Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Ślub: Pytania do specjalistów

Jak radzić sobie z takim zachowaniem męża?

Dzień dobry. Jestem z mężem po ślubie 3 lata, razem jesteśmy 11 lat. Mamy 4 dzieci w tym dwójkę bardzo małych 2 latkę i 6 miesięczne. Oboje jesteśmy w domu ( mąż prowadzi naszą firmę - ja dom i jak... Dzień dobry. Jestem z mężem po ślubie 3 lata, razem jesteśmy 11 lat. Mamy 4 dzieci w tym dwójkę bardzo małych 2 latkę i 6 miesięczne. Oboje jesteśmy w domu ( mąż prowadzi naszą firmę - ja dom i jak mam chwilę to pracuje w firmie) Ostatnio mąż dziwnie zaczął się zachowywać wobec mnie. Ciągle mnie nagabuje na współżycie, w ciąży i pierwsze miesiące po prawie w ogóle nic między nami nie było. Teraz jednak on przegina w drugą stronę, czuje się manipulowana - muszę spełniać jego najbardziej wyuzdane fantazje ( mam udawać aktorkę porno) ostatnio ciągle namawia mnie na trójkąt z innym facetem ( mówi, że mam być jak prostytutka) a jeśli się nie zgodzę postawi mnie przed faktem dokonanym i będzie to mój prezent urodzinowy. Uważa że to tylko seks i nic to nie zmieni. Nagaduje mnie też na seks z transwestytą ( kręci go niby to że ma penisa i piersi za razem) dla mnie to obrzydliwe. Mówi że jest hetero ale mnie zastanawiają te ciągoty. Kocham go, lubię seks - urozmaicony ( zabawki, przebieranki, różne pozycje) ale to jak on się ostatnio zachowuje mnie przeraża. Wygania dzieci spać bo chce się ciągle kochać. Ogląda dużo filmów erotycznych i często się masturbuje. Gdy mu odmawiam to się obraża i mówi że chyba nie pasujemy do siebie seksualnie ( że go oszukałam że lubię seks) bo dla niego to jeden z najważniejszych aspektów. Czuję się skrzywdzona i zależna finansowo od niego ( kupuje mi masę ubrań - wszystko z kontekstem seksualnym) my mamy małe dzieci ja nie chcę wyglądać w domu jak prostytutka. Ostatnio wymyślil że mam podnieść piersi bo po ciążach mam luźne ( powiększyć mimo że mam rozmiar d) zrobić usta i zagęścić włosy a najlepiej przefarbować na czarno. Jestem załamana - nie podobam mu się jaka jestem. Wstaję pierwsza, ogarniam dom, dzieci, firmę a w nocy mam być gwiazdą porno do rana. Jestem wykończona psychicznie i fizycznie. Nie mam prawa być zmęczona, za to mam być ciągle piękna i chętna. Nie wiem co mu się stało, nie był taki. Pomóżcie mi proszę
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Martyna Dudzińska
Mgr Martyna Dudzińska

Dlaczego mój mąż nie ma ochoty na seks?

Jesteśmy małżeństwem od 1.5 roku, mamy ponad 30 lat. Oboje nie mieliśmy wcześniej kontaktów seksualnych. Od samego początku mąż odmawia seksu, bo "nie stoi". Przed ślubem się hamowaliśmy, bo mąż bardzo wierzący, ale problemy z potencją pojawiły się miesiąc przed... Jesteśmy małżeństwem od 1.5 roku, mamy ponad 30 lat. Oboje nie mieliśmy wcześniej kontaktów seksualnych. Od samego początku mąż odmawia seksu, bo "nie stoi". Przed ślubem się hamowaliśmy, bo mąż bardzo wierzący, ale problemy z potencją pojawiły się miesiąc przed ślubem i od tamtej pory klapa. Początki mieliśmy trudne, bo ja się stresowałam pierwszym razem i chyba po 2 miesiącach udało nam się odbyć pełny stosunek. Kontakt seksualny mamy, o ile ubłagam o niego męża, stosujemy NPR i zawsze pod koniec cyklu zaczynam dyskusję o seksie, ale przeważnie do niczego nie dochodzi, bo mąż zawsze znajduje coś lepszego do roboty. Cały czas szuka wymówek, w ciągu całego małżeństwa slyszałam już ich tyle, że myślałam, że więcej już nie wymyśli, ale ciągle znajduje coś nowego. Ja się wciąż czuję jak dziewica i seks nie sprawia mi przyjemności, bo jest ból i mąż myśli tylko o tym, żeby stanął, a jak już, to od razu wchodzi bez gry wstępnej, musimy używać żelu, żeby w ogóle się udało, bo nie jestem gotowa. Był u urologa, coś tam znalazł, ale nic istotnego. Mamy małe dziecko, w tamtym roku seks uprawialiśmy dokładnie 2 razy, mimo, że pewnie większość par poszalało by bardziej w czasie ciąży. Mąż problemu nie widzi, a ja już mam najczarniejsze myśli. Proponowałam wizytę u seksuologa, nie zgodził się. Nawet jak pójdę sama, to pewnie i tak nic to nie da. Mam wątpliwości, czy mąż mnie kocha, chyba powiedział mi to tylko raz. Na co dzień całujemy się tylko na pożegnanie, na powitanie. Głębsze pocałunki nie wchodzą w grę, bo mąż nie chce nawet się ich nauczyć. Przytulanie też jak ja wyjdę z inicjatywą. Poza tym dogadujemy się i dobrze nam ze sobą, ale żyjemy bardziej jak przyjaciele, niż małżeństwo. Brakuje mi seksu, bliskości, ale nie potrafię przebić się przez egoizm męża. On nawet nie próbuje inicjować żadnego intymnego kontaktu i tu jest chyba największy problem. Nie potrafię go zostawić, za bardzo go kocham. Nie jestem też atrakcyjna, mam trochę nadwagi, mąż prosił, żeby się nie malować, bo nie lubi wymalowanych kobiet. Pytałam, co mogę zrobić, jak go zachęcić, ale twierdzi, że nic nie muszę robić. Co zrobić w tej sytuacji? Dodam, że mąż na pewno nie ma kochanki.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Martyna Dudzińska
Mgr Martyna Dudzińska

Jak obronić się przed współuzależnieniem?

Witam Serdecznie, mam pewien "problem" i nie wiem co robić , czy robię dobrze. Jestem z moją narzeczoną już ponad 7lat, gdy się poznaliśmy to paliła papierosy od roku czasu. Na start powiedziałem co o tym sądzę i że nie... Witam Serdecznie, mam pewien "problem" i nie wiem co robić , czy robię dobrze. Jestem z moją narzeczoną już ponad 7lat, gdy się poznaliśmy to paliła papierosy od roku czasu. Na start powiedziałem co o tym sądzę i że nie toleruje palenia papierosów. Nie było z tym problemu, po ok. Tygodniu związku rzuciła to i już nie wracała. Przez ponad 7lat byliśmy szczęśliwi , zaplanowany ślub już za chwilę (czerwiec) i nagle narzeczona wpadła na genialny pomysł że zacznie palić. Kupiła sobie papierosa (elektrycznego) i zaczęła Palić. Zna moje podejście i wie że tego nie toleruje. Nie wyobrażam sobie życia z osobą która pali papierosy. Bardzo ją Kocham, ale poprostu nie mogę tego zaakceptować nie widzę tego. W jeden dłoni moja dłoń a w drugiej papieros ?.. To nie moja bajka. Mamy 2dzieci , jesteśmy młodzi. Ale ten nałóg mnie przerasta , narzeczona powiedziała otwarcie że ona pali bo ma na to ochotę i tego nie zmieni. I że pali ale tylko przez chwilę i jej się znudzi to przestanie.. Co w takiej sytuacji zrobić.. Nie chciałbym kończyć związku z takiego powodu, ale nie widzę nas jeśli mam być współuzależniony przez jej uzależnienie do którego dąży.
odpowiada 1 ekspert:
Dr Mieczysław Bakun
Dr Mieczysław Bakun

Co robić z taką relacją w związku?

Mam pytanie, jestem w związku od 15 lat, 7 lat po ślubie i dwoje dzieci 6 i 12 lat. Mąż od dwóch lat traktuję mnie jak zero, ciągle słyszę,że przytyłam, jestem brzydka, nieogarnięta,że do niego kolejka dziewczyn stoji, przez internet... Mam pytanie, jestem w związku od 15 lat, 7 lat po ślubie i dwoje dzieci 6 i 12 lat. Mąż od dwóch lat traktuję mnie jak zero, ciągle słyszę,że przytyłam, jestem brzydka, nieogarnięta,że do niego kolejka dziewczyn stoji, przez internet się z nimi umawia,(złapałam go na gorącym uczynku) jego wytłumaczenie to to że ja nie chcę uprawiać seksu więc sobie szuka gdzie indziej. Ja nie pracowałam bo kazał mi zajmować się dziećmi,w tygodniu on pracuje,a jest piątek i zaczyna pić do odcięcia,ma gdzieś dzieci i mnie, mi powie że jestem kur...,dziw... Itp a dzieci wogole go nie interesują,bo mówi ,że cały tydzień pracuje więc weekend jest dla niego. Ja już nie wiem co mam robić, proponowałam terapię małżeńską,ale stwierdził,że nie będę z niego "idioty" robić bo to ja mam cos z głową,a nie on. Bo to mi przeszkadza że piję i na cały weekend ucieka z domu,a nie jemu, bo jak on to mówi ' w każdym normalnym związku tak jest,a ja się czepiam".
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Oliwia Mazurowska
Mgr Oliwia Mazurowska

Jak poprawić swoją relację z mężem?

Od 6 lat jestem w związku z moim mężem,a od 3 lat jesteśmy po ślubie. Mamy wspaniałą 2 letnia córeczkę. Kiedyś nie mieliśmy zbyt wielu powodów do kłótni, ale zdarzały się przez nasze silne charaktery, ale od momentu jak zaszłam... Od 6 lat jestem w związku z moim mężem,a od 3 lat jesteśmy po ślubie. Mamy wspaniałą 2 letnia córeczkę. Kiedyś nie mieliśmy zbyt wielu powodów do kłótni, ale zdarzały się przez nasze silne charaktery, ale od momentu jak zaszłam w ciążę mój mąż zaczął robić problem i kłótnie ze wszystkiego. Aktualnie obwinia mnie o wszystko, każda kłótnia to moja wina jego zdaniem. Uważa, że nie zasługuje na szacunek, że za mało dla niego robię, za mało go chwale i doceniam. Przyczym on mnie nie docenia i ciągle krytykuje, ciągle mi ubliża i umniejsza intelekt. Pomimo, że to ja mam studia, a on nawet matury nie zdał. Ja już mam tego wszystkiego dość. Aktualnie nie śpi ze mna w jednym łóżku, nie przytula się, nie całuję. Uważa, że nie zasługuje na to. Kocham go bardzo, ale nie w takiej wersji. Nie potrafię zrozumieć dlaczego taki potrafi być w stosunku do mnie. Dlaczego tak bardzo chce ustawić sobie mnie i gdy tylko nie wykonuje jego "rozkazów " to jest wojna. On obecnie chodzi na terapię już do drugiego psychologa i podobno słyszy, że to on jest poszkodowany ja jestem wszystkiemu winna. Nie potrafię tak żyć, mam różne zle myśli gdyby nie córka to nie wiem czy bym dala rade.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Balcerzak
Mgr Katarzyna Balcerzak

Złe traktowanie przez męża

Jestem w 20 tygodniu ciąży. Przebiega prawidłowo. Mam już 5letnia córkę. Nie mam kontaktu z rodziną, odwrócili się ode mnie po tym jak przerwałam studia doktoranckie i związałam się z rozwodnikiem. Dziś jestem 7 lat po ślubie, mąż gnębi mnie... Jestem w 20 tygodniu ciąży. Przebiega prawidłowo. Mam już 5letnia córkę. Nie mam kontaktu z rodziną, odwrócili się ode mnie po tym jak przerwałam studia doktoranckie i związałam się z rozwodnikiem. Dziś jestem 7 lat po ślubie, mąż gnębi mnie psychicznie, jak nie zrobię tego czego oczekuje (chodzi o sferę seksualna) traktuje mnie jak śmiecia, obraża, kara milczeniem. Tak samo zachowuje się wobec naszej córki. Gdy dostanie to czego chce, chwilę jest miły ale potem chce znów. Zmusza mnie do tego, na co nie mam ochoty, zwłaszcza w ciąży. Udaje, że przejmuje się gwałtem ale tak naprawdę mnie obwinia o wszystko. Posiadam wyższe wykształcenie, pracuje zawodowo, a on traktuje mnie jakbym była nikim. Nie mam żadnych oszczędności tylko długi, żyjemy z mojej wypłaty, jego renta pokrywa alimenty na rzecz dzieci z pierwszego związku. Jestem w kropce... Gdzie zwrócić się o pomoc jestem już potwornie zmęczona psychicznie... Proszę o pokierowanie, wsparcie... Szukam ratunku dla siebie i dzieci...
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy będę mogła wypić lampkę szampana po zażyciu tego leku?

Witam cierpię na nerwice lękową po ponad roku leczenia nie stosuje już codziennie leków oczywiście konsultowałam to z lekarzem niestety miewam ataki które zdarzają się w sytuacjach bardzo stresowych..dlatego na takie okoliczności został mi wypisany oxazepam gsk . Za niedługo... Witam cierpię na nerwice lękową po ponad roku leczenia nie stosuje już codziennie leków oczywiście konsultowałam to z lekarzem niestety miewam ataki które zdarzają się w sytuacjach bardzo stresowych..dlatego na takie okoliczności został mi wypisany oxazepam gsk . Za niedługo mam swój własny ślub boję się że nie wytrzymam z stresu..czy jest możliwość że rano zażyje oxazepam a popołudniu będę mogła wypić chociaż lampkę szampana czy to skoliduje z tym lekiem i strzec się lepiej nawet lampki szampana proszę o poradę.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Co robić z rozwijającą się infekcją gardła?

Dzień dobry. Bardzo proszę o pomoc. W sobotę mam swój ślub, a coraz gorzej mówię. Gardło nie boli, ale mam uczucie zalegania czegoś w płucach, wczoraj (środa) jeszcze mówiłam dobrze, dzisiaj (czwartek) już słychać jakąś chrype. Robię inhalacje... Dzień dobry. Bardzo proszę o pomoc. W sobotę mam swój ślub, a coraz gorzej mówię. Gardło nie boli, ale mam uczucie zalegania czegoś w płucach, wczoraj (środa) jeszcze mówiłam dobrze, dzisiaj (czwartek) już słychać jakąś chrype. Robię inhalacje z zatoxinu i wczoraj wzięłam syrop levopront bo miałam suchy kaszel. Proszę o rady co mogę na to poradzić. Z góry dziękuję
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Karol Gołębiewski
Lek. Karol Gołębiewski

Jak zmotywować partnera?

Witam, mam narzeczonego od pół roku. Planujemy ślub w przyszłym roku. Dogadujemy się razem mieszkamy, wyjeżdzamy, chodzimy po górach.Mamy dużo wspólnego. Ale jest jeden problem ze on od lat ma problem z pracą i nie umie nigdzie być na stałe.... Witam, mam narzeczonego od pół roku. Planujemy ślub w przyszłym roku. Dogadujemy się razem mieszkamy, wyjeżdzamy, chodzimy po górach.Mamy dużo wspólnego. Ale jest jeden problem ze on od lat ma problem z pracą i nie umie nigdzie być na stałe. Ciągle ja zmienia nigdzie nie czuję się dobrze. Chciałby robić to co lubi i szuka ofert związanych z swoimi umiejętnościami i pasja ale nie udaje mu się do tej pory. Może nie wierzy w siebie zbyt bardzo. Zapraszajango.na rozmowy ale po rozmowach nie oddzwaniają do niego co jest dziwna rzeczą bo naprawdę potrafi rzeczy które są wymagane na dane stanowisko Teraz pracuje na pół etatu w takiej firmie na umowie zlecenie ale też jakoś go to nie zadowala, często bierze wolne (raz w tygodniu swoje pasje) Polecam mu iść do specjalisty na terapię ale mówi że nie ma z czego płacić bo mało zarabia. I może też boi się trochę poruszać swoje głębsze tematy. Mamy brać ślub w pszyszlym roku i ja nie wiem czy chce tego ślubu skoro on ma takie podejście. Co zrobic i jak go przekonać do tego żeby coś zaczęło głębiej robić z tym tzn poszedł do specjalisty trochę popracował nad trudnościami.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Oliwia Mazurowska
Mgr Oliwia Mazurowska
Dotyczy: Psychologia Ślub

Jak poprawić relacje seksualne z partnerem?

Jestem z mężem 5 lat. Pół roku po ślubie. Mamy po 30 lat. Mąż wyznał mi, że był u seksuologa, bo go nie pociągam. Myślałam, że ma małe libido (popala trawkę). Uprawiamy seks ok. 4 razy w miesiącu. Jestem atrakcyjną... Jestem z mężem 5 lat. Pół roku po ślubie. Mamy po 30 lat. Mąż wyznał mi, że był u seksuologa, bo go nie pociągam. Myślałam, że ma małe libido (popala trawkę). Uprawiamy seks ok. 4 razy w miesiącu. Jestem atrakcyjną dziewczyną. Mąż powiedział, że woli tzw. suki, pewne siebie, głośne kobiety. Ja jestem raczej delikatna, spokojna, typ lalki. Mój świat się załamał, chce się rozstać i poinformowałam go o tym. Powiedział, że mnie bardzo kocha i chce pracować nad sobą, żebym dała mu pół roku. Ja również go kocham, ale jeżeli od początku nie czuł do mnie tak silnego pożądania to nie mam nadziei, że coś się zmieni... Jestem tym bardziej zaskoczona, bo od pierwszego spotkania ciągnął mnie do łóżka. Uprawialiśmy seks po ok 3. miesiącach znajomości, nie miał nigdy żadnych problemów ze wzwodem czy z dojściem do orgazmu. Czy jest szansa na uratowanie tego związku i wzniecienie pożądania? Często mnie przytula, dotyka. Nie wiem co robić, zalezy mi na nim, natomiast boje się, że to niemożliwe. Powiedział też, że nie widzi mnie w takiej roli w łóżku w jakiej by chciał przez moją delikatność. Poza seksem (jak się dowiedziałam) dogadujemy się b.dobrze. Mąż nigdy nie był w długoletnim związku, miał jedynie przygodne kontakty seksualne. Jestem pierwszą jego poważną partnerką. Powiedział też, że seks jest dla niego ważny.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Martyna Dudzińska
Mgr Martyna Dudzińska

Jaki skutek dla organizmu ma seks oralny?

Witam. Mam pytanie odnośnie bezpieczeństwa seksu oralnego. Jesteśmy z żoną pięć lat po ślubie. Oboje nigdy wczesniej nie mieliśmy żadnych kontaktów seksualnych z innymi partnerami. Nigdy też nie stosowaliśmy żadnych metod antykoncepcyjnych ograniczając się jedynie do NPR. W podejściu do... Witam. Mam pytanie odnośnie bezpieczeństwa seksu oralnego. Jesteśmy z żoną pięć lat po ślubie. Oboje nigdy wczesniej nie mieliśmy żadnych kontaktów seksualnych z innymi partnerami. Nigdy też nie stosowaliśmy żadnych metod antykoncepcyjnych ograniczając się jedynie do NPR. W podejściu do naszego seksu mamy dużo luzu jednak dopiero ostatnio pierwszy raz w życiu poniosło nas w kierunku seksu oralnego gdzie to ja byłem stroną aktywną. Bardzo nam się to podobało i chcielibyśmy to powtórzyć. Stąd nasze pytanie. Jakie ryzyko dla naszego zdrowia niosą takie zachowania seksualne?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak podjąć trudną decyzję?

Rezygnacja ze studiów na 4 roku - studia magisterskie Witam, Mam przed sobą spory dylemat, ale głównie spowodowany obawami przed reakcją w rodzinie oraz pracy. Jestem studentką na 4 roku, na studiach magisterskich, zaocznych. Poszłam na nie po 2 latach... Rezygnacja ze studiów na 4 roku - studia magisterskie Witam, Mam przed sobą spory dylemat, ale głównie spowodowany obawami przed reakcją w rodzinie oraz pracy. Jestem studentką na 4 roku, na studiach magisterskich, zaocznych. Poszłam na nie po 2 latach przerwy (studia stacjonarne), w międzyczasie znajdując swoją pierwszą pracę, którą zmieniłam niedawno w maju. Studia licencjackie byłam w stanie skończyć dopiero we wrześniu, kiedy wreszcie skończyłam pracę dyplomową na prawie 100 stron, od której pisania dostałam pierwszych w życiu ataków paniki. Obiecałam sobie, że nie pójdę nigdy na studia magisterskie, choć moja rodzina absolutnie się z tym nie zgadzała. Zaczęłam chodzić w trakcie tych 2 lat przez parę miesięcy do psychologa i tam na sesjach zostałam "uświadomiona", że część moich problemów ze sobą zostanie rozwiązanych, gdy wrócę na studia i zacznę ponownie wchodzić w interakcję z ludźmi w moim wieku (prywatnie nie mam dużo zaufanych osób i w poprzedniej pracy nie było nikogo przez 30-tką, przed ślubem). Ostatecznie uległam namowom, licząc w duchu, że faktycznie mój stan psychiczny się poprawi. Na studiach magisterskich jestem obecnie przed sesją letnią, na 4 roku (całe trwają 2 lata). Jest to kierunek, który nie był moim pierwszym wyborem, ponieważ ten nie został otwarty i z dwóch nieapetycznych opcji, ta wydała się mniejszym złem. Obecnie, psychicznie i emocjonalnie napotkałam absolutny mur. Nie jestem w stanie zmusić się do żadnej nauki ani do pisania żadnej pracy, zwłaszcza magisterskiej. Nie czuję żadnej motywacji, nie ma we mnie ani grama pasji. Absolutnie nie interesuje mnie to, czym każą nam się na kierunku zajmować. Traktują nas z politowaniem, pretensjonalnie, przedmioty mamy narzucone wykraczające poza zakres kierunku lub spełniający jakieś 20% obiecywanego spektrum. Nie wiem, jak powiedzieć moim rodzicom o moich obawach. Jak dziadkom. Boję się, że jakimś cudem rzucenie studiów będzie poruszone u mnie w nowej pracy - pracy, którą bardzo lubię, fascynuje mnie wszystko w niej i mam motywację na zdobywanie doświadczenia i prawdopodobnych awansów w przyszłości. Czuję się tam wreszcie spełniana, że ma ta cała gonitwa za chlebem sens. Wiem, co podpowiada mi instynkt i chęć pierwszy raz w życiu zadbania o siebie - należy po prostu zrezygnować. Czuję w kościach, że taka powinna być moja decyzja. Boję się jednak, że nie mam racji i przede wszystkim nie chcę musieć się tłumaczyć z moich decyzji po raz kolejny wszystkim dookoła. Tłumaczyć, że nie mogą żyć drugi raz mną przez swoje niespełnione ambicje. Mam 25 lat, a jestem tym już stanowczo zmęczona. (Nie) wiem, co powinnam zrobić. Niby tylko (aż) jeszcze ciut ponad 1 rok do otrzymania tytułu... choć nie wyobrażam sobie kończyć dalej mojej pracy dyplomowej. Bardzo proszę o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Do jakiego specjalisty możemy udać się z takim problemem?

Dzień dobry. Przedstawię w skrócie problem. Żona przez niedługi okres czasu stwierdziłą że nie pasujemy do siebie. Jeśteśmy 10 lat po ślubie Mamy 2 dzieci, i od jakiegoś czasu nie możemy dogadać się ze sobą. Mieszkamy u niej u rodziców,... Dzień dobry. Przedstawię w skrócie problem. Żona przez niedługi okres czasu stwierdziłą że nie pasujemy do siebie. Jeśteśmy 10 lat po ślubie Mamy 2 dzieci, i od jakiegoś czasu nie możemy dogadać się ze sobą. Mieszkamy u niej u rodziców, mamy zapewnione miejsce do życia dla nas i dzieci. Przez dłuższy okres w związku oboje nie odmawialiśmy alkoholu. Gdy zauwazyłem problem, przeszedłem 2 letnia terapie. w tym czasie urodziło sie 2 dziecko. Chociaż miało być lepiej - nie było. Zona zaczeła chodzic do poradni pschologicznej. Od tamtej pory zaczeła poznawac siebie na nowo. Chodzi tam okolo 1,5 roku i efektem jest jej nowe zycie. Stwierdziła, ze ona nie chce juz zyc zyciem malzenskim, poniewaz sama doskonale sobie poradzi bezemnie. Ograniczyla rozmowy do minimum, jezdzi na wycieczki sama, poznała nowe kolezanki, (stare przyjaciólki rownież pożuciła)... Ja, jej matka, widzimy ze coś ukrywa, tylko ona sama niechce nam zdradzic co w niej tak naprawde siedzi. Mi powiedziala ze wypalila sie milosc do mnie i to niema sensu. Chce zebym mieszkal w domu jedynie dla dzieci. A do niej zebym sie nawet nie zblizal. Jedna z nowych jej znajomych oferuje jej jakies specyfiki typu jakies srebra koloidalne, czosnki w tabletkach i tego typu srodki. Widac z daleka , że albo tak bardzo ufa tej nowej przyjaciółce, albo uzalezniła sie od tego, olbo zadużyła sie tej osobie. Ja znów nalezy do osób która nie okazuje miłości bardzo czesto, mam problem z okazaniem chociazby najmniejszej małej rzeczy, nie umie zony pochwalic za jej najmniejsze sukcesy - ona to widzi i ma mi to za zle. Sam juz nie wiem jak mam to wszystko ugryźć. Pytanie brzmi - Do jakiego rodzaju specjalisty możny by udać sie z takim problemem? Czy mediacje rodzinne mogły by załatwić spór - a przedewszystkim dowiedzieć się czego każda ze stron oczekuje od siebie? A może terapia małżeńska? -Tylko, że żona z tego co mówi podjęła juz dycyzje i chce rozwodu... Prosze o zapoznanie sie z moim problemem i o pomoc. Pozdrawiam
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Mikołaj Paszko
Mgr Mikołaj Paszko

Jak mam poradzić sobie z takim problemem w wieku 30-lat?

Kobieta, 30 lat. Witam. Mam problem z odżywianiem i kwestią swojego wyglądu: 1. Jestem silnie a swoim wyglądzie, sylwetce oraz wadze. To jak wyglądam i ile ważę determinuje to na ile mogę pozwolić sobie na jedzenie. Chociaż ostatnio jestem wobec... Kobieta, 30 lat. Witam. Mam problem z odżywianiem i kwestią swojego wyglądu: 1. Jestem silnie a swoim wyglądzie, sylwetce oraz wadze. To jak wyglądam i ile ważę determinuje to na ile mogę pozwolić sobie na jedzenie. Chociaż ostatnio jestem wobec siebie bardzo restrykcyjna. 2. Na tygodniu przeważnie unikam jedzenia. Rano piję, pojawia się białko, w pracy nie chcę jeść a w domu po powrocie chcę jeść jak najmniej i ograniczyć się do 1 posiłku. Ale czasami "przegrywam" i mój wygłodzony organizm domaga się więcej. Zdarza się, że jem hurtowo, czuję się przejedzona i mam z tego okropne wyrzuty sumienia. A żeby zabić te wyrzuty sumienia jem więcej. A z drugiej strony chcę to spalić choć czasami brakuje sił fizycznych, sale i tych psychicznych. Chcę cofnąć czas i czuć się lekko, najlepiej głodna. 3. Ostatnio bardzo restrykcyjnie ograniczam ilość kalorii. 500-600-700 to już dużo. I w dodatku chcę to spalić ćwiczeniami, czasami spalić więcej niż zjadłam. 4. Jestem niewolnikiem ćwiczeń. Ćwiczę codziennie. Wpadłam w schematy konkretnych ćwiczeń. Często mam tego dosyć, ale jest jakiś wewnętrzny przymus by ćwiczyć, w konkretny sposób. Dzień zaczynam od ćwiczeń i kończę go ćwiczeniami. Chcę je zrobić jak najszybciej by mieć spokój. Dają mi one także poczucie, że nie przytyję. 4. Stosuję często środki przeczyszczające. Czasami czuję się osłabiona. Mam pusty brzuch i gdy pozwolę sobie na więcej jedzenia czuję się źle. Bardzo przejedzona. Czasami pofolguję sobie za bardzo muszę to odchorować. Często zdarzało się, że na drugi dzień robiłam sobie głodówkę, czułam się okropnie, spuchnięta, ogromny brzuch, oczywiście środki przeczyszczające by poczuć ulgę. 5. Gdy chcę ograniczyć jedzenie, chcę jeść w samotności, nie lubię gdy ktoś zagląda mi do talerza i wtrąca się ile zjadłam. Nienawidzę tego. Z drugiej jednak stron bardzo tęsknię za normalnym życiem, jedzeniem. Raz tęsknię za jedzeniem a raz go nienawidzę. 6. Ciągle temat jedzenia jest obecny w mojej głowie. Tak samo jak i ćwiczenia. Ćwiczę także w tajemnicy, w różnych miejscach. Wiele rzeczy planuję pod to. Mam wrażenie, że na wiele rzeczy brakuje mi czasu, także dla męża. 7. Inni mówią mi, żebym więcej jadła a mnie to bardzo denerwuje. Aktualnie waga 54 kg przy wzroście 166 cm. Ale był moment, że ważyłam blisko 50 kg. Im więcej na wadze tym dla mnie gorzej. Im mniej tym lepszy nastrój. 8. Jestem tym zmęczona. Czasami chcę wykrzyczeć, że siebie nienawidzę, zwłaszcza gdy ulegam epizodom obżarstwa. 9. Wszystko zaczęło się gdy chciałam schudnąć przed weselem. Program ćwiczeń, dieta. Udało się. Ale wszystko poszło a daleko. Chyba nie poradziłam sobie także ze zmianami po ślubie - przeprowadzka do teściów. Bardzo to przeżywałam. Stres chyba wszystko pogłębił i uciekłam w to. Przepraszam, że tyle tego piszę, ale czasami muszę to z siebie wyrzucić a tyle tego kotłuje się w głowie.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy mam objawy nerwicy?

Witam, mam pytanie czy to może być nerwica. W czerwcu zaręczyłam się i rozpoczęliśmy przygotowania do slubu. Wszystko było dobrze, byłam szczęśliwa, mamy już zarezerwowane sale, dj, i nagle przy podjęciu decyzji o fotografie i kwiaciarni zaczęłam mieć spadki nastroju,... Witam, mam pytanie czy to może być nerwica. W czerwcu zaręczyłam się i rozpoczęliśmy przygotowania do slubu. Wszystko było dobrze, byłam szczęśliwa, mamy już zarezerwowane sale, dj, i nagle przy podjęciu decyzji o fotografie i kwiaciarni zaczęłam mieć spadki nastroju, nie mogłam się zdecydować, mimo że w ostateczności decyzja została podjęta to od tego czasu jestem płaczliwa, cały czas myślę że dobrze zrobiłam, mam uczucie leku, stresu, napady strasznego płaczu i niechęci do tego ślubu a nawet teraz do partnera. Nie mogę się zrelaksować, cały czas o tym myślę boli mnie żołądek, serducho kolacze, ma takie napady że najchętniej wszystko bym odwołała i schowała pod kocem z płaczem. Jak to minie to nawet się cieszę że ślub będzie. Mam mętlik w głowie, co robić.
odpowiada 2 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego partnerka tak reaguje po wizycie u ginekologa?

Dzień dobry, Mam mały problem, z którym nie mogę sobie poradzić. Jesteśmy z żoną po ślubie kilkanaście lat. Mamy dójkę cudownych synów dziecko, uczestniczyłem również w trakcie ich narodzin. Ale niestety, coś zaczęło nie dawać mi spokoju. Wcześniej jak żona... Dzień dobry, Mam mały problem, z którym nie mogę sobie poradzić. Jesteśmy z żoną po ślubie kilkanaście lat. Mamy dójkę cudownych synów dziecko, uczestniczyłem również w trakcie ich narodzin. Ale niestety, coś zaczęło nie dawać mi spokoju. Wcześniej jak żona chodziła na badania ginekologiczne to nie miałem z tym problemy. Nie miało znaczenia czy kobieta czy mężczyzna. Zdaję sobie sprawę, że ginekolog to tak jak inny lekarz i takie wizyty są niezbędne dla zdrowia. Niestety, sytuacja zmieniła się jakiś czas temu. Podczas jednego z ostatnich badań zauważyłem jakby zadowolenie na twarzy żony. Nie wiem, czy to faktycznie było zadowolenie czy sobie to tylko wmawiam ale od tego dnia nie daje mi to spokoju i dużo ciągle o tym myślę. Po tej wizycie, jak wracaliśmy do domu, żona powiedział , że musi za ok 2 tygodnie ponownie przyjść i zrobić USG. Zaproponowałem, że chętnie pójdę z nią na tą wizytę. Powiedziała, że absolutnie nie ma takiej potrzeby i że sama pójdzie. Po tej kolejnej wizycie, również zauważyłem zadowolenie i jakby lepszy humor żony. Zapytałem co się dzieje i czy aż tak było fajnie na tym badaniu, że jest tak zadowolona. To się zdenerwowała i powiedziała, że to nic przyjemnego takie badanie i że wygaduję głupoty. Przez całą drogę powrotną do domu się nie odzywała. Teraz to już sam nie wiem co to było, niestety ale ta sytuacja nie dawała mi spokoju. Jak tylko zaczynam poruszać ten temat to zaczynają się kłótnie. Zacząłem szukać informacji na temat badań ginekologicznych i jakie są reakcje innych. Na różnych forach różnie to piszą ale też niektórzy panowie mają podobny problem co ja. Ostatnio trafiłem na artykuły o dziwnych sytuacjach podczas wizyt u ginekologa i zacząłem się zastanawiać czy coś nie jest na rzeczy, że nagle żona z takich wizyt wychodzi zadowolona i z uśmiechem idzie na kolejne. Nie wiem czy długo to jeszcze wytrzymam i jak to przełoży się na nasze relację.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Martyna Dudzińska
Mgr Martyna Dudzińska

Jak radzić sobie w takiej relacji z mężem?

Mam 27 lat, jestem z mezem po ślubie od 2 lat Po ślubie dowiedziałam się że piszę z dziewczynami przez internet, siedzi na portalach erotycznych, siedzi na kamerkach internetowych płaci za to żeby kobiety się rozbierały, za każdym razem przeprasza... Mam 27 lat, jestem z mezem po ślubie od 2 lat Po ślubie dowiedziałam się że piszę z dziewczynami przez internet, siedzi na portalach erotycznych, siedzi na kamerkach internetowych płaci za to żeby kobiety się rozbierały, za każdym razem przeprasza a za tydzień jest to samo, wszystko przede mną ukrywa, ma swoje tajemnice o których ja nie wiem nie potrafię mu zaufać, jak wychodzi z domu to nie wiem czy idzie tak gdzie mówi czy umawia się jakaś dziewczyna. Jak sobie z tym poradzić i jak to rozwiązać? Za każdym razem mu wybaczałam ale on obiecuje poprawę a za parę dni jest znowu to samo.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Balcerzak
Mgr Katarzyna Balcerzak
Dotyczy: Psychologia Ślub

Okaleczanie i trauma młodej kobiety

dzień dobry, gdy miałam 12 lat byłam wykorzystywana seksualnie przez długi czas, przez swoją o rok starszą przyjaciółkę. Niedość, że wykorzystywała mnie… to i mojego psa.. Przez wiele lat to ukrywałam, bałam się i wstydziłam komukolwiek o tym powiedzieć. Rodzicom... dzień dobry, gdy miałam 12 lat byłam wykorzystywana seksualnie przez długi czas, przez swoją o rok starszą przyjaciółkę. Niedość, że wykorzystywała mnie… to i mojego psa.. Przez wiele lat to ukrywałam, bałam się i wstydziłam komukolwiek o tym powiedzieć. Rodzicom nie ufałam, bałam się, że wyrzucą mnie z domu. Nawet, jak byłam już pełnoletnia sama im o tym nie powiedziałam. Mój terapeuta pomógł mi przekazać tą informację rodzicom. Wychowawca w szkole podstawowej zaczął zauważać zmiany w moim zachowaniu oraz wyglądzie, zaczęłam bardzo szybko chudnąć, ponieważ się restrykcyjnie głodziłam. Zauważył też, że zaczęłam się okaleczać, ponieważ w upalne dni nosiłam długi rękaw. Kilka razy próbował ze mną porozmawiać, ale ja milczałam. W 8 klasie miałam pierwszą próbę samobójczą w szkole i trafiłam do szpitala psychiatrycznego na 5 miesięcy. Wyszłam w gorszym stanie. Dodatkowo, jakby było tego mało byłam gnębiona przez tą przyjaciółkę i jej dwie inne koleżanki, zaczęły mnie obrażać w internecie. Bałam się każdego dnia, gdy otwierałam oczy i tak już po okropnej nocy. Bezsenność i koszmary nocne były na porządku dziennym. Stopniowo zaczęły dołączać do gnębienia nowe osoby, ze szkoły, które krzyczały do mnie w szkole, np. na wf-ie „pewnie sypiasz nawet z własnym bratem”. Z dnia na dzień było coraz gorzej, a ja byłam coraz słabsza. Bałam się jakiegokolwiek kontaktu fizycznego, nawet jak moi rodzice siadali u mnie na łóżku, zaczynałam krzyczeć, panikować i płakać. Nie wiedzieli o co mi chodzi. Straciłam siebie, straciłam wszystko na czym mi zależało. Na nodze wyryłam sobie napis „dziwka”, bo tak mnie też nazywali. Do dzisiaj, jak na to patrzę czuję strach i przerażenie. Z czasem moje samookaleczenia było coraz głębsze i głębsze, doszło do przypaleń papierosami. Gdy miałam 16 lat zaczęłam popijać alkohol w nocy, żeby zasnąć i się nie obudzić. Kończyło się to niestety tylko wymiotowaniem. Gdy miałam 18 lat przedawkowałam leki, popiłam je alkoholem i poszłam spać. Była to moja najpoważniejsza próba, zaczęłam majaczyć i przestałam mówić. Niestety mnie odratowali. W tamtym roku w lipcu, trafiłam znowu do szpitala psychiatrycznego dla dorosłych, ze skierowaniem na cito. Była tam sytuacja, która przypomniała mi silne emocje z przeszłości, bo bałam się, że jeden z facetów zrobi mi to samo, chciał zobaczyć moje piersi, zaczęłam płakać i udało mi się uciec. Potem usłyszałam od kolegi z oddziału „uważaj, bo oni chcą cię zgwałcić w łazience”. Spanikowałam, krzyczałam na swojego lekarza, że chcę natychmiast wypis na żądanie. Po weekendzie wyszłam do domu. Byłam tam miesiąc. Mam ciągle przed oczami wydarzenia sprzed lat i czuję ten ból, co kiedyś…nie umiem z tym żyć. Boję się każdego dnia. Od dwóch miesięcy nie potrafię opisać co się ze mną dzieje, wcześniej bałam się czyjegokolwiek i jakiegokolwiek dotyku, a teraz w głowie mam okropne myśli, że powinnam być dziwką, bo tylko do tego się nadaję. Zaczęłam wyobrażać sobie, że ktoś mnie brutalnie wykorzystuje, a mi się to podoba i chcę więcej… Zaczęłam się jeszcze bardziej nienawidzić, nie umiem spojrzeć w lustro, czuję się ohydnie samą ze sobą. Bardzo ranią mnie moje myśli. Zaczęłam oglądać brutalną pornografię i przy niej płaczę, a potem w głowie wyobrażam sobie, że to byłam ja…Rozmawiałam o tym ze swoim mężem, ale on mieszka za granicą i na razie nie rozumie, o co mi dokładnie chodzi…Ja sama siebie nie rozumiem. Nienawidzę tego, kim się stałam. Zaczynam myśleć, że może wcale nie zostałam wykorzystana, ale sama tego chciałam, może sama się o to prosiłam. Czuję się winna, a nawet nie czuję, ja jestem winna. Nigdy nie pomyślałabym, że będę miała w głowie, tak brutalne rzeczy… Jestem potworem. Nawet nie umiem powiedzieć tego mojemu terapeucie, boję się, co on o mnie pomyśli. Niby wiem, że nie jest od oceniania mnie, ale sama rozmowa o tym, mnie przeraża i w mojej głowie i tak będę czuła się oceniana. To nie jest temat, przy którym czuję się komfortowo, czuję zażenowanie i ogromny wstyd… Nie wiem, co się ze mną dzieje, dlaczego naszły mnie tak okropne pragnienia, myśli, cokolwiek to jest. Jestem beznadziejna, zepsuta - może to jest odpowiedź. Dodam, że gdy w czerwcu (w tamtym roku) poleciałam do mojego męża, miałam swój chciany pierwszy raz, ale nie było tak, jak to sobie wyobrażałam. Czułam się naprawdę, jak dziwka, byliśmy w wynajmowanym mieszkaniu na godziny, by uprawiać seks, a potem wracaliśmy do hotelu. Nie mogliśmy być razem w pokoju, bo on jest arabem i nie mamy jeszcze ślubu w Kairze, a tylko cywilny, u nich to tak naprawdę pierwszy krok, do zawarcia małżeństwa. Podczas tych kilku godzin w ciągu dnia, podczas stosunku płakałam. Tak było codziennie, nie zapomnę wzroku innych mężczyzn… Niby czułam się bezpiecznie z moim mężem, to i tak miałam wątpliwości, czy chcę, ale zgodziłam się, bo nie chciałam, żeby poczuł się odrzucony. Skąd biorą się w mojej głowie takie myśli o seksie? Czy to jest w ogóle normalne po moich traumach? Z góry dziękuję za odpowiedź.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Martyna Dudzińska
Mgr Martyna Dudzińska

Czy to oznacza przemoc emocjonalną?

Czy to co mnie spotkało, to przemoc emocjonalna, czy miałam do czynienia z toksykiem? Dzień Dobry, proszę o przeczytanie mojej całej historii, poradę i wyrozumiałość. Ciężko przeszłam to rozstanie, być może przez więź traumatyczną, nadal do mnie wracają wspomnienia i... Czy to co mnie spotkało, to przemoc emocjonalna, czy miałam do czynienia z toksykiem? Dzień Dobry, proszę o przeczytanie mojej całej historii, poradę i wyrozumiałość. Ciężko przeszłam to rozstanie, być może przez więź traumatyczną, nadal do mnie wracają wspomnienia i nie mogę przestać analizować czy miałam do czynienia z osobą, która stosowała przemoc psychiczną, emocjonalną typu gaslighting, wobec mnie, czy też ja mogłam być powodem tych zachowań . Dodam, że będac w związku czułam się źle, ale nie potrafiłam odejść, być może z lęku. Po rozstaniu nie potrafiłam do teraz czuć gniewu, będąc u psychologa, Pani stwierdziła, raz mówiłam jak było, a na następnym spotkaniu próbowałam go bronić, usprawiedliwiać, coś typu syndrom sztokholmski. Moja historia Mam 23 lata, poznaliśmy się w lutym w 2022 roku, od razu jak się zobaczyliśmy zaiskrzyło. Dzieliła nas spora odległość, bo około 50 km On przyjeżdżał wieczorami, ponieważ posiada gospodarstwo. Spotykaliśmy się dwa razy w tygodniu. Szybko rozmawialiśmy o przyszłości, prawił mI komplementy. Poznał moją rodzinę, ja jego. Potem coraz częściej zabierał mnie do siebie. Od razu mu pomagałam na gospodarce. Zauważyłam, Że jeśli nie wstanę chociaż raz jego rodzina nie odzywała się do mnie, albo odzywki typu żeby wzbudzić u mnie poczucie winy. On był strasznie zazdrosny na początku, nie kazał mi spotykać się ze znajomymi, gdy pokiwałam takiemu jednemu na pożegnanie to był zły i karał mnie ciszą. Jak byliśmy na jakiejś imprezie to on mógł tańczyć z dziewczynami,ja nie z chłopakami . Sprawdzał na początku mój telefon, a gdy po kilku miesiącach dałam hasło on powiedział, że jeśli nie powiem mu albo nie wyłącza hasła on nie pójdzie na śniadanie. Wiele razy śmiał się z tego ile ja jem, po mimo że ja nie mam złej figury. Na początku taki nie był. Z czasem zaczął się zmieniać I pokazywać siebie z innej strony, jeśli się mocno klocilismy było kilka razy tak,że podnosił rękę, ale nigdy nie uderzył, na babcie raz gdy była odwrócona tylem także, i powiedział Ty stara ale po cichu i szybko, ponieważ powiedziałam, że ten lepszy chleb chowają mi, a dają gorszy. Ale nie wiedziałam, że tak zareaguje na babcię, ale być może temu ze babcia źle traktuję, jego mamę, synową. w Jego domu rządzą mężczyźni, jego mamę nie szanują tesciowie. Jego mama tez czesto u nas przebywala nawet do 23 czasami bo chyba temu ze jej maz nie poswiecal jej uwagi. On tez nie mial drzwi w swoim pokoju tylko rozsuwane to w kazdej chwili ktos mogl wejsc, byly chwile ze bylismy w intymnej sytuacji a ktos wszedl bez pukania. Kiedyś jalowka go uderzyła to jak wpadł w szał to zaczął ja tak bic że zaniemowilam. Ale dużo też robił dla mnie rzeczy, że pokazywał mu że mu zależy jak karmil pieska sąsiadów ie karmili , gdy miałam okres kupił mi słodycze, jak zachorowalam troszczyl się o mnie. Dzięki mnie wkładal naczynia do zmywarki albo odkurzył pokój ja za to wywalam gnoj codziennie albo wrzucalam do paszowozu jedzenie dla krów. Jak się poklocilismy i mnie nie przytulił wiedział że ja nie zasnę I będę się męczyć. A rano żebym tylko wstała do pracy z nim dawał mi buziaki I przytulal. Jak jechaliśmy z Jego rodzina po drzewo do lasu to ja z Jego mama dzwigalismy ciężkie kawałki drewna A on siedział sobie w ladowarce dopóki jego tata nie zwrócił mu uwagi. Też jak potem podalawalam kawałki drewna jego tacie to on robił wgl coś innego i byl gdzie indziej. Często czułam się samotna I wykorzystywana w tym związku. Czasami był taki uroczy I miły A czasami jak się klocilismy taki chamski I nie do poznania. Też po pracy zamiast że mną zjeść śniadanie szedł do pokoju do taty I z nim oglądał rolnictwo. To się zmieniło gdy z nim pomagałam na tyle żeby to robił w pokoju A I tak oglądał. Po śniadaniu gdy nie pracowaliśmy to spaliśmy I tak samo po południu po pracy. Bardzo było mało chwil gdy szczerze rozmawialiśmy. Czułam się że byłam żeby sprawiać mu przyjemność I do pracy. Duzo bylo sytuacji ze juz bylo do zerwania to wtedy u moich rodzicow plakalismy, ja tez bo mi zalezalo, a on nie wiem czy gral na emocjach czy szczerze. w listopadzie miesiac przed zakończeniem związku ja z nim zerwalam, on płakał, dał buziaka w czoło i poszedł. Potem Wróciłam do niego, gdy się odezwał I postanowił postawić się rodzinie. Lecz w grudniu coś się zmieniło mówił że nie będę nim rządzić całe życie, stał się chłodny I coś się zmieniło. Kupiłam prezenty dla Jego rodziny i jego, i miałam kupić jeszcze mięsne batony do piesków, on o tym wiedział, planował sylwestra ze mną i jego znajomymi w domu, W święta zerwał że mną przez smsa mówiąc że do siebie nie pasujemy, że mnie kocha, ale nie da się że mną wytrzymać. 3 dni później gdy do mnie to dotarlo dostałam szoku I zadzwoniłam do niego, blagalam go o miłość, Że będę ulegla. Pierwszy raz w życiu byłam taka zdesperowana. Naprawde po mimo tabletek uspokajajacych myślałam że moje serce tamtej nocy pęknie, jakbym straciła siebie, swoją tożsamość, naprawdę dziwne uczucie. A on miał wy...e, mówił takie aha I co. Jak zadzwoniłam potem w styczniu on powiedział że nie wie czy wróci. Potem dałam sobie spokój miesiąc. I 14 lutego zobaczyłam zdjęcie z nową dziewczyna. Jego coś we mnie pękło. Kochał mnie niby A już ma nową. Potem gdy do niego zadzwoniłam powiedziałam, że ma mi powiedzieć, że mnie już nie kocha i już nie wróci, on powiedział, że kochał mnie że coś znaczylam I nigdy nie wróci i zaczął się śmiać. Czułam się taka upokorzona. Dodam, Że mieliśmy w planach wziąść kiedyś ślub, rozmawialiśmy już o tym o orkiestrze przed moimi rodzicami o sali z Jego rodzina,a on mi próbował wmówić że o niczym takim nie mówił. Jego mama cały czas mówiła o sali, o rezerwowaniu. Gdy widziałam film albo zdjęcie długo do mnie potem wracało jak jakas trauma, potem żałowałam, że zobaczyłam, ale miałam wtedy silną potrzebę oglądania go i jej. Oczywiście, szybko mi to minęło z trudem, bo wiedziałam, że to mnie niszczy psychicznie, usunęłam tego samego miesiąca, czyli w lutym, Usunęlam od razu social media, bo miałam tam też jego rodzinę i znajomych, jego mama i siostra mi lajkowaly zdjęcia, przez co dopamina mi rosła i robiłam sobie nadzieję. Po rozstaniu moja rodzina miała dość mnie , bo dużo płakałam jak nie wyłam i ciągle o nim mówiłam, rozmawiałam dużo z ludźmi, co mi bardzo pomogło. Naprawdę ciężko mi wytłumaczyć to psychologicznie jak nie co innego jak uzależenienie od osoby, porównywalne do narkotyku. Bardzo mi trudno było w tym czasie, Dodam,że jego rodzina dużo się wtrącala w związek,on dużo rozmawiał z mama o problemach naszych I podejmowaniu decyzji. Często też o planach że gdzieś jedziemy dowiadywalam się ostatnia. Powiedział mi że nie chce być chamski ale żebym poszła do psychologa. Tak bardzo mu zaufałam, tak dużo pomagałam jemu, jego rodzinie, a poczułam się jak śmieć gdy zerwał przez smsa po 9 miesiącach. były też sytuację gdzie zmniejsza poczucie mojej wartości na przyklad kiedys pierwszy raz dawalam cielakom wody wszystkim sama a po miesiacu znowu taka byla sytuacja a on ze czy dam rade tak szyderczo, czy tez mnie nie przyjma do pracy. To był mój pierwszy chłopak i on o tym wiedział, że czekałam tyle na tego jedynego. On nie palił nie cpal I nie pił, chodzi do kościoła,więc myślałam że musi być porządny. kiedyś powiedział, że dobrze że na...il swojemu psu, bo teraz go słucha. Jak mu pomagalam na gospodarstwie i cos zlego zrobilam np jechalam ladowarka (musialam przejechac kolo paszowozu i bylo tak ciasno) i lekko lusterko to tak na mnie krzyczal ze mam isc do domu i poplakalam sie i poszlam to potem krzyczal ze poszlam do domu i mu nie pomoglam .Dodam że miał wysokie mniemanie o sobie typu że jest najlepszym tancerzem djem jaki on jest wysportowant I piękny,Często oglądał się w lustrze. Ale w głębi duszy wiedziałam że jest zakompeksiony I próbuje to przykryć. Mowil ze może mieć każdą I że niģdy nie znajdę lepszego chłopaka od niego albo że dominować to mogę w łóżku . Zniknely tez z nim wiadomosci po zerwaniu i z Jego mama wiec podejrzewam ze mial dostep do konta, ale zmienilam juz haslo. Sama nie wiem czy on mnie kochał czy tylko wykorzystywał. Bardzo mnie skrzywdził, mam taką traumę, płacze i jest mi bardzo ciężko. On jest teraz szczęśliwy z inną, A ja nie mogę się pozbierać. Chcialabym sie dowiedziec co mieliście o tym wszystkim, jakieś Wasze rady I opinie na temat tych różnych akcji I jego zachowania. Czy był on narcyzem, toksykiem, czy to z nim jest coś nie tak. Czy on jeśli teraz się zakochał szczęśliwie będzie dla niej inny czy z czasem też pokaże siebie? I to podnoszenie reki, czy to już był sygnał ostrzegawczy? Naprawdę dużo osób mi mówi, Że nie był mnie wart, a ja cierpię myślę że temu że się od niego emocjonalnie uzaleznilam. Czy to możliwe że manipulowal mną, czy prostu na początku coś do mnie czuł I z czasem gdy już przestał był taki bo juz stracil zainteresowanie. Nigdy nie sądziłam że taka osoba, która nosi krzyż na szyi, miła na początku może tak upodlic człowieka, ponieważ nie zasłużyłam na takie potraktowanie. A wszyscy Jego znajomi myślą że zerwalismy face to face, że to ja jestem wszystkiemu winna I to on zrobił że mnie desperatka,gdy próbowałam walczyć o Jego miłość. Z czasem zdałam sobie sprawę że to nie tylko moja wina. Pokazywał też, że mu zależy jak mówiłam, że jego rodzina przekracza granicę typu, np. noszenie czapki, kiedy mam myć wlosy i on to mówił. Gdy do niego przyszłam I wstawałam razem z nim głupio mi było tak stać I nic nie robić, więc mu pomagałam. Czułam też potem presję rodziny np. Dziadek mówił o nie widziałem dziś dziewczynki itd. Chodziłam z nim za rękę do kościoła I jak siedzieliśmy też mnie trzymał. Ciężko po prostu uwierzyć,że człowiek w tak młodym wieku, może być tak perfidny, zły i zepsuty w środku. Ale jak widziałam ich razem na nagraniu czy na zdjęciu to na prawdę widać na zakochanego, a czy narcyz potrafi się zakochać? Takie miał maślane,zauroczone spojrzenie. Ona jest całkiem inna ode mnie. Bo skończyłam szkole rolniczą I posiada również gospodarstwo, więc może się dogadają. Nie wiem, czy on był tylko dla mnie taki, czy dla niej też będzie jeśli rzeczywiście ja pokocha. Czy po prostu jestem naiwna. Przypomniała mi się jeszcze sytuacja, gdy oglądaliśmy filmy I coś mnie wzruszyło,to on że jestem nienormalna to tylko film, to było też chore dla mnie. Ale ja mam takie myslenie' że on tylko dla mnie taki był, bo ja też dużo się stawiałam jemu I jego rodzinie I wymagałam, w sensie takim, żeby patrzył też na mnie. I mówił też że całe życie nie będę nim rządziła. A moim zdaniem po prostu to nie było rządzenie tylko życie razem w związku. Myślę, że jestem uzależniona emocjonalnie od niego. Niedługo idę do psychologa. Mój pierwszy chłopak i takie coś. Dobrze,że to tylko 9 miesięcy On też przy znajomych jest całkiem inny, dusza towarzystwa, lubiący się bawić. Możliwe że byłam dla niego zbyt biedna, bo tamta jest całkiem inna, maluje się, stroi. Może byłam dla niego niezbyt wystarczająca. Ona też jest chudsza. Czemu w mojej głowie są myśli, że tylko mnie tak traktował, A z nią będzie inaczej. Czy można to jakoś wytłumaczyć z punkty psychologicznego. Czemu on pokazał mi prawdziwego siebie, gardzil mną czasami, a przy innych zupełnie inny człowiek. Ciężko mi to wytłumaczyć serio zastanawiam się czy chcę z Takim czymś spędzić całe życieNie znajdziesz takiego kto będzie Ciebie tak traktował jak ja Czemu płaczesz na filmie, to tylko filmPo zerwaniu To nie jest tak, że Cię kocham, ale Ktoś inny będzie do Ciebie lepiej pasował Jestem młody, nie chcę przez Ciebie mieć coś z mózgiem Nie chcę być chamski, ale idź do psychologa Proszę nie dzwoń więcej bo będę musiał Ciebie zablokować Dałem Ci palec a Ty wziełaś rękę I ja mam do Ciebie wrócic jak Ty nawet nie umiesz się pożegnać (rozłączyłam się potym jak się zaśmiał, że nie wróci) Niczego Ci nie obiecywałem Mamie napisał że naprawdę życzy mi żebym była szczęśliwa, że ma się mną opiekować, bo jemu jak i mi na pewno nie będzie łatwo Czuję się oszukana, zdradzona, poniżona, niewystarczająca, gorsza (że znalazł lepszą) Strasznie przeżyłam to rozstanie, całą winę zwalił na mnie. Traktował mnie jakby mnie nie znał zerwał tak nagle, czuję się jak zabawka Chciałabym wiedzieć, czy możliwe, że był przemocowcem, czy też temu, że mnie potrzebował, tkz. chciał mnie wykorzystać, a tą dziewczynę , bo mu się spodobała naprawdę będzie traktował inaczej. Nie wiem czy to ze mną było coś nie tak, czy z nim. Do dzisiaj nie mam social mediów, ten ból minął mi, dużo się także modliłam do Pana Boga, i może też czytanie i oglądanie fimów psychologicznych m.in o toksykach, narcyzie. I też mam bardzo ważne pytanie czy powinnam przestać się izolować w postaci social mediow typu Facebook, bardzo bym chciała założyć, ale boję się, że kiedyś ktoś z jego rodziny czy znajomych mnie zaprosi, a ja z grzeczności nie chcę odrzucać, chociaż bardzo bym chciała. Uważam, że nie rozumieją, że to działa na mnie negatywnie, ale chcę z tym walczyć i wrócić do życia, nie chcę wiecznie uciekać od bólu, ktory sprawił, że czułam się jak śmieć.
odpowiada 1 ekspert:
mgr Edward Jakubowicz
mgr Edward Jakubowicz

Jak poradzić sobie w relacji z partnerem?

Witam, chciałabym się poradzić, ponieważ osobiście jestem trochę pogubiona w relacjach. Trochę osoba wycofana i mam problemy w relacjach z innymi ludźmi. Chodzę na terapię. Pracuje od dwóch lat w jednej firmie gdzie jest trochę więcej ludzi i większą... Witam, chciałabym się poradzić, ponieważ osobiście jestem trochę pogubiona w relacjach. Trochę osoba wycofana i mam problemy w relacjach z innymi ludźmi. Chodzę na terapię. Pracuje od dwóch lat w jednej firmie gdzie jest trochę więcej ludzi i większą korporacja I mam kontakt z wieloma osobami. Ostatnio zbliżyłam z niektórymi . Zaczęliśmy się spotykać poza pracą. Jedno spotkanie z koleżanką drugie większą ekipa. Zaczęłam też podrywać podświadomie takiego chłopaka. I zaczęłam sobie uświadamiać że coś jest na rzeczy. Że jednak trochę chyba wpadliśmy sobie w oko. Zaczął być miły pomocny adorować mnie. Czasem razem robiliśmy kawę Co wcześniej wogole nie było tego na miejscu. Mam tez narzeczonego z którym planujemy ślub w pszyszlym roku. Ostatnio nam się nie układa bo mamy swoje problemy. On się rozchorowal ja też się pochorowalam. Jestem na zwolnieniu lekarskim. Ogólnie jestem w terapii nie byłam przygotowana na takie coś że będę podrywać kolegę z pracy. Źle się z tym czuje bo też ja jestem zaręczona i on wie o tym. Czasem do niego zagaduje na Messengerze. Odpisuje. Teraz nie wiem na czym stoimy.. Z chłopakiem mamy problemy bo nie pracuje długo jest bez pracy..plus teraz tą choroba jego i moja. Nie wiem, bo też wstydzę się dluzszych rozmów z.innymi.. otworzyć się na innych.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Tomasz Kościelny
Mgr Tomasz Kościelny
Patronaty