Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 9 1 5

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Rozstanie: Pytania do specjalistów

Jak powstrzymać byłą dziewczynę przed samobójstwem?

Witam, Mam na imię Piotr (26 l.) byłem z dziewczyną (Kasią) 4 lata. Po 4 latach chciałem odejść, ponieważ nie bylem szczęśliwy, Ona chciała żyć po swojemu, a wg Niej ja wszystko robiłem źle. Nie mogłem mieć koleżanek, kolegów itd....

Witam, Mam na imię Piotr (26 l.) byłem z dziewczyną (Kasią) 4 lata. Po 4 latach chciałem odejść, ponieważ nie bylem szczęśliwy, Ona chciała żyć po swojemu, a wg Niej ja wszystko robiłem źle. Nie mogłem mieć koleżanek, kolegów itd. Rodzice od dziecka Ją krzywdzili, znaczy wyzywali i to strasznie. Często, bardzo często płakała i prosiła Boga żeby Ja zabrał z tego świata. Odkąd się zeszliśmy to mówiła, że ma tylko mnie. Po tych 4 latach zdradziłem Ją. Rozeszliśmy się. Później miałem dziewczynę 3 miesiące i Ona mnie oszukała, znaczy zdradzała itd. (zbyt duża różnica wieku była, Ona 19 lat). Po miesiącu spotkałem się z byłą dziewczyną, zaproponowała seks bez zobowiązań i od tego się zaczęło, że znowu zaczęliśmy być razem. Przez jakiś czas było spoko, póki znowu nie poczułem, że wszystko wraca do poprzedniego stanu, gdzie nie mogę mieć czasu dla siebie. Kontrolowała co robię i wszystko chciała wiedzieć. Podczas gdy byliśmy razem planowaliśmy przyszłość, ale po czasie wydało mi się, że to bez sensu. Na początku października poznałem Olę. Jest młodsza, nie jest jakaś najpiękniejsza, ale spodobała mi się i pokochałem. Nie wyobrażam sobie żyć bez Niej. Jesteśmy już ponad 3 miesiące. Kasi powiedziałem, że nie mogę być z Nią, że poznałem kogoś, z kim jestem szczęśliwy, że chcę żyć po swojemu i nie tak, jak ktoś to zaplanuje. Ona twierdzi, że żyję w iluzji, bo Ola wg Niej jest brzydka, gruba i w ogóle ma same wady. Ola nie wtrącała się do tego, że rozmawiamy z Kasią, ale po czasie Kasia zadzwoniła do Oli. Była ostra wymiana zdań. Ola zabroniła mi mieć kontakt z Kasia, w sumie ja też nie chciałem. Po czasie odebrałem telefon od Kasi i poinformowała mnie, że jest ktoś blisko mnie, kto pisze maila do Kasi i wysyła zdjęcia moje z Olą i w ogóle pisze co robię itd., zdaje całą sytuację jaką mam z Olą do Kasi. Kasia tego nie wytrzymuje, że się zadaję z kimś, kto mi kontroluje telefon (kilka razy była taka sytuacja, ale teraz już nie). Poza tym Kasia ma anemię dość zaawansowana (z tego co mówi), cały czas płacze i mówi, że już nie chodzi o zdradę, bo mogłem poznać kogoś lepszego, ale że wymieniłem Ją na taką Olę-brzydule. Ja osobiście uważam, że Ola jest ładna i podoba mi się. Fakt nie podobało mi się to, że brała mi telefon i sprawdzała, ale już tego nie robi. Kasia dostaje od czasu do czasu maile i telefony i wie co robię, kiedy imprezuję kiedy co robię. Ola nie wie, że rozmawiam po kryjomu z Kasią. Chce Jej pomóc żeby wyszła z tego, ale nie umiem, nie potrafię. Nie wiem co robić. Cały czas powtarza, że chce mieć kontakt. Jeśli powiem, że chcę, to mam powiedzieć Oli, że rozmawiam z Nią i będę rozmawiał. A jeśli powiem, że chcę mieć kontakt, ale nie codziennie, czy że może lepiej będzie żeby zerwać kontakt, bo Kasia się męczy i ja też, bo Kasia cały czas próbuje mi wytłumaczyć, że to wszystko to iluzja, a nie miłość. Ja kocham Olę i nie wyobrażam sobie życia bez Niej. A Kasia mówi, że się zabije, że nie wytrzyma tego i że to przeze mnie się zabije. Kiedyś jak jeszcze w miarę OK było miedzy nami, to jak przyjeżdżała z domu, czy rozmawiała z rodzicami przez telefon, to zawsze płakała i się z Nimi kłóciła, wyzywali Ją od najgorszych. Jak byliśmy razem, to bardzo często mówiła, że rodziców się nie wybiera, niestety takich dostała i że ma tylko mnie, że tylko ja Jej zostałem. Od dzieciństwa pamięta, że chciała umrzeć. Teraz rodzice nie wiedzą, że rozmawia ze mną, znaczy tylko mama wie, powiedziała Kasi żeby zapomniała o mnie itd., że nie jestem wart, a Kasia że się zabije. Już nie wiem co o tym myśleć. Nie mam się kogo poradzić, nie chcę żeby sobie cokolwiek zrobiła, ale jak rozmawiamy przez telefon to ta rozmowa jest zawsze o jednym, stara mi się wytłumaczyć, że Ona jest ładniejsza, wrażliwsza i w ogóle lepszym człowiekiem jest, ta rozmowa jest strasznie mecząca. Często nie wytrzymuję i mówię, że może lepiej zerwać kontakt, a Ona wtedy, że się zabije. Co powinienem zrobić? Czasu nie cofnę aby zakończyć związek z Kasią, że tak powiem, po ludzku, żeby nie krzywdzić. Nie cofnę. Stało się, więc co mam zrobić? Czy może powinienem zadzwonić do Jej mamy żeby powiedzieć, że Kasia chce się zabić, choć mama wie? Sam nie wiem, proszę o pomoc, dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak odzyskać chłopaka, który był całym moim światem i bez niego chcę się zabić?

Witam, Mam 18 lat i moja historia może wydać się głupia, jednak bardzo proszę o poradę. Mam depresję i myślę o samobójstwie. Nie mogę spać, mało jem, nie potrafię się na niczym skupić. W tym roku zdaję maturę jednak...

Witam, Mam 18 lat i moja historia może wydać się głupia, jednak bardzo proszę o poradę. Mam depresję i myślę o samobójstwie. Nie mogę spać, mało jem, nie potrafię się na niczym skupić. W tym roku zdaję maturę jednak wiem, że egzaminy nie pójdą mi dobrze, kompletnie nie potrafię się do nich przygotować. Rodzice pragną abym dostała się na dobre studia, tak niestety nie będzie, zawiodę ich. Każdego dnia myślę jedynie o bólu, który zewsząd mnie otacza. Wiem, że ludzie mają o wiele gorsze problemy jednak ja kompletnie sobie z moimi nie radzę. Ponad miesiąc temu zerwał ze mną chłopak, którego nadal bardzo kocham. Byliśmy ze sobą pół roku, wszystko układało się cudownie, jednak gdy zaczęła się szkoła mieliśmy trudności żeby się widywać. Przeszkadzało mi to, chciałam widywać go częściej, potrzebowałam go, tak bardzo tęskniłam. On cały czas mnie pocieszał, mówił, że odbijemy to sobie po mojej maturze. Mimo że nie byliśmy ze sobą długo, planowaliśmy ślub za parę lat, oboje wiedzieliśmy, że chcemy spędzić ze sobą resztę życia. Jednak przez swoją głupotę zaczęłam mówić mu że to nie ma sensu, że nam się nie uda i na pewno byłby szczęśliwszy gdyby znalazł sobie dziewczynę, która mieszka blisko niego. Zapewniał mnie o swojej miłości, błagał żebym tak nie mówiła, bo to go rani. W końcu nie wytrzymał i powiedział, że zrywa. Powiedział, że był taki pewny co do swej przyszłości ze mną, ale rozburzyłam to wszystko swoimi słowami, że wszystko jest nadszarpnięte i chce zacząć od nowa, ale od bycia przyjaciółmi, bo mimo że cały czas coś do mnie czuje, nie potrafi teraz być ze mną, bo potrzebuje czasu. Wiem również, że w jego sercu pojawiło się uczucie do jego bliskiej przyjaciółki i pewnie byłby z nią, gdyby ona nie była już w związku. Mimo to o wiele częściej rozmawia z nią niż ze mną. Mimo że nalegał abyśmy nie zrywali kontaktu, bo wszystko może się zdarzyć, bo zna pary, które po roku do siebie wróciły, to co jest między nami teraz wydaje mi się za słabe aby mogło cokolwiek naprawić. Rozmawiamy rzadko, nie widujemy się przez brak czasu, dojazdu. Teraz dowiedziałam się że on rozmyśla nad wyjazdem z kraju. Boję się, że nigdy już go nie zobaczę. Chcę walczyć o niego! Chcę wszystko naprawić, tylko to daje mi siłę aby żyć. Gdy wyjedzie, nie wiem jak będzie wyglądać moje dalsze życie, nie wyobrażam sobie tego. Nie potrafię myśleć o maturze. Jedyne czego chcę to jego powrotu. Chcę nadal być jego dziewczyną, a w przyszłości żoną tak jak kiedyś tego chciał. Pragnę go całe życie uszczęśliwiać, tylko wtedy będę szczęśliwa. Bez niego nie widzę w życiu dalszego sensu.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Ból po rozstaniu - czy warto spróbować jeszcze raz?

Witam, mam 23 lata 2 dni temu zerwał ze mną chłopak. Byliśmy ze sobą 16 miesięcy. Wcześniej też miał jakieś załamanie i zerwał, ale szybko się pogodziliśmy. Teraz już oświadczył, że to koniec, prawdziwy, bo ma dość mnie i moich...

Witam, mam 23 lata 2 dni temu zerwał ze mną chłopak. Byliśmy ze sobą 16 miesięcy. Wcześniej też miał jakieś załamanie i zerwał, ale szybko się pogodziliśmy. Teraz już oświadczył, że to koniec, prawdziwy, bo ma dość mnie i moich scen zazdrości, nieufności, bo gdy pił alkohol albo chodził na imprezy lub do kolegów to się bałam, że mnie zdradzi i pisałam do niego z pretensjami i aluzjami, a on zawsze mówił, że mnie nie zdradził, ale mi ciężko było zrozumieć. Od rozstania go nie widziałam, pisał, że wpadł w złe towarzystwo i stracił sens życia, jest w moim wieku. Proszę, pomóżcie, nie wiem co mam robić, boli mnie rozstanie.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Bolesne zerwanie, myśli samobójcze - co robić?

Zostawiła mnie dziewczyna, z tym, że ja mam dopiero 17 lat, jestem raczej dzieckiem, byłem z dziewczyną 3 miesiące, ale ją zaniedbałem i skrzywdziłem :(. Bardzo ją kocham i chcę o nas walczyć. Gdy mnie zostawiła zrozumiałem tak naprawdę ile...

Zostawiła mnie dziewczyna, z tym, że ja mam dopiero 17 lat, jestem raczej dzieckiem, byłem z dziewczyną 3 miesiące, ale ją zaniedbałem i skrzywdziłem :(. Bardzo ją kocham i chcę o nas walczyć. Gdy mnie zostawiła zrozumiałem tak naprawdę ile ona dla mnie znaczy, jest całym moim światem… Mam myśli samobójcze, bo bez niej nic nie ma sensu, ale to skrzywdzi ją jeszcze bardziej - bez niej nie poczuję tego szczęścia już nigdy, nigdy w życiu nikt nie dał nikomu tyle szczęścia, ile ona dała mi przez ten krótki czas. Bardzo ją kocham i chcę, żeby była szczęśliwa, ale w tym momencie nie potrafię przestać o niej myśleć :(. Wiem, że ona mnie kocha bardzo, może nawet bardziej ode mnie, ale boi się do mnie wrócić, bo nie chce być skrzywdzona znowu - obiecałem kilka razy poprawę, ale tak naprawdę dopiero teraz to robię, teraz jestem gotów stworzyć stały związek, ale boję się, że jest za późno by mi uwierzyła ;(. Chcę jej dać tyle szczęścia ile tylko mogę, tyle, ile ona mi dała. Chcę jej oddać całe moje serce. Całe moje życie to dno, ale ona sprawia, że przy niej mogę być sobą i mogę uwierzyć w to, że jednak dla kogoś coś znaczę. Może jestem dzieckiem i pewnie o miłości mam pojęcia tyle co nic, ale znam ją jakieś 7 lat byłem z nią kiedyś, czasy podstawówki. Wtedy pozwoliłem, żeby to się zepsuło. Przez 5 lat nie utrzymywałem z nią kontaktu, widziałem ją dosyć często jak przechodziła obok mnie. Gdy ją widziałem czułem ból i szczęście. Teraz, gdy znowu do mnie wróciła, już jej nie chcę zostawiać, nie doceniłem tego jak ona się mną opiekowała - bardzo ją kocham i potrzebuję tylko tego, żeby ona była przy mnie szczęśliwa, bym i ja mógł szczęśliwie żyć.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Czemu ostatnio zacząłem szybko dochodzić?

  Witam, Mam 18 lat, jeszcze nie współżyłem. Masturbuję się od wielu lat. Co do częstotliwości, to różnie. Czasem robię to codziennie, a czasem zdarza mi się wytrzymać ponad miesiąc bez tego. Od ponad tygodnia zauważyłem, że bardzo szybko dochodzę....   Witam, Mam 18 lat, jeszcze nie współżyłem. Masturbuję się od wielu lat. Co do częstotliwości, to różnie. Czasem robię to codziennie, a czasem zdarza mi się wytrzymać ponad miesiąc bez tego. Od ponad tygodnia zauważyłem, że bardzo szybko dochodzę. "Zabawa" trwa nie dłużej niż 2 minuty. Wcześniej bardzo rzadko zdarzało mi się tak szybko dochodzić. Zastanawiam się, czym to może być spowodowane? Próbowałem coś znaleźć w internecie na ten temat, ale nic konkretnego nie znalazłem. Czy ta sytuacja może być spowodowana tym, że opuściła mnie dziewczyna? Z góry dziękuję za odpowiedź!
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak postępować z dziewczyną, z którą się rozstałem, ale ona nie może się z tym pogodzić?

Mam 19 lat, jestem maturzystą. Rozstałem się ze swoją dziewczyną. Jakoś to przyjąłem, nie załamałem się choć nie jest łatwo. Kochałem ją i kocham dalej, ale nie mogę z nią dłużej być. Starałem się dla niej, rezygnowałem z wielu rzeczy...

Mam 19 lat, jestem maturzystą. Rozstałem się ze swoją dziewczyną. Jakoś to przyjąłem, nie załamałem się choć nie jest łatwo. Kochałem ją i kocham dalej, ale nie mogę z nią dłużej być. Starałem się dla niej, rezygnowałem z wielu rzeczy tylko po to, żeby było dobrze. Ona powiedziała kilka słów za dużo, które bardzo bolą. Nie chce więcej z nią być, nie teraz. Ona nie może pogodzić się z tym, że nie jesteśmy już razem. Bierze za dużo proszków uspokajających i dziś w szkole zemdlała. Co mam zrobić? Ma myśli samobójcze, ale na razie nie było żadnych prób (być może chce zwrócić na siebie uwagę). Nie chcę żeby robiła sobie krzywdę, tylko nie wiem co jej może przyjść do głowy. Proszę o jakąkolwiek poradę, pomoc. Pozdrawiam, M.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Uzależniłam się od partnera - jak sobie poradzić?

Mąż odszedł ode mnie i trzymiesięcznego dziecka. Mieliśmy kryzys wcześniej - zauroczył się koleżanką z pracy, wyznawał jej miłość i jednocześnie zdecydował się na spłodzenie dziecka, jak później mówił - myślał, że ono między nami naprawi relacje. Okłamywał mnie kilka...

Mąż odszedł ode mnie i trzymiesięcznego dziecka. Mieliśmy kryzys wcześniej - zauroczył się koleżanką z pracy, wyznawał jej miłość i jednocześnie zdecydował się na spłodzenie dziecka, jak później mówił - myślał, że ono między nami naprawi relacje. Okłamywał mnie kilka miesięcy w ciąży, przyłapałam go na zdradzie (maile, sms, nie wiem czy doszło do zdrady fizycznej), kazałam się pakować, lecz ukląkł na kolana, powiedział, że kocha i, ponieważ byłam w ciąży, odpuściłam. Po narodzinach dziecka zajmował się nim, pomagał mi we wszystkim, lecz ciągle mówił, że ono jest jego jedyną siłą, a mnie już raczej nie kocha. Poprosiłam by poszedł do psychologa, bo czułam bezsilność. Po rozmowie z psychologiem przyszedł z bukietem kwiatów, wcześniej, w ciągu dnia wyprowadził się, gdy byłam z dzieckiem poza domem, powiedział że chce rozwodu. Minęło 1,5 miesiąca, dostałam pismo od jego adwokata o polubownym porozumieniu się co do rozwodu i opieki nad dzieckiem. Ja go nadal kocham, czuję się porzucona, lecz nie umiem przez to, że braliśmy ślub kościelny odpuścić sobie - wciąż mam nadzieję, że się zejdziemy mimo tego, że (co prawda nie patrząc mi w oczy) mówi, że uczucie w nim wygasło, znajomemu mówi, że jedynym sposobem na nasze problemy jest to by zniknął, mi mówi, że stroni od ludzi, że nie ma ochoty na rozmowy i spotkania. Dawał mi dwuznaczne sygnały, jednakże już przestał (po mojej prośbie, że za bardzo mnie to boli). Koledze mówi, że na żadną terapię nie będzie chodził, bo nikt go nie przekona, że mnie kocha kiedy on nie kocha. Dziecko widuje sporadycznie, często mu coś wypada, najchętniej zabiera je na weekend do swoich rodziców, do miejscowości oddalonej 80 km od miejsca zamieszkania. Mówi, że teraz jest mu dobrze samemu, że ma na myśli nie tylko związek z kimś innym, ale i to, że za dzieckiem czasami tęskni. Stwierdził, że może za kilka lat może będzie żałował, teraz jest mu dobrze. Chodzę do psychologa, mam wrażenie, że mąż może mieć depresję, skończył brać leki na trądzik (ponad rok stosowania), albo niestety, muszę też tę myśl dopuścić, że może adwokat mu kazała udawać depresję, ponieważ ja mam dowody (maile) na jego zdradę z koleżanką z pracy, kiedy byłam w ciąży. Nie umiem sobie poradzić z całą sytuacją, wciąż mam nadzieję, nie potrafię uwierzyć, że po 5 latach związku, 4 latach mieszkania razem, po 2 miesiącach od narodzin dziecka, trochę ponad rok od ślubu wszystko w nim tak wygasło?! Że w ogóle nie tęskni - sam powiedział, że nie tylko nie za mną, ale za żadną moją cechą, a zawsze chwalił moją kuchnię, pieczone ciasta, opiekę nad domem, organizację… Ciężko mi stanąć na nogi, wiem, że bardzo się od niego uzależniłam, boję się być sama. Wciąż mam nadzieję i modlę się o to, by mąż zmądrzał. Nawet ostatnie miesiące mimo tego, że względem mnie był oschły, nie przejawiał inicjatywy - umieliśmy rozmawiać, śmiać się, byliśmy sobie "przyjaciółmi" - nie wiem niestety na ile to było w jego głowie udawanie, a na ile prawda…

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak zerwać z chłopakiem, który grozi samobójstwiem?

Witam, Mam poważny problem. Kilka dni temu zerwałam z chłopakiem, bo go nie kocham. Byliśmy ze sobą 2 lata. On nadal jest we mnie zakochany, normalnie piszemy i gadamy, ale ja bym chciała być sama, a on tego nie...

Witam, Mam poważny problem. Kilka dni temu zerwałam z chłopakiem, bo go nie kocham. Byliśmy ze sobą 2 lata. On nadal jest we mnie zakochany, normalnie piszemy i gadamy, ale ja bym chciała być sama, a on tego nie może zrozumieć. Napisał mi ostatnio, że nie może beze mnie żyć i że wziął jakieś lekarstwa i spotkamy się w lepszym świecie. Od razu do niego zadzwoniłam i powiedziałam, że będę z nim jeżeli pójdzie i to wszystko zwróci. Zrobił tak i wróciłam do niego, ale nie jestem szczęśliwa. Nie kocham go i w ogóle nic nie czuję. Co mam robić? Być z nim i żyć w nieszczęściu czy pozwolić by się zabił?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Rozstanie z chłopakiem, tabletki uspakajające, myśli autodestrukcyjne - depresja?

Witam, Jestem 20-letnią studentką. Długo zastanawiałam się czy napisać. Początek moich problemów jest dosyć błahy. 1,5 miesiąca temu poznałam chłopaka. Zakochałam się bez pamięci. Spędzaliśmy ze sobą cały wolny czas, nawet zawalając studia i pracę. Po 3 tygodniach On mnie...

Witam, Jestem 20-letnią studentką. Długo zastanawiałam się czy napisać. Początek moich problemów jest dosyć błahy. 1,5 miesiąca temu poznałam chłopaka. Zakochałam się bez pamięci. Spędzaliśmy ze sobą cały wolny czas, nawet zawalając studia i pracę. Po 3 tygodniach On mnie zostawił. Teraz utrzymujemy mały kontakt, ale nie widzieliśmy się od tamtej pory. Na początku myślałam, że to rozpacz po Nim. Były łzy, bezsenne noce, omijanie zajęć, bezsensowność wszystkiego. Jednak minął już miesiąc, a moje samopoczucie się nie poprawia. Jest wręcz gorzej. Najpierw aby zasnąć brałam tabletki uspakajające. Potem zaczynałam je brać aby normalnie przeżyć dzień. W trakcie zajęć totalnie się "odłączam" od świata, płaczę bez powodu. Nic do mnie nie dociera. Po 1,5 tygodnia udało się odstawić tabletki. Pojawiły się za to myśli autodestrukcyjne, bo nie wiem czy można je nazwać samobójczymi. Nie myślę typowo o śmierci. Za to często pojawiają się myśli o wypadku. O przyśpieszeniu auta, a potem o zderzeniu, poślizgu, wypadku. Pojawiają się myśli o ranieniu siebie. Pojawiają się myśli o napadzie, bójce, zabójstwie. O ojej śmierci. Aby przestać tak myśleć zaczęłam jeszcze więcej pracować. Ogółem wychodzi, że studiuję dziennie i pracuję na 3 etatach. I to nic nie pomaga. W środku pracy pojawiają się łzy, dziwne myśli, smutek. I tak jest codziennie. Czasem się śmieje. Bardzo rzadko szczerze. Próbuję udawać przed wszystkimi, ale powoli nie daję rady. Wiem, że to krótki okres. Może to nie depresja. Ale nigdy tak nie miałam. Wydaje mi się, że potrzebuję pomocy. Specjalistycznej. Bo rady znajomych już nic nie dają. Boję się o siebie. Boję się swoich czynów. Boję się siebie. Co mam zrobić? Gdzie się zgłosić? Mieszkam w okolicach Łodzi.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Gdzie szukać pomocy, bo nie wiem jak sobie poradzić z rozstaniem?

Witam, Mam 23 lata, jestem mężczyzną i o ile mi wiadomo fizycznie nic mi nie dolega. Obawiam się jednak, że ze stanem psychiki jest już gorzej. Uważam się za osobę inteligentną i wrażliwą. W ostatnich dniach zostawiła mnie moja dziewczyna,...

Witam, Mam 23 lata, jestem mężczyzną i o ile mi wiadomo fizycznie nic mi nie dolega. Obawiam się jednak, że ze stanem psychiki jest już gorzej. Uważam się za osobę inteligentną i wrażliwą. W ostatnich dniach zostawiła mnie moja dziewczyna, którą bezgranicznie kochałem i nadal kocham. Nie wyobrażam sobie życia bez niej i nie mogę pogodzić się z faktem, że mnie opuściła. Problem pojawia się w tym, że nadal razem mieszkamy. Nie jest to jednak pierwszy raz kiedy mnie porzuciła. To samo miało miejsce dokładnie rok temu i wszystko co działo się ze mną wtedy, powtarza się teraz jednak ze zwiększoną intensywnością. Właśnie to mnie przeraża. W obu przypadkach przytłoczony zostałem ogromnym cierpieniem. Nie potrafię kontrolować swoich uczuć i reakcji na nie. Za pierwszym razem zdarzały się przypadki autoagresji i samookaleczenia. Ból fizyczny sprawiał, że na jakiś czas zapominałem jak bardzo nieszczęśliwy jestem. Był też alkohol w naprawdę dużych ilościach, codziennie. Z alkoholu wyciągnęli mnie koledzy, którzy zauważyli że coś jest nie tak. Jeden z nich był przy mnie kiedy tego potrzebowałem i ostatecznie wszystko jakoś się ułożyło. Pominąłem fakt iż w tamtym okresie często myślałem nad tym jak świat wyglądałby beze mnie, jak mogłoby to rozwiązać moje problemy i zakończyć cierpienie. Po około 2 miesiącach takiego stanu beznadziejności wszystko jak za dotknięciem magicznej różdżki naprawiło się. Wróciliśmy do siebie. Obecna sytuacja jest gorsza. Nie mam swoich znajomych, gdyż zmieniłem miejsce zamieszkania, nie mam z kim porozmawiać, a każda próby rozmowy z byłą kończy się tym, że mam wrażenie, że mnie okłamuje, na co najczęściej zaczynam reagować podnosząc głos, lub mówiąc coś czego później żałuję. Znowu wróciłem do picia, nie jest to w takim stopniu jak kiedyś, jednak teraz częściej zaczynam zachowywać się agresywnie, także w stosunku do siebie. Znowu się okaleczyłem. Po prostu kilkukrotnie zacisnąłem dłoń na ostrzu noża, po czym go wyciągnąłem. Cały czas odczuwam sprzeczne uczucia: kocham ją i wiem o tym, jednak rodzi się we mnie nienawiść i obrzydzenie. Chyba i do siebie i do niej. Nie mogę spać, nie pomagają tabletki uspokajające, od dwóch dni praktycznie nic nie zjadłem, nie mam apetytu. Najgorsze, że wróciły myśli, które mnie przerażają. To, że jedynym wyjściem jest zakończenie tego i tak już bezsensownego życia. Tym razem nie wyobrażam sobie co by było gdybym zniknął. Wyobrażam sobie jak mógłbym to zrobić, co sprawiłoby najmniej bólu, co byłoby najszybsze. Przy życiu trzymają mnie jeszcze rodzice i rodzeństwo. Wiem jaką krzywdę wyrządziłbym mojemu tacie, tym bardziej że stracił już jednego syna. Teraz ja jestem jego nadzieją na przyszłość i gdyby się dowiedział, że mnie nie ma, pękłoby mu serce. Boję się jednak, że rodzina może przestać być wystarczającym powodem by żyć. Tym bardziej że siostra mojej mamy nieoczekiwanie popełniła samobójstwo zostawiając załamanego męża i dwójkę dzieci, które bardzo kochała. Co jeśli i mnie zabraknie woli życia, gdzie powinienem szukać pomocy? Z kim porozmawiać? Przerasta mnie ta cała sytuacja, nie wiem co robić i jak sobie z tym radzić, coraz bardziej się boję, że w końcu zrobię coś głupiego i nieodpowiedzialnego.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak rozstać się z dziewczyną, która ma depresję?

Jestem z dziewczyną od ponad dwóch lat. Bywało różnie, raz lepiej raz gorzej. Od jakiegoś czasu układa nam się i o wiele mniej się kłócimy. Problem polega na tym, że ona jest z rozbitego domu, ojciec ją zostawił gdy była...

Jestem z dziewczyną od ponad dwóch lat. Bywało różnie, raz lepiej raz gorzej. Od jakiegoś czasu układa nam się i o wiele mniej się kłócimy. Problem polega na tym, że ona jest z rozbitego domu, ojciec ją zostawił gdy była mała, a matka, jakby to ująć, jest walnięta i gnębi ją psychicznie. Wcześniej wielokrotnie chciałem się z nią rozstać, bo była chorobliwie zazdrosna. Sprawdzała mnie, robiła mi awantury, bo jej nie powiedziałem, że wychodzę na chwilę do kolegi itp. Gdy chciałem się rozstać ona wpadała w histerię i mówiła, że nie mogę tego zrobić, bo jestem dla niej wszystkim i nie poradzi sobie beze mnie w domu z psychiczną matką, która ją gnębi i z którą musi mieszkać. Zawsze ulegałem. Żeby tego było mało, ostatnio zachorowała na depresję, zaczęła chodzić do psychologa. We mnie już dawno coś wygasło i nie chcę już z nią być, a tylko ją okłamuję… Jak mam się z nią rozstać pomimo jej sytuacji w domu, tego że ma depresję i za bardzo mnie kocha? Mam przeczekać jej depresję? Dodam, że pomimo tego, że we mnie uczucia do niej już wygasły, to nadal chciałbym aby ona mogła być szczęśliwa.

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co mam zrobić, by do mnie wróciła, bo już dalej tak nie mogę?

Harald, mam 33 lat. Byłem z moją dziewczyną pół roku, bardzo się kochaliśmy, aż ona zaczęła pić tak bardzo, że musiała się leczyć w zakładzie zamkniętym też miała problemy z depresją, wyleczyła się z tego i teraz już nie pije....

Harald, mam 33 lat. Byłem z moją dziewczyną pół roku, bardzo się kochaliśmy, aż ona zaczęła pić tak bardzo, że musiała się leczyć w zakładzie zamkniętym też miała problemy z depresją, wyleczyła się z tego i teraz już nie pije. Ale teraz już mnie nie kocha, bo było to tylko zauroczenie, ale ja się w niej bardzo zakochałem, nigdy nie było żadnej kłótni. Teraz ja mam depresję, bo nie chce mi się żyć, nie mogę spać. Nie mogę bez niej żyć, bardzo mi jej brakuje. Czy mam jej dać spokój? Nie chce innej! Pomocy!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy warto dać mu jeszcze jedną, ostatnią szansę?

Byłam z chłopakiem prawie 3,5 roku. Od pół roku mieszkaliśmy razem. Parę dni temu z nim zerwałam, wyprowadziłam się do mamy. Był nerwowy, zdarzało mu się podnosić na mnie rękę a później przepraszać i zapewniać, iż się to więcej...

Byłam z chłopakiem prawie 3,5 roku. Od pół roku mieszkaliśmy razem. Parę dni temu z nim zerwałam, wyprowadziłam się do mamy. Był nerwowy, zdarzało mu się podnosić na mnie rękę a później przepraszać i zapewniać, iż się to więcej nie powtórzy, jednak mimo wszystko były to słowa rzucane na wiatr. Co weekend koledzy i alkohol. Teraz prosi bym wróciła. Mimo tych krzywd które mi wyrządził, kocham go i chciałabym dać mu ostatnią szansę, jednak moim warunkiem była m.in. wizyta u psychologa, co możne nie być takie proste, gdyż mieszkamy w Anglii, a do najbliższego specjalisty jest kawałek drogi. Myślę jednak, że jeśli mu zależy, zgodzi się i na to, mimo iż teraz nie jest przekonany do mojego pomysłu. Same tabletki na uspokojenie mu nie pomogą, a ja już sama nie wiem co mam zrobić, walczyć o tę miłość, czy odpuścić, przeboleć i może wtedy zrozumie, co to jest szacunek do drugiej osoby? Proszę o jakąś poradę. Dodam jeszcze, że moja mama (ku mojemu nieszczęściu) wie o pewnych sytuacjach jakie miały miejsce miedzy nami i nie byłaby zachwycona faktem, że chciałabym do niego wrócić. Zdaje mi się, że to by była walka z wiatrakami...

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy mój były chłopak miał depresję i dlatego odszedł?

Witam! Byłam z chłopakiem 3 lata. Kochaliśmy się bardzo, co było też bardzo widoczne w jego zachowaniu zawsze i wszędzie. Po dwóch latach wyjechał na pół roku za granicę, niesamowicie tęsknił. Potem, gdy wrócił, zamieszkaliśmy razem. Wiem, że nie mógł...

Witam! Byłam z chłopakiem 3 lata. Kochaliśmy się bardzo, co było też bardzo widoczne w jego zachowaniu zawsze i wszędzie. Po dwóch latach wyjechał na pół roku za granicę, niesamowicie tęsknił. Potem, gdy wrócił, zamieszkaliśmy razem. Wiem, że nie mógł się tego doczekać i bardzo się cieszył, że będziemy w końcu blisko siebie, gdyż przedtem mieszkaliśmy w dwóch różnych miastach. Gdy wrócił z pracy zarobkowej z zagranicy, a w zasadzie jeszcze tam, zaczęły się jego problemy ze studiami. Nie będę opisywała tego szczegółowo, ale zamiast pisać magisterkę został cofnięty na licencjat. Wiem, że było to dla niego nie lada porażką, co mnie zresztą nie dziwi, ale jakoś fakt, że jest ze mną mimo wszystko podnosił go na duchu. Zastanawiał się nawet, czy po zdaniu licencjatu nie rozpocząć studiów magisterskich na moim kierunku, w mieście, gdzie potem razem zamieszkaliśmy. No właśnie i tak więc zamieszkaliśmy razem, wszystko było super, oprócz jego sytuacji z studiami, bo nie miał ich rzecz jasna ukończonych, a był już zobowiązany do spłacania kredytu studenckiego. Kiedy kasa się już kończyła na szczęście znalazł pracę. Może nie super opłacalną, ale chociaż trochę robił to, co lubił no i starczało na utrzymanie się. Aczkolwiek często musiał pracować po nocach w domu żeby wyrobić się z projektami. Teraz z perspektywy czasu wydaje mi się, że im dłużej pracował tym bardziej rozdrażniony się stawał. Musiał spać tyle i tyle godzin po południu, a w nocy zazwyczaj pracował przed komputerem. Na wspólne wyjścia zazwyczaj brakowało czasu, a w weekendy chęci. Często zarówno z mojej jak i jego strony. Nadszedł czerwiec, termin pierwszego podejścia na jego obronę. Muszę tu dodać, że uczelnię miał w innym mieście. W każdym razie nie podszedł do egzaminu, w pracy oszukał, że zwyczajnie nie zdał. Nadeszły wakacje, wspólna wycieczka autostopem po Europie - było bosko i tak też twierdził, mimo tego, że może niewiele zobaczyliśmy, bo jemu kończył się urlop. Po naszej wycieczce ja zostałam u rodziców on zaś pojechał do naszego mieszkania, do innego miasta, bo musiał pracować. We wrześniu - kolejny termin egzaminu lic. - nie podszedł. Wiem, że starał się uczyć, bo notatki zawsze leżały na stole, kiedy go czasami odwiedzałam. Pewnego wrześniowego dnia wpadłam z niezapowiedzianą wizytą do naszego wspólnego mieszkania i ujrzałam ogromny worek z butelkami po alkoholu. Oczywiście gdy wrócił pokłóciliśmy się o to, już nawet nie wiem co powiedział mi na usprawiedliwienie, ale wystarczył mi fakt, że kiedyś opowiadał mi o tym, że studiując jeszcze w innym mieście i mieszkając gdzieś na stancji załamał się psychicznie co też doprowadziło do picia alkoholu w dużych ilościach. Wybaczyłam. Potem był jakiś dziwny mówił, że go nie inspiruję, że musimy coś zrobić. Siostrze mówił, że chętnie rzuciłby obecną pracę i wyjechał za granicę znowu popracować trochę fizycznie (chociaż wiem jak bardzo tam cierpiał). Czułam, że coś jest nie tak, chociaż będąc jeszcze u rodziców słyszałam przez telefon jak bardzo za mną tęskni, jak bardzo potrzebuje mnie i kocha. Pewnego dnia przyjechała, przyznał się, że znów, po trzech latach zaczął palić, jakoś mnie to nie zdziwiło i stwierdziłam, że okej, póki nie czuję smrodu, ale mam nadzieję, że wróci po rozum do głowy. To było pod koniec września. W październiku wróciłam na studia i do naszego mieszkania. Nie mieliśmy przez kolejny tydzień zbyt wiele czasu dla siebie, gdyż miał dużo pracy i musiał być poza domem. Nie wiem co, ale coś nie dawało mi spokoju. Pewnego wieczoru rozpoczęłam rozmowę. Ciężko mi było cokolwiek z niego wyciągnąć. Ale w końcu z łzami w oczach stwierdził, że może potrzebuje przerwy, że sam nie wie, że nie jestem mu obojętna. Wiadomo, rozpłakałam się, on mnie pocieszał. Na następny dzień nie byłam w stanie pójść na wykłady, a on wieczorem nie wracał. Pojechałam więc nocować u koleżanek. Wracając kolejnego dnia go nie zastałam wieczorem siedziałam czekając na niego, wiedziałam, że chyba planował pójść do kolegi. W końcu, gdy położyłam się spać wrócił śmierdzący alkoholem i bez słowa położył się obok mnie, płakałam po cichu chyba przez pół nocy. Rano kiedy błagałam o jakąś rozmowę, szansę, cokolwiek był zimny i oschły, miałam wrażenie jakby w czasie wizyty u kumpla się uodpornił, aczkolwiek raczej nie zwierzał się ze swoich problemów, bo nigdy tego nie robił. W każdym razie stwierdził, że już znalazł pokój do wynajęcia, że nie przypomina sobie, żeby dwa dni temu mówił mi, że mu na mnie zależy i że nie ma czasu i musi iść. Zapłakana zostałam sama w mieszkaniu. Pierwszy raz od trzech lat takiego go poznałam Zbierając się jakoś pojechałam na weekend do rodziców. W tym czasie pisałam do niego, że jak chce możemy się zamienić pokojami z siostrą, która z nami mieszkała, ale on zimno twierdził, że mu dobrze z jego decyzją. Kiedy powiedziałam mu, że ostatnio czuł silną potrzebę zmiany czegoś, a że pracy nie mógł zmienić, miejsca zamieszkania też nie, więc odrzucił mnie i teraz stwarza sobie iluzję nowego życia odparł, że być może mam rację. Mówił mi też, że chyba nie zdąży zabrać ze sobą wszystkich rzeczy, że zajmie mu ta przeprowadzka jakiś czas. Ja w chwili złości rzekłam, że skoro się wyprowadza to ma to zrobić w ciągu jednego dnia. Jakoś mu się to udało. Gdy wróciłam nie było po nim śladu. Od tego czasu minęły już 4 miesiące. Wiele razy prosiłam, błagałam go o spotkanie o szansę, popadłam w tym czasie w depresję. Bez pomocy siostry i mamy nie wiem czy dałabym radę. Teraz jest sesja, ciężko mi, ale jakoś sobie radzę, chociaż nie ma dnia kiedy bym za nim nie płakała. Jednak najgorsze jest to, że się o niego martwię. Wiem o tym, że odkąd się wyprowadził zaczął się udzielać społecznie, zaczął chodzić na treningi, próby, spotyka się ze znajomymi, chociaż nigdy przecież mu tego nie broniłam, ba, nawet namawiałam go do tego i mówiłam, żeby czasem gdzieś wyszedł zamiast siedzieć w domu. Ale jemu najwidoczniej było dobrze przy mnie i nie raz wolał spędzić wieczór ze mną niż z znajomymi. Tym bardziej szokiem jest dla mnie to rozstanie, że potoczył się do z dnia na dzień. Nie wiem jak mówiłam martwię się o niego, gdyż uważam, że nie była to decyzja prawdziwa ze względu na to jego załamanie po nie podejściu do drugiej próby lic. Przecież nie zaczyna się palić i pić w samotności ot tak. Wiem o tym, że mój były jest człowiekiem wrażliwym i potrafiącym kochać, wiem, że było mu dobrze przy mnie. Wiem, że powinniśmy częściej gdzieś wychodzić, ale przecież nad tym można popracować i nie jest to powód do zerwania. Zresztą mówiłam mu o tym. Wiem też, że lubi czasem pobyć w samotności. Będąc na studiach raczej nieswojo czuł się mieszkając w pokojach przechodnich. Teraz za to właśnie do takiego się przeprowadził. Wpadał w istny szał kiedy ktoś przypominał mu o licencjacie. A byłam to zazwyczaj ja. Obecnie sprawia wrażenie szczęśliwego, chociaż rzadko go widzę. Myślę, że czuje się szczęśliwy też z tego powodu, gdyż jakby wytrąca swoje problemy. Przecież nikt z obecnych współlokatorów nie będzie stał nad nim i pilnował kiedy weźmie się do nauki. Chciałabym mu jakoś pomóc, odzyskać go, nie mam pojęcia totalnie jak mam postępować. Czy dać mu spokój, czy pokazać, że potrafię być aktywna, czy może powtarzać mu jak bardzo go kocham? Tego ostatniego już próbowałam i jakoś nie odniosłam sukcesu. Zresztą, gdy się gdzieś spotkamy, ledwo się ze mną wita. Natomiast, gdy się nie odzywam boję się, że zwyczajnie zapomni o mnie, bo tak się wczuje w nowy, aktywny styl życia ech, jedno jest pewne: chcę być z nim. Sama mam naturę depresyjną i myślę, że jestem w stanie zrozumieć go w wielu kwestiach. Tylko co zrobić żeby przestał być uparty? Naprawdę, mam wrażenie, że idealnymi słowami opisującymi tą historię są słowa "nie wiem". Dodam, że on ma już 28 lat. Ja jestem 7 lat młodsza. Bo myślę, że może to być istotne przy analizie zachowania. Za wszelką pomoc byłabym bardzo wdzięczna, gdyż naprawdę nie wiem już jak postępować.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak żyć po bolesnym rozstaniu?

Dzień dobry, Przez kilka lat byłam z 15 lat od siebie młodszym mężczyzną, obiecał, że będzie ze mną zawsze, teraz odszedł, a ja mam już prawie dorosłe dzieci, jedno nawet na 1 roku studiów i boję się, że na starość...

Dzień dobry, Przez kilka lat byłam z 15 lat od siebie młodszym mężczyzną, obiecał, że będzie ze mną zawsze, teraz odszedł, a ja mam już prawie dorosłe dzieci, jedno nawet na 1 roku studiów i boję się, że na starość zostanę sama. Czuję się jak nikomu niepotrzebny przedmiot, który można od tak odstawić kiedy się znudzi, jak stara niepotrzebna baba, duszę się w sobie, plącze codziennie, powinnam go nienawidzić, a ja tak bardzo za nim tęsknię, tak bardzo go potrzebuję… On na koniec naszej znajomości powiedział "spierdal*j", że nie może na mnie patrzeć, że muszę w końcu zrozumieć, że on odchodzi, bo chce mieć swoją rodzinę (a jeszcze 2 tyg. temu mówił, że ja jestem najważniejsza, że chce być ze mną, że nie musi mieć swoich dzieci), żebym przestała go nękać, że nie mogę mu nic zarzucić, przez tyle lat się starał, a teraz odchodzi, bo sama cały czas mówiłam, że on kiedyś odejdzie, tylko ja mówiąc to chciałam, żeby upewniał mnie każdego dnia, że nie odejdzie. Nie wiem jak żyć, nie umiem sobie ze sobą poradzić. Błagam, proszę mi powiedzieć co muszę zrobić, może powinnam brać jakieś leki? Do psychologa nie pójdę, nie chcę, żeby ktoś obcy musiał tego wysłuchiwać i patrzeć jaka jestem żałosna…

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy z depresji po rozstaniu z dziewczyną w ogóle się wychodzi?

Witam, jakiś czas temu rozstałem się z dziewczyną, a dokładnie 5 miesięcy temu, od razu po rozstaniu zacząłem się bardzo źle czuć, zacząłem się tym wszystkim bardzo denerwować, nie spałem, nie jadłem, cały się zacząłem trząść z nerwów, dostałem strasznych...

Witam, jakiś czas temu rozstałem się z dziewczyną, a dokładnie 5 miesięcy temu, od razu po rozstaniu zacząłem się bardzo źle czuć, zacząłem się tym wszystkim bardzo denerwować, nie spałem, nie jadłem, cały się zacząłem trząść z nerwów, dostałem strasznych leków, bałem się wyjść z domu, zacząłem się strasznie bać być samemu i ten lęk, że nie znajdę już nikogo, że sam będę już do końca życia - nie mogłem w miejscu usiedzieć. Udałem się do lekarza psychiatry, przepisał mi leki antydepresyjne, biorę już je 5 miesiąc, troszkę się uspokoiłem, ale czasem dalej mam napady lęku - nie wiem jak sobie z tym radzić, chodzę oprócz tego do psychologa, ciągle mam negatywne myślenie i myślę, że tak już będę miał do końca życia, nie widzę żadnych perspektyw na to, żeby było lepiej. Proszę, pomóżcie mi, nie wiem co mam robić, jak dalej żyć… Chciałbym się dowiedzieć, czy w ogóle z takiego stanu się wychodzi?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak sobie poradzić z tym, że mąż zostawił mnie dla innej?

Witam, Mam 28 lat i przez ostatnie 9 lat żyłam w związku z mężczyzną, którego zresztą nadal kocham. Mamy 2 dzieci i na dodatek obecnie jestem w ciąży, rodzę za 9 tygodni, czyli będzie 3 dziecko. Od roku jesteśmy...

Witam, Mam 28 lat i przez ostatnie 9 lat żyłam w związku z mężczyzną, którego zresztą nadal kocham. Mamy 2 dzieci i na dodatek obecnie jestem w ciąży, rodzę za 9 tygodni, czyli będzie 3 dziecko. Od roku jesteśmy małżeństwem, ale raczej to niewiele zmienia. Miesiąc temu mój mąż poinformował mnie, że nie możemy być dłużej razem, że nie da się niczego naprawić, bo nie ma czego według niego. Że nie da mi już żadnej szansy, bo chce być w końcu szczęśliwy w życiu i raz pomyśleć o sobie, a nie o innych. Uważa on, że lepiej, aby dzieci widziały go szczęśliwego niż nieszczęśliwego w naszym związku. Powiedział, że mnie już nie kocha, że wszystko się wypaliło z jego strony, fizycznie mu nadal się podobam, ale nie o to chodzi według niego. Powiedział mi również, że poznał dziewczynę, która go rozumie, jest jego drugą polową, że ja nigdy tak go nie rozumiałam. Że żałuje, że nie poznał jej 5 lub 10 lat temu, to inaczej by wszystko potoczyło się. Zgłupiał zupełnie na jej punkcie i twierdzi, że jak ona z nim nie będzie to już z żadną kobietą w życiu nie będzie, a do mnie nigdy nie wróci, zarzeka się na wszystko. Warto wspomnieć, że jest ona o 7 lat młodsza ode mnie. Poznał ją kilka dni przed tym, jak mi powiedział o rozstaniu. Spotkali się dopiero 4 lub 5 razy. Śmiem twierdzić, że nawet jej jeszcze dobrze nie poznał, a już tak zgłupiał. Ona wie, że jest żonaty i ma dzieci. Nie przeszkadza jej to. Nie potrafię sobie z całą tą sytuacją poradzić, jestem załamana i zdesperowana. Mieszkamy jeszcze razem i do wakacji musi tak zostać, tak ustaliliśmy, bo mamy za dużo wspólnych rzeczy do podziału. On twierdzi, że chce zostać moim przyjacielem, że zawsze będzie nam pomagał i odwiedzał dzieci, bo są dla niego najważniejsze, ale na tym się kończy. Ciągle trzymam się nadziei, że może do wakacji coś się zmieni, że opamięta się, ale z każdym dniem on coraz bardziej daje mi do wiadomości, że tak nie będzie. Ciągle mówi, że nigdy do mnie nie wróci, nawet jak przestaną się spotykać, a poza tym co codziennie słyszę jak rozmawia z nią przez tel. i jak pisze do niej sms-y. Nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić, twierdzi, że to ja wszystko popsułam, że go nigdy nie słuchałam ani nie wspierałam, że nigdy nie byłam po jego stronie. Pewnie część rzeczy to prawda, nieraz się kłóciliśmy, często z mojej winy i ja zaczynałam, ale on nie ułatwia mi tego. Proszę poradźcie mi coś, bo w końcu zwariuję - nie wiem zupełnie co dalej mam zrobić ze swoim życiem. Jestem już na skraju załamania, a jedyne co on mi mówi to to, że muszę być silna. Brakuje mi go. Nigdy nie chciałam takiego życia, mój ojciec odszedł od matki jak byłam malutka - zawsze chciałam lepiej dla swoich dzieci.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego odszedł ode mnie bez słowa?

Witam, Mam 27 lat. Nie wiem od czego zacząć, zdaję sobie sprawę, że jest pełno sytuacji, które są podobne do mojej i wiele osób prosi o pomoc, ale po porostu czuję potrzebę napisania tego. Jestem po rozwodzie 4 lata, mam...

Witam, Mam 27 lat. Nie wiem od czego zacząć, zdaję sobie sprawę, że jest pełno sytuacji, które są podobne do mojej i wiele osób prosi o pomoc, ale po porostu czuję potrzebę napisania tego. Jestem po rozwodzie 4 lata, mam syna 8-letniego. O małżeństwie nie będę pisała, bo to rudział zamknięty i nie ma on żadnego znaczenia w sytuacji, którą chce przedstawić, tzn. postaram się. 1,5 roku temu zaczęłam się spotykać z pewnym chłopakiem, rok młodszym, który nigdy z nikim nie był, ani w sensie emocjonalnym ani fizycznym. Po pół roku zaczęliśmy ze sobą współżyć, on od początku wiedział, że mam syna i miał z nim bardzo dobry kontakt. Mój syn też go w pełni zaakceptował, o dziwo, bo wcześniej gdy z kimś byłam (po moim mężu) to, że tak powiem, nie za bardzo miał zaufanie i chęci do moich partnerów, a do tego partnera zaczął sam z siebie mówić "tato", co było dla mnie wielkim szokiem i radością i miałam nadzieję, na to, że to w końcu to "dobiłam do portu" :), ale w wakacje gdy wszystko było miedzy nami bardzo dobrze, bo nawet planowaliśmy zaręczyny, mieliśmy razem wyjechać na parę dni, ale tak się nie stało z przyczyn technicznych (jego samochód) wiec zaproponował mi sam z siebie abym pojechała z siostrą, bo ona mi to wcześniej proponowała, więc pojechałam. Gdy wróciłam, jeszcze nie widząc się z nim, o jakąś bzdurę się pokłóciliśmy potem mieliśmy się spotkać, ale do spotkania nie doszło. Prosiłam o rozmowę i prosiłam, aż on w końcu zaczął mnie ignorować, nie odpisywał na sms-y, po prostu cisza z jego strony. Przeżyłam to strasznie i nadal przeżywam, kochałam go i nadal kocham, minęło dopiero albo aż 5 miesięcy, a on milczy. Wcześniej odpisywał na sms-y np. "nie chcę o tym rozmawiać", "dla mnie to temat zamknięty", ale chyba zasługuję na słowo wyjaśnienia, abym mogla sobie jakoś z tym poradzić, aby zamknąć ten rozdział i normalnie żyć, bo, głupia, ciągle żyję nadzieją i wspomnieniami. Wiem, że nie powinnam tak myśleć, bo skoro on się mną nie przejmuje to dlaczego ja mam ciągle żywić do niego jakieś uczucia? W teorii wiem jak powinnam postąpić - zapomnieć, zająć się sobą itp., ale serce tak łatwo nie zapomina. Synowi też było mi ciężko wytłumaczyć dlaczego on już do nas nie przyjeżdża, aż w końcu powiedziałam mu prawdę, że sama nie wiem dlaczego, że ludzie czasem odchodzą. Kiedyś tego chłopaka matka mówiła mu, żeby się zastanowił, że to duża odpowiedzialność gdy jest dziecko i rozmawiałam z nim na ten temat – mówił, że jest gotowy, chcieliśmy nawet mieć własne dziecko, ale odszedł nie mówiąc dlaczego. Wiem, że nie potrafiłabym mu już raczej zaufać (nawet jakby chciał wrócić), ale też nie potrafiłabym zaufać kolejnemu jakiego pewnie spotkam na swojej drodze, będzie mi ciężko dopuścić tego "kolejnego" do mojego dziecka, bo nie chcę żeby znowu coś takiego przechodził (wiem, że pisząc tak skazuję od razu kolejny związek na porażkę), ale nie potrafię uwierzyć, że jeszcze spotka mnie miłość, a poza tym na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie kogoś innego u mojego boku. Może postawiłam tego chłopaka na piedestale, ale jest on dla mnie wszystkim ciężko mi się pozbierać i zacząć po porostu żyć. Przepraszam za chaotyczność mojej wypowiedzi, może znajdzie się, ktoś kto będzie potrafił postawić mnie na nogi? Z góry dziękuje. Ona

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Bez niego nie mam po co żyć, chcę się zabić. Co mam robić?

Witam, Mam niepełne 18 lat i chcę popełnić samobójstwo. Moim problemem jest rozstanie z ukochaną osobą. Poznaliśmy się w szkole i rok byliśmy szczęśliwą parą. Mój chłopak był najcudowniejszą osobą na świecie, cały czas myśli związane z nim nie dają...

Witam, Mam niepełne 18 lat i chcę popełnić samobójstwo. Moim problemem jest rozstanie z ukochaną osobą. Poznaliśmy się w szkole i rok byliśmy szczęśliwą parą. Mój chłopak był najcudowniejszą osobą na świecie, cały czas myśli związane z nim nie dają mi spokoju i wspomnienia powodują u mnie ogromny ból i chęć popełnienia samobójstwa. Myślę o pięknej przeszłości, której już nie ma. Bardzo się do niego przywiązałam. Myślę o wspólnych chwilach, o miejscach w jakie jeździliśmy, o tym jak mnie zmienił. Myślę o jego zaletach, myślę o tym jaki kiedyś był kochany, a jak teraz życzy mi najgorzej tylko dlatego, że nie jestem w stanie go zostawić i dać mu spokój. Od naszego rozstania minęło już 14 miesięcy. Jeszcze przez długi czas po rozstaniu spotykaliśmy się, mówiliśmy sobie, że tęsknimy, czasem dochodziło do przytuleń, pocałunków. Mówił, że mnie nadal kocha, ale nie wróci. Teraz ma inną dziewczynę od niedawna i muszę dać mu spokój na zawsze. Bardzo boję się wyjść z domu aby ich nie spotkać. Samobójstwo próbowałam popełnić już dwa razy z czego raz byłam już w krytycznym stanie. Mam nerwicę i ostatnio wszystko mnie boli, serce, brzuch, trzęsą mi się ręce przed każdym telefonem do niego, bądź kiedy czekam od niego na odpowiedź. Nie rozumiem dlaczego odszedł, dlaczego przestał mnie kochać gdy na początku naszej znajomości potrafił za mną płakać, dużo się kłóciliśmy, ale wszystko robiłam z miłości. Jemu zdarzały się incydenty flirtu z innymi dziewczynami, czego ja także nie tolerowałam. On jest moją jedyną radością. Kiedy z nim mam stały kontakt czuję się dobrze, znajomi widzą, że jestem rozpromieniona. Czuję się w 100% lepiej. Ale jednak on nie chce tego. Ma już swoje życie, a ja zostałam w przeszłości. Próbowałam czymś się zająć, ale mój ból i strach mnie przerasta. Pogorszyły mi się stopnie w szkole. Bardzo chciałabym go odzyskać, by było dobrze, abym mogła być zdrowa i żyć jak każda inna nastolatka, ale niestety nie mogę. Po prostu bardzo kocham mojego byłego partnera i nie mogę pogodzić się z porażką. Nie mogę poradzić sobie z tęsknotą i wspomnieniami... Chciałabym po prostu umrzeć mimo tego, że wiem że mam kochającą mamę i przyjaciółki. Bez niego moje życie nie ma najmniejszego sensu i nie chcę go ciągnąć. A tym bardziej, gdy pomyślę o tym, że pewnie niedługo zobaczę go z inną partnerką chcę popełnić samobójstwo. Byłam u psychologa, ale niestety nie przyniosło to żadnych pozytywnych zmian. Mój brat popełnił samobójstwo 8 lat temu, tylko z powodów rodzinnych.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Ciągłe rozstania i niska samoocena. Co zrobić w tej sytuacji?

Od 4,5 roku w moim życiu obecna jest pewna dziewczyna. Próbowaliśmy być ze sobą trzykrotnie jednak za każdym razem próby te kończyły się fiaskiem. Dziewczyna nagle twierdziła, że jest nieszczęśliwa ze mną i zostawiała mnie pod różnymi kiepskimi pretekstami. Ja...

Od 4,5 roku w moim życiu obecna jest pewna dziewczyna. Próbowaliśmy być ze sobą trzykrotnie jednak za każdym razem próby te kończyły się fiaskiem. Dziewczyna nagle twierdziła, że jest nieszczęśliwa ze mną i zostawiała mnie pod różnymi kiepskimi pretekstami. Ja zawsze bardzo ciężko to przechodziłem, zamykałem się w sobie, miałem ogromne wyrzuty sumienia, odczuwałem silny żal. Wychodziłem z tego przez około 3 miesiące, a po czterech miesiącach od zdarzenia dziewczyna bardzo usilnie starała się odnowić nasz kontakt oraz związek. Ja ponownie ulegałem, jednak potrzebowałem sporo czasu na przywyknięcie do tego i pogodzenie się z przeszłością zanim jeszcze doszedłem do wniosku, że ten związek na prawdę ma szanse. Jednak sytuacja z zerwaniem powtarzała się i ponownie kilka miesięcy poświęcałem na dojście do siebie. Jestem osobą otwartą i czuję się bardzo przywiązany do tej dziewczyny, nie wyobrażam sobie bycia z inną kobietą. Co w takiej sytuacji zrobić? W jaki sposób sobie z tym poradzić? Obecnie jestem na etapie kolejnego zrywania przez nią kontaktu i obawiam się, że za kilka miesięcy sytuacja zacznie się powtarzać, a ja kolejny raz ulegnę, a z miesiąca na miesiąc, z sytuacji na sytuację czuję ogromne obniżenie samooceny oraz zamykam się przed nowymi znajomościami.

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty