Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Depresja: Pytania do specjalistów

Jak dać sobie radę po wyjściu ze szpitala psychiatrycznego?

  Jestem drugi raz w szpitalu po próbie samobójczej, jutro rano mam wypis. Pewnie dziś nie zasnę. Trafiłem tu, bo nie chce mi się żyć, oddychać, jeść, myśleć itd. Mam poczucie winy, że istnieje. Jutro mija równo dwa miesiące...   Jestem drugi raz w szpitalu po próbie samobójczej, jutro rano mam wypis. Pewnie dziś nie zasnę. Trafiłem tu, bo nie chce mi się żyć, oddychać, jeść, myśleć itd. Mam poczucie winy, że istnieje. Jutro mija równo dwa miesiące jak tu jestem, ordynator chce mnie wypisać rano a ja już myślę o kolejnej próbie, nie mam sposobu na inne życie. Jeśli to jest depresja, to z jakiego powodu? Mam wszystko poukładane w życiu. Jutro pewnie mnie już nie będzie, planuję to zrobić w samo południe na dworcu PKP. Medycyna jest bezsilna w takich przypadkach. I jeszcze to motto szpitala „Człowiek przede wszystkim, to takie proste”. Powinno być „Schemat przede wszystkim, to takie proste”. Żegnam
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Często czuję się beznadziejna, że do niczego się nie nadaję. Czy to jest depresja?

Witam serdecznie. Od dłuższego czasu zauważyłam u siebie bardzo niskie poczucie własnej wartości. Dodam, że jestem bardzo chuda i właśnie to powoduje, że nie potrafię się niczym cieszyć. Bardzo chciałabym przytyć, ale mi to w ogóle nie wychodzi i...

Witam serdecznie. Od dłuższego czasu zauważyłam u siebie bardzo niskie poczucie własnej wartości. Dodam, że jestem bardzo chuda i właśnie to powoduje, że nie potrafię się niczym cieszyć. Bardzo chciałabym przytyć, ale mi to w ogóle nie wychodzi i załamuję się do tego stopnia, że czasami myślę o samobójstwie, właściwie dosyć często mi to przez myśl przechodzi chociaż wiem, że nie miałabym odwagi tego zrobić.

Często czuję się beznadziejna, że do niczego się nie nadaję. Nie potrafię sama nic załatwić, a mam 25 lat. Jestem również małomówna, nie odzywam się w towarzystwie, bo boje się ze zostanę wyśmiana. Nie mam również własnego zdania, można mną manipulować ile tylko się chce. Bardzo często płaczę, właściwie nawet mała błahostka doprowadza mnie do łez. Mój ojciec jest niepijącym alkoholikiem - czasem sobie myślę, że to ma duży wpływ na to jaka teraz jestem.

Nie mam ochoty na nic, na wychodzenie z domu, na rozmowy ze znajomymi, którzy często piszą do mnie abym ich odwiedziła, ale mi się po prostu nie chce. Jak mam sobie pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co mam zrobić, by się pozbierać? Jak mogę sobie pomóc?

Mam 23 lata. Studiuję 2 kierunki studiów (dziennie), jednocześnie pracuję. Mam chłopaka i nawet sporo przyjaciół. Wszystko niby w porządku, ale jestem tak bardzo nieszczęśliwa. Nie widzę sensu w niczym co robię. Mieszkam z ojcem, od którego codziennie słyszę,...

Mam 23 lata. Studiuję 2 kierunki studiów (dziennie), jednocześnie pracuję. Mam chłopaka i nawet sporo przyjaciół. Wszystko niby w porządku, ale jestem tak bardzo nieszczęśliwa. Nie widzę sensu w niczym co robię.

Mieszkam z ojcem, od którego codziennie słyszę, że do niczego się nie nadaję, na niczym się nie znam i na nic od niego nie zasługuję, z matką zresztą to samo. Jestem na ich utrzymaniu, bo na razie nie mam szansy sama się utrzymać, chyba, że bym rzuciła studia. Zawsze mi to wypominają odkąd zresztą pamiętam. Ciągłe pretensje o to, że sama na siebie nie zarabiam, ale jednocześnie chcieli bym poszła na studia dzienne. Mam zajęcia niemal codziennie, pracuję tylko na weekendy ale oni uważają, że i tak za mało robię. Nigdy nie słyszę pochwały a na każde pytanie co mam w końcu zrobić odpowiadają rób co chcesz.

Mój chłopak chyba mnie kocha, byliśmy razem 3 lata temu po czym z nim zerwałam. Po jakimś czasie zaczęłam spotykać się z innym, któremu chodziło tylko o sex, a ja oczywiście dałam się nabrać. Zerwał ze mną, bardzo mnie zranił, myślałam, że się z tego już nie pozbieram i wtedy pojawił się mój były/obecny i pomógł mi kiedy było ze mną naprawdę źle. Wróciliśmy do siebie, on czekał na mnie ponad 2 lata. Na początku cały czas byłam roztrzęsiona, wyżywałam się na nim, on przez to bardzo cierpiał, wiedziałam o tym, dlatego w końcu się pozbierałam po tym związku.

Ale ostatnio z jakieś 3 miesiące temu, znowu jestem cały czas w dołku, nie potrafię się cieszyć. Często płaczę, nawet nie potrafię powiedzieć z jakiego powodu. Jest mi coraz ciężej, rodzice każdym słowem mnie ranią, najgorsze jest to, że jestem zdana na ich łaskę i niełaskę. Chłopak chce mi pomóc, ale nawet nie potrafię mu powiedzieć co miałby zrobić. Coraz rzadziej się uśmiecham, jestem po prostu wypalona, coraz częściej się upijam, mam problemy ze snem, budzę się w nocy i jestem przerażona nie wiem czym. Denerwuję się nieistotnymi sprawami tak bardzo, że siedzę w nocy i cała się trzęsę. Co mam zrobić by się pozbierać? Jak mogę sobie pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dziwne bóle - czy to może być depresja?

Witam. Od 2 lat mam dziwne bóle całego ciała. Dodam, że mam 17 lat i moja mama leczy się na nerwicę. Zaczęło się od tego, że przez tydzień non stop bolała mnie głowa. Poszłam do lekarza, który skierował mnie do...

Witam. Od 2 lat mam dziwne bóle całego ciała. Dodam, że mam 17 lat i moja mama leczy się na nerwicę.

Zaczęło się od tego, że przez tydzień non stop bolała mnie głowa. Poszłam do lekarza, który skierował mnie do neurologa, a neurolog na TK głowy - okazało się, że wszystko jest w porządku. Dodam, że badaniem zostały objęte zatoki. Jakiś czas po tym zaczęły boleć mnie stawy i kości (przeszywający ból, znikający po chwili, nawracający) - poszłam do lekarza, który dał mi skierowanie na badania na reumatyzm, lecz okazało się, że wszystko jest w porządku, dostałam skierowanie do reumatologa, ale zanim nadeszła wizyta to bóle ustąpiły i reumatolog nic nie zdiagnozował.

Po jakimś czasie pojawiły się bóle w klatce piersiowej (przestrzałowi) trwały dosyć długo lecz lekarze również nic nie zdiagnozowali. Potem wieczorem miałam silny ból koło serca (nasilał się) był tak silny, że zaczęłam płakać z bólu, pojechałam na pogotowie, lekarz zrobił EKG i okazało się że EKG jest w porządku! Lekarz powiedział, że to od nerwów i dał mi leki i przeszło po jakiejś godzinie potem odczuwałam jeszcze lekki ból i wszystko minęło.

Potem znowu nawróciły bóle głowy, głowa bolała przez 2 tygodnie, występowały lekkie zawroty wraz z nudnościami (nie wymiotowałam) na przemian z bólami, poszłam do lekarza, badania krwi nic nie wykazały, badanie dna oka w porządku, pojechałam do neurologa, który stwierdził, że mogą być to napięciowe bóle głowy i dał leki na rozszerzenie naczyń krwionośnych, jestem w trakcie ich brania, lecz bóle nawróciły, głowa bolała przez 4 dni. Dostałam skierowanie na rezonans magnetyczny głowy lecz zostanie on wykonany dopiero w styczniu.

Dodam jeszcze, że mam nieregularne miesiączki, które trwają bardzo długo, bo aż 7 dni i odczuwam silne bóle, które mijają po zażyciu środków przeciwbólowych. Co to może być? Czy może to wszystko być związane z nerwicą?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pomóc przyjaciółce, która chce popełnić samobójstwo?

Moja przyjaciółka powiedziała mi, że ma od dłuższego czasu myśli samobójcze i że nie chce się już męczyć (problemy zdrowotne od urodzenia). Bardzo się martwię o nią. Obie mamy po 18 lat. W szkole zachowuje się normalnie jest uśmiechnięta, nie...

Moja przyjaciółka powiedziała mi, że ma od dłuższego czasu myśli samobójcze i że nie chce się już męczyć (problemy zdrowotne od urodzenia). Bardzo się martwię o nią. Obie mamy po 18 lat. W szkole zachowuje się normalnie jest uśmiechnięta, nie daje tego po sobie poznać, nawet jej rodzice nic się nie domyślają. Gdy zaproponowałam jej wizytę u psychologa stanowczo odmówiła dodając, że ma już dość lekarzy. Z znajomymi dobrze się dogaduje. U mnie szuka wsparcia, a ja nie wiem jak jej pomóc. Bardzo proszę o odpisanie. Z góry dziękuję. Pozdrawiam. Kinia.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Oś stresowa a depresja - jakie rokowania ma ta przyczyna?

Witam! Czy są jakieś rzetelne badania (hormony, tomografie itp.), które mogą jednoznacznie stwierdzić, że przyczyną depresji jest oś stresu (oczywiście po wyeliminowaniu innych przyczyn)? Czy te badania są ogólnodostępne, czy są drogie? Jakie rokowania ma ta przyczyna? Jakie w epidemiologii...

Witam! Czy są jakieś rzetelne badania (hormony, tomografie itp.), które mogą jednoznacznie stwierdzić, że przyczyną depresji jest oś stresu (oczywiście po wyeliminowaniu innych przyczyn)? Czy te badania są ogólnodostępne, czy są drogie? Jakie rokowania ma ta przyczyna? Jakie w epidemiologii depresji oś stresu ma miejsce względem częstości występowania wyrażona w procentach?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Zmęczenie, bóle głowy i brzucha a nerwica u nastolatka

Mam 15 lat, cały czas jest mi smutno, mam myśli samobójcze, oraz nie mogę spać. Od mniej więcej tygodnia śpię około 3 do 4 godzin dziennie. Chodzę zmęczona cały czas, nie jestem w stanie iść do szkoły przez straszne bóle...

Mam 15 lat, cały czas jest mi smutno, mam myśli samobójcze, oraz nie mogę spać. Od mniej więcej tygodnia śpię około 3 do 4 godzin dziennie. Chodzę zmęczona cały czas, nie jestem w stanie iść do szkoły przez straszne bóle brzucha i głowy. Rodzice chcą mnie wysłać do lekarza, czego strasznie się boję i nie chcę iść. Jedyny poważny temat czemu mogę to mieć to może to, że moja babcia umrze w ciągu tego tygodnia na 99%. Zrobiłam sobie ten test ''Skala Becka'' i mam wynik 27, a 26 i powyżej oznaczają ciężką depresję. Dodam także, że czuję lęk i i odczuwam te bóle rano i wieczorami, lecz przygnębiona jestem cały czas. Nie chcę iść do lekarza, bo nie lubię rozmawiać o tym co czuję. Proszę o pomoc.;)

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Depresja i kryzys małżeński - jak sobie z tym poradzić?

Witam. Mam 44 lata, jestem mężczyzną, od 10 lat choruję na depresję.Mam zmienność nastroju - raz jestem spokojny, po czym wybucham. Wydaje mi się, że mam zaburzenie osobowości. Mam myśli samobójcze i nie chce mi się żyć. Wstydzę się,...

Witam. Mam 44 lata, jestem mężczyzną, od 10 lat choruję na depresję.Mam zmienność nastroju - raz jestem spokojny, po czym wybucham. Wydaje mi się, że mam zaburzenie osobowości. Mam myśli samobójcze i nie chce mi się żyć.

Wstydzę się, że tutaj pisze i, że coś takiego mnie dopadło. Na zewnątrz nie widać po mnie, że jestem smutny i załamany, ale jak już nie ma ludzi przy mnie to siadam w kącie skulony i chcę umrzeć. I tak w kółko. Depresja objawia się niemożnością podejmowania decyzji - nie chce mi się wychodzić z domu, cieszę się jak zostaję sam i cieszę się samotnością. Drażnią mnie ludzie. Zawsze byłem człowiekiem, który był dusza towarzystwa i ostoją spokoju, ale teraz jest odwrotnie. Denerwują mnie nawet telefony, sms-y. Mam poczucie, że jestem bezwartościowym człowiekiem i, że życie się dla mnie skończyło.

Obecnie przechodzę kryzys małżeński, oddalam się od żony (żona twierdzi, że nie). Nie ufam jej, a to dla tego, że wdała się 2 lata temu w romans smsowy trwający ponad rok. Straciłem poczucie męskości, nie ufam już jej i nie pociąga mnie już ona. Mam problemy ze wzwodem. Gdzieś tam czuję, że ją kocham, ale ona mnie drażni i denerwuje.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jestem tym wszystkim zmęczony i ten stan się pogłębia. Czy to już depresja?

Witam. Jestem studentem kierunku lekarskiego od trzech lat. Studia te dają nieźle w kość i niestety, od pewnego czasu zaobserwowałem u siebie pierwsze objawy depresji. Może, by lepiej zobrazować moją obecną sytuację, zacznę od samego początku. Otóż przed laty...

Witam. Jestem studentem kierunku lekarskiego od trzech lat. Studia te dają nieźle w kość i niestety, od pewnego czasu zaobserwowałem u siebie pierwsze objawy depresji. Może, by lepiej zobrazować moją obecną sytuację, zacznę od samego początku.

Otóż przed laty miałem okazję chodzić do bardzo dobrej szkoły średniej. Mimo dość wysokiego poziomu udawało mi się być w gronie najlepszych. Wtedy właśnie utwierdziłem się w przekonaniu, że jedynym słusznym dla mnie wyborem, co do dalszej drogi życia, będzie właśnie medycyna. Motywowany dodatkowo przez rodzinę podjąłem wyzwanie. Na pierwsze rozczarowanie nie trzeba było długo czekać. Do dostania się na wymarzoną uczelnię zabrakło mi jednego punktu. Mocno to odczułem, jednakże nie złożyłem broni. Choć trzy inne uczelnie, na które "składałem papiery" mnie przyjęły to, po dłuższej konsultacji z rodzicami i kalkulacji kosztów, doszedłem do wniosków, że wyjdzie na to samo, jeśli podejmę studia na TEJ właśnie uczelni.

Minął rok, szło mi całkiem nieźle. Niestety tuż przed egzaminem z anatomii zerwała ze mną dziewczyna, z którą spotykałem się już od kilku lat i nie ukrywam - miałem, co do tej znajomości jakieś większe nadzieję. Powód nadrzędny - nie poświęcałem jej zbyt wiele czasu, albo inaczej - studia mnie pochłonęły. Nie mogłem się pozbierać. Anatomia w plecy. To jednak nadal mnie nie załamywało. Złożyłem papiery na inną uczelnię, tak profilaktycznie, przed poprawką. Siostra podsunęła mi myśl, że może los po prostu nie chce bym studiował w mieście, gdzie mam wszystkich znajomych i w którym byłem od zawsze, a otworzył się na coś nowego. Myśli owej tak się uchwyciłem, że do po dostaniu się na tą drugą uczelnię, do poprawki nawet solidnie się nie przygotowałem. Rezultaty są łatwe do przewidzenia.

Zacząłem wszystko od nowa. Nowe twarze, nowe środowisko i otoczenie. Pierwszy rok - do przodu. Kolejny semestr również, lecz to właśnie wtedy, jakieś pół roku temu, zaobserwowałem, że zdanie egzaminu w ogóle mnie nie cieszy. Tłumaczyłem to przemęczeniem. Dodatkowo, co zapewne również nie pozostało względem mnie obojętne, bo choć tego nie odczułem bezpośrednio będąc w innym mieście, rodzice się rozstali. Nigdy między nimi nie było "różowo", lecz jakoś wspólnie ciągnęli ten wózek z napisem rodzina. A teraz...

W moim życiu pojawiła się druga osoba, wspaniała dziewczyna, zaczęliśmy być ze sobą. Niestety, czas mijał, a ja nie potrafiłem rozpalić w sobie jakiś wyższych uczuć. Zerwałem z nią - uświadamiając sobie później, że tak naprawdę był to kolejny przejaw podporządkowania całego mojego życia studiom. Bałem się zakochać i nie chciałem tracić czasu.Niestety kolejna sesja przyniosła kolejne rozczarowanie. Fizjologia. Pierwszy termin w plecy. Mało czasu, była jeszcze biochemia i nie zdążyłem wszystkiego powtórzyć. Kolejny rok nie miałem wakacji. Uczyłem się ponad miesiąc (przez miesiąc robiłem praktyki) tylko po to, by znów nie zdać. Kolejny rok w plecy.

Nie wiem, co mam z sobą zrobić. Czasem jest tak, że śpię 14 godzin i jestem niewyspany, a czasem budzę się po 3 w pełni rześki. Nic mnie nie cieszy, nic nie smuci. Najchętniej przeleżałbym cały dzień w łóżku. Ostatnio nawet naszły mnie myśli by przerwać tą "paradę głupca". "Co cię nie zabiję to cię wzmocni." Tylko, że ja nie czuje się mocniejszy... Jedyną osobą, które mnie zawsze wspierała jest moja siostra, niestety ona niebawem wychodzi za mąż, a na dodatek dużo pracuje i często zwyczajnie nie ma czasu by porozmawiać. Oczywiście nie mam o to pretensji. Naturalna kolej rzeczy. Tylko, że ja sam już nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić... Czy to już depresja, a jeżeli tak - gdzie szukać pomocy?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak poradzić sobie po próbie samobójczej?

Jakiś czas temu podjęłam próbę samobójczą poprzez przedawkowanie leków. Od tamtego czasu dalej mam myśli samobójcze i nie potrafię sobie z nimi poradzić. Nie wiem do kogo mam się z tym zgłosić, ponieważ nie jestem pełnoletnia, a naprawdę bardzo chciałabym się z tym uporać.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dwie próby samobójcze - co jest ze mną nie tak?

Witam! 2 razy popełniłam próby samobójcze i to dość niedawno, pierwszym razem nic nie mówiąc rodzicom, lecz się przestraszyłam śmierci i niestety wygadałam się, skończyło się na tym, że leki zwróciłam przełykiem. Przeprosiłam, udawałam, że wszystko w porządku, ale nadszedł...

Witam! 2 razy popełniłam próby samobójcze i to dość niedawno, pierwszym razem nic nie mówiąc rodzicom, lecz się przestraszyłam śmierci i niestety wygadałam się, skończyło się na tym, że leki zwróciłam przełykiem.

Przeprosiłam, udawałam, że wszystko w porządku, ale nadszedł drugi raz, także połknęłam leki, napisałam mamie, że przepraszam ją za wszystko i że ją kocham. Za szybko przybiegła do domu i wmusiła we mnie dużo kubłów wody, żebym zwymiotowała. Teraz jedyne co mnie utrzymuje przy życiu to rodzice, nie chce im robić krzywdy. Życie jest dla mnie bezsensowne (bo szczerze życie sensu nie ma), koledzy i koleżanki w moim wieku (15 lat) są głupio-mądrzy, nie lubię ich, mają tak błahe problemy, rzeczywistość jest szara, życie to jedna wielka gra z pionkami, a mnie już męczy udawanie przed wszystkimi. Rodzice po wszystkim udają, że nic się nie stało (byłam u psychologa może z 3 razy), na drugi dzień muszę iść do szkoły i zachowywać się normalnie.

Chciałabym się zapytać co jest ze mną nie tak? Nie chcę krzywdzić rodziców, ale w końcu znowu będę próbowała się zabić i tym razem rzeczywiście skończy się śmiercią.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jestem chora na depresję czy na coś innego?

Lat 35, kobieta. Od 12 lat jestem mężatką, niby wszystko OK, mamy syna, 11 lat, zdrowy, zdolny, jednak chcę odejść, a nie mogę.Najpierw mąż miał długi, był hazardzistą, teraz ja chciałam lepiej żyć niż moi rodzice - mam 30...

Lat 35, kobieta. Od 12 lat jestem mężatką, niby wszystko OK, mamy syna, 11 lat, zdrowy, zdolny, jednak chcę odejść, a nie mogę.Najpierw mąż miał długi, był hazardzistą, teraz ja chciałam lepiej żyć niż moi rodzice - mam 30 tys. długu i 1000 zł pensji, już nie mam firmy. Mam długi, pretensje męża. Zdradzam go, od początku w sumie. Każda zdrada to dawka tlenu dla mnie, to jakby inny świat, ostry, bez zobowiązań. On wie, akceptuje, czasem się złości, a mnie złości, że jest taki zwyczajny, mało męski, nie ma pasji, nie pociąga mnie już, nie sypiamy razem.

Mam pracę, jestem dobra w tym co robię, ale ludzie, ci zwykli, umieją tylko dokuczać. Nie lubią mnie chyba. Już miałam się spakować i wyprowadzić, tylko gdzie? Moja pensja to kredyty. Za co żyć i opłacić mieszkanie? On wie, że nie mogę i wykorzystuje ten fakt. Znęca się psychicznie nade mną. Już nie mam siły. Ostatnio jechałam samochodem i marzyłam żeby się rozbić i nie przeżyć, ale to nic nie zmieni w sumie. Mój problem przejdzie na dziecko, nie mogę na to pozwolić. Nie chce mi się pracować, jestem ciągle zła, zdenerwowana, kłócę się ze wszystkimi. Mam dość.

Mogłabym się wprowadzić do matki, ale będzie ciasno, dziecko w tym wieku potrzebuje kolegów, swojego kąta, tam tego mieć nie będzie, tam będziemy kontrolowani, nigdzie nie wyjdę, tak nie mogę żyć. I wreszcie imponuje mi ktoś, z kim miałam układ czysto erotyczny. Może i go pokochałam, o ile jestem do tego zdolna, ale on mnie na pewno nie. Teraz nawet układu już nie ma. Po nim było jeszcze kilku. Jak nimfomanka. Ciągle patrze na faceta jak na obiekt do zjedzenia. To okropne. Mam dość. Boli mnie głowa i albo nie mogę jeść, albo pochłaniam kanapkę za kanapką. Pomocy proszę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to depresja czy dystymia?

Też byłam, jestem cichym dzieckiem, nikt nigdy się ze mną nie liczył. Zawsze ludzie postępowali bardzo nie fair: w podstawówce byłam popychadłem dla innych, dzieci mnie krzywdziły psychicznie. Jako tako było w gimnazjum, poznałam wielu fajnych, wspaniałych ludzi, którzy wydawali...

Też byłam, jestem cichym dzieckiem, nikt nigdy się ze mną nie liczył. Zawsze ludzie postępowali bardzo nie fair: w podstawówce byłam popychadłem dla innych, dzieci mnie krzywdziły psychicznie.

Jako tako było w gimnazjum, poznałam wielu fajnych, wspaniałych ludzi, którzy wydawali się być zaufanymi osobami, lecz tacy nie byli. Pierwsze dwa lata gimnazjum były okropne: dzieci wyśmiewały się ze mnie zawsze byłam dla nich brzydkim kaczątkiem. Zawsze do mnie mieli jakieś "ale": że znowu zawaliłam np. mecz w siatkówkę i choć pomimo, że potrafiłam w to grać. Ich postępowanie co do mojej osoby było grubo przesadne, ale trwałam w tym wszystkim, z tymi emocjami sobie nie radziłam, ale udawałam, że jestem silna. Tak, jak dziewczyna powyżej opisująca swoja sytuację, że pomagała ludziom, którzy potrzebowali wsparcia. Ja także tak robiłam, poświęcałam się dla innych, radziłam, pomagałam, tylko żeby nic złego im się nie stało. A oni, no cóż, po czasie się odwracali, nie gadali ze mną. Nie rozumiałam tego w ogóle.

W 3 klasie gimnazjum zaczęło się że tak powiem moje piekło: zaczęły się groźby w moją stronę, klasa odwróciła się ode mnie. Nikt ze mną nie gadał, a jedynie, co słyszałam to groźby, aż w końcu doszedł to tego lęk. Bałam się chodzić do szkoły. Chodziłam, bo musiałam, a sytuacja w klasie z dnia na dzień była coraz gorsza, a ja byłam bardzo słaba psychicznie, nie dawałam sobie rady, aż emocje sięgnęły zenitu i próbowałam popełnić samobójstwo. Wtedy ta cała sprawa trafiła na policję, ale winnych nie było. Ja na całe szczęście tylko dostałam pouczenie i nic więcej.

Od roku borykam się z innym problemem: mianowicie jestem nękana przez pewną dziewczynę która (ona i jej rodzina) w zasadzie psychicznie mnie wykańcza. Ta dziewczyna z niczego zrobi coś czyli po prostu z igły robi widły: jej rodzina pisała do mnie wiadomości typu, że powinnam się zabić, że jestem psychicznie chora, że nadaje się do czubów itp. a nawet ostatnio doszły groźby w stronę mojej mamy. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mam zielonego pojęcia, o co tej dziewczynie chodzi. Przez cała tę sytuację nie wiem, co robić.

Po prostu jestem załamana, po nocach nie śpię, często płaczę, mam huśtawki humoru, nie mam chęci do życia, a nawet przychodzą czasem myśli czy lepiej by było jak by mnie nie było. Czy to depresja, czy coś większego? Proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy wystarczy własnej siły, żeby dać sobie radę z depresją?

Witam, niedawno skończyłam 20 lat i czuję że już od kilku lat mam depresję (ok. 7). Nigdy jednak nie zdradzałam się z tym przed nikim. Zawsze gdy byłam wysyłana do psychologa, wiedziałam co powiedzieć, o czym nie mówić, jak się...

Witam, niedawno skończyłam 20 lat i czuję że już od kilku lat mam depresję (ok. 7). Nigdy jednak nie zdradzałam się z tym przed nikim. Zawsze gdy byłam wysyłana do psychologa, wiedziałam co powiedzieć, o czym nie mówić, jak się zachowywać, żeby stwierdził że wszystko jest w porządku.

Gdy trzeba, doskonale potrafię udawać wszystkie emocje i reakcje, tak żeby nie zdradzić się nawet przed rodziną, a gdy zdarzy się, że nie wytrzymam albo ktoś coś zauważy, zawsze znajduję jakaś sensowną wymówkę.Wielu zachowań nawet nie muszę tłumaczyć, bo trwa to już tyle lat, że myślą iż jest to część mojego charakteru. Chciałabym jednak w końcu nie musieć niczego udawać, być otwartą, szczęśliwa i pełną energii jak kiedyś. Powinnam pójść do jakiegoś specjalisty, jednak tu przychodzi problem. Po studiach chcę zacząć pracę, gdzie jeżeli dowiedzą się że leczę się na głowę, to po prostu mnie nie przyjmą, nie chcę też żeby moi bliscy o tym wiedzieli, nie chcę ich martwić.

Stąd moje pytania: są poradnie, gdzie mogę przyjść anonimowo, jednak czy same rozmowy z psychologiem mogą pomóc? W aptekach są też dostępne różne środki bez recepty ale czy one w ogóle są skuteczne, czy też działają jedynie na zasadzie placebo? A może po prostu przyzwyczaję się do tego skoro mogłam tak żyć tyle czasu, lub jest taka szansa że to samo minie, że wystarczy własnej siły żeby dać sobie z tym rade? Bardzo proszę o odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Co mam zrobić, gdzie iść? Czuję, że kolejny raz depresji sama nie przejdę

Witam mam 7/9 odp D w teście i tak się właśnie czuję! Nachodzą mnie rożne dziwne myśli, mam problemy w związku, za dużo myślę, nie mogę się skupić… Takie stany depresji nachodziły mnie już w przeszłości. Rozstałam się z chłopakiem...

Witam mam 7/9 odp D w teście i tak się właśnie czuję! Nachodzą mnie rożne dziwne myśli, mam problemy w związku, za dużo myślę, nie mogę się skupić… Takie stany depresji nachodziły mnie już w przeszłości.

Rozstałam się z chłopakiem i byłam załamana, ale jakoś z tego wyszłam, choć było to ciężkie. Mam skłonności do używek i jak tylko mam problem - sięgam po nie. Tym razem znowu to przechodzę, nie mogę się skupić, nic mi się nie chce, jest mi wszystko obojętne, jednak w środku czuję się nerwowa, zamyślona, a muszę pracować, tylko jak? Myśli mam gdzie indziej. Mieszkam poza granicami kraju i nie mam się do kogo zwrócić, ponieważ szukałam psychiatry, ale w miejscowości, w której mieszkam i okolicy niestety nie ma polskiego psychologa, a jednak temu najłatwiej byłoby wytłumaczyć.

Co mam zrobić, gdzie iść? Czuję, że muszę z kimś pogadać, a kolejny raz depresji sama chyba nie przejdę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Znowu czuję się fatalnie. Czy to nawrót depresji?

Witam. Mam 32 lata i od roku leczę się na depresję. Na wizytę u psychiatry zdecydowałam się, gdy już nie mogłam poradzić sobie sama ze sobą.Najpierw były jedne leki, które nie przyniosły efektu. Podczas ich brania próbowałam popełnić samobójstwo, ale...

Witam. Mam 32 lata i od roku leczę się na depresję. Na wizytę u psychiatry zdecydowałam się, gdy już nie mogłam poradzić sobie sama ze sobą.Najpierw były jedne leki, które nie przyniosły efektu. Podczas ich brania próbowałam popełnić samobójstwo, ale niestety mi się nie udało. Potem lekarz przepisał mi inne środki znacznie silniejsze i było co raz lepiej, aż do teraz.

Od ok. miesiąca znowu zaczęłam się czuć co raz gorzej. Cały czas chce mi się płakać, nie mogę spać po nocach, jestem rozdrażniona i nic mnie nie cieszy. Znowu wróciły myśli samobójcze. Niedawno byłam na kolejnej wizycie u lekarza, który zmienił mi leki na inne. Biorę je od kilku dni, ale po nich czuję się strasznie źle. Nie jestem w stanie normalnie funkcjonować, po nocach śnią mi się koszmary, tak straszne, że po obudzeniu jestem cała zlana potem, kołacze mi serce i czuję ogromny strach.Nie mogę udać się do tego lekarza, ponieważ skończyły się limity i do końca roku już mój lekarz nie przyjmuje "na kasę chorych", a innego psychiatry nie ma w moim mieście. Nie stać mnie na to, żeby iść na prywatną wizytę.

Sama nie wiem co mam robić, zastanawiam się, czy nie zacząć znowu przyjmować leków, które brałam poprzednio (zostało mi ich na ok. 2 tygodnie leczenia), ale co dalej? Czy ja nigdy nie będę mogła już normalnie żyć? Czy zawsze będzie to do mnie wracać? Co mam robić? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mogę jeszcze zmienić podejście do tej beznadziejnej rzeczywistości?

Wiem o tym, że tylko on może postawić diagnozę, ale mi na niej nie zależy, bo w sumie nic mi nie jest - po prostu czuję się źle, momentami nawet tak bardzo źle, że niewiele brakuje żebym wzięła te wszystkie...

Wiem o tym, że tylko on może postawić diagnozę, ale mi na niej nie zależy, bo w sumie nic mi nie jest - po prostu czuję się źle, momentami nawet tak bardzo źle, że niewiele brakuje żebym wzięła te wszystkie tabletki. Nic nie pomoże, bo na takie podejście nie ma rady i na taką rzeczywistość.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam depresję. Gdzie znajdę bezpłatną pomoc?

Co może zrobić osoba, która ma problem z depresją, wie, że go ma i chce sobie pomóc, ale absolutnie nie stać jej na choć jedną wizytę u psychologa? Mam 20 lat.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy możliwe, że czuję się źle z powodu nawracającej depresji?

Mam 42 lat, dwoje dorosłych już dzieci i dobrego męża, ale ciągle czuję się źle, a ostatnio znowu ciągle płaczę i wszystkiego się boję. Nawet drobny problem powoduje u mnie ogromny strach i płacz. 7 lat temu przeszłam depresję, z...

Mam 42 lat, dwoje dorosłych już dzieci i dobrego męża, ale ciągle czuję się źle, a ostatnio znowu ciągle płaczę i wszystkiego się boję. Nawet drobny problem powoduje u mnie ogromny strach i płacz. 7 lat temu przeszłam depresję, z której leczyłam się farmakologicznie około roku. Depresja pojawiła się 6 m-cy po śmierci mojego młodszego brata, który zmarł po długotrwałej i nieuleczalnej chorobie. Już w trakcie jego choroby (przez 8 lat) często czułam się źle, zamartwiając się o niego i często nie śpiąc, ale nie czułam się aż tak źle jak podczas depresji.

Po śmierci brata rozchorowała się moja mama, a ojciec (który z resztą zachowuje się jakby był chory psychicznie i przez jego zachowanie nawet nie chcę z nim utrzymywać żadnych kontaktów) zadłużył się tak bardzo, że zabrano im wszystko i moi rodzice zostali na moim utrzymaniu. Po 7 latach choroby (4 miesiące temu zmarła moja mama) ja odczułam oprócz smutku, pewien rodzaj zadowolenia, że mama już nie cierpi (również z powodu ojca), ale pomimo tego, że już nie mam się o kogo martwić ciągle się wszystkiego boję i jest mi źle. Ja nawet po zakończeniu leczenia nie czułam się w pełni zdrowa (tzn. nie czułam się tak jak przed zachorowaniem), ale lekarz kazał przestać się sobie przyglądać i zacząć normalnie żyć.

Starałam się odganiać od siebie wszystkie złe myśli, próbowałam różnych technik oddechowych i ćwiczeń fizycznych , ale cały czas czuję się jak na polu bitwy i brakuje mi już sił i mam wrażenie, że znowu przegrywam. Chciałabym czuć się normalnie, tak jak przed depresją, bez tego roztrzęsienia wewnętrznego, które nie daje mi wytchnienia. Nie znam żadnych dobrych lekarzy w mojej okolicy i nie wiem gdzie mogę się udać i czy w ogóle można jeszcze się z tego wyleczyć, czy już na zawsze będę taka. Proszę o poradę, Pozdrawiam D.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy to depresja u mojej żony?

Mamy wszystko czego nam potrzeba, dobrze prosperującą firmę, zdolne dzieci, ale coraz częściej moja żona jest ze wszystkiego niezadowolona, nie chce wychodzić do kina, wyjeżdżać za granicę. Zamyka się w pokoju, zasłania okna i pragnąc ciszy potrafi tak spędzać godziny...

Mamy wszystko czego nam potrzeba, dobrze prosperującą firmę, zdolne dzieci, ale coraz częściej moja żona jest ze wszystkiego niezadowolona, nie chce wychodzić do kina, wyjeżdżać za granicę.

Zamyka się w pokoju, zasłania okna i pragnąc ciszy potrafi tak spędzać godziny nie jedząc. Raz już konieczna była kroplówka. Żona nie pracuje, dzieci są na studiach, dużo czasu spędza sama. Ja wracając z firmy mam nadzieję z nią spędzać czas, ale ona zamyka się w swoim pokoju. Jest to dla mnie także trudna i nerwowa sytuacja, dochodziło na tym punkcie do kłótni, gdyż nie chcę spędzać życia sam. Po kłótniach jest jeszcze gorzej. Sugerowałem wizytę u lekarza, ale żona jest uparta i twierdzi, że chcę ją wysłać do psychiatry.

A mnie chodzi o jej zdrowie i o normalne życie. Jesteśmy ze sobą już prawie 20 lat i chciałbym aby była szczęśliwa. Czy ona ma depresję? Co mam zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty