Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uczucie samotności: Pytania do specjalistów

Czy muszę udać się do psychologa?

Mam dość lęków... Jestem bardzo emocjonalną osobą. Niestety od małego borykam się z tym problemem, gdyż w wieku przedszkolnym unikałam kontaktu z innymi ludźmi robiłam histerie wpadałam w płacz... Mam bardzo ciężki charakter... Rodzina mówiła, że mi to przejdzie, ale... Mam dość lęków... Jestem bardzo emocjonalną osobą. Niestety od małego borykam się z tym problemem, gdyż w wieku przedszkolnym unikałam kontaktu z innymi ludźmi robiłam histerie wpadałam w płacz... Mam bardzo ciężki charakter... Rodzina mówiła, że mi to przejdzie, ale niestety... Tak jest do dnia dzisiejszego... Z natury jestem histeryczką, jestem przewrażliwiona, nadwrażliwa, impulsywna, nerwowa i lękliwa... Niestety mam lęk społeczny. Od kilku miesięcy zaczęło się to nasilać. Boję się dosłownie wszystkiego może dlatego, że idę na studia od nowego semestru... Mam wizje, że ludzie mi dokuczają, wyzywają, mam napady paniki i lęku oraz natrętnych myśli gdy o tym myślę... Nie wyobrażam sobie przyszłości, bo również mam czarne scenariusze.. Jestem zamknięta w sobie, gdy przechodzę obok tłumów ludzi mam wrażenie, że się na mnie gapią i mnie obgadują a jak słyszę śmiechy to, że to akurat ze mnie się śmieją... Zawsze przez to się czerwienieje. Z byle powodu miewam gwałtowne bicie serca, pocenie się, ciężki oddech... Stresuję się z byle powodu... Na dodatek mam problemy z emocjami nie potrafię się opanować... Zdarza się, że reaguje agresją i histerią. Gdy nie pisze ze znajomymi przez dłuższy czas mam uczucie, że się na mnie obrazili i miewam lęk przed utraceniem znajomych. Lub częste wizje, że zostanę sama i lęk przez samotnością... Często trzeba mi udowadniać, że jestem dla kogoś ważna bo potrafię robić te same awantury, ponieważ mam poczucie, że dana osoba nie traktuje mnie poważnie i męczę osoby do znudzenia bo po tym czuje się lepiej przez określony czas. Również jestem strasznie nieśmiała i by rozmowa zaczęła się kleić to osoba obca musi przejąć inicjatywę bo nie potrafię podejść do nikogo. Mój największy lęk to lęk przed ludźmi. Boję się ludzi mam wrażenie, że wszyscy są bezduszni i wykorzystają dużo rzeczy przeciwko mnie. Często miewam ataki paniki, lęku, histerii. Jestem niecierpliwa, gdy ktoś mi przez dłuższy czas nie odpisuje, denerwuję się, stresuje, myślę nad tym, rozważam teorie spiskowe przeciwko mnie itp. Nienawidzę ignorancji, gdy ktoś mnie olewa wpadam w szał robię takiej osobie awanturę wyzywam i zazwyczaj płaczę... Szybko przywiązuję się do ludzi, a potem cierpię i przeżywam... Moje lęki to m.in lęk przed ludźmi, lęk przed odrzuceniem, lęk przed samotnością, lęk przed utraceniem znajomych, lęk przed przyszłością, lęk przed opinią innych. Jestem słaba psychicznie i przejmuję się tym co kto o mnie powie i zamartwiam się tym godzinami... Mam codzienne uczucie niepokoju mimo, że nic się złego nie dzieje a ja i tak czuję niepokój...Moje życie to dramat, co powinnam zrobić? Mam dość lęków... Codziennie mnie brzuch boli ze stresu albo mam silne naciski między klatką piersiową a żołądkiem gdy coś mnie szokuje/przeraża lub czegoś się boję. Jest tak również w odwrotną stronę, gdy spotka mnie coś dobrego co rzadko się zdarza, przeżywam to cały dzień nawet najmniejsza rzecz. Mam takie momenty, gdy boję się... ale nie wiem czego. Moja biografia w szkole wypisana przez wychowawcę zawsze była o treści, że dziecko jest zamknięte w sobie, wycofane, antyspołeczne, wystraszone i wrażliwe. Tak mnie właśnie ludzie opisują, a ja się po prostu ich boję i przez to mam taką opinię... Tak jest od urodzenia, ale czuję, że jest coraz gorzej. Nieraz mam też problemy z agresją raz się zdarzyło, że pod wpływem impulsu spoliczkowałam kuzynkę, natomiast jeśli chodzi o rówieśników lub obce osoby serce mi zaczyna bić, boli mnie brzuch i mam tę blokadę przez strach. Czy to jakaś poważna choroba lub zaburzenie? Powinnam podjąć się wizyty u psychologa?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pomóc mojemu koledze?

dzien dobry na samym poczatku pisze ze problem dotyczy mojego kolegi. A wiec do rzeczy ma 21 lat pracuje i studiuje mieszka sam z mama ojciec i brat razem pracuja w niemczech problem polega na tym ze od ostatniego miesiaca... dzien dobry na samym poczatku pisze ze problem dotyczy mojego kolegi. A wiec do rzeczy ma 21 lat pracuje i studiuje mieszka sam z mama ojciec i brat razem pracuja w niemczech problem polega na tym ze od ostatniego miesiaca ma ciagły stres presja i stres w pracy sie do tego przyczyniaja i nie tylko problemy z autem tez duzo stresu wywieraja jakby tak na to spojrzec normalne rzeczy w zyciu doroslym ale to nie jest jeszcze wszystko moj kolega jest taka osoba ktora wszystkim sie przejmuje i bierze duzo rzeczy do siebie to tez jest pewnie powod tego wszystkiego ale opowiadam dalej problem polega w jego ojcu czuje sie przez niego nie kochany i ma powod zjezdza raz na miesiac i zostaje na caly tydzien ojciec wywiera najwieksza presje z tego kupil samochod na siebie nie chcial na ojca pytal sie co ma zrobic zeby wszystko to dobrze zrobic jesli chodzi o ubezpieczenie przerejestrowanie i wszystkie podobne rzeczy do tego ojciec powiedzialb ze ma sobie sam z tym radzi on mu nie pomoze .Jego ojciec ma twarde zasady od wszystkich wymaga duzo wywierajac presje na jego mamie i na nim wszystko ma za niego robic dla niego nie ma powiedzenia ze nie tylko ma byc to zrobione w tym momecie jezeli sie postawi powie stanowczo nie to sa krzyki i od razu zmienny ton nie mozna mu odmawiac ma byc jak on chce jak tak chce to tak ma byc nie nkit nic do gadania w tej kwesti ojciec nie daje jego mamie pieniedzy na nic sama musi ze swojej pensji wszystko oplacac robic zakupy a nie zarabia duzo nie ma pozniej pieniedzy dla siebie ojciec tylko przyjezdza kazdym dyryguje zeby bylo po jego.stres w pracy brak pomocy z jego strony ale z jego bratem jest na odwrot bratu pomaga wszystko po samochod pojedzie chcialby pieniadze pozyczyc wszystko co by chcial ojciec mu pomoze to jest niesprawiedliwosc z jego strony a moj kolega ma sobie sam radzic brak zainteresowania rodzina jak zadzwoni do niego nie ma ze za chwile ma byc na teraz bo juz rozmowa przejdzie na inny ton i moj kolega bedzie mial przekichane wyprowadzic sie nie moze jego mama nie ma prawojazd i samej jej nie moze zostawic bo musi ja zawozic do pracy on by chcial zeby kazdy dal mu tylko spokoj i tyle pracy zmienic nie moze bo oplaca studia za swoje pieniadze i w okolicy nie ma zadnych pozytecznych prac akurat w okolicy miescie chce mu pomoc poniewaz nie wytrzymuje juz tego jego zachowanie zmienilo sie o 360 stopni nie pisze nie rozmawia jak dawniej nie usmiecha sie wszystko go przytloczylo mial nawet mysli zeby wsiasc w samochud i sie rozbic zeby tylko poczuc ten spokoj .chcialby poczuc ze wychodzi na prosta ale caly czas dochodzi cos innego pewnego dnia wszystkie emocje z niego wyszly byl zalamany plakal mial juz dosc postawic ojcu sie nie moze bo wyrzuci go z domu a on nie ma dokad pojsc mowil ze czuje sie samotny gniew zal smutek po prostu wyszlo z niego zycie tak po prostu gorsza rzecza jest to ze jest uziemiony tam 2 lata za nim skonczy studia jakby brat wrocil moglby sie wyprowadzic ale nie planuje wracac bo tez sa z nim problemy ma dlugi glownie przez marihuane miedzy innymi narkotyki dlatego wyjechal za granice zeby splacic wszystko do tej pory moj kolega z mama wszystko splacali za niego zeby mu pomoc presja ojca caly stres presja w pracy problemy w zyciu codziennym wieczne problemy chlopak cale zycie zyje w samych problemach do psychologa nie chce isc nie ma pieniedzy ze wszystkim musi radzic sobie sam inni go tylko prosza jak czegos potrzebuja miedzy innymi ojciec postawic sie nie moze probowal i tak zawsze przegrywal prosze co on ma zrobic chce mu pomoc chlopak na prawde mily fajny pomocny madry taki mlody a juz takie problemy przez ktore juz nie wytrzymuje zaczyna nie myslec racjonalnie przez to wszystko a ja bym chciala mu pomoc w jaki kolwiek sposob zeby wszystko zaczelo mu sie ukladac przez to wszystko nasze relacje zaczely sie psuc nie mieszkamy blisko dzieli nas 70 km a to nie jest takie hop siup zeby sie spotkac ja nie mam prawajazdy a on w takim stanie tez nie powinien jezdzic prosze o pomoc daje z siebie wszystko zeby czul ze jestem z nim zeby nie czul sie ze jest sam ale to nie rozwiaze wszystkich problemow prosze o pomoc co mam powiedziec co by bylo najlepszym rozwiazaniem w tej sytuacji bardziej chodzi o ojca bo to jest najgorszy punkt kulminacyjny w tym wszystkim ale co powinien zrobic jak sie zachowac czy zmienic cos bardzo prosze o odpowiedz i wyjscie z tej sytuacji dziekuje.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Alicja Maria Jankowska
Mgr Alicja Maria Jankowska

Co zrobić, aby mąż poświęcał mi więcej czasu?

Moja historia jest nieco skomplikowana. Mam męża, dziecko 2 letnie. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to że mamy również gospodarstwo, które jest teściów. Mąż dużo przy nim robi.. Problem w tym, że on nie widzi problemu w tym, że ciągle... Moja historia jest nieco skomplikowana. Mam męża, dziecko 2 letnie. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to że mamy również gospodarstwo, które jest teściów. Mąż dużo przy nim robi.. Problem w tym, że on nie widzi problemu w tym, że ciągle go nie ma w domu. Ja pracuje, ale w ostatnim okresie czuje się bardzo samotna, smutna... Mąż wychodzi do pracy, wraca, je obiad, i idzie na dwór pracować bo zawsze coś jest do zrobienia... Tak twierdzi. Ciągle jestem w domu sana, ba mnie spadają wszystkie obowiązki. Czasem mnie to przerasta...
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pomóc mężowi cierpiącemu na depresję?

Jak radzić sobie z depresją męża? Jesteśmy razem 13 lat, zbudowaliśmy związek oparty na miłości, szacunku, zaufaniu i czułości. Byliśmy wspaniałą, szczęśliwą i spełnioną parą. Od 2 lat jesteśmy rodzicami i wszystko się posypało. Dziecko jest bardzo wymagające, ciężko ząbkuje,... Jak radzić sobie z depresją męża? Jesteśmy razem 13 lat, zbudowaliśmy związek oparty na miłości, szacunku, zaufaniu i czułości. Byliśmy wspaniałą, szczęśliwą i spełnioną parą. Od 2 lat jesteśmy rodzicami i wszystko się posypało. Dziecko jest bardzo wymagające, ciężko ząbkuje, śpimy po 3-4 h na dobę, jesteśmy wykończeni. Myślę, że mąż widział moje cierpienie (niewyspanie, bół pleców od ciągłego usypiania dziecka na rękach i ogólnie moje nieszczęście) i czuł się bezsilny, nieprzydatny. Zaczął się oddalać. Doszło do tego, że żyjemy obecnie obok siebie, zero czułości, zero inicjatywy z jego strony, jest wręcz nieobecny. Dzieckiem zajmuje się świetnie i czasem mam wrażenie, że ma dla niego więcej słów, gestów niż dla mnie. Rozmawialiśmy o tym i doszliśmy do wniosku że wiele jego objawów wskazuje na depresję. Rozpoczął właśnie terapię. Staram się wspierać, jestem dość silną osobą, ale czuję się strasznie samotna. Brakuje mi czułości, jakiegoś gestu zainteresowania, jestem nieszczęśliwa i czasami trudno mi to schować głęboko i uznać że wszystko ok. Powinnam pewnie tak zrobić, bo moje żale pogłębią pewnie depresję męża...ale jest mi czasami ciężko dźwigać to wszystko samej. Jak mam funkcjonować w tej relacji? Kocham męża i jest dla mnie najważniejszym człowiekiem na świecie. Na samą myśl, że mogłoby go nie być, nie mogę oddychać. Cieszę się, że podjął terapię, że zawalczymy o nas...ale kto pomoże mi z moim poczuciem odrzucenia i samotności?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak poradzić sobie z tym uczuciem samotności?

Jak poradzić sobie z samotnym mieszkaniu. Nie mam męża ani dzieci, a rodzice umarli. Brakuje mi znajomych, a tych których mam nie satysfakcjonują mnie, a ja sama nie mam zbyt wiele do opowiadania. Staram się wychodzić gdzieś, ale rozmowy z... Jak poradzić sobie z samotnym mieszkaniu. Nie mam męża ani dzieci, a rodzice umarli. Brakuje mi znajomych, a tych których mam nie satysfakcjonują mnie, a ja sama nie mam zbyt wiele do opowiadania. Staram się wychodzić gdzieś, ale rozmowy z ludźmi są dla mnie trudne, ponieważ jestem smutna i osoby pogodne mnie zawstydzają.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Anna Byczko
Mgr Anna Byczko

Co może znaczyć takie zachowanie mojej mamy?

Dzień dobry, Na początku chciałabym zacząć że problem dotyczy mojej mamy. Na 47 lat, za sobą przebyte 3 poważne choroby (nowotwór złośliwy szyjki macicy, rąk nerki - nerkę wycięto, oraz makro gruczolaka przysadki mózgowej - również wyciętego w... Dzień dobry, Na początku chciałabym zacząć że problem dotyczy mojej mamy. Na 47 lat, za sobą przebyte 3 poważne choroby (nowotwór złośliwy szyjki macicy, rąk nerki - nerkę wycięto, oraz makro gruczolaka przysadki mózgowej - również wyciętego w tym poprzednim roku). Do miejscowości w której mieszka przeprowadziliśmy się 9 lat temu razem z ojczymem. Mama nie ma tu rodziny, jedyny kontakt z jej rodziną jest telefoniczny. Ja mieszkam 25 km od mamy, a ojczym pracuje za granicą i zjeżdża do domu średnio raz na 1/2 miesiące, więc jest przez większość czasu sama. W ostatnim czasie bardzo dużo mówi o śmierci, mówi że już niedługo umrze i "że się kończy". Wczoraj odwiedziliśmy mamę wraz z narzeczonym i działo się z nią coś bardzo niepokojącego. Wyglądało jak jakiś napad lęku. Mama bała się zostać sama w domu, nie chciała nas wypuścić i spać samej. Mówiła że nie może powiedzieć co się dzieje bo ona sama tego nie wie, cały czas pod nosem przeklinała, miała napady placzzu. Z mamą mówimy sobie dosłownie wszystko więc wiem, że nie jest to nic związanego z jakims wydarzeniem w danym okresie. Zabraliśmy ją do siebie. Mama trochę się uspokoiła, zasnęła. Rano kiedy się obudziła i mieliśmy zawieść ja do domu, znowu zaczęło się to samo. Bardzo proszę o pomoc w rozpoznaniu co się dzieje. Bardzo chce jej pomóc bo nie potrafię patrzeć jak się męczy. Mama jest bardzo samotna, poza mną i narzeczonym ma tylko męża którego widzi tylko raz na miesiąc przed parę dni. Odnoszę wrażenie że jest to związane z lękiem przed śmiercią lub samotnością. Bardzo proszę o pomoc. Boje się, że mama zrobi sobie krzywdę.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Marciniak
Mgr Joanna Marciniak

Gdzie mam szukać pomocy w przypadku braku chęci do życia?

Witam zdaję sobie sprawę z tego że nikt nie może mi powiedzieć jak mam żyć jednak chciał bym wyrzucić z siebie kilka rzeczy które mnie gnębią czy być może liczę na jakieś rady albo cokolwiek. W obecnej chwili czuje że... Witam zdaję sobie sprawę z tego że nikt nie może mi powiedzieć jak mam żyć jednak chciał bym wyrzucić z siebie kilka rzeczy które mnie gnębią czy być może liczę na jakieś rady albo cokolwiek. W obecnej chwili czuje że moje życie jest kompletnie rozwalone. Brakuje mi miłości w życiu, mam 27 lat i nigdy w życiu nie miałem dziewczyny, nigdy nie byłem nawet w jakimś związku. Mam dwóch przyjaciół którzy są dla mnie niezwykle ważni ale oni zaczęli układać sobie życie, zaczęli tworzyć rodziny, część ma dzieci w drodze i obecnie nie widujemy się tak często jak kiedyś co sprawia że czuje się bardzo samotny. Samotnie spędzam większość swojego czasu w domu, bo jestem bardzo introwertyczną i zamkniętą w sobie osobą. Mam ogromny problem otwieraniem się i poznawaniem ludzi bo na przełomie ostatnich lat stałem się strasznie zdystansowany i zamknięty w sobie co jeszcze bardziej pogłębiło moją nieśmiałość i brak pewności siebie. Czuje że nie potrafię zwyczajnie rozmawiać z ludźmi, mam obawy że powiem coś głupiego czy bez sensownego, dochodzi do tego też to że ciężko jest mi się wyluzować przez co ludzie mogą odnieść wrażenie że jestem po prostu jak to ująć sztywny czy nie warty uwagi. Czuję się pusty i zagubiony. Nie mam żadnych planów i celów w życiu do których mógł bym darzyć, żadnej satysfakcji z życia. Czyje się bezwartościowy. Co dziennie rano brakuje mi siły żeby podnieść się z łózka. Moje życie nie ma sensu i czuje ze jego najlepsze lata właśnie przepadły. Przez narastający kryzys i epidemie niedawno straciłem pracę i teraz boję się że przez obecną sytuujące nie uda mi się znaleźć za szybko drugiej pracy. Od około dwóch lat mam myśli samobójcze, nie boję się śmieci lecz bólu który wiąże się z dalsza egzystencją. Wiem że życie nie jest kolorowe i może być niekończącym się pasmem wzlotów i upadków ale ja tego cierpienia po prostu nie daje razy już znieść. Nie powiem że nie próbowałem z tym jakoś walczyć bo zdarzało się czasem że próbowałem zwyczajnie porozmawiać czy żartować np. ze sprzedawcą ze sklepu czy coś żeby ćwiczyć zwykłą otwartość do ludzi, były kiedyś okazje i było ich na prawdę wiele że przyjaciele namawiali mnie do wyjścia do klubu i w większości przypadków się zgadzałem, nie jestem duszą towarzystwa ale myślałem że jak się przełamie nawet wbrew sobie to jakoś to będzie ale w żadnym z tych przypadków nie czułem abym się dobrze bawił, odniosłem wrażenie że takie miejsca nie są dla mnie i kompletnie nie umiem się tam odnaleźć po czym zawsze torpedowałem się myślami że jak może być fajnie kiedy jestem tak drętwy i beznadziejny. Co do kontaktu z lekarzem to nigdy nad tym nie myślałem i chyba bał bym się zrobić ten krok. Chodzi mi o poczucie lęku i strach przed otworzeniem się przed drugą osobą. Tutaj na forum jest trochę łatwiej. Poczucie anonimowości i brak fizycznego kontaktu z drugim człowiekiem sprawia że jest mi po prostu łatwiej pisać. Chciał bym sobie pomóc bo naprawdę nie chce żyć będąc w takim stanie, tylko nie wiem jak się za to zabrać i jak mogę na razie spróbować pomóc sam sobie.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Dziwota
Mgr Kamila Dziwota

Z czym mogę powiązać takie zaburzenia nastroju?

Dzień dobry, mianowicie od pewnego czasu zauważyłam że jest ze mną coś nie tak, co jakiś czas zmieniają mi się nastroje raz jestem normalna po chwili się denerwuje, bardzo często się wyrzywam np. Na chłopaku, nie kontroluje tego, jeszcze do... Dzień dobry, mianowicie od pewnego czasu zauważyłam że jest ze mną coś nie tak, co jakiś czas zmieniają mi się nastroje raz jestem normalna po chwili się denerwuje, bardzo często się wyrzywam np. Na chłopaku, nie kontroluje tego, jeszcze do tego raz przez jakiś czas czuje się najlepsza podobam się sobie i jestem bardziej odważna a po jakimś czasie się wycofuje, mogę cały czas płakać i się nienawidzę i tak na zmianę. Ciężko mi również okazywać uczucia przez co cały czas kłuce się z chłopakiem, jak się mocno zdenerwuje to nad sobą nie panuje, dużo osób się odemnie odwróciło czuje się samotna i cały czas mi czegoś brakuje, do tego mam problemy z zasypianiem, każde słowo które mi nie pasuje może mnie zdenerwowac, a jak mam za dużo stresu to kompletnie nie wiem co mam robić i się załamuje i wymyślam różne dziwne rzeczy, co mogłoby mi dolegać? Proszę o odpowiedź
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy ten związek ma znamiona toksycznego?

Witam jestem 21 letnią kobietą nie do końca wiem jaki mam problem ale potrzebuję porady. Około 2 lat temu poznałam chłopaka przez internet byłam w stanie depresyjnym i nie do końca wiedziałam co robię wyszło że jesteśmy że3 sobą już... Witam jestem 21 letnią kobietą nie do końca wiem jaki mam problem ale potrzebuję porady. Około 2 lat temu poznałam chłopaka przez internet byłam w stanie depresyjnym i nie do końca wiedziałam co robię wyszło że jesteśmy że3 sobą już 2 lata jednak nigdy się nie spotkaliśmy Ma on jednak nerwice i stany depresyjne jednak jak to mówią mówimy sobie że się kochamy tylko mam myśli które mnie męczą on chce na pierwszym spotkaniu uprawiać seks (napisze wprost jestem dziewicą) ja się na wszystko zgadzam chociaż nie do końca tego chce nie chce go po prostu zranić jest on trochę ważny boję się odmawiać ostatnio stał się krzykliwy robi mi wyrzuty o nic ja rozumiem że to nerwica ale nie umiem mu odmówić w sprawach seksualnych Źle się czuję bo wiem że na pierwszym spotkaniu się nie powinno robić takich rzeczy nawet jeśli jest się ze sobą długo i ta osoba mieszka daleko. Mam pytania w głowie czasem nawetczy ten związek nie jest toksyczny już ale nie chce i tak nikogo skrzywdzić i tak jestem samotna cały czas przepraszam że tu napisałam nie wiedziałam co zrobić
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jak zwalczyć samotność i odzyskać chęć do życia?

Witam, bardzo potrzebuję pomocy specjalisty. Dodam, że już jakiś czas temu byłam u psychologa, ale niestety mi nie pomógł. Odebieralam wrażenie za każdym spotkaniem, że gada byle gadać wybija godzina, zabiera pieniądze za wizytę i w pośpiechu daje znać że... Witam, bardzo potrzebuję pomocy specjalisty. Dodam, że już jakiś czas temu byłam u psychologa, ale niestety mi nie pomógł. Odebieralam wrażenie za każdym spotkaniem, że gada byle gadać wybija godzina, zabiera pieniądze za wizytę i w pośpiechu daje znać że mogę sobie już iść. Ma 35 lat jestem samotna rozwódką i w zasadzie prócz 8h w pracy dni zlewają się ze sobą nie różniąc się niczym specjalnym. Czuję się bardzo samotna. Wszystkie moje znajome mają rodziny i w zasadzie brak czasu na cokolwiek. A te wolne czy po rozwodach poszły w swoją stronę nie oglądając się za siebie. Każdego dnia miewam ogromne wahania nastrojów. Raz obiecuję sobie zawalczyć o siebie i stanąć na nogi by jeszcze tego samego dnia zamknąć się w pokoju i bezradnie przeżywać to w jakim martwym punkcie się znajduję. Brakuje mi tej 2 osoby, bardzo chciałabym założyć rodzinę i mieć dzieci. Problem w tym, że kompletnie nie potrafię zaufać ponownie i otworzyć się na nowy związek. W zasadzie to nie mam nawet gdzie spotkać kogoś. Czasami mam wręcz wrażenie, że ludzie mnie denerwują, drażnią. Zamknęłam się w sobie i nie potrafię sobie z tym poradzić, rzuciłam już nawet zajęcia na siłowni, bieganie. Po prostu mi się nie chce. Brakuje mi sił, chęci i energii do życia. Brakuje mi bliskości i szczerego uczucia, a wolne weekendy spędzone samotnie dobijają mnie coraz bardziej.

Jak jeszcze mogę poprawić moje samopoczucie?

Dużo tu różnych historii. Moja, choć zgoła inna, finalnie podobna do wielu. Nie mam siły żyć. Byłam u paru psychologów, po 1 wizycie zawsze czułam się tak samo - znowu odpowiedziałam "moją historię" (w skrócie: brat schizofrenik, śmierć mamy, rozwód... Dużo tu różnych historii. Moja, choć zgoła inna, finalnie podobna do wielu. Nie mam siły żyć. Byłam u paru psychologów, po 1 wizycie zawsze czułam się tak samo - znowu odpowiedziałam "moją historię" (w skrócie: brat schizofrenik, śmierć mamy, rozwód, śmierć taty) i znów ta sama diagnoza: tyle przyeszłaś, trauma, żałoba, samotność, depresja. Czasem mam wrażenie, że sama mogłabym siebie zdiagnozować. Nie mam w życiu źle. Jestem dzielna, uśmiechnięta. Lubię swoją pracę. Uwielbiam weekendy. A jednak w poniedziałek, wtorek, środę nie mam siły żyć. Od 2 miesięcy biorę citabax 20mg. Na początku wydawało mi się, że stanę na nim na nogi. Ale nie. Nadal nie mam siły żyć. Co jeszcze mogę zrobić?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bartosz Neska
Mgr Bartosz Neska

Co zrobić, aby partner się bardziej zaangażował w relację?

Jestem po 30 mam partnera po44 ...Jestesmy razem 3 ,5 roku ....nie mieszkamy razem ,przeprowadzilam sie niedaleko partnera kazdy m’a swoj appartament.niewiem czy zycie takie la sens..mam synka i corke(on traktuje dzieciaki jak powietrze zero rozmow miedzy sobo zadnej inicjatywy),sporo... Jestem po 30 mam partnera po44 ...Jestesmy razem 3 ,5 roku ....nie mieszkamy razem ,przeprowadzilam sie niedaleko partnera kazdy m’a swoj appartament.niewiem czy zycie takie la sens..mam synka i corke(on traktuje dzieciaki jak powietrze zero rozmow miedzy sobo zadnej inicjatywy),sporo czasu spedzam sama poniewaz on nie lubi oglodac filmow, kopieli przy swiecach czy sluchània muzyki,nigdy nie .bawi sie z dZiecmi...nie wiele nas loczy -poza pasjo podrozy.mimo tego boje sie odejsc -zostac sama zupelnie. Facet kocha swoj Swiat ...siebie samego i nie poswieca czasu dla nikogo innego...jest ustawiony finansowo ale kompletnie pozbawiony wartosci czy uczuc...jest dobry mily lubi gotowac i ciogle slychac jaki o Jest dobry we wszystkim... Jestem troche zagubiona ,samotna,nie zauwazalna jako kobieta,nie wspierana w samotnym wychowywaniu dzieci ...wiecej smutku nie szczescia we mnie ...
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Co zrobić z tym uczuciem samotności i nadmierną wrażliwością?

Witam! Od jakiegoś czasu nie potrafię sobie ze sobą poradzić, mam problem np z zapamiętywaniem rzeczy czy do szkoły czy takich ogólnych , dawniej nie zdarzało mi się to tak często jak teraz. Czuję się bardzo samotna a mam parę... Witam! Od jakiegoś czasu nie potrafię sobie ze sobą poradzić, mam problem np z zapamiętywaniem rzeczy czy do szkoły czy takich ogólnych , dawniej nie zdarzało mi się to tak często jak teraz. Czuję się bardzo samotna a mam parę osób, których mogę nazwać przyjaciółmi,często wieczorem nachodzą mnie myśli dotyczące przyszłości, co zrobię jak bliska mi osoba odejdzie, a jak będę w nieszczęśliwym związku itp.Warto dodać iż czasem gdy wpadnę ,,w nerwy,, nie panuję na sobą. Jestem wrażliwa bardzo nie lubię patrzeć na cierpienie innych, szczególnie gdy cierpią psychicznie.Ostatnio czuję się dziwnie ze sobą, w grupie zawsze jestem tą,,czarną owcą,, i zawsze czuję się tą najbrzydszą. W grupie zachowuję się jak osoba pełna życia. Ja już tak dalej nie chcę, nie wiem co mam robić, nie wiem jak pogadać z przyjaciółmi bo wiem że oni mi nie pomogą ale bardzo chcę by mnie wysłuchali, mam mętlik.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Barbara Tubielewicz
Mgr Barbara Tubielewicz

Czy może to być objaw depresji?

Od lat mam problem z waga . Jestem otyla. Od 3 lat zauwazylam nastepujace zachowania : nie chce mi sie dbac o siebie , nie chce mi sie rozczesac wlosow , ladnie sie ubrac , nie dbam o siebie i... Od lat mam problem z waga . Jestem otyla. Od 3 lat zauwazylam nastepujace zachowania : nie chce mi sie dbac o siebie , nie chce mi sie rozczesac wlosow , ladnie sie ubrac , nie dbam o siebie i wszystko mi jedno . Zauwazylam ze jezeli jestem samotna czesto siegam po slodczye i fast foody nawet gdy nie jestem gloda . Czy to moze byc objawy depresji? Mam tez hustwki nastroju
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Dorota Nowacka
Mgr Dorota Nowacka

Czy to jakiś stan depresyjny?

Witam, mam 18 lat, od ok. pół roku mam problem i nie wiem jak go rozwiązać. Grudzień - smutek, przygnębienie, brak enegrii czy też brak chęci do robienia czegokolwiek, chęć bycia samemu, ale i poczucie samotności, zamykanie się we "własnym... Witam, mam 18 lat, od ok. pół roku mam problem i nie wiem jak go rozwiązać. Grudzień - smutek, przygnębienie, brak enegrii czy też brak chęci do robienia czegokolwiek, chęć bycia samemu, ale i poczucie samotności, zamykanie się we "własnym świecie myśli" , stres, martwienie sie, brak motywacji, ogromny problem z koncentracją, szybkie nudzenie się wszystkim. Dni spędzałam w łóżku na oglądaniu bezsensownych filmów. Nie wpadłam na żaden powód owego samopoczucia. Potem zaczęłam się dziwnie zachowywać, otóż zaczęłam sobie urajać dziwne rzeczy, każdy niewyjaśniony, najmniejszy hałas powodował u mnie olbrzymi lęk, miałam lekkie zwidy, stałam się wybuchowa i łatwa do rozgniewania, zaczęłam miewac tiki, także zaczęłam godzinami myśleć o bezsensownych rzeczach, często były one bardzo przykre i wręcz nierealne ale nie mogłam uciec od nich, ciągle mnie nękały. Już za dziecka dużo się stresowałam, miałam dziwne myśli i obawy, problemy z nawiązywaniem kontaktów społecznych, ale to chyba nic dziwnego, dzieci czasem mają bałagan w głowie, co dopiero nastolatek. Jednak mijały miesiące a moje samopoczucie i myśli tkwiły w tym samym punkcie. Zaczęła się kwarantanna z powodu koronawirusa, wtedy wszystko się nasiliło. Złe myśli towarzyszyły mi w każdym wolnym momencie, zaczęłam się trochę odcinać od znajomych i rodziny. Wahania nastroju następowały notorycznie. Potrafiłam być smutna i neutralna na przemian 10 razy dziennie i mam tak do dziś. Mam wszystko co mi potrzeba, generalnie wszystko co mnie otacza jest super i nie mam żadnych zastrzeżeń, jednak dalej czułam i czuje się źle, smutno, pusto, nie wiem jak to ująć, ale nie jest ok. Okres kwarantanny się skończył. Zaczęły się wakacje. Zaczęłam się nudzić ludźmi. Wyłączyły mi sie trochę emocje. Przywykłam byc najwrażliwsza osobą jaka znam, a teraz, najbardziej znieczuloną. Przestałam być empatyczna i przestałam patrzeć na uczucia ludzi. Patrzę tylko na to co mi sprawia przyjemność i nie obchodzą mnie inni. Wakacje mijały i praktycznie minęły. Były udane, jednak smutek towarzyszył nieustannie. Nie była to moja główna myśl, jednak z tylu głowy dalej to miałam. Nie wiem czemu ale nie potrafię się cieszyć z niektórych rzeczy, z których powinnam. Siedzę przybita i żale się innym psując dobry humor, ale inaczej się nie da. Wiadomo, nie cały czas, bo też nie jestem wrakiem czlowieka. Po powrocie z wyjazdu wakacyjnego smutek się nasilił JESZCZE bardziej. Moja introwertyczność osiągnęła chyba maksymalny poziom. Dodam, jeżeli to ma znaczenie, że ostatnio (< 6 miesięcy) mój apetyt jest ogromny, nie potrafię się najeść, tak samo ze snem. Mogę spać i spać i mogłabym nie wstawać. Co dzień siedzę w pokoju z telefonem. Nie mam chęci na robienie czegokolwiek. Chociaż pragnę znaleźć sobie zajęcie i mam trochę roboty to nie potrafię nic zrobić, po prostu leżenie, telefon, "smutanie" i jedzenie to jedyne rzeczy które robię. Boję się o powrót do szkoły, gdyż liceum jest wymagające i nie ma czasu na obijanie. Czy to może być coś... jakieś stany depresyjne (?), dwubiegunowość (?) , czy zwykłe, trudne dorastanie?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bartosz Neska
Mgr Bartosz Neska

Dlaczego mam czarne myśli?

Czy czarne wizje ( natrętne myśli, wyobraźnia ) że ludzie mnie nie zaakceptują, że będą się nade mną znęcać psychicznie, że będę samotna i nikogo sobie nie znajdę, strach przed utraceniem znajomych, pisanie czarnych scenariuszy mogą być objawami fobii społecznej... Czy czarne wizje ( natrętne myśli, wyobraźnia ) że ludzie mnie nie zaakceptują, że będą się nade mną znęcać psychicznie, że będę samotna i nikogo sobie nie znajdę, strach przed utraceniem znajomych, pisanie czarnych scenariuszy mogą być objawami fobii społecznej lub zaburzeń lękowych? Często miewam napady natrętnych myśli, strachu przed sytuacjami z ludźmi, których sama układam scenariusze ( banie się czegoś co nigdy się nie wydarzyło ) oraz pewność, że nie znajdę sobie nikogo ( lęk ). Niestety codziennie mam uczucie niepokoju. Mam wrażenie oraz wizje, że wszystko co związane z relacjami międzyludzkimi legnie w gruzach m.in, że zostanę sama, że nikt mnie nie polubi, że będą mi dokuczać itp. Codziennie mam wrażenie, że nadchodzi cisza przed burzą. Boję się, ale nie wiem czego... Mam tak od 2 lat ale starałam się za wszelką cenę to ignorować, lecz teraz już mnie to przeraża i zaczynam coraz bardziej się tym przejmować.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Dorota Nowacka
Mgr Dorota Nowacka

Czy 6-latek ma spektrum autyzmu?

Czy ponizsze objawy swiadcza o autyzmie? Witam serdecznie, Chcialabym zapytac na forum czy ponizsze objawy moga swiadczyc o spektrum autyzmu u 6-letniego dziecka. Chlopiec zaczal bardzo pozno mowic (okolo 4 roku zycia), jednakze z tego wzgledu, ze jest wychowywany... Czy ponizsze objawy swiadcza o autyzmie? Witam serdecznie, Chcialabym zapytac na forum czy ponizsze objawy moga swiadczyc o spektrum autyzmu u 6-letniego dziecka. Chlopiec zaczal bardzo pozno mowic (okolo 4 roku zycia), jednakze z tego wzgledu, ze jest wychowywany w dwujezycznym srodowisku, rodzice i przedszkole traktowali to jako normalne. Od 4 roku zycia chlopiec uczeszcza na terapie wspomagania mowy i ergoterapie. Obecnie, majac 6 lat, mowi z trudem (glownie w jednym jezyku), budujac krotkie, 3-4 wyrazowe zdania. Od malego chlopiec nie bawil sie z innymi dziecmi, bawil sie „obok nich“, obecnie jedyna forma zabawy, w ktorej wchodzi w jakakolwiek interakcje z innymi dziecmi jest udawanie dinozaura i gonienie innych (przy wydawaniu glosnych dzwiekow). Chlopiec nie potrafi brac udzialu w zadnej grze, ktora wymagalaby wspolzawodnictwa. Jezeli jezdzi na rowerze z innymi dziecmi to zaraz zaczyna sie scigac, “na smierc i zycie”, i jezeli jakiekolwiek dziecko go wyprzedzi, wpada w straszna frustracje i zaczyna krzyczec, plakac i ciezko go uspokoic. Wpada w histerie jezeli w sklepie z lodami nie ma jego ulubionych (je tyko jeden rodzaj) i nie ma mozliwosci zeby go przekonac, zeby sprobowal innych. Podczas takich atakow histerii “spina sie”, piszczy, kopie przedmioty i niemolosiernie placze. Wiekszosc “normalnych” czynnosci, takich jak schodzenie po ruchomych schodach, jazde na hulajnodze, bieganie, traktuje jako wspolzawodnictwo z innymi dziecmi i od razu zaczyna sie scigac. Jezeli uda mu sie “wygrac” krzyczy “jestem pierwszy!”, a jezeli jakies dziecko go wyprzedzi zaczyna za nim krzyczec “Stop!”. Zapytany, odpowiada na pytania, ale zazwyczaj jest to jedno lub dwu-wyrazowa odpowiedz. Nigdy sam nic nie opowiada, np. co sie wydarzylo w przedszkolu, co ciekawego robil itd. Jezeli przychodza do niego dzieci, i jego mama poprosi go zeby sie z nimi bawil, trwa to zazwyczaj kilka minut, po ktorych wraca do swoich ulubionych zabaw w samotnosci (dinozaury, pociagi). Czesto nie rozumie zadawanych pytan i niekiedy trzeba kilkakrotnie powtorzyc jego imie, zeby zwrocil uwage na rozmowce. Ciezko mu sie skupic na rysowaniu i pisaniu literek, musi byc do tego bardzo dlugo przekonywany. Na zdjeciach przedszkolnych zawsze stoi z boku, nigdy wsrod innych dzieci. Nie ma jednego przyjaciela, z ktorym bylby zwiazany. Lubi sie przytulac (sam tego nie inicjuje, ale przytulany nie ucieka) i ma wzglednie dobry kontakt wzrokowy (ale tylko przez kilka sekund). Jego mama probowala go diagnozowac w wieku lat 3, ale po rozmowie z nia lekarz stwierdzil, ze dziecko nie jest autystyczne. Od tamtej pory kolejne proby diagnozy nie mialy miejsca.

Co mogą znaczyć takie problemy x nawiązywaniem relacji międzyludzkich?

Witam, mam 18 lat i odkąd pamiętam zmagam się z trudnościami w relacjach międzyludzkich. Zawsze miałem problemy w integrowaniu się z innymi, gdziekolwiek bym nie trafił - w szkole, na obozie wakacyjnym, na spotkaniu towarzyskim. Przede wszystkim nigdy nie potrafiłem... Witam, mam 18 lat i odkąd pamiętam zmagam się z trudnościami w relacjach międzyludzkich. Zawsze miałem problemy w integrowaniu się z innymi, gdziekolwiek bym nie trafił - w szkole, na obozie wakacyjnym, na spotkaniu towarzyskim. Przede wszystkim nigdy nie potrafiłem zachowywać się naturalnie, zawsze jestem spięty, nerwowy, unikam kontaktu wzrokowego, jestem powściągliwy w emocjach i w wyrażaniu opinii, a sam jestem bardzo podatny na opinię innych i niewrażliwy na pochwały. Znalezienie tematu do rozmowy, co innym przychodzi z łatwością, jest dla mnie wyczerpujące. Mogę wydawać się niesympatyczny i niezainteresowany, choć wcale tego nie chcę. Ponadto mam problemy z formułowaniem swoich myśli, jąkam się i mówię niewyraźnie, choć mam dość niski i dźwięczny głos. Jestem bardzo niepewny siebie, nie potrafię nawet stwierdzić, czy jakaś dziewczyna mi się podoba czy nie, czy chcę być w związku z drugą osobą czy nie. Nawiązywanie nowych znajomości i utrzymywanie ich jest dla mnie bardzo trudne. Cechują mnie apatia, poczucie bezcelowości, brak energii. Z drugiej strony samotność mnie dobija. Większość czasu spędzam samotnie w pokoju, odizolowany na własne życzenie. Każdy rok szkolny poświęcałem w dużej mierze na nauce, chcąc poprawić poczucie własnej wartości ocenami i osiągnięciami w konkursach, natomiast większość czasu wolnego przeznaczałem na samotnicze aktywności, tj. granie na komputerze, czytanie książek, oglądanie filmów, jazda na rowerze czy bieganie. Mimo że udawało mi się osiągać wyznaczone cele (np. zdanie prawa jazdy, uzyskanie tytułu finalisty w olimpiadzie), to pozostaję nieszczęśliwy i odczuwam brak drugiego człowieka, osamotnienie. Świadomość, że gdzieś tam są ludzie, którzy spełniają swoje marzenia, doświadczają, poznają, bawią się, rozwijają, łączą się w pary - dobija mnie. Obecnie trudność, z którą się zmagam, to znalezienie sobie pracy wakacyjnej, gdyż potrzebuję zaoszczędzić trochę pieniędzy na wyjazd na studia, by odciążyć trochę rodziców finansowo. Stres pojawia się jednak już przy wysłaniu CV, a co dopiero przy rozmowie kwalifikacyjnej, choć po szkole średniej nie szukam jakichś specjalistycznych,a raczej typowo wakacyjnych. Mam poczucie, że nic nie umiem konkretnego i do żadnej pracy się nie nadaję. Boję się popełnienia błędów za które dostanę burę od szefa lub nawet wypowiedzenie, boję się wrogich relacji ze współpracownikami, a przede wszystkim obawiam się, że mam zbyt niskie umiejętności interpersonalne, żeby pracować jako np. kelner czy sprzedawca. Poza tym na imprezach, na które jakimś cudem mnie zaproszono, nie potrafiłem się rozluźnić bez alkoholu. Ba, powiedziałbym, że ludzie wolą mnie takiego - wesołego i szalonego, a nie jak zawsze - mrukliwego, poważnego, unikającego kontaktu. Przy każdej okazji do zaprezentowania się z innej, lepszej strony nie potrafiłem znaleźć siły do przełamania się. Każde "wyjście do ludzi" kończyło się tym samym - obojętnością lub w najgorszym wypadku wrogością grupy. Już teraz, będąc po liceum i w trakcie pisania matur, czuję, że kontakty się pourywają i znowu zostanę sam, a nie wiem, czy będę w stanie się odnaleźć na studiach w Warszawie. Nie mogę jednak tak dłużej żyć w nadziei, że coś się odmieni, bo do tej pory nie zmieniło się dużo, choć pamiętam, że kiedyś panicznie się bałem imprez, spotkań towarzyskich, obozów wakacyjnych itp., a obecnie ten stres i lęk jest nieco mniejszy. Nie wiem, jaka jest przyczyna reakcji organizmu na sytuacje społeczne, czy jest to forma jakiejś fobii społecznej, dystymii czy depresji, czy ma to podłoże genetyczne, skoro już w przedszkolu miałem problemy w bawieniu się z innymi dziećmi. Wobec tego pytam, czy powinienem z wyżej opisanym problemem skierować się do poradni zdrowia psychicznego? Czy jest to coś, z czym mogę sam sobie poradzić, czy biorąc pod uwagę długotrwałość problemu powinienem się skonsultować ze specjalistą? Obawiam się konieczności stosowania leków i skutków ubocznych ich stosowania, a także czuję pewną niepewność, bo mogę trafić na psychiatrę czy psychologa zachowującego się nieprofesjonalnie.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Agnieszka Górna
Mgr Agnieszka Górna

Gdzie mam się udać po pomoc przy takich objawach?

Mam 23 lata, a nie mam swojego zdania na żaden temat, nie umiem sklecić zdania nie wspominając o dłuższej wypowiedzi, nie umiem myśleć, rozmawiać z ludźmi, nie mam na to siły, ale czuję sie samotna. Nie rozumiem o czym ludzie... Mam 23 lata, a nie mam swojego zdania na żaden temat, nie umiem sklecić zdania nie wspominając o dłuższej wypowiedzi, nie umiem myśleć, rozmawiać z ludźmi, nie mam na to siły, ale czuję sie samotna. Nie rozumiem o czym ludzie do mnie mówią. Czy zatrzymalam sie w rozwoju, jestem upośledzona umysłowo? Gdzie mam sie udać po pomoc?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Dorota Nowacka
Mgr Dorota Nowacka

Czy powinnam pogodzić się z naszym rozstaniem?

Czy jest jeszcze szansa? Rozstałam się z chłopakiem. Wiem, że czuje się bardzo zraniony i zły z powodu sytuacji mimo, że chciał bardzo być ze mną w związku i walczyć. W samotności przemyślałam wszystko co robiłam źle uświadamiając sobie pewne... Czy jest jeszcze szansa? Rozstałam się z chłopakiem. Wiem, że czuje się bardzo zraniony i zły z powodu sytuacji mimo, że chciał bardzo być ze mną w związku i walczyć. W samotności przemyślałam wszystko co robiłam źle uświadamiając sobie pewne niezdrowe zachowanie. Skontaktowałam się z Nim, przyznając, że popełniłam błąd, okazując skruchę i chęć poprawy jeśli tylko da mi szansę. Odp "nie", telefon był 2 dni po rozstaniu. Czy jest coś co mogę zrobić aby upewnić się, że naprawdę nie chce ze mną być? Czy powinnam zaakceptować to wszystko?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka
Patronaty