Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 8 9 2

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychologia: Pytania do specjalistów

Dlaczego mam te problemy ze snem w wieku 26 lat?

Problemy ze snem. Od kilku miesięcy nie mogę zasnąć, zajmuje mi to 2-3 godziny, czasami nie śpię w ogóle. Nie przesypiam też całej nocy i budzę się z reguły po 4-5 godzinach, czasami szybciej, a później rzadko kiedy mogę... Problemy ze snem. Od kilku miesięcy nie mogę zasnąć, zajmuje mi to 2-3 godziny, czasami nie śpię w ogóle. Nie przesypiam też całej nocy i budzę się z reguły po 4-5 godzinach, czasami szybciej, a później rzadko kiedy mogę zasnąć i coraz trudniej jest mi funkcjonować na co dzień. Nie mam żadnych niepokojących objawów zdrowotnych i dolegliwości, dbam o higienę snu i chodzę spać o regularnych porach, nie mam stresującej pracy, jestem też aktywny fizycznie, a raczej byłem, bo teraz nie mam na to siły. Dodam, że problemy z zasypianiem miałem już od dłuższego czasu, ale nie aż takie i przez prawie 2 lata brałem melatoninę, ale zalecane było brać ją przy co najmniej 6 godzinnym śnie, więc kiedy zaczęły się te obecne problemy, to ją odstawiłem. Czym może być to spowodowane? Czy takie problemy są podstawą do uzyskania recepty na silne leki nasenne? Czy mogę taką receptę uzyskać podczas konsultacji online czy wymagana będzie wizyta stacjonarna u lekarza specjalisty?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Jak radzić sobie po tym rozstaniu?

Witam. Po 10 latach zostawil mi narzeczony , bez konkretnego powodu. Zabral tylko kilka rzeczy do plecaka 3 miesiące temu i powiedział że wyprowadza się do kolegi. Reszta rzeczy nadal leży, a on utrzymuje zemna kontakt tzn pisze w stosunkach... Witam. Po 10 latach zostawil mi narzeczony , bez konkretnego powodu. Zabral tylko kilka rzeczy do plecaka 3 miesiące temu i powiedział że wyprowadza się do kolegi. Reszta rzeczy nadal leży, a on utrzymuje zemna kontakt tzn pisze w stosunkach jakby koleżeńskich. Podejmowałam kilka prób rozmow zeby dowiedzieć się czy kogos poznal czy uczucia się wypaliły ale nic konkretnego nie usłyszałam tylko że " chce byc sam ". Tylko jak to rozumieć skoro on codziennie co dwa dni do mnie pisze ?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dotyczy: Psychologia Emocje

Czego objawem może być przebodźcowanie?

Miewam takie uczucie że wszystko wokół jest zbyt wyraźne dla zmysłu wzroku, przez co trudno się skupić (to uczucie znika po jakimś czasie). Pojawia się ono wskutek wystawienia się na zbyt dużą ilość bodźców (np. po spacerze, po graniu w... Miewam takie uczucie że wszystko wokół jest zbyt wyraźne dla zmysłu wzroku, przez co trudno się skupić (to uczucie znika po jakimś czasie). Pojawia się ono wskutek wystawienia się na zbyt dużą ilość bodźców (np. po spacerze, po graniu w grę, po prysznicu), ale nie jest to przebodźcowanie, bo z tego co czytałam w internecie na temat przebodźcowania to towarzyszą mu takie rzeczy których ja nie mam gdy doznaję tego uczucia, np. zmęczenie. Mam 24 lata, moją główną diagnozą jest zespół lęku uogólnionego (ale mam jeszcze prawie wszystkie objawy depresji i fobii społecznej), biorę leki Prefaxine i Ranofren, które tylko trochę na mnie działają. To uczucie - jakiego zaburzenia może być objawem?
odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Dariusz Pysz-Waberski
Dr n. med. Dariusz Pysz-Waberski

Czy mój stan powinien mnie martwić?

Witam. Urodziłam dziecko, mam męża. Ostatnio coraz bardziej mnie to wszystko dobija. Męża nie ma w tygodniu w domu, wraca tylko na weekendy. Cały tydzień siedzę sama, zajmuje się dzieckiem. W weekend kiedy myślę że chociaż trochę mnie mąż odciąży... Witam. Urodziłam dziecko, mam męża. Ostatnio coraz bardziej mnie to wszystko dobija. Męża nie ma w tygodniu w domu, wraca tylko na weekendy. Cały tydzień siedzę sama, zajmuje się dzieckiem. W weekend kiedy myślę że chociaż trochę mnie mąż odciąży jest zupełnie inaczej. Nie ma od niego żadnej pomocy bo on ma "swoje" rzeczy do robienia. Dziecko często placze. Mam chwilami dosyć, chciałabym żeby ktoś się zajął chociaż na chwilę dzieckiem żebym odpoczęła psychicznie. Jak mąż przychodzi z pracy zawsze ma pretensje ze to czy tamto nie posprzątane, że coś nie odłożone na swoje miejsce, że o czymś zapomniałam. Nie potrafię nad tym zapanować. Za chwilę muszę wrócić do pracy co mnie jeszcze bardziej dobija. Wtedy w ogóle nie będę miała czasu posprzątać niczego w domu. Rano zawiozę niemowlaka do zlobka, pójdę do pracy, odbiorę dziecko, wrócę do domu, obiad, napalic w piecu, uśpić dziecko. Będzie godzina 20sta więc dla mnie też czas na sen. Potrzebuję minimum 8 godzin snu żeby funkcjonować. Mąż będzie jeszcze bardziej zły o bałagan, że coś nie zrobione. Ale nie dam rady. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Nie wiem czy to coś że mną nie tak? Czesto jakoś nie zwracam uwagi że coś było powiedziane piec minut temu. A ja zdziwiona że słyszę to pierwszy raz.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Oliwia Mazurowska
Mgr Oliwia Mazurowska

Jak wyjaśnić swoje problemy, które się pojawiły?

Witam, jestem kobieta i mam 29 lat. Jakieś 5 miesięcy temu doświadczyłam szokującego dla mnie przeżycia, a mianowicie znalazłam w mieszkaniu martwego wujka. Wyglądał już bardzo zle bo leżał tak 3 dni w zamkniętym mieszkaniu. Po około 2 tygodniach od... Witam, jestem kobieta i mam 29 lat. Jakieś 5 miesięcy temu doświadczyłam szokującego dla mnie przeżycia, a mianowicie znalazłam w mieszkaniu martwego wujka. Wyglądał już bardzo zle bo leżał tak 3 dni w zamkniętym mieszkaniu. Po około 2 tygodniach od tego wydarzenia zaczęły się u mnie jakieś dziwne napady jakby lęku. Gdy przytrafiło mi się to pierwszy raz to miałam wrażenie ze zemdleje, serce biło jak szalone i miałam uczucie duszności. Bóle głowy zdarzały mi się praktycznie od zawsze ale nigdy sobie nic z tego nie robiłam a po tym wydarzeniu gdy zaboli mnie mocniej głowa lub zakłuje coś w klatce piersiowej to ogarnia mnie nagle strach tak jakbym się bała ze stanie się ze mną to co z wujkiem. Jak to wyjaśnić, co się ze mną dzieje ?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Jak poprawić koncentrację i pamięć u 22-latki?

Dzień dobry. Mam taki problem a mianowicie chodzi o to że chciałabym podejść do matury jednak jestem już po ukończeniu dawno temu edukacji i wszystkiego muszę się uczyć sama od podstaw. Zauważyłam jednak podczas nauki że moja pamięć kompletnie nie... Dzień dobry. Mam taki problem a mianowicie chodzi o to że chciałabym podejść do matury jednak jestem już po ukończeniu dawno temu edukacji i wszystkiego muszę się uczyć sama od podstaw. Zauważyłam jednak podczas nauki że moja pamięć kompletnie nie działa i na niczym nie potrafię się skupić. Co się nie nauczę to na drugi dzień kompletnie nic nie pamiętam a wiadomo do egzaminów muszę pamiętać wszystko. Czy może być to spowodowane 6 letnim przyjmowaniem różnych leków psychiatrycznych (dokładnie razem przez ten czas miałam 25 różnych substancji) oraz ich częstym odstawianiem na własną rękę? Czy mogłam coś uszkodzić i czy jest to odwracalne? Mam zdiagnozowane depresję nawracająca, zaburzenia osobowości mieszane i bulimię. Kiedyś miałam pamięć że wystarczyło tylko przeczytać i już umiałam teraz godziny wkuwania i nic
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak zmotywować dziecko do ubierania?

Bardzo proszę o pomoc bo już nie mam siły! Moja 5-letnia córka codziennie rano wpada w histerię podczas ubierania się do przedszkola. Nie pomagają prośby, groźby, kary i nagrody. Wizyta u pedagoga od integracji sensorycznej jest dopiero za miesiąc. Jakie... Bardzo proszę o pomoc bo już nie mam siły! Moja 5-letnia córka codziennie rano wpada w histerię podczas ubierania się do przedszkola. Nie pomagają prośby, groźby, kary i nagrody. Wizyta u pedagoga od integracji sensorycznej jest dopiero za miesiąc. Jakie metody zastosować, aby dziecko się szybko i sprawnie ubrało? Oboje z mężem pracujemy od 8.00 i nie możemy się spóźnić spóźniać, a przez te codzienne awantury, niestety do tego dochodzi. Jak rozmawiać z dzieckiem, aby ubieranie nie trwało 1,5 godziny, bez awantur i płaczu? Pozdrawiam,
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Oliwia Mazurowska
Mgr Oliwia Mazurowska

Co robić z poczuciem bezradności i bezsensu?

Witam. Mam 35 lat (wykształcenie wyższe podyplomowe), od ponad 5 lat systematycznie ograniczam kontakty ludzkie. Bardzo szybko mnie irytują swoją głupotą i brakiem jakiejkolwiek inicjatywy aby rozwiązać problem jaki mają (zwłaszcza w dobie internetu gdzie w ciągu kilku sekund można... Witam. Mam 35 lat (wykształcenie wyższe podyplomowe), od ponad 5 lat systematycznie ograniczam kontakty ludzkie. Bardzo szybko mnie irytują swoją głupotą i brakiem jakiejkolwiek inicjatywy aby rozwiązać problem jaki mają (zwłaszcza w dobie internetu gdzie w ciągu kilku sekund można znaleźć odpowiedz na wiele problemów). Jestem osobą bardzo miłą i zawsze wszystkim pomagam jak tylko mogę. Mimo, że kompletnie mi się nie chce. Można uznać, że mam dwie maski. Jedna, która pokazuje miłego i zawsze pomocnego człowieka, a druga to samotny facet, który stracił wszelkie chęci do życia. Wszystko mnie nudzi, nawet jak znajdzie się jakaś ochota na jakąś rozrywkę to zanim jeszcze coś zrobię już mi się wszystkiego odechciewa. Nawet jak już uda mi się zmusić do czegoś, np. próba obejrzenia filmu, przeczytania książki, zagrania w grę to po maksymalnie kilku minutach mam dość i zaczyna mnie wszystko irytować. Często mam myśli samobójcze, jednak myśl, że tylko słabi się poddają nie pozwala mi zrobić nic głupiego. Z drugiej strony mam psa, który musiałby zostać uśpiony gdyby mnie zabrakło na tym świecie więc to również powstrzymuje mnie przed zrobieniem czegoś głupiego. No i wiadomo mama, nie chciałbym aby musiała przechodzić przez coś takiego jak samobójstwo własnego syna. Od ponad 5 lat nie utrzymuję żadnych kontaktów ze swoimi znajomymi, ale to głownie ze względu na to, że powiedziałem coś w tajemnicy najbliższym znajomym, a po tygodniu wszyscy wszystko już wiedzieli. Nie mam i nigdy nie miałem przyjaciół ponieważ nie wierzę w takie słowo i nigdy ono nie padło z moich ust, nawet jeżeli ktoś inny uważał mnie za przyjaciela. Obecnie mam tylko dwójkę znajomych, z którymi rozmawiam nie częściej niż raz w tygodniu, ale często mogę nie rozmawiać z nikim przez kilka tygodni. Jak ktoś do mnie dzwoni to zawsze mam jakąś wymówkę aby nie odebrać. Później problem tylko narasta bo ciężko jest mi nawet oddzwonić aby spytać w jakiej sprawie ktoś do mnie dzwonił więc ludzie czują się przeze mnie olewani. Nigdy nie byłem w związku, chyba że liczyć jedno miesięczny związek na początku studiów. Jednak szybko to zakończyłem bo dziewczyna, z którą byłem chciała być ze mną 24/7 co mnie w tamtym momencie bardzo irytowało bo nie miałem czasu dla siebie. Obecnie każda próba wyjścia do ludzi jeżeli nawet się powiedzie to jest dla mnie bezsensowna ponieważ w trakcie takiego wyjścia cały czas mam myśli, że nie potrzebnie w ogóle wyszedłem, że nie ma to żadnego sensu ani celu. Po powrocie do domu zderzam się ze swoją rzeczywistością i marnością więc każda kolejna próba wyjścia z domu jest coraz trudniejsza. Co ze mną jest nie tak?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego dochodzi do takich sytuacji w domu?

Dzień dobry, Jestem w małżeństwie od kilku lat i właściwie od samego początku doświadczam agresji oraz rękoczynów ze strony Żony. Agresja pojawia się w trakcie kłótni, w momencie kiedy zbyt długo argumentuję swoje racje, a Ona chce już temat... Dzień dobry, Jestem w małżeństwie od kilku lat i właściwie od samego początku doświadczam agresji oraz rękoczynów ze strony Żony. Agresja pojawia się w trakcie kłótni, w momencie kiedy zbyt długo argumentuję swoje racje, a Ona chce już temat zakończyć. Początkowo po tego typu sytuacjach miała skruchę i żal do tego co zrobiła, natomiast z kłotni na kłótnię była coraz bardziej brutalna, tłumacząc to tym, że to moja wina, że ją doprowadzam do takich sytuacji, gdyż nie chce zakańczać kłotni i nie potrafie skończyć wylewać żalów. Ostatnio, w momencie kiedy zakończyłem rozmowę i ze względu na bezsilność po prostu się popłakałem, zaczęła mnie wyzywać od kretynów i opowiadała jak to niedługo będzie miała nowego partnera. Jednak chcąc abym szybko skonczył płakać gdyż mieliśmy jechać w gości, zaczęła mnie ponownie bić - tak, ja leżałem rycząc z bezsilności na ziemi, a ona mnie okładała pięściami po ciele. Czy rzeczywiscie mój charakter i ciągnięcie kłotni i tematów, niemoc w ich zakańczaniu, jest usprawiedliweniem tego co mi robi? Najgorsze jest to, że ją Kocham, nie umiem od niej odejść, Ona wciąż mówi, że nic do mnie nie czuje, proponuję jej terapię, ale się nie zgadza. Sytuacja jest zgoła bez wyjścia. Proszę o pomoc, co w takiej sytuacji mam zrobić?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy takie zachowanie wskazuje na lunatykowanie?

Nie świadomie podczas snu wstałam i sikałam w szafie. Czy to zwykłe lunatykowanie? Wiek 45 K
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Jakub Bętkowski
Mgr Jakub Bętkowski

Jak mogę poradzić sobie z taką trudną sytuacją?

Witam, chciałbym zacząć od tego że jestem uzależniony od narkotyków i alkoholu (też narkotyku), byłem na terapii i przez 3 lata utrzymywałem czystość, oprócz tego stwierdzono u mnie zaburzenia psychotyczne, jednak jakiś czas temu wróciłem do brania okazjonalnego jeśli można... Witam, chciałbym zacząć od tego że jestem uzależniony od narkotyków i alkoholu (też narkotyku), byłem na terapii i przez 3 lata utrzymywałem czystość, oprócz tego stwierdzono u mnie zaburzenia psychotyczne, jednak jakiś czas temu wróciłem do brania okazjonalnego jeśli można to tak nazwać, zaczynam od tego ponieważ uważam że to jest jeden z powodu mojego problemu,a problem o którym pisze spowodował mój powrót do brania,mianowicie mam duże problemy z pamięcią, skupieniem i organizacją, na tyle duże że nie potrafię wykonywać podstawowych czynności szczególnie w pracy, robię jedną rzecz przechodzę do drugiej i całkowicie zapominam o poprzedniej, nie mogę się skupić na zadaniu ponieważ mam natłok myśli, jest to na tyle duże że w każdej pracy jestem nieefektywny na tyle że inni pracownicy mają mnie za "debila" mimo to że nikt mi tego nie powiedział to ja to widzę, zaczynam uważać siebie za kogoś gorszego od innych i że jestem faktycznie mało inteligentny, bardzo przez to cierpię bo praca jest dla mnie czymś bez czego nie przeżyje , mam myśli samobójcze bo nie mogę już tego znieść, proszę o wskazanie mi gdzie mam się z tym kierować ponieważ ośrodek w którym byłem jest skierowany na leczeniu uzależnienia a ja nie potrafię żyć z narkotykami jak i bez nich, nie wiem co mam zrobić proszę o pomoc, radę, cokolwiek. Dziękuję za każde słowo.
odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Dariusz Pysz-Waberski
Dr n. med. Dariusz Pysz-Waberski

Czy taka forma nauki u dziecka z ZA i ADHD jest odpowiednia?

Dzień dobry Syn lat 9 z ZA i ADHD. Ogromne problemy z koncentracją uwagi. Orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego oraz nauczyciel wspomagający. W szkole wziął udział w sprawdzianie wiedzy tzw.dyktandzie bieganym; dzieci biegały po klasie, należało przeczytać i zapamiętać zdanie... Dzień dobry Syn lat 9 z ZA i ADHD. Ogromne problemy z koncentracją uwagi. Orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego oraz nauczyciel wspomagający. W szkole wziął udział w sprawdzianie wiedzy tzw.dyktandzie bieganym; dzieci biegały po klasie, należało przeczytać i zapamiętać zdanie z tekstu dyktanda, a następnie przebiec jakąś odległość i na swojej kartce po drugiej stronie sali zapisać to, co się zapamiętało. Syn został za to oceniony. Uważam, że taka forma sprawdzenia wiedzy u ucznia z orzeczeniem nie powinna mieć miejsca, w orzeczeniu wyraźnie wskazuje się na potrzebę wyciszenia i redukcji czynników dekoncentrujących. Jest uczniem piątkowym, z tego sprawdzianu dostał 2. Nauczyciele wychowawcy łącznie z pedagogiem trzymają równy front, uważają, że metoda jest świetna. Wg mnie jako jedna z metod nauczania może owszem, ale na pewno nie sposób na sprawdzenie wiedzy. Bardzo proszę o opinię w tym temacie.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jaki zespół chorobowy mogę faktycznie mieć?

Ludzie zazwyczaj przychodzą do psychologa z jednym, konkretnym problem, ja zauważam u siebie tyle zachowań,które z pewnością nie są normalne,że nie wiem już czy choruję na kilka schorzeń,czy to wszystko to objawy jakiejś jednej,konkretnej rzeczy. Pierwsze - natrętne myśli i... Ludzie zazwyczaj przychodzą do psychologa z jednym, konkretnym problem, ja zauważam u siebie tyle zachowań,które z pewnością nie są normalne,że nie wiem już czy choruję na kilka schorzeń,czy to wszystko to objawy jakiejś jednej,konkretnej rzeczy. Pierwsze - natrętne myśli i gonitwa myśli. Ja ciągle myślę,mózg mi eksploduje. Co by było gdyby, zakładam najczarniejsze scenariusze,nie mogę przestać myśleć o przyszłości,oczywiście tej w najczarniejszych barwach. Ciągle się boję o coś,zarzucam sobie,że w tym wieku powinnam już (np.miec dom,dziecko)..a co by było gdyby ktoś z rodziny jutro umarł,a co jeśli mąż mnie zostawi itp.Dochodzi do tego,że mąż,rodzic czy ktokolwiek gdzieś wychodzi a ja myślę,czy żyje,czy się nie powiesił (?).Drugie - natręctwa. Sprawdzam 20 razy nastawiony budzik,zamknięty dom,piloty muszą leżeć równo. Trzecie - Izolowanie się. Uwielbiam być sama,wydaje mi się,że różnie się od ludzi wokół. Nie lubię nawiązywać znajomości,ludzie mnie denerwują. Czwarte - Obcinam skórę na palcach obcinaczem, tą martwą część,bez krwi ,to mi daje jakąś satysfakcję. Piąte - gniew,szybko wybucham, kłócę się o drobiazgi. W kłótni kompletnie się nie hamuję (jestem wręcz agresywna) Szóste - Napady smutku bez powodu,uczucie bezsilności. Co mi jest ?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak podjąć decyzję o trudnym rozstaniu?

Dzień dobry, mam problem z zebraniem się do kupy i podjęciem definitywnych działań w celu rozstania się z partnerem. Związek od razu był niedopasowany, partner jest osobą bardzo skąpą, do tego przejawia objawy patologicznego zbieractwa. Ma przy tym znaczny majątek... Dzień dobry, mam problem z zebraniem się do kupy i podjęciem definitywnych działań w celu rozstania się z partnerem. Związek od razu był niedopasowany, partner jest osobą bardzo skąpą, do tego przejawia objawy patologicznego zbieractwa. Ma przy tym znaczny majątek (dom na ogromnej działce, dwa mieszkania w dużym mieście, gotówka w banku). Te nieruchomości popadają w ruinę, bo partner (a wcześniej również jego matka, która zmarła kilka tygodni temu) nie zgadza się na uszczknięcie czegokolwiek z oszczędności w celu dokonania koniecznych remontów. Nie zgadza się również na wynajęcie lub sprzedaż którejkolwiek nieruchomości w celu pozyskania gotówki na doprowadzenie do ładu pozostałych. Przez ponad 10 lat partner w żaden sposób nie zabezpieczył mnie finansowo i temat pieniędzy jest tematem tabu: przerywa mi, nie daje mówić, obraża się, zarzuca, że mam go za najgorszego, który mnie zostawi bez pieniędzy. Bez wątpienia nie mam swobodnego dostępu do jego środków i to jest fakt. Na wypadek jego śmierci nic po nim nie dziedziczę. Zostanę bez niczego, bo nie jestem jego żoną. Od pewnego czasu nosiłam się z zamiarem wyprowadzki - mam kawalerkę w mniejszym mieście. Do partnera przeprowadziłam się w nadziei, że w większym mieście znajdę pracę na miarę mojego wykształcenia, za dobre pieniądze. Owszem, znalazłam, ale była to praca czasowa, w projektach unijnych, gdzie często stosowano wobec pracowników mobbing i naciski na odbiór i akceptowanie produktów nie spełniających żadnych standardów. Za dwie ostatnie tego typu prace podziękowałam, bo miałam wrażenie, że funkcjonuję na krawędzi prawa. Teraz osiągam nieduży dochód z własnej działalności. Dużo skromniejszy niż bym chciała. Niemal rok temu partner dostał udaru i zostałam postawiona przez życie w patowej sytuacji: trzeba się było zająć jego niedołężną matką (zorganizowałam pomoc z opieki społecznej, wzięłam na siebie wszelkie zadania menadżerskie, rachunki, problemy, itd.). Partner nie miał motywacji, żeby zacząć wstawać po udarze, mimo, że kilka razy w tygodniu przyjeżdżałam do szpitala, oferowałam swoją pomoc. Zawsze było nie, bo kręci mu się w głowie, ma słabe nogi, jedną dziwnie stawia, nie do końca ją czuje i nie będzie próbował chodzić. Skutek taki, że wylądował w hospicjum, gdzie do dzisiaj leży w pampersie i nie wstaje. Odmówił zapłacenia za rehabilitacje w prywatnym ośrodku, choć ma stosowną gotówkę na koncie, odziedziczył kilkadziesiąt tysięcy po matce, dostał znaczną rentę inwalidzką i spore wyrównanie od chwili w której skończyło mu się świadczenie chorobowe. Jest "nie, bo nie". Argumenty są takie, że braknie mu na życie. Same nieruchomości są łącznie warte kilka milionów, więc nie wiem jak ma braknąć. Ja jego matką zajmowałam się nieodpłatnie, przez cały czas mam również na głowie wszystkie jego problemy, być dostępna na telefon, jeździć i odwiedzać go w hospicjum, wszystko za niego załatwiać, bo on "nie może". Nawet nie mam od niego upoważnień, więc też nic nie załatwię. A wszystko za możliwość pomieszkiwania w jednym z zagraconych mieszkań i wyżywienie. O niczym więcej nie ma mowy. Natomiast stała się również u mnie mała "tragedia" losowa. Właśnie niemalże rozleciał mi się z hukiem stary piec dwufunkcyjny w mojej kawalerce. Trzeba kupić i zainstalować nowy. Koszt spory, maksymalnie osiem tysięcy złotych za wszystko, łącznie z montażem, bo wybrałam wariant bezpieczniejszy, z zamkniętą komorą spalania (nie mam ochoty zatruć się czadem, a łazienkę mam mało). Poinformowałam partnera, że czeka mnie taki wydatek. Nie wykazał chęci wsparcia mnie, nie poczuł się zobowiązany za dotychczasową pomoc, przemilczał temat. Nie zamierzam nalegać i żebrać. Mam trochę oszczędności i jakoś to wezmę na klatę. W końcu to tylko pieniądze i dobrze, że mnie się nic nie stało, bo para wodna rozsadziła piec w mojej obecności. Natomiast ja już widzę, że ten człowiek nie pomoże mi w żadnej życiowej sytuacji i czuję się bardzo rozczarowana tym związkiem, w jakiś sposób oszukana, pozostawiona sama sobie ze wszystkimi problemami, emocjonalnie porzucona (gdy opiekowałam się jego matką nikt z ich krewnych w jedne czy drugie święta nie zadzwonił do mnie, nie podziękował, nie zaprosił na kawę). Natomiast mam poczucie jakiegoś dziwnego przemęczenia, letargu, bezradności, bezsensu, niemocy, że nie mogę jakoś się zebrać, zamówić transportu dla siebie, zwierzaków i co większych gabarytowo rzeczy. Mniejsze już przesłałam do siebie paczkomatem. Nie wiem też jak rozmawiać z partnerem (choć "partner" to chyba za wielkie słowo). Raz, że o wszystko się wzburza emocjonalnie i obraża na mnie, to nie ma totalnie warunków w tym hospicjum na rozmowę w cztery oczy. Są na tej samej sali inni chorzy oraz odwiedzające ich rodziny. Natomiast ja nie widzę możliwości "ratowania" takiego pseudozwiązku i nie wiem, co miałby wnieść w moje życie. Partner prawdopodobnie spędzi w tym hospicjum resztę swojego życia, bo z powodu postępujących zaników mięśni jego stan się tylko pogarsza. I może tak przewegetować nawet dwadzieścia lat czy więcej, biorąc pod uwagę przeciętną długość życia. Finansowo jesteśmy dwoma odrębnymi światami, dzieci żadnych nie mamy, rozmawiać się o niczym nie da, bo większość spraw istotnych to tematy tabu. Reguły gry w tym związku polegają na tym, że żadnych reguł gry nie ma i ani się o nie doprosić. Wydrenowało mnie to wszystko do takiego stopnia, że uleciała ze mnie cała moja energia i stanowczość. Mam problem z odzyskaniem jakiegoś ważnego kawałka siebie i tylko czasem, gdy czuję narastający gniew, czuję, że jeszcze coś się tam we mnie tli z mojej siły, ale nie daję rady tego mocniej rozpalić.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego nie mogę normalnie odczuwać przyjemności?

Mam problem ze sobą od jakiegoś czasu nic nie sprawia mi przyjemności a wręcz wszystko mnie denerwuje, najlepiej czuje się sama se sobą przy spotkaniach rodzinnych wszyscy rozmawiają śmiej się a ja jestem jakaś nieobecna nie chce mi się z... Mam problem ze sobą od jakiegoś czasu nic nie sprawia mi przyjemności a wręcz wszystko mnie denerwuje, najlepiej czuje się sama se sobą przy spotkaniach rodzinnych wszyscy rozmawiają śmiej się a ja jestem jakaś nieobecna nie chce mi się z nikim gadać. W pracy udaje że wszystko jest ok ale nie jest, staram się żartować z koleżankami a w głębi duszy krzyczę i płacze. W moim życiu dużo się wydarzyło myślę że teraz dopiero to wszystko że mnie wychodzi ale nie lubię siebie takiej cierpi na tym mój syn mąż.. jadąc rowerem do pracy przez przejście czasami żałuję że nie przyjechał mnie jakiś samochód. Nie wiem co się ze mną dzieje chyba potrzebuje pomocy
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz
Dotyczy: Psychologia Emocje

Czy to oznacza przemoc emocjonalną?

Czy to co mnie spotkało, to przemoc emocjonalna, czy miałam do czynienia z toksykiem? Dzień Dobry, proszę o przeczytanie mojej całej historii, poradę i wyrozumiałość. Ciężko przeszłam to rozstanie, być może przez więź traumatyczną, nadal do mnie wracają wspomnienia i... Czy to co mnie spotkało, to przemoc emocjonalna, czy miałam do czynienia z toksykiem? Dzień Dobry, proszę o przeczytanie mojej całej historii, poradę i wyrozumiałość. Ciężko przeszłam to rozstanie, być może przez więź traumatyczną, nadal do mnie wracają wspomnienia i nie mogę przestać analizować czy miałam do czynienia z osobą, która stosowała przemoc psychiczną, emocjonalną typu gaslighting, wobec mnie, czy też ja mogłam być powodem tych zachowań . Dodam, że będac w związku czułam się źle, ale nie potrafiłam odejść, być może z lęku. Po rozstaniu nie potrafiłam do teraz czuć gniewu, będąc u psychologa, Pani stwierdziła, raz mówiłam jak było, a na następnym spotkaniu próbowałam go bronić, usprawiedliwiać, coś typu syndrom sztokholmski. Moja historia Mam 23 lata, poznaliśmy się w lutym w 2022 roku, od razu jak się zobaczyliśmy zaiskrzyło. Dzieliła nas spora odległość, bo około 50 km On przyjeżdżał wieczorami, ponieważ posiada gospodarstwo. Spotykaliśmy się dwa razy w tygodniu. Szybko rozmawialiśmy o przyszłości, prawił mI komplementy. Poznał moją rodzinę, ja jego. Potem coraz częściej zabierał mnie do siebie. Od razu mu pomagałam na gospodarce. Zauważyłam, Że jeśli nie wstanę chociaż raz jego rodzina nie odzywała się do mnie, albo odzywki typu żeby wzbudzić u mnie poczucie winy. On był strasznie zazdrosny na początku, nie kazał mi spotykać się ze znajomymi, gdy pokiwałam takiemu jednemu na pożegnanie to był zły i karał mnie ciszą. Jak byliśmy na jakiejś imprezie to on mógł tańczyć z dziewczynami,ja nie z chłopakami . Sprawdzał na początku mój telefon, a gdy po kilku miesiącach dałam hasło on powiedział, że jeśli nie powiem mu albo nie wyłącza hasła on nie pójdzie na śniadanie. Wiele razy śmiał się z tego ile ja jem, po mimo że ja nie mam złej figury. Na początku taki nie był. Z czasem zaczął się zmieniać I pokazywać siebie z innej strony, jeśli się mocno klocilismy było kilka razy tak,że podnosił rękę, ale nigdy nie uderzył, na babcie raz gdy była odwrócona tylem także, i powiedział Ty stara ale po cichu i szybko, ponieważ powiedziałam, że ten lepszy chleb chowają mi, a dają gorszy. Ale nie wiedziałam, że tak zareaguje na babcię, ale być może temu ze babcia źle traktuję, jego mamę, synową. w Jego domu rządzą mężczyźni, jego mamę nie szanują tesciowie. Jego mama tez czesto u nas przebywala nawet do 23 czasami bo chyba temu ze jej maz nie poswiecal jej uwagi. On tez nie mial drzwi w swoim pokoju tylko rozsuwane to w kazdej chwili ktos mogl wejsc, byly chwile ze bylismy w intymnej sytuacji a ktos wszedl bez pukania. Kiedyś jalowka go uderzyła to jak wpadł w szał to zaczął ja tak bic że zaniemowilam. Ale dużo też robił dla mnie rzeczy, że pokazywał mu że mu zależy jak karmil pieska sąsiadów ie karmili , gdy miałam okres kupił mi słodycze, jak zachorowalam troszczyl się o mnie. Dzięki mnie wkładal naczynia do zmywarki albo odkurzył pokój ja za to wywalam gnoj codziennie albo wrzucalam do paszowozu jedzenie dla krów. Jak się poklocilismy i mnie nie przytulił wiedział że ja nie zasnę I będę się męczyć. A rano żebym tylko wstała do pracy z nim dawał mi buziaki I przytulal. Jak jechaliśmy z Jego rodzina po drzewo do lasu to ja z Jego mama dzwigalismy ciężkie kawałki drewna A on siedział sobie w ladowarce dopóki jego tata nie zwrócił mu uwagi. Też jak potem podalawalam kawałki drewna jego tacie to on robił wgl coś innego i byl gdzie indziej. Często czułam się samotna I wykorzystywana w tym związku. Czasami był taki uroczy I miły A czasami jak się klocilismy taki chamski I nie do poznania. Też po pracy zamiast że mną zjeść śniadanie szedł do pokoju do taty I z nim oglądał rolnictwo. To się zmieniło gdy z nim pomagałam na tyle żeby to robił w pokoju A I tak oglądał. Po śniadaniu gdy nie pracowaliśmy to spaliśmy I tak samo po południu po pracy. Bardzo było mało chwil gdy szczerze rozmawialiśmy. Czułam się że byłam żeby sprawiać mu przyjemność I do pracy. Duzo bylo sytuacji ze juz bylo do zerwania to wtedy u moich rodzicow plakalismy, ja tez bo mi zalezalo, a on nie wiem czy gral na emocjach czy szczerze. w listopadzie miesiac przed zakończeniem związku ja z nim zerwalam, on płakał, dał buziaka w czoło i poszedł. Potem Wróciłam do niego, gdy się odezwał I postanowił postawić się rodzinie. Lecz w grudniu coś się zmieniło mówił że nie będę nim rządzić całe życie, stał się chłodny I coś się zmieniło. Kupiłam prezenty dla Jego rodziny i jego, i miałam kupić jeszcze mięsne batony do piesków, on o tym wiedział, planował sylwestra ze mną i jego znajomymi w domu, W święta zerwał że mną przez smsa mówiąc że do siebie nie pasujemy, że mnie kocha, ale nie da się że mną wytrzymać. 3 dni później gdy do mnie to dotarlo dostałam szoku I zadzwoniłam do niego, blagalam go o miłość, Że będę ulegla. Pierwszy raz w życiu byłam taka zdesperowana. Naprawde po mimo tabletek uspokajajacych myślałam że moje serce tamtej nocy pęknie, jakbym straciła siebie, swoją tożsamość, naprawdę dziwne uczucie. A on miał wy...e, mówił takie aha I co. Jak zadzwoniłam potem w styczniu on powiedział że nie wie czy wróci. Potem dałam sobie spokój miesiąc. I 14 lutego zobaczyłam zdjęcie z nową dziewczyna. Jego coś we mnie pękło. Kochał mnie niby A już ma nową. Potem gdy do niego zadzwoniłam powiedziałam, że ma mi powiedzieć, że mnie już nie kocha i już nie wróci, on powiedział, że kochał mnie że coś znaczylam I nigdy nie wróci i zaczął się śmiać. Czułam się taka upokorzona. Dodam, Że mieliśmy w planach wziąść kiedyś ślub, rozmawialiśmy już o tym o orkiestrze przed moimi rodzicami o sali z Jego rodzina,a on mi próbował wmówić że o niczym takim nie mówił. Jego mama cały czas mówiła o sali, o rezerwowaniu. Gdy widziałam film albo zdjęcie długo do mnie potem wracało jak jakas trauma, potem żałowałam, że zobaczyłam, ale miałam wtedy silną potrzebę oglądania go i jej. Oczywiście, szybko mi to minęło z trudem, bo wiedziałam, że to mnie niszczy psychicznie, usunęłam tego samego miesiąca, czyli w lutym, Usunęlam od razu social media, bo miałam tam też jego rodzinę i znajomych, jego mama i siostra mi lajkowaly zdjęcia, przez co dopamina mi rosła i robiłam sobie nadzieję. Po rozstaniu moja rodzina miała dość mnie , bo dużo płakałam jak nie wyłam i ciągle o nim mówiłam, rozmawiałam dużo z ludźmi, co mi bardzo pomogło. Naprawdę ciężko mi wytłumaczyć to psychologicznie jak nie co innego jak uzależenienie od osoby, porównywalne do narkotyku. Bardzo mi trudno było w tym czasie, Dodam,że jego rodzina dużo się wtrącala w związek,on dużo rozmawiał z mama o problemach naszych I podejmowaniu decyzji. Często też o planach że gdzieś jedziemy dowiadywalam się ostatnia. Powiedział mi że nie chce być chamski ale żebym poszła do psychologa. Tak bardzo mu zaufałam, tak dużo pomagałam jemu, jego rodzinie, a poczułam się jak śmieć gdy zerwał przez smsa po 9 miesiącach. były też sytuację gdzie zmniejsza poczucie mojej wartości na przyklad kiedys pierwszy raz dawalam cielakom wody wszystkim sama a po miesiacu znowu taka byla sytuacja a on ze czy dam rade tak szyderczo, czy tez mnie nie przyjma do pracy. To był mój pierwszy chłopak i on o tym wiedział, że czekałam tyle na tego jedynego. On nie palił nie cpal I nie pił, chodzi do kościoła,więc myślałam że musi być porządny. kiedyś powiedział, że dobrze że na...il swojemu psu, bo teraz go słucha. Jak mu pomagalam na gospodarstwie i cos zlego zrobilam np jechalam ladowarka (musialam przejechac kolo paszowozu i bylo tak ciasno) i lekko lusterko to tak na mnie krzyczal ze mam isc do domu i poplakalam sie i poszlam to potem krzyczal ze poszlam do domu i mu nie pomoglam .Dodam że miał wysokie mniemanie o sobie typu że jest najlepszym tancerzem djem jaki on jest wysportowant I piękny,Często oglądał się w lustrze. Ale w głębi duszy wiedziałam że jest zakompeksiony I próbuje to przykryć. Mowil ze może mieć każdą I że niģdy nie znajdę lepszego chłopaka od niego albo że dominować to mogę w łóżku . Zniknely tez z nim wiadomosci po zerwaniu i z Jego mama wiec podejrzewam ze mial dostep do konta, ale zmienilam juz haslo. Sama nie wiem czy on mnie kochał czy tylko wykorzystywał. Bardzo mnie skrzywdził, mam taką traumę, płacze i jest mi bardzo ciężko. On jest teraz szczęśliwy z inną, A ja nie mogę się pozbierać. Chcialabym sie dowiedziec co mieliście o tym wszystkim, jakieś Wasze rady I opinie na temat tych różnych akcji I jego zachowania. Czy był on narcyzem, toksykiem, czy to z nim jest coś nie tak. Czy on jeśli teraz się zakochał szczęśliwie będzie dla niej inny czy z czasem też pokaże siebie? I to podnoszenie reki, czy to już był sygnał ostrzegawczy? Naprawdę dużo osób mi mówi, Że nie był mnie wart, a ja cierpię myślę że temu że się od niego emocjonalnie uzaleznilam. Czy to możliwe że manipulowal mną, czy prostu na początku coś do mnie czuł I z czasem gdy już przestał był taki bo juz stracil zainteresowanie. Nigdy nie sądziłam że taka osoba, która nosi krzyż na szyi, miła na początku może tak upodlic człowieka, ponieważ nie zasłużyłam na takie potraktowanie. A wszyscy Jego znajomi myślą że zerwalismy face to face, że to ja jestem wszystkiemu winna I to on zrobił że mnie desperatka,gdy próbowałam walczyć o Jego miłość. Z czasem zdałam sobie sprawę że to nie tylko moja wina. Pokazywał też, że mu zależy jak mówiłam, że jego rodzina przekracza granicę typu, np. noszenie czapki, kiedy mam myć wlosy i on to mówił. Gdy do niego przyszłam I wstawałam razem z nim głupio mi było tak stać I nic nie robić, więc mu pomagałam. Czułam też potem presję rodziny np. Dziadek mówił o nie widziałem dziś dziewczynki itd. Chodziłam z nim za rękę do kościoła I jak siedzieliśmy też mnie trzymał. Ciężko po prostu uwierzyć,że człowiek w tak młodym wieku, może być tak perfidny, zły i zepsuty w środku. Ale jak widziałam ich razem na nagraniu czy na zdjęciu to na prawdę widać na zakochanego, a czy narcyz potrafi się zakochać? Takie miał maślane,zauroczone spojrzenie. Ona jest całkiem inna ode mnie. Bo skończyłam szkole rolniczą I posiada również gospodarstwo, więc może się dogadają. Nie wiem, czy on był tylko dla mnie taki, czy dla niej też będzie jeśli rzeczywiście ja pokocha. Czy po prostu jestem naiwna. Przypomniała mi się jeszcze sytuacja, gdy oglądaliśmy filmy I coś mnie wzruszyło,to on że jestem nienormalna to tylko film, to było też chore dla mnie. Ale ja mam takie myslenie' że on tylko dla mnie taki był, bo ja też dużo się stawiałam jemu I jego rodzinie I wymagałam, w sensie takim, żeby patrzył też na mnie. I mówił też że całe życie nie będę nim rządziła. A moim zdaniem po prostu to nie było rządzenie tylko życie razem w związku. Myślę, że jestem uzależniona emocjonalnie od niego. Niedługo idę do psychologa. Mój pierwszy chłopak i takie coś. Dobrze,że to tylko 9 miesięcy On też przy znajomych jest całkiem inny, dusza towarzystwa, lubiący się bawić. Możliwe że byłam dla niego zbyt biedna, bo tamta jest całkiem inna, maluje się, stroi. Może byłam dla niego niezbyt wystarczająca. Ona też jest chudsza. Czemu w mojej głowie są myśli, że tylko mnie tak traktował, A z nią będzie inaczej. Czy można to jakoś wytłumaczyć z punkty psychologicznego. Czemu on pokazał mi prawdziwego siebie, gardzil mną czasami, a przy innych zupełnie inny człowiek. Ciężko mi to wytłumaczyć serio zastanawiam się czy chcę z Takim czymś spędzić całe życieNie znajdziesz takiego kto będzie Ciebie tak traktował jak ja Czemu płaczesz na filmie, to tylko filmPo zerwaniu To nie jest tak, że Cię kocham, ale Ktoś inny będzie do Ciebie lepiej pasował Jestem młody, nie chcę przez Ciebie mieć coś z mózgiem Nie chcę być chamski, ale idź do psychologa Proszę nie dzwoń więcej bo będę musiał Ciebie zablokować Dałem Ci palec a Ty wziełaś rękę I ja mam do Ciebie wrócic jak Ty nawet nie umiesz się pożegnać (rozłączyłam się potym jak się zaśmiał, że nie wróci) Niczego Ci nie obiecywałem Mamie napisał że naprawdę życzy mi żebym była szczęśliwa, że ma się mną opiekować, bo jemu jak i mi na pewno nie będzie łatwo Czuję się oszukana, zdradzona, poniżona, niewystarczająca, gorsza (że znalazł lepszą) Strasznie przeżyłam to rozstanie, całą winę zwalił na mnie. Traktował mnie jakby mnie nie znał zerwał tak nagle, czuję się jak zabawka Chciałabym wiedzieć, czy możliwe, że był przemocowcem, czy też temu, że mnie potrzebował, tkz. chciał mnie wykorzystać, a tą dziewczynę , bo mu się spodobała naprawdę będzie traktował inaczej. Nie wiem czy to ze mną było coś nie tak, czy z nim. Do dzisiaj nie mam social mediów, ten ból minął mi, dużo się także modliłam do Pana Boga, i może też czytanie i oglądanie fimów psychologicznych m.in o toksykach, narcyzie. I też mam bardzo ważne pytanie czy powinnam przestać się izolować w postaci social mediow typu Facebook, bardzo bym chciała założyć, ale boję się, że kiedyś ktoś z jego rodziny czy znajomych mnie zaprosi, a ja z grzeczności nie chcę odrzucać, chociaż bardzo bym chciała. Uważam, że nie rozumieją, że to działa na mnie negatywnie, ale chcę z tym walczyć i wrócić do życia, nie chcę wiecznie uciekać od bólu, ktory sprawił, że czułam się jak śmieć.
odpowiada 1 ekspert:
mgr Edward Jakubowicz
mgr Edward Jakubowicz

Czy to może oznacza, że depresja wróciła?

Chorowałam w przyszłości na depresję reaktywną, leczyłam się długi czas, korzystałam z psychoterapii. Pierwsza moje małżeństwo się rozpadło. Wyszłam drugim raz za mąż, urodziłam syna , niedawno dowiedziałam się że mój obecny mąż piszę na flirtchat. Nie umiem się... Chorowałam w przyszłości na depresję reaktywną, leczyłam się długi czas, korzystałam z psychoterapii. Pierwsza moje małżeństwo się rozpadło. Wyszłam drugim raz za mąż, urodziłam syna , niedawno dowiedziałam się że mój obecny mąż piszę na flirtchat. Nie umiem się po tym pozbierać, czuję się taka bezużyteczna,zaczynam mieć lęki, boję się o swoją przyszłość,mam problemy ze skupieniem uwagi, nie potrafię odmawiać, wszystko napawa mnie lękiem. Rozmowa przez telefon sprawia mi problem, stałam się nerwowa.Cały czas czuję w sobie napięcie i nie potrafią się tego wyzbyć, czy możliwe żeby depresja wróciła? Wcześniej miałam inne objawy, teraz cały czas odczuwam lęk, proszę o pomoc, czemu tak się dzieje.W naszym miasteczku na termin do psychiatry prywatnie jesteś zmuszona czeka ponad 2 miesiące.Co robić
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Z czego może wynikać problem z utrzymaniem erekcji u mojego partnera?

Od niedawna jestem w związku z mężczyzną w spektrum autyzmu, Zespół Aspergera, zdiagnozowany w wieku wczesnodziecięcym, rodzina dbała o jego socjalizacje, jest osobą niezwykle towarzyską, ciekawą świata.Mamy jednak problem podczas współżycia otóż mimo , że partner wykazuję inicjatywę... Od niedawna jestem w związku z mężczyzną w spektrum autyzmu, Zespół Aspergera, zdiagnozowany w wieku wczesnodziecięcym, rodzina dbała o jego socjalizacje, jest osobą niezwykle towarzyską, ciekawą świata.Mamy jednak problem podczas współżycia otóż mimo , że partner wykazuję inicjatywę i zangażowanie, jest osobą, która zdaje się łaknąć bliskości i pieszczot natomiast podczas pełnego stosunku często zdarza się, że ma problem z utrzymaniem erekcji. Czy jest to dysfunkcja na którą możemy mieć wpływ? Oczywiście nie wywieram presji i rozumiem zaburzenia sensoryki w przypadku autyzmu natomiast obawiam czy wina nie leży po stronie nie wystarczającej atrakcyjności mnie jako partnerki, mimo, że pomimo swojego ZA partner okazuje mi czułość zainteresowanie i sam dąży do bliskości.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jerzy Więznowski
Lek. Jerzy Więznowski

Co mogą oznaczać takie problemy u 25-letniego mężczyzny?

Dzień dobry chciałbym się zapytać co mogą oznaczać moje objawy także zapytać o radę jak przejść przez ten okres ,od najmłodszych lat szkolnych zmagam się z problemami dotyczącymi problemów z układem pokarmowym bóle brzucha wzdęcia ( podczas sytuacji stresowych itp... Dzień dobry chciałbym się zapytać co mogą oznaczać moje objawy także zapytać o radę jak przejść przez ten okres ,od najmłodszych lat szkolnych zmagam się z problemami dotyczącymi problemów z układem pokarmowym bóle brzucha wzdęcia ( podczas sytuacji stresowych itp w szkole objawiało się to sprawdzianami itp w ciągu lat doszły do tego problemy z sercem arytmia niskie bicie serca z rana, drgania nóg w sytuacji (2 razy zdarzyło się drżenie prawej ręki nagle i ustępowało samo brak wtedy sytuacji stresowej, drapanie palcami rzeczy ubrać ( brak samookaleczen) doszły do tego brak konceracji, chrocznine zmęczenie, brak podejmowania działań zza strefy komfortu, wycofanie miłosne, niska samoakceptacja, miał z Was ktoś podobne objawy ?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Czy to wszystko może świadczyć o złej diecie lub nerwicy żołądka?

Witam, generalnie od lat mam endometrioze. Przez ostatnie kilka miesięcy jednak skrzepy znikły. Pojawia się mniej obfity okres, poprzedzony brązowymi plamieniami. Żyje też od ponad roku w ciągłym stresie i od kilku miesięcy zauważyłam spadek energii, większą senność. W... Witam, generalnie od lat mam endometrioze. Przez ostatnie kilka miesięcy jednak skrzepy znikły. Pojawia się mniej obfity okres, poprzedzony brązowymi plamieniami. Żyje też od ponad roku w ciągłym stresie i od kilku miesięcy zauważyłam spadek energii, większą senność. W okolicach żołądka czuje jakby ucisk, w okolicach pępka pojawił się odstający brzuch. A co najgorsze mam niepohamowany apetyt na cukier, potrafię dosłownie zajadać się nim łyżeczkami. Czy to wszystko może świadczyć o złej diecie, nerwicy żołądka?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Patronaty