Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uczucie samotności: Pytania do specjalistów

Jak radzić sobie z tęsknotą po rozstaniu?

Tęsknię za mężczyzną, z którym spotykałam się intensywnie przez kilka miesięcy. Ponad pół roku temu rozstaliśmy się - on nie umiał się zaangażować. Boleśnie to przeżyłam. Nadal boli i nadal tęsknię. Nie umiem się otworzyć na inne znajomości. Czasem sobie... Tęsknię za mężczyzną, z którym spotykałam się intensywnie przez kilka miesięcy. Ponad pół roku temu rozstaliśmy się - on nie umiał się zaangażować. Boleśnie to przeżyłam. Nadal boli i nadal tęsknię. Nie umiem się otworzyć na inne znajomości. Czasem sobie wyobrażam, że z nim rozmawiam, opowiadam mu coś. Gdy jestem na jakimś koncercie czy ostatnio na weselu, myślę, czy by mu się podobało, jak byśmy razem tańczyli. Racjonalnie wiem, że on nie wróci, ale tak naprawdę głęboko w środku chyba mam na to nadzieję, choć wydaje się to nierealne i najmniejszy znak na to nie wskazuje. Często zastanawiam się czy on o mnie myśli. Wypatruję go na ulicy. Czuję się jak wariatka. Jest mi przykro, bo niefajnie zakończył naszą znajomość i dawał mi wiele sprzecznych sygnałów, jakby sam nie wiedział czego chce. Dodatkowo obwiniam się - analizuję co zrobiłam nie tak. Czuję się przytłoczona, samotna, bezsilna. Chciałabym wymazać to z pamięci, czuję jakby moje myśli były obsesyjne. Jak sobie pomóc? Rozstanie z poprzednim partnerem opłakiwałam blisko 3 lata, nie chcę żeby to znów tyle trwało i było tak bolesne (zresztą do teraz ta strata też jest dla mnie trudna i obwiniam się, że skończyłam dobry związek, ale jestem już jednak bardziej z tym pogodzona). Moim życiem jakby rządzi tęsknota, myślenie o tym co stracone. Do tego dochodzi częsta płaczliwość, łzy nieraz same płyną, taka nadwrażliwość.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Tomasz Kościelny
Mgr Tomasz Kościelny

Jak poradzić sobie z tym uczuciem samotności i smutku?

Mam następujące pytanie: Mam 20 lat i od dłuższego czasu czuję się samotny, bez dobrowolnych uczuć, taki wręcz pusty człowiek... Jest to spowodowane skończeniem szkoły, ponieważ tu gdzie mieszkam, nie mam za bardzo możliwości zdobycia dobrze płatnej pracy. Dużą rolę... Mam następujące pytanie: Mam 20 lat i od dłuższego czasu czuję się samotny, bez dobrowolnych uczuć, taki wręcz pusty człowiek... Jest to spowodowane skończeniem szkoły, ponieważ tu gdzie mieszkam, nie mam za bardzo możliwości zdobycia dobrze płatnej pracy. Dużą rolę tej złej strony odgrywa moja sytuacja w rodzinie. Czy jest ktoś z kim mógłbym o tym pomówić? Aby mi pomógł.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Anna Ingarden
Mgr Anna Ingarden

Jak pogodzić się z małą atrakcyjnością?

Jak pogodzić się z byciem skrajnie nieatrakcyjnym wyglądem oraz świadomością, że będzie się samemu do końca życia? Proszę tylko o nieudzielanie odpowiedzi, że wygląd nie ma znaczenia i nie może być przyczyną samotności.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Łucja Fitchman
Mgr Łucja Fitchman

Czy dziecko ma autyzm?

witam serdecznie, mieszkam w Anglii, u dziecka mojej dziewczyny stwierdzono autyzm , lecz znikome cechy autyzmu pasuja do niego, objawy typu ( nie reaguje na swoje imie, lubi samotnosc, nie umie nawiazac wiezi z rowesnikami - odpadaja,) praktycznie 90% takich... witam serdecznie, mieszkam w Anglii, u dziecka mojej dziewczyny stwierdzono autyzm , lecz znikome cechy autyzmu pasuja do niego, objawy typu ( nie reaguje na swoje imie, lubi samotnosc, nie umie nawiazac wiezi z rowesnikami - odpadaja,) praktycznie 90% takich objawow odpada, teraz moje pytanie, czy to nadal autym ? dziecko ma problemy z mowa, (5 lat) nie mowi plynnie, w sumie duzo pojedynczych slow używa do dialogu, liczyc , czytac umie bardzo dobrze
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Mgr Paweł Majcherczyk
Mgr Paweł Majcherczyk

Jak zmniejszyć ryzyko kolejnego poronienia?

Witam serdecznie, w dniu 16. 07. doszło u mnie do poronienia samotnego całkowitego 6 tygodniowej ciąży. Obyło się bez łyżeczkowania bo lekarz uznał, że wszystko idzie w kierunku samoistnego oczyszczenia się macicy. Lekarz w szpitalu na Polnej powiedział mi,... Witam serdecznie, w dniu 16. 07. doszło u mnie do poronienia samotnego całkowitego 6 tygodniowej ciąży. Obyło się bez łyżeczkowania bo lekarz uznał, że wszystko idzie w kierunku samoistnego oczyszczenia się macicy. Lekarz w szpitalu na Polnej powiedział mi, że krwawienie potrwa ok dwóch tygodni i po tym czasie możemy starać się o kolejną ciążę. I jak powiedział "im szybciej tym lepiej". Czytałam sporo w internecie i ogólnie wszyscy sugerują odczekać min 3 miesiące. Jak to w końcu jest z tą kolejną ciąża? Starać się od razu czy jednak odczekać te 3 miesiące? Dodam, że była to moja pierwsza ciąża i zrobię wszystko żeby zminimalizować ryzyko kolejnego poronienia... Bardzo proszę o odpowiedź.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Aleksandra Witkowska
Lek. Aleksandra Witkowska

Jak mogę polepszyć swoje samopoczucie?

Dzień dobry, szukam pomocy w związku z obawami dotyczącymi mojego stanu psychicznego. Odnoszę wrażenie, że to, co robię, dąży do spełnieniem cudzych oczekiwań. Dotyczy to każdej sfery mojego życia i sprawia, że niemożliwe staje się samodzielne podjęcie decyzji. Zawsze mam... Dzień dobry, szukam pomocy w związku z obawami dotyczącymi mojego stanu psychicznego. Odnoszę wrażenie, że to, co robię, dąży do spełnieniem cudzych oczekiwań. Dotyczy to każdej sfery mojego życia i sprawia, że niemożliwe staje się samodzielne podjęcie decyzji. Zawsze mam wrażenie, że zostanę skrytykowana. Obawiam się krytyki szczegolnie ze strony moich bliskich, przełożonych oraz autorytetów. Duży wpływ na to ma sposób traktowania mnie przez osoby najbliższe. Nie mam siły walczyć o swoje zdanie. Czuję, że poddałam się. Wszelkie próby buntu w wieku dojrzewania kończyły się moją porażką. Problem w tym, że jestem już dorosłą osobą, a nadal ciąży na mnie ta presja dotycząca cudzych wyobrażeń. Próbuję ją spełnić dla świętego spokoju, jednak w części przypadków nie jestem w stanie. Dotyczy ona bowiem nawet najprostszych czynności, jak zmywanie naczyń, mycie podłóg czy wieszanie prania. Zawsze jest powód, by skrytykować moje działania. Jest to jednak taka krytyka, która sprawia że czuję się jak osoba delikatnie mówiąc upośledzona i szybko wycofuję się, żeby nie wybuchnąć płaczem, co pewnie zostałoby uznane za sposób na wpędzenie w poczucie winy i wywołanie litości. Problem w tym, że naprawdę nie daję sobie już rady. Rozmowy nie dają rezultatu. Poszłam na studia zgodnie z cudzymi oczekiwaniami. Do pracy również. Nie noszę makijażu, bo próby jego wykonania kończyły się komentarzami typu "co się tak wypin***yłaś", czy "maluje, to się stare stodoły". Miało to w założeniu być żartem, niestety, z czasem zadziałało na mnie zbyt mocno. Czuję się źle ze sobą. Najchętniej chciałbym być niewidoczna. Nie kupuję dla siebie prawie nic, w obawie, że mój zakup zostanie uznany za zbyt drogi, nieodpowiedni, niepotrzebny. Że wydałam ciężko zarobione pieniądze na bzdury. Staram się nikogo o nic nie prosić. Nie chcę sprawiać kłopotu i zawracać głowy. Dochodzą do tego problemy autodestrukcyjne, jak drapanie, skubanie skóry do krwi w sytuacjach stresujących, co trwa już od kilku lat. Moja skóra pokryta jest bliznami, pojawiły się zmiany łuszczycowe które nie mogą się przez to zagoić. Od 12 lat zmagam się także z nadwagą, związaną z objadaniem się. W najgorszych momentach jem bez przerwy, co wywołuje we mnie dodatkowe poczucie winy. To wszystko na przemian z próbą schudniecia, by spełnić ponownie stawiane przede mną przez najbliższych oczekiwania. Myślałam, że z czasem uda mi się poradzić z tą sytuacją, ale widzę, że zamiast poprawy, z roku na rok jest coraz gorzej. Widzę, jak moje życie odstaje od życia moich znajomych. Jak spotykają się ze sobą, zakładają rodziny. Ja jestem samotna. Coraz bardziej niepewna siebie, przygnębiona. Jest we mnie coraz mniej chęci, by cokolwiek zmienić. Co robić?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co może znaczyć uczucie samotności chociaż przebywamy wśród ludzi?

Dlaczego czasami czujemy się samotni, mimo że przebywamy wśród ludzi?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Czy jedynym rozwiązaniem w tej sytuacji jest rozwód?

Witam, mam 37 lat, od 10lat jestem w związku z osobą chorą na nerwice. Żona była już na 3 terapiach grupowych i leczy się farmakologiczne. Raz w tygodniu odwiedza psychologa indywidualnie. Niestety powoli tracę siły. Wydaje mi się że... Witam, mam 37 lat, od 10lat jestem w związku z osobą chorą na nerwice. Żona była już na 3 terapiach grupowych i leczy się farmakologiczne. Raz w tygodniu odwiedza psychologa indywidualnie. Niestety powoli tracę siły. Wydaje mi się że sam zaczynam mieć problemy ze swoim stanem psychicznym. Ponieważ już nie jestem w stanie wszystkiego dźwigać na swoich barkach. Żona unika poważnych rozmów. Czuje się bardzo samotny, ponieważ nie mam z kim na ten temat porozmawiać, żona ukrywa swoją chorobę przed znajomymi i rodzina ( tylko jej najbliższa rodzina wie). Gdy poruszam jakiś problem unika rozmowy atakując mnie. Niestety ale odsuneła nas od Wszystkich przyjaciół. Po narodzinach naszego syna całkowicie się ode mnie usunęła. Nasz syn ma już 7 lat. Raz próbowaliśmy pójść na terapię dla małżeństw, niestety kiedy doszedłem do głosu i wyznałem co mi leży na sercu. Żona już nie chciała chodzić na terapię. Nasze życie seksualne nie istnieje. Czuje że powoli staje się zgorzkniały i nieczuły. Mimo że jestem ekstrawerykiem powoli zamykam się w sobie tlumiac wszytko co mnie gniecie. Powoli zaczynam się zastanawiać nad rozwodem bo nie widzę żadnego światełka na lepsze jutro.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Dlaczego wszystkim się przejmuję?

Witam. Mój problem polega na tym, że wszystkim się przejmuję, boję się ośmieszenia. Jestem nieśmiały - to wiem. Jeszcze jak chodzilem do szkoły to wstydziłem się wchodzić spóźniony na lekcje, bo bałem się się ośmieszę, zrobię coś nie tak. Albo... Witam. Mój problem polega na tym, że wszystkim się przejmuję, boję się ośmieszenia. Jestem nieśmiały - to wiem. Jeszcze jak chodzilem do szkoły to wstydziłem się wchodzić spóźniony na lekcje, bo bałem się się ośmieszę, zrobię coś nie tak. Albo nie chodziłem do łazienki podczas zajęć, bo bałem się reakcji nauczyciela jak zapytam. Często mam wrażenie, że wszyscy się na mnie patrzą. Lubię sobie czasem pogadać z innymi, pośmiać się, ale w grupie nie odzywam się, bo boję się, że powiem coś głupiego. Trzymam się raczej dalej od ludzi, z którymi muszę przebywać, np w pracy, także oni sobie rozmawiają, a jestem obok. Niektórzy myślą, że się wywyższam, ale to nie tak...Siebie nie oceniam najgorzej, ani wizualnie, ani w innych aspektach. Ciężko mi czasem rozmawiać z innymi, nie mam ochoty prowadzić dalej rozmowy. Mam jedną bliską mi osobę, której i tak się z tego nie do końca zwierzyłem. To przeszkadza mi w normalnym życiu, kiedy muszę załatwić jakąś sprawę, czy pójść na głupią imprezę firmową. Zauważyłem, że nawet z najbliższą rodziną nie czuję się do końca swobodnie. Często czuję się samotny. Czy można to jakoś zdiagnozować, leczyć?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Czy kodeina mogła uszkodzić mózg?

Dzien dobry, od 3 lat biore prawie codziennie kodeine ( thicodin antidol) w dawkach 200- 400 mg, kilka razy probowalam sama rzucic- wytrzymywalam max miesiac, nie mam mozliwosci leczenia szpitalnego, jestem samotna matka, mam 40 lat ,zaczelam brac bo nie... Dzien dobry, od 3 lat biore prawie codziennie kodeine ( thicodin antidol) w dawkach 200- 400 mg, kilka razy probowalam sama rzucic- wytrzymywalam max miesiac, nie mam mozliwosci leczenia szpitalnego, jestem samotna matka, mam 40 lat ,zaczelam brac bo nie radzilam sobie z iloscia spraw, mam silny charakter i tylko jedno pytanie: czy takie dawki kodeiny brane przed 3 lata mogly nieodwracalnie uszkodzic mi cos w mozgu? w ten sposob ze juz do konca zycia bede musiala to brac? Bardzo zalezy mi na odpowiedzi, i z gory bardzo za nia dziekuje i pozdrawiam,
odpowiada 1 ekspert:
 Paweł Żmuda-Trzebiatowski
Paweł Żmuda-Trzebiatowski

Jak radzić sobie z samotnością będąc niewidomym?

Dzień Dobry Mam taki problem. Jestem osobą która ma duże problemy ze wzrokiem i poruszam się z białą laską która ułatwia mi w bezpiecznym i sprawnym poruszaniu się po mieście. Do tego mam zdiagnozowany Zespół Asperegera. Staram się funkcjonować samodzielnie.... Dzień Dobry Mam taki problem. Jestem osobą która ma duże problemy ze wzrokiem i poruszam się z białą laską która ułatwia mi w bezpiecznym i sprawnym poruszaniu się po mieście. Do tego mam zdiagnozowany Zespół Asperegera. Staram się funkcjonować samodzielnie. Chodzę na imprezy w nocnych klubach niestety sam ponieważ znajomi nigdy nie mają czasu. Niestety moją wadą jest to że mam spore problemy w komunikowaniu się z ludźmi a zwłaszcza w stosunku do nieznajomych. Lubię imprezy klubową muzykę ale nie umiem do nikogo zagadać nie umiem długo utrzymać rozmowy z daną osobą, mam szybką pustkę w głowie i bardzo się tym stresuje. Fakt niestety nie widzę ludzi w całości. Widzę tylko fragment świata z bliskiej odległości. Do tego jestem introwertykiem gdyż w grupie znajomych niewiele się odzywam bądź praktycznie wcale. Niestety ten stan rzeczy trwa od czasu mojego dzieciństwa. Nie potrafiłem się integrować w grupach z moimi rówieśnikami czy to w przedszkolu czy podstawówce czy gimnazjum lub technikum. Na studiach również się z nikim nie zintegrowałem. Chodziłem do różnych psychologów nawet na zajęcia grupowe ale i tak niewiele pomogło. Mam bardzo wąski zakres zainteresowań. Na imprezy tego typu uczęszczam od ponad pół roku gdyż przez lata weekendy spędzałem zamknięty w czterech ścianach i nigdzie nie wychodziłem Nie wiem czy to normalne że osoba taka jak ja chodzi sama na imprezy po nocach i jak zmienić ten stan rzeczy jeśli chodzi o kontakty interpersonalne gdyż chciałbym mieć znajomych a nie ciągle być samotnym pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Łucja Fitchman
Mgr Łucja Fitchman

Jak leczyć depresję u 29-letniej kobiety?

Witam, mam 29 lat i od 7 lat cierpię na depresję. Przez te 7 lat bywało ze mną różnie, raz lepiej, raz gorzej. Jednak od około roku jest beznadziejnie, mam wrażenie jakbym w ogóle nie miała uczuć. Stałam się skrajnie... Witam, mam 29 lat i od 7 lat cierpię na depresję. Przez te 7 lat bywało ze mną różnie, raz lepiej, raz gorzej. Jednak od około roku jest beznadziejnie, mam wrażenie jakbym w ogóle nie miała uczuć. Stałam się skrajnie egoistycznani tak bardzo skupiam się na swoich problemach, że wręcz nie interesują mnie problemy moich bliskich. To jest straszne co teraz napiszę i mnie samą to przeraża, ale ja nie czuję żadnych uczuć w stosunku do moich rodziców czy siostry. Wiem, że to jest chore i ktoś pomyśli jak trzeba być znieczulonym na drugiego człowieka. Ale ja tak właśnie się czuję. Oprócz tego, nigdy nie byłam w związku, co prawda chodziłam na randki, ale nigdy nic z nich nie wychodziło i myślę, że to moja wina. Do tej pory myślałam, że mam problem z otwarciem się na drugiego człowieka, a dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że ja nie mam potrzeby bycia z kimś w bliskiej relacji i to mnie przeraża. Oczywiście poszukałam trochę w internecie co to może być i wpadłam na pojęcie "aleksytymii" i obawiam się, że mogę mieć ten syndrom. Czy jest dla mnie jakaś nadzieja na normalne życie i funkcjonowanie wśród ludzi oczywiście bo nie chcę być samotna?
odpowiada 1 ekspert:
Dr Krzysztof Dudziński
Dr Krzysztof Dudziński

Jak odnaleźć sens w swoim życiu?

Witam , mam 25 lat od jakiś 2 lat ( po próbie samobójczej ) uważam że życie nie ma sensu. Najchętniej to bym się z kimś zamienił , chciałbym mieć już te 90 lat i życie za sobą . Dodam... Witam , mam 25 lat od jakiś 2 lat ( po próbie samobójczej ) uważam że życie nie ma sensu. Najchętniej to bym się z kimś zamienił , chciałbym mieć już te 90 lat i życie za sobą . Dodam że raczej prowadzę samotny tryb życia , nie mam zbytnio znajomych . Mam tylko kolegów do picia alkoholu . Proszę powiedzieć co mi jest
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Dlaczego ciągle chce mi się płakać?

Czy wszystko ze mną w porządku? Od około 3 - 4 miesięcy stale towarzyszy mi fatalne samopoczucie i ochota ciągłego płaczu. Często miewam wybuchy płaczu nawet po pozornie szczęśliwym i udanym dniu. Dodatkowo czuje się niechciany, nie kochany, nie lubiany... Czy wszystko ze mną w porządku? Od około 3 - 4 miesięcy stale towarzyszy mi fatalne samopoczucie i ochota ciągłego płaczu. Często miewam wybuchy płaczu nawet po pozornie szczęśliwym i udanym dniu. Dodatkowo czuje się niechciany, nie kochany, nie lubiany i samotny, nawet wśród ludzi których chyba lubię. Nic już mi nie sprawia szczęścia. Do tego nie mogę znieść bycia samemu bo nie mogę wytrzymać w swoim towarzystwie. Mam wahania nastrojów. Raz mam napady agresji których nie jestem w stanie kontrolować (próbowałem medytacji, aktywności fizycznej, odrzucenia kofeiny, cukru ale nic nie pomaga), czasem znów jestem bardziej smutny niż zwykle, innym razem jestem spokojny i wyluzowany, Oraz na zmianę jestem albo zmęczony jak diabli i ciągle śpię albo jestem pobudzony i nie mogę spać. Dodam też, że w młodości byłem u 5 różnych psychologów ale żaden nie pomógł w niczym.
odpowiada 1 ekspert:
 Paweł Żmuda-Trzebiatowski
Paweł Żmuda-Trzebiatowski

Co może znaczyć taka płaczliwość i samotność?

Witam, mam pewien problem. Od jakiegoś czasu jestem poddenerwowana, zrobiłam się płaczliwa, jestem zmęczona i odeszła mi ochotę na kontakty z ludźmi. Wole spędzać czas w samotności mimo ze zawsze byłam bardzo otwarta i kontaktowa osoba. Często płacze bez kontrolnego... Witam, mam pewien problem. Od jakiegoś czasu jestem poddenerwowana, zrobiłam się płaczliwa, jestem zmęczona i odeszła mi ochotę na kontakty z ludźmi. Wole spędzać czas w samotności mimo ze zawsze byłam bardzo otwarta i kontaktowa osoba. Często płacze bez kontrolnego powodu. Ludzie z mojego otoczenia także zauważyli ze dzieje się coś dziwnego ze mną, ale ja sama nie jestem w stanie powiedzieć co. Gdzie może lezec problem? Mam 18 lat, chodze do liceum, pracuje jeśli to ma jakiś związek.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Anna Ingarden
Mgr Anna Ingarden

Dlaczego bardzo wypadają mi włosy po porodzie?

Jestem matka karmiąca 5-miesięcznego synka. Włosy wylatują mi obecnie garściami (zawsze mi wypadały, ale teraz już mam 1/3 tej ilości włosów co przed porodem). Suplementują cynk i selen, ale niewiele to pomaga. Chciałabym wiedzieć jakie badania zrobić przed wizyta u... Jestem matka karmiąca 5-miesięcznego synka. Włosy wylatują mi obecnie garściami (zawsze mi wypadały, ale teraz już mam 1/3 tej ilości włosów co przed porodem). Suplementują cynk i selen, ale niewiele to pomaga. Chciałabym wiedzieć jakie badania zrobić przed wizyta u dermatologa. Zrobię morfologię, żelazo, panel tarczycowy, ale nie wiem jakie hormony warto zbadać w mojej sytuacji. Mam nadwagę, nie mam żadnych chorób przewlekłych, nie biorę żadnych leków, poza witaminami (A, D, E, K, B complex, cynk, selen, kwasy omega). Chciałabym być przygotowana przed wizyta żeby nie chodzić milion razy, bo jestem samotna matka z 2 dzieci i wykrojenie czasu na taka wizytę jest bardzo trudne. Stresu w moim życiu jest bardzo dużo, ale wcześniej tez tak było o aż tak dużo włosów mi nie leciało
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Izabela Lenartowicz
Lek. Izabela Lenartowicz

Czy jest szansa na ratowanie małżeństwa?

Witam.Z mężem jesteś my trzy lata po ślubie,mamy 2letnią córkę.Bywa między nami różnie kłócimy się dość często.Czuję się samotna,nie mam wsparcia w mężu.Uważa że skoro on pracuję a ja siedzę w domu to mam sprzątać, gotować zajmować się dzieckiem i... Witam.Z mężem jesteś my trzy lata po ślubie,mamy 2letnią córkę.Bywa między nami różnie kłócimy się dość często.Czuję się samotna,nie mam wsparcia w mężu.Uważa że skoro on pracuję a ja siedzę w domu to mam sprzątać, gotować zajmować się dzieckiem i najlepiej siedzieć cicho.Staram się jak mogę i nigdy nie usłyszałam "dziękuję" "dobrze Ci idzie" .Jestem z nim ze względu na dziecko.Kumpel tylko napisze to nie patrząc na noc do niego leci...a ja większość czasu spędzam z córką sama.Wieczory gdy mała śpi również.On nie rozumie jak do niego mówię że potrzebuję bliskości, że chce choć przez chwilę poczuć się ważna.Twierdzi że jak chce być traktowana jak księżniczka to źle trafiłam.Corka została zapisana do żłobka,mam nadzieję że będę miała możliwość by pójść do pracy wówczas byłabym niezależna od niego.Ale nie odejdę bo nie da nam żyć...będą ciągle smsm z pretensjami i telefony...wiem o tym bo raz przez trzy miesiące razem nie mieszkaliśmy.Jak na niego wpłynąć? Czy taki związek ma sens? Czuję się wypalona
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jak zapomnieć o tych traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa?

Witam! Czuję się samotny, nie mam po co żyć i dla kogo żyć, twierdzę, że jestem beznadziejny. Mój problem zaczął się już od zerówki, od dziecka byłem i jestem bardzo nieśmiały. Wracając, w zerówce w pewnym momencie stałem się płaczliwy,... Witam! Czuję się samotny, nie mam po co żyć i dla kogo żyć, twierdzę, że jestem beznadziejny. Mój problem zaczął się już od zerówki, od dziecka byłem i jestem bardzo nieśmiały. Wracając, w zerówce w pewnym momencie stałem się płaczliwy, wymiotowałem w szkole i przed szkołą, bo byłem bardzo przywiązany do rodziców i nie wyobrażałem sobie bycia w szkole bez nich. Od tamtej pory byłem wyśmiewany przez rówieśników z tego powodu. W następnej klasie, pierwszej problem zniknął, już nie miałem napadów płaczu i wymiotów, ale mimo to do końca podstawówki nie miałem łatwego życia, byłem szykanowany i poniżany przez jednego bandziora, z którym chodziłem do jednej klasy. Byłem też poniżany przez starszych, bo nie miałem w sobie takiej asertywności, że mógłbym się z nimi kumplować. Wyśmiewali mnie także młodsi ode mnie, gdyż trzymali stronę tego bandziora i podniecali się jak on mnie poniża, szydzili ze mnie też z powodu mojej mamy, której opowiadałem o tym co się dzieje w szkole, a ona interweniowała. Poszedłem do gimnazjum i poznałem nowych znajomych, mimo, że np. jak przechodziłem przez korytarz starsi ode mnie dresiarze mnie zaczepiali, ale się tym nie przejmowałem. Niestety w drugiej klasie gimnazjum do mojej klasy przepisał się ten bandzior, który mnie szykanował w podstawówce i koszmar powrócił, znowu cała klasa była przeciwko mnie i ze mnie szydzili. Wtedy miałem już myśli samobójcze, czułem, że moje życie jest bezsensowne. Teraz chodzę do technikum i niby jest ok, poznałem w pierwszej klasie nowych znajomych, zakumplowałem się z pewnym kolegą, ale znowu odczuwam taką samotność, mam depresję, myśli samobójcze, nie mam chęci do życia. Nikt się do mnie nie odzywa, nikt się mną nie interesuję, ale wynika to chyba z tego, że nie umiem być towarzyski, nie umiem rozmawiać, nie mam o czym rozmawiać, jak zagadać a jak ktoś się coś odezwie do mnie to się jąkam, nie potrafię mówić w gramatyczny sposób, zapominam słów. Chyba koledzy zauważyli też, że nie umiem się bronić słownie, użyć celnej riposty i obiektem żartów jestem ja. Teraz chyba cierpię na lęk społeczny, bo kiedy jestem w towarzystwie innych, to odczuwam objawy, tj. drżenie rąk, robi mi się gorąco itd. Inne lęki, które mam to lęk przed wykonywaniem czynności przy innych czy pomaganiem komuś, lęk przed prowadzeniem samochodu, lęk przed zamawianiem jedzenia w knajpie itd. mam poczucie niższości wobec tych ,,lubianych przez wszystkich". W rodzinie mówią, że jestem ładny, przystojny itd. ale ja się za takiego nie uważam, bo czemu mam być ładny jak jestem nielubiany? Wkurza mnie, że na fb nikt do mnie nie napisze, a jak już to rzadko, bo inni znajomi to pewnie piszą codziennie z 5 osobami naraz. Jak mam urodziny, to życzenia na fb składają mi z 10 osób i to wszystko! Siedzę sam zamknięty w czterech ścianach, nigdzie nie chodzę na jakieś wypady ze znajomymi, zazdroszczę innym, że się spotykają razem. Ostatnio spodobała mi się dziewczyna, ale myślę, że nie będzie chciała być z takim śmieciem jak ja, bez życia, nudziarzem. Widzę ją w towarzystwie innych i czuję zazdrość, czemu ja taki nie jestem? Myślę sobie, że to, że inni mnie nie lubią to nie jest przez to, że oni są źli, tylko po prostu ze mną jest nie halo. Palę papierosy nałogowo, pół paczki dziennie, czasem więcej, chcę dostać raka i skończyć z moim beznadziejnym życiem. Moje zainteresowania przestały mnie cieszyć, nawet jak oglądam jakieś seriale komediowe to nic mi w nich nie bawi, nic mi się nie chce, nie chcę mi się uczyć, bo po co mi to. Opuszczam dużo dni w szkole. Chciałbym, by moje życie było inne, lepsze, ale nie potrafię zapomnieć o tamtych traumatycznych przeżyciach. Chciałbym cofnąć czas i zacząć wszystko od początku, od moich narodzin, bo myślę sobie, że to jedyny sposób, by wyleczyć się z mojego problemu. Mam wrażenie, że jestem inny niż pozostali, jakbym był z innej planety. Jest mi bardzo ciężko, brakuje mi sił, nie chcę mi się żyć. Proszę o pomoc!
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jak wyjść z mojego uzależnienia?

Witam.. nie wiem co tu robię, ale skoro podjąłem decyzję to napiszę wiadomość. Historia jak wiele innych - pod moim dachem zameldowała się amfetamina. Nie ma jej dużo, czasami wpada pogadać i tak rozmowy przedłużają się do paru dni. Wiem,... Witam.. nie wiem co tu robię, ale skoro podjąłem decyzję to napiszę wiadomość. Historia jak wiele innych - pod moim dachem zameldowała się amfetamina. Nie ma jej dużo, czasami wpada pogadać i tak rozmowy przedłużają się do paru dni. Wiem, że jestem uzależniony, jednak są takie chwile w życiu ( nawet ostatnio 3 tygodnie ), że nie potrzebuje jej obok. I wiodę normalne życie. Niestety.. ona znowu puka do drzwi i wpada odziana w jakieś sreberko. Czuję się urażony jej obecnością.. i wtedy pojawiają się ujęcia z życia - życia, które zaniedbałem, położyłem na łopatki sam siebie. Te myśli.. "minął rok i nic nie zmieniłem", "mijają dni a ja tracę czas na dołowanie się", "straciłem kontrolę"... Myśli można jeszcze "wytresować", ale nie koszmary.. dwa lub trzy na noc.. mówię o paraliżu sennym - jest tak notoryczny i niesamowicie potężny, że zarywam noc nie z powodu używek, a z powodu - strachu.. Nikt z otoczenia nie jest w stanie nawet wysłuchać mnie, a jak już ktoś wykazuje zainteresowanie to w sekundę przekłada temat rozmowy na tematy o swoim życiu. Ta samotność pogłębiła się.. kobieta, którą wiem, że kocham zakochała się w innym ( jaki jest? Hm powiem tak - często proszę o unikanie tematu, ponieważ wkurza mnie to, że traktuje ją jak morskie powietrze - gdy go potrzebuje wie w którą stronę skierować twarz. Ona jednak myśli, że zwyczajnie mam już dość jej gadania. ) A ja stoję obok obserwuję, teraz mam etykietę przyjaciela i niech tak zostanie. Wiecie co? Prościej mi podjąć decyzję o odebraniu sobie życia niż powiedzieć jej wszystko i rozstać się na zawsze ( ona wie, że kiedyś się w niej zauroczyłem ). Nawet teraz o tej godzinie wolałbym umrzeć.. mam jeszcze tyle tego wszystkiego.. chcę mieć siłę przeczekać wszystko i wrócić na tor. Ale też wiem, że moja siła jest skłonna namówić mnie do stracenia siebie samego.. Jak to rozegrać.. Pozdrawiam
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Żaneta Maruńczak
Mgr Żaneta Maruńczak

Jak leczyć depresję i borderline?

Dzień dobry.Choruje na nerwice natręctw i podejrzenie bordeline wg psychologa.Choć nie chce bardzo niszczę zęby.Nie mam nad tym kontroli.Już dwa pękły , podejrzewam ,ze wczoraj 3 -ci czwórka bo boli teraz i bolał w nocy ,więc bolą już 3... Dzień dobry.Choruje na nerwice natręctw i podejrzenie bordeline wg psychologa.Choć nie chce bardzo niszczę zęby.Nie mam nad tym kontroli.Już dwa pękły , podejrzewam ,ze wczoraj 3 -ci czwórka bo boli teraz i bolał w nocy ,więc bolą już 3 zęby ,jedyne lekarstwa na NFZ w zęby ,które pomagają na chwile a i dentysta w mojej miejscowości mało profesjonalny a z natury moje zęby były ładne.Czuje silny ból i psychiczny i fizyczny z tego powodu.Obiecuje sobie ,że to już ostatni raz ale to nie wychodzi.W chwilach stresu mam odcięcia od siebie,nagryzam twarde jedzenie,obijam zębem o ząb.Na dodatek nie mam pieniędzy na leczenie zębów.Jestem biedna.Co robić?To dysocjacja?Dziękuje z góry za odpowiedź. Jestem zrozpaczona i biorę wiele leków przeciwbólowych by spać {a i często sen nie przychodzi} a one obciążają moją chorą wątrobę.Jest mi naprawdę ciężko.Jak sobie pomóc bo nie mam na siebie już siły.Strasznie mi się to zachowanie ostatnio nasiliło.Mam przez to myśli samobójcze ,bo mam coraz więcej problemów zamiast mniej .Karze się za to drapiąc ciało , potem znów tracę kontrolę w stresie i znów jakiś ząb niszczę.To straszne.Chyba jestem bardzo zaburzona .Cierpię niesamowicie przez to wszystko.Choroba nerwowa i wątroby , brak pieniędzy i bóle .Mam dość .Pomocy. Mam też osłabione kości od leków antydepresyjnych.W ogóle wiele problemów bardzo często złe samopoczucie ,nie mam siły nawet na to by mieć mężczyznę , którego nigdy nie miałam, ,choć mam 32 lata ,jestem samotna cierpię również na bezsenność , ale teraz głównie mnie niepokoi ta utrata kontroli z fatalnymi konsekwencjami.Blisko mi do depresji.Bardzo proszę o pomoc bo nie panuję nad sobą .
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty