Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 7 , 1 9 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychologia: Pytania do specjalistów

Jak zmotywować dziecko do ubierania?

Bardzo proszę o pomoc bo już nie mam siły! Moja 5-letnia córka codziennie rano wpada w histerię podczas ubierania się do przedszkola. Nie pomagają prośby, groźby, kary i nagrody. Wizyta u pedagoga od integracji sensorycznej jest dopiero za miesiąc. Jakie... Bardzo proszę o pomoc bo już nie mam siły! Moja 5-letnia córka codziennie rano wpada w histerię podczas ubierania się do przedszkola. Nie pomagają prośby, groźby, kary i nagrody. Wizyta u pedagoga od integracji sensorycznej jest dopiero za miesiąc. Jakie metody zastosować, aby dziecko się szybko i sprawnie ubrało? Oboje z mężem pracujemy od 8.00 i nie możemy się spóźnić spóźniać, a przez te codzienne awantury, niestety do tego dochodzi. Jak rozmawiać z dzieckiem, aby ubieranie nie trwało 1,5 godziny, bez awantur i płaczu? Pozdrawiam,
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Oliwia Mazurowska
Mgr Oliwia Mazurowska

Co robić z poczuciem bezradności i bezsensu?

Witam. Mam 35 lat (wykształcenie wyższe podyplomowe), od ponad 5 lat systematycznie ograniczam kontakty ludzkie. Bardzo szybko mnie irytują swoją głupotą i brakiem jakiejkolwiek inicjatywy aby rozwiązać problem jaki mają (zwłaszcza w dobie internetu gdzie w ciągu kilku sekund można... Witam. Mam 35 lat (wykształcenie wyższe podyplomowe), od ponad 5 lat systematycznie ograniczam kontakty ludzkie. Bardzo szybko mnie irytują swoją głupotą i brakiem jakiejkolwiek inicjatywy aby rozwiązać problem jaki mają (zwłaszcza w dobie internetu gdzie w ciągu kilku sekund można znaleźć odpowiedz na wiele problemów). Jestem osobą bardzo miłą i zawsze wszystkim pomagam jak tylko mogę. Mimo, że kompletnie mi się nie chce. Można uznać, że mam dwie maski. Jedna, która pokazuje miłego i zawsze pomocnego człowieka, a druga to samotny facet, który stracił wszelkie chęci do życia. Wszystko mnie nudzi, nawet jak znajdzie się jakaś ochota na jakąś rozrywkę to zanim jeszcze coś zrobię już mi się wszystkiego odechciewa. Nawet jak już uda mi się zmusić do czegoś, np. próba obejrzenia filmu, przeczytania książki, zagrania w grę to po maksymalnie kilku minutach mam dość i zaczyna mnie wszystko irytować. Często mam myśli samobójcze, jednak myśl, że tylko słabi się poddają nie pozwala mi zrobić nic głupiego. Z drugiej strony mam psa, który musiałby zostać uśpiony gdyby mnie zabrakło na tym świecie więc to również powstrzymuje mnie przed zrobieniem czegoś głupiego. No i wiadomo mama, nie chciałbym aby musiała przechodzić przez coś takiego jak samobójstwo własnego syna. Od ponad 5 lat nie utrzymuję żadnych kontaktów ze swoimi znajomymi, ale to głownie ze względu na to, że powiedziałem coś w tajemnicy najbliższym znajomym, a po tygodniu wszyscy wszystko już wiedzieli. Nie mam i nigdy nie miałem przyjaciół ponieważ nie wierzę w takie słowo i nigdy ono nie padło z moich ust, nawet jeżeli ktoś inny uważał mnie za przyjaciela. Obecnie mam tylko dwójkę znajomych, z którymi rozmawiam nie częściej niż raz w tygodniu, ale często mogę nie rozmawiać z nikim przez kilka tygodni. Jak ktoś do mnie dzwoni to zawsze mam jakąś wymówkę aby nie odebrać. Później problem tylko narasta bo ciężko jest mi nawet oddzwonić aby spytać w jakiej sprawie ktoś do mnie dzwonił więc ludzie czują się przeze mnie olewani. Nigdy nie byłem w związku, chyba że liczyć jedno miesięczny związek na początku studiów. Jednak szybko to zakończyłem bo dziewczyna, z którą byłem chciała być ze mną 24/7 co mnie w tamtym momencie bardzo irytowało bo nie miałem czasu dla siebie. Obecnie każda próba wyjścia do ludzi jeżeli nawet się powiedzie to jest dla mnie bezsensowna ponieważ w trakcie takiego wyjścia cały czas mam myśli, że nie potrzebnie w ogóle wyszedłem, że nie ma to żadnego sensu ani celu. Po powrocie do domu zderzam się ze swoją rzeczywistością i marnością więc każda kolejna próba wyjścia z domu jest coraz trudniejsza. Co ze mną jest nie tak?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak powinno wyglądać takie pierwsze spotkanie?

Dzień dobry, minęło kilka miesięcy od zakończenia mojego ostatniego związku, który trwał kilka lat. Z racji trybu życia, pracy oraz braku samooceny poznaję kobiety jedynie przez portale randkowe, jednak z przerażającym niepowodzeniem. Zacząłem dopytywać o powody, kilkukrotnie otrzymałem odpowiedź, że... Dzień dobry, minęło kilka miesięcy od zakończenia mojego ostatniego związku, który trwał kilka lat. Z racji trybu życia, pracy oraz braku samooceny poznaję kobiety jedynie przez portale randkowe, jednak z przerażającym niepowodzeniem. Zacząłem dopytywać o powody, kilkukrotnie otrzymałem odpowiedź, że brakuje chemii, pozostałe wydają się być mało wiarygodne. Co do wyglądu, czuję się gdzieś po środku (autentyczne zdjęcia generują spotkania), nie mam jakichś kompleksów z powodu wyglądu, jednak większość "randek" kończy się właśnie na tej pierwszej. Staram się być uśmiechnięty, nawiązuję do informacji otrzymanych przez kobiety, do zainteresowań, jestem uprzejmy, zapraszam w różne miejsca, ale to chyba za mało. Nie wiem kiedy wypada robić komplementy ani jak odbierać reakcje na nie. Konsultacje z psychologiem pokierowały mnie w odpowiednim kierunku, jednak czuję, że to za mało. Będę niezwykle wdzięczny za porady (jak powinna wyglądać pierwsza randka z perspektywy kobiety, jak działać na kolejnych, aby nie zostać "olanym" ani traktowanym jak kolega, przyjaciel, ktoś do zabijania czasu). Z góry dziękuję i pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Dlaczego mam takie zaburzenia sensoryczne i emocjonalne?

Mam 22 lata i nie wiem co ze mną nie tak. Nie lubię dotyku innych osób (nawet bliskich), szybko dezorientuje się w tłumie zwłaszcza gdy jest głośno, czasem reaguje nadmiernie na hałas a czasem w ogóle, nie czuje swoich emocji... Mam 22 lata i nie wiem co ze mną nie tak. Nie lubię dotyku innych osób (nawet bliskich), szybko dezorientuje się w tłumie zwłaszcza gdy jest głośno, czasem reaguje nadmiernie na hałas a czasem w ogóle, nie czuje swoich emocji ani nie mam empatii, kompletnie nie rozumiem żartów i sarkazmu. Ciężko mi się z tym funkcjonuje i już sama nie wiem od czego to jest
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Dotyczy: Psychologia Emocje

Jak radzić sobie z takimi zaburzeniami nastroju?

Mam 19 lat. Byłam z chłopakiem 2 lata. Po czym rozstaliśmy się w niezgodzie, na początku przeżywałam ale nie trwało to długo może z tydzień, po czym stwierdziłam że życie jest tylko jedno i zaczęłam chodzić na imprezy i się... Mam 19 lat. Byłam z chłopakiem 2 lata. Po czym rozstaliśmy się w niezgodzie, na początku przeżywałam ale nie trwało to długo może z tydzień, po czym stwierdziłam że życie jest tylko jedno i zaczęłam chodzić na imprezy i się bawić. Po niedługim okresie od rozstania poznalam chlopaka który mieszka za granicą. Po 3 tygodniach znajomości wyjechałam za granicę. Jak na początku było dobrze to teraz potrafie nie spać do 5 i wstawać o 18. Nic mi sie nie chcę. Pracuje w tygodniu po 2 godziny dziennie wracam i cały czas śpię. Mojego nowego chlopaka to wkurza. Ja się czuje winna czesto płaczę ze nie jestem energiczna że czuję się jakbym robiła cos złego że śpię. Ale przecież jakbym nie spała to i tak nie robiłabym nic co by wniosło do mojego życia cos ciekawego. Mam wrażenie że spiąć szybciej przetrwam kolejny dzień. Czuję się odrzucona ale wiem że ciężko się żyje z kims kto by cały czas spał. Jak mieszkałam w polsce nie miałam takiego problemu. Teraz nawet nic mnie nie cieszy. Szukamy mieszkania moj chlop się cieszy , planuje a ja nawet nie potrafię się z tego cieszyć. Mam wrażenie że jak tak dalej pójdzie to wszystko stracę i znowu będę zaczynać od nowa ale mi się już nie chce zaczynać od nowa.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Oliwia Mazurowska
Mgr Oliwia Mazurowska

Jak zmienić terapeutę?

Witam. Uczęszczam do terapeutki od 2 lat z której jestem bardzo nie zadowolona również nie jestem w stanie jej zaufać. Gdy na sesji się zapyta jak się czuje i powiem prawdę to dostaje za to bure, są wyzwiska od leni,... Witam. Uczęszczam do terapeutki od 2 lat z której jestem bardzo nie zadowolona również nie jestem w stanie jej zaufać. Gdy na sesji się zapyta jak się czuje i powiem prawdę to dostaje za to bure, są wyzwiska od leni, że nic nie robię aby to zmienić aby było lepiej. A jeśli powiem to co pani terapeutka usłyszy to co chce usłyszeć to sesja wygląda całkowicie inaczej. Jak w takiej sytuacji mogę porozmawiać z terapeutka o rezygnacji z terapii
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Balcerzak
Mgr Katarzyna Balcerzak
Dotyczy: Psychologia Emocje

W jaki sposób mogę poprawić relacje z bliskimi?

Nie umiem rozmawiać z bliskimi. Mam problem z opowiadaniem o sobie i o tym co się u mnie dzieje. Mam zainteresowania, ale nie czuję potrzeby, żeby uzewnętrzniać swoje uczucia, przez co bardzo dużo dzieje się w mojej głowie, ale mało... Nie umiem rozmawiać z bliskimi. Mam problem z opowiadaniem o sobie i o tym co się u mnie dzieje. Mam zainteresowania, ale nie czuję potrzeby, żeby uzewnętrzniać swoje uczucia, przez co bardzo dużo dzieje się w mojej głowie, ale mało z tego wychodzi na światło dzienne. Nie umiem rozmawiać z mamą i to mi bardzo przeszkadza, przez to, że zawsze jak jej coś mówiłam to ona podawała te informacje dalej, np. dziadkom. Przez to mam wrażenie, że traktuje mnie jak temat do rozmowy, mówi o mnie beze mnie, chociaż wie, że nigdy mi się to nie podobało. Już rozmawiałyśmy na ten temat i obiecała, że nie będzie tak robić, ale teraz znowu to zrobiła, przez co moje zaufanie do niej znowu zostało nadszarpnięte. Nie wiem co mogę jej powiedzieć, a czego nie, w rezultacie boję się jej mówić cokolwiek. Mam wrażenie, że nie rozmawiamy praktycznie wcale, w każdym razie ja wielu rzeczy jej nie mówię, nie wie co się u mnie dzieje, przez co wydaje mi się, że nic o mnie nie wie. Z dziadkami mam ten sam problem, kiedy do nas przychodzą oni rozmawiają, a ja siedzę cicho i to mi bardzo przeszkadza. Nasza relacja jest żadna i nie wiem jak to zmienić. Mam świadomość, że młodsi nie będą i skończy się to tak, że nie będziemy ze sobą nigdy rozmawiali na żadne istotne tematy i też nie będą wiedzieli niczego, co się u mnie dzieje, a nie chcę, żeby tak było. W grupie znajomych też to oni częściej się odzywają, ja nie umiem prowadzić tak rozbudowanej wypowiedzi, bardzo nie lubię opowiadać o sobie, zazwyczaj jestem słuchaczem. Wydaje mi się, że w gronie osób nowo poznanych jest to problemem, ponieważ osoby wygadane, umiejące z łatwością prowadzić "rozmowę o niczym" są postrzegane jako bardziej towarzyskie, chcące nawiązać nowe kontakty. Ja tak nie umiem i nie wiem jak to zmienić. Chciałabym mieć dobre kontakty z bliskimi, ale nie wiem jak poprawić tą sytuację. Kiedy mam coś opowiedzieć mamie odczuwam blokadę, nie wiem jak to naprawić, a nie chcę, żeby nasza relacja była tylko powierzchowna. Nie czuję się dobrze z tym, jak to teraz wygląda. Mam też skłonności do pesymistycznego myślenia - kiedy już coś mnie zmartwi to wszystkie myśli idą w tym kierunku i sama siebie ciągnę w otchłań rozpaczy. Przez jakiś czas chodziłam do psychologa, ale nie czułam, że mi pomaga i na razie nie czuję też chęci, żeby wracać na terapię. Jest coś, co mogłabym zrobić, żeby poprawić moją obecną sytuację?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Oliwia Mazurowska
Mgr Oliwia Mazurowska

Jak radzić sobie z lękiem mając 20 lat?

Dzień dobry , mierze się z problemem myśli z lękiem . Jestem po pierwszej wizycie u psychologa 2 tyg temu , i wszystko było dobrze . Wcześniej miałem myśli o łykaniu śliny ( przeszły po 4 dniach ) i lęk... Dzień dobry , mierze się z problemem myśli z lękiem . Jestem po pierwszej wizycie u psychologa 2 tyg temu , i wszystko było dobrze . Wcześniej miałem myśli o łykaniu śliny ( przeszły po 4 dniach ) i lęk przy jeździe samochodem na drogach ruchliwych . Niestety od piątku pojawiły się myśli które mnie cały czas trzymają że coś się dzieje psychicznie że może to odrealnienie . Jak trwa przy nich lęk to mam myśli że co jeśli to nie przejdzie , ten lęk . Chwyciły mnie myśli że zaraz usłyszę głosy , wręcz przekonanie . Że nie będę mógł odrzucić tej myśli . Dzwoniłem do pani psycholog powiedziała że wszystko jest dobrze , przyspieszymy wizytę i nauczymy się schematów rozbrajania tych myśli , tylko boję się że co jeśli przez moje nakręcanie się to się nie uda . Proszę o poradę co robić , bo boje się że naprawdę przez wyobraźnię zacznę słyszeć głosy albo że nie jestem w stanie odrzucić tych myśli .
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Dotyczy: Psychologia Emocje

Na co może wskazywać zachowanie mojej córki?

Dzień dobry. Moja córka, 26 lat po skończeniu studiów zaczęła pracę, w której wytrwała 4 miesiące. Czuła się tam źle, nie umiała pracować w zespole, ani wykazać się inicjatywą. Zrobiła się smutna (taki zastygnięty smutek na twarzy, jak maska),... Dzień dobry. Moja córka, 26 lat po skończeniu studiów zaczęła pracę, w której wytrwała 4 miesiące. Czuła się tam źle, nie umiała pracować w zespole, ani wykazać się inicjatywą. Zrobiła się smutna (taki zastygnięty smutek na twarzy, jak maska), długo odpowiadała na pytanie (po kilkunastu sekundach ciszy), miała powolne ruchy. Twierdziła, że nie może płakać. Nie mogła spać w nocy. Nie złościła się. Obwiniała raczej siebie, wyolbrzymiała problemy. Poszła do psychiatry, dostała jakieś leki. Nie miała omamów, nie słyszała głosów. Chciała nadal spotykać się z ludźmi, ale dziwnie się wśród nich zachowywała: była taka zalękniona, niezdecydowana. Nie umiała swobodnie rozmawiać. Schudła. Psychiatra po dwóch wizytach w odstępie miesiąca zdiagnozował jej psychozę :( Boję się. Panicznie się boję. Dużo z nią rozmawiam, ona najpierw obwiniała o wszystko siebie, teraz zaczęła obwiniać mnie i swojego ojca. Twierdzi, że nie jest chora, że to nerwica (nie przyjmuje diagnozy lekarza) natręctw. Ciągle mnie pyta, czy będzie dobrze, płacze. Załatwia swoje sprawy, ale usztywnia się wśród ludzi, demonstruje ogromny brak pewności siebie. Martwi się, czy znajdzie sobie kogoś, chciałaby w przyszłości założyć rodzinę. Czy jest jakiś cień szansy, że lekarz pomylił się w diagnozie...? Że to jest jakaś depresja, nerwica (córka jest perfekcjonistką), a nie schizofrenia...(bo psychoza z tym mi się kojarzy)? Jeszcze jedno- córka przerwała leczenie tarczycy- miała podejrzenie Hashimoto, przestała brać tabletki od. 2 lat temu. Czy to mogło mieć wpływ na jej zachowanie i samopoczucie? Boże, jestem przerażona....
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Czy powinno martwić mnie zachowanie 3-letniej córki?

Witam mam problem z moją 3 letnia córeczka. Nie przejawia chęci nauki nocnika, nie jest zainteresowana nauką mowy.. powie co prawda odrębne słówka jednakże kiedy zapyta się ją np czym chciałaby się pobawić wpada w tzw histerię-rzuca przedmiotami wokół niej.... Witam mam problem z moją 3 letnia córeczka. Nie przejawia chęci nauki nocnika, nie jest zainteresowana nauką mowy.. powie co prawda odrębne słówka jednakże kiedy zapyta się ją np czym chciałaby się pobawić wpada w tzw histerię-rzuca przedmiotami wokół niej. Potrafi także nagle położyć się na ziemi i płakać. Bardzo mnie martwi jej zachowanie(które także zdarza się w miejscach publicznych takich jak sklep odrazu płacze, denerwuje się.) Myślałam o wizycie u lekarza jednakże sama nie wiem do jakiego specjalisty udać się w takiej sytuacji. I czy to rzeczywiście wymaga wizyty czy to po prostu przejściowe u dzieci w jej wieku. Proszę o odpowiedź, dziękuję
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Balcerzak
Mgr Katarzyna Balcerzak

Czy taki związek ma szansę na rozwój?

Ostatnio nie dogaduję się z dziewczyną, zastanawiam się czy przesadzam. Wszystko się zaczeło od tego gdy w czerwcu pisała z kochankiem z którym zdradziła swojego męża o tym że zastanawia sie czy sie ze mną rozstac że dzieci sie przywiązaly... Ostatnio nie dogaduję się z dziewczyną, zastanawiam się czy przesadzam. Wszystko się zaczeło od tego gdy w czerwcu pisała z kochankiem z którym zdradziła swojego męża o tym że zastanawia sie czy sie ze mną rozstac że dzieci sie przywiązaly i to ją trzyma, śmiała się z życia seksualnego ze mną, wyszło to najaw. Po 2 miesiącach dowiedziałem się że wysyła za pieniądze swoje zdjęcia o treści erotycznej uzasadniła to w sposób że brakowało jej pieniędzy. Od tego czasu nie dogadujemy się, nie ma kłótni gdzie się obrażamy nawzajem, sam często ukrywam swój smutek i mówię że wszystko okey bo i tak to nic już zapewne nie wniesie. Nie zmienia to faktu że od tej sytułacji panicznie sie boję że ją strace. Zdaża jej się chodzić na imprezy do klóbów gdzie pije duże ilości alkoholu wtedy nie mogę spać. Powiedziałem i tak już z nastawieniem że nic z tego nie wyniknie że po nocach wtedy nie śpię i że mam obawy, nic z tego nie wynikło. W poprzednich związkach nie mialem problemu z zazdrością która mnie wyniszcza. Mam poczucie że jestem nie zrozumiały w tym temacie gdyż jak był to świerzy temat właściwie przerabiany na gorąco, bo nadal jest świerzy (około miesiąca temu) za każdym razem mówiła że inaczej to poprostu widzimy, ja czuję się zdradzony w tych dwóch wymienionych sytulacjach a jej jest to obojętne. Staram się ile mogę być dla niej dobry, choć czasem pojawiają mi się myśli by to wszystko skończyć, nie chcę żeby ona żyła w strachu bo chcę widzieć że jej zależy nie z lęku. Zastanawiam sie czy przesadzam, kompletnie nie wiem co zrobić.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jaki zespół chorobowy mogę faktycznie mieć?

Ludzie zazwyczaj przychodzą do psychologa z jednym, konkretnym problem, ja zauważam u siebie tyle zachowań,które z pewnością nie są normalne,że nie wiem już czy choruję na kilka schorzeń,czy to wszystko to objawy jakiejś jednej,konkretnej rzeczy. Pierwsze - natrętne myśli i... Ludzie zazwyczaj przychodzą do psychologa z jednym, konkretnym problem, ja zauważam u siebie tyle zachowań,które z pewnością nie są normalne,że nie wiem już czy choruję na kilka schorzeń,czy to wszystko to objawy jakiejś jednej,konkretnej rzeczy. Pierwsze - natrętne myśli i gonitwa myśli. Ja ciągle myślę,mózg mi eksploduje. Co by było gdyby, zakładam najczarniejsze scenariusze,nie mogę przestać myśleć o przyszłości,oczywiście tej w najczarniejszych barwach. Ciągle się boję o coś,zarzucam sobie,że w tym wieku powinnam już (np.miec dom,dziecko)..a co by było gdyby ktoś z rodziny jutro umarł,a co jeśli mąż mnie zostawi itp.Dochodzi do tego,że mąż,rodzic czy ktokolwiek gdzieś wychodzi a ja myślę,czy żyje,czy się nie powiesił (?).Drugie - natręctwa. Sprawdzam 20 razy nastawiony budzik,zamknięty dom,piloty muszą leżeć równo. Trzecie - Izolowanie się. Uwielbiam być sama,wydaje mi się,że różnie się od ludzi wokół. Nie lubię nawiązywać znajomości,ludzie mnie denerwują. Czwarte - Obcinam skórę na palcach obcinaczem, tą martwą część,bez krwi ,to mi daje jakąś satysfakcję. Piąte - gniew,szybko wybucham, kłócę się o drobiazgi. W kłótni kompletnie się nie hamuję (jestem wręcz agresywna) Szóste - Napady smutku bez powodu,uczucie bezsilności. Co mi jest ?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy moje objawy mogą mieć związek z zaburzeniami lękowymi?

Dzień dobry, Bardzo proszę o odpowiedź. Wszystko zaczęło się jakoś 2.5 roku temu. Ciągle myślałam o chorobach, ciągle robilam badania. W miesiącu potrafiłam zrobić 3 razy morfologia robilam usg wezlow chlonny 2 razy w przeciągu może 1.5 miesiąca u dwóch... Dzień dobry, Bardzo proszę o odpowiedź. Wszystko zaczęło się jakoś 2.5 roku temu. Ciągle myślałam o chorobach, ciągle robilam badania. W miesiącu potrafiłam zrobić 3 razy morfologia robilam usg wezlow chlonny 2 razy w przeciągu może 1.5 miesiąca u dwóch innych lekarzy bo jednemu do końca nie wierzyłam. Robilam gastroskopie, usg brzucha. Każdy dzień że świadomością że coś mi jest zaczynałam. Gastroskopia wykazała Stan zapalny, ciągle nerwy, stres. Nie mogłam jesc ani spać. Zdecydowałam się na psychoterapię ale zrezygnowałam po paru spotkaniach ponieważ nie potrafiłam się że wszystkim otworzyc obcej osobie. Ostatnio zobaczyłam u dziecka siniak, to oczywiście znowu nerwy że jemu coś jest. Czy to może być nerwica ? Hipochondria ? Zaburzenia lekowe? Dwa lata temu zaczal się u mnie swiad odbytu z nadżerkami. Sucha skora, sączenie się. Dopiero po roku odważyłam się pójść do proktologa który bez badań stwierdził że to grzybica, mialam Dwa razy badanie per rectum. Masc pomogła ale na chwilę. Zdecydowałam się pójść do dermatologa, lekarz stwierdził luszczyce, zmiany odbytu I pepka. Robilam 2 tyg temu morfologia, czekając do południa na wyniki nie mogłam jesc, nerwy, odruchy wymiotne. Wyniki w normie, morfologia, crp, żelazo. Mam codziennie rano papkowaty stolec, jeden dziennie ale papkowaty. Nie pamiętam od kiedy. Czasem mam tak ze po obiedzie odrazu sie napije to zabulgocze w brzuchu I odrazu muszę się wyproznic ale to czasami. Przyjmuje tabletki antykoncepcyjne. Czy to może być powód luźnych stolcow ? Czy to jakaś nerwica ? Czy dalej się badać?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Jak poradzić sobie z tymi trudnościami życiowymi?

Witam, mam 29 lat i odwrócili się ode mnie bliscy. Jestem bezrobotny i szukam pracy, ale bezowocnie. Zawsze szukałem pracy w zawodzie ale nigdy nie wdrożyłem się bo to była ciężka praca. Robiłem różne rzeczy, ale raczej krótkotrwale. Teraz właściwie... Witam, mam 29 lat i odwrócili się ode mnie bliscy. Jestem bezrobotny i szukam pracy, ale bezowocnie. Zawsze szukałem pracy w zawodzie ale nigdy nie wdrożyłem się bo to była ciężka praca. Robiłem różne rzeczy, ale raczej krótkotrwale. Teraz właściwie sam siedzę, bo nikt się do mnie nie odzywa. Prowadzę wegetację, bo nie czuję już wsparcia i niespecjalnie mam na cokolwiek ochotę. Jak się z tego oderwać i poczuć, że żyję?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Dotyczy: Psychologia Emocje

Jak mam poradzić sobie z takimi problemami?

Witam potrzebuję pomocy, gdyż posiadam niską pewność siebie. Ostatnio wszystko mnie denerwuje, jestem wrażliwa, ciągle chce mi się płakać, wiecznie analizuję to co było, co mogłam zrobić lepiej, jak również czego nie zrobić, co nie powiedzieć. Dodatkowo ciągle myślę o... Witam potrzebuję pomocy, gdyż posiadam niską pewność siebie. Ostatnio wszystko mnie denerwuje, jestem wrażliwa, ciągle chce mi się płakać, wiecznie analizuję to co było, co mogłam zrobić lepiej, jak również czego nie zrobić, co nie powiedzieć. Dodatkowo ciągle myślę o przyszłości której się boję i to w takim stopniu, że jak tylko o niej pomyślę nadchodzą od razu ataki paniki. Boli mnie ręka, zauważyłam zależność między bólem a stresem. Jak on znika nie czuję bólu. Do tego dochodzą problemy ze snem, budzę się dużo wcześniej, jestem zmęczona, wystarczy że o czymś pomyślę już mam oczy pełne łez. Byłam na badaniach krwi i okresowych, okazało się że mam zbyt wysokie ciśnienie, tętno utrzymuje się to dłuższy czas, jak również posiadam podwyższone OB i odczuwam skurcze w klatce piersiowej. Chciałabym normalnie funkcjonować, nie myśleć tylko o tym co będzie i więcej myśleć o sobie, a nie tylko o innych, co pomyślą, co zrobią co powiedzieli. Trochę jakbym chciała kontrolować wszystko i wszystkich. Z jednej strony wiem, że tak nie powinno być, a z drugiej jest to silniejsze ode mnie. Zdecydowanie wyniszcza mi to organizm, jest to męczące i odbiera całą radość życia. Zaznaczę, że nie mam męża/chłopaka, mieszkam w wynajmowanym mieszkaniu, pracuję na etacie w biurze przy pracy biurowej. Mimo to ciągle myślę, co z rodzicami co z domem rodzinnym, czy rodzina będzie zdrowa, a ja sama i swoje szczęście mam wrażenie, że odsuwam w dal.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Czy schiozfrenia paronoidalna i lęk uogólniony mogą występować jednocześnie?

dzień dibry . Czy możńa chorować jednocześnie na dwie choroby schiozfrenię paronoidalną i lęk uogólniony? Czy wtedy są dwie diagnzoyz?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pogodzić się z koniecznością pracy?

Jak pogodzić się z koniecznością pracy? Mam prawie 29 lat a nie udało mi się przez to przebrnąć. Póki co pracowałem doraźnie- kiedy chciałem. Mam ciężki zawód i nie da się, żeby było łatwiej. Cały czas jestem na początku i... Jak pogodzić się z koniecznością pracy? Mam prawie 29 lat a nie udało mi się przez to przebrnąć. Póki co pracowałem doraźnie- kiedy chciałem. Mam ciężki zawód i nie da się, żeby było łatwiej. Cały czas jestem na początku i chciałbym szukać jakiejś alternatywy, ale sprawdziłem wiele zawodów i nie dają mi do końca poczucia bycia sobą. Co robić :(
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Oliwia Mazurowska
Mgr Oliwia Mazurowska
Dotyczy: Stres Psychologia

Jak podjąć decyzję o trudnym rozstaniu?

Dzień dobry, mam problem z zebraniem się do kupy i podjęciem definitywnych działań w celu rozstania się z partnerem. Związek od razu był niedopasowany, partner jest osobą bardzo skąpą, do tego przejawia objawy patologicznego zbieractwa. Ma przy tym znaczny majątek... Dzień dobry, mam problem z zebraniem się do kupy i podjęciem definitywnych działań w celu rozstania się z partnerem. Związek od razu był niedopasowany, partner jest osobą bardzo skąpą, do tego przejawia objawy patologicznego zbieractwa. Ma przy tym znaczny majątek (dom na ogromnej działce, dwa mieszkania w dużym mieście, gotówka w banku). Te nieruchomości popadają w ruinę, bo partner (a wcześniej również jego matka, która zmarła kilka tygodni temu) nie zgadza się na uszczknięcie czegokolwiek z oszczędności w celu dokonania koniecznych remontów. Nie zgadza się również na wynajęcie lub sprzedaż którejkolwiek nieruchomości w celu pozyskania gotówki na doprowadzenie do ładu pozostałych. Przez ponad 10 lat partner w żaden sposób nie zabezpieczył mnie finansowo i temat pieniędzy jest tematem tabu: przerywa mi, nie daje mówić, obraża się, zarzuca, że mam go za najgorszego, który mnie zostawi bez pieniędzy. Bez wątpienia nie mam swobodnego dostępu do jego środków i to jest fakt. Na wypadek jego śmierci nic po nim nie dziedziczę. Zostanę bez niczego, bo nie jestem jego żoną. Od pewnego czasu nosiłam się z zamiarem wyprowadzki - mam kawalerkę w mniejszym mieście. Do partnera przeprowadziłam się w nadziei, że w większym mieście znajdę pracę na miarę mojego wykształcenia, za dobre pieniądze. Owszem, znalazłam, ale była to praca czasowa, w projektach unijnych, gdzie często stosowano wobec pracowników mobbing i naciski na odbiór i akceptowanie produktów nie spełniających żadnych standardów. Za dwie ostatnie tego typu prace podziękowałam, bo miałam wrażenie, że funkcjonuję na krawędzi prawa. Teraz osiągam nieduży dochód z własnej działalności. Dużo skromniejszy niż bym chciała. Niemal rok temu partner dostał udaru i zostałam postawiona przez życie w patowej sytuacji: trzeba się było zająć jego niedołężną matką (zorganizowałam pomoc z opieki społecznej, wzięłam na siebie wszelkie zadania menadżerskie, rachunki, problemy, itd.). Partner nie miał motywacji, żeby zacząć wstawać po udarze, mimo, że kilka razy w tygodniu przyjeżdżałam do szpitala, oferowałam swoją pomoc. Zawsze było nie, bo kręci mu się w głowie, ma słabe nogi, jedną dziwnie stawia, nie do końca ją czuje i nie będzie próbował chodzić. Skutek taki, że wylądował w hospicjum, gdzie do dzisiaj leży w pampersie i nie wstaje. Odmówił zapłacenia za rehabilitacje w prywatnym ośrodku, choć ma stosowną gotówkę na koncie, odziedziczył kilkadziesiąt tysięcy po matce, dostał znaczną rentę inwalidzką i spore wyrównanie od chwili w której skończyło mu się świadczenie chorobowe. Jest "nie, bo nie". Argumenty są takie, że braknie mu na życie. Same nieruchomości są łącznie warte kilka milionów, więc nie wiem jak ma braknąć. Ja jego matką zajmowałam się nieodpłatnie, przez cały czas mam również na głowie wszystkie jego problemy, być dostępna na telefon, jeździć i odwiedzać go w hospicjum, wszystko za niego załatwiać, bo on "nie może". Nawet nie mam od niego upoważnień, więc też nic nie załatwię. A wszystko za możliwość pomieszkiwania w jednym z zagraconych mieszkań i wyżywienie. O niczym więcej nie ma mowy. Natomiast stała się również u mnie mała "tragedia" losowa. Właśnie niemalże rozleciał mi się z hukiem stary piec dwufunkcyjny w mojej kawalerce. Trzeba kupić i zainstalować nowy. Koszt spory, maksymalnie osiem tysięcy złotych za wszystko, łącznie z montażem, bo wybrałam wariant bezpieczniejszy, z zamkniętą komorą spalania (nie mam ochoty zatruć się czadem, a łazienkę mam mało). Poinformowałam partnera, że czeka mnie taki wydatek. Nie wykazał chęci wsparcia mnie, nie poczuł się zobowiązany za dotychczasową pomoc, przemilczał temat. Nie zamierzam nalegać i żebrać. Mam trochę oszczędności i jakoś to wezmę na klatę. W końcu to tylko pieniądze i dobrze, że mnie się nic nie stało, bo para wodna rozsadziła piec w mojej obecności. Natomiast ja już widzę, że ten człowiek nie pomoże mi w żadnej życiowej sytuacji i czuję się bardzo rozczarowana tym związkiem, w jakiś sposób oszukana, pozostawiona sama sobie ze wszystkimi problemami, emocjonalnie porzucona (gdy opiekowałam się jego matką nikt z ich krewnych w jedne czy drugie święta nie zadzwonił do mnie, nie podziękował, nie zaprosił na kawę). Natomiast mam poczucie jakiegoś dziwnego przemęczenia, letargu, bezradności, bezsensu, niemocy, że nie mogę jakoś się zebrać, zamówić transportu dla siebie, zwierzaków i co większych gabarytowo rzeczy. Mniejsze już przesłałam do siebie paczkomatem. Nie wiem też jak rozmawiać z partnerem (choć "partner" to chyba za wielkie słowo). Raz, że o wszystko się wzburza emocjonalnie i obraża na mnie, to nie ma totalnie warunków w tym hospicjum na rozmowę w cztery oczy. Są na tej samej sali inni chorzy oraz odwiedzające ich rodziny. Natomiast ja nie widzę możliwości "ratowania" takiego pseudozwiązku i nie wiem, co miałby wnieść w moje życie. Partner prawdopodobnie spędzi w tym hospicjum resztę swojego życia, bo z powodu postępujących zaników mięśni jego stan się tylko pogarsza. I może tak przewegetować nawet dwadzieścia lat czy więcej, biorąc pod uwagę przeciętną długość życia. Finansowo jesteśmy dwoma odrębnymi światami, dzieci żadnych nie mamy, rozmawiać się o niczym nie da, bo większość spraw istotnych to tematy tabu. Reguły gry w tym związku polegają na tym, że żadnych reguł gry nie ma i ani się o nie doprosić. Wydrenowało mnie to wszystko do takiego stopnia, że uleciała ze mnie cała moja energia i stanowczość. Mam problem z odzyskaniem jakiegoś ważnego kawałka siebie i tylko czasem, gdy czuję narastający gniew, czuję, że jeszcze coś się tam we mnie tli z mojej siły, ale nie daję rady tego mocniej rozpalić.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co zrobić po zdradzie partnera?

Witam .. Jestem z moim chłopakiem od 4 lat mieszkamy razem jak to w związku bywa raz jest lepiej raz gorzej.. Wczoraj wieczorem odkryłam że mnie zdradził fakt to było w zeszłym roku. Ale czy nadal trobi? Nie wiem :..Obecnie... Witam .. Jestem z moim chłopakiem od 4 lat mieszkamy razem jak to w związku bywa raz jest lepiej raz gorzej.. Wczoraj wieczorem odkryłam że mnie zdradził fakt to było w zeszłym roku. Ale czy nadal trobi? Nie wiem :..Obecnie mamy 4 miesieczne dziecko i nie wiem czy mówić mu o tym ,że wiem, chociaż bardzo chce to wyjaśnić ale boję się . Proszę o pomoc co mam zrobić..
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Balcerzak
Mgr Katarzyna Balcerzak

Czy powinnam przekonywać partnera do powrotu?

Czy powinnam przekonywać partnera do powrotu do związku? Byliśmy razem prawie 7 lat i to nasze nie pierwsze rozstanie. Ogólnie partner miał częste problemy z utrzymaniem pracy, ze stabilnością finansową. Ostatnio przez dwa miesiące utrzymywał że chodzi do pracy ale... Czy powinnam przekonywać partnera do powrotu do związku? Byliśmy razem prawie 7 lat i to nasze nie pierwsze rozstanie. Ogólnie partner miał częste problemy z utrzymaniem pracy, ze stabilnością finansową. Ostatnio przez dwa miesiące utrzymywał że chodzi do pracy ale wypłat nie otrzymał, cały czas wytykalam mu że udaje że pracuje, pokazywalam mu że mu nie wierzę, więc wkońcu pokłóciłam się z nim mocno i w nerwach powiedziałam mu że mam dosyć że ma 2 tygodnie na wyprowadzkę bo nie mogę mieszkać z kimś kto mnie oszukuje i wykorzystuje. Potem znow się z nim pokłóciłam, ale tym razem już o wszystko, o finanse, o to że czuje się przez niego niekochana, niedoceniana, że jest obojętny że mówiąc mu o wyprowadzce on tak poprostu na to przystanął... A on odpowiedział mi: Mam dość dezycja podjęta wyprowadzam się maksymalnie za 2 tygodnie. Że ma dosyc ciaglego "trucia" z mojej strony, że jest zmęczony psychicznie. Potem gdy emocje mi opadły to tłumaczyłam mu że wcale ja nie chce żeby się wyprowadzał że mi poprostu też było ciężko i powiedzialam to z emocji. I że w sumie ma rację że za mocno mu "trułam", marudzilam i że faktycznie mógł czuć się zmęczony psychicznie. Zapewniłam mu również ze nie będę mu już "truć" że dla mnie samej tez to będzie dobre dla psychiki. I żeby został. Lecz on mi powiedział że on musi odpocząć, że przez lata bylo "trucie" z mojej strony o pieniądze i opłaty, że już nie pierwszy raz słyszał że ma się wyprowadzić, że mu przykro gdy to słyszy, a gdy się wyprowadzi przynajmniej będzie sam martwił się o swoje pieniądze i opłaty, nikt go o to nie będzie męczył, i że ogolnie nie chce tu mieszkac bo w tym mieszkaniu psychicznie źle się czuje ja na to że przecierz mówiłam ci że możemy się wyprowadzić gdy znajdziesz jakis tani najem lecz odparł że chce sam się wyprowadzić, powiedział mi że nie udawal że pracuje że to pracodawcy go oszukali jak nie mam do niego zaufania to nie ma to sensu, odparł próbowaliśmy i nie wyszło więc nie zmieni zdania o wyprowadzce. Pare dni temu gdy nie było mnie w domu wyprowdzil się wsuwając mi klucze pod drzwi i zostawiając mi kartkę z napisem: "Nie dzwon do mnie, nie pisz bo i tak już nie wrócę i tak jak powiedziałem wyprowadzam się już na stałe. Żegnaj" Jestem załamana, on był jedyną osobą wokol którego kręciło się prawie wszystko w moim życiu, duszę się w mieszkaniu w którym mieszkaliśmy razem tyle lat, nie potrafie teraz poradzić sobie z najprostszymi czynnościami, nie widzę większego sensu w niczym, nie mam na nic ochoty, zwykla wegetacja, w pracy ciągle biegam do toalety by się wypłakać, bardzo za nim tęsknię i bardzo go kocham :( koleżanka doradza mi żebym się z nim nie kontaktowała, że ona z kolei ze swoim partnerem też czesto się kłóciła i również wielokrotnie w kłótniach mówiła mu że ma się wyprowadzić a jakos coś go trzyma, jest z nią cały czas. Wiec jej zdaniem mój partner ode mnie odszedł bo chciał a wszystko wokoło to był tylko pretekst do wyprowadzki więc nie powinnam już robić nic. Lecz ja mimo to nadal zastanawiam się czy do niego się odezwac, przekonywać go do powrotu, spróbować jakoś to naprawić ? :(
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Patronaty