Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Poczucie winy: Pytania do specjalistów

Jak poradzić sobie ze śmiercią byłego partnera?

Po czasie zakonczenia sie zwiazku trwajacego rok przesladuja mnie wyrzuty sumienia ,poczucie winy i uczucie bezsilnosci i nie wiem jak sobie z tym poradzic . Zwiazek zostal zakonczony przeze mnie.Powodem tej decyzji byl fakt ze moj chlopak zazywal i zazywa... Po czasie zakonczenia sie zwiazku trwajacego rok przesladuja mnie wyrzuty sumienia ,poczucie winy i uczucie bezsilnosci i nie wiem jak sobie z tym poradzic . Zwiazek zostal zakonczony przeze mnie.Powodem tej decyzji byl fakt ze moj chlopak zazywal i zazywa nadal twarde narkotyki. Bedac z nim dosc krotko mialam nadzieje na tego zmiane .Oddawalam cala siebie i okazywalam ogromne wsparcie .Myslalam ze to wystarczy . Z czasem okazalo sie ze moje starania szly na darmo. Nic sie nie zmienilo.Odeszlam. Od tej pory co noc nachodza mnie zwiazane z ta sytuacja straszne sny . tj.Smierc bylego chlopaka przez przedawkowanie.Dniami obwiniam sie ze nie umialam pomoc .Czuje sie winna czuje ze moglam temu zaradzic ale nie wiedzialam jak.Na dzien dzisiejszy jestem z kim innym i staram sie odnalezc w tym wszystkim ale to nienjest latwe. Z owym chlopakiem nie mam juz kontaktu lecz codziennie boje sie o jego zycie .Poniewaz on sam nie potrafi swiadomie rozpoznac w jak wielkim dnie sie znalazl.Wiec prosze o pomoc . Jesli nie moge pomoc jak mam zaradzic swoim odczuciom?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Łucja Fitchman
Mgr Łucja Fitchman

Czy te wszystkie objawy wskazują u mnie na nerwicę?

Czy to są objawy nerwicy? Wydaje mi się, że mogę mieć nerwice. Od pewnego czasu mam: - bezsenność - tiki - fobie - zaburzenia odbierania dźwięków (odczuwam lęk, i popada w mała paranoja gdy jestem w głośnik miejscu) -... Czy to są objawy nerwicy? Wydaje mi się, że mogę mieć nerwice. Od pewnego czasu mam: - bezsenność - tiki - fobie - zaburzenia odbierania dźwięków (odczuwam lęk, i popada w mała paranoja gdy jestem w głośnik miejscu) - stany lenkowe - urojenia - straszna potliwość bez wysiłku, czego nie było - na zmianę potrafię być senny, a zaraz bardzo pobudzony - koszmary senne - potrafię wmówić sobie że mam jakąś chorobe, a jak się okazuje nic mi nie jest. - nieuzasadnione poczucie winy - potrafię bardzo wybuchnąć złością o byle co Do tego jest jeszcze kilka innych problemów. Ostatnio w moim życiu jest dużo stresów, problemów. Mało śpię, a gdy już zasnę potrafię się co kilka godzin budzić. Mam straszny natłok myśli. Czasami jest mi duszno i kolata serce. Odczuwam ogólne zmęczenie. Czy to może być nerwica?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Z kim mam porozmawiać o moich problemach?

Witam .Jestem osobą samotną mam 57 lat mężczyzną .- powiem dosyć namiętną. Miałem taki okres czasu że potrafiłem wytrzymać bez masturbacji 3, 4 lata . Niestety w obawie przed grzechem był taki okres że nie chciał mi stawać członek i... Witam .Jestem osobą samotną mam 57 lat mężczyzną .- powiem dosyć namiętną. Miałem taki okres czasu że potrafiłem wytrzymać bez masturbacji 3, 4 lata . Niestety w obawie przed grzechem był taki okres że nie chciał mi stawać członek i nawet poprzez masturbowanie nic z tego nie było . Mam problem czasem raz na dwa lub trzy miesiące lub więcej kochałem się z kobietą na tzw telefon i wszystko było w porządku lecz póżniej pozostaje ogromne poczucie winy że nie zachowałem czystości - sorry ale z tego się spowiadam i z kim mam o tym porozmawiać .Niektórzy księża potrafią to zrozumieć inni nie za bardzo czuję się po tym co powiedzieli jakbym kogoś zamordował . Nie wiem z kim o tym porozmawiać z psychologiem . seksuologiem , psychiatrą . Nie jestem święty czasem także upadam.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Dlaczego mam ciągłe poczucie winy?

Witam, kazdego dnia zadreczam sie myslami o mojej przeszlosci, o ktorej moj partner nie wie. Wstyd i poczucie winy, niechec do siebie i zycia nie daja mi spokoju. Nienawidze siebie, najchetniej wymazalabym te wspomnienia i kilka pat wstecz... wiem ze... Witam, kazdego dnia zadreczam sie myslami o mojej przeszlosci, o ktorej moj partner nie wie. Wstyd i poczucie winy, niechec do siebie i zycia nie daja mi spokoju. Nienawidze siebie, najchetniej wymazalabym te wspomnienia i kilka pat wstecz... wiem ze gdyby moj partner dowiedzial sie o mnie , natychmiast by mnie porzucil, wiem o tym, bo kiedys mielismy taka rozmowe. Prosze o pomoc, jakies porady, wsparcie, jak sie pozbyc tych mysli, tej nienawisci do siebie, jak byc szczesliwym i wolnym...
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Alicja Maria Jankowska
Mgr Alicja Maria Jankowska

Gdzie mam się udać z moimi problemami psychicznymi?

Dzien Dobry chcialem zasiegnac tutaj po porade otoz o grudnia 2017roku zmagam sie z problemami psychicznymi lek,nie pokoj,niskie poczucie wartosci,poczucie winy,rozdraznienie,momentami agresja,nie moznosc radzenia sobiew trudnych sytuacjach jest wiele takich czynnikow duzo by pisac w ciagu ostatnich dwoch lat naprawde... Dzien Dobry chcialem zasiegnac tutaj po porade otoz o grudnia 2017roku zmagam sie z problemami psychicznymi lek,nie pokoj,niskie poczucie wartosci,poczucie winy,rozdraznienie,momentami agresja,nie moznosc radzenia sobiew trudnych sytuacjach jest wiele takich czynnikow duzo by pisac w ciagu ostatnich dwoch lat naprawde sporo przeszedlem byc moze poprzez czynniki ktore sie zdarzyly mam teraz problemy z zdrowiem psychicznym a byc moze poprostu to byla moja nie uwaga moze dalem sie poprostu zlamac zyciowo moze sie poddalem.nie wiem.zawsze uwazalem sie za silnego psychicznie czlowieka lecz tak jednak nie bylo i nie jest grudniu 2017roku rozsalem sie z dziewczyna po 3latach zwiazku obecnie od dwoch lat jestem sam jestem zalamany prosze o porade,pokierowanie ewentualna pomoc pozdrawiam tomek
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Joanna Szlasa
Mgr Joanna Szlasa
Mgr Małgorzata Nikonowicz
Mgr Małgorzata Nikonowicz

Jak mogę polepszyć swoje samopoczucie?

Dzień dobry, szukam pomocy w związku z obawami dotyczącymi mojego stanu psychicznego. Odnoszę wrażenie, że to, co robię, dąży do spełnieniem cudzych oczekiwań. Dotyczy to każdej sfery mojego życia i sprawia, że niemożliwe staje się samodzielne podjęcie decyzji. Zawsze mam... Dzień dobry, szukam pomocy w związku z obawami dotyczącymi mojego stanu psychicznego. Odnoszę wrażenie, że to, co robię, dąży do spełnieniem cudzych oczekiwań. Dotyczy to każdej sfery mojego życia i sprawia, że niemożliwe staje się samodzielne podjęcie decyzji. Zawsze mam wrażenie, że zostanę skrytykowana. Obawiam się krytyki szczegolnie ze strony moich bliskich, przełożonych oraz autorytetów. Duży wpływ na to ma sposób traktowania mnie przez osoby najbliższe. Nie mam siły walczyć o swoje zdanie. Czuję, że poddałam się. Wszelkie próby buntu w wieku dojrzewania kończyły się moją porażką. Problem w tym, że jestem już dorosłą osobą, a nadal ciąży na mnie ta presja dotycząca cudzych wyobrażeń. Próbuję ją spełnić dla świętego spokoju, jednak w części przypadków nie jestem w stanie. Dotyczy ona bowiem nawet najprostszych czynności, jak zmywanie naczyń, mycie podłóg czy wieszanie prania. Zawsze jest powód, by skrytykować moje działania. Jest to jednak taka krytyka, która sprawia że czuję się jak osoba delikatnie mówiąc upośledzona i szybko wycofuję się, żeby nie wybuchnąć płaczem, co pewnie zostałoby uznane za sposób na wpędzenie w poczucie winy i wywołanie litości. Problem w tym, że naprawdę nie daję sobie już rady. Rozmowy nie dają rezultatu. Poszłam na studia zgodnie z cudzymi oczekiwaniami. Do pracy również. Nie noszę makijażu, bo próby jego wykonania kończyły się komentarzami typu "co się tak wypin***yłaś", czy "maluje, to się stare stodoły". Miało to w założeniu być żartem, niestety, z czasem zadziałało na mnie zbyt mocno. Czuję się źle ze sobą. Najchętniej chciałbym być niewidoczna. Nie kupuję dla siebie prawie nic, w obawie, że mój zakup zostanie uznany za zbyt drogi, nieodpowiedni, niepotrzebny. Że wydałam ciężko zarobione pieniądze na bzdury. Staram się nikogo o nic nie prosić. Nie chcę sprawiać kłopotu i zawracać głowy. Dochodzą do tego problemy autodestrukcyjne, jak drapanie, skubanie skóry do krwi w sytuacjach stresujących, co trwa już od kilku lat. Moja skóra pokryta jest bliznami, pojawiły się zmiany łuszczycowe które nie mogą się przez to zagoić. Od 12 lat zmagam się także z nadwagą, związaną z objadaniem się. W najgorszych momentach jem bez przerwy, co wywołuje we mnie dodatkowe poczucie winy. To wszystko na przemian z próbą schudniecia, by spełnić ponownie stawiane przede mną przez najbliższych oczekiwania. Myślałam, że z czasem uda mi się poradzić z tą sytuacją, ale widzę, że zamiast poprawy, z roku na rok jest coraz gorzej. Widzę, jak moje życie odstaje od życia moich znajomych. Jak spotykają się ze sobą, zakładają rodziny. Ja jestem samotna. Coraz bardziej niepewna siebie, przygnębiona. Jest we mnie coraz mniej chęci, by cokolwiek zmienić. Co robić?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Problem z lękami i wahaniami nastroju

Mam 28 lat. Uważam się za osobę łatwowierną. Byłam wielokrotnie okłamywana i zdradzana. Nie potrafię odpowiedzieć dlaczego, szczerze mówiąc zaczęłam szukać winy w swojej osobie ( pochodzę z rozbitej rodziny ) , zastanawiałam się czy sama do tego nie doprowadzam.... Mam 28 lat. Uważam się za osobę łatwowierną. Byłam wielokrotnie okłamywana i zdradzana. Nie potrafię odpowiedzieć dlaczego, szczerze mówiąc zaczęłam szukać winy w swojej osobie ( pochodzę z rozbitej rodziny ) , zastanawiałam się czy sama do tego nie doprowadzam. Mieszkam od zawsze z mamą która nie pracuje i choruje, mam wrażenie że moim celem życiowym jest utrzymywanie jej zadowolenia na odpowiednim poziomie. Odkąd pamiętam nigdy moje decyzje nie były trafne, obojętnie czego dotyczyły. Gdy bywałam chora miałam wrażenie że się na mnie złości. Są momenty w których normalnie się śmiejemy i rozmawiamy, ale za chwilę jest już na mnie obrażona nie mam pojęcia o co.. Wieczne wzbudzanie poczucia winy. Całe życie chodzę jak na paluszkach. Teraz jestem zaręczona od pół roku. Mój narzeczony nie ma ze mną lekko, a i tak przedstawiam mu zawsze małą część moich lęków. Mam swobodny dostęp do jego telefonu bo jak uważa nie ma nic do ukrycia. To jednak uspokaja mnie tylko na chwilę. Gdy tylko nie jestem w jego pobliżu moje myśli jakby spuszczają się ze smyczy i mimowolnie wyobrażam sobie w jaki sposób akurat mógłby mnie zranić samymi relacjami z jakimiś kobietami. Zdaję sobie sprawę z irracjonalności tych myśli ale jak wspomniałam pojawiają się mimowolnie i wywołują długotrwałe uczucie strachu i przerażenia. W nocy dla uzupełnienia dręczą mnie koszmary. Gdy spoglądam w przyszłość czuję że to tylko kwestia czasu aż się mną znudzi lub naszym życiem i będzie chciał czegoś więcej. Ta myśl jest tak samo irracjonalna jak reszta z nich ale jednocześnie tak samo przerażająca. Narzeczony ciągle powtarza ' to jest tylko w Twojej głowie. Uspokój się. Uspokój to. ' Moje pytanie brzmi ' Jak ? ' Mam wrażenie, że nie jestem w stanie mu zaufać, ani dać życia jakiego będzie chciał i w końcu i tak mnie zostawi. Dodatkowo moje nastroje - chociaż tego nie chcę zależą w 3/4 od nastroju mojej drugiej połówki. Codziennie wieczorem moje lęki rozszerzają się i zaczynam bać się następnego dnia - bez konkretnego powodu.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Jak radzić sobie z poczuciem winy?

Dzień dobry Miałem wizytę u psychologa, który po ostatniej wizycie wywołał u mnie poczucie winy. Psycholog była poirytowana (przynajmniej ja tak to odebrałem) że nie było mnie długo (miałem problemy z urzędami) , no bo jak można mieć... Dzień dobry Miałem wizytę u psychologa, który po ostatniej wizycie wywołał u mnie poczucie winy. Psycholog była poirytowana (przynajmniej ja tak to odebrałem) że nie było mnie długo (miałem problemy z urzędami) , no bo jak można mieć jakieś problemy ..Zamiast mi pomóc zostałem zbrukany to że dalej mieszkam z rodzicami. Zdenerwowałem, spociłem, wzrok zaczął mi błędnie chodzić, i nie wiedziałem co zrobić. Jej wypowiedzi były dla mnie ciosem w serce. Nie dochodziło do mojej psycholog to że coś robię w tym kierunku że pracuję, że mam dziewczynę, jakiś tam znajomych. Nie jej chodziło o to że nic nie robię aby się wyprowadzić. Gdybym miał wystarczającą ilość pieniędzy pewnie bym się wyprowadzić, ale na ten moment mnie nie stać. Odkładam. Nie wiem co zrobić. Miałem tylko iść aby dowiedzieć się co mi jest bo miesiąc temu zemdlałem i miałem badania psychologiczne , bo szpital mnie skierował na takie badanie , a wyników i tak nie mam do dziś. I miałem jeszcze zwyczajnie pogadać jak mam jakieś problemy. Nie wiem co robić. Czy zmienić psychologa? Po tej sytuacji 5 dni nie mogłem normalnie spać i funkcjonować, mało jadłem, a jak już zjadłem to wymiotowałem. Sytuacja dopiero unormowała się kilka dni temu. A nadal czuję się winny całej sytuacji. :(
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Joanna Szlasa
Mgr Joanna Szlasa
Mgr Agnieszka Galas - Konsor
Mgr Agnieszka Galas - Konsor

Czy przy nerwicy natręctw zawsze występują kompulsje?

Czy przy nerwicy natręctw zawsze występują kompulsje? Mam rożne natrętne myśli, najczęściej czuję wtedy poczucie winy. Na przykład jeśli kogoś okłamie, mam ochotę się do tego przyznać, ale jeśli to zrobię znów czuję się źle bo myślę że może... Czy przy nerwicy natręctw zawsze występują kompulsje? Mam rożne natrętne myśli, najczęściej czuję wtedy poczucie winy. Na przykład jeśli kogoś okłamie, mam ochotę się do tego przyznać, ale jeśli to zrobię znów czuję się źle bo myślę że może lepiej byłoby gdybym się nie przyznawała. Może to tylko depresja a ja wyszukuję sobie chorób? Myślę że nie mam kompulsji.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Problem z depresją u 29-latka

Mężczyzna lat 28 Daniel Witam mam takie pytanie mam stwierdzoną depresje i od trzech miesięcy zażywam dwa leki fluoxetine polpharma 20 mg 1x dziennie rano i lerivon 30 mg 1x dziennie noc niestety leczenie na razie nie przynosi żadnych rezultatów... Mężczyzna lat 28 Daniel Witam mam takie pytanie mam stwierdzoną depresje i od trzech miesięcy zażywam dwa leki fluoxetine polpharma 20 mg 1x dziennie rano i lerivon 30 mg 1x dziennie noc niestety leczenie na razie nie przynosi żadnych rezultatów moje objawy to jeszcze większe poczucie winy i większa depresja niż przed zaczęciem leczenia a objawy moje to takie same były przed rozpoczęciem leczenia a teraz są jeszcze większe bóle głowy zawroty głowy szumy uszne problemy z pamięcią i koncentracją problemy oczne słabość senność spowolnienie często widze ciemność przed oczami nie jestem w stanie normalnie pracować wyprany mózg otępienie mgła mózgowa czy zatem leki nie zostały w moim przypadku trafione czy psychiatra może mi zmienić leki na lepiej trafione jeśli tak to jakie ja żem zasugerował psychiatrze a on poparł mój pomysł lek coaxil 12,5 mg 3x dziennie nie wiem czy to dobry pomysł i kiedy moge się spodziewać pierwszych efektów tego leku czy ten lek jest dobrym pomysłem i mi pomoże prosze ocenić na ile procent on jest skuteczny druga sprawa miałem robione tsh i wynik wyszedł mi 4,0 norma do 4,4 ft3 i ft4 w normie usg tarczycy tarczyca oba płaty 12 ml czyli bardzo mała pani doktor endokrynolog mówiła mi że nie ma podstaw do tego aby włączyć leczenie euthyroxem w najmniejszej dawce jakby były podstawy to byśmy włączyli leczenie na razie tarczyca jest do obserwacji do robienia badań laboratoryjnych z krwi i kontrolowania tsh ft3 i ft4 co pół roku i tyle póki tarczyca jest wydolna miała pani doktor na myśli że mam tarczyce bardzo małą nie wymaga leczenia tak i to wszystko mi powiedziała pani endokrynolog a według mnie to jest już niedoczynność tarczycy i być może nawet początki hashimoto i mimo wszystko że wyniki mieszczą się w widełkach to 4,0 tsh to nie jest wynik za wysoki jak na mój wiek i to że jeśli leczenie lekami antydepresyjnymi nie przyniosło żadnego efektu przez 3 miesiące to nie jest to spowodowane tym moim wynikiem wysokim wprawdzie nie sugerującym niedoczynności tarczycy bo wynik mieści się w widełkach ale objawy moje są sugerujące niedoczynność tarczycy i nie leczone euthyroxem przez endokrynologa czy w takim bądź razie jeśli pokaże te wyniki psychiatrze tsh moje objawy sugerujące niedoczynność tarczycy to czy lekarz psychiatra może zapisać mi lek euthyrox w najmniejszej dawce i włączyć do leku antydepresyjnego coaxil do leczenia depresji co mi psychiatra chcę włączyć czy wogóle psychiatra może i czy ma takie uprawnienia aby zapisać lek euthyrox czy jeśli ja bym mu zapropronował ten lek na własną odpowiedzialność to by mi psychiatra mógł zapisać prosze na odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie pytania które żem zadał w tak długim pytaniu za wszystkie odpowiedzi z góry dziękuje serdecznie pozdrawiam i życzę miłego dnia.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Małgorzata Mróz
Mgr Małgorzata Mróz

Jak postępować w stosunku do przyjaciela chorego na depresję?

Witam. Mam przyjaciela, którego znam od lat, wspolnie w młodości rozmawailismy o wszystkim. Właściwie mogłem mu się zwierzyc ze wszystkiego. Od kilku lat ma depresje i przebywał nawet w ośrodku psychiatrycznym. Zawsze starałem się nastawiać pozytywnie, ważyłem każde słowo w... Witam. Mam przyjaciela, którego znam od lat, wspolnie w młodości rozmawailismy o wszystkim. Właściwie mogłem mu się zwierzyc ze wszystkiego. Od kilku lat ma depresje i przebywał nawet w ośrodku psychiatrycznym. Zawsze starałem się nastawiać pozytywnie, ważyłem każde słowo w kontakcie z nim, nie chciałem urazic itd. Pomijam fakt, że przez lata był dla mnie autorytetem w kwestiach nawet światopoglądowych. Od ponad 3 lat krytykuje większość rzeczy. Prawie każdy aspekt życia ma złe strony i rozmowa z nim jest mocno demotywująca. Ponadto krytykował mnie i co gorsza moją dziewczynę, której nawet dobrze nie poznał. Zarzucał mi brak stałego kontaktu, że się niby zmieniłem, że zmieniłem swoje zachowanie, co najgorsze cały czas szukał argumentów aby obrażać również ją. Teoretycznie jest lepiej, ale nie usłyszałem ani przeprosin ani nawet powrotu do tematu tych przykrych rozmów. Poza tym sam mam poczucie winy czy jego zarzuty nie były po części prawdziwe, chociaż obiektywnie patrząc są nonsensowne. Nie mam ochoty na kontakt i sam zadręczam się całą sytuacją. Notorycznie wracam myslami do jego zarzutów pod moim i jej adresem i nie rozumiem dlaczego się tak zachował (czy jest to wynik choroby czy autentyczne pretensje). Szczerze przyznam, że gorzej mi się funkcjnuje i mam szczere obawy o własny stan psychiczny chociać nie zauważyłem zmian nastroju itd. Tylko sama sytuacja nie daje mi spokoju, wszystko w kółko analizuję. Proszę o podpowiedź jak rozumiec taka sytuację i przestać się tym wszystkim zadręczać….
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Czy moje złe samopoczucie może mieć podłoże psychiczne?

Witam, mam na imię Szymon i mam 18 lat. Mój problem zaczyna się od 2017 gdzie po raz pierwszy się zakochałem. Była to płeć przeciwna, hetero seksualna. Byłem młody, mniej rozumny i popełniłem błąd, pisałem pół roku z tym mężczyzną... Witam, mam na imię Szymon i mam 18 lat. Mój problem zaczyna się od 2017 gdzie po raz pierwszy się zakochałem. Była to płeć przeciwna, hetero seksualna. Byłem młody, mniej rozumny i popełniłem błąd, pisałem pół roku z tym mężczyzną o 2 lata starszym. Na początku mi nie zależało, ale z czasem zacząłem gnębić mnie poczucie wimny, że go oszukuje. Czując, że się zakochałem, zresztą widać było, że on również to odwzajemnia. Podczas tego skomplikowanego związku, miałem bardzo dużo razy humorki, przeważnie byłem szczęśliwy i budziłem się z uśmiechem na twarzy. Starałem się zebrać się na odwagę i powiedzieć mu prawdę. Tak się stało, powiedziałem prawdę, a kontakt urwał się bez słowa cześć. Od tego momentu, zacząłem bardzo cierpieć, często chodziłem smutny, płakałem, ale pod koniec roku jakoś to ucichło. Nie myślałem o tym i czułem, że znikł z mojego życia na zawsze. Już na początku 2018 zaczął boleć mnie brzuch, tak nagle. Miałem robione usg, które niby wskazywało na powiększone węzły chłonne. Więc zbagatelizowałem sprawę. Zacząłem nagle czuć niesamowity smutek, płacz, rozdarcie i poczucie winny. Sam już nie wiedziałem co było powodem. Zacząłem opuszczać zajęcia w szkole gmm, gdyż tam również było lekko mówiąc źle. Nauczyciele bez powodu na mnie krzyczeli, ośmieszali i jak napisałem test na 4 to robili tylko mi kartkówkę, bo to nie możliwe, że dostałem 4. Poczułem mocną potrzebę iścia, do psychologa bo wiedziałem, że sam sobie nie poradę. Mam nawiązywać trudno kontakty, a poznając kogoś czułem poczucie winy. Psycholog powiedział, że brzmie zbyt idealogicznie, nie wiedząc o co chodzi, po chwili dodał, że nie potrzebni mi ludzie. A ja usiłuje znaleźć przyjaciół tacy jacy mi odpowiadają. Zamilkłem, a moje ręce opadły. Bóle jednak ustały i przez cały rok nie dawały oznak życia. Po rozmowie z psychologiem nic się moje życie nie zmieniło, ona sama nie potrafiła powiedzieć co się dzieje. Uznała tylko, że moi rówieśnicy przeszkoczyli płot, a ja zostałem w tyle. Gdzie od czasu rozstania, bardzo dużo się zmieniłem pod względem myśleniowym. I czułem, że to moi rówieśnicy odbiegli w tył. Ale raczej nie ludzie tu są problemem, jestem wrażliwy na ich słowa, ale staram się to lekceważyć. Na początku 2019 bóle w prawym podbrzuszu, w lewym. Czasem bolało mnie w klatce piersiowej po lewej stronie, a czasem szyja. Byłem wystraszony i zrobiłem, usg, badanie krwi i moczu nic nie wykazało. Robiłem cukier, który był w normie. Dostałem espumisan na wzdęcia i hydroxizinum. Jednak hydroxizinum działa tylko trochę, a espumisan w ogóle. Udałem się do psychiatry, który swój kurs odbierał na fobi społecznej, kierując się tylko szkoła. Od razu wiedziałem, że z tego nic nie wyjdzie. I się nie myliłem. Powiedział powiedział, że jestem bardzo młody i nie wie co mi jest. A czułem, że każdego dnia jest coraz gorzej, jeszcze przed tym wszystkim ciąłem się. Coraz częściej mam myśli, że to jakiś rak w moim brzuchu i że za chwilę coś mi się stanie i nikt mi nie pomoże. Ból utrzymuje się ponad pół roku, zacząłem go lekko akceptować, bo nikt nie dał mi rady co mam robić. W mojej głowie pojawiały się myśli, że chciałbym, żeby to się skończyło. Chociaż boję się śmierci. Nie chcę mi się robić codziennych obowiązków, nie mam na nic siły, mam słaby apetyt i bardzo łatwo się denerwuje. Błagam o pomoc w zdiagnozowaniu mojej przypadłości i dalsze wskazówki. Szymon lat 18
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Problem z hazardem u mojego chłopaka

Witam moj chlopak od bardzo dlugiego czasu ma problem z hazardem, bardzo duzo czytalam na ten temat i ten moj to dziwny przypadek, bo problem pojawia sie z nienacka co jakis czas ( nieregularnie) Jak juz zacznie to nie przestanie... Witam moj chlopak od bardzo dlugiego czasu ma problem z hazardem, bardzo duzo czytalam na ten temat i ten moj to dziwny przypadek, bo problem pojawia sie z nienacka co jakis czas ( nieregularnie) Jak juz zacznie to nie przestanie az nie przegra wszystkiego to potem przez jakis czas siedzi w telefonie i kabinuje az w koncu odpuszcza. Znam go jak wlasna kieszen a po drugie niestety musze go sprawdzac. Probowalam juz wszystkiego, rozmow, prob szantazu wybieraj albo ja albo kasyno, jak zagrasz choc raz odejde, prob wymuszenia na nim poczucia winy, ale wszystko na nic. Obiecuje ze to ostatni raz, ze wiecej nie bedzie ale oboje wiemy ze to klamstwa. Najgorsze jest to ze on zdaje sobie sprawe z tego ze ma problem tylko zamiast cos z tym zrobic albo chociaz sprobowac to co on robi mowi mi "No wiesz ze mam problem a ty nie chcesz mi pomoc" i tyle to jest wymowka.! Ale co ja wiecej moge zrobic?! Odejsc tego tez probowalam tyle tylko ze ja jestem uzalezniona od niego, w przeciwienstwie do innych zawsze byl obok. Prosze pomozcie chociaz dobra rada.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mąż chce odejść, bo się wypalił

Witam, jestem ze swoim mężem 18 lat razem, 3 lata po ślubie mamy nastoletniego syna(15lat) od 6 lat mąż pracuje za granicą, ja nie pracuję gdyż mąż stwierdził żebym była w domu do tej pory nasze życie układało się bardzo... Witam, jestem ze swoim mężem 18 lat razem, 3 lata po ślubie mamy nastoletniego syna(15lat) od 6 lat mąż pracuje za granicą, ja nie pracuję gdyż mąż stwierdził żebym była w domu do tej pory nasze życie układało się bardzo dobrze, dogadywaliśmy się dobrze, bywały kłótnie jak w każdym małżeństwie ale nic poważnego, mąż często przyjeżdżał, spędzaliśmy wtedy razem miło czas, jeździliśmy na wycieczki, życie seksualne tez układało się bardzo dobrze. I nagle mąż oznajmił ze się wypalił, ze nie wie co ma zrobić ze swoim życiem, ze już mnie nie kocha, że to przyzwyczajenie i ciagle w kółko powtarza ze chce być sam ale narazie nie chce rozwodu ale że chce się rozstać. Po długich próbach rozmawiania z nim jaka jest przyczyna dowiedziałam się ze przez 3 miesiące miał romans. Cały czas twierdzi ze nie zostawia mnie dla niej bo nie chce się wiązać i nie będzie z nią utrzymywać kontaktu ale CHCE BYĆ SAM i ze czuje się pusty w środku i kotłują się w nim emocje, poczucie winy, to ze nie może mi dać tego czego chcę czyli miłości. Ja czuje jak bym umarła, jak bym rozpadła się na kawałki, nie mogę jeść, spać i funkcjonować i NIC z tego nie rozumiem! Jaka może być przyczyna. Wymyślam różne wersje od których wariuje. Czy mąż może mieć kryzys wieku średniego? Czy to może depresja? Czy można tak przestać kochać po tylu latach? Czy jest jakaś szansa? Ja jestem gotowa wybaczyć zdradę i przepracować to ale najgorsze jest to ze mąż chyba nie chce tego robić. Mam 37 lat i nie wyobrażam sobie mojego dalszego życia... Mąż ma 36 lat.
odpowiada 2 ekspertów:
Dr n. med. Agnieszka Ledniowska
Dr n. med. Agnieszka Ledniowska
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak pozbyć się moich lęków?

Mam 28 lat. Uważam się za osobę łatwowierną. Byłam wielokrotnie okłamywana i zdradzana. Nie potrafię odpowiedzieć dlaczego, szczerze mówiąc zaczęłam szukać winy w swojej osobie ( pochodzę z rozbitej rodziny ) , zastanawiałam się czy sama do tego nie doprowadzam.... Mam 28 lat. Uważam się za osobę łatwowierną. Byłam wielokrotnie okłamywana i zdradzana. Nie potrafię odpowiedzieć dlaczego, szczerze mówiąc zaczęłam szukać winy w swojej osobie ( pochodzę z rozbitej rodziny ) , zastanawiałam się czy sama do tego nie doprowadzam. Mieszkam od zawsze z mamą która nie pracuje i choruje, mam wrażenie że moim celem życiowym jest utrzymywanie jej zadowolenia na odpowiednim poziomie. Odkąd pamiętam nigdy moje decyzje nie były trafne, obojętnie czego dotyczyły. Gdy bywałam chora miałam wrażenie że się na mnie złości. Są momenty w których normalnie się śmiejemy i rozmawiamy, ale za chwilę jest już na mnie obrażona nie mam pojęcia o co.. Po próbie samobójczej w gimnazjum usłyszałam od babci słowa które pamiętam do dzisiaj ' I chciałaś mamę zostawić samą ? Jak ona miałaby sobie dać radę bez Ciebie ?' i tyle. Koniec tematu. Wieczne wzbudzanie poczucia winy. Teraz jestem zaręczona od pół roku. Mój narzeczony nie ma ze mną lekko, a i tak przedstawiam mu zawsze małą część moich lęków. Mam swobodny dostęp do jego telefonu bo jak uważa nie ma nic do ukrycia. To jednak uspokaja mnie tylko na chwilę. Gdy tylko nie jestem w jego pobliżu moje myśli jakby spuszczają się ze smyczy i mimowolnie wyobrażam sobie w jaki sposób akurat mógłby mnie zranić samymi relacjami z jakimiś kobietami. Zdaję sobie sprawę z irracjonalności tych myśli ale jak wspomniałam pojawiają się mimowolnie i wywołują długotrwałe uczucie strachu i przerażenia. W nocy dla uzupełnienia dręczą mnie koszmary. Gdy spoglądam w przyszłość czuję że to tylko kwestia czasu aż się mną znudzi lub naszym życiem i będzie chciał czegoś więcej. Ta myśl jest tak samo irracjonalna jak reszta z nich ale jednocześnie tak samo przerażająca. Narzeczony ciągle powtarza ' to jest tylko w Twojej głowie. Uspokój się. Uspokój to. ' Moje pytanie brzmi ' Jak ? ' Mam wrażenie, że nie jestem w stanie mu zaufać, ani dać życia jakiego będzie chciał i w końcu i tak mnie zostawi. Dodatkowo moje nastroje - chociaż tego nie chcę zależą w 3/4 od nastroju mojej drugiej połówki. Codziennie wieczorem moje lęki rozszerzają się i zaczynam bać się następnego dnia - bez konkretnego powodu- jakbym bała się oddychać.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy można wmówić sobie depresję?

Kilka dni temu została mi zdiagnozowana depresja. Wcześniej zastanawiałam się, czy ją mam, ale od kiedy dostałam papierek, dręczy mnie poczucie winy za każdym razem, kiedy czuję się lepiej. Mam wrażenie, że przesadzam, wszystko sobie wmówiłam i jestem po... Kilka dni temu została mi zdiagnozowana depresja. Wcześniej zastanawiałam się, czy ją mam, ale od kiedy dostałam papierek, dręczy mnie poczucie winy za każdym razem, kiedy czuję się lepiej. Mam wrażenie, że przesadzam, wszystko sobie wmówiłam i jestem po prostu leniwa. Miewam też myśli samobójcze i z nimi jest bardzo podobnie. Jak tylko się pojawiają czuje się okropnie źle, bo czuję, że ja sobie wszystko uroiłam. Czy jest możliwe wmówienie sobie myśli samobójczych/depresji/braku sił?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Dorota Nowacka
Mgr Dorota Nowacka
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Czy moje zachowanie świadczy o tym, że jestem egoistą?

Witam! Mój terapeuta zawiesił sesje, ponieważ uległ wypadkowi. Napisał mi o wszystkim i obiecał, że za cztery miesiące mogę wrócić. Nie wiem, co mam teraz robić. Początkowo poczułem złość: zostawia mnie, zrobił to specjalnie, dlaczego tak się dzieje. Myślałem tylko... Witam! Mój terapeuta zawiesił sesje, ponieważ uległ wypadkowi. Napisał mi o wszystkim i obiecał, że za cztery miesiące mogę wrócić. Nie wiem, co mam teraz robić. Początkowo poczułem złość: zostawia mnie, zrobił to specjalnie, dlaczego tak się dzieje. Myślałem tylko o sobie. Teraz mam ogromne poczucie winy - on cierpi, a ja myślałem tylko o tym, jak mi trudno. Czy jestem złym człowiekiem, egoistą? Czy moje zachowanie było normalne?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Kulczycka
Mgr Katarzyna Kulczycka

Czy taki związek ma szansę?

Witam. Jestem osoba po przejściach, przez które zdiagnozowano u mnie depresję, stany lękowe oraz zaburzenia osobowości. Ponad to, jestem osobą bardzo wrażliwą. Od roku jestem w związku z chłopakiem, który sam przyznał mi się do socjopatii. Niedawno czytałam... Witam. Jestem osoba po przejściach, przez które zdiagnozowano u mnie depresję, stany lękowe oraz zaburzenia osobowości. Ponad to, jestem osobą bardzo wrażliwą. Od roku jestem w związku z chłopakiem, który sam przyznał mi się do socjopatii. Niedawno czytałam artykuły o związkach z socjopatą - większość się zgadza: pierw jest jak w bajce, szybkie deklaracje a później zaczynają się manipulacje, wprawianie w poczucie winy i wymaganie okropnych rzeczy (będących wbrew mojej naturze i zasadom), żeby poprawić jego humorek, zmienianie planów. Przez jego akcje coraz częściej zaglądam do kieliszka, o płakaniu i okropnym samopoczuciu nie trzeba przypominać. Dopiero terapeutka uświadomiła mi, że w tym związku jestem traktowana jak rzecz i nasze wizje miłości od siebie odbiegają a bycie z nim niszczy mnie coraz bardziej. Chciałam się tylko upewnić, czy związek socjopaty z osobą o takich zaburzaniach jak moje, ma możliwość 'bytu', czy powinnam uciekać, póki jeszcze się da.
odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Diana Kupczyńska
Dr n. med. Diana Kupczyńska

Jak zbudować związek z nowym partnerem?

Dzien dobry. Pisze do Panstwa w sprawie mojego partnera. Niespelna rok temu rozstal sie z zona (bedac w niebardzo szczesliwym Zwiazku) przez 13 lat. Maja wspolnie 3letniego syna. Byla zona zdecydowala Ze chce ukladac sobie zycie w Polsce, poniewaz wczesniej... Dzien dobry. Pisze do Panstwa w sprawie mojego partnera. Niespelna rok temu rozstal sie z zona (bedac w niebardzo szczesliwym Zwiazku) przez 13 lat. Maja wspolnie 3letniego syna. Byla zona zdecydowala Ze chce ukladac sobie zycie w Polsce, poniewaz wczesniej mieszkali w uk. Moj partner uwaza ze jest ze mna bardzo szczesliwy. Ma plany i marzenia zwiazane ze mna. Chce budiwsc dom i rodzine jednak nie moze pogodzic sie z faktem ze teraz kontakt z synem jest stanowczo mniejszy. Nie ma zadn go zakazu z sadow. Dzieki ich odleglosc (Uk-Pl). Partner odwiedza syna raz w moesiacu na 2-4 dni. Uwaza ze jest kiepskim ojcem, zeteraz powinien uczyc dziecko, byc z nim, bawic sie itd a rownoczenie chce byc tutaj i budiwsc zycie ze mna. Ma ogromne poczucie winy ze jest koepskim tata. Co jakis czas mowi ze musi wybierac pomiedzy mna a synem. Mowi ze chcialby miec nas oboje ale nie jest to mozliwe. Ja obserwujac go moge wywnioskowwc ze nie potrafi poradzic sobie z tesknota, poczuciem winy byciq zlym ojcem. Uwaza ze musi rowniez wybierac pomiedzy swoim szczesciem (bycie ze mna) a szczesciem dziecka (bycie ojcem). Chcialby latac do polski czesciej ale wie ze czeste rozstania odbija sie zle na naszym Zwiazku. Moze to ze mna jest problem poniewaz na dzien dzisiejszy nie wyobrazam sobie aby nasz zwiazek mial przetrwac jezeli nie bedzie go w domu co drugi weekend, pomimo ze bardzo go kocham. Bardzo prosze o rade
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Maciej Rutkowski
Mgr Maciej Rutkowski

Problem w stworzeniu relacji z mężczyzną

Mam problemy w stworzeniu relacji z mężczyzną. Parę lat temu zakończyłam dwa dobrze rokujące związki, bo bałam się poważnych decyzji i pełnego zaangażowania. Zakończyłam ja, a czułam się odrzucona przez partnerów. Długo dochodziłam do siebie po ostatnim rozstaniu, to był... Mam problemy w stworzeniu relacji z mężczyzną. Parę lat temu zakończyłam dwa dobrze rokujące związki, bo bałam się poważnych decyzji i pełnego zaangażowania. Zakończyłam ja, a czułam się odrzucona przez partnerów. Długo dochodziłam do siebie po ostatnim rozstaniu, to był dla mnie bardzo ważny mężczyzna, jego stratę przeżywałam 3 lata, z nikim się przez ten czas nie umawiałam, miałam ogromne poczucie winy wobec siebie i tamtych partnerów. Pod koniec zeszłego roku poznałam mężczyznę, który mi się spodobał. Zaczęliśmy się spotykać, spotykaliśmy się kilka miesięcy. Wspólne weekendy, wyjazdy, nocowanie u siebie. Nie nazywaliśmy tego związkiem. Było dziwnie. Nieraz byliśmy blisko, a potem jakbyśmy uciekali od siebie. Raz było fajnie, a potem albo on albo ja coś psuliśmy – nie odzywaliśmy się do siebie dłużej, wydłużaliśmy przerwy między spotkaniami, jakbyśmy krępowali się być tak naprawdę ze sobą. Jednak zależało mi na nim, mimo, że nie był mi tak oddany jak poprzedni partnerzy i mimo, że sprawił mi kilka razy przykrość. Nie wiedziałam kim dla niego jestem i czułam się niepewnie. Brakowało mi czułości i takiej pełnej akceptacji mnie, czułam, jakby ten mężczyzna nie patrzył na mnie jak na całą osobę, ale kalkulował w głowie moje wady i zalety, czy „opłaca się” ze mną być. Nagle, gdy podjęłam rozmowę na temat tego co jest między nami, okazało się, że on nie wie. Kilka dni później poinformował mnie smsem, że nie może się zaangażować w tą relację i że ją kończy. Byłam osobiście u niego po swoje rzeczy i porozmawiać, bo poczułam się jakbym dostała policzek tym smsem, jakbym nie zasługiwała na rozmowę. Spędziliśmy miło czas wtedy, proponował żebym u niego została, ale ja ciągle mówiłam, że nie wiem kim jestem dla niego. Pożegnaliśmy się wtedy i już się nie odezwał. Mówił tylko, że może jest nienormalny, ale czuje, że tak będzie lepiej. Minęły 3 miesiące. Na początku płakałam dużo i przeżywałam rozstanie, teraz jest lepiej, choć mam go w głowie i wypatruję np. gdy idę w miejsca, które wiem, że też lubił. Niedawno poznałam mężczyznę. Jest zainteresowany, dobry, ciepły, inicjujący kontakt, pamięta co u mnie, widzę, że szczerze mnie lubi. Nie doszło między nami do niczego fizycznie. Po prostu mamy kontakt, co jakiś czas się spotkamy. Problem polega na tym, że ten mężczyzna mnie chyba nie pociąga. Myślę o tamtym, mimo, że ten traktuje mnie zdecydowanie lepiej i nie daje wątpliwości, że chce ze mną mieć kontakt i myśli o mnie. Lubię go, ale czuję się niezręcznie spotykając się z nim, bo boję się, że nie będę umiała w to wejść i go rozczaruję, zranię. Nie wiem czy porozmawiać z nim na ten temat? Nie chcę mówić mu, że myślę o kimś innym, bo uważam, że to byłoby bolesne dla niego. Z drugiej strony nie doszło między nami do niczego, razem po prostu spędziliśmy trochę czasu, na wyjściach płacę za siebie lub regulujemy rachunki na zmianę. Najgorsze jest to, że obiektywnie ten nowo poznany mężczyzna traktuje mnie dużo lepiej i z większym szacunkiem i spokojem niż tamten. A mnie ciągnie do tamtego. Gdyby się odezwał, leciałabym jak ćma do ognia. Mam marzenie, żeby założyć rodzinę. Chcę mieć dzieci. Mój czas na to się kończy, a nadal nie tworzę relacji. Raczej wzbudzam zainteresowanie płci przeciwnej, więc nie chodzi o to, po prostu jakby nie pozwalam sobie na związek. Mam za sobą bolesne historie z rodzicami, ale też jestem po terapii i nie chcę już rozpamiętywać tamtych wydarzeń, już je opłakałam. Dużo wiem o sobie, mam do siebie więcej serca, ale jakby nie daję sobie prawa do dobrej relacji z mężczyzną. Jak mam to zmienić? I czy wyjaśnić nowemu koledze, jak to u mnie jest?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Maciej Rutkowski
Mgr Maciej Rutkowski
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty