Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 9 0

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Fobie: Pytania do specjalistów

Jak pozbyć się lęku przed jazdą samochodem?

Jestem kobietą, mam 25 lat. Cały kurs prawa jazdy był dla mnie wielka przyjemnością, nie odczuwałam żadnej obawy przed samochodem i jazdą. Zdałam za pierwszym razem, nie towarzyszył mi żaden, kompletnie żaden stres. Wszystko zaczęło się podczas samodzielnej jazdy -...

Jestem kobietą, mam 25 lat. Cały kurs prawa jazdy był dla mnie wielka przyjemnością, nie odczuwałam żadnej obawy przed samochodem i jazdą. Zdałam za pierwszym razem, nie towarzyszył mi żaden, kompletnie żaden stres. Wszystko zaczęło się podczas samodzielnej jazdy - wsiadłam do samochodu, przejechałam dwa skrzyżowania, wszystko było ok i nagle wpadłam w panikę, nie mogłam złapać oddechu, serce waliło tak, że myślałam, że zaraz w ogóle przestanie bić. Miałam wrażenie, że tracę kontrolę nad wszystkim, ale zmusiłam się i dojechałam do celu. Byłam wykończona, blada, osłabiona, trzęsły mi się ręce i nogi. Nie jeżdżę regularnie, nie zawsze to się zdarza, ale tak się boję, że kiedy wsiądę do auta i ruszę i znowu się to stanie, że mnie to paraliżuje. Wiele razy było tak, że zostawiałam samochód przed domem i jechałam autobusem. Tak się źle z tym czuję… Najgorsze jest to, że nie potrafię zdefiniować czego się boję! Uważam się za dobrego kierowcę, ale te napady paniki przychodzą znikąd i nigdy nie wiem kiedy mnie to spotka. Czasem odczuwam taką cudowną przyjemność z jazdy, a czasem za kierownicą czuję, jakbym odchodziła od zmysłów... Proszę o radę. Pozdrawiam, K.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak zwalczyć lęk przed zawałem serca?

Witam, Od 2 lat leczę się na nerwicę lękową, dodam, że 2 miesiące temu odstawiłam leki, mój lęk to paniczny strach przed zawalem serca - boję się, że nagle stanie i nikt mnie nie uratuje. Miałam robione setki badań, ekg...

Witam, Od 2 lat leczę się na nerwicę lękową, dodam, że 2 miesiące temu odstawiłam leki, mój lęk to paniczny strach przed zawalem serca - boję się, że nagle stanie i nikt mnie nie uratuje. Miałam robione setki badań, ekg już nie zliczę, ostatnio miałam 2 miesiące temu robione ekg, zakrzepicę, tomograf głowy, badania z krwi - wyniki dobre. Odczuwam dziwne bóle w obrębie klatki piersiowej, kłucia i bóle piersi. Dodam, że mam stwierdzoną londozę szyjną i kytofozę piersiową też spowodowaną moją tuszą - niestety. Pół roku temu straciłam nagle męża - wyszedł do pracy i nie wrócił (pękł mu tętniak na mózgu), mój lęk się spotęgował o tyle, że zostałam sama z synkiem, bardzo chciałabym go wychować, mam 33 lata. Mam pytanie: czy zawał serca pojawia się nagle, czy może się nagle pojawić, skoro szpitalnie jestem przebadana i mam wykluczoną wieńcówkę i niedokrwienie? Co jaki czas powtarzać ekg? Dodam, że mój lekarz rodzinny nie chce już mi dawać skierowań na ekg… Pozdrawiam i proszę o fachową wypowiedź. marta

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy to agorafobia?

Witam serdecznie, mam 32 lata, 2 dzieci, szczęśliwy dom :) Byłoby jak w bajce gdyby nie lęk, który mnie męczy. Odkąd straciłam pracę (potem zdecydowaliśmy o 2 dziecku) "zasiedziałam się" w domu. Od 5 lat zajmuję się dziećmi, gotowaniem,...

Witam serdecznie, mam 32 lata, 2 dzieci, szczęśliwy dom :) Byłoby jak w bajce gdyby nie lęk, który mnie męczy. Odkąd straciłam pracę (potem zdecydowaliśmy o 2 dziecku) "zasiedziałam się" w domu. Od 5 lat zajmuję się dziećmi, gotowaniem, sprzątaniem. Wychodzę jak muszę. Zdecydowanie wole wyjść z mężem (lub inna osoba towarzyszącą) niż sama. Każdego dnia odprowadzam dziecko do szkoły. Nie mam z tym problemu. Ale, np. zrobienie zakupów w dalszym sklepie sprawia mi kłopot. Wchodzę do sklepu - o ile do niego dojdę - i w ogromnym pospiechu kupuję. Nie ma mowy o staniu w kolejce. Wręcz biegiem załatwię to co mogę i oby szybciej wyjść - ręce mokre, serce wali Staram się unikać takich sytuacji, "oswoiłam" pobliski sklep, do którego chodzę i nie odczuwam lęku. Z mężem jadę autem (to dużo daje - mniejsze prawdopodobieństwo napadu paniki) do każdego sklepu i jakoś daję radę, choć czuję, że to nie to. Nie robię zakupów beztrosko, mimo wszystko chcę to załatwić szybko. Najlepiej czuję się w domu. Jestem nieśmiała, lecz znajomi uważają inaczej. Boję się wystąpień publicznych, unikam ich jak ognia. Nie wiem jak wrócić do stanu sprzed lat. Chce wyjść na zakupy, sama, bez męża, dzieci i cieszyć się tą chwilą. Nie umiem tego dokonać. Staram się stawiać małe kroczki - pierwszy mały sklepik, potem większy, trochę dalszy, ale następny krok już mnie przeraża po prostu, boję się iść dalej, do dużego sklepu, czuję się jak wariatka :(. Kopiłam psa żeby wychodzić częściej. Czy można wyleczyć moją przypadłość? Dodam, że nie chcę leczyć się farmakologicznie.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Lęk przed jedną osobą

Zwracam się do pana z ogromna prośbą o wyjaśnienie mi czegoś, czego sama nie potrafię zrozumieć i odpowiednio nazwać. Otóż od dłuższego czasu mam straszny, irracjonalny lęk przed pewna osobą, unikam wszelkiego kontaktu z nią, gdy ją widzę strasznie się...

Zwracam się do pana z ogromna prośbą o wyjaśnienie mi czegoś, czego sama nie potrafię zrozumieć i odpowiednio nazwać. Otóż od dłuższego czasu mam straszny, irracjonalny lęk przed pewna osobą, unikam wszelkiego kontaktu z nią, gdy ją widzę strasznie się denerwuję, czuję jak pot mnie oblewa, robię się czerwona i czuję jakby coś mnie odpychało od tej osoby, tzn. jakby jakaś siła mnie odpychała, gdy jestem blisko tej osoby, mam ochotę zapaść się pod ziemię i jak najszybciej wręcz uciec z miejsca gdzie ona się znajduje. Zastanawiam się co mi jest i wstydzę się tego bardzo, bo uważam, że to nie jest normalne, zwłaszcza, że po raz pierwszy mam takie coś w życiu - bardzo mi to przeszkadza, nie wiem co z tym zrobić, staram się jakoś to kontrolować, ale na dłuższą metę mi to nie wychodzi. Przy innych osobach czuję się dobrze, tylko do tej osoby tak mam, to jest okropne! Boję się tej osoby, ale nie w sensie, że mi coś zrobi tylko jakoś tak strasznie sprawia mnie w zakłopotanie jej widok. Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pokonać stres przed jazdą samochodem?

Witam, mam 29 lat i od ok. 2 lat mam prawo jazdy. Tak się składa, że przez ten czas baardzo sporadycznie miałam okazję pojeździć i to po mało uczęszczanych drogach. Już niedługo będę miała samochód na własny użytek, ale nie...

Witam, mam 29 lat i od ok. 2 lat mam prawo jazdy. Tak się składa, że przez ten czas baardzo sporadycznie miałam okazję pojeździć i to po mało uczęszczanych drogach. Już niedługo będę miała samochód na własny użytek, ale nie cieszy mnie to tak jakbym chciała, bo paraliżuje mnie strach przed samodzielną jazdą.Z jednej strony pragnę stać się niezależną od innych osób i środków lokomocji z drugiej zaś blokuje mnie strach, trzęsę się cała i jest mi strasznie zimno na samą myśl o jeździe. Bardzo zazdroszczę tym co mają z jazdy samą radość, dla mnie to spory lęk przed wypadkiem, awarią, korkami, gaśnięciem auta na środku skrzyżowania itp. Jak mam pokonać tą blokadę? A może zrezygnować całkowicie z jazdy? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak uwolnić się od strachu przed duchami zmarłych?

Witam! Mam takie pytanie: otóż jestem już matką mam 19 lat, mieszkam z narzeczonym, problem w tym, że boję się każdej nadchodzącej nocy. Nie wiem czy to choroba, czy po prostu już tak mam. Każdego wieczoru, kiedy położymy się do...

Witam! Mam takie pytanie: otóż jestem już matką mam 19 lat, mieszkam z narzeczonym, problem w tym, że boję się każdej nadchodzącej nocy. Nie wiem czy to choroba, czy po prostu już tak mam. Każdego wieczoru, kiedy położymy się do łóżka, a partner już zaśnie ja rozglądam się po pokoju i nasłuchuję głosów, czy nikogo nie ma. Chodzi mi tu o istoty zmarłe. Przykrywam się kołdrą na głowę tak, że czasem jestem cala spocona, ale nie odkryję się, bo lek jest silniejszy. Ciągle mam wrażenie, że ktoś może stać nade mną i się we mnie wpatrywać. Jaki ja dam przykład dziecku kiedy przyjdzie i powie: „mamusiu, boję się”? Przecież nie odpowiem, że ja też. Nie chcę tak dłużej żyć. Czy to choroba? Czy da się jakoś z tego wyjść?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy hipnoza pomoże mi zwalczyć mój irracjonalny strach?

Jestem 22-letnia kobietą. Od ponad roku żyję z moim strachem, którego nie umiem sobie wytłumaczyć. Ludzie mi bliscy nie potrafią tego zrozumieć, a niektórzy twierdza, że jestem chora psychicznie. Zaczęło się to od tego, że zemdlałam będąc z mama na...

Jestem 22-letnia kobietą. Od ponad roku żyję z moim strachem, którego nie umiem sobie wytłumaczyć. Ludzie mi bliscy nie potrafią tego zrozumieć, a niektórzy twierdza, że jestem chora psychicznie. Zaczęło się to od tego, że zemdlałam będąc z mama na zakupach. Znalazłam się w szpitalu. Lekarze nie wiedzieli co to jest nawet po szczegółowych badaniach, jakie mi zrobili. Po wyjściu ze szpitala zgłosiłam się do lekarza, który stwierdził, że mam nerwicę wegetatywna. Nie miałam pojęcia co to jest. Nerwica kojarzyła mi się zawsze z nagłymi wybuchami agresji, ale to nie pasowało do mnie, bo ja jestem raczej człowiekiem, który jest spokojny. Czytałam na ten temat już wiele i nic nie rozumiem z tego. Wszytko to co ludzie tam opisują pasuje do mnie. Ja boję się być sama w domu bądź opuszczać mieszkanie, wiec dlatego wychodzę tylko wtedy, kiedy muszę. Boję się także jeśli wokół mnie jest zbyt wiele osób bądź kolorów. Nie mogę wtedy się nad niczym skoncentrować, moje serce zaczyna bić mocniej, kreci mi się w głowie, zalewa mnie zimny pot i nie potrafię zapanować nad regularnym oddechem. Do tego wszystkiego mam uczucie, że zaraz zemdleje. Od pewnego czasu pojawiły się u mnie też częste bóle głowy. Czasem są intensywne, ale nie zawsze. Po obejrzeniu pewnego programu telewizyjnego zdecydowałam się na hipnozę. Mam termin u lekarza, który specjalizuje się w dziedzinie hipnozy. Nie wierzę w żadne terapie i rozmowy z psychologiem, ale w dziwny sposób wierzę, że hipnotyzer mi pomoże. Proszę o radę. Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Karolina Piotrowska
Mgr Karolina Piotrowska

Co mam zrobić z moją fobią?

Mam 19 lat. Zawsze byłam bardzo nieśmiała, ale teraz to się pogorszyło. Zaczęłam w tym roku studia i zaczął się duży problem. Gdy weszłam pierwszy raz do sali wszyscy się śmiali rozmawiali razem, a ja czułam się tam taka sama,...

Mam 19 lat. Zawsze byłam bardzo nieśmiała, ale teraz to się pogorszyło. Zaczęłam w tym roku studia i zaczął się duży problem. Gdy weszłam pierwszy raz do sali wszyscy się śmiali rozmawiali razem, a ja czułam się tam taka sama, taka obca. Od tamtego czasu szykuje się do szkoły, jadę autobusem i gdy idę pod szkołę na jej widok dostaje ataku - przyspieszony oddech, trzęsie mnie, ściska mnie w środku i wybucham płaczem i uciekam stamtąd jak najszybciej. Kolejnego dnia mówię sobie, że będzie lepiej, że dam radę i znów jest to samo dzień w dzień. Gdyby nie wsparcie mojego chłopaka, który jeździ ze mną codziennie pod szkołę to nawet bym nie wyszła z domu sama. Tylko on mnie rozumie bez niego nie dała bym rady. Pomóżcie nam, bo zarówno ja jak i on nie wytrzymujemy moich codziennych histerii. Nie wiem czy to normalne czy może powinnam udać się do lekarza?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Skąd ten lęk o utratę erekcji?

Witam, mam 20 lat, studiuję. Przez ostatni rok borykam sie z ogromnym problemem. Zaczęło sie niewinnie. Podczas stosunku pomyslalem sobie: "a co jesli mi opadnie?" I stało :( Był to przypadek jednorazowy. Potem wszystko było w jak najlepszym porzadku, aż...

Witam, mam 20 lat, studiuję. Przez ostatni rok borykam sie z ogromnym problemem. Zaczęło sie niewinnie. Podczas stosunku pomyslalem sobie: "a co jesli mi opadnie?" I stało :( Był to przypadek jednorazowy. Potem wszystko było w jak najlepszym porzadku, aż do kolejnego zawachania wiary we własne siły. Czasem tracilem erekcje rozkojarzając się podczas zakladania prezerwatywy. Zaczęło zdarzać się to coraz częściej i częściej... Ostatnio nie moge przestać mysleć o niczym innym tylko o tym. To jest strasznie dołujące, zwłaszcza, że mój penis jest całkiem w porządku (tak mi się zdaję). Choroba, urojenie, lub inna pasjonująca nazwa postepują. Teraz jestem na tym etapie, że zaczynam sie bać, nawet podczas zwyklego całowania z dziewczyną. Już wtedy mój mózg zaczyna samoczynnie zadawac pytania: a co będzie jeśli się nie uda? Nic nie sprawia mi przyjemności, mam wrażenie, że stałem sie aseksualny, jednak nie jest to prawdą, ponieważ praktycznie cały czas mam ochotę na seks z moją dziewczyną (może nawet zbyt czesto), jednak nawet wtedy boję się, że nawalę... To z całą pewnością jest nienormalne, a ja chcę odzyskać wiarę w siebie. Z penisem wszystko dobrze, bo czasami erekcja przychodzi sama, podczas stosunku działa, dopóki sobie nie zadam tego, potwornego dla mnie, pytania... A niestety - teraz myślę o tym już przed stosunkiem i za nic nie mogę przestać. Proszę, pomóżcie! :( :(:(:(:(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Czy mam erytrofobię?

Witam, na imię mam Dorota i mam pytanie. Zresztą, zanim je zadam, napiszę co ze mną.   Moje życie nie było ciekawe, zresztą nie oto chodzi. Jestem zodiakalną rybą, więc jestem szczera, rozgadana, do jakiegoś czasu kłótliwa, mająca zawsze ostatnie...

Witam, na imię mam Dorota i mam pytanie. Zresztą, zanim je zadam, napiszę co ze mną.   Moje życie nie było ciekawe, zresztą nie oto chodzi. Jestem zodiakalną rybą, więc jestem szczera, rozgadana, do jakiegoś czasu kłótliwa, mająca zawsze ostatnie słowo i nikt nie mógł mi przygadać, zawsze było mnie pełno. Od trzech lat mieszkam w Niemczech - z językiem nie bardzo mi wychodzi, choć się staram. Od tych trzech lat jestem dzień i noc czerwona i nie mogę sobie z tym poradzić. Kiedy byłam mała miałam chorobę nerwicę, nawet z tego właśnie powodu znalazłam się jako dziecko w szpitalu. Teraz jestem szczęśliwa, choć nie do końca, z powodu mojej czerwonej buzi. Wydalam mnóstwo pieniędzy na dermatologa, na kosmetyczkę - czasami pomagało, a czasami byłam po tych zabiegach kilka dni czerwona, nie wiedząc co mi dolega także kupowałam toniki, kremiki, tabletki i nikt mi nie powiedział co to może być. W końcu, po wydaniu tylu pieniędzy, myślę, że to jest związane ze stresem - kiedy się schylam, kiedy dźwigam, kiedy plączę albo podnoszę talko głos to nie mam mowy żeby nie być czerwona. Kiedyś zobaczyła moją twarz koleżanka i powiedziała, że ma fajne tabletki homeopatyczne i je brałam - po braniu tych leków mi przechodziło i kiedy ich nie brałam, bo było dobrze, po kilku dniach a piać wszystko odnowa. Czasami czuję się nie wartą osoba, którą nic nie umie i nawet nie jestem w stanie się czegoś nauczyć. Myślę, że gdybym umarła było by to najlepsze rozwiązanie, choć nawet tego nie umie zrobić. Czuję i wiem, że na pewno mam depresję, a czy to jest nerwica, tego nie wiem. Jak sobie z tym radzić? Pozdrawiam, Dorota 007

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pozbyć się nieustających lęków?

Witam! Wiem, że już dużo na ten temat zostało powiedziane i napisane. Cieszę się, że nie jestem z „tym” problemem sama, jeszcze niedawno myślałam, że tylko ja przeżywam podobne stany. W moim przypadku samej trudno mi określić „mój lęk”. Osoby,...

Witam! Wiem, że już dużo na ten temat zostało powiedziane i napisane. Cieszę się, że nie jestem z „tym” problemem sama, jeszcze niedawno myślałam, że tylko ja przeżywam podobne stany. W moim przypadku samej trudno mi określić „mój lęk”. Osoby, które nigdy tego nie przeżyły nie mogą zrozumieć na czym to polega. Często mówiłam o tym problemie rodzicom, ale czuje, że oni nie przywiązują do tego wielkiego znaczenia. Nie powiem - byłam raz u psychologa nawet ta wizyta w jakimś stopniu dodała mi odwagi, ale czułam, że ten psycholog też do końca nie rozumie istoty tej sprawy. Zacznę może od początku. Zaczęło się to u mnie pod koniec 2 klasy liceum, niedługo będzie 3 lata. Pierwszy taki atak był na jakieś 18-tce u mojego kolegi. Ja nie piję alkoholu często, właściwie tylko przy jakiś tam okazjach najwyżej lampkę wina i wtedy wypiłam kieliszek wódki, a ktoś tam w między czasie źle się poczuł (w tym przypadku za dużo trunku) i wtedy bach! - a jak ja zwymiotuję, a jak mi będzie niedobrze? Jak ja się w domu pokażę! Później na tej imprezie niby tam rozmawiałam z kimś, tańczyłam, ale w podświadomości nadal miałam tą obawę. Zaczęłam się źle czuć, chciałam wrócić do domu, bo tam bym się czuła bezpiecznie, później cały czas mi było niedobrze, ale tak jak nigdy wcześniej w cały moim życiu, to było takie inne „niedobrze” - mówię sobie: na pewno coś zjadłam, przejdzie mi, ale nie przeszło (do dzisiaj). W poniedziałek miałam iść do szkoły - oki, jestem w szkole pierwsza lekcja i znowu bach! - ten lęk nie to, że przed czymś konkretnym, ale samo to uczucie lęku, nagle cała rzeczywistość dookoła jakby przestała mieć znaczenie, bałam się tego. Na następną lekcję już nie poszłam, chciałam wrócić do domu jak najprędzej, wiedziałam, że tam będę bezpieczna potem sobie tłumaczyłam, że muszę się wyspać to mi przejdzie taki stresujący okres w szkole - poprawianie ocen itp., ale nie przeszło, później zaczęłam opuszczać szkołę. Wszyscy mówili: „ale ty jesteś dobra, przychodzisz na pierwsze 2 lekcje, a potem se idziesz - kurcze, ja też tak chcę!” - żeby oni wiedzieli co ja przeżywałam! Nigdy wcześniej nie chodziłam na jakieś tam dyskoteki czy coś, nie miałam za bardzo z kim - koleżanki jakoś mnie nie wyciągały ani nie zapraszały na imprezy czy dyskoteki, a ja tyle razy stałam w oknie i patrzyłam jak moje sąsiadki i sąsiedzi jadą na „disco”, często w klasie opowiadały jak tam jest fajnie, z kim tam były itp., a ja wtedy czułam taką zazdrość w sercu, taki też żal - ile ja razy w tym oknie płakałam, jak ja chciałam, żeby mnie ktoś zabrał, nawet moja ciocia mi mówiła: „ty nigdzie nie chodzisz, nikogo nie poznasz, zostaniesz starą panną” - czułam się zażenowana, chciałam wtedy chodzić, a od kiedy zaczęłam mieć te stany lęku przestałam chcieć, mimo że po jakimś czasie zaczęłam dostawać takie propozycje. Kiedyś bardzo bym się cieszyła, ale nie teraz. Kiedy na przykład byłam na jakiejś imprezie czułam się dziwnie, nie potrafiłam się zrelaksować i tańczyć tak jak kiedyś. Kiedyś słynęłam z tego, że często się śmiałam - teraz mój śmiech stał się pusty i sztuczny, już nie potrafię tak szczerze się śmiać, nie potrafię się bawić. Czuję się bezpiecznie tylko w domu, kiedy mam wyjść np. do kościoła - pocę się, serce mi wali, ale to nie tak, że jak pójdę to jest OK - właśnie podczas mszy mam takie ataki, chodzi mi o to, że nie boje się tam tylko iść tak jak np. zaczęłam liceum to też wychodziłam na autobus, ale wracałam się do domu, bo bałam się tam iść, wiadomo - nowe miejsce, nowi ludzie - nie mogłam się zaaklimatyzować, ale po jakimś czasie to wszystko ustąpiło, odnalazłam się, było tak normalnie (jak ja tęsknię za tym słowem), ale to co teraz jest to koszmar. Teraz zaczęłam studia, mieszkam w akademiku 50 km od domu. Tak tęsknię za tym żeby tam wrócić… W pierwszym tygodniu studiów po 2 dniach spakowałam się i wróciłam. Teraz jakoś tu funkcjonuję, ale jest ciężko, np. siedzę na wykładzie i nagle - bach - lęk! Patrzę na tych ludzi i czuję się obco, boję się, że narobię sobie wstydu, że się zwymiotuję, że zemdleję. Nie jadam też w miejscach publicznych. Jest też tak, że np. jeden tydzień jest w miarę, nawet o tym na moment zapominam, ale kiedy przyjeżdżam po weekendzie to znowu to wraca - czuję się uwięziona, nie wiem co robić, a do tego przez cały czas wszystko analizuję, np. rozmawiam z kimś, ale zupełnie nie skupiam na tym uwagi co ktoś do mnie mówi, tylko wciąż myślę o sobie, jeśli tak to można ująć - nie mogę się na niczym skoncentrować. Jest też tak, że np. kiedy próbuję „rozprawić się” z tym lękiem i szukam w przeszłości to odtwarzam sobie te sytuacje i na nowo to czuję - może to głupie, ale jak byłam wtedy w szkole 2,5 roku temu i miałam ten drugi atak to miałam na sobie taką niebieską bluzkę (i w sumie bluzka nic nie winna ) ale sądziłam, że jak ją znowu założę to znowu „to” się pojawi, chociaż mimo to się pojawi.

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Maja Sidor-Lenkiewicz
Lek. Maja Sidor-Lenkiewicz
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Lęk przed silnym wiatrem

Mam 32 lata. Mieszkam na poddaszu w trzypiętrowym bloku. Od miesiąca miewam napady lęku kiedy wieje wiatr.Muszę wtedy uciekać z domu. co robić. Proszę o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mama mi nie wierzy i myśli, że mam szkolną fobię. Jak ją przekonać, że to nieprawda?

Nie wiem co mam robić! Często boli mnie brzuch i wymiotuję rano. Codziennie płaczę, sama nie wiem z czego. Mówiłam o tym mamie i uważa, że mam szkolną fobię. Byłam z nią kilka razy u psychologa i ciągle się upierała,...

Nie wiem co mam robić! Często boli mnie brzuch i wymiotuję rano. Codziennie płaczę, sama nie wiem z czego. Mówiłam o tym mamie i uważa, że mam szkolną fobię. Byłam z nią kilka razy u psychologa i ciągle się upierała, że mam szkolną fobię. Tak naprawdę to cieszę się, że chodzę do mojego gimnazjum. Mówiłam to jej, ale i tak mi nie wierzy. Po rozwodzie z moim tatą znalazła sobie innego partnera. Dobrze mnie traktuje i jesteśmy kolegami. Jestem dobrą uczennicą. Gdy byłam z mamą na badaniach lekarz przepisał mi tabletki, które mam brać 2 miesiące. Biorę je już miesiąc i nie pomagają. Nie wiem co mam zrobić! Cokolwiek powiem lub zwierzam się mamie, ona mi nie wierzy... Jak mogę przekonać mamę by mi wierzyła? Przecież nigdy jej nie okłamałam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to jest jakaś fobia?

Kiedy w pobliżu przebywa ktoś z aparatem fotograficznym, jestem niespokojna, obserwuję tę osobę cały czas, kiedy kieruje we mnie obiektyw wpadam w panikę. Zdarzało mi się reagować agresywnie - domagałam się stanowczo skierowania obiektywu w inną stronę lub wykasowania zdjęcia,...

Kiedy w pobliżu przebywa ktoś z aparatem fotograficznym, jestem niespokojna, obserwuję tę osobę cały czas, kiedy kieruje we mnie obiektyw wpadam w panikę. Zdarzało mi się reagować agresywnie - domagałam się stanowczo skierowania obiektywu w inną stronę lub wykasowania zdjęcia, jeśli już zostało zrobione. Kamera przeraża mnie tak samo. Unikam spotkań klasowych, imprez integracyjnych, bo tam się robi zdjęcia… Co to jest? Czy ja jestem normalna?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy moje lęki kiedyś miną?

Witam, mam 17 lat. Od pewnego czasu wszystkiego się boję, gdy chodzę po domu zapalam wszystkie światła, gdy pochylam się nad umywalką boję się podnieść, bo wydaje mi się, że zobaczę coś w lustrze, boję się wchodzić po schodach we...

Witam, mam 17 lat. Od pewnego czasu wszystkiego się boję, gdy chodzę po domu zapalam wszystkie światła, gdy pochylam się nad umywalką boję się podnieść, bo wydaje mi się, że zobaczę coś w lustrze, boję się wchodzić po schodach we własnym domu, bo wydaje mi się, że ktoś będzie za mną, gdy wsiadam do windy to wyobrażam sobie, że ona się urywa. Boję się też bardzo, że zobaczę ducha lub diabła, chociaż wiem, że te lęki są absurdalne. Chociaż mam tylko 17 lat boję się bardzo śmierci, a także tego, że umrze ktoś z mojej rodziny. Gdy widzę jak ktoś z mojej rodziny śpi, zawsze mi się wydaje, że przestał oddychać albo coś takiego. Ostatnio miałam paraliż senny, podczas którego miałam halucynacje i widziałam właśnie duchy i jakąś czarną postać. Teraz boję się zasnąć. Oprócz tych wszystkich lęków mam też problem z kontaktami z rówieśnikami, tzn. mam dużo koleżanek i kolegów, ale mam mało przyjaciół, bo gdy poznaję nową osobę od razu obdarzam ją zaufaniem, a później bardzo tego żałuję. Czasami gdy moi znajomi nie maja czasu się ze mną spotkać, czuję się urażona chociaż wiem, że nie powinnam, bo to normalne, że mają też innych znajomych. Nie wiem czy moje lęki same mi przejdą, a inne problemy się rozwiążą, czy też powinnam pójść do specjalisty?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pokonać nadmierny i bezpodstawny lęk o zdrowie i życie bliskich?

Witam, Mam 17 lat i od dłuższego czasu doświadczam bardzo silnego lęku o zdrowie i życie moich bliskich. Zamartwiam się gdy Rodzice jadą do pracy, bo po drodze może im się przydarzyć wypadek. Boję się, że ktoś może ich napaść...

Witam, Mam 17 lat i od dłuższego czasu doświadczam bardzo silnego lęku o zdrowie i życie moich bliskich. Zamartwiam się gdy Rodzice jadą do pracy, bo po drodze może im się przydarzyć wypadek. Boję się, że ktoś może ich napaść itd. Kiedy przez kilka dni nie odwiedzam Babci i Dziadka mam okropne wyrzuty sumienia, że jeśli im coś się stanie mnie przy nich nie będzie. Kiedy pokłócę się z kimś bliskim natychmiast muszę się pogodzić, bo co by było gdyby coś im się stało, a między nami byłyby „ciche dni”? Dzwonie do moich bliskich kilka razy, sprawdzam czy wszystko jest w porządku. Jeśli tylko mam okazję to jadę lub wychodzę z nimi, bo mam przeświadczenie, że mojej obecności nic im się nie stanie. Jeśli nie odbierają telefonu wpadam w panikę, jestem cała nerwowa. Zdarza się, że wykonuje wtedy szereg czynności np. odwracam głowę w ustalonej kolejności, „uśmiecham się” do świętych obrazków czy powtarzam w myślach tą samą formułkę. Bardzo mnie ta sytuacja frustruje. Może wpływ na to ma fakt, że jestem jedynaczką? Bardzo proszę o odpowiedź. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Lęk przed przejściem przez ulicę

Witam, moja 13 letnia córka 4 miesiące temu miała wypadek. Została potrącona na przejściu dla pieszych przez samochód, nie z jej winy bo miała zielone światło. Na szczęście nic poważnego się nie stało, spędziła cały dzień w szpitalu na...

Witam, moja 13 letnia córka 4 miesiące temu miała wypadek. Została potrącona na przejściu dla pieszych przez samochód, nie z jej winy bo miała zielone światło. Na szczęście nic poważnego się nie stało, spędziła cały dzień w szpitalu na obserwacji ( badania, prześwietlenia itp.), skończyło się na stłuczeniach i siniakach. Myślałam że już wszystko jest w porządku, ale niedawno szłam z nią do sklepu i przechodziłyśmy przez ulicę, wtedy zauważyłam, że córka panicznie boi się wejść na ulicę, pomimo iż samochód był jeszcze bardzo daleko i mogłyśmy spokojnie przejść na drugą stronę. Tak jest również na przejściu z sygnalizacją świetlną, ona nie przechodzi spokojnie tylko przyspiesza. Mam pytanie czy można leczyć tego typu lęki czy to samo przejdzie z czasem?

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Lęki na tle szkoły - co mam zrobić?

Witam nazywam się Mateusz i mam 15 lat skończyłem gimnazjum. Miałem lekcje indywidualne, wiadomo, że miałem mniej godzin niż klasa, ale chodziłem z nimi na wychowawczą, w-f i na muzykę. Otóż gdy byłem w 4 klasie stwierdzono mi, że mam...

Witam nazywam się Mateusz i mam 15 lat skończyłem gimnazjum. Miałem lekcje indywidualne, wiadomo, że miałem mniej godzin niż klasa, ale chodziłem z nimi na wychowawczą, w-f i na muzykę. Otóż gdy byłem w 4 klasie stwierdzono mi, że mam Zespół Tourette'a i to prawda. Mam tiki głosowe, ale już są zaspokojone. Miałem również depresję lękową na tle szkoły. Pani psychiatra, do której jeżdżę powiedziała, że to na tle nauki tak się stało. I zaczął się nowy problem, w gimnazjum czułem się dobrze i bezpiecznie chodziarz w pierwszej klasie mama siedziała na kawie u pani sprzątaczki na godz 1lub 2. w 1 gimnazjum też chyba płakałem i miałem biegunkę, ale przestało do dziś. Otóż nie chodzę do szkoły 2 dni ponieważ mam problem boje się, że mi ta depresja wrzuci i te lęki i ze mną będzie naprawdę źle i nie wiem cz to są lęki czy co, bo moja pani doktor jest psychiatrą i wyjechała na urlop do 20 września :( i proszę o pomoc. Zaczęło to się tak pod koniec lata, nie moglem się doczekać kiedy pójdę do szkoły i nadszedł czas, że poszedłem. Gdy jechałem do szkoły to w ogóle nie miałem tremy, może takom słabiutką :). Gdy zaczął się dzień to w klasie było nas 32 uczniów jak to w zawodówce poszedłem w kierunku mechanik samochodowy. Było tam chyba 4 czy 6 uczniów, którzy powtarzali klasę i obracałem się do wszystkich i się patrzałem niektórzy chłopcy się też spojrzeli i się odwrócili a ci chuligani powiedzieli: „co się gapisz?” albo się śmiali i się przestraszyłem się. Bylem potem na ostatniej lekcji jeden z nich nazwał mnie kacap i tamci co nie zdali na mnie tak mówili, balem się, że zostanę odepchnięty jak w gimnazjum a i może to też będzie ważne gdy się jeden chłopak spóźnił to się do niego uśmiechnąłem a on do mnie też i mnie on też wyzywa na wuefie jak ławka była krzywo i ja przesunąłem a taki chłopak się pyta co robię a ja powiedziałem: czekaj, bo nie mogę wyciągnąć plecaka, a on powiedział: proszę się mówi jeba*ny kacap i się przestraszyłem i chodziłem taki smutny. Nie wiem czy to było widać po mnie, bo jeden na wuefie strzelił mnie w ucho i powiedział: a ty co taki przestraszony, a ja chyba nic nie odpowiedziałem, bo nie miałem odwagi nawet w klasie mnie jeden uderzył w plecy a ja nie pamiętam chyba nic nie powiedziałem, a potem jak listę obecność puszczali to ja rysowałem sobie i jeden mnie w głowę puknął i chyba odpyskowałem czy nie - naprawdę nie pamiętam, bo chłopaki tak sobie robią, ale ja nie wiem na co pozwolić sobie a na co nie, bo takich sytuacji w życiu nie miałem i w niektórych sprawach mama mnie wyręczała, ale chyba potrzebowałem tej pomocy może być też to, że na przykład boję się odejść od domu, może jestem zżyty za dużo z moją mamą i jak moją mamę widzę to mi serce wali i się ciesze to chyba normalne gdy mamy problem i bliską osobę widzimy to nam jest lepiej. Gdy przyjechałem do domu to zacząłem płakać i mnie brzuch bolał i nie chciałem iść do szkoły, ale tu chciałem drugiego dnia iść i poszedłem i gdy szedłem korytarzem to się na mnie patrzeli, a ja już się balem i jak się śmiali to myślałem, że ze mnie się śmieją i pod koniec lekcji się popłakałem i się pytali co mi, a ja powiedziałem że mnie głowa boli i poszedłem do pielęgniarki, a pielęgniarka powiedziała, że ja nie wyglądam jak byłbym chory na tą chorobę i wróciłem na lekcje, a 4 dnia też płakałem w szkole i poszedłem do pani pedagog i porozmawiałem z nią i zadzwoniłem do mamy a mama powiedziała, że mi nic się nie stanie i wróciłem na lekcje i tylko pilnowałem żeby na mnie kacap nie powiedzieli aaa i powiem też, że jakieś słowo na k a ja myślałem, że kacap po prostu się boje do tej pory i jak się położę to śpię do 7 i ciężko mi zasnąć i jak wsiadałem do busa to mnie też brzuch bolał i się źle czułem i teraz jak jestem w domu to mi troszeczkę przeszło. Teraz siedzę w domu i wpadłem na pomysł z mama żeby przez w lata zrobić sobie niemiecki i jeździć małymi do warsztatu u znajomego, ale też się boje w ogóle wszystkiego i sobie mówię: poradzę sobie to to trwa przez moment - chcę iść do szkoły, a tu zaraz będę płakał. Może za dużo godzin jestem sam czy co a może moja głowa tego nie wytrzymuje i boję się jak sobie poradzę w życiu i mówię życie jeszcze przede mną i nagle co mama powie to robię, a w lato tak nie było i się wszystkim martwię. Od 18 lat mam pójść do technikum wieczorowego - w ogóle śmiać mi się nie chce a i mam kolegów w technikum i tam w środku czuję, że chce mi się iść i mam tremę i nie wiem może dojrzewam i się robię poważniejszy, ale nie wiem czy 4 dni coś dają i się martwię, że mnie wszyscy zostawią. W ogóle to mi zostanie na zawsze albo jak to wyleczę to mi coś zostanie zawsze nie wiem sam co mam robić. W poniedziałek jadę do psychologa z mama. Gdy dostałem psa i też płakałem i mówiłem, że sobie rady nie dam a sobie dałem - rodzice mi pomogli i było oki, nie wiem czy iść do tej szkoły do tego technikum się przepisać może się przełamie, ale boję się, że mój stan się pogorszy albo pójdę do cechu gdzie mam same prztyki i zero nauki. Proszę o pomoc i dziękuję za przeczytanie mojego problemu i przepraszam za błędy i muszę mieć swoje zdanie, bo jak np. przeczytam coś na forum to tego nie kupuję, bo się psuje albo to, ale nie miałem to nie wiem tak. Dziękuje i mam pytanie, bo dostałem lamblię i biorę tabletki na to i czuję się taki przymulony i chodzę często do ubikacji może to być wina tych tabletek ja myślę, że tak, ale też wina tego stresu czy jak to nazwać i niekiedy jak stoję to zauważalnym, że się dziwnie zachowuję albo tak się zachowywałem cały czas tylko tego nie widziałem i się tak nieprzejmowaniem a i jak jestem u kolegi to nie mam tremy a jak przychodzę do domu to niekiedy mam, a u mnie w domu jest spokojnie i wszyscy się kochają. Po prostu zdaje mi się, że ta szkoła jest w mojej podświadomości i jak idę do domu to może myśli mi się, że pójdę do szkoły albo mi te myśli wrócą, bo niekiedy wracają, ale myślę, że będzie dobrze, bo jak się wyplącze to jest mi lepiej. Proszę o porady i czy będzie dobrze i prosiłbym o szybka odpowiedź. MATEUSZ

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Fobia, nerwica szkolna - czy powinnam szukać pomocy u lekarza?

Witam, nazywam się Ania i mam 16 lat. Od małego miałam trudności z nauką prostych rzeczy, typu wiązanie sznurówek, pisanie. Potem gdy poszłam do szkoły podstawowej I-III wszystko było w porządku. Nie miałam czerwonych pasków, ale oceny były zadowalające. Jednak...

Witam, nazywam się Ania i mam 16 lat. Od małego miałam trudności z nauką prostych rzeczy, typu wiązanie sznurówek, pisanie. Potem gdy poszłam do szkoły podstawowej I-III wszystko było w porządku. Nie miałam czerwonych pasków, ale oceny były zadowalające. Jednak gdy przeszłam do klas IV-VI zaczęły się moje problemy z matematyką. Miałam coraz gorsze oceny, ale mimo to przechodziłam z klasy do klasy. Od 5 klasy do dnia dzisiejszego mam korepetytora z matematyki. Potem zaczęło się gimnazjum. Doszły jeszcze 2 przedmioty ścisłe, czyli fizyka i chemia. Nie dawałam sobie rady, ale ostatecznie udało mi się wyciągnąć na pozytywne, na koniec każdego roku szkolnego. Podejrzewam że moje problemy ze sobą, zaczęły się właśnie tam. Ogrom nauki zaczął mnie przytłaczać, nie wspominając o matematyce. Miałam takie szczęście, że wychowawczyni, która uczyła mnie tego przedmiotu wiedziała, że się staram. W wakacje z klasy 3 gimn. na 1 liceum zrobiłam badania na dysleksję, by przedłużyć orzeczenie. Wyszło, że mam dyskalkulię, problemy z nauką przedmiotów ścisłych. Ja już wiedziałam o tym nieco wcześniej, ale cieszyłam się, że mam to na papierze. Ogólnie jestem osobą bardzo wrażliwą, z niską samooceną. Mój psycholog, z którym jestem w bardzo dobrym kontakcie powiedział mi, że to mogła by być nerwica szkolna. Wymienił mi wszystkie jej objawy i prawie wszystkie zgadzały się z moimi. Czuję, że nie daję już rady. Dziwię się czemu przyjęli mnie do liceum z takimi ocenami. Boję się, że nie zdam do drugiej klasy, a tego bym już nie zniosła. Staram się jak mogę, szukam pomocy u rówieśników, nauczycieli, ale zawsze na kartkówkach czy pracach klasowych dostaję złe oceny. Myślę przyszłościowo i obawiam się, że nie napiszę matury z matematyki i później będę miała problemy ze znalezieniem pracy. Czy powinnam szukać pomocy u jakiegoś lekarza, czy udać się po prostu do psychologa? Proszę o radę, to dla mnie bardzo ważne.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
mgr Katarzyna Wozinska
mgr Katarzyna Wozinska

Jak pokonać lęk i strach przed prowadzeniem auta?

Witam serdecznie. Mam prawo jazdy od roku, ale unikam prowadzenia auta jak tylko się da - jeżdżę jak muszę i z wielkim strachem lękiem, tak się boję, że muszę się ciepło ubrać do jazdy, bo trzęsę się jak galareta z...

Witam serdecznie. Mam prawo jazdy od roku, ale unikam prowadzenia auta jak tylko się da - jeżdżę jak muszę i z wielkim strachem lękiem, tak się boję, że muszę się ciepło ubrać do jazdy, bo trzęsę się jak galareta z zimna. Nie wiem czemu tak mi się zimno robi, panicznie boję się jeździć po mieście, wręcz nawet nie jeżdżę do miasta - jeżdżę po okolicach wsi, jest mi trochę łatwiej, mam straszne lęki, strach i panikę, której się boję, bo wiem, że w panice mogę coś niekontrolowanego zrobić. Tak już było wiele razy. Czy dać sobie spokój z jazdą? Może po prostu się nie nadaję, może lepiej się nie zmuszać do jazdy? Ja do tej pory się przymuszam, chciałabym bardzo jeździć, ale bez paniki, nerwów i strachu. Nie chcę żadnych leków brać. Jak można samemu sobie pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty