, ale w głowie się jej nie mieści, żebym wróciła nad ranem z imprezy - ok wiem, rozumiem, jestem jedynaczką, ma tylko mnie, nie mamy dobrego kontaktu z resztą rodziny (tata wybił mamie zęby, jest alkoholikiem, nikt nie wie gdzie jest, brakuje mi ojca choć tak naprawdę go nie znam). Nie mam ochoty na nic, siedzę tylko w domu, obżeram się ciągle jakimś jedzeniem, choć postanowienie ciągle jest, że się powinnam odchodząc, oglądam filmy i myślę o samobójstwie. Wiecie, jakby to było jakbym się zabiła? Czy ktoś by płakał? Czy ktoś byłby smutny? Czy ktoś by tęsknił, a może ktoś by się cieszył? Ta myśl prześladuje mnie od rana do wieczora, odkąd wstanę, aż dotąd, aż kładę się spać. Nie mam chęci do nauki, czuję się nieatrakcyjna. Mama ciągle krytykuje moją osobę, bo "chce dla mnie dobrze". W tym źle wyglądam, tego mam nie kupować, etc, etc. Mam czasami ochotę wsiąść w pierwszy lepszy pociąg i jechać gdzieś... Ja nawet nie chcę mieć chłopaka, bo gdy wychodzę mama potrafi dzwonić 5 razy gdzie jestem itp., chociaż zawsze jej mówię gdzie wychodzę i z kim. Nie mam ochoty chodzić do szkoły, myślałam o tym żeby iść zaocznie, skończyć liceum i w międzyczasie iść do pracy. Gdy ktoś mnie obrazi udaję twardą i pyskują, ale gdy przychodzę do domu wybucham płaczem. Nie widzę siebie w przyszłości, wiem, że nie zdam matury z jednego przedmiotu, co dalej? Nie wiem już co mam robić... Chcę się zabić, ale mam zbyt mało odwagi.  

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Duża głowa - mam kompleks

Dzień dobry. Mam taki problem. Chodzę do 1 liceum, mam 17 lat. Moi rówieśnicy się ze mnie śmieją, bo mam dużą głowę, a dokładniej wystającą dość mocno kość potyliczną, dlatego głowa wydaje się taka duża. Jej obwód to 59 cm.... Dzień dobry. Mam taki problem. Chodzę do 1 liceum, mam 17 lat. Moi rówieśnicy się ze mnie śmieją, bo mam dużą głowę, a dokładniej wystającą dość mocno kość potyliczną, dlatego głowa wydaje się taka duża. Jej obwód to 59 cm. Dlaczego tak jest, że ich to tak śmieszy? To nie moja wina, że tak wyglądam, a nie da rady w żaden sposób zmniejszyć tej głowy. Mam bardzo duże kompleksy z tego powodu, boję się otworzyć przed innymi. Może mi ktoś poradzić co mam zrobić, żeby pozbyć się tych kompleksów? ;c
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr inż. Ola Kilen-Zasieczna
Mgr inż. Ola Kilen-Zasieczna
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czuję się gorszy od innych - co mam zrobić?

Mam 28 lat i czuję się gorszy od innych. Całe dnie spędzam sam i z nikim nie rozmawiam. Nikt się mną nie interesuje i nikt nie chce ze mną rozmawiać. Kiedy patrzę na innych ludzi, to czuję się przy nich...

Mam 28 lat i czuję się gorszy od innych. Całe dnie spędzam sam i z nikim nie rozmawiam. Nikt się mną nie interesuje i nikt nie chce ze mną rozmawiać. Kiedy patrzę na innych ludzi, to czuję się przy nich jak idiota. Wszyscy chodzą parami, trzymają się za ręce, przytulają, całują, obdarowują się prezentami, rozmawiają ze sobą, w ogóle nie zwracają na mnie uwagi, nie patrzą na mnie, a ja widząc ich, czuję się jak odludek. Kiedy patrzę na innych, myślę sobie, jak inni mają dobrze: mają znajomych, przyjaciół, chłopaków, dziewczyny, mają z kim rozmawiać, są rozchwytywani przez ludzi, chodzą na spacery, na kolacje, odnoszą sukcesy, są zdolni, mają artystyczne zdolności, ciągle z kimś przybywają, mają do kogo zadzwonić i zjeść z kim obiad, a ja nie mam nikogo. Wszystko muszę robić sam: sam muszę zrobić sobie jedzenie, potem muszę iść do pracy, potem muszę iść na zakupy, zrobić sobie pranie, wyprasować, posprzątać, pozmywać i wtedy na nic nie mam już siły i idę spać, i myślę wtedy, że znowu nic nie zrobiłem, bo jak zwykle nie miałem czasu i że mój dzień był beznadziejny. I kiedy tak sobie to wszystko robię sam, to myślę sobie, jakie inni mają wspaniałe życie. Zdaję sobie sprawę, że wszystko wynika to z tego, że nie dostałem od rodziców wystarczająco dużo miłości. Pamiętam, jak moi znajomi dostawali od rodziców wszystko, co chcieli: grali na gitarach i innych instrumentach, mieli inne zdolności, wyjeżdżali za granicę, odnosili sukcesy, a kiedy chciałem o tym porozmawiać z mamą, to powiedziała mi, że nie kupi mi gitary, bo nie będę umiał na niej grać, nie pozwala mi malować, bo nie umiem malować i ma w d%^&* moje problemy, stąd nie mogąc wytrzymać tego uczucia, że wszyscy inni mogą robić to, co chcą, wyniosłem się z domu. Mieszkam teraz w Łodzi, znam 4 języki obce, jestem po studiach i dobrze zarabiam. Ale i tak nie wiem, co mam zrobić z pieniędzmi, które mam. Nie wiem, co mam zrobić z wolnym czasem, który mam w weekend i w ogóle nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Od kilku miesięcy spotykam się z psychologiem, który mówi mi, że nie ma sensu rozdrapywać swojej przeszłości i użalać się nad tym, że nie dostałem czegoś od rodziców i wziąć sobie tą gitarę, której od nich nie dostałem i zacząć po prostu na niej grać. Ale myślę sobie, że nie mam ochoty wiecznie robić czegoś samemu, bo życie dla samego siebie jest bez sensu, a zagrać na gitarze dla innych i tak nigdy nie będzie okazji, bo w ogóle nie będą chcieli tego słuchać, bo przecież mają swoje życie, swoich przyjaciół, swoich znajomych, swoje mieszkania, swoją filozofię, swoje sukcesy i w ogóle niczego już im do życia nie brakuje i w ogóle mnie nie potrzebują. Czuję się okropnie. Co mam zrobić? Pomóżcie

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Niska samoocena - czy z tego wyrosnę?

Witam! Mam 14 lat i mam pewien problem, a mianowicie jest on taki, że mam wrażenie, że do niczego się nie nadaję. Nie uczę się najgorzej, ale, by zdobyć dobre oceny muszę bardzo dużo się uczyć. Niestety mam krótką pamięć,...

Witam! Mam 14 lat i mam pewien problem, a mianowicie jest on taki, że mam wrażenie, że do niczego się nie nadaję. Nie uczę się najgorzej, ale, by zdobyć dobre oceny muszę bardzo dużo się uczyć. Niestety mam krótką pamięć, a przedmiotów ścisłych w ogóle nie rozumiem. Nie mam jakichś wybranych zainteresowań. Wszyscy moi znajomi mają jakieś zainteresowania, a to sporty jakieś, fotografia, granie na pianinie, różne sztuki walki. Ja nie mam żadnego, prócz tego, że kocham dzieci wszystkie istniejące na świecie :) Raczej jestem niesmiała i chyba za bardzo wrażliwa. Nienawidzę być pytana na lekcji przy całej klasie. I właśnie w nauce też kiedyś byłam gorsza niż teraz, ponieważ zawsze się stresowałam i stresuję szkołą. Mam wrażenie, że coś jest ze mną nie tak. Nic mi się nie udaje, ale tak naprawdę, kompletnie nic. Mam straszliwą, z podkreśleniem na strasziwą, niską samooceną. Myślę, że wszyscy na każdym kroku mnie oceniają. I, choć głupio mówić, bo dziwnie do brzmi, ale chyba mam za dobre serce. Żal mi tej osoby, której nikt w klasie nie lubi. Gdy przeze mnie komuś jest przykro od razu ma straszne wyrzuty sumienia. Jednak dziwnie i nielogicznie to wszystko brzmi, to mi chodzi o to, że przez moją wrażliwość i jakby "zero zainteresowań" oraz stres nie wiem kim jestem. Jaki mam charakter? Czy kiedyś wyrosnę z tego wyrosnę? I zapomniałam dodać, że boję się prawie wszystkiego. Ogromnie przerażają mnie igły  i niedawno zauważyłam, że boję się praktycznie wszystkich lekarzy w tym dentystów. Boję się robali i innych rzeczy. + Dodatkowo nie mam w sobie ani trochę adrenaliny, chodzi mi o to, że boję się, że złamię nogę no i jak np: moja siostra biegnie to od razu mówię: "Tylko nie złam nogi, uważaj nie potknij się!". Jestem raczej lubiana.. tak myślę. Jestem raczej uśmiechnięta zawsze, ale jest bojaźliwa. Chodziłam kiedyś do psychologa z pół roku.. jakoś tak. Ale to było dwa lata temu i nie miałam jakby do mojej pani psycholog zaufania, nie nabrałam go. I tak naprawdę nie wiedziałam wtedy jednego: że to przez ludzi się stresuję. Co o mnie powiedzą? Prosze o odpowiedź. Kim jestem?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak uwierzyć w siebie?

Mam 17 lat, czuję się jednak o kilka lat starsza. Czasem mam wrażenie, że nie pasuje do pozostałych rówieśników, do otoczenia. Chciałabym dużo osiągać, ale brak mi motywacji, pewności siebie. Jak uwierzyć w siebie? Wydaje mi się, że moje starania... Mam 17 lat, czuję się jednak o kilka lat starsza. Czasem mam wrażenie, że nie pasuje do pozostałych rówieśników, do otoczenia. Chciałabym dużo osiągać, ale brak mi motywacji, pewności siebie. Jak uwierzyć w siebie? Wydaje mi się, że moje starania czasem nie mają sensu, bo i tak na końcu się zdenerwuje i nic z tego nie wyjdzie. Nie wiem dlaczego, ale bardzo denerwuje się przed sprawdzianami, testami itp. choć dobrze się uczę. Czasem też mam ochotę powiedzieć innym, co tak naprawdę o nich myślę, ale oczywiście nigdy tego nie robię, bo mogłoby to doprowadzić do spięć. To dowód, że tak naprawdę człowiek nigdy nie jest wolny, bo zawsze musi się jakoś dopasować, przystosować, czasem nawet udawać. Myślę, że należę do osób wrażliwych. Lubię rozrywki, ale czasem lubię po prostu posłuchać smutnej muzyki i popłakać przy niej, lub pomarzyć, lubię się wzruszać. Najbardziej to mi chyba brakuje właśnie takiej stabilnej pewności siebie, bo czasem mam takie dni, że jestem bardzo pewna siebie, wydaje mi się, że mogę góry przenosić, a w następny dzień wystarczy, że raz się 'zepnę', albo wg mnie, skompromituje się i już cały dzień jest zepsuty. Nie wiem już jak uwierzyć w siebie... Często rozpamiętuje swoje błędy, analizuje je i myślę, że mogłam coś inaczej rozegrać. Mam wyrzuty sumienia i żal do siebie, że nie mam na tyle siły, żeby spiąć się w sobie i nie dawać za wygraną, nie smucić się po tych 'domniemanych porażkach'. Często też potrafię też rozmawiać na luzie, zawsze myślę, jak zostanę odebrana i o tym, aby się nie skompromitować. W końcu jak uwierzyć w siebie? Nie jestem brzydka, głupia też nie. Myślę nieskromnie, że niejedna osoba chciałaby być na moim miejscu. Jestem tego świadoma, a jednak coś jest, co komplikuje mi życie... Często oddycham szybciej, robię się czerwona, pocę się - przed jakąś nerwową sytuacją. Czasem nawet boję się odezwać na lekcji. Mam nieraz wrażenie, że wszyscy źle mi życzą i że oni wygrają, a ja jestem skazana na porażkę, że nie jestem zbyt silna, żeby walczyć o swoje. Moje marzenie to uwierzyć w siebie tak jak kiedyś... gdzie nie myślałam tak dużo o wszystkim, życie było prostsze.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Niskie poczucie własnej wartości - czy jest na to sposób?

Witam, mam 25 lat, już od dłuższego czasu mam problemy ze swoimi emocjami. Zawsze byłam skłonna do apatii i złego samopoczucia, ale teraz jest najgorzej. Jestem bardzo nerwowa (zdarzało mi się już zażywać tabletki uspokajające), a błahe sprawy potrafią...

Witam, mam 25 lat, już od dłuższego czasu mam problemy ze swoimi emocjami. Zawsze byłam skłonna do apatii i złego samopoczucia, ale teraz jest najgorzej. Jestem bardzo nerwowa (zdarzało mi się już zażywać tabletki uspokajające), a błahe sprawy potrafią doprowadzić mnie do furii i wtedy wyżywam się na najbliższych. Czuję się też bardzo przygnębiona i mam trudności z podejmowaniem decyzji (przebywam teraz za granicą i muszę się zdecydować, czy wrócić do Polski, czy zostać tu). Ta sytuacja kompletnie mnie wyczerpuje i problem ten urósł w moich oczach do gigantycznych rozmiarów. Na nic nie mam ochoty, ciągle czuję zmęczenie i najchętniej nie wychodziłabym z łóżka. Do tego wszystkiego czuję, że zaniedbuję swoje dziecko, bo nie poświęcam mu tyle uwagi, ile powinnam. Mam też wrażenie, że jedzenie poprawia mi humor (mam niesamowity apetyt), ale zdarza się też tak, że mogę wcale nie jeść. Czuję się bezużyteczna, brzydka i czasem, jak patrzę w lustro, to denerwuje mnie moje odbicie, a gdy jestem w towarzystwie ładnych kobiet, to już jest koniec, czuję zazdrość, złość i odechciewa mi się wszystkiego. Gdy jestem z mężem np. w sklepie i minie nas ładna kobieta, to jestem obrażona na męża (nawet jeśli na nią nie spojrzał), bo mam wrażenie, że wolałby ją niż mnie i że uważa, że jestem od niej brzydsza (najgorsze jest to, że nie wiem, czemu tak czuję, bo nigdy nie dał mi do zrozumienia, że mu się nie podobam, wręcz przeciwnie - bardzo często powtarza mi, że jestem bardzo ładna i wartościowa), czasem bywa, że mówię sama sobie na głos, że jestem beznadziejna i głupia, zwłaszcza kiedy coś mi nie wychodzi. Bywa, że się śmieję i mam lepsze dni, ale to za chwilę mija. Mam straszną huśtawkę nastrojów, raz się śmieję, a za chwilę płaczę albo roznoszą mnie nerwy, a gdy już się denerwuję, to do tego stopnia, że mnie głowa zaczyna boleć i mam ochotę coś rozwalić. Często myślę o chorobach, że coś mi jest albo coś stanie się mojemu mężowi i zostanę sama. Boje się, że spotka mnie coś złego, bo nie wierzę w to, że może mi się dobrze układać (ludziom przytrafiają się takie okropne rzeczy, więc dlaczego nie mnie). Ostatnio stwierdziłam, że zachowuję się jak chora psychicznie, i zastanawiam się, czy nie potrzebuję pomocy. Dziękuję i pozdrawiam.  

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jestem nieśmiały i skryty - jak mogę z tym walczyć?

Jestem Mateusz i mam 17 lat. Chciałbym na początek napisać, że jestem człowiekiem o niskiej samoocenie (nieśmiałość, skrytość, stres, depresja). Gdy mam coś zrobić, to się tego boję, np. rozmowy z kimś w cztery oczy czy w towarzystwie....

Jestem Mateusz i mam 17 lat. Chciałbym na początek napisać, że jestem człowiekiem o niskiej samoocenie (nieśmiałość, skrytość, stres, depresja). Gdy mam coś zrobić, to się tego boję, np. rozmowy z kimś w cztery oczy czy w towarzystwie. Włącza mi się jakaś blokada myśli, nie wiem, co mam powiedzieć, a jak już coś powiem, to o swoich problemach, i wtedy uważa mnie ten ktoś za gorszego i mnie olewa i zaczyna nie lubić. Albo jak ktoś każe mi coś zrobić, np. w szkole, to mi nie wychodzi. Wtedy zaczynam myśleć o sobie, przychodzą mi też dziwne myśli do głowy, np. że mi się nie uda i będą się ze mnie wszyscy śmiali. I jeszcze jedno: gdy mam jakieś śmieszne tematy w głowie, to one są zamknięte i nie chcą się otworzyć. Bardzo żałuję, dlatego przychodząc ze szkoły, jestem strasznie zdenerwowany. Zastanawiam się czasami, dlaczego tego nie zrobiłem, ale ja jestem głupi. Prosiłbym jak najbardziej o pomoc, nie chcę żadnych rad o psychologach, bo to nie warto, tylko skuteczne porady.

Mam 16 lat i niską samoocenę - jak mogłabym to zmienić?

Mam 16 lat, od pewnego czasu mam trudności w szkole z rówieśnikami i nauką. Nie jestem osobą pewną siebie i mam niskie poczucie własnej wartości, przez co jestem zamknięta w sobie. Piszę to, ponieważ to nienormalne, żeby w moim wieku...

Mam 16 lat, od pewnego czasu mam trudności w szkole z rówieśnikami i nauką. Nie jestem osobą pewną siebie i mam niskie poczucie własnej wartości, przez co jestem zamknięta w sobie. Piszę to, ponieważ to nienormalne, żeby w moim wieku czuć się niepotrzebnym. Za każdym razem boję się mojego życia, jestem nieapetyczna, ciągle mam jakieś doły, chodzę z opuszczoną głową i smutna. Nie mam chęci do życia. Uważam, że nie jestem atrakcyjna. Każda moja koleżanka ma chłopaka, a ja nie mam. Strasznie chciałabym przynajmniej być komuś potrzebna.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak się zaaklimatyzować z nowymi ludźmi, by znowu nie mieć zszarganej opinii?

Od około tego roku szkolnego (3 kl. gimnazjum) jestem ofiarą dowcipów i niemiłych słów. Z kolegami z klasy jakoś się dogaduję, nie jest źle, rozmawiają ze mną, chyba lubią mnie (może robią tylko takie pozory, że mnie lubią?), z dziewczynami...

Od około tego roku szkolnego (3 kl. gimnazjum) jestem ofiarą dowcipów i niemiłych słów. Z kolegami z klasy jakoś się dogaduję, nie jest źle, rozmawiają ze mną, chyba lubią mnie (może robią tylko takie pozory, że mnie lubią?), z dziewczynami trochę wstydzę się rozmawiać ze względu na nieśmiałość i nadwagę (wzrost 176 cm przy wadze 82 kg), ale jak podchwycę dobry temat lub dam swoje 2 grosze do tematu, to jakoś rozmowa idzie dalej. Ale problem pojawia się poza klasą, szczególnie z rówieśnikami z innych klas. Osoby, które często mi dokuczają, zazwyczaj należą do elity, którą na pierwszy rzut oka widać, że to niesympatyczne osóbki, często mnie nie zaczepiają, ale jestem dość wrażliwą osobą na obrazę, więc niemiłe sytuacje wchodzą mi głęboko w pamięć. Problem ostatnio coraz częstszy jest na WF-ach z drugą klasą, z którą mamy WF. Jeżeli oni dokuczają to raczej tylko mnie. Jedna osoba wyśmiewa się sprośnie, udając tak zwane skipy. Może problem jest w tym, że jakoś nienaturalnie je robię, bo gdy on to robi, to ma wyprostowane nadmiernie plecy. Próbuję się na takie zachowanie odgryzać tym, że jest już na drodze do perfekcji w robieniu tego ćwiczenia. Pozostałe osoby (nie wszystkie z tej klasy, bo są jednak tam osoby normalne), to czasami mocno uderzają piłkę, która trafia we mnie, a potem oni mają ubaw, na takie zachowanie nie mam jakiegoś zgryźliwego tekstu, by się odczepili. Teraz, by stać się bardziej szanowaną osobą, kupiłem od kolegi sztangę, by pozbyć się nadwagi i do tego wyrobić w sobie lepszą, umięśnioną sylwetkę. Czy to dobry ruch, by wyrobić w sobie dobrą sylwetkę, by osoba, która chce mnie obrazić, pomyślała zanim to zrobi? Jeszcze jedno pytanie. Jak już wcześniej pisałem, chodzę do 3 gimnazjum, niedługo koniec roku, nowa szkoła, nowe znajomości. Jak się zaaklimatyzować z nowymi ludźmi, by znowu nie mieć zszarganej opinii? Z góry serdecznie dziękuję za odpowiedź!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Obwiniam rodziców za swoją samotność - jak podnieść swoją samoocenę?

To wszystko zaczęło się w liceum. Zacząłem zauważać, że ludzie wokół mnie są podziwiani, kochani, szanowani, są sławni, znani i lubiani, natomiast na mnie nie zwracają uwagi. Są zdolni, potrafią grać na instrumentach, malować, robić zdjęcia, rzeźbić, śpiewać, odnoszą sukcesy....

To wszystko zaczęło się w liceum. Zacząłem zauważać, że ludzie wokół mnie są podziwiani, kochani, szanowani, są sławni, znani i lubiani, natomiast na mnie nie zwracają uwagi. Są zdolni, potrafią grać na instrumentach, malować, robić zdjęcia, rzeźbić, śpiewać, odnoszą sukcesy. Moi rodzice cały czas mnie wtedy wykorzystywali do robienia porządków w domu. Tata był tyranem i tłukł mnie i brata, jeśli nie zrobiliśmy mu obiadu lub kiedy coś nie było posprzątane. Byłem dla nich tylko na ich zawołanie. Nigdy nie pomyśleli, żeby dać mi możliwość rozwijania się, grania na gitarze lub robienia czegokolwiek innego. Czułem się wśród ludzi kimś niechcianym, na którego nikt nie zwraca uwagi. Chciałem, żeby inni też mnie podziwiali, kochali i szanowali a nie tylko mi rozkazywali i poniżali. Poznałem ludzi, którzy grali na gitarach i byli świetni. Poprosiłem wtedy mamę, żeby kupiła mi gitarę, bo czułem się samotny, niechciany, niekochany, żebym mógł z kimś grać, żeby ktoś się mną interesował a nie tylko odrzucał, a mama powiedziała mi, że nie kupi mi gitary, bo nie będę umiał grać. Od tamtej pory z nikim o tym nie rozmawiam a jest to problem, który spędza mi sen z powiek i pozbawia możliwości o myśleniu o tym, co bym chciał w życiu robić. W ogóle nie podejmuję żadnych działań, aby nawiązać jakiekolwiek znajomości, unikam ludzi, bo wiem, że jak na mnie tylko spojrzą, to mnie odrzucą, bo nie robię tego co oni i nie jestem dla nich godny uwagi. Jestem bardzo samotny. Mam 28 lat. Skończyłem anglistykę, pracuję i dobrze zarabiam, ale wśród ludzi czuję się przez nich odrzucany.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Cierpię z powodu niskiego poczucia własnej wartości - jak mogę sobie pomóc?

Witam. Jestem 17-letnią dziewczyną. Odkąd pamiętam, cierpię przez moją niską samoocenę. Wydaję się sobie gorsza od innych, przez co trudno mi nawiązywać kontakty. Nie potrafię podejść do jakiejś osoby i sama z siebie zacząć rozmowy. Nie mam pojęcia, jak...

Witam. Jestem 17-letnią dziewczyną. Odkąd pamiętam, cierpię przez moją niską samoocenę. Wydaję się sobie gorsza od innych, przez co trudno mi nawiązywać kontakty. Nie potrafię podejść do jakiejś osoby i sama z siebie zacząć rozmowy. Nie mam pojęcia, jak mam z nią rozmawiać. Boję się, że mnie wyśmieje. W tamtym roku poszłam do liceum, przez co zmieniłam zupełnie otoczenie. W nowej szkole nie miałam nikogo znajomego, byłam tam zupełnie obca, przez co było mi jeszcze ciężej. Na dzień dzisiejszy mam tam jedną dobrą znajomą, z którą rozmawiam normalnie i się nie krępuję. Ale ona nie ma tylko mnie. Jest bardzo otwarta i rozgadana. Chyba tylko dlatego ją poznałam, bo zagadała do mnie. Po za tym wydaje mi się, że gdy idę sama korytarzem, to wszyscy na mnie patrzą i się ze mnie śmieją. Niedawno rzucił mnie chłopak. Okropnie się z tym czuję. On był dla mnie całym światem. Jedyną osobą, której tak naprawdę na mnie zależało. Jedyną, której mogłam się wyżalić, z którą mogłam szczerze porozmawiać. Gdy był, wiedziałam, że mam do kogo wracać. Teraz moje życie to błędne koło. Nie mam już z kim rozmawiać. Mam jednego przyjaciela, ale on nie pomaga mi w moich problemach. Chyba nie umie... Mówi mi, że niektóre osoby nie mają zupełnie nikogo. A ja mam kogoś? Na rodziców nie mogę liczyć, moja mama sama parę lat temu miała dużą depresję. Teraz jeździ za granicę do pracy, więc nie ma jej cały czas. Czuję się naprawę bardzo samotnie. Straciłam ukochaną osobę. Nie mam przyjaciół. Nie mam gdzie wychodzić. Ostatnio miałam ferie, które całe przesiedziałam w domu. Nie wiem, co mam robić. Jest mi cały czas źle, to już trwa od 2 miesięcy. Gdy miałam chłopaka, też oczywiście doskwierała mi samotność, ale tylko w szkole. Teraz już nie mam nikogo. Myślałam nieraz o samobójstwie. Czuję się naprawdę bardzo okropnie. Wątpię, żebym kiedykolwiek jeszcze znalazła ukochaną osobę. To, że poznałam jakoś akurat jego, było dla mnie ogromnym szczęściem. Teraz już go nie ma. A ja nie wiem, co mam z tym wszystkim zrobić. Popadam w depresję. Najchętniej bym przespała całe dnie i obudziła się dopiero, jak będzie dobrze.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Dlaczego nie lubię patrzeć na swoje ciało?

Nie jestem gruba, ale nie lubię patrzeć na swoje ciało i nie wiem, dlaczego tak jest. Nie lubię też zachowywać się jak koleżanki, bo uważam, że się na mnie obrażą. Nie wiem, czy to dlatego, że jestem nieśmiała czy że jestem obrażalska.  
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Maria Kreid
Mgr Maria Kreid
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak mogę odnaleźć sens mojego życia?

Mam 17 lat. Nie potrafię zaakceptować siebie, czuję się gorsza od innych. Gdy idę gdzieś sama, do kościoła, szkoły, sklepu odczuwam lęk przed ludźmi, przed tym, że mogę się skompromitować. Mam problemy z nauką, nie mogę się skoncentrować, w szkole... Mam 17 lat. Nie potrafię zaakceptować siebie, czuję się gorsza od innych. Gdy idę gdzieś sama, do kościoła, szkoły, sklepu odczuwam lęk przed ludźmi, przed tym, że mogę się skompromitować. Mam problemy z nauką, nie mogę się skoncentrować, w szkole często boli mnie brzuch. Wiele sytuacji, nawet banalnych, potwornie mnie stresuje. Często myślę o śmierci, płaczę, sama w swojej głowie stwarzam sobie obrazy, które powodują łzy. Jestem wrażliwa na krytykę, gdy ktoś powie mi coś co mnie zaboli nie umiem tego zapomnieć tej osobie. Gdy siedzę przed komputerem ciągle się odwracam, boję się, że ktoś za mną stoi. O sobie myślę, że jestem nikomu niepotrzebna, nikomu nie zależy na moim życiu, mam dni w których chciałabym ze sobą skończyć, nie mam żadnych pasji, zainteresowań, przestało mi na wszystkim zależeć. Jestem do niczego - ciągle prześladuje mnie w myślach wypomnienie z dzieciństwa, w 4 klasie podstawówki miałam taki okres w życiu, że zostałam odrzucona przez rówieśników z mojej klasy (wyzwiska, wyśmiewanie się z moich ciuchów - to bolało), a wszystko dlatego, że pokłóciłam się z moją ówczesną przyjaciółką. To wydaje się takie bezsensowne, byłam dzieckiem, nie powinnam tego rozpamiętywać, bo to bezsensu, ale ja ciągle boją się ponownego odrzucenia. Nie rozmawiam z nikim na ten temat, wiem, że nikt mnie nie zrozumie - jak mam sobie z tym poradzić? Przed rodziną, znajomymi z klasy udają, że wszystko jest w porządku, udaję kogoś innego niż jestem w rzeczywistości - jak odnaleźć sens życia i radość?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam kompleksy z powodu sylwetki - jak z nimi walczyć?

Mam dość nietypowy problem. Już od szkoły zawodowej spotykałem się z brakiem akceptacji ludzi w szkole. Wszyscy w kółko pogrążali mnie, wyśmiewając się z mojej postury. Nie przechodziło to przeze mnie jak przez sito, tylko zawsze wszystko brałem do siebie,...

Mam dość nietypowy problem. Już od szkoły zawodowej spotykałem się z brakiem akceptacji ludzi w szkole. Wszyscy w kółko pogrążali mnie, wyśmiewając się z mojej postury. Nie przechodziło to przeze mnie jak przez sito, tylko zawsze wszystko brałem do siebie, przez co kompletnie się wyciszyłem, dziś już nawet nie potrafię zagadać do dziewczyny, mam lęki oraz czuję, że gdy przyjdzie czas zacząć pracę, to nie zostanę zaakceptowany przez pracodawcę. Mam 188 cm wzrostu i 60 kg wagi. Próbowałem wielokrotnie przybrać na wadze, ćwiczyć, aby coś w sobie zmienić, ale gdy ćwiczyłem, to słyszałem głosy od strony rodziny, że jeszcze bardziej wyglądam jak szkapa. Czuję się bardzo źle, gdy wyjdę na miasto czy do szkoły. Czuję, jakby ludzie na mnie patrzyli i się śmiali, że jestem chudy. Z początku wszystko puszczałem w niepamięć, dziś, gdy już staję się powoli dorosłą osobą, nie potrafię sobie z tym poradzić, czuję się zdołowany, czuję, że najlepsze wyjście to nie wychodzić z domu, bo znów będą się ze mnie śmiać. Choć ze strony rodziny na co dzień nie słyszę "ale jesteś chudy", to czuję też pewien dyskomfort. Nie chcę ich zawieść, nie chcę być zawsze sam, bez znajomości, mam już tego po całości dość i nie wiem, co zrobić, skoro wszystkie moje kroki nie pomagają. Próbowałem zagadywać do ludzi, ale po czasie znów spotkałem się z ich agresją, bo jestem inny, bo jestem chudy, często dochodziło do niezręcznych sytuacji. Myślę sobie: no cóż, w szkole tak zawsze jest, że ktoś musi być ofiarą, mimo że trzymam się z grupą osób, która ma ten sam problem, to czuję się, jakbym był sam. Są też momenty, kiedy wszystko jest w porządku, ale zawsze musi wrócić ten zły czas.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Niska samoocena - co mam robić?

Witam. Moje problemy zaczęły się wraz z początkiem roku szkolnego (aktualnie I klasa technikum ), a mianowicie zaczynałem rok szkołę średnią w LO, gdzie dwie nauczycielki nie wiadomo z jakiej przyczyny mocno się na mnie uwzięły, pytały mnie, obrażały przy...

Witam. Moje problemy zaczęły się wraz z początkiem roku szkolnego (aktualnie I klasa technikum ), a mianowicie zaczynałem rok szkołę średnią w LO, gdzie dwie nauczycielki nie wiadomo z jakiej przyczyny mocno się na mnie uwzięły, pytały mnie, obrażały przy całej klasie, klasa się tylko śmiała to mnie dobijało.. :( Przeniosłem się do technikum z nadzieją, że będzie dobrze, ale jednak nie jest.. Nie potrafię wczuć się do nowej klasy. Jest tak jak było w liceum, naśmiewanie się ze mnie, poniżanie mnie przez co straciłem chęć chodzenia do szkoły :( Opuściłem bardzo dużo lekcji, rodzice dostali wezwanie do szkoły na "Szkolną komisję Opiekuńczo-Wychowawczą", czyli teraz nie tylko problemy w szkole, ale także kłótnie z rodzicami w domu, moja samoocena jest teraz równa 0 :( Nie wiem co mam robić, nigdy nie miałem problemów z nauką, wiem, że jestem w stanie być dobrym uczniem, ale coś mnie blokuje :( Co to jest Szkolna komisja opiekuńczo-wychowawcza i czy grozi mi wydalenie ze szkoły? :( Wtedy to już będzie na prawdę koniec wszystkiego.. czasami mam myśli samobójcze :( proszę o pomoc :(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czuję się gorszy od innych – z czego to wynika?

Mam 28 lat i czuję się gorszy od innych. Całe dnie spędzam sam i z nikim nie rozmawiam. Nikt się mną nie interesuje i nikt nie chce ze mną rozmawiać. Kiedy patrzę na innych ludzi, to czuję się przy nich...

Mam 28 lat i czuję się gorszy od innych. Całe dnie spędzam sam i z nikim nie rozmawiam. Nikt się mną nie interesuje i nikt nie chce ze mną rozmawiać. Kiedy patrzę na innych ludzi, to czuję się przy nich jak idiota. Wszyscy chodzą parami, trzymają się za ręce, przytulają, całują, obdarowują się prezentami, rozmawiają ze sobą, w ogóle nie zwracają na mnie uwagi, nie patrzą na mnie, a ja widząc ich, czuję się jak odludek. Kiedy patrzę na innych, myślę sobie, jak inni mają dobrze: mają znajomych, przyjaciół, chłopaków, dziewczyny, mają z kim rozmawiać, są rozchwytywani przez ludzi, chodzą na spacery, na kolacje, odnoszą sukcesy, są zdolni, mają artystyczne zdolności, ciągle z kimś przybywają, mają do kogo zadzwonić i zjeść z kim obiad, a ja nie mam nikogo. Wszystko muszę robić sam: sam muszę zrobić sobie jedzenie, potem muszę iść do pracy, potem muszę iść na zakupy, zrobić sobie pranie, wyprasować, posprzątać, pozmywać i wtedy na nic nie mam już siły i idę spać, i myślę wtedy, że znowu nic nie zrobiłem, bo jak zwykle nie miałem czasu i że mój dzień był beznadziejny. I kiedy tak sobie to wszystko robię sam, to myślę sobie, jakie inni mają wspaniałe życie. Zdaję sobie sprawę, że wszystko wynika to z tego, że nie dostałem od rodziców wystarczająco dużo miłości. Pamiętam, jak moi znajomi dostawali od rodziców wszystko, co chcieli: grali na gitarach i innych instrumentach, mieli inne zdolności, wyjeżdżali za granicę, odnosili sukcesy, a kiedy chciałem o tym porozmawiać z mamą, to powiedziała mi, że nie kupi mi gitary, bo nie będę umiał na niej grać, nie pozwala mi malować, bo nie umiem malować i ma w d%^&* moje problemy, stąd nie mogąc wytrzymać tego uczucia, że wszyscy inni mogą robić to, co chcą, wyniosłem się z domu. Mieszkam teraz w Łodzi, znam 4 języki obce, jestem po studiach i dobrze zarabiam. Ale i tak nie wiem, co mam zrobić z pieniędzmi, które mam. Nie wiem, co mam zrobić z wolnym czasem, który mam w weekend i w ogóle nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Od kilku miesięcy spotykam się z psychologiem, który mówi mi, że nie ma sensu rozdrapywać swojej przeszłości i użalać się nad tym, że nie dostałem czegoś od rodziców i wziąć sobie tą gitarę, której od nich nie dostałem i zacząć po prostu na niej grać. Ale myślę sobie, że nie mam ochoty wiecznie robić czegoś samemu, bo życie dla samego siebie jest bez sensu, a zagrać na gitarze dla innych i tak nigdy nie będzie okazji, bo w ogóle nie będą chcieli tego słuchać, bo przecież mają swoje życie, swoich przyjaciół, swoich znajomych, swoje mieszkania, swoją filozofię, swoje sukcesy i w ogóle niczego już im do życia nie brakuje i w ogóle mnie nie potrzebują. Czuję się okropnie. Co mam zrobić? Pomóżcie

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Magdalena Szymańska
Lek. Magdalena Szymańska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty