Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Relacje z partnerem: Pytania do specjalistów

Brak komunikacji w związku i nadużywanie alkoholu

Witam. Mam problem z partnerem. Jest nieodpowiedzialny, nie ma czasu dla mnie i naszego dziecka, wiecznie pracuje, śpi oraz sporo czasu spędza przed telewizorem i gra w gry. Nie ma czasu dla mnie, dziecka i niczym się nie zajmuje oprócz...

Witam. Mam problem z partnerem. Jest nieodpowiedzialny, nie ma czasu dla mnie i naszego dziecka, wiecznie pracuje, śpi oraz sporo czasu spędza przed telewizorem i gra w gry. Nie ma czasu dla mnie, dziecka i niczym się nie zajmuje oprócz pracy i trochę nadużywa alkoholu. Praktycznie wcale ze sobą nie rozmawiamy, a jeśli tak, to kończy się awanturą. Co mam robić? Jest mi wstyd, że muszę prosić kogoś o pomoc. On ma 25 lat, wszystko zganiam na to, że jeszcze nie dorósł.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Związek ze starszym mężczyzną, zdrady, rozstanie i chęć powrotu

Mam 18 lat i byłam z mężczyzną, który ma 39. Nasz związek trwał prawie 3 lata, byliśmy bardzo w sobie zakochani i cały czas była fascynacja. Mój problem polega na tym, że on gdy ja byłam młodsza wywinął mi...

Mam 18 lat i byłam z mężczyzną, który ma 39. Nasz związek trwał prawie 3 lata, byliśmy bardzo w sobie zakochani i cały czas była fascynacja. Mój problem polega na tym, że on gdy ja byłam młodsza wywinął mi numer, ponieważ po stosunku ze mną powiedział mi ubieraj się nie ma już czasu - okazało się wtedy, że był w związku. Nie mogłam sobie z tym w ogóle poradzić. Po długim czasie wróciliśmy do siebie, ale ja go zdradziłam. Najgorsze jest to, że byłam z nim, zrywałam albo on i musiał patrzeć na moich następnych adoratorów. Widział jak się z nimi całuję, przytulam, ja też widziałam jak on to robił. Teraz problem jest następujący: minęły 4 miesiące od kiedy ze sobą nie jesteśmy, nie wiem kompletnie co mam robić, ma dziewczynę, którą też przede mną ukrywał, a jednocześnie sypiał ze mną i z nią. Dowiedziałam się o tym później. Kiedy był nasz ostatni raz powiedział mi, że nic ona dla niego nie znaczy, że jego nie pociąga itp. i może robi to w ramach zemsty i sam nie wiem. A w ten piątek co był widziałam ich razem. Prosiłabym o pomoc. To jest napisane bardzo w skrócie, ale sobie kompletnie nie radzę. Chcę żeby do mnie wrócił, strasznie go kocham i nie chcę innego.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Pytania do koleżanki męża

Problemem jest zazdrość i pytania do koleżanki. Nie o zdradę fizyczną - bo do takiej (jak jeszcze chyba wierzę) nie doszło. O czas poświęcany osobie, którą uważa za dobrą koleżankę i o pytania do koleżanki. O udzielną jej pomoc o... Problemem jest zazdrość i pytania do koleżanki. Nie o zdradę fizyczną - bo do takiej (jak jeszcze chyba wierzę) nie doszło. O czas poświęcany osobie, którą uważa za dobrą koleżankę i o pytania do koleżanki. O udzielną jej pomoc o cokolwiek poprosi - pomoc komputerowa, drobne naprawy; o długie rozmowy o wszystkim; o przejmowanie jej sugestii w naszej rzeczywistości. Według męża chorobliwa i nieuzasadniona zazdrość o pytania do koleżanki, bo przecież jak komuś pomaga, to nic złego nie robi; jak mu się z kimś dobrze rozmawia, to dlaczego ja mam pretensje o pytania do koleżanki?! Przecież małżeństwo to nie kajdany - ten argument słyszę za każdym razem, kiedy proszę o wytłumaczenie dlaczego. Być może jest to moja fobia, ale niestety zawsze na punkcie jednej osoby. Przez 20 lat związku nie miałam podstaw do żadnych podejrzeń o nic, więc co mi się teraz stało? Wiem, że małżeństwo to nie kajdany, więc dlaczego popadam w histerię z powodu że pojawiają się pytania do koleżanki? Dlaczego stawiam na szali 20 lat? Nie umiem opanować emocji i nie wiem co robić i jak rozumieć pytania do koleżanki?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Niedopasowanie w związku, rozstanie i chęć powrotu

Witam. Mam straszny problem. I nie wiem jak sobie z tym poradzić. Ja mam 20 lat, a mój były już partner 23. Byliśmy ze sobą rok i 7 miesięcy, teraz w niedzielę zerwał ze mną. Nasz związek był udany, byłam...

Witam. Mam straszny problem. I nie wiem jak sobie z tym poradzić. Ja mam 20 lat, a mój były już partner 23. Byliśmy ze sobą rok i 7 miesięcy, teraz w niedzielę zerwał ze mną. Nasz związek był udany, byłam jego drugą dziewczyną, z pierwszą zerwał również po takim czasie, lecz z tamtą nie pasowali do siebie i nie chciał z nią już żadnych kontaktów, a ona jest już mężatką. Bardzo długo zabiegał o mnie, mieszkamy blisko siebie, długo się przekonywałam do niego, bo bałam się uczucia, a on każdemu ze swoich znajomych mówił, że muszę być jego, bo wie, że to ja jestem tą kobietą. Jesteśmy dwa nerwusy, aczkolwiek on bardziej. Zaakceptowała mnie jego rodzina, znajomi, on wszystko dla mnie robił, co tylko chciałam i wzajemnie, każdy nam zazdrościł dopasowania, ale w towarzystwie często sprzeczaliśmy się, ponieważ byłam strasznie zazdrosna jak się gdzieś popatrzył na jakąś dziewczynę, albo złośliwa, jak za dużo wypił. Często też wynikała z tego kłótnia, ale szybko się ona kończyła.

Generalnie było nam razem cudownie, nawet w sferze intymnej byliśmy idealnie dopasowani. Od 2-3 miesięcy zaczęło się jakoś psuć. On zaczął cwaniakować, dogryzać, ja miałam gorsze napady zazdrości, złośliwości wobec niego, aż 3 tygodnie temu wybuchło i uderzyłam go kilkanaście razy, a on mnie raz. Byliśmy pod wpływem alkoholu, poleciało wiele niepotrzebnych słów, mieliśmy tydzień ciszy, lecz nalegałam na spotkanie. Spotkaliśmy się, przeprosiłam go, ale już wtedy chciał zerwać ze mną, bo jego zdaniem przegięłam, ale obiecałam mu, że to się nigdy nie powtórzy, ale był zacięty, nie chciał być już ze mną. Ciągle łapał mnie za rękę, przytulał i miał łzy w oczach, a ja mu obiecałam, że tak się nie stanie i niech da mi szansę i wtedy mi powiedział, że może będzie tej decyzji żałował, ale strasznie mnie kocha i byliśmy razem. Cudowne chwile trwały tydzień, poszliśmy na imprezę ze znajomymi i dogryzłam mu pewnym jednym tekstem, za który nerwy mu puściły, wyszedł i zostawił mnie samą. Na drugi dzień nic się nie odzywał, więc ja napisałam, a on, że któregoś dnia się spotkamy, to sobie to wyjaśnimy. Ja już nie mogłam czekać i napisałam, że jeżeli chce zerwać ze mną, to niech powie mi to prosto w oczy, bo już nie będę czekać, a on przyjechał i powiedział, że nie udało się nam, że kocha, ale straciłam swoją szansę. Zaczęłam go prosić, błagać, wpadłam w szał, ale on powiedział, że życzy mi szczęścia, że jestem wspaniałą kobietą, ale nie jesteśmy dla siebie. Prosiłam go nadal i powiedziałam, że ja będę w sercu skrycie czekać, a jeżeli nie ma sensu, to niech to napisze, a on stwierdził, że na dzisiaj nie ma na to wszystko siły i żebym była silna i twarda i że dziękuje za wszystko i przeprasza. I że zawsze mogę na niego liczyć;/

Dałam mu spokój, nie odzywam się, nie narzucam, ale ja głupieję, nie mogę nic zrobić. Czy on jeszcze wróci do mnie? Czy jest jakaś szansa? Czy ja mam się do niego po miesiącu odezwać? Z tego co teraz znajomi mi mówili to pracuje cały czas albo pije, ale boję się, że już nie wróci, bo to typ honorowego i upartego faceta, jak on mówi nie, to nie. Każdy mi mówi, że jak kocha to wróci, ale tracę nadzieję, ponieważ jak się zaparł, to może sobie już mnie odpuści. A może nie kochał. Mam milion pytań w głowie. Proszę o szczerą odpowiedź co dalej, bo tak się nie da żyć.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Związek przez Internet i szantaż emocjonalny

Witam! Otóż jakiś miesiąc temu napisała do mnie dziewczyna, powiedziała, że na jakimś czacie dałem jej swoje GG (rzeczywiście dawałem kilku dziewczynom). Zaczęliśmy pisać, wszystko ok. Poprosiłem ją o imię, powiedziała, że nazywa się Patrycja, wysłała mi swoje zdjęcie. Była...

Witam! Otóż jakiś miesiąc temu napisała do mnie dziewczyna, powiedziała, że na jakimś czacie dałem jej swoje GG (rzeczywiście dawałem kilku dziewczynom). Zaczęliśmy pisać, wszystko ok. Poprosiłem ją o imię, powiedziała, że nazywa się Patrycja, wysłała mi swoje zdjęcie. Była piękna, dałem jej swoje też, zachwalała. Następnie poprosiłem ją o chodzenie (wiem, że to głupie przez Internet, no ale pod kilkoma warunkami, że da mi swój nr tel i więcej zdjęć, powie dokładnie, gdzie mieszka i poda nazwisko). Wszystko to spełniła przez telefon, rozmawiało się super, planowaliśmy spotkanie itd. Pierwsza rzecz, która mnie zdziwiła, to że nie miała nk ani fb ani Skype'a (tłumaczyła, że wystarcza jej gadu). Druga rzecz: na następny dzień rozwinęliśmy rozmowę o nas i tam mówiłem jak mam na 2 imię, wtedy zapytałem ją, ona powiedziała, że na drugie ma Adrianna, a na pierwsze nie ma Patrycja tylko Majka - spytałem, czemu kłamała, odpowiedziała, że tak wszyscy do niej mówią. (No, ale mogła wspomnieć wcześniej jak ją poprosiłem o związek). Późnej wszystko OK, gadaliśmy, obiecała, że założy Skype'a, a potem się spotkamy. Jednak cały czas miała jakieś wymówki, że się jej komp psuje i takie tam.

Niestety, w końcu postanowiłem zakończyć ten związek. Opowiedziałem jej o co mi chodzi i dlaczego to robię. Za dwa dni napisała, że leży w szpitalu i że ją brat uratował (wzięła tabletki). Wtedy pomyślałem, że żałuję tego, co zrobiłem, ale z drugiej strony pomyślałem: czy po próbie samobójczej można korzystać z laptopa? Powiedziałem, że wrócę do niej pod 2 warunkami, że pogadam z nią na Skypie i się spotkamy. Oczywiście, zgodziła się. Minęły 2 tygodnie, od 3 dni obiecuje rozmowę, kiedy włączam Skype'a, gadam z nią przez telefon, ona też włącza, a tu za chwile mówi „zaraz wracam”, rozłącza się i koniec kontaktu. Wczoraj było podobnie. Napisała, że idzie do kuchni po chusteczki i potem już nic do mnie nie napisała ani nie odbiera telefonów. Co mam zrobić? Były inne kłamstwa, ale już myślę, że wystarczy ;)

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Chorobliwa zazdrość o żonę po jej powrocie do pracy

Witam, mam problem od pewnego czasu, tj. od 3 miesięcy mam wielki problem z żoną. W ogóle się nie umiemy dogadać odkąd poszła do pracy po 3 latach przerwy, to jestem o nią bardzo zazdrosny, myślę o tym cały czas....

Witam, mam problem od pewnego czasu, tj. od 3 miesięcy mam wielki problem z żoną. W ogóle się nie umiemy dogadać odkąd poszła do pracy po 3 latach przerwy, to jestem o nią bardzo zazdrosny, myślę o tym cały czas. Mamy 2-letnią córeczkę, kocham ją najmocniej, tak jak i żonę. Kłócimy się coraz bardziej, ja już nie mogę normalnie żyć, ręce mi się trzęsą, nie mogę spać, nie mogę się na niczym skupić. Czuję się odrzucony przez żonę. Ona nie okazuje żadnej czułości, co mnie jeszcze bardziej denerwuje. Najgorzej jest jak wypiję, to robię jej wielkie awantury o nic. Nie wiem jak z tym wszystkim walczyć. W środę byłem na spotkaniu i wypiłem za dużo po powrocie do domu, obudziłem żonę i zrobiłem jej po raz kolejny wielką awanturę o nic, aż zadzwoniła po moich rodziców, bo nie dawała sobie ze mną rady. Dodam, że jesteśmy po ślubie 4 lata, ja mam 30 lat, ona 28. Od dwóch dni mieszkam u rodziców, ale zrobię wszystko, żeby do mnie wróciła. Powiedziała mi dzisiaj, że jedyną szansą na to, żeby jeszcze raz spróbować to jest to żebym się leczył. Zapisałem się dzisiaj na wizytę u psychiatry, ale teraz siedzę w pracy i nie mogę się na niczym skupić, mógłbym ją błagać na kolanach, żeby mi wybaczyła, ale nie wiem czy dam sobie radę i nie wiem, czy jest jeszcze nadzieja na uratowanie tego związku. Bardzo proszę o jakąś radę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Złe traktowanie partnera w związku, rozstanie i chęć odbudowania relacji

Witam! Tydzień temu zerwał ze mną chłopak, bo nie mógł ze mną wytrzymać. Byłam egoistyczna, egocentryczna, robiłam mu awantury z byle powodu, na siłę chciałam znaleźć na niego jakiegoś haka, by udowodnić, że mnie zdradza, oszukuje, nie kocha. Ja...

Witam! Tydzień temu zerwał ze mną chłopak, bo nie mógł ze mną wytrzymać. Byłam egoistyczna, egocentryczna, robiłam mu awantury z byle powodu, na siłę chciałam znaleźć na niego jakiegoś haka, by udowodnić, że mnie zdradza, oszukuje, nie kocha. Ja go kochałam i kocham bardzo. On też mnie kochał. Powiedział, że na razie nie może ze mną być, bo się do mnie zraził, że wytrzymywał długo wszystko, ale koniec. Mówi, że nie wie czy mnie kocha, prosi bym mu nie zadawała tego pytania, lecz mimo zerwania dzwoni często i pisze, nawet z byle powodu, ot tak, co u mnie słychać, choć unika kontaktu twarzą w twarz. Nie chce do mnie przychodzić ani nawet usiąść w 1 ławce na wykładzie. Z tymże, jak mówię dzwoni i pisze często. Bardzo nie lubi, gdy zaczynam rozmowę o naszym rozstaniu, gdy pytam, czy mnie kocha, gdy pytam, czy mam jeszcze u niego szanse, wtedy się irytuje.

Ja nie umiem przyznawać się do winy zbyt często, ale zadzwoniłam do niego i powiedziałam, że bardzo go kocham, że jest dla mnie bardzo ważny, że jakby mi dał jeszcze 1 szansę to bym była dla niego najlepsza jaka tylko umiem, że bym go szanowała i kochała bardzo, że bardzo żałuję że byłam niedobra i zdaję sobie sprawę z każdego błędu jaki popełniłam. On na to, że już jest trochę za późno, bo mnie wiele razy prosił bym się zmieniła lub choć trochę opanowała, a ja nic (bo nie sadziłam, że mnie zostawi, a ja go kocham mimo wszystko), że na razie nie chce ze mną być i nie może mi nic obiecać, ani że na pewno teraz do mnie nie wróci. Mówi, że chce pobyć trochę swoim życiem i żebym ja zrobiła to samo.

Ja mam ciężki charakter, może przez to, że jak byłam mała, mój tata nas zostawił i umawiał się ze mną często na spotkania i nie przychodził lub potem przychodził po roku czasu. Może dlatego szukałam winy w moim ukochanym, ale naprawdę bardzo go kocham. I myślę, że on mnie też, bo po co by dzwonił i pisał, skoro byłam dla niego na tyle zła i przykra, że mnie zostawił? Dodam również, że ciężko będzie mi znaleźć drugiego takiego. Jest starszy, ma swoje wartości, nie uległ metroseksualizmowi, czy ogólnie dobie popkultury dzisiejszej i internetu. Nie mogę bez niego żyć, co mam zrobić? Czy mam walczyć i mu się narzucać, czy usunąć się w cień? Proszę o pomoc, jestem gotowa się zmienić dla niego i dla samej siebie. Mieliśmy cele, ideały, plany, teraz to wszystko zniknęło. Ostrzegał, że jeśli się nie opamiętam, to kiedyś nie wytrzyma i odejdzie, ale nie wierzyłam, że to zrobi, bo to była silna miłość. Co mogę zrobić, żeby go odzyskać? Jak mam się zachowywać? Jak udowodnić mu swoją zmianę? Jak przetrwać, jeśli by to miało trwać rok, taki stan zawieszenia? Czy on mnie może jeszcze kochać?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Chęć odbudowania związku po rozstaniu z chłopakiem

Witam! Mam problem z chłopakiem. Byliśmy razem 4 lata. Wszystko skłaniało się do zaręczyn. Nigdy się nie kłóciliśmy, mamy wiele wspólnych zainteresowań. Czasem były tylko smutne sytuacje w związku z tym, że on miał dla mnie za mało czasu....

Witam! Mam problem z chłopakiem. Byliśmy razem 4 lata. Wszystko skłaniało się do zaręczyn. Nigdy się nie kłóciliśmy, mamy wiele wspólnych zainteresowań. Czasem były tylko smutne sytuacje w związku z tym, że on miał dla mnie za mało czasu. Mieszkamy od siebie 170 km (ja studiuję). On pracuje, amatorsko uprawia piłkę nożną i uwielbia oglądać mecze. Ja jeśli przyjeżdżałam na weekend do domu, to chciałam spędzać z nim czas, a on czasem wolał iść oglądać mecz z kolegami. Ostatnio jednak nie wytrzymał i stwierdził, że powinniśmy się rozstać, bo on też źle się czuje, że nie może spełnić moich oczekiwań. Oczywiście próbowałam mu wytłumaczyć, że damy sobie radę, że możemy znaleźć rozwiązanie, jednak on powiedział, że jeśli teraz będziemy dalej razem, to wszystko się skumuluje i on wybuchnie. Jeśli się rozejdziemy, to kto wie, może za pół roku, może później zmądrzejemy i znów wrócimy do siebie. Jestem pewna, że nie ma innej dziewczyny. Dodatkowo niedawno otworzył swoją firmę - myślę, że może to wszystko na raz go przerosło.

Dużym problemem jest to, że on nigdy nie potrafił rozmawiać o swoich problemach, sam chciał sobie z tym radzić, aż w końcu wszystko się skumulowało. Nie powiem, był dla mnie dobry, bardzo o mnie dbał i chciał zarabiać dobrze, by zapewnić stabilność finansową naszej rodzinie. Nie wiem co mam robić dalej. Od miesiąca nie jesteśmy razem. Wczoraj do niego napisałam, czy byśmy się nie spotkali tak po przyjacielsku (mówił, że będzie chciał utrzymywać kontakt). Nie zgodził się, bo nie jest na to jeszcze gotowy, ale pisaliśmy przez dłuższy czas. Bardzo miłe były te SMS-y, wysyłał buźki. Myślę, że boi się spotkać, bo wie, że jeśli by do tego doszło, to emocje i uczucie by wzięły górę i byśmy wrócili do siebie. Wiem, że on też mnie bardzo kocha i jeśli to prawdziwa miłość, to będziemy razem. Jednak ja nie chcę tracić ani chwili bez niego. Z jednej strony wiem, że powinnam dać mu czas wszystko przemyśleć, z drugiej boję się, że natłok zajęć i brak czasu sprawią, że przyzwyczai się do tego stanu rzeczy i po prostu przestanie tęsknić. Co powinnam zrobić, może pojechać do niego pod jakimś pretekstem? Mimo wszystko zobaczyć się z nim? Czy na razie odpuścić i czekać czy napisze? Wiem, że to ten jedyny tylko trochę się pogubił...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Rzadkie kontakty seksualne powodem konfliktów w związku

Witam, mam pewien problem jestem strasznie zazdrosny o byłych mojej dziewczyny. Kocham ją z całego serca, ale ją krzywdzę, w szczególności po pijaku mówię jej, że mnie zdradza, że ma innego i myśli o byłych. Jestem z nią 4...

Witam, mam pewien problem jestem strasznie zazdrosny o byłych mojej dziewczyny. Kocham ją z całego serca, ale ją krzywdzę, w szczególności po pijaku mówię jej, że mnie zdradza, że ma innego i myśli o byłych. Jestem z nią 4 lata, kiedyś było inaczej, nie byłem zazdrosny, ale może to jest to spowodowane tym, że kiedyś więcej się kochaliśmy i było więcej takich spontanicznych chwil, czułem że mnie pragnie. A teraz jest tak, że Ona się obawia, że nas usłyszą rodzice, (bo niestety jeszcze mieszkamy z rodzicami). Czuję się teraz taki niedowartościowany. Kiedyś kochaliśmy się, kiedy tylko była okazja, a teraz raz na miesiąc. I może brakiem seksu jest spowodowane moje zachowanie? Jak ją zachęcić mam, aby się ze mną kochała częściej i jak jej o tym wszystkim powiedzieć, żeby się nie obraziła na mnie, że myślę tylko o jednym. Z góry dziękuję za odpowiedź!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Zdrada partnera ze współpracownikiem

Jest osoba A (ja), B (mój partner) i C (osoba, z którą zdradziłam partnera). Wszyscy razem pracujemy w jednym miejscu, świetnie się znamy i praca polega na ścisłej, stałej współpracy. B sam nakrył nas na zdradzie, która polegała na...

Jest osoba A (ja), B (mój partner) i C (osoba, z którą zdradziłam partnera). Wszyscy razem pracujemy w jednym miejscu, świetnie się znamy i praca polega na ścisłej, stałej współpracy. B sam nakrył nas na zdradzie, która polegała na tym, że byliśmy pijani i przytulaliśmy się, co wyglądało na tyle jednoznacznie, że nie ma sensu tego tłumaczyć w inny sposób. Teraz wiele zależy od tego, jak zachowam się w stosunku do osoby C, przy najbliższym spotkaniu w pracy (za parę dni). Tak powiedział mi B. Generalnie dał mi szansę i mam nadzieję, że uratujemy nasz związek, ale mam olbrzymi problem... Jak mam się zachować? Czy mam to rozegrać tylko z nim, za zamkniętymi drzwiami? Czy mam próbować zaaranżować rozmowę we 3 (wydaje mi się, że B nie jest do tego skłonny)? Czy mam coś powiedzieć reszcie współpracowników, która czegoś się domyśla? JAK MAM SIĘ ZACHOWAĆ?! Zupełnie nie mam pomysłu i nie mam też nikogo, komu mogłabym się zwierzyć i uzyskać poradę. Błagam, to właściwie już zaraz, a ja nie wiem co mam zrobić! Pomóżcie mi... Aha, bardzo ważne. Ani osoba A, ani osoba B nie ma możliwości zmiany pracy. Osoba C najprawdopodobniej za jakiś czas odejdzie, ale póki co również musi z nami pracować. W związku z tym zupełnie nie wchodzi w grę, wydaje mi się, najprostsze rozwiązanie: przede wszystkim natychmiast zerwać jakiekolwiek kontakty z osobą C. Dlatego... co mam robić?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Niezadowolenie ze związku i frustracja z powodu nieudolności partnera

Witam, od pięciu lat jestem w związku z partnerem, Anglikiem, i mieszkam za granicą. Kiedy tu przyjechałam, trafiałam do różnych prac i ciągle poszukiwałam nowych wyzwań związanych z zarabianiem większej ilości gotówki. Cztery lata temu zajęłam się biznesem, który rozwinął...

Witam, od pięciu lat jestem w związku z partnerem, Anglikiem, i mieszkam za granicą. Kiedy tu przyjechałam, trafiałam do różnych prac i ciągle poszukiwałam nowych wyzwań związanych z zarabianiem większej ilości gotówki. Cztery lata temu zajęłam się biznesem, który rozwinął się dość dobrze. Partner na początku bardzo angażował się w ten biznes, ale jego mocną stroną nie jest jednak przedsiębiorczość. Ponieważ biznes ma specyficzny, „kobiecy” charakter, to poniekąd dlatego nie bawiło go angażowanie się w ten sposób zarabiania. Od zawsze pracował na etacie, gdzie wychodził na 8 godzin do pracy i wracał do domu, po czym siadał do nieudanych prób tworzenia innych biznesów, które niestety nigdy nie przyniosły mu ani grosza. Bawiło go to, co robił, ale ostatecznie niczego nie kończył, by ujrzało to światło dzienne i potencjalnych klientów.

Ponieważ będąc jeszcze nastolatką, najwięcej kłótni rodzinnych, po których zamykałam się w pokoju i wypłakiwałam oczy, spowodowanych było na tle telewizora i tego, kto co może wieczorem obejrzeć, dlatego też zdecydowałam, że w moim domu nie będzie w ogóle takiego sprzętu. Wiem, że gdybyśmy go posiadali, siedziałby przed ekranem jak zahipnotyzowany, gdyż daje tego świadectwo za każdym razem, gdy wyjeżdżamy na urlop i w hotelu jest telewizor. Gdybyśmy mieli telewizor w domu, wiem, że mój partner nie miałby umiaru w jego oglądaniu. Już od szkoły średniej pracowałam w różnych pracach dorywczych i zawsze lubiłam mieć swoje pieniądze i być niezależną. On natomiast pierwszą pracę podjął, kiedy rodzice zaproponowali mu wyprowadzenie się z domu. Było to więc z narzuconego z góry źródła. Kiedyś blokowało go to, że jak nie miał pracy, to pieniądze nie wpływały na jego konto, teraz natomiast wydaje się nie przejmować taką sytuacją i zawsze polega na mnie, gdy przychodzi do płacenia rachunków, a jego konto jest puste. Ja natomiast przeżywam potworny stres za każdym razem, gdy muszę wypłacić pieniądze z konta. Mimo że nie narzekamy na skrajną biedę, ale ja przeżywam chandrę za każdym razem, nawet gdy wydaję większą sumę na domowe zakupy. Pamiętam, że moja mama też zawsze tak się zachowywała, stres zżerał ją przy wydawaniu każdego grosza.

Poprzez swoją obecną pracę podniosłam znacznie standard naszego wspólnego życia, z czego on bardzo chętnie korzysta. Za każdym razem, gdy tylko coś się wali, wypominam mu w coraz to mocniejszych słowach jego niezdolność do zarabiania pieniędzy i nieudacznictwo życiowe. Za każdym razem po takiej kłótni czuję się okropnie i ostatnio nawet mam coraz więcej myśli na temat utopienia swoich smutków w butelce alkoholu. Nie sięgam jednak po takie rozwiązanie. Kłótnie na tle „jego błędów” zdarzają się niemal codziennie. Niemal codziennie zaistnieje sytuacja, w której karcę go i mówię, że mógł coś zrobić inaczej, lepiej, tak jak ja bym to zrobiła. Wiem, że w ten sposób absolutnie wykluczam jego prawo do postępowania w sposób, w jaki on chciałby postąpić i tylko moje postępowanie wydaje mi się słuszne. On nigdy nie chce podejmować żadnych ryzykownych decyzji. Pracując 8 godzin dziennie, nie miał nigdy czasu, aby w ciągu dnia rozwinąć jakiś biznes. Dlatego zaproponowałam mu, aby pomyślał o odejściu z pracy i próbie rozwinięcia biznesu, podczas gdy ja przyniosę gotówkę do domu. Próby te są bardzo mozolne, aczkolwiek zaczęły już przynosić pierwsze rezultaty. Obiecywałam sobie, że przestanę go karcić i wypominać jego nieudolność, ale z każdym nawet małym błędem nie potrafię się powstrzymać od podniesienia tonu i użycia wulgarnych słów pod jego adresem. Wpadam czasem w taką wściekłość, że nie wiem już, o co mi na początku chodziło. Wiem tylko, że to z jego winy jestem nieszczęśliwa.

Rozważam możliwość odejścia od niego, aby móc zacząć życie bez obrażania go, gdyż jest bardzo dobrym człowiekiem, nigdy nie podniósł na mnie głosu ani nie obraził, a ja często myślę, że musi mnie nienawidzić wewnątrz za moje wybuchowe zachowanie wobec niego. Ja jednak zastanawiam się, czy mogłabym znaleźć kogoś, kto nie będzie w pełni żerował na moich osiągnięciach. Jest mi go jednak szkoda za każdym razem, gdy myślę o zostawieniu go samemu sobie. Nie wiem, czy to jest miłość, która nie pozwala mi odejść, czy też litość dla niego, ale z tych dwóch rzeczy raczej głosowałabym na to drugie. Poza tym boję się, że nie znajdę tak wyrozumiałej osoby jak on, ale z kolei on doprowadza mnie do szału.

Mamy w planach ślub (jesteśmy obecnie zaręczeni) i ja chciałabym mieć dziecko, ale w ogóle nie widzę w nim potencjału na ojca mojego dziecka. Chciałabym urodzić za jakiś rok, ale nie myślę o nim jako o odpowiedzialnym partnerze i ojcu. Powód, dla którego tak myślę jest taki, że często, gdy jestem gdzieś w trasie (dużo jeżdżę), on ma wyciszony telefon i nie myśli, że mogłabym go nagle potrzebować. Tak samo myślę, że cała historia z dzieckiem spadłaby na mnie. Jego szacunek do mnie też zawsze pozostawiał wiele do życzenia. Każde urodziny czy inne okazje zawsze były „załatwiane” po macoszemu. Na pierwsze urodziny dostałam biżuterię z przydrożnego kiosku zapakowaną w kopertę z mojego biurka. Poza tym zaraz po wręczeniu mi tego prezentu usiadł jak co dzień do komputera. Zrobiłam mu wtedy taką awanturę, że każde następne okazje były już trochę lepsze. Poprzez to, że on traktuje moje specjalne dni w ten sposób, ja też podeszłam do tego tak samo. W moim poprzednim związku zawsze takie okazje traktowaliśmy jak wyjątkowe święto.

Na zakończenie dodam jeszcze, że ze względu na taką sytuację w naszym związku straciłam zupełnie pociąg seksualny do tego człowieka. On natomiast ma bardzo często ochotę na seks, jednak brak w tych działaniach jakiegokolwiek smaku lub romantyzmu. Wszystko zawsze jest takie samo, nie ma w tym żadnej wymyślności, dopóki ja nie zadecyduję, że chcę czegoś innego. Podobnie jak we wszystkich podróżach, wyjazdach czy atrakcjach - to ja zawsze wymyślam, gdzie jedziemy lub co robimy i planuję cały nasz wolny czas. Natomiast myśląc o dziecku, nie mogę wprost przejść przez element uprawiania miłości. Chciałabym mieć dziecko, ale jego poczęcie wywołuje we mnie utratę chęci do jego posiadania. Mam nadzieję, że będziecie w stanie jakoś mi pomóc. Z niecierpliwością czekam na Waszą odpowiedź. Pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Uzależnienie od mężczyzny i niezadowolenie ze związku

Witam. Piszę, ponieważ mam problem polegający na uzależnieniu od mężczyzny. Nie jesteśmy parą, ponieważ on twierdzi, że nie jest gotów, jednak spotykamy się codziennie i zachowujemy się jak para. Ma on wiele zalet, jednak jest też egoistą i chyba...

Witam. Piszę, ponieważ mam problem polegający na uzależnieniu od mężczyzny. Nie jesteśmy parą, ponieważ on twierdzi, że nie jest gotów, jednak spotykamy się codziennie i zachowujemy się jak para. Ma on wiele zalet, jednak jest też egoistą i chyba również socjopatą. Objawia się to tym, że mimo, że chce się często ze mną spotykać, pod pewnymi względami dba o mnie, to jednak bardzo ciężko jest mi z nim żyć. Często jest zupełnie obojętny na moje potrzeby i nie mogę na niego liczyć. Jest zimny i oschły, zwłaszcza kiedy widzi (mówię mu o tym), że mam zły dzień i potrzebuję wsparcia, proszę, żeby mnie przytulił itd. Wtedy odsuwa się ode mnie, odpycha mnie emocjonalnie, co często wywołuje u mnie płacz.

Właściwie to niewiele dostaję od niego, ciężko coś zaplanować, wyjść gdzieś razem, coś zrobić we dwoje. Wiem, że nie chodzi mu o moje ciało, po prostu ma taką spaczoną osobowość. Mimo to, widzę w nim całą masę zalet, uważam go za kogoś wspaniałego, szlachetnego, bez kogo nie potrafię żyć. Kiedyś próbowałam się od niego odseparować, układałam sobie życie na nowo bez niego, jednakże po pół roku dalej czułam się rozdarta wewnętrznie, często płakałam i czułam, że nie mam już po co żyć, mimo że rozumiałam, że nie ma to sensu. Od kilku miesięcy spotykamy się i kiedy jesteśmy blisko emocjonalnie, to jest to dla mnie największe możliwe szczęście, samo częste widywanie go sprawia, że czuję sens życia. Jednak uważam, że ta relacja jest chora.

Często reaguję jak neurotyczka, nie jestem w stanie być samodzielną osobą, jestem od niego w pełni uzależniona. Jest on dla mnie po części opiekunem/ojcem, jakiego nigdy nie miałam, po części wymarzonym mężczyzną - inteligentnym, o ciekawych poglądach, zainteresowaniach, wspaniałym guście muzycznym. Jednakże to on dominuje, a ja mogę jedynie wybaczać mu to, że mnie zostawia z problemami, jest obojętny, po chwilowej histerii, ponieważ nie mam innego wyjścia. Kiedyś miałam wiele problemów ze sobą, teraz wydaje mi się, że przelewam wszystko na związki, jednak nigdy nie byłam od nikogo aż tak uzależniona, trwa to już ponad rok, wiele razy w gorszych momentach miałam objawy lękowe, myśli samobójcze, czasami nie radzę sobie ze sobą. Trudno też szanować siebie, kiedy pozwala się komuś na brak szacunku w stosunku do siebie. Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Rozstanie z dziewczyną, szantaż emocjonalny i chęć odbudowania związku

Witam! Temat jest dla mnie trudny i potrzebuje to sobie jakoś poukładać. Poznałem wspaniałą dziewczynę i bardzo mocno ją kocham i wiem, że ona mnie też. Przeżyliśmy razem bardzo piękne chwile. Niestety miała trudną sytuacje życiową przez ten rok i...

Witam! Temat jest dla mnie trudny i potrzebuje to sobie jakoś poukładać. Poznałem wspaniałą dziewczynę i bardzo mocno ją kocham i wiem, że ona mnie też. Przeżyliśmy razem bardzo piękne chwile. Niestety miała trudną sytuacje życiową przez ten rok i dużo przeszła, zanim mnie poznała. Przez cały ten czas ją wspierałem i pomogłem jej stanąć na nogi. Potrzebowała mnie bardzo i często u niej bywałem, dużo czasu spędzaliśmy razem. To sprawiło, że zaczęła być mną trochę zmęczona, jak to ujęła - brakowało jej powietrza, mimo iż sama chciała, abym tak często przyjeżdżał. Dużo rozmawialiśmy o dzieciach i o wspólnej rodzinie w przyszłości, o wspólnych celach i marzeniach. Poznaliśmy swoje rodziny. Ale w pewnym momencie ze mną zerwała, powodem było to zmęczenie oraz strach i obawy przed innymi sprawami, o których nie umiała mi powiedzieć, a rosło to w niej.

W dniu kiedy powiedziała mi, że się ze mną rozstaje była na mnie wściekła i nie wiem o co, bo nic nie zrobiłem. Dwa dni przed tym mówiła jak bardzo mnie kocha, jaka jest szczęśliwa przy mnie i że czuje się spełniona przy mnie. Niestety sposób w jaki ze mną zerwała i jak się zachowała, nie szanując mnie, moich uczuć i tego co było między nami, sposób w jaki mnie potraktowała - sprawił, że byłem w szoku i powiedziałem pod wpływem emocji coś strasznego. Po tym co mi powiedziała, odwróciłem się i odchodząc napisałem jej, że chcę popełnić samobójstwo. Kiedy napisałem jej, to złapałem się za głowę. Nie chciałem tego napisać ani nie miałem tego na myśli, nie zrobiłbym tego. Powiedziałem to pod wpływem emocji, teraz po czasie jak zastanawiam się dlaczego, to chyba chciałem w ten sposób powiedzieć jej jak bardzo mnie zraniła i w jak okrutny sposób mnie potraktowała. Niestety to ją przeraziło, powiedziała że poświęci mi tyle czasu ile potrzebuje. Wytłumaczyłem jej, że nie chciałem tego zrobić i czemu tak powiedziałem. Ale ona była już w amoku, wysłuchała mnie i odprowadziła na pociąg.

Potem nie chciała mnie znać, skasowała konta na portalach, bała się że coś jej zrobię, powiedziała o tym swojej rodzinie. Takie piekło było przez dwa tygodnie. Po dwóch tygodniach wyrzucania żali i tłumaczenia przez SMS, bo nie chciała się spotkać. Podczas wymiany wiadomości nie szanowała mnie, jak się później tłumaczyła była w szoku i nie chciała mnie znać, ja jej wtedy też napisałem dwie ubliżające wiadomości, aby się uspokoiła i niestety użyłem tego co mi kiedyś powiedziała w zaufaniu. W końcu spotkaliśmy się i porozmawialiśmy. Częściowo opadły jej emocje i mi też. Wytłumaczyłem jej jeszcze raz, że powiedziałem to pod wpływem emocji i że pisząc tak wcale tak nie myślałem, że nie chciałem tego zrobić. Człowiek pod wpływem silnych emocji mówi pewne rzeczy, których potem bardzo żałuje. Ta rozmowa dużo dała, bo zobaczyła, że mnie również skrzywdziła, że sama wywołała tą sytuacje swoim zachowaniem, że poniosły ją emocje i wyobraźnia. Ale powiedziała, że to jeszcze za wcześnie dla niej. Że boi się, iż nigdy już mi nie zaufa.

Nie jestem z siebie dumny i wiem, że dałem ciała na całej linii. Bardzo tego żałuję co się stało. Powiedziałem jej o tym i zapewniłem ją o swoich uczuciach. Powiedziała, że potrzebuje czasu i niczego nie obiecuje. Powiedziała, że nie chce słyszeć o nas przynajmniej do nowego roku, może i dłużej. Prosiła o to, abym się do niej ie odzywał przez ten czas. Przyznam, że nie jest mi łatwo, bo bardzo ją kocham i bardzo tęsknię. Wysłałem jej dwa maile z naszymi zdjęciami, które ukazują piękne chwile, chwile szczęścia jakie razem przeżyliśmy. Napisałem o swoich uczuciach do niej i w każdy możliwy sposób okazałem jej że bardzo ją kocham. Dlatego między innymi piszą z prośbą o pomoc w tej sytuacji, bo bardzo mi na niej zależy. Co powinienem zrobić w tej sytuacji, a czego nie powinienem? Co zrobić, aby ją odzyskać? Jak naprawić tą sytuację? Proszę, to dla mnie naprawdę ważne...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak odbudować małżeństwo po zdradzie żony?

Witam! Nie wiem od czego zacząć, bo jestem na skraju ogromnej depresji. Od 9 lat jesteśmy razem. Od 3 lat jesteśmy w małżeństwie. Mamy 2-letnią córkę. Przez okres pierwszych lat rozstaliśmy się raz, ale to poważnie niby na dobre,...

Witam! Nie wiem od czego zacząć, bo jestem na skraju ogromnej depresji. Od 9 lat jesteśmy razem. Od 3 lat jesteśmy w małżeństwie. Mamy 2-letnią córkę. Przez okres pierwszych lat rozstaliśmy się raz, ale to poważnie niby na dobre, ale to trwało to miesiąc (lata młodości). Dziś co mogę powiedzieć, żona miała mnie dosyć przez okres roku lub dwóch. Kłótnie nie wyjaśnione spory, fochy. Od pewnego czasu stwierdziłem, że z moją żoną coś się dzieje nie tak. Zacząłem poszukiwania, drążenie tematu zdrady, małych kłamstw, co u nas to nie miało miejsca bytu. Wszystko robiliśmy razem, miałem zaufanie do niej na 100%, co rzadko spotyka się tak duże zaufanie. Pracujemy w jednym zakładzie, ale na różnych zmianach. Nie wiem od kiedy jej romans trwa z nim, ale wiem, że to człowiek o złej przeszłości i wiele narobił krzywdy innym. Do czego zmierzam. Udowodniłem żonie, że nie trafiła na osła, który jest głupi, ale jest dobrym szpiegiem. Byłem na skraju wyczerpania, ciągłe kłamstwa jej doprowadzały mnie do nerwicy. Byłem już zmęczony tym wszystkim, ale pewnego dnia ostro wziąłem się do pracy. Biling telefonu jej - połączenia telefoniczne 90 % jego, 10 % moich. Powiadomiłem rodzinę, że coś jest nie tak. Teściowa dzwoniąc do niej powiedziała, że się pakuje. Po godzinie była w domu tłumaczyć się o zdradzie z nim itp... Powiedziałem, że jej to wszystko wybaczę, bo kij ma dwa końce - to nasza wina.

Po tygodniu znowu zaczęła pisać z nim i utrzymywać kontakt. Znowu kontrola po dwóch tygodniach telefonu. Nie wiem czy ona się zakochała w nim, ale na pewno tak. Wyprowadziłem się z domu, mieszkałem u szwagra dwa dni. Powiedziałem jej - jeden kontakt z tym człowiekiem i wyprowadzam się. Całkiem wiem, że to nie jest wyjście z sytuacji, ale jeżeli osoba, którą kocham mówi mi w ostatni dzień, że jak z finansami, mogę sobie wziąć telewizor itp... Czyli powiedziała - koniec naszego życia razem. Zaprzepaścić 9 lat i córkę, którą kocham nad życie. Na drugi dzień dzwoni do siostry i pyta czy by nie zaopiekowała się córką, bo ja się wyprowadziłem. Pewnie opowiedziała jej o nim i się zaczęło. Z kim ty się zadajesz - on ma żonę, dziecko z nią, o tym co wiedziała, ale nie wiedziała o dwóch innych, którym zrobił dziecko... Miałem zamiar pisać już pozew do sądu o rozwód, a tu nagle na drugi dzień żona dzwoni do mnie z pytaniem, czy ja chce jeszcze z nią być. Z wielkim płaczem. Płakałem i ratowałem nasz związek przez dwa miesiące. Miałem już taką depresję, że miałem się oddać do zakładu psychiatrycznego właśnie w ten dzień. Prosiła mnie, żebym przyjechał, bo ona nie może dalej tak tego życia prowadzić. Jestem z nią i próbujemy to naprawić, ale jest mi ciężko. Nie zmieniła zmiany, na której pracuje, nie zmieniła numeru telefonu. Niby jest dobrze, nie wiem co o tym myśleć. Nie wierzę jej w żadne słowo, które mówi o poprawie naszego małżeństwa. Trzeba czasu.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Myśli samobójcze z powodu nieszczęśliwej miłości

Witam, że względu na to iż nie chcę żeby ktoś o tym wiedział (chodzi mi o znajomych) nie podam imienia. Mam 15 lat, mam ciężką sytuację rodzinną, chyba pokochałem dziewczynę, która jest starsza o kilka lat. Znamy się mało, bo...

Witam, że względu na to iż nie chcę żeby ktoś o tym wiedział (chodzi mi o znajomych) nie podam imienia. Mam 15 lat, mam ciężką sytuację rodzinną, chyba pokochałem dziewczynę, która jest starsza o kilka lat. Znamy się mało, bo nigdy praktycznie nie rozmawialiśmy (właśnie dlatego nie wiem czy ją naprawdę kocham). Wczoraj chciałem się zabić, miałem już brzytwę na ręce, lecz ciężko było mi to zrobić, bałem się co będzie po mojej śmierci. Dalej chcę się zabić, ale nie jestem w stanie. Wiem że ta dziewczyna, w zasadzie kobieta, jest że tak określę dla mnie nieosiągalna, jest z kimś innym i na pewno nie jest ani nie była mną zainteresowana. Mam wiele przytłaczających mnie problemów. Nie chcę iść do jakiegokolwiek psychologa, bo nie chcę, żeby cała sprawa wyszła na światło dzienne. Widuję ją w szkole, przez to nie chodzę do szkoły. Dużo mnie to kosztuje (psychicznie), że to piszę. Proszę tylko, żeby ktoś doradził co mam zrobić, żeby było inaczej. Dodam, że nie widzę sensu życia.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Związek na odległość, zazdrość i szansa na udane relacje

Witam! Mam problem ze swoją dziewczyną. Jesteśmy ze sobą od prawie roku. Po długoletniej przyjaźni, znając swoje poprzednie związki na wylot, wszystkie problemy, rozterki czy wady i zalety postanowiliśmy stworzyć związek. Trzeba zacząć od tego, że jest to związek na...

Witam! Mam problem ze swoją dziewczyną. Jesteśmy ze sobą od prawie roku. Po długoletniej przyjaźni, znając swoje poprzednie związki na wylot, wszystkie problemy, rozterki czy wady i zalety postanowiliśmy stworzyć związek. Trzeba zacząć od tego, że jest to związek na odległość. Ja jestem na Śląsku a moja dziewczyna studiuje na Pomorzu. Moją zasadą było, że nigdy nie wejdę w związek na odległość. Ale z tą dziewczyną zmieniłem zdanie. Bardzo jej ufam. Na początku dogadywaliśmy się wyśmienicie. Widzimy się różnie, raz na dwa tygodnie, ale zdążają się miesięczne rozstania. Różnica wieku między nami jest tylko jednego roku (ja 22 lata, ona 21).

Wszystko było pięknie przez pierwsze 5,5 miesiąca. Miałem do niej jechać na juwenalia. Obowiązki w pracy mi tego nie umożliwiły. I od tego czasu zaczął się problem, który moim zdaniem z każdym dniem coraz bardziej się pogłębia. Poszła na juwenalia, poznała bardziej ludzi ze swojego roku. Zaczęły się coraz częstsze wyjścia z nimi. Był to kolega, jak twierdzi, którym nie jest zainteresowana, ale z byle powodu się z nim widywała. Na przykład tylko po by zapalić. Nagle dwa tygodnie przed wakacjami i długo oczekiwanym przyjazdem do domu spotkała dziewczynę, której przez dwa lata unikała (ponieważ dziewczyna z marginesu społecznego). Były dwa czy trzy spotkania i zaczęły się wakacje. Przyjechała, zamieszkaliśmy razem w mieszkaniu jej ojca, którego nie ma w mieście. Oczywiście dogadywaliśmy się wyśmienicie. Zdarzały się sprzeczki, ale to jest naturalne. Mamy troszkę inne podejście do związku i znajomych. Ja nauczony doświadczeniem z poprzedniego związku wiem, że to my jesteśmy dla siebie najważniejsi i to my nawzajem jesteśmy dla siebie ważni, a nie znajomi. Trzeba ich mieć, ale nie przeginać ze spotkaniami z nimi. Trzeba umieć spędzać ze sobą czas i niekoniecznie zawsze w kogoś towarzystwie.

Naszym ogromnym plusem była umiejętność rozmowy, zaufanie, miłość. Spędziliśmy we dwoje wspaniały tydzień w górach, a potem pojechaliśmy do niej do babci, właśnie do Szczecina. Poznałem ludzi z studiów min. tego kolegę. Ludzie jak ludzie. Inna subkultura, z zachowania sympatyczni. Trzeba dodać, że moja dziewczyna jest bardzo pomocna, czasem nadmiernie, przez co mówię, że jest Matką Teresą z Kalkuty. Przyszedł czas wyjazdu na kolejny rok. Pozostały 2 lata do końca. I od wyjazdu zaczęły się ogromne problemy. Nagle coraz częściej zaczęła się spotykać z koleżanką, której unikała. Nie ukrywałem nigdy, że mi się to nie podoba. Idzie do niej wraca bardzo późno. Siedzą u niej w domu, ale nie same, tylko w kilka osób. Zaczęły się coraz częstsze kłótnie i coraz poważniejsze. Mam wrażenie, że z każdym dniem coraz mniej rozmawiamy, przy rozmowach telefonicznych są głupie nerwy z jej strony. Na początku potrafiliśmy rozmawiać w każdej wolnej chwili, a teraz go nie ma dla mnie, bo są znajomi, ona woli pogadać z ludźmi tam na miejscu niż ze mną. Wydaje mi się, że nie chce rozmawiać, że mnie zbywa. Były też takie sytuację, że się umawiała na rozmowę ze mną, ja układałem wszystko pod nią, a tu wybierała nagle tamto towarzystwo.

Coraz częściej czuję, że mam dziewczynę, ale jej nie mam na co dzień, a do tego ją tracę. Odczuwam brak słów z jej strony na temat uczuć. Coraz częściej reaguję nerwowo na jej słowa, takie górnolotne są. Zaczynam się spotykać z zachowaniami czy słowami, których nigdy wcześniej nie było. Nie potrafię iść w weekend gdzieś bez niej, bo dziwnie się czuję. A ona wychodzi z założenia, że jakość trzeba żyć. Jest młoda, chce się wyszaleć. Bardzo się staram, ale z każdym dniem bardziej stwierdzam, że to nie ma sensu. Dla swojego zdrowia i świętego spokoju, wolnej ręki dla niej i siebie bym to zakończył, ale nie umiem bez niej żyć, ona podobno beze mnie też. Najgorsze, że nie potrafię zachowywać się tak jak ona, żeby czasem poczuła jak ja się czuję, żeby zrozumiała. Ona uważa, że zawsze robi dobrze, a ja że chce żeby siedziała w domu, że jestem chorobliwe zazdrosny. Po prostu ona jest taka, że często nie zna umiaru, np. w siedzeniu u tej koleżanki czy spotykaniem się innymi.

Próbuję rozmawiać, mówić że to nieodpowiednie towarzystwo ta dziewczyna (też tak uważa jej mama), ale ona nie daje powiedzieć złego słowa. Najgorsze jest to, że ona nie widzi żadnego problemu w swoim zachowaniu, tylko uważa że to ja przeginam, że mówię, co mnie boli. Coraz mniej rozmawiamy, albo na siłę, a ona twierdzi, że po co, jesteśmy na bieżąco przecież. Po prostu ja wychodzę z założenia, że jeżeli się ktoś decyduję na związek to trzeba umieć wybierać priorytety, czasem odmówić innym, że to ja dla niej a ona dla mnie powinna być najważniejsza. Nie wiem co mam robić, jestem młody, szkoda tego czasu, jeżeli nie ma szans na pozytywne zakończenie problemu.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Decyzja o rozstaniu i tęsknota

2 miesiące temu rozstałam się z chłopakiem. Spotykaliśmy się prawie rok i zadecydowaliśmy (oboje), że to koniec. Niestety moje działania były podyktowane przez sytuacje jakie miały miejsce, ale nie dowiedziałam się czemu on nie chciał już ze mną być. Od...

2 miesiące temu rozstałam się z chłopakiem. Spotykaliśmy się prawie rok i zadecydowaliśmy (oboje), że to koniec. Niestety moje działania były podyktowane przez sytuacje jakie miały miejsce, ale nie dowiedziałam się czemu on nie chciał już ze mną być. Od początku, kiedy się spotykaliśmy, ludzie z naszej szkoły nie zapatrywali się pozytywnie na nasz związek i mówili, że on mnie skrzywdzi, ponieważ lubi towarzystwo dziewczyn. Na początku podchodziłam do tego wszystkiego z dużym dystansem i traktowałam go jako kolegę bez szans na coś więcej. Sytuacja z czasem się zmieniła i zaczęłam się angażować. Bardzo często się spotykaliśmy, rozmawialiśmy, dzwoniliśmy do siebie, poznałam jego tatę. Wydawało mi się, że wszystko dobrze się układa. W tym czasie cały czas jednak dochodziły do mnie słuchy o tym, co on robi kiedy nie jesteśmy razem. Nie wierzyłam w to i wolałam z nim o tym porozmawia. To go bardzo denerwowało, że wierzę innym, a nie jemu. Zawsze starałam się wyjaśnić sytuację.

Przed wakacjami zdecydowaliśmy się na związek. On bardzo bał się zaangażowania i niechętnie podchodził do związku. Byłam jego drugą dziewczyną. Po miesiącu, na imprezie na której mnie nie było, pocałował się z moją koleżanką z klasy. Byłam strasznie zła, właściwie nadal mam o to żal. Oni niegdyś się spotykali, ale wiem, że nie traktuje/traktował jej poważnie, ponieważ nieraz mi o tym mówił. Teraz on jest na studiach, a ja zostałam z tą dziewczyną w ostatniej klasie liceum. Nie mogę jej tego wybaczyć, ponieważ nieraz kłamała mi w żywe oczy. Kiedy po tej sytuacji wybaczyłam mu - czy zrobiłam błąd? Znowu wszystko był dobrze. Jednak powiedział mi, że ta dziewczyna do niego pisze i wydzwania i poprosiłam go, aby zakończył jakikolwiek z nią kontakt. Zrobił to, przy mnie. Kiedy nadeszły wakacje cały czas mieliśmy bardzo dobry kontakt. Ja w sierpniu wyjechałam na 3 tygodnie do USA, a on został w Polsce - pracował na obozie tenisowym. Mówił mi, że chce ze mną spędzić koniec wakacji, żeby się mną nacieszyć, że bardzo mnie kocha. Nie rozumiem tego, ponieważ mój kolega powiedział mi, że chłopak, z którym byłam był zdziwiony, że pisał do mnie takie rzeczy. Zastanawiam się czy naprawdę nie uważał tak czy powiedział tak swoim kolegom.

Kolejnym problemem jest to, że on nigdy nie chciał się przyznać, że może się zaangażować - tak sam mi powiedział. Na początku nawet pokazywał, że miedzy nami praktycznie nic nie ma, ale to się zmieniało. Czasem mnie zaskakiwał swoją postawą i tym jak bardzo się przejmował o mnie. Jednak cały czas męczyły mnie plotki, które rozpowiadali ludzie, tego że nie wiedziałam co on czuje tak naprawdę i wiedziałam, że źle się dzieje, kiedy powiedział mi, że nie wie czy chce ze mną być. Powiedział, że na pewno coś do mnie czuje, ale już sam nie wie. Po moim powrocie z USA spotkałam się z nim i było cudownie, ale wiedziałam, że czeka mnie poważna rozmowa. Powiedziałam, że chyba trzeba to zakończyć, skoro on nie jest pewny. On także powiedział, że chyba nic z tego już nie będzie, ponieważ idzie na studia, ja mam maturę i to po prostu nie wyjdzie na razie. Myślę, że to była tylko wymówka. Czy to moja wina? Czy zrobiłam coś złego?

Po zerwaniu powiedział, że chce mieć ze mną bardzo dobry kontakt i sam nie rozumie czemu to zakończył. Rzeczywiście mamy bardzo dobry kontakt, ale tęsknie za nim i moje zerwanie, było podyktowane psychicznym zmęczeniem. Nie wiem jak go odzyskać, ponieważ okazało się, że kiedy byłam w USA jego przyjaciółka zapoznała go ze swoją koleżanką i oni teraz się spotykają. Mimo to czuję, że nadal coś nas łączy. Nawet przy tej dziewczynie potrafi mnie przytulić, pocałować w czoło. Nadal jest opiekuńczy i dobrze nam się rozmawia. Teraz staram się zachowywać dystans ze względu na tą dziewczynę i na to, że chyba muszę o nim zapomnieć. Problem w tym, że nie potrafię i wszystko jeszcze bardziej mnie męczy niż przed zerwaniem. Po prostu go kocham.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Rozstanie z chłopakiem i seks bez zobowiązania

Witam serdecznie! Mam problem, który nie pozwala mi normalnie funkcjonować, problem ten jest natury miłosnej. 2,5 miesiąca temu rozstałam się z chłopakiem, byliśmy razem prawie 4 lata. Przez ten okres były wzloty i upadki, duuuużo razem ze sobą przeszliśmy, jak...

Witam serdecznie! Mam problem, który nie pozwala mi normalnie funkcjonować, problem ten jest natury miłosnej. 2,5 miesiąca temu rozstałam się z chłopakiem, byliśmy razem prawie 4 lata. Przez ten okres były wzloty i upadki, duuuużo razem ze sobą przeszliśmy, jak w każdym długometrażowym związku. Codziennie mimo wszystko słyszałam zapewnienia o miłości, o chęci spędzenia wspólnej przyszłości, snuł plany dotyczące ślubu i dzieci - dlatego też myślę, że tak trudno mi się z tym pogodzić. Sytuacja podczas rozstania nie była ciekawa - zostałam praktycznie wyrzucona z domu (mieszkaliśmy razem 3 lata). Powód tego zajścia był błahy (dodam, że jestem osobą z syndromem DDA), on natomiast ma problemy z systemem wartości życiowych - chłopak ma 30 lat, a wciąż najważniejsi są koledzy.

Po moim wyjściu z domu pierwszy kontakt mieliśmy dopiero po 2 tygodniach, gdy u mnie emocje opadły i postanowiłam napisać mu co czuję i jak to dla mnie wygląda. Nie dostałam odpowiedzi. Podczas spotkania, które ja sprowokowałam, usłyszałam jedynie, że nie ma nas i już nie będzie. Następne kontakty były w sprawach czysto formalnych i w formie esemesów, aż do niedawna, gdy mój były chłopak zadzwonił do mnie w nocy pijany, zarzucał mi kłamstwo, że nie mam mieszkania, że opowiadam o nim głupoty (czego nie robię, jedynie jeśli się ktoś spyta co zaszło, odpowiadam zgodnie z prawdą, a on nie ma czym się chwalić, szczególnie że tak ze mną postąpił). Zaoferował mi seks, bo jak twierdził „jestem najlepsza”. Gdy odmówiłam, szantażował mnie, że zrobi sobie krzywdę, był bardzo rozchwiany, raz mi ubliżał, raz mówił, abym przyjechała to porozmawiamy i się pogodzimy, zakończyłam tę rozmowę. Po paru dniach przysłał mi esemesa, że ma jeszcze parę moich rzeczy, które chce mi oddać. Ładnie go spławiłam i powiedziałam, że nie są mi one potrzebne. Za kilka dni znowu napisał z takim samym pretekstem, dla świętego spokoju zgodziłam się na spotkanie, podczas którego doszło do zbliżenia.

Myślałam, że nie odezwie się, jednak rano na następny dzień miałam wiadomość, że nie możemy tak robić, bo bardzo źle się z tym czuje i ma mętlik w głowie (dla mnie to był pierwszy i jedyny raz). Zapytałam dlaczego tak się czuje i wyjaśniłam, że już to się nie powtórzy, bo ja już znikam z jego życia, a jeśli czuje się źle z tym, że mnie wykorzystał to nie ma sensu, bo mi mówił, że mnie już nie kocha, bo tak chciał, więc nie robię sobie nadziei. Odpisał, że seks ze mną jest niepowtarzalny i niesamowity, boi się, że ja przez seks będę chciała wrócić, a wszystko do tego zmierza. Odpisałam mu, że nie robię sobie nadziei i że to był tylko jeden raz. Odpisał mi, że chce to dzisiaj wieczorem u mnie powtórzyć, zapytałam go czy czasem on nie myśli, że ja przez seks wrócę. Odpisał mi, że właśnie tego się boi, a on chce być sam, więc napisałam, że możemy zostać jedynie w kontakcie telefonicznym. I właśnie w takim pozostajemy.

Po tych esemesach po kilku dniach odezwał się znowu z byle pretekstem, wypytywał się jakie mam plany, był bardzo interesowny, zaoferował również pomoc. Oświadczyłam mu, że jadę w delegację na kilka dni, kazał mi się odezwać jak wrócę, ale oczywiście tego nie zrobiłam i kilka dni później sam się odezwał z pytaniem, co u mnie i jak tam egzaminy, przy czym sam urwał rozmowę, tzn. ja napisałam ostatniego esemesa - on już nie odpisał, a to zawsze ja tak robiłam:) Dodam jeszcze, że w czasie, gdy nie mieliśmy kontaktu bardzo się wypytywał wspólnych znajomych o mnie, czy wiedzą co u mnie słychać i tego typu rzeczy, często odwiedzał też moje konta na portalach społecznościowych. Przepraszam za rozmiar mojej wypowiedzi, chciałam jak najdokładniej opisać problem, by jak najdokładniejszą odpowiedź uzyskać - a więc do rzeczy, czy może mi Pan/Pani pomóc w zrozumieniu jego zachowania? Dlaczego szuka kontaktu? Jak mam to interpretować? Czy jest szansa, że chce wrócić, tylko nie wie jak się do tego zabrać? Czy może zależy mu tylko na seksie? Nadzieja, że chce naprawić to co było między nami już zgasła, choć go nadal kocham. Bardzo dziękuję za pomoc. Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Brak szczerości i poczucia bezpieczeństwa w małżeństwie

Witam, jestem z mężem od 15 lat. Rok temu zmarł mój teść i od tego czasu mam problemy w małżeństwie. Poprzednio mój mąż był za mną i dzieckiem, teraz jest inaczej. Zauważyłam, że zakazał mi pytać się o sprawy...

Witam, jestem z mężem od 15 lat. Rok temu zmarł mój teść i od tego czasu mam problemy w małżeństwie. Poprzednio mój mąż był za mną i dzieckiem, teraz jest inaczej. Zauważyłam, że zakazał mi pytać się o sprawy teściowej - co słychać, co słychać u siostry. Odpowiada zdawkowo bez zmian, tak też odpowiada teściowa. Mąż dzwoni do niej codziennie, a potem kasuje rozmowy. Zauważyłam, że jak się zapytam o jakieś plany to odpowie, ale nigdy sam nic nie powie. Wszelkie sprawy związane z mamusią skrycie ukrywa. Wydaje mi się, że chce przejąć rolę po ojcu, bo matka ma emeryturę i na głowie mało zaradną córkę z synem - zresztą małego wychowuje od urodzenia, bo córka chciała mieć dziecko i ma. Przedtem wiedział, że matka z ojcem robią źle, że całkowicie wychowują wnuka i nawet zapożyczają się dla córki i matka zaszantażowała męża emocjonalnie, że musi pomagać. W konsekwencji tego ja nie mam poczucia bezpieczeństwa od strony męża. Wiem, że dla męża ważna jest jego mamusia. Może to wyolbrzymiam, ale straciłam poczucie bezpieczeństwa i wiem, że nie mogę liczyć na męża.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Czy powrócić do siebie po rozwodzie, czy definitywnie zakończyć związek?

Co będzie dla mnie lepsze po rozstaniu? Jestem kobietą, która rozstała się z mężem po 20 latach, a właściwie to mój mąż rozstał się ze mną. Byliśmy, tak mi się wydawało, normalnym małżeństwem, mającym ze sobą dobry kontakt. To...

Co będzie dla mnie lepsze po rozstaniu? Jestem kobietą, która rozstała się z mężem po 20 latach, a właściwie to mój mąż rozstał się ze mną. Byliśmy, tak mi się wydawało, normalnym małżeństwem, mającym ze sobą dobry kontakt. To oczywiście moje subiektywne odczucia. Jedynym poważnym rozdźwiękiem między nami był niezbyt przyjazny stosunek jego rodziny do mnie. Dawaliśmy sobie z tym radę, aż w końcu już ponad 3 lata temu mąż ode mnie odszedł. Dla mnie i naszej nastoletniej córki był to szok i trauma, ale nie o tym chcę pisać. Pomijając 2 pierwsze miesiące jego euforii i nadziei na nowe, lepsze, szczęśliwsze życie, od 3 lat cały czas zabiega o kontakt ze mną, chce się spotykać, rozmawiać itd. Na początku było to niemożliwe (emocje), ale po roku zaczęłam wielokrotnie zgadzać się na to. Ta sytuacja trwa już ponad rok. On nam dużo pomaga i jak jesteśmy razem jest bardzo fajnie. Relacje z dzieckiem też natychmiast ulegają poprawie. Chcę nadmienić, że wielokrotnie mówił o tym, że żałuje decyzji o rozwodzie, że tęskni, jest mu źle, zaczyna snuć wspólne plany itd. Nie podejmuje jednak konkretnej rozmowy na temat ewentualnego powrotu do nas, a jak pół roku temu zadałam mu pytanie wprost - odpowiedział, że to nie takie proste.Twierdzi, że nie ma innej kobiety. Nie ma też między nami seksu. Ja nic nie sugeruję, bo nie chcę wymuszać decyzji i nie chcę być z kimś, kto tego nie chce.

Jestem cały czas zaangażowana i podejmowanie takiej gry jest dla mnie dużym obciążeniem, dlatego też co jakiś czas zrywam kontakt, ładuję akumulatory, potem on znowu się odzywa i tak w kółko. Myślę, że powinnam skończyć definitywnie tę grę, ale boję się, ponieważ dalej jest mi bardzo bliski, tęsknię i obawiam się, że wtedy będzie mi jeszcze gorzej. Jestem w potrzasku. Wiem, że taki stan powoduje stagnację, a jednocześnie boję się, ponieważ nie wiem, czy będę umiała iść do przodu bez niego. Staram się żyć, pracuję nad sobą, ale to wszystko nie przynosi takich efektów jak bym chciała. Wiem, że nikt za mnie tego nie rozwiąże, ale co dla mnie będzie lepsze: czy definitywne zerwanie kontaktu, czy jednak czekanie, że może coś się zmieni?

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Joanna Gładczak
Lek. Joanna Gładczak
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Patronaty