Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uczucie samotności: Pytania do specjalistów

Czy tto początki rozdwojenia jaźni?

Czy mam początki rozdwojenie jaźni? Odkąd wróciłam ze szpitala psychiatrycznego po próbie samobójczej nie pamiętam w ogóle moich relacji z rodzicami. Wiem, że byłam na nich zła, ale nie wiem, czemu. Ostatnio pojawił się głos w mojej głowie, który... Czy mam początki rozdwojenie jaźni? Odkąd wróciłam ze szpitala psychiatrycznego po próbie samobójczej nie pamiętam w ogóle moich relacji z rodzicami. Wiem, że byłam na nich zła, ale nie wiem, czemu. Ostatnio pojawił się głos w mojej głowie, który pojawia się w stresie. Mówiący, że mam przestać się bać i się ogarnąć. Ostatnio mówiła mi, że to ona jest mną. Żeby przestała się odzywac musiałam krzyknąć w głowie. Coraz częściej się boję, że zawładnie moim ciałem i myślami, że nie będę moala swojej osobowości. Rozmów z nią jestem świadoma, ale z czasem ich zapominam. Wiem tylko, że są i że to taka druga ja, nie inną osobą. To normalne? Czy to ze względu na samotność?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Aleksandra Witkowska
Lek. Aleksandra Witkowska

Jak powiedzieć najbliższym, że leczę się psychiatrycznie?

Jak powiedzieć bliższym znajomym o tym, że leczę się psychiatrycznie? Mam zaburzenie depresyjno-lękowe, odżywiania, jestem po próbach samobójczych, okaleczam się. Jest mi ciężko, czuję się bardzo samotna w czasie gorszych chwil. Przyjaciółki wiedzą, że chodziłam na terapie, na którą byłam... Jak powiedzieć bliższym znajomym o tym, że leczę się psychiatrycznie? Mam zaburzenie depresyjno-lękowe, odżywiania, jestem po próbach samobójczych, okaleczam się. Jest mi ciężko, czuję się bardzo samotna w czasie gorszych chwil. Przyjaciółki wiedzą, że chodziłam na terapie, na którą byłam skierowana przez psychiatrę. Natomiast nie mają pojęcia, że leczę się dalej. Nie wiedzą, że są momenty, kiedy czuje się źle, nie mam siły, samookaleczam się, myślę o śmierci. Chciałabym im o tym powiedzieć, ale nie potrafię. Nie chce by się martwiły i patrzały na mnie inaczej. A z drugiej strony czuję się bardzo samotna...
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Monika Opszalska
Mgr Monika Opszalska

Czy są jakieś czynności, które mogę robić regularnie, aby poprawić jakość mojego życia?

Mam 19 lat i zmagam się z pewnymi problemami, żeby bardziej rozjaśnić sytuację opiszę swoją historię. Moje wczesne dzieciństwo wspominam jako dosyć szczęśliwe i udane (tj. okres do 11 roku życia). W tym czasie czyli gdy miałem około 11 lat... Mam 19 lat i zmagam się z pewnymi problemami, żeby bardziej rozjaśnić sytuację opiszę swoją historię. Moje wczesne dzieciństwo wspominam jako dosyć szczęśliwe i udane (tj. okres do 11 roku życia). W tym czasie czyli gdy miałem około 11 lat moi rodzice popadli w spore kłopoty finansowe przez co mój tata popadł w alkoholizm. Spotkałem się wtedy ze sporymi obciążeniem psychicznym jak na 11 letnie dziecko i z raczej otwartego chłopca stałem się bardziej wycofany i strachliwy. Ojciec przestał pić, zapisał się do AA i powoli wszystko zaczęło się poprawiać. Dodatkowo mieszkaliśmy z babcią która była ciężko chora (cukrzyca, miażdżyca). Babcia zmarła gdy miałem 14 lat. By zapominać o moich problemach raczej spędzałem czas przy komputerze i nie byłem zbyt towarzyski pomijając niektórych bliższych kolegów, którzy zawsze do mnie przychodzili. Licytacja komornicza sprawiła, że gdy miałem 16 lat musieliśmy się wyprowadzić i zamieszkać. Okres przeprowadzki nie pamiętam zbyt dobrze, gdyż, żeby zapomnieć o problemach finansowych rodziców cały czas spędzałem przy komputerze obżerając się i zaniedbałem relacje towarzyskie. Doszło do sytuacji gdy ważyłem 90kg i byłem strasznie otyły co jeszcze bardziej pogorszyło moją samoocenę. Pamiętam zawsze porównywałem się do innych kolegów, którzy byli w lepszej sytuacji materialnej. Lecz nie tylko sytuacja materialna odgrywa tu rolę. Moi rodzice są o wiele starsi ode mnie tata (58 lat), mama (50). Nie mam rodzeństwa przez co czułem i w sumie nadal czuję się bardzo samotny. Nigdy nie miałem dziewczyny, pamiętam, że w podstawówce nabyłem jakiegoś dziwnego lęku do kontaktów z dziewczynami. Zapewne dlatego, że byłem mało pewny siebie. Obecnie sytuacja jest już trochę lepsza, lecz dalej nie jestem za bardzo pewny siebie. Moim rodzicem bliżej do wieku 80 lat niż do wieku w którym są. Ojciec poza pracą siedzi jedynie przed telewizorem, jest nałogowym palaczem. Szczerze wiem, że to zabrzmi nie za dobrze ale niezbyt lubię moich rodziców i często mam za złe to co mi się przytrafiło. Co prawda po woli zaczynam rozumieć, że takie obwinianie innych nie ma sensu i jakoś staram się pracować nad sobą. Ale najbardziej boli mnie to, że nie czuję, że mam wsparcie w rodzicach. Co prawda kochają mnie i starają sie jak najlepiej, ale nie mam z nimi za dużo wspólnych tematów. Szczególnie teraz w okresie kwarantanny gdy muszę przebywać cały czas w domu jest to trudne. Co prawda staram się obecenie zajmować jakimiś rzeczami (uczę się grać na gitarze, robię muzykę na komputerze) Ciężko mi się zdyscyplinować, na przykład dzisiaj caly dzień przesiedziałem bezproduktywnie przed komputerem. W większości rzeczy, które robiłem w życiu miałem słomiany zapał i porzucałem to czym się na początku interesował. Zazwyczaj było tak, że zniechęcałem się porażkami i np. po jednym błędzie porzucałem dane zadanie zamiast poprawić się na nim. Przez ostatni rok wyrobiłem sobie nawyk negatywnego myślenia, nawyk zaczął kiełkować gdy dowiedziałem się, że się przeprowadzamy. W pewnym momencie moje myśli były praktycznie wyłącznie negatywne. Co prawda w kwestii myślenia zmieniło się nawet dużo. Teraz myślę bardziej pozytywnie i codziennie staram się wypisywać sobie pozytywne rzeczy, które zrobiłem danego dnia. W dość młodym wieku 17 lat zacząłem pracować (na początku przez wakacje, potem w weekendy). Dzięki temu mogłem mieć pieniądze na swoje wydatki np. (ubrania, gdyż moi rodzice nie mieli pieniędzy na takie wydatki). Także podsumowując do moich obecnych problemów należą: - brak dziewczyny (nigdy nie miałem dziewczyny i źle się z tym czuję) - słaba dyscyplina (łamię często moje postanowienia i nie mam silnej woli) - nie umiem do końca zaakceptować jacy są moi rodzice (mają ściśle konserwatywne pogląda i są mocno wierzący. Nie przeszkadza mi to, że są wierzący lecz raczej to, że całe dnie spędzają przed telewizorem oglądając jakieś newsy głównie polityczne i praktycznie nic poza tym. Mój ojciec dodatkowo nie dba o siebie (nie ma sporej ilości zębów) i wstyd mi zapraszać kolegów do domu. Szczerze obawiam się, że powiele nieświadomie zachowania moich rodziców i myśli o tym, że stanę się kiedyś np. jak mój ojciec wprawiają mnie w złość. Dodatkowo brak rodzeństwa potęguje mój problem.) - mam problem z sextingiem. Zdarzają mi się dni gdzie praktycznie cały dzień przesiaduję na forum erotycznym, masturbując się przy tym nawet z 5 razy dziennie. Nie jest to aż tak ogromny problem, gdyż potrafię nie robić tego nawet przez 2 tygodnie. - generalnie trochę się martwię o moją przyszłość. Także nie wiem co dokładnie miałbym zrobić. Byłem na psychoterapii przez 2 miesiące lecz zrezygnowałem ze względu na to, że zniechęciłem się brakiem efektów. Co prawda szczerze przyznając niezbyt chciało mi się wykonywać sumiennie zadania psychoterapeuty i przez to sabotowałem terapię. Czy są jakieś czynności, które mogę praktykować na codzień, żeby poprawić moje życie?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Agnieszka Fiszer
Mgr Agnieszka Fiszer

Czy to są objawy deoresji?

Witam. Często zadaję sobie pytanie ""Czy to depresja?". Niby z zewnątrz zachowuje się normalnie, śmieje się, spotykam się z ludźmi ale w środku czuje się samotna, smutna, często zamyslona ale czuje taka wewnętrzną pustkę, wstaje rano A już zastanawiam się... Witam. Często zadaję sobie pytanie ""Czy to depresja?". Niby z zewnątrz zachowuje się normalnie, śmieje się, spotykam się z ludźmi ale w środku czuje się samotna, smutna, często zamyslona ale czuje taka wewnętrzną pustkę, wstaje rano A już zastanawiam się kiedy będzie wieczór aby znowu pójść spać (odbębnić kolejny dzień), nie to że chce mi się spać tylko po prostu nie cieszy mnie nic szczegolnie. Wykonuje swoje stałe obowiązki i tak w kółko. Zastanawiałam się nawet nad pójściem do psychologa ale właściwie co mi to da. To moje problemy i co on może zrobić aby było inaczej? Powie mi kilka słów jak każdej innej osobie. Pisze to tu bo w sieci jestem anonimowa. I tak zastanawiam się czy ktoś uzna to tu za problem. Czy każdy tak ma ale nikt się do tego nie przyznaje.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak sobie poradzić z tym uczuciem samotności i smutku?

 Witam. Ostatnio strasznie kiepsko się czuję- nie mam na nic siły, jedynie mam ochotę płakać. Zaczęło się to w zeszłym tygodniu, kiedy przez wypadek nie dotarłam na spotkanie z moim idolem. Mocno to przeżyłam. Ponadto, zaczęłam obwiniać siebie za to-...  Witam. Ostatnio strasznie kiepsko się czuję- nie mam na nic siły, jedynie mam ochotę płakać. Zaczęło się to w zeszłym tygodniu, kiedy przez wypadek nie dotarłam na spotkanie z moim idolem. Mocno to przeżyłam. Ponadto, zaczęłam obwiniać siebie za to- przykładowo, że jeśli bym się pośpieszyła, wyjechali byśmy wcześniej i nie mielibyśmy tej stłuczki. Wiem, że wtedy mogło wydarzyć się coś innego, lecz mimo tego nie mogę sobie poradzić z wrażeniem, że to moja wina. Już 3 razy śniło mi się spotkanie z nim, co nie jest fajne, bo jak się budzę to czuję się okropnie z powodu, że to się nie zdażyło, być może przeze mnie.   Co do życia towarzyskiego, przybiło mnie także trochę odrzucenie ze strony chłopaka. Czuję się też trochę samotna, a konkretniej- czuję, że średnio liczę się dla przyjaciół. Żadne z nich nie pyta mnie jak się czuję, nie zauważają że jestem smutna czy coś się stało, nie próbują mnie pocieszać w trudnych chwilach. Ponadto, zaczęłam powoli tracić kontakt z moją internetową przyjaciółką co mnie boli.   Mimo, że te rzeczy nie są jakieś bardzo tragiczne, czuję, że to wszystko mnie wyniszcza. Trochę się martwię i pomału mam dosyć- od tamtego felernego nie-spotkania prawie w każdej wolnej chwili płaczę. To wydarzenie uświadomiło mi, jak ostatnio mi ciężko. Wiem, że ludzie mają o wiele większe problemy, ale mimo to nie mogę przestać się smucić.   Jak mam sobie z tym wszystkim poradzić? Jak poprawić swoje samopoczucie i nie myśleć o nieszczęściach? Z góry dziękuję i liczę na pomoc
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Czy moje problemy wymagają wizyty u psychologa lub psychiatry?

Witam, Chciałem się dowiedzieć do jakiego lekarza mam się udać. Psychiatry czy wystarczy psycholog? Od zawsze zaniżone poczucie własnej wartości, właściwie to jego brak. Strach przed wszystkim i każdym. Poczucie beznadziejności, marazm, apatia, alkoholizm (codziennie wieczorem piję co najmniej... Witam, Chciałem się dowiedzieć do jakiego lekarza mam się udać. Psychiatry czy wystarczy psycholog? Od zawsze zaniżone poczucie własnej wartości, właściwie to jego brak. Strach przed wszystkim i każdym. Poczucie beznadziejności, marazm, apatia, alkoholizm (codziennie wieczorem piję co najmniej 5 piw. Pisząc to jestem po czwartym). Ciągłe uczucie smutku, wspominanie wszystkich przykrych sytuacji jakie wydarzyły się w życiu, nawet tych sprzed 30 lat. Rzeczy które jeszcze niedawno powodowały choć chwilowe rozluźnienie przestały bawić a zaczęły być przykrym obowiązkiem tylko dlatego by nie wypaść z rytmu. Jedyny plus w życiu to ciekawa praca (grafik). Od niedawna myśli samobójcze, niestety jestem zbyt tępy by zawiązać węzeł stryczkowy, autoagresja - np. bicie się po mordzie, łbie, duszenie. Samotność. W otoczeniu brak osób które mogą pomóc bądź doradzić coś innego niż "weź się browara napij i nie pier**l" lub "weź się w garść, dasz radę". Znalazłoby się tego więcej, ale nie chcę tu pisać eseju. Czy na powyższe objawy są jakieś tabletki, czy sprawa jest bardziej skomplikowana, a może problemu nie ma i zwyczajnie histeryzuję?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Agnieszka Fiszer
Mgr Agnieszka Fiszer

Jak poradzić sobie z takim uczuciem samotności?

Witam. Postaram się po krótce opisać swój problem, aby nie wchodzić w szczegóły, choć jest on dużo bardziej skomplikowany. Jestem 22-letnim mężczyzną, wysokie stanowisko, najlepszy na kierunku, do tego mam dwie wielkie pasje w swoim życiu. Przez dwa lata czułem... Witam. Postaram się po krótce opisać swój problem, aby nie wchodzić w szczegóły, choć jest on dużo bardziej skomplikowany. Jestem 22-letnim mężczyzną, wysokie stanowisko, najlepszy na kierunku, do tego mam dwie wielkie pasje w swoim życiu. Przez dwa lata czułem się całkiem dobrze, jednakże znowu powraca do mnie problem, z którym musiałem zmierzyć się już dwa lata temu, kiedy przez okres 4/5 miesięcy nie miałem ochoty dosłownie na nic - jedyne na co miałem ochotę to powrót do domu i przysłowiowe "gapienie się" w 4 ściany. Doskwiera mi ciągły lęk przed samotnością. Wielu moich znajomych jest już albo zaręczona albo właśnie planuje ślub, niektóre koleżanki są już nawet w ciąży. Po paru nieudanych relacjach, które nie trwały zbyt długo, mam już po prostu dość, zastanawiam się czy pisana jest mi samotność, bądź jak długo muszę jeszcze się z nią mierzyć, mimo iż doszedłem ciężką pracą tam, gdzie niektórzy chcieliby być przykładowo za kilka następnych lat. Jestem w stanie zaoferować bardzo wiele, od zawsze chciałem mieć jedną kobietę, z którą założę rodzinę i której niczego nie zabraknie - to było i jest w sumie jedno z moich największych marzeń. Chodzenie po imprezach i barach już od dawna mnie nie bawi, raczej zawodowo czy naukowo zadaję się z ludźmi starszymi ode mnie - z rówieśnikami ciężko mi się dogadać. Problem samotności zaczyna mi przeszkadzać w realizacji bieżących obowiązków, ponieważ zaczynam być ciągle zamyślony, nie mam ochoty dosłownie na nic - spotkanie ze znajomymi pomaga na chwilę - wracam do domu i czuję dosłownie to samo uczucie. Do tego głęboko w podświadomości ciągle wspominam mocną pierwszą miłość z czasów licealnych, która oczywiście mocno mnie zraniła i nie potrafię o tym bólu zapomnieć, choć minęło już około 5 lat... Czy ktoś jest w stanie mi pomóc/doradzić? Z góry będę bardzo wdzięczny za jakiekolwiek wskazówki. Pozdrawiam!
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pozbyć się kompleksu wady wymowy?

Witam jestem po trzech udarach i mam bardzo dużą wadę wymowy.więc z tego powodu jestem bardzo nieśmiały samotny i bardzo mi z tym źle a chciałbym poznać dziewczynę kochać i być kochanym ale przez wadę wymowy boję się odrzucenia i... Witam jestem po trzech udarach i mam bardzo dużą wadę wymowy.więc z tego powodu jestem bardzo nieśmiały samotny i bardzo mi z tym źle a chciałbym poznać dziewczynę kochać i być kochanym ale przez wadę wymowy boję się odrzucenia i mam bardzo popsutą psychikę. Jak już raz się odważyłem to zostałem wyśmiany. I wtedy zaczęły się myśli samobójcze jak pokonać lęk przed poznaniem dziewczyny bo zdarza mi się już płakać z tego powodu a boję się że w końcu psychicznie nie wytrzymam. Proszę o pomoc

Z czym mogą być związane takie zaburzenia nastroju?

Nienawidzę swojego życia i siebie samej. Jestem 18nasto letnią dziewczyną wychowaną w kochającej rodzinie (obydwoje rodziców, rodzeństwo, niczego nam nie brakuje), mam znajomych, przyjaciół, jestem introwertyczką ale mam pozytywne i otwarte nastawienie do świata i ludzi... Zazwyczaj... Tutaj od razu... Nienawidzę swojego życia i siebie samej. Jestem 18nasto letnią dziewczyną wychowaną w kochającej rodzinie (obydwoje rodziców, rodzeństwo, niczego nam nie brakuje), mam znajomych, przyjaciół, jestem introwertyczką ale mam pozytywne i otwarte nastawienie do świata i ludzi... Zazwyczaj... Tutaj od razu przejdę do opisu mojego problemu: chodzi o to, że co jakiś czas mam, nie wiem jak to określić, "spadki nastroju?". Mam dni, albo nawet tygodnie, podczas których NIC mi się nie chce, nie sprzątam, zmuszenie się do nauki graniczy z cudem, nie robię nic związanego z moimi pasjami. Tak bardzo nie chce mi się wstawać i szykować rano do szkoły, że po prostu czasami zwyczajnie do niej nie chodzę. A jak już pójdę, to po powrocie po prostu kładę się na kanapie i albo nie robię nic, albo oglądam jakieś ogłupiające seriale lub youtube, chociaż powinnam zrobić obowiązki domowe, pouczyć się albo chociażby przygrzac sobie obiad. Jestem bardzo drażliwa (z początku myślałam że może być to związane z cyklem, ale teraz już wiem że raczej nie ma to związku), można wywołać ze mną kłótnie dosłownie wszystkim. Zdaję sobie z tego sprawę, ale nie umiem nad tym zapanować. Do tego wciąż chce mi się płakać. Kiedy jestem w tej fazie "obniżonego nastroju" nie ma dnia, żebym nie płakała. Czasami dzieje się to dlatego, że ktoś mi coś powiedział, a czasami tak... Po prostu. Nagle. Bez przyczyny. Atakują mnie myśli i poczucie, że jestem beznadziejna. Czuję się tak brzydka, że boję się spojrzeć w lustro (dosłownie - omijam wszystkie lustra w moim domu). Mdli mnie od myśli o tym, że w tym ciele będę musiała spędzić resztę życia. Kiedyś próbowałam metody żeby wypisać sobie swoje zalety, a po drugiej stronie wady. Wady mogłabym pisać godzinami... Ale zalety? Wymyśliłam tylko to, że mam ładną talię. Wszystkiego innego w swoim wyglądzie nienawidzę. To samo z charakterem. Mam wrażenie, że wszystkich denerwuję, chociaż mam znajomych i przyjaciół. Boję się, że zadają się ze mną z przyzwyczajenia, a tak naprawdę uważają że jestem okropna. Nie potrafię rozmawiać z ludźmi których nie znam, robi się potwornie niezręcznie, kończą mi się tematy do rozmowy. Mam również wrażenie że jestem potwornie głupia i nie wiem jakim cudem napiszę maturę, a chciałabym w przyszłości startować na medycynę, weterynarię lub stomatologię. Nie wiem jakim cudem wylądowałam w jednym z najlepszych liceów w Polsce i jakim cudem utrzymuję się w nim z nienajgorszymi ocenami. Mam wrażenie, że wszystko co mam zyskałam fartem, boję się że moi znajomi się zorientują jaka jestem głupia. Moi rodzice z reguły nie zauważają tego, ukrywam to przed nimi. Często jednak z powodu mojej drażliwości kłócę się z nimi, dlatego denerwują się na mnie za to. To chyba powoduje, że czuję się jeszcze bardziej samotna i niezrozumiana, bo przecież rodzice powinni mnie wspierać, a oni nie dość że nie zauważają co się dzieje to jeszcze mają pretensje... Kiedy to piszę brzmi to idiotycznie, ale w mojej głowie te myśli są naprawdę okropne, przytłaczające i straszne... Z drugiej strony te dni przechodzą po jakimś czasie, dlatego nie sądzę, żeby to była depresja, choć podejrzewałam siebie o to. Zaczynam znowu kontaktować się z przyjaciółmi, śmiać się z nimi prawdziwie i niewymuszenie. Mam wrażenie, że jestem całkiem ładna i że maturę mogę napisać wcale nie tak źle. Podejmuje nowe wyzwania, np zaczynam się uczyć gry na instrumencie, nowego języka albo czytam nową książkę. Mam motywację do nauki, rozwoju. Kupuję śliczne ubrania, fajne akcesoria, nowe kosmetyki, wymyślne produkty spożywcze albo różne inne średnio potrzebne mi bajery. A później, któregoś dnia znowu bez powodu zanoszę się płaczem, po tym jak nie umiem rozwiązać zadania z chemii lub zobaczę nowego pryszcza na twarzy. Mam ochotę oddać te wszystkie ubrania, co ja sobie myślałam kupując je, przecież nie były mi potrzebne i w ogóle nie będę w nich chodzić. Marzę o tym, żeby odwołać wszystkie spotkania i nie musieć się nikomu pokazywać. Potrafię siedzieć do późna w nocy nie spiąć, bo wiem, że im szybciej pójdę spać tym szybciej będę musiała rano wstać - specjalnie przedłużam wieczór żeby nie musieć budzić się kolejnego poranka. Nienawidzę się budzić. Nienawidzę poranków. Nienawidzę swojej rodziny, swoich przyjaciół i swojego życia. Samej siebie najbardziej nienawidzę. Przez cały dzień mogłabym tylko leżeć na łóżku lub siedzieć na podłodze, ze łzami niekontrolowanie splywajacymi po twarzy, z nikim nie rozmawiać. Co mi jest? Czy to depresja? Przecież są dni w których czuję się normalne, jestem wesoła... Przepraszam, że tak się rozpisalam, mam nadzieję, że ktoś to przeczyta.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Agnieszka Fiszer
Mgr Agnieszka Fiszer
Mgr Kamila Dziwota
Mgr Kamila Dziwota

Jak mogę sobie pomóc w tej sytuacji?

Mam 23 lata, nie mam pracy, nie mam matury ani skończonej szkoły. Mniej więcej od 5 lat siedzę w domu, wychodzę sporadycznie na spacer czy do sklepu. Na szczęście mieszkam z rodzicami i nie muszę martwić się o mieszkanie czy... Mam 23 lata, nie mam pracy, nie mam matury ani skończonej szkoły. Mniej więcej od 5 lat siedzę w domu, wychodzę sporadycznie na spacer czy do sklepu. Na szczęście mieszkam z rodzicami i nie muszę martwić się o mieszkanie czy jedzenie. Męczy mnie już to pasożytnictwo i chciałabym móc normalnie żyć, ale nie jestem w stanie poradzić sobie z życiem. Boję się ludzi, boję się pracy, boję się tłumów, boję się sytuacji, z której nie będę mogła się wycofać, boję się żyć. Męczy mnie nieskończona szkoła, zrezygnowałam z ostatniej klasy lo przez napady paniki. Cały czas obwiniam siebie o wszystko co mi w życiu nie wyszło. Jestem samotna, pomimo rodziny, mam rozregulowany sen, ciężko mi się na czymkolwiek skupić, płaczę z bezsilności prawie codziennie, rzadko mam siłę wstać z łóżka, nie mam siły, żeby samodzielnie zebrać swoje życie do kupy, mam wyrzuty sumienia o wszystko, jestem niestabilna emocjonalnie, często ponoszą mnie emocje przy kontaktach z ludźmi. Zdaje sobie sprawę z mojego stanu psychicznego, ale nie mam co z tym zrobić. Rozważam samobójstwo, ale nie chce obciążać rodziny finansowo, a nie mam oszczędności, żeby im zostawić. Nie mam ubezpieczenia, nie mam pieniędzy, moi rodzice też ledwo wiążą koniec z końcem plus mnie utrzymują, więc nie jestem w stanie prosić ich o dodatkowe kilka stów, których nie mają. Każda pomoc inna niż płatna czy przez przychodnie na nfz (na które i tam czeka się kilka miesięcy) oczekują ubezpieczenia. Co mam w tej sytuacji zrobić? Do kogo się zgłosić? Jest jakaś instytucja, która ratuje ludzi bez ubezpieczenia i pieniędzy? Wiem, że robienie czegoś za darmo się nie opłaca, ale jak w tym kraju pomaga sie ludziom takim jak ja?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Dziwota
Mgr Kamila Dziwota

Jak uporać się z samotnością po śmierci męża?

Minelo 2 lata od smierci meza w zwiazku bylismy 45 lat bardzo udanym nie moge poradzic sobie z samotnoscia a moze brakuje mi tej bliskiej osoby jak dlugo to jeszcze bedzie trwalo 
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Kowalska
Mgr Magdalena Kowalska

Jak naprawić nasze relacje w związku?

Witam. Mieszkam z moim chlopakiem od 2 lat mamy 6 miesieczne dziecko. Kiedy zaszlam w ciaze i troche przed ciaza chlopak oddalal sie odemnie nie wiem dlaczego. Teraz nie ma miedzy nami kompletnie nic. Kiedy jestem smutna nie wspiera mnie... Witam. Mieszkam z moim chlopakiem od 2 lat mamy 6 miesieczne dziecko. Kiedy zaszlam w ciaze i troche przed ciaza chlopak oddalal sie odemnie nie wiem dlaczego. Teraz nie ma miedzy nami kompletnie nic. Kiedy jestem smutna nie wspiera mnie a kiedy placze nawet nie przytuli i nie zapyta o co chodzi. Jedyne o czym rozmawiamy to dwa razy dziennie o dziecku. Kiedy przychodzi do domu pyta tylko czy wszystko dobrze. Czasami chce go przytulic to zawsze wymysla wymowke i ucieka. Nawet ze soba nie sypiamy ostatnio miesiac temu, parter nie stara sie ani troche mnie zadowolic. Jestem zrozpaczona i czuje sie bardzo samotna w tym zwiazku. Nie chce odchodzic bo go kocham i mamy dziecko ktorym sie bardzo dobrze zajmuje jednak czuje sie jak bym byla niewidzialna dla niego. Z calego serca prosze o pomoc. Nigdy nie bylo mi tak smutno
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Alicja Maria Jankowska
Mgr Alicja Maria Jankowska

Jak znów zacząć cieszyć się życiem?

Zmęczenie, senność, brak chęci wychodzenia z domu, unikanie spotkań towarzyskich, izolacja. Borykam się z wieloma problemami, które utrudniają mi życie. Są to przede wszystkim: zmęczenie, brak chęci do życia i wychodzenia z domu. Zmęczenie objawia się do tego stopnia, że... Zmęczenie, senność, brak chęci wychodzenia z domu, unikanie spotkań towarzyskich, izolacja. Borykam się z wieloma problemami, które utrudniają mi życie. Są to przede wszystkim: zmęczenie, brak chęci do życia i wychodzenia z domu. Zmęczenie objawia się do tego stopnia, że nawet po przebudzeniu odczuwam senność - prawie codziennie śpię za dnia. Zawalam wszystkie terminy przez to, że jestem zbyt zmęczona by cokolwiek zrobić. Mam lęk społeczny - nie lubię wychodzić z domu - czuje się wtedy obserwowana, i nie wiem czy wyobraźnia mi szwankuje czy rzeczywiście tak jest. Nie czuje się bezbieczna nawet we własnym domu. Zdarza mi się słyszeć jak ktoś np. uderza kamyczkami w okno czy pociąga za klamkę lub jak ktoś chodzi lub patrzy na mnie podczas snu. Czasem mam przerwy w tym, że ciągle odczuwam smutek i śmieje się ze wszystkiego po czym nagle zdarza mi sie płakać - zupełnie nie wiadomo dlaczego. Czuje się bardzo źle w swoim ciele i czasem mam ochotę to skończyć. Mam wiele napadów agresji z bardzo błahych przyczyn, a niekiedy po prostu nic nie jest w stanie mnie zainteresować. Nie wychodzę przeważnie do ludzi i nie rozmawiam z nikim czasem przez całe dnie. Potrafię nie wychodzić przez całe dnie lub tygodnie z domu. Czuje się bezradna i samotna w tym wszystkim, czuje, że nawet jeśli bym komuś powiedziała to ktoś stwierdzi, że przecież wymyślam lub, że w jakiś sposób chcę przyciągnąć uwagę, a tak nie jest. Jest mi po prostu ciężko z samą sobą i nie wiem co mam z tym zrobić, a jest to trudne gdyż gdziekolwiek wyjdę z kimkolwiek porozmawiam to czuje się jak kompletna idiotka... i że ludzie też mnie tak postrzegają. Mam zerową pewność siebie, a jesli chce ją podnieć np. ubierając się inaczej później żałuję i wracam do punktu wyjścia. Czy mógłby mi ktoś poradzić co ja mam ze sobą zrobić? Ja niszczę siebie i swoje życie.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jak poradzić sobie z takim stanem emocjonalnym?

Jeszcze parę lat temu nigdy bym nie pomyślał że będę tu gdzie jestem teraz. Życie rodzinne dom dobre relacje w domu, tak było. Ale wydawało się że taki dom to za mało. Po wielu latach poza ojczyzną w sercu rosła... Jeszcze parę lat temu nigdy bym nie pomyślał że będę tu gdzie jestem teraz. Życie rodzinne dom dobre relacje w domu, tak było. Ale wydawało się że taki dom to za mało. Po wielu latach poza ojczyzną w sercu rosła tęsknota za nią A człowiek zapomniał dlaczego wyjechał. Ślub potem trójka dzieci w między czasie wyrósł nam dom w Polsce. Miało być jeszcze lepiej., mieliśmy wrócić do naszego prawdziwego domu. Serce się cieszyło. Dziś po 3 latach. Od czasu kiedy wróciliśmy do domu ja to już chyba całkiem straciłem. Nie mam tu na myśli murów, mam na myśli to co ten dom tworzy czyli rodzinę. Do Polski wróciliśmy zaraz po narodzinach naszego 3 synka. Żona do dziś nie podjęła pracy bo dziecko jeszcze nie poszło do przedszkola więc ja niby cały czas chwilowo żeby utrzymać 5 osobową rodzinę bujam się ciężarówką po świecie. Przez te 3 lata wszystko się zmieniło. Dziś jestem sam czas to bywa że kilka dni nikt do mnie nie dzwoni, Ja źle znoszę samotność A nie widzę kiedy tunel do którego wyjechałem się skończy. Właściwie myślę że ten tunel skończy się tylko gdy trafię na ścianę. Właściwie to myślę że zawiodłem naklaniajac żonę na powrót do Polski ale i zawiodłem się na najbliższych . Dziś nie czuje się już jak członek rodziny tylko jak instrument do zarabiania pieniędzy. Mam dość bycia wiecznie sam w ciężarówce. Już długo nie wytrzymam próbowałem już wszystkiego nic się nie zmieniło mam dość.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Alicja Maria Jankowska
Mgr Alicja Maria Jankowska

Jak radzić sobie z depresją mając 19 lat?

Mam 19 lat i kilka miesięcy temu zdiagnozowano u mnie depresję i zaburzenia lękowe. Od września 2019 przechodzę istne piekło związane z moją głową. Po lekach czuję się lepiej, ale nie jestem już taka radosna jak kiedyś. Nie potrafię się... Mam 19 lat i kilka miesięcy temu zdiagnozowano u mnie depresję i zaburzenia lękowe. Od września 2019 przechodzę istne piekło związane z moją głową. Po lekach czuję się lepiej, ale nie jestem już taka radosna jak kiedyś. Nie potrafię się uśmiechać. Wciąż marzę o tym, aby zniknąć. To rozwiązałoby wszystkie problemy. Jestem ogromnym obciążeniem dla rodziców: tylko ich zawodzę. Jednak oni nie wiedzą, że nie potrafią mi pomóc. Większość ich rozmów powoduje, że moja głowa jeszcze bardziej pracuje, analizuje i dołuje mnie. Nie wiedzą co powiedzieć, aby choć odrobinę mi ulżyć, odebrać mój własny ciężar. Ciagle czuję się nie na miejscu, jakby ziemia nie była dobrym miejscem dla mnie. Nie mogę się dopasować. Przeraża mnie przyszłość i to, że będę musiała ułożyć sobie życie. Nie chcę przebywać wśród ludzi- dołuje mnie to, a z drugiej strony czuję się okropnie samotna i niekochana. Nie chcę nikogo ranić, ani obarczać, i nie mam już siły. Chciałabym się nie urodzić- nikt nie miałby wtedy tylu problemów. Martwię się o moich rodziców i o młodsze rodzeństwo- muszę swoją depresją i wiecznym przygaszeniem i smutkiem wywierać na nie zły wpływ. Nie potrafię się odnaleźć. Czuję się jak w matrixie i nie wiem, co jest ze mną nie tak. Nie mogę spać w nocy, a w ciągu dnia czuję się, jakbym była w szklanej kuli, a wokół mnie rzeczywistość. Dlaczego jestem taka dziwna? To wynik depresji, mojej ogromnej wrażliwości, czy po prostu jestem nie z tego świata? Proszę o pomoc. Nie wiem już co myśleć.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Dorota Nowacka
Mgr Dorota Nowacka

Jak mogę ratować moje małżeństwo?

Jestem mężczyzną który ma 49 lat moja żona która ma 41 i mamy syna 6 letniego świat wywrócił się do góry nogami Kiedy usłyszałem od żony że mnie nie kocha i chce żebyśmy zostali przyjaciółmi Ja kocham ją jak tylko... Jestem mężczyzną który ma 49 lat moja żona która ma 41 i mamy syna 6 letniego świat wywrócił się do góry nogami Kiedy usłyszałem od żony że mnie nie kocha i chce żebyśmy zostali przyjaciółmi Ja kocham ją jak tylko można najmocniej kochać drugą osobę. Wszystko zaczęło się zmieniać po urodzeniu synka nasze relacje zaczęły się od siebie oddalać dziecko było najważniejsze oczywiście jest ważne teraz gdy przeżywamy kryzys który trwa półtora tygodnia .Po rozmowie z żoną dowiedziałem się że czuję się samotna określiła to jako jazdę po autostradzie w tym samym kierunku ale ja jestem doczepiony do niej z tyłu i odczuwa jakby wszystko było na jej barkach i czuję się tak jakby miała dwójkę dzieci, które trzeba prowadzić za rączkę żona jest osobą pracującą ja jestem osobą pracującą żona zajmuje się w domu sprzątaniem praniem i wszystkimi rzeczami związanymi załatwianie spraw dotyczących rachunków wyborów przedszkola wyboru szkoły i tutaj Popełniłem błąd że nie byłem przy tym wszystkim przy niej .Około miesiąca temu w pracy pojawił się mężczyzna który ma dwójkę dzieci i podobne problemy w związku nastąpiły u niego w rodzine o czym zaczęli razem ze sobą dyskutować i pojawiło się uczucie. Żona wcześniej nie potrafiła wydusić z siebie bo jest osobą bardzo zamkniętą tego co czuję i nie próbowała ze mną porozmawiać Natomiast ja jestem osobą której należy przyłożyć młotkiem, co miało miejsce żeby zrozumieć co tak naprawdę się dzieje jaka Poważna jest sytuacja. Rok temu wrzuciłem wszystkie swoje nałogi związane z paleniem papierosów z piciem tak zwanego piwa i po tym okresie dostałem kubek od żony z napisem super mąż cała ta sytuacja jest rozwojowa liczy się dla mnie każdy dzień przeżyliśmy to razem z żoną bardzo silnie Schudłem 8 kg w przeciągu całego tygodnia i śpię dwie godziny dziennie żona podobnie to przeżywa najbardziej w tym wszystkim boli mnie fakt że pracują razem będą się widywali w pracy codziennie, żona zgodziła się na terapię rodzinną Jak mam postępować żeby to wszystko naprawić i nasze życie wróciło do normy w związku jesteśmy prawie 14 lat byłam jej pierwszym mężczyzna a ona moją pierwszą prawdziwą miłością którą jest do tej pory bardzo martwię się też o naszego synka który idzie w tym roku do szkoły mieszkamy cały czas razem jest to bardzo trudne dla mnie i dla niej .Bardzo martwię się uczucie którym go obdarzyła łudzę się że jest to Fatalne Zauroczenie proszę o doradzenie mi w jaki sposób mogę ją przekonać do powrotu ,jakich argumentów używać żeby jej nie zranić i jeszcze bardziej nie odsunąć od siebie
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jak wyleczyć się z neurotyzmu?

Jak się wyleczyć z neurotyzmu? Witam, mam 18 lat. Jestem dziewczyną o bardzo ciężkiej osobowości. Mam impulsywne usposobienie, liczne napady gniewu, lęku, stresu, smutku. Jeśli chodzi o mój charakter napiszę wprost. Jestem neurotyczna i antyspołeczna. Mam lęk przed ludźmi m.in... Jak się wyleczyć z neurotyzmu? Witam, mam 18 lat. Jestem dziewczyną o bardzo ciężkiej osobowości. Mam impulsywne usposobienie, liczne napady gniewu, lęku, stresu, smutku. Jeśli chodzi o mój charakter napiszę wprost. Jestem neurotyczna i antyspołeczna. Mam lęk przed ludźmi m.in boję się odrzucenia, boję się tego, że ktoś mnie wykorzysta, jestem bardzo nieufna. Doskwiera we mnie nieśmiałość i nigdy nie podchodzę do obcych osób by się z kimś zapoznać. Niestety myślę, że jest to główny powód tego, że nie mam przyjaciół ani chłopaka. Miałam jedynie chłopaka przez internet, ale to się raczej nie liczy bo przecież to wirtualny świat. A w życiu realnym nie miałam i nie mam powodzenia właśnie przez moją "zestresowaną" postawę. Dwóch chłopaków wyznało mi miłość ale nie potraktowałam tego poważnie i odmówiłam, ponieważ boję się związku, miałabym urojenia, że nie traktuje mnie poważnie, że mnie zdradza i byłabym bardzo zazdrosna oraz robiłabym afery z byle powodu. Wiecznie wśród dużej ilości osób czuję się bardzo nieswojo i zaczynam się denerwować. Nie nadaję się do zawarcia znajomości grupowych, ponieważ zawsze gdy spotykałam się z co najmniej trzema osobami to ja byłam najsłabszym ogniwem, stałam na końcu nikt ze mną nie rozmawiał a ja modliłam się by uciec stamtąd. Oprócz tego miewałam urojenia, że dane osoby mnie obgadują i są fałszywe wobec mnie. Jestem strasznie problematyczna ciężko złapać ze mną kontakt. Od małego miałam problem ze znalezieniem sobie przyjaciółki. Z racji tego, że byłam i jestem bardzo wrażliwa jedna osoba mnie wykorzystywała a klasa się naśmiewała ze mnie, że jestem "beksa lala". Zawsze robiłam histerie i szopki z byle powodu wynikającej z niestabilności emocjonalnej. Niestety tak jest do dnia dzisiejszego. W późniejszych szkołach trochę było lepiej, ponieważ to zależy od ludzi. Klasa mnie zaakceptowała i miałam jedną koleżankę, z którą spędzałam przerwy i siedziałam w ławce, ale to nie była moja bratnia dusza. Głównym również powodem jest to, że na wszystko reaguje bardzo emocjonalnie. Przejmuję się drobnostkami potrafię myśleć o tym godzinami przez co mam nieprzyjemne objawy m.in gwałtowne kołatanie serca, skręty żołądka, nadmierne pocenie się i co najgorsze czerwienienie się. Zawsze gdy przechodzę obok grupki ludzi, która się śmieje mam wrażenie, że to ze mnie i, że się na mnie gapią. Wtedy zaczynam się stresować a co najgorsze to po mnie chorobliwie widać. Mam poważne problemy ze sobą. Niedługo idę do nowej szkoły i mam straszne zwidy że mi dokuczają strasznie się boję ludzi, że będę samotna. Podsumowując, strasznie reaguje na wszystko emocjonalnie, przejmuję się byle czym, jestem wrażliwa, dramatyzuję, boję się ludzi i mam różne lęki. Od razu zakładam, że nie mam nerwicy, ponieważ wiele razy byłam u psychologa i nic mi takiego nie stwierdzono. Jak mam sobie poradzić? Czuję, że z taką osobowością nie znajdę sobie nikogo i nie poradzę sobie w życiu...
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Czy takie poczucie bezsensu i smutku to przejawy depresji?

Witam, mam 27 lat i od kilku miesięcy mam problem związany z nieustającym poczuciem bezsensu i smutku. Przestałem odczuwa radość, nawet jakbym chciał to nie potrafię tego zrobić. Czuje że straciłem motywację do życia i rozwoju osobistego. Moja praca przestała... Witam, mam 27 lat i od kilku miesięcy mam problem związany z nieustającym poczuciem bezsensu i smutku. Przestałem odczuwa radość, nawet jakbym chciał to nie potrafię tego zrobić. Czuje że straciłem motywację do życia i rozwoju osobistego. Moja praca przestała mnie cieszyć, chodzę tam bo muszę. Czasami rano nie mogę wstać z łóżka, chciałbym już przestać istnieć. Czuje że wszystko wokół mnie traci sens, mam wrazenie życia za szybą. Czuje się bardzo samotny. Moi bliscy nie potrafią mnie zrozumieć, wyrzucają mi zbytnie przejmowanie się sobą, bycie egoistą. Zacząłem wycofywać się z kontaktów międzyludzkich, ludzie mnie męczą. Najbardziej lubię być sam we własnym mieszkaniu. Co mam dalej robić? Czy to depresja? Proszę o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jak mogę sobie poradzić z samotnością?

Witaam, mój problem polega na tym ,że czuje się samotna i brak mi wparcia.Nie miałam nigdy chłopaka jak już to tylko krótkie relacje.Myśle,że wynika to z tego ,że nie umiem siebie zakceptowac. Brak mi pewności siebie,że umiem coś osiągnąć przez... Witaam, mój problem polega na tym ,że czuje się samotna i brak mi wparcia.Nie miałam nigdy chłopaka jak już to tylko krótkie relacje.Myśle,że wynika to z tego ,że nie umiem siebie zakceptowac. Brak mi pewności siebie,że umiem coś osiągnąć przez co szybko się poddaje.Za cale zło wszystkiego obarczam zawsze siebie ,bo uważam że to moja wina.Mam różne wachania nastroju .Nie lubię imprez,gdzie jest dużo ludzi.Jak już znajdę się gdzieś w większej grupie ludzi czuje się na początku dobrze,a potem mam dość.Od dziecka tak mam gdy podsuwałam komuś myśl że może być ze mną cos nie tak każdy się smiał.Juz nie wiem co mam robić ,raz potrafię być szczęśliwa być dobrej myśli a za chwilę spojrzeć znów na tą sytuację i wszystko i zrobić czarny scenariusz i zepsuć wszystko.Czasem myślę jakby to było jakby mnie nie było ,jednak uświadamiam sobie że nie mogłabym tak. Proszę o pomoc .Co mam robić ? Dodam,że mam 19lat .
odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Agnieszka Fiszer
Mgr Agnieszka Fiszer
Mgr Angelika Urban
Mgr Angelika Urban
Mgr Alicja Maria Jankowska
Mgr Alicja Maria Jankowska
Patronaty