Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 2 9

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uzależnienie od alkoholu: Pytania do specjalistów

Czy piwo jest zdrowe?

Witam! Mój mąż ma 27 lat. Nie awanturuje się, nie pije w pracy, nie jest agresywny. Czasami drażni go, gdy mu zwracam uwagę, że ma wypić jedno piwo, a nie trzy. Jeśli wypija trzy, cztery piwa jednorazowo dziennie po pracy... Witam! Mój mąż ma 27 lat. Nie awanturuje się, nie pije w pracy, nie jest agresywny. Czasami drażni go, gdy mu zwracam uwagę, że ma wypić jedno piwo, a nie trzy. Jeśli wypija trzy, cztery piwa jednorazowo dziennie po pracy czy to już jest alkoholizm? Czy jego uzasadnienie typu "bo oglądam mecz" i mam ochotę sobie wypić jest pozytywnym uzasadnieniem? Może tak pić nadal dla "ochoty"? Czy ma to wpływ na organizm i może mu zaszkodzić, jeżeli będzie kontynuował ten "rytuał"? W sumie zastanawiam się czy piwo jest zdrowe - nie ma chyba jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie prawda? Strasznie mnie to denerwuje, że mąż tak spędza czas i ciągle marnuje swoje zdrowie, ale on nie uważa, że jest uzależniony. Można tak pić codziennie? Dla mnie to już jest alkoholizm, ale chce się upewnić. Z góry serdecznie dziękuję za odpowiedź i bardzo dziękuję.
odpowiada 3 ekspertów:
Lek. Marta Hat
Lek. Marta Hat
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Jak pomóc, aby nie było za późno?

Witam, jestem szczęśliwą mężatką i mamą małego synka. Wszystko byłoby prawdziwym szczęściem gdyby nie to, że mój mąż lubi alkohol. Nie musi pić codziennie, czasem wychodzi na piwo-  rzadziej wódka - raz w tygodniu, raz na dwa tygodnie. Na co...

Witam, jestem szczęśliwą mężatką i mamą małego synka. Wszystko byłoby prawdziwym szczęściem gdyby nie to, że mój mąż lubi alkohol. Nie musi pić codziennie, czasem wychodzi na piwo-  rzadziej wódka - raz w tygodniu, raz na dwa tygodnie. Na co dzień pracuje u swoich rodziców i zdarza się, że wcześniej wyjeżdża z pracy, niby do domu, a jednak potrafi wrócić wieczorem, nie odbierać telefonu albo wyłącza go i nie mam z nim kontaktu. Czekam w niepewności i strachu, co gorsze martwię się jeszcze bardziej, gdyż wiem, że obraca się w towarzystwie "kolegów", którzy piją często, nie pracują albo nie mają żadnych szczególnych zainteresowań i często wyciągają męża na wielogodzinne wypady.

Mąż jest osobą wykształconą, studiuje prawo, moim zdaniem i zdaniem rodziny i znajomych z wydziału jest inteligentny, pomaga prowadzić firmę wspólnie z ojcem, potrafi załatwić, wynegocjować praktycznie wszystkie zadania jakie mu się powierzy. Na co dzień mąż jest troskliwy, pogodny, towarzyski, bardzo kocha mnie i synka, przy małym zrobi wszystko, jest bardzo zaradny. Posprząta, ugotuje nawet jak trzeba, jest dla mnie dobry, w ogóle ma dobre serce, jest wrażliwy. Znamy się ponad 10 lat, wcześniej mąż miał problemy z towarzystwem, przez które uprawiał hazard, kilka lat temu próbował narkotyków, ale kiedy pokochał mnie, a ja jego zaczęło się układać, przeszliśmy przez to. Był to okres buntu - miał 18-23 lat, ma szczególny problem, żeby odmówić wyjścia z kolegami, a to wiąże się zawsze z piciem nie odpowiadaniem za prośby, aby wrócił wcześniej, po prostu jakby zapomina o rodzinie. Na drugi dzień jest do rany przyłóż i tak przez tydzień, kilkanaście dni. Mąż uważa, że mężczyzna musi wyjść od czasu do czasu, że lubi wypić piwa z kolegami i tak w kółko. Mamy przecież tylu wspaniałych znajomych, inteligentnych, wesołych, często się z nimi spotykamy, ale to jakby mu nie wystarcza.

Dzisiaj na przykład przyjechał przywieźć mi leki, po chwili pojechał - myślałam że do pracy, uścisk, uśmiech i przypomniałam mu o wizycie u dobrych znajomych - tak tak, oczywiście będzie i pojedziemy, potem napisałam na którą obiad, podał konkretną godzinę i nie pojawił się jeszcze, a minęło kilka godzin. Słyszałam jak wjeżdżał do garażu niedawno, ale był z kimś i poszedł gdzieś zamiast do domu. Sama wykąpałam synka, a mąż szaleje na punkcie swojego pierworodnego i liczyłam, że wróci do kąpieli. Powiedział mi kiedyś, że woli prosto po pracy wyjść na piwo niż wracać i mi o tym mówić, bo ja go nie puszczę albo będę mu za dużo mówiła i w ogóle. Bardzo kocham męża, jesteśmy kochającą się rodziną i zupełnie nie wiem co robić? Domyślam się, że chce odreagować stres, zmęczenie z tego tak wynika jak mi mówi, nie chce mnie martwić i woli swoje słabości okazać przy piwie, a do domu wrócić odprężony. Proszę o poradę. Będę wdzięczna.    

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy moja mama jest uzależniona od alkoholu?

Witam! Mam 18 lat, od kilku miesięcy zauważyłam, że moja mama popija sobie wieczorami. Niestety dzieje się to codziennie, najgorsze jest to, że ukrywa się, wychodzi na chwilę, potem przychodzi i nic się nie odzywa albo udaje, że nic się...

Witam! Mam 18 lat, od kilku miesięcy zauważyłam, że moja mama popija sobie wieczorami. Niestety dzieje się to codziennie, najgorsze jest to, że ukrywa się, wychodzi na chwilę, potem przychodzi i nic się nie odzywa albo udaje, że nic się nie stało, aczkolwiek jest w błędzie, bo widzę to. Chowa alkohol, bo chodziłam za nią, sprawdzałam ile jest w butelce, czy coś ubyło i zawsze jest coraz mniej. Wiem, że alkoholizm może się zacząć od codziennego piwkowania i dlatego jestem zaniepokojona tym, że zaczęła się ukrywać. Nie chce na razie z nią porozmawiać nie wiedząc jak jest, zaczęłam po prostu tylko chować butelki z alkoholem. Nie wiem czy dobrze robię? Proszę o pomoc    

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak mam żyć z mężem alkoholikiem, hazardzistą i kłamcą?

Dzień dobry. Jestem 30-letnią kobietą i matką 2,5 rocznego synka. Żoną jestem zaledwie od 2,5 roku, tego roku w maju minie 3 rocznica. Najpierw zaszłam w ciążę, a później, w czasie ciąży, wzięłam ślub. Wiedziałam już wtedy, że lubi sobie...

Dzień dobry. Jestem 30-letnią kobietą i matką 2,5 rocznego synka. Żoną jestem zaledwie od 2,5 roku, tego roku w maju minie 3 rocznica. Najpierw zaszłam w ciążę, a później, w czasie ciąży, wzięłam ślub. Wiedziałam już wtedy, że lubi sobie popić, ale nie było to tak częste jak jest obecnie. Obiecywał, że jak się urodzi dziecko on się zmieni, zapewniał mnie. Ale nie dodał, że się zmieni to na gorsze. Mój mąż pije w pracy, po pracy itd. Już mu groziłam rozwodem, ale to nic nie dało. Od roku zaczął uprawiać hazard. Dowiedziałam się o tym przypadkowo. Zrobiłam mu okropną awanturę, że jak on sobie wyobraża, że on będzie grał i przegrywał, no czasem wygrywał znaczne sumy pieniędzy, a nie będzie patrzył na rodzinę. Dokładnie wie, że nie pracuję, bo jestem na urlopie wychowawczym, bo nie mam jak iść do pracy, bo po prostu nie mam z kim zostawić dziecka.

Obiecał po tym jednym razie, że już to więcej się nie powtórzy. Skończyło się tylko na obietnicach. Po jakimś czasie znowu się dowiedziałam, że gra. Zaczęłam sprawdzać konto bankowe męża, gdyż mam dostęp internetowy. No i co zobaczyłam jak z konta regularnie, co tydzień, czasami nawet 2 razy w tygodniu są wypłacane pieniądze po 200 złoty, po 300. Fakt, daje mi połowę pensji jak dostanie, ale co to jest 1000 złotych. Trzeba zapłacić czynsz, gaz, prąd dla dziecka mleko kupić, pampersy i jak ma mi na to wszystko starczać? Jak mi zabraknie to pożyczam od mamy, która mi zawsze pomoże, bo jak mówię do męża, że już nie mam pieniędzy to zaczyna się gadka "to na co ty tak wydajesz te pieniądze, nie masz szacunku dla złotówki" i każda taka rozmowa na temat pieniędzy kończy się kłótnią, przy której jest dziecko. A jak było by tego mało to mieszkamy na wynajmowanym mieszkaniu i właścicielce też trzeba płacić. Ja już nie mam siły na to wszystko. Nie mam gdzie się wyprowadzić, jak bym miała to bym zrobiła już to dawno, ale nie mam i muszę żyć, męczyć się pod jednym dachem z mężem alkoholikiem, hazardzistą i kłamcą. Proszę o jakąś radę: gdzie się mogę zgłosić, żeby powstrzymać męża od tej złej drogi? Bo ja się wykończę w tym związku. Z góry dziękuję za pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy ja naprawdę jestem beznadziejna?

Dobry wieczór! Mam prawie 22 lata. Zawsze miałam poczucie, że jestem niekochana, nierozumiana, olewana... Moi bliscy narzucają na mnie zbyt dużo obowiązków. Kiedy mówię „nie” - wtedy nieraz jest gorzej. Dlatego zazwyczaj im ulegam. Zrozumiałam, że lepiej się nie sprzeciwiać,...

Dobry wieczór! Mam prawie 22 lata. Zawsze miałam poczucie, że jestem niekochana, nierozumiana, olewana... Moi bliscy narzucają na mnie zbyt dużo obowiązków. Kiedy mówię „nie” - wtedy nieraz jest gorzej. Dlatego zazwyczaj im ulegam. Zrozumiałam, że lepiej się nie sprzeciwiać, aby nie zostać odepchniętym. Kontrolę nad moim życiem przejęli najbliżsi, chodziłam jak zegarek, zrób to, idź tam, weź to... Pewnego dnia miałam dość, wpadłam w dołek, potem większy. Było mi ze sobą źle, zaczęłam mniej jeść, najpierw odmawiałam sobie kolacji, z czasem przyjmowałam ok. 400 kalorii na dzień. Nikt z bliskich nie zauważył, że jest ze mną coś nie tak. Często płakałam, przeżywałam kłótnie w domu, to że ojciec pije, brałam na siebie, myślałam, że to wszystko jest moja wina.

Na dzień dzisiejszy nienawidzę siebie i swojego życia, jestem gruba i brzydka. Zdrowie mi odmawia posłuszeństwa, nie mam siły chodzić, jestem słaba, dużo schudłam, mój mózg ma problem, tak to odczuwam. Bardzo często nie mogę sformułować zdania z sensem. Marzę o śmierci, czekam na dzień, kiedy padnę i już nie wstanę, może wtedy zobaczą, że mieli córkę, że byłam.

Ale jest jeszcze jedna rzecz, którą ostatnio zauważyłam w kontaktach z innymi ludźmi, nie potrafię być na równi. Przy rozmowie zazwyczaj siadam na podłodze, a osoba, z którą rozmawiam, na kanapie. Zaczęło mnie to trochę zastanawiać, prześledziwszy trochę swoje życie i faktycznie w sytuacjach z innymi, mogę to stwierdzić, że bardzo często jest tak, że nie mogę siedzieć na równi z odbiorcą, czuję się gorsza, ale z drugiej strony, gdy tak siedzę niżej, czuję się bardziej bezpieczna. Czuję, że tracę wszystko – przyjaciół, znajomych, nie mam chęci spotykać się z nimi, oni są tacy szczęśliwi. Ja tego o sobie nie mogę powiedzieć. Jestem beznadziejna:(

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Nadużywanie alkoholu - jak pomóc chorej osobie?

Witam. Mam 31 lat i piszę w sprawie Mojego Narzeczonego, który pije dziennie 2-3 piwa, a jeśli akurat ma wolne, to nawet do 6-7 piw. Jemu wydaje się to całkowicie normalne, a żadne moje prośby, ani groźby nie trafiają do...

Witam. Mam 31 lat i piszę w sprawie Mojego Narzeczonego, który pije dziennie 2-3 piwa, a jeśli akurat ma wolne, to nawet do 6-7 piw. Jemu wydaje się to całkowicie normalne, a żadne moje prośby, ani groźby nie trafiają do niego. Od czasu do czasu obiecuje mi, że będzie się ograniczać, ale na obietnicach się kończy. Ciągle znajduję też pochowane puszki po piwie. On nie widzi problemu twierdząc, że piwo to nie alkohol i że skoro się nie upija, to nie ma sprawy. Czasem potrafi cały dzień nic nie jeść, tylko żyć piwem i papierosami. W jego rodzinnym domu takie picie jest na porządku dziennym. Wiem też, że ktoś z jego rodziny leczy się z powodu alkoholizmu. Proszę o pomoc i wskazówki, bo czuję się bezsilna. Z góry dziękuję.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy może mi grozić padaczka alkoholowa?

Witam wszystkich. Ja również mam pytanie. Kilka tygodni temu miałam pierwszy w życiu atak padaczki. Badania, które do tej pory wykonałam, nie wykazały nic, co mogło być przyczyną tego. Jeśli chodzi o alkohol, to muszę przyznać, że nie każdego...

Witam wszystkich. Ja również mam pytanie. Kilka tygodni temu miałam pierwszy w życiu atak padaczki. Badania, które do tej pory wykonałam, nie wykazały nic, co mogło być przyczyną tego. Jeśli chodzi o alkohol, to muszę przyznać, że nie każdego dnia, ale dość często wypijałam np. dwie lampki wina, piwo czy co kilka dni parę drinków. Zawsze myślałam, że mnie nie grozi padaczka alkoholowa. Znam takie osoby i zawsze myślałam, że to trafia się komuś, kto dużo bardzo pije. Lekarze po zbadaniu krwi powiedzieli mi, że miałam jakiś stan zapalny w organizmie. Teraz już jest wszystko w normie. Kilka dni po tym ataku, miałam zawroty i bóle głowy. Proszę powiedzcie mi, czy mogła to być padaczka alkoholowa?    

odpowiada 3 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
Dr n. med. Anna Błażucka
Dr n. med. Anna Błażucka

Czy mogłam się tak szybko uzależnić od alkoholu?

Nie wiem czy przychodzę na odpowiednią stronę się poradzić, no ale zobaczymy. Mam "problem", który polega na tym, że nie mogę przestać spożywać alkohol... W marcu skończę 16 lat. Zaczęło się to przed sylwestrem, piłam ze znajomymi tak normalnie, potem...

Nie wiem czy przychodzę na odpowiednią stronę się poradzić, no ale zobaczymy. Mam "problem", który polega na tym, że nie mogę przestać spożywać alkohol... W marcu skończę 16 lat. Zaczęło się to przed sylwestrem, piłam ze znajomymi tak normalnie, potem znów piłam, aż w końcu nadszedł Sylwester i też popiłam. Gdy zostało alkoholu sporo z Sylwestra, umawiałam się ze znajomymi na tzw. melanże, byle wypić coś. Teraz czuje ciągłą potrzebę napicia się. Gdy jestem pod wpływem alko, to czuję się świetnie itp. Ostatnio zaczęłam pić nawet sama, byle po prostu zaliczyć "zgona". Pieniądze, które mi moja mama daje na jakieś potrzebne rzeczy przepijam, robię prawie wszystko by się napić. Nie wiem, czy można się w tak szybkim tempie uzależnić od alkoholu, wydaję mi się, że nie. Ale mimo wszystko proszę o jakieś rady jak przestać myśleć o alkoholu. PS. Dłonie mi się często trzęsą. Wydaję mi się, że może to być właśnie od alkoholu.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak przekonać partnera, aby zgodził się na leczenie?

Mam 29 lat, od roku mieszkam z partnerem, który ewidentnie ma problem z alkoholem. Początkowo przymykałam na to wszystko oko, tłumacząc go stresującą pracą i problemami, ale zauważyłam, że on zawsze znajdzie sobie powód, każda okazja jest dobra. W...

Mam 29 lat, od roku mieszkam z partnerem, który ewidentnie ma problem z alkoholem. Początkowo przymykałam na to wszystko oko, tłumacząc go stresującą pracą i problemami, ale zauważyłam, że on zawsze znajdzie sobie powód, każda okazja jest dobra. W dzień funkcjonuje normalnie ale pod wieczór zaczyna się robić nerwowy, wręcz agresywny, chce jak najszybciej wracać do domu żeby się napić. Jak on to mówi "piję dla relaksu". Po rozmowie z jego siostrą dowiedziałam się, że od dawna ma taki problem. Martwię się o niego, bo on nawet jedzenie zastępuje piwem. Nic już na niego nie działa, żadne prośby, płacze, zastraszania, szantaże.

Jakiś czas temu zrobił jeden krok, ale w złym kierunku. Poszedł po poradę do lekarza ogólnego, który stwierdził, że niekoniecznie jest on alkoholikiem, że to ja przesadzam, bo każdy przecież pije, a nie każdy jest alkoholikiem. I po tej rozmowie on już nie chce się zgodzić na jakąkolwiek pomoc, gdyż twierdzi iż jest zdrowy. On ma 36 lat, pije co wieczór, nie dojada, pali papierosy. Niszczeje w oczach. I coś z jego psychiką się dzieje: zapomina, myli wydarzenia, coś powie a potem się kłóci, że nie powiedział. Bywa tak, że przetrzymam go w domu, zagadam, chowam klucze, pieniądze, żeby tylko nie pił ale on wtedy jest agresywny i nie śpi całą noc. Nie potrafi żyć bez picia. Okłamuje mnie, pije po kryjomu. Czy jest jakiś sposób, żeby go przekonać do wizyty u specjalisty? Wiem czym jest alkoholizm, wiem od czego się zaczyna i jakie są kolejne etapy tej choroby. Wiem, bo mam rodziców alkoholików. Przeżyłam z nimi koszmar, a mojego partnera można jeszcze z tego wyciągnąć, tylko jak go nakłonić do leczenia?    

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak przekonać matkę do wizyty u psychologa?

Witam! Nazywam się Ania i mam 27 lat. Mam problem z moją matką (l. 51). Przez ostatnie dwa lata moja matką wiele przeszła. Zmarła moja babcia, którą mama się wiele lat opiekowała. Następnie brat mojej mamy się powiesił. To ona... Witam! Nazywam się Ania i mam 27 lat. Mam problem z moją matką (l. 51). Przez ostatnie dwa lata moja matką wiele przeszła. Zmarła moja babcia, którą mama się wiele lat opiekowała. Następnie brat mojej mamy się powiesił. To ona go znalazła nieżyjącego. Dodam, że w rodzinie od strony mamy jest istotny problem alkoholowy. Zauważyliśmy z bratem, że na mamie to wywarło ogromne piętno. Zamyka się w sobie, jest rozdrażniona i miewa huśtawki nastrojów. Coraz rzadziej bywa zadowolona. Nie jest chętna do przebywania poza domem. Pomyśleliśmy z bratem, że przydałaby się mamie pomoc psychologa. Wstępne i delikatne rozmowy na ten temat nie przekonały jej. Zawsze pojawia się argument "wpierania jej choroby psychicznej" i generalnie bagatelizowanie problemu. Jak możemy przekonać mamę do wizyty u psychologa? Czy są argumenty, które mogłyby ją przekonać? Jesteśmy trochę bezsilni wobec jej argumentów. Z góry dziękuję za pomoc. Każda jej forma będzie przeze mnie doceniona. Pozdrawiam, Ania
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dr Anita Rawa-Kochanowska
Dr Anita Rawa-Kochanowska

W trakcie leczenia w całodobowym ośrodku wystąpiły urojenia i zazdrość. Czy mąż ma tam wracać?

Witam, mój maż jest alkoholikiem, leczy się obecnie w całodobowym ośrodku, jednak często chce wracać i zrezygnować z leczenia. Powód – zazdrość. Przyjmuje neuroleptyk, ale odkąd jest w ośrodku choroba się nasiliła, a urojenia zazdrości wracają. Co robić?    
odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Alkoholizm - czy mój mąż ma problem?

Witam! Mam problem. Mój mąż od prawie roku coraz częściej pije. Niedawno wykryto u niego cukrzycę i nie powinien pić alkoholu, ale on spożywa go coraz więcej. Codziennie wypija od 1-2 piw, a jak przyjdzie sobota, to musi się...

Witam! Mam problem. Mój mąż od prawie roku coraz częściej pije. Niedawno wykryto u niego cukrzycę i nie powinien pić alkoholu, ale on spożywa go coraz więcej. Codziennie wypija od 1-2 piw, a jak przyjdzie sobota, to musi się napić wódki. Gdy z nim rozmawiam to mówi, że każdy człowiek na świecie wypija sobie codzinnie piwko, a w soboty każdy, że ma prawo odpocząć i wypić ze znajomymi. Może i On ma rację i faktycznie każdy tak robi, a ja jestem przewrażliwiona. Proszę o pomoc, bo sama nie wiem czy On ma rację, czy po prostu ma problem.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Lek. Jerzy Bajko
Lek. Jerzy Bajko

Moja matka jest alkoholiczką: jak jej pomóc?

Witam. Moja mama już od 2 lat ma problem z alkoholem. Oczywiście się tego wypiera, uważa, że nigdy nie jest pijana. Piszę tutaj, ponieważ nie wiem, jak jej pomóc, a mam tylko ją. Mama ma chorą trzustkę i około...

Witam. Moja mama już od 2 lat ma problem z alkoholem. Oczywiście się tego wypiera, uważa, że nigdy nie jest pijana. Piszę tutaj, ponieważ nie wiem, jak jej pomóc, a mam tylko ją. Mama ma chorą trzustkę i około dwa razy w roku trafia do szpitala z silnym zapaleniem. Za każdym razem lekarz powtarza, że jej stan jest ciężki i bezwzględnie powinna zaprzestać pić alkohol. Tak więc po każdym wyjściu ze szpitala przez tydzień nie pije, zastrzega, że tak już zostanie, że wódka tyle jej zniszczyła. W zeszłym roku musiałyśmy się przeprowadzić. Mieszkałyśmy z dziadkami, jednak babcia miała dosyć męczenia się z mamą i musiałyśmy się wynieść. Złożyłam wniosek o przymusowe leczenie dla niej, jednak gdy dostała wezwanie, to nagadała komisji takich rzeczy, że kolejnego wezwania nie było.

Muszę dodać, że mama po alkoholu staje się agresywna i często dochodzi do rękoczynów. Nie mam wsparcia w rodzinie, bo wszyscy ją przekreślili, a mi zależy na tym, żeby przestała pić. Ostatnio przez 2 tygodnie nie piła, podczas tego okresu przysięgała, że już nie wypije, że widzi jakie szkody wódka zrobiła w jej życiu. No i kilka dni temu wróciła pijana. Na moje pytanie dlaczego znowu zaczęła pić odpowiedziała "Nie jestem pijana". Kilkakrotnie powtórzyłam jej to pytanie, udzielała takich samych odpowiedzi. Nie wiem, co mam robić, rozmowa na nią nie działa, wyrzucanie alkoholu też nie, a nie wiem czy jest sens pisać ponownie wniosek o leczenie, ponieważ za pierwszym razem zrobiła niezłą awanturę. Bardzo proszę o pomoc. Pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

On pije - czy to naprawdę moja wina?

Witam, mój mąż pije. Jestem mężatką od 14 lat. Na początku układało się niezłe. Urodziłam dziecko, zajmowałam się domem, obejściem i ziemią darowaną od rodziców. To pasowało. Z czasem zauważyłam, że mój mąż pije. Chodzi do pracy, wraca, pije i... Witam, mój mąż pije. Jestem mężatką od 14 lat. Na początku układało się niezłe. Urodziłam dziecko, zajmowałam się domem, obejściem i ziemią darowaną od rodziców. To pasowało. Z czasem zauważyłam, że mój mąż pije. Chodzi do pracy, wraca, pije i więcej nic ręką nie rusza w domu. Zaczął też mówić, że się powiesi, bo nie daje rady sam. Chodziłam i płakałam. W końcu, jak dałam spokój, przestał się wieszać. Z czasem zaczął chorować, niby na wrzody, opiekowałam się, bo myślałam, że rzeczywiście. W końcu odkryłam, że pije tanie wina po garażu i dlatego boli go żołądek. Jak mu to powiedziałam, że wiem że pije - choroba odeszła. Uspokoił się na troszkę, tak mi się wydawało. Ja chodziłam do pracy na czarno, płaciłam jakoś niektóre rachunki i zawsze było mało pieniędzy. Ciągle słyszałam, że on pije, ale nas utrzymuje, bo nie pracowałam. Wzięliśmy kredyt odnawialny - niestety musieliśmy na wspólnym koncie.

Od tego czasu mąż wylądował w szpitalu. Po szpitalu już kompletnie mu odbiło. Parę razy była interwencja policji. Nie mamy z synem normalnych weekendów. Jestem oskarżana o to, że przeze mnie pije. Może nie jestem ideałem, ale chyba nie aż tak :/ Już setki razy obiecywał, że się poprawi, mówił że już nie pije, ale niestety nie. Chodzi do pracy tak jak ja, ale w domu pije, palcem nie kiwa, domem zajmuję się ja i syn. Robię nawet rzeczy, które są typowo męskie i ciągle jest źle, to moja wina, że on pije i że się taka zrobiłam, że nie chcę z nim spać, a muszę, bo jestem żoną (muszę, bo jak nie położę się, to mam gwarantowaną nieprzespaną noc). Syn nie może na niego patrzeć. Jeszcze jak powiedziałam, że skoro pije to się wyprowadzę i wystąpię o rozwód to mnie zabije :/. Mam to nagrane i zdjęcia, jak leży pijany lub jak pije. Czy mogą być pomocne na rozprawie? Mam dość, jestem wykończona psychicznie. Czy naprawdę jestem aż tak zła? Czy jest wyjście z tej sytuacji? Jestem na skraju załamania i się boję czego mogę się spodziewać skoro on ciągle pije. Jeżeli dojdzie do rozprawy ile to może trwać? Tylko, co jak będzie się mścił na mnie i rodzicach? On przeze mnie pije?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy jestem alkoholikiem? Jak mogę pomóc sobie i mojej rodzinie?

Piję dziennie 2-3 piwa. Umiem odmówić alkoholu, mogę przebywać w towarzystwie osób pijących i nie ciągnie mnie do niego. Lecz gdy wypiję jednego dnia większą ilość alkoholu (pół litra wódki i 2 piwa), to przez kolejne 2 dni nie mogę...

Piję dziennie 2-3 piwa. Umiem odmówić alkoholu, mogę przebywać w towarzystwie osób pijących i nie ciągnie mnie do niego. Lecz gdy wypiję jednego dnia większą ilość alkoholu (pół litra wódki i 2 piwa), to przez kolejne 2 dni nie mogę przestać pić. Taka sytuacja zdarza się raz na półtora miesiąca. Mimo takiej sytuacji nie zaniedbuję pracy i staram się wypełniać niektóre obowiązki domowe.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Odejść czy pomóc?

Witam, jestem młodą osobą, bo mam dopiero 22 lata. Od pól roku jestem w związku z facetem, którego bardzo kocham, ale od jakiegoś czasu pije za dużo. Na początku związku był miły i zawsze się pytał czy może wypić sobie...

Witam, jestem młodą osobą, bo mam dopiero 22 lata. Od pól roku jestem w związku z facetem, którego bardzo kocham, ale od jakiegoś czasu pije za dużo. Na początku związku był miły i zawsze się pytał czy może wypić sobie piwko, ale teraz już o nic nie pyta i nawet jak mu powiem, że nie ma pić to mnie wyzywa i mówi, że i tak wypije. Nawet mówi, że jak mu nie pozwolę to mnie zostawi. Dzisiaj nawet jemu powiedziałam, że ma przestać pić, bo mnie już to męczy, a jak nie przestanie to odejdę i nawet to nie podziałało. Obiecał wielokrotnie, że nie będzie itp., ale to tylko puste słowa na kilka dni... Mieszkamy razem i szczerze mówiąc, jestem na jego utrzymaniu, bo nie mam pracy. Nie wiem co mam robić. Bardzo go kocham i chciałabym mu pomóc, a nie od niego odchodzić, ale nie wiem jak. Pomóżcie mi, proszę...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy to można nazwać już uzależnieniem, czy może wyolbrzymiam?

Mam 35 lat, od 15 lat jestem mężatką, mam 14 letnią córeczkę i 3 miesięcznego synka. Martwię się o mojego męża, który nie spożywa dużych dawek alkoholu, ale za to spożywa je regularnie tzn. dochodziło do tego, że codziennie po...

Mam 35 lat, od 15 lat jestem mężatką, mam 14 letnią córeczkę i 3 miesięcznego synka. Martwię się o mojego męża, który nie spożywa dużych dawek alkoholu, ale za to spożywa je regularnie tzn. dochodziło do tego, że codziennie po pracy wypijał piwo. Teraz po moich upomnieniach, pije co drugi dzień. Zauważyłam, że zmieniło się bardzo jego zachowanie. Jest poirytowany, ciągle zmęczony, jakby podświadomie obwiniał mnie za to, że nie może pić tyle ile zechce (lub potrzebuje). Zawsze ma wytłumaczenie, że pracuje na nocne zmiany i musi się napić piwa, jeżeli go nie wypije, to nie może zasnąć (faktycznie tak jest). Zdarzało się również, że jeśli nie miał piwa potrafił wypić coś mocniejszego, co akurat było w domu np. (jakąś ilość) whisky, wina czy dolewał sobie rum do herbaty. Ojciec mojego męża był alkoholikiem (można powiedzieć, że zapił się na śmierć). Tym bardziej dlatego martwię się o męża i moją rodzinę. Myślę, że oddalamy się od siebie. Kiedyś mój mąż był mężczyzną z temperamentem. Teraz już od pół roku nie mieliśmy ze sobą kontaktu. Najpierw wydawało mi się, że przez ciążę (sam tak tłumaczył), ale teraz już nie wiem co myśleć. Wydaje się, że w ogóle nie interesują go już te sprawy. Dodam również, że jest bardziej agresywny i wybuchowy. Bardzo proszę o odpowiedź, co mam robić, czy nie wyolbrzymiam tematu?    

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Lek. Jerzy Bajko
Lek. Jerzy Bajko

Mąż alkoholik: jak mu pomóc?

Pierwszy raz zwracam się o pomoc do specjalisty. Jest to dla mnie bardzo stresujące, ale nie mam już siły walczyć z męża nałogiem. Jest On bardzo dobrym człowiekiem, nigdy nie podniósł na mnie ręki, nie ubliżył, nigdy mi niczego nie...

Pierwszy raz zwracam się o pomoc do specjalisty. Jest to dla mnie bardzo stresujące, ale nie mam już siły walczyć z męża nałogiem. Jest On bardzo dobrym człowiekiem, nigdy nie podniósł na mnie ręki, nie ubliżył, nigdy mi niczego nie brakowało. Dba o dom i dziecko. Bardzo Go kochamy. Niestety popada w cugi alkoholowe. Piętnaście lat temu zdarzały się dwa - trzy razy do roku i trwały około dwóch tygodni, w trzecim tygodniu trzeźwiał i niby wszystko wracało do normy. Obiecywał, że ma dosyć i więcej się nie napije. Mijało parę miesięcy i znowu zaczynał. Zamykał się w pokoju i pił. Prosiłam, płakałam, wchodziłam na ambicję - działało do następnego razu. Mijały lata, a ja żyłam tą cholerną nadzieją, że może więcej pić nie będzie, że kolejny raz jego pijaństwa będzie tym ostatnim. Oczywiście prowadziliśmy rozmowy, nagle do niczego nigdy nie mogliśmy dojść, ponieważ gdy kac mijał Mąż zapominał o śmierdzącym pokoju, sprzątniętych butelkach itp., dobrze się czuł, po prostu wrócił do życia. Po trzeźwemu nie dopuszczał tematu jego alkoholizmu, a gdy próbowałam zacząć rozmowę na ten temat, kończyło się na kłótni, a potem ciche dni i tak życie upływało.

Od pół roku mąż pije coraz więcej. Przerwy między jego cugami stały się krótkie. Pije co miesiąc po dwa tygodnie. Ma 54 lata i boję się, że w końcu stanie się nieszczęście. Najgorsze, że on nie chce słyszeć na temat leczenia, ponieważ uważa, że nie jest alkoholikiem i nie ma żadnego sposobu, aby zaprowadzić go do lekarza. Uważa, że instytucje AA i prowadzone tam mitingi są dla nienormalnych, a lekarze to banda, która tylko kasę zarabia na chorych. Przepraszam za te słowa, ale niestety taka jest jego zdaniem prawda. Serdecznie proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Czy mogę pomóc przyjacielowi, który nie radzi sobie z alkoholem?

Dwa lata temu zmarła mama od mojego przyjaciela i od tego czasu on zamkną się w sobie. Od tego czasu co dziennie pije, trzęsie się, strasznie schudł, dostał padaczki alkoholowej. On ma dopiero 21lat i całe życie przed nim,...

Dwa lata temu zmarła mama od mojego przyjaciela i od tego czasu on zamkną się w sobie. Od tego czasu co dziennie pije, trzęsie się, strasznie schudł, dostał padaczki alkoholowej. On ma dopiero 21lat i całe życie przed nim, a jeśli on będzie dalej pił to jego przyszłość widzę w czarnych barwach. W jego rodzinie nie dzieje się dobrze i nie ma do kogo z nich się zwrócić, a to tylko pogarsza jego stan. Był raz na AA ale nie chce tam chodzić, bo ludzie nie byli dla niego tam za mili nawet z nim nie pogadali tylko od razu mu gadali o jego wieku i o tym, że oddają go na odwyk zamknięty, a on tego nie zniesie. Wczoraj z nim rozmawiałam, czy sobie uświadamia, że jest alkoholikiem i potrzebuje pomocy on mówił, że wie ale co ma robić i tak nie ma dla kogo trzeźwieć, a gdy pije przynajmniej lepiej się czuje i nie myśli o tym co go spotyka w życiu. On naprawdę potrzebuje pomocy i kontaktu z odpowiednimi osobami które go wysłuchają i porozmawiają z nim.    

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jestem alkoholikiem, mam zdiagnozowaną depresję, czy przysługuje mi renta?

Mam 37 lat. Od sześciu lat leczę się z alkoholizmu, od 6- ciu miesięcy biorę leki antydepresyjne. Mam swoją firmę, którą faktycznie prowadzi żona - ja jestem tylko od podpisów. Czy w takim przypadku mogę ubiegać się o...

Mam 37 lat. Od sześciu lat leczę się z alkoholizmu, od 6- ciu miesięcy biorę leki antydepresyjne. Mam swoją firmę, którą faktycznie prowadzi żona - ja jestem tylko od podpisów. Czy w takim przypadku mogę ubiegać się o przyznanie mi stopnia niepełnosprawności? A jeśli tak to jak to zrobić, od czego zacząć?    

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski
Patronaty