Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Agresja: Pytania do specjalistów

Dlaczego mam te napady agresji?

Dzień dobry, zostałam zdradzona przez mojego narzeczonego, byliśmy razem 4 i pół roku. Wcześniej ja byłam osoba, która chciała wziąć ślub i założyć rodzine, on nie był gotowy. Bardzo ten romans przeżyłam. Trwało to Ok 2 miesiące. Zdradził mnie z... Dzień dobry, zostałam zdradzona przez mojego narzeczonego, byliśmy razem 4 i pół roku. Wcześniej ja byłam osoba, która chciała wziąć ślub i założyć rodzine, on nie był gotowy. Bardzo ten romans przeżyłam. Trwało to Ok 2 miesiące. Zdradził mnie z koleżanka z pracy, od razu razem zamieszkali. Postanowiliśmy spróbować naprawić relacje, była to moja intencja.Chłopak bardzo długo nie brał odpowiedzialności za to co zrobił, kłamał, nie przyznawał się do zdrady, kontakt z kochanka zrywał stopniowo, aby jej nie skrzywdzić, po tym wszystkim nie chciał zamieszkać wspólnie, chciał przeczekać az minie mi złość mieszkając u rodziców. Nie mogę zrozumieć jego zachowania w trakcie zdrady i później. Czuje się złe z tym, ze to ja wieloma kłótniami, awanturami, udowadniałam mu, ze to była zdrada, ze mnie oszukuje, ze romans zaczął się kiedy byliśmy razem itp, miałam racje z tym wszystkim. W końcu po ponad pół roku wyznał cala prawdę. Ciagle mam powroty tego co robili i nie mogę uwierzyć , ze jest zdolny do zdrady, nie mogę uwierzyć w to jaka potrafi być osoba. On twierdzi, ze działał nieracjonalnie. Chodzę na psychoterapię, mam stwierdzona depresje spowodowana zdrada. Kłócę się, awanturuje, z partnerem, kilkakrotnie rzuciłam się na niego podczas kłótni i go pobiłam. Czuje się z tym fatalnie, nigdy wcześniej nie biłam innych. Mój były partner ma do mnie ogromy żal za te zachowania. Nie radzę sobie z ta sytuacja. Proszę o pomoc. Przerażają mnie te agresywne zachowania u mojej osoby.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Dorota Justyna Dula
Mgr Dorota Justyna Dula

Czy to może mieć jakieś podłoże psychiczne?

Dzień dobry. W wieku około 9-12 lat miałem problem z dręczącymi mnie omamami i innymi dziwnymi zjawiskami. Co jakiś czas wieczorami pojawiał mi się przed oczami dziwny obraz i mogłem usłyszeć śmiech oraz głosy. W tym samym czasie potrafiłem się... Dzień dobry. W wieku około 9-12 lat miałem problem z dręczącymi mnie omamami i innymi dziwnymi zjawiskami. Co jakiś czas wieczorami pojawiał mi się przed oczami dziwny obraz i mogłem usłyszeć śmiech oraz głosy. W tym samym czasie potrafiłem się rzucać, stawałem się agresywny i nie było ze mną kontaktu. Po jakimś czasie to przeszło i wszyscy pomyśleli że to dziecięca wyobraźnia, natomiast teraz, kilka lat później to zaczęło wracać. Widzę ten sam obraz co wcześniej, słyszę dziwne głosy i śmiech. W tym czasie towarzyszy mi ogromny strach. Taki "atak" trwa zazwyczaj koło 30 minut i pojawia się sporadycznie. Pojawia się zawsze wieczorem. Czy to może mieć jakieś podłoże psychiczne, czy to bardziej kwestia przemęczenia? Dziękuję za odpowiedź
odpowiada 1 ekspert:
Specjalista Medycyny Naturalnej - Naturoterapeuta Mariusz Bek
Specjalista Medycyny Naturalnej - Naturoterapeuta Mariusz Bek

Jakie mogą być przyczyny tego zachowania starszej osoby?

Dzień dobry Szanowni Państwo, mamy bardzo poważne problemy z moim ojcem i wreszcie chcielibyśmy uzyskać podpowiedzi co z nim zrobić, ponieważ zostawiono nas na lodzie, a my żyjemy w ciągłym niesamowitym strachu. Mój ojciec ma 85 lat, ma bardzo dobre... Dzień dobry Szanowni Państwo, mamy bardzo poważne problemy z moim ojcem i wreszcie chcielibyśmy uzyskać podpowiedzi co z nim zrobić, ponieważ zostawiono nas na lodzie, a my żyjemy w ciągłym niesamowitym strachu. Mój ojciec ma 85 lat, ma bardzo dobre wyniki badań, jedynie ma problemy z cukrzycą i bóle kręgosłupa. Na wszystko został przebadany, ale nie psychiatrycznie. Jedynie zgodził się pójść do neurologa, która stwierdziła, że ma zmiany w mózgu typowe dla osób w tym wieku. Do psychiatry nie pójdzie, bo on uważa, że jest zdrowy. Zresztą nawet mówi do lekarz domowej, że on jest zdrowy, a nam ciągle powtarza, że umiera (od ponad 20 lat). Mieszkaliśmy przez 30 lat daleko od siebie, ale staraliśmy się być z nim w kontakcie, którego on unikał jak ognia (u nas był tylko raz). Ciągle mówił, że ma swoje życie i że chce sobie go ułożyć poszukując ciągle jakiejś partnerki. Ma obsesję na punkcie znalezienia sobie partnerki, która jak mówi "by się nim zaopiekowała", ale nigdy nie zbadano mu poziom testosteronu. Obecnie od kilku lat mieszkamy blisko siebie i mamy z nim po prostu piekło. Był okres czasu w którym co pół roku za to, że mówiliśmy mu, że jest w stosunku do nas bardzo agresywny i że ciągle kłamie, otwierał okno i próbował się z niego wyrzucić. Dziś wiemy, że wtedy nas zastraszał i że trzeba było wezwać pogotowie i policję, ale wtedy nie wiedzieliśmy co zrobić. Także był okres w którym mówił nam, że jeżeli będziemy go "nachodzić" (nie odwiedzać) to się powiesi i żyły potnie. Więc chcieliśmy stać od niego z daleka, a on dzwonił, że jest taki samotny i nim się nie interesujemy. Ludziom cały czas opowiada jaki on jest samotny, ile to on nie ma pieniędzy i ile nam dał, a to wszystko nie jest prawdą! Kilka osób z rodziny ma do nas pretensje, że nim się nie zajmujemy, bo im powiedział, że siedzi ciągle sam! Po części wiemy z kim ma kontakt, ale nie wiemy z kim rozmawia i co naopowiadał. Doszło się do takiego momentu w którym on żądał (bo tylko żąda, nigdy nie prosi), żeby danego dnia kupić mu jeden duży kartofel na obiad, następnego dnia jedną cebulę na śniadanie itd. Aferę robi nie z tej ziemi jeżeli nie ma tego, czego żąda. Jak dostaje szału, nawet o byle co, to twarz robi mu się szara, szarpie się za włosy wyrywając je, pewnego razu wybił sobie bark bo tak machał rękami. Jeżeli nie widzi, że my nie płaczemy, to wtedy siada, łapie się za głowę, trzęsie się twarz, jak przy bardzo wysokiej gorączce, i wydaje z siebie dźwięki jak ryki jakiegoś niedźwiedzia, cały czas kiwając się. W końcu stwierdził, że nie ma po co żyć i poszedł do domu starców, podkreślając, że za miesiąc umrze i tak ciągle powtarza, pomimo że nie ma żadnych sygnałów by tak miało się stać. Zanim tam poszedł stało się kilka bardzo dziwnych sytuacji, mające jako wspólny mianownik oskarżenie nas o przyniesienie rzeczy do domu w czasie jego nieobecności. Mówił o garnku ze spleśniałymi naleśnikami pod jego drzwiami (nigdy nam tego nie pokazał), o wieszakach (pokazał stertę wieszaków na podłodze, ale tak naprawdę to są jego), o zapałkach (zawsze je miał) i inne rzeczy. Czyżby zaczął mieć urojenia? Jeśli chodzi o dom starców, to nie wiemy skąd miał adres do tego domu, ale faktem jest, że ma bardzo dobrą opiekę. Tylko jest tam od kilku miesięcy, a my dalej mamy z nim problemy, bo dom jest blisko nas. Pielęgniarki do nas dzwoniły co drugi dzień, bo nie mogły panować nad jego atakiem szału. Nawyzywał ich od świń, złodziei i wszystko co najgorsze. Wyszła sprawa, że ktoś ukradł mu pieniądze. Nie wiemy ile miał ze sobą pieniędzy, bo nie chciał powiedzieć. Już przestali do nas dzwonić, bo powiedzieliśmy, że też nad nim nie panujemy. Nadal jest do nas bardzo agresywny, ciągle kłamie, a teraz doszły jeszcze problemy, że ktoś wchodzi do jego mieszkania. Niczego nie skradziono, tylko widać było po otwartych szafkach, że ktoś doszczętnie przeszukał je. Najstraszniejsze jest to, że widać było, że ktoś spokojnie wszedł za pomocą klucza! Ojciec twierdzi, że nikomu nie dał żadnych kluczy. Zmieniliśmy zamki, nie mówiąc mu o tym, i póki co jest spokojnie. Ja jestem po zawale i jestem osłabiona po nagłej operacji nerek po której wróciłam do domu chora na covid (miało miejsce rok temu). Moja córka w wyniku mojej choroby i zachowania dziadka ma ataki paniki. Mój mąż jakoś się trzyma, jeszcze. Ojciec z tymi wynikami badań może spokojnie dożyć do 100 lat, ale co z nami? Mamy brać środki uspokajające i chodzić na terapię, a on ma dalej szaleć na całego? Co zrobić, żeby wreszcie jakiś psychiatra go zbadał i go uspokoić? Bardzo prosimy o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Krystyn Czerniejewski
Lek. Krystyn Czerniejewski

Dlaczego mój partner tak się zachowuje?

Dzień dobry. Mam taki problem. Od jakiegoś czasu zauważyłam, że parneter po wypiciu większej ilości alkoholu wszczyna awantury i mnie wyzywa. Są to mocne słowa, składające się w dużej mierze z wulgaryzmów. Dwa razy zdarzyło mu się także mnie popchnąć,... Dzień dobry. Mam taki problem. Od jakiegoś czasu zauważyłam, że parneter po wypiciu większej ilości alkoholu wszczyna awantury i mnie wyzywa. Są to mocne słowa, składające się w dużej mierze z wulgaryzmów. Dwa razy zdarzyło mu się także mnie popchnąć, ale nie tak mocno, abym upadła. Proszę go, aby się uspokoił, ale to nic nie daje, tylko się nakręca. Wyzywa mnie od pojebanych, że mam zrytą głowę, że ma nadzieję iż więcej mnie nie zobaczy na oczy, że nasz związek to był błąd i mam wypierdalać. Oczywiście na drugi dzień przeprasza i obiecuje, że sytuacja się nie powtórzy. Takich szans miał 4 i każdą zmarnował. Zastanawiam się czy w ogóle On mnie kocha bo jeśli nie panuje nad emocjami po alkoholu jak twierdzi to czemu ta agresja jest skierowana do mnie a nigdy do innych osób. Potrafi zmieszać mnie z błotem a jak ktoś przyjdzie za chwilę to jest normalny i nigdy w życiu nikt nie pomyślałby, że przed chwilą miała miejsce taka sytuacja. Czyli wychodzi na to, że potrafi panować. Ostatnio powiedział, że mnie nie uderzy, ale cieszy się że uderzył mnie mój były chłopak. Na trzeźwo zapytałam o to samo i on potwierdził, że nie zmienia zdania na ten temat, natomiast za kilka dni twierdził, że powiedział to specjalnie, aby mi dokopać. Czy tak zachowuje się kochający facet?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak poradzić sobie z moimi emocjami?

Witam. Mam problem nie radzę sobie z emocjami. Staje się nagle agresywna przez co krzywdzę najbliższych, później miewam stany lękowe i chce popełnić samobójstwo. Jest mi źle nie wiem jak sobie z tym radzić. Mój mąż wyzywa mnie od wariatek co potęguje moje napady . Proszę o pomoc :(
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Dlaczego jestem agresywny po alkoholu?

Dzień dobry, mam 23 lata i mam pewien problem. Nigdy nie byłem agresywny po alkoholu, a ostatnio po spożyciu nadmiernej ilości wybuchnąłem agresja w kierunku jednej osoby. Bardzo się przestraszyłem cala ta sytuacja i mam ogromne wyrzuty sumienia, z... Dzień dobry, mam 23 lata i mam pewien problem. Nigdy nie byłem agresywny po alkoholu, a ostatnio po spożyciu nadmiernej ilości wybuchnąłem agresja w kierunku jednej osoby. Bardzo się przestraszyłem cala ta sytuacja i mam ogromne wyrzuty sumienia, z którymi nie mogę sobie poradzić, ponieważ myslalem ze jestem normalnym mężczyzną i nie uznawałem tego typu zachowań. Wiem, że wróciłem wtedy z toalety i zaczął się bardzo drażliwy dla mnie temat i zostało mi zadane pytanie w dosyć atakującym tonie i wtedy wybuchłem. Nie pije alkoholu często, nie mam problemu alkoholowego, jednak bardzo zaniepokoił mnie fakt mojego wybuchu agresji.... wróciły również do mnie traumatyczne przeżycia z wieku nastoletniego, które przy wszystkich wykrzyczałem (temat rozmowy przy stole właśnie był w ramach tej tematyki). Staram się zrozumieć moje zachowanie ale nie jestem w stanie... I zadręczam się tym już 4 dzień..
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Daniel Jerzy Żyżniewski
Mgr Daniel Jerzy Żyżniewski

Dlaczego mam wrażenie, że Ci ludzie wyglądają znajomo?

Jestem DDA i mam wysoko wrażliwy układ nerwowy. Bardzo długo nie potrafiłam nikomu zaufać, przed 30-stką poznałam faceta, który mnie zainteresował, ponieważ wydawał się łagodny. On również pochodził z rodziny, w której ojciec pił i stosował przemoc. Bardzo bałam się,... Jestem DDA i mam wysoko wrażliwy układ nerwowy. Bardzo długo nie potrafiłam nikomu zaufać, przed 30-stką poznałam faceta, który mnie zainteresował, ponieważ wydawał się łagodny. On również pochodził z rodziny, w której ojciec pił i stosował przemoc. Bardzo bałam się, że wejdę w takie samo bagno jak moja matka, dlatego ostrożnie segregowałam mężczyzn i zazwyczaj wszystkich odrzucałam. Gdy go poznałam, również nie umiałam mu do końca zaufać, ale oswajał mnie z dnia na dzień. W końcu zaczęliśmy się ze sobą spotykać. W pewnym momencie on nagle się zmienił. Teraz wiem, że jest narcyzem, dlatego stosował naprzemiennie bombardowanie miłością i wyrafinowaną przemoc psychiczną. Podczas naszego ostatniego spotkania on tak zaaranżował sytuację, że poczułam się przymuszona do seksu oralnego, na który nie miałam ochoty. Bałam się jednak, że gdy mu odmówię, mogę mieć problem. On wcześniej zamknął drzwi pokoju. W końcu zgodziłam się dla świętego spokoju i wychodząc z założenia, że mi na nim zależy, więc mogę się „poświęcić”. Wkrótce później zaczęły pojawiać się niepokojące sygnały, że on mógł spotykać się też z innymi kobietami. Po tym seksie oralnym zaczęłam obawiać się chorób przenoszonych drogą płciową. Przez jakiś czas jakoś funkcjonowałam, czekając, aż będę mogła wykonać badania. Uznałam, że nigdy więcej się z nim nie zobaczę, bo po alkoholu stawał się agresywny, ale w taki sposób, by nie przekroczyć granicy, po której mogłabym zgłosić sprawę policji. Niestety, w pewnym momencie pojawił się straszny koszmar. Przyśnił mi się obskurny hotel, z nim też kiedyś była w hotelu, ale znacznie lepszym, piwo (podczas ostatniego spotkania próbował mnie upić szklanką wódki, ale jej nie ruszyłam) oraz seks z przypadkowym mężczyzną, którego nie chcę, ale nie umiem go przerwać, tylko płaczę. W śnie nie widziałam twarzy mężczyzny, lecz usłyszałam słowa: masz to, czego chciałaś, teraz wiesz, jak to jest uprawiać seks z innym mężczyzną, nie spałaś tylko z nim. Mój przemocowy partner często wypominał mi brak doświadczenia i robił to fazach kulminacyjnych podczas seksu. Dziś wiem, że chciał mnie w ten sposób zranić. Ten sen jednak mnie zaniepokoił. Po przebudzeniu zaczęłam się bać, że mogłam mieć seks z przypadkowym mężczyzną, ktoś mógł mnie wykorzystać lub sama na to pozwoliłam z rozpaczy, a następnie wyparłam to wydarzenie ze swojej pamięci. Jeszcze bardziej zaczęłam się bać chorób przenoszonych drogą płciową i tego, kim był ten mężczyzna. Sen był bardzo realistyczny, pamiętam, że podczas snu uznałam go za wyparte wspomnienie z przeszłości, którego się wstydziłam. Od tamtej pory co pewien czas mam podobne koszmary. Na szczęście teraz udaje mi się być tą, która stawia granice i broni się przed napaścią. Mój niepokój wzbudza jednak każdy napotkany mężczyzna, który wydaje się znajomy. Często mój umysł podpowiada mi obrazy z nim związane o tematyce seksualnej. Od kilku tygodni niepokoją mnie dwaj mężczyźni, których często widuję na mieście i którzy wydają się bardzo znajomi. Jeden jest młodszy i nawet jego buty wydają mi się znajome, drugi w wieku mojego ojca. Czy jest możliwe, że poza tą sytuacją sprzed lat, gdy samą siebie zmusiłam do seksu oralnego z moim eks, nic złego się nie wydarzyło, ale mój umysł wciąż podświadomie żyje tym wydarzeniem, które wzbudza we mnie poczucie winy i przez to na widok każdego faceta, który wygląda znajomo, ale nie umiem go przypisać do konkretnego zdarzenia, podsyła mi najgorsze możliwe obrazy? Podobną sytuację miałam kiedyś w pociągu, ale później zorientowałam się, że tego faceta pokazywała mi moja przyjaciółka, bo chodziła z nim na siatkówkę. Wówczas odetchnęłam z ulgą. Jak poznać prawdę, czy oprócz mojego eks ktoś mnie wykorzystał seksualnie? Zanim doszło do zdarzenia z nim, po którym od niego uciekłam, seks mnie nie przerażał, wydawał się nawet przyjemny. Największy przestrach wywołał jednak koszmar, ponieważ wynikało z niego, że w ogóle siebie nie szanuję.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Marciniak
Mgr Joanna Marciniak

Dlaczego po zawale pojawiła się agresja?

Witam, Tata miał zawał serca z obrzękiem płuc. Stracił oddech najprawdopodobniej na 20 do 30 sekund. Minęła 2 doba po zawale (noc z niedzieli na poniedzialek) i nadal ma zaburzenia świadomości z tym, ze w poniedzialek i wtorek dniu był... Witam, Tata miał zawał serca z obrzękiem płuc. Stracił oddech najprawdopodobniej na 20 do 30 sekund. Minęła 2 doba po zawale (noc z niedzieli na poniedzialek) i nadal ma zaburzenia świadomości z tym, ze w poniedzialek i wtorek dniu był z nim lepszy kontakt niż w środę. Mówi na przemian od rzeczy i świadomie. Poznaje ludzi, ale np raz wie czemu jest w szpitalu a innym razem nie i pyta co się stało. Ma tez przywidzenia np. widzi ludzi, mowi ze podsluchuja a nikogo nie ma. Miał wykonana tomografię mózgu, niczego nie wykazała. Zrobiono koronografie - udrożniono tętnicę i założono stent. Tata z usposobienia bardzo nerwowy stal się agresywny po zawale. Bije pielegniarki, wyzywa. Otrzymuje leki uspokajające. Co może być przyczyną utraty świadomości? Czy taki stan może pozostać czy może ustąpić? Dlaczego jest agresywny i czy tak może pozostać?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Karol Gołębiewski
Lek. Karol Gołębiewski

Jak mogę pomóc partnerce w depresji?

Problem dotyczy mnie tylko częściowo. Byłem kilka lat z dziewczyną (31), mieszkaliśmy razem, ale od roku często jeździła do rodziców, gdzie rozwijała biznes. Od tego czasu ma dużo stresu, mało czasu i nie idzie. Co więcej, mama od niej wymagała... Problem dotyczy mnie tylko częściowo. Byłem kilka lat z dziewczyną (31), mieszkaliśmy razem, ale od roku często jeździła do rodziców, gdzie rozwijała biznes. Od tego czasu ma dużo stresu, mało czasu i nie idzie. Co więcej, mama od niej wymagała pomocy w domu (pretensjami). Dziewczyna zaczęła mieć niekontrolowane wybuchy płaczu i agresji. Alergicznie reagowała na drobne uwagi czy komentarze. Z normalnej rozmowy często przechodziła na złe wspomnienia lub narzekanie, aż się odechciało rozmawiać. Miała o wszytko żal do mnie. Chciała czułości i przytulania, ale nie miała ochoty na nic więcej. Często jej normalne zdanie wobec mnie były nieprzyjemne, z pretensją w głosie, na zwrócenie wtedy uwagi reagowała "o co ci chodzi, normalnie mówię" albo "uspokoiłeś się już?". Myślałem, że to stres w pracy lub ukryta niechęć do mnie. Od trzech miesięcy dla mnie to było jak chodzenie po polu minowym albo kolejka górska. Robiło się nieprzyjemnie. Z drobiazgu mogła być sprzeczka, że "ma już dość, to koniec". Czasem wtedy płakała, że "lepiej jej było umrzeć na drodze". Najpierw starałem się uspokoić sytuację, ale ostatnio już wtedy wychodziłem, myślałem, że to szantaż emocjonalny, manipulacja, a związek staje się toksyczny. Wycofywałem się i byłem zmęczony. Mimo planów na następne dni i tygodnie, po jednym takim wybuchu płaczu i późniejszym nieporozumieniu odeszła. Płakała "związek tak nie powinien wyglądać, raz jest dobrze a potem jest okropnie", "nie wie, co czuje", "tak będzie lepiej" oraz "naprawdę Cię kochałam". Wtedy zwierzyła się, że od kilku miesięcy przy zasypianiu ma myśli samobójcze, obwiniała się o zdrowie mamy, że "jest ze wszystkim sama", "nie wyrabia, bo każdy ma oczekiwania", "już ją niewiele powstrzymuje przed samobójstwem" i "nie chce znów brać leków". Dopiero wtedy dowiedziałem się, że huśtawki nastrojów i agresja to też typowe dla depresji - chory nie musi leżeć całymi dniami, jeśli czuje motywację do działania. Od tego czasu nie rozmawiamy, nie widzimy się. Nie mam siły ani ochoty do ponownego kontaktu. Powinienem się odseparować - ale czy jest coś, co mogę teraz zrobić? Dlaczego wcześniej mi o tym nie mówiła? Czy osoby w depresji mogą w ogóle kochać? Czy mówi prawdę?
odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Maria Magdalena Wysocka-Bąkowska
Dr n. med. Maria Magdalena Wysocka-Bąkowska

Czy to pomoże na tę agresję?

Córka adhd i autyzm. Każdy wiekszy smutek zamienia w wielką złość, agresje. Chodzi na terapie i to nie jedną. W domu nikt nie jest agresywny. Już nie mam pomysłu jak temu zaradzić jak ją nauczyć. Ciagle tłumaczę, sami w... Córka adhd i autyzm. Każdy wiekszy smutek zamienia w wielką złość, agresje. Chodzi na terapie i to nie jedną. W domu nikt nie jest agresywny. Już nie mam pomysłu jak temu zaradzić jak ją nauczyć. Ciagle tłumaczę, sami w konflikcie nie krzyczymy ani się nie bijemy przecież z mężem. Jestem już wykończona… Psychiatra chce zapisać rispolept, czy to pomoże?

Jak radzić sobie z agresją ze strony partnera?

Witam. Mam problem z partnerem. Mamy 2ke dzieci 2,5 roku i 9miesiecy ja pracuje na nocki mam ich 4x w tygodniu przychodze z pracy o 6 to dzieci juz sie budza wiec srednio spie 2-3h na dobe czasem w ogole... Witam. Mam problem z partnerem. Mamy 2ke dzieci 2,5 roku i 9miesiecy ja pracuje na nocki mam ich 4x w tygodniu przychodze z pracy o 6 to dzieci juz sie budza wiec srednio spie 2-3h na dobe czasem w ogole a maz kompletnie mi nie pomaga w domu jak i przy dzieciach nigdy ich nie karmil kapal przebieral czasem wezmie na rece na 2minuty.. wiecznie o wszystko sie czepia ciagle slysze slowa typu tepa idiota pustak spierdolona umyslowa leser ze mam wypierdalac a wrzeszy tak ze wszyscy sasiedzi i dzieci to slysza a zaczyna sie od tego np ze nie moze znalezc skarpet ktore wlasnie chcial zalozyc badz jego ulubiony widelec jest brudny. Nigdy nie przeprasza mnie za to czasem kupi kwiaty nastepnego dnia... po kazdej jego agresji mam ochote sie zabic
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Balcerzak
Mgr Katarzyna Balcerzak
Dotyczy: Agresja Psychologia

Czy rozwija się u mnie zaburzenie emocjonalne?

Najpierw odczuwam spokój zmieszany ze smutkiem lecz po jakimś nie zbyt długim czasie czuje coś co ciężko opisać, wypełnia mnie potężna agresja i złość, której nic nie jest w stanie ugasić. Czuję ogromny przypływ siły a moje mięśnie zaczynają lekko... Najpierw odczuwam spokój zmieszany ze smutkiem lecz po jakimś nie zbyt długim czasie czuje coś co ciężko opisać, wypełnia mnie potężna agresja i złość, której nic nie jest w stanie ugasić. Czuję ogromny przypływ siły a moje mięśnie zaczynają lekko drżeć, szczeka się zaciska i wszystko dookoła się wyostrza. Pewnie tak się czuję tygrys, który zaraz zaatakuje ofiarę. Wtedy wiem, że lepiej żeby nikt nie znalazł się obok mnie bo mogę nie zapanować nad sobą. W głowie pojawiają się scenariusze bójek i tego jakbym komuś mógł zadać ból. Czuję moc. Żeby sobie ani nikomu nie zrobić krzywdy zaczynam bić worek treningowy aby wyładować te emocje. Często jak już zostanę sam jeśli ktoś był obok to zaczynam płakać, w tym momencie emocje opadają i wiem, że już nie jestem groźny. Momentami czuję większą furię niż zwykle ale generalnie są to podobne uczucia. Również wtedy w głowie mam wiele wizji tego jak tłucze szyby, niszczę biurko poprzez łamanie desek itp. Mama widząc mnie w tym stanie powiedziała, że mam oczy jakbym wziął jakieś narkotyki, że jest coś ze mną nie tak. Zawsze te emocje trzymam w sobie i nie chce żeby ktoś to zobaczył albo stał się ofiarą mojej złości. Po czasie same opadają i znowu wracam do normalnego spokojnego stanu. Problem polega na tym, że ten stan są w stanie wywołać słowa ( nawet takie które nie są kierowane do mnie), spojrzenie lub inna nieistotna rzecz tego typu. Czemu tak się czuję? Co to może być za zaburzenie bo podejrzewam, że tak zdrowi ludzie nie mają ?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Balcerzak
Mgr Katarzyna Balcerzak

Dlaczego po zawale zachowanie się zmieniło?

Dzień dobry. Tata lat 55, 5 miesięcy temu miał silny zawał mięśnia sercowego.Fizycznie czuje się dobrze, jednak po tym incydencie jego zachowanie uległo zmianie - często bywa agresywny w stosunku do najbliższych, nie odzywa się, jest nieporadny życiowo,nie dba o... Dzień dobry. Tata lat 55, 5 miesięcy temu miał silny zawał mięśnia sercowego.Fizycznie czuje się dobrze, jednak po tym incydencie jego zachowanie uległo zmianie - często bywa agresywny w stosunku do najbliższych, nie odzywa się, jest nieporadny życiowo,nie dba o higienę,jego zachowania są pozbawione logiki, wmawia nam że coś co się zdarzyło mimo że faktycznie nie miało miejsca. Nie wiemy co robić, chcemy mu pomóc. Taty lekarz bagatelizuje problem. Proszę o pomoc, co tacie może dolegać, jakie badania ewentualnie wykonać.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Seweryn Segiet
Lek. Seweryn Segiet

Gdzie może zgłosić się osoba nękana emocjonalnie?

Dzień dobry, mam 27 lat i niestety w aktualnej sytuacji zawodowej oraz finansowej jestem zmuszony mieszkać z toksycznymi rodzicami (nie wiem ile to potrwa mam nadzieję, że niedługo). Mam kłopot ze swoim zdrowiem psychicznym z uwagi na znęcanie się psychiczne... Dzień dobry, mam 27 lat i niestety w aktualnej sytuacji zawodowej oraz finansowej jestem zmuszony mieszkać z toksycznymi rodzicami (nie wiem ile to potrwa mam nadzieję, że niedługo). Mam kłopot ze swoim zdrowiem psychicznym z uwagi na znęcanie się psychiczne ze strony moich rodziców. Mamy założoną niebieską kartę tylko, że niesprawiedliwie ponieważ zgłoszone zostało, że to ja znęcam się nad nimi a jest zupełnie na odwrót... Przykre jest to, że nie mam do kogo zwrócić się o pomoc, ani do innych członków rodziny ani do znajomych a na lekarza mnie nie stać w chwili obecnej. Zresztą w moim otoczeniu nikt mi nie chcę wierzyć, że to ja jestem ofiarą przemocy psychicznej i zwyczajnie nie radzę sobie ze samym sobą. Zaczynam być świadomy tego wszystkiego oraz powoli uczę się panować nad swoimi emocjami ale to wciąż za mało aby wyjść z tego emocjonalnego piekła. Sytuacja wygląda tak, że wielokrotnie zostawałem poniżany przez ojca, głównie przez niego. Padały słowa od głupka, idioty kończąc na niecenzuralnych słowach typu, że jestem poj****, popie****, itd. dodatkowo, że jestem nienormalny i mam się iść leczyć i wymyślam sobie wszystko. Moje nawet zwykłe, spokojne zachowania, czynności czy pytania które w jakiś sposób ich zirytowały nawet w sumie nie wiem z jakich powodów bo w większości nie byłem informowany o tym zamiast tego były z ich strony wybuchy złości, agresji słownej w tym właśnie poniżania mnie słownie i obniżania mojego poczucia wartości i pewności siebie, nawet teraz pisząc to cały się trzęsę jak galareta. To jest nienormalne i nieludzkie tak traktować człowieka i jeszcze twierdzić, że jestem taki i owaki. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że nawet przy policjancie, dzielnicowym zgrywali grzecznych i potulnych, a przy zadawanych pytaniach przez policjanta do mnie, nie dawali mi możliwości wypowiedzenia się za siebie i odpowiedzi na jego pytanie, dopiero kiedy policjant stanowczym głosem poprosił abym to ja odpowiadał a nie oni to dopiero się uciszyli. Niestety na chwilę ponieważ kiedy skończyłem to zaczęli dopowiadać różne rzeczy które stawiały mnie w złym świetle i mam wrażenie jakby to robili specjalnie, żeby nie okazało się, że mam jakieś pozytywne aspekty. Tak to czuję. Przy znajomych czy moich czy ich też "aktorzyli" i naprawdę nikt by nie powiedział, że oni się tak zachowują i jeszcze twierdzą, że chcą mojego dobra a od około 2 lat kiedy zacząłem się rozwijać, zmieniłem swoje nawyki, podejście itd to powoli zaczął się horror w mieszkaniu który obecnie jest gorszy niż wcześniej, przez to również rozpadł mi się związek bo nie byłem w stanie tego okiełznać psychicznie. Ponad moje siły to już było. Najbardziej boli mnie to, że chcę tylko spokoju i własnego szczęścia oraz robić to co lubię i kocham a niestety wypaliła mnie ta sytuacja z tymi ludźmi czyli moimi rodzicami. Do tego stopnia wypalił, że mam wrażenie, że zatracam siebie i nie wiem czy ja walczę o przeżycie każdego dnia (nie wiem co mnie czeka a może to być wszystko) czy realizuję swoje pasję, rozwijam się i idę do przodu ponieważ obecnie czuję się do bani. Natomiast kiedy zbieram siły i energię i zaczynam realizować swoje plany, takie drobne na każdy dzień i zaczynam się cieszyć z drobnych rzeczy, z uśmiechem na twarzy wstaję rano to nagle wkraczają oni, moi rodzice, tu ponarzekają, tu jak widzą, że coś robię zadowolony to powiedzą niby komplement ale dziwne jest to, że ten komplement czy pochwała boli, powiedzą coś z uśmiechem na twarzy ale słowa brzmią na zasadzie, fajnie fajnie ale Ty to lepiej daj sobie z tym spokój bo tragicznie to robisz. Niestety nie wiem jak sobie poradzić z tą relacją domową ponieważ jak wspomniałem na początku, niebieska karta jest założona ale to oni są w roli ofiary a ja się czuję jak w więzieniu mimo, że mogę normalnie wyjść z pokoju, mieszkania i nawet teoretycznie nie wrócić ale tak się czuję. Na znajomych nie mam co liczyć bo w zasadzie to ich nie mam bo najwidoczniej trafiłem na nieodpowiednich bo zniknęli kiedy zaczęło się u mnie robić źle a rodzina mnie obwini więc to bez sensu. Co mam zrobić w tej sytuacji, do kogo się zgłosić, gdzie szukać pomocy bo ja już nie chcę czekać?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak poradzić z bólem po sobie po rozstaniu?

Witam. Chciałabym opisać w skrócie moj problem. I bardzo chciałabym żeby ktoś chociaż mi odpowiedział i da wsparcie bo nie daje rady:( Byłam z chłopakiem 4 lata w związku. Mieszkaliśmy ze sobą. Od początku związku brakowało mi z jego strony... Witam. Chciałabym opisać w skrócie moj problem. I bardzo chciałabym żeby ktoś chociaż mi odpowiedział i da wsparcie bo nie daje rady:( Byłam z chłopakiem 4 lata w związku. Mieszkaliśmy ze sobą. Od początku związku brakowało mi z jego strony tak jakby więcej uczuć, czułości i takiego większego zainteresowania moja osoba i zaangażowania we wszystko.. ciagle było mi mało i mało tego. Tez ja ciagle mówiłam i rozmawiałam z nim, ze potrzebuje i chciałabym więcej tego od niego.. ale zawsze jakby grochem o ścianę. Nigdy nic nie docierało do niego;( może na początku związku i to na chwile tylko była zmiana i koniec. Bardzo się mimo wszystko zaangażowałam w ten związek i w ta osobę… tylko on był mi w głowie:( nie patrzyłam na siebie tylko na niego żeby jemu było dobrze ze wszystkim:( nie patrzyłam na siebie i na swoje uczucia choć czułam ze do końca nie jestem szczęśliwa :( Od dwóch tygodni jestem sama, rozstalismy się:( ja kompletnie nie daje rady psychicznie. Ciagle płacze, budzę się nad ranem cała sparaliżowana z płaczem, On mi się sni, ciagle wspominam, idealizuje strasznie tego chłopaka, bardzo siebie obwiniam, ze to przeze mnie się stało, strasznych wyrzutów sumienia dostałam, ze gdyby nie moje zachowanie to byśmy byli do teraz razem :( Bo na sile próbowałam go zmienić z takiego zamkniętego i wycofanego faceta w bardziej czułego i uczuciowego, otwartego gdzie bardzo mi tego brakowało :( To wszystko nie daje mi normalnie funkcjonować.. czekam ciagle do wieczora kiedy będę mogła się położyć i rozmyślać, płakać i pisać do niego, wręcz błagać o powrót i to, ze ja się zmienię i nie będę go zmieniać :( wiem, desperackie zachowanie ale naprawdę tak bardzo jest mi tego zal i przykro bo to nie był zły chłopak tylko nie umiał okazywać uczuć, zainteresowania, takiej miłości o jakiej zawsze marzyłam ;( ciężko nawet się rozmawiało z nim bo tak jakby olewał mnie i ciagle wolał cos innego robić np siedzieć w telefonie niż ze mna cos wyjaśnić :( gdy ja się czułam zle ;( I po czasie byłam bardzo sfrustrowana , smutna czułam się taka samotna, zła niemiła i agresywna dla niego ;( zaczął mnie później irytować, drażnić i denerwować… a teraz mi go strasznie brakuje ;( najbardziej gdy wspominam wszystko ;( Sama nie wiem jak to możliwe gdzie w związku do końca nie czułam się szczęśliwa a teraz za ta osoba płacze i nie mogę normalnie funkcjonować w życiu ;( Myśle ze gdybym nie zmieniała na sile kogoś byłoby dobrze i byśmy byli razem a teraz przechodzę depresje i ciężki stan bo dostaje myśli ze lepiej jakby mnie nie było na tym świecie, przynajmniej nie odczuwałabym takiego bolu :(
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Tomasz Kościelny
Mgr Tomasz Kościelny

Czy takie zmiany w zachowaniu to coś poważnego?

Zostałem pobity przez brata uderzał mnie mocno w tył głowy a do tego dusił mnie aż straciłem przytomność nie wiem na ile czasu . To się stało parę miesięcy w stecz nie byłem u lekarza żadnego . Teraz widzę zmiany... Zostałem pobity przez brata uderzał mnie mocno w tył głowy a do tego dusił mnie aż straciłem przytomność nie wiem na ile czasu . To się stało parę miesięcy w stecz nie byłem u lekarza żadnego . Teraz widzę zmiany tył głowy często mi pulsuje a do tego mam napady agresji . Czy to jest groźne
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak mam poradzić sobie z takim lękiem?

Nie wiem jak sobie poradzić psychicznie z zaistniałą sytuacją. Mam 37 lat, córkę z poprzedniego związku i nowego partnera. Partner z córką dogadują się dobrze, córka jest całym moim światem. Kocham partnera ale nie tak jak byłego męża. Jest to... Nie wiem jak sobie poradzić psychicznie z zaistniałą sytuacją. Mam 37 lat, córkę z poprzedniego związku i nowego partnera. Partner z córką dogadują się dobrze, córka jest całym moim światem. Kocham partnera ale nie tak jak byłego męża. Jest to po prostu inny rodzaj miłości. Z pozoru do siebie nie pasujemy, z byłym mężem byliśmy jak dwie krople wody. Byłego męża nadal kocham ale nie umiemy się wogole dogadać. Zakłada, że się nie zmieniłam i jestem nadal zła. Wcześniej leczyłam się psychiatrycznie, ponieważ nie radziłam sobie z emocjami i raniłam partnera ponieważ.... Wyjechał za granicę i tęskniłam za nim. Wyjechał bo go wysłałam tam sama w obawie, że nie będzie pieniędzy na wychowanie córki ( nigdy nie miałam szczęścia do znalezienia dobrej pracy). Moja agresja w stosunku do niego wywodziła się z frustracji na stację w jakiej byliśmy. Partner nie wytrzymał, że jest raz odpychany a raz oddzwaniany że tęsknię. Ten etap przerobiłam na terapii, wiem gdzie popełniłam błędy. Nawet sama pojechałam za granicę porozmawiać czy konieczny jest ten rozwód. Były mąż nie dał mi szansy. Poznałam niedługo potem obecnego partnera. Niby teraz zaczęło się wszystko układać ale znów pojawił się problem z pracą i znów wrócił lęk że sytuacja się powtórzy. Staram się panować nad tym i nie popełniać tego samego błędu, wiem że lęk o przyszłość (głównie córki) nakręca mnie do złych zachowań więc staram się samemu uspokoić. Jednak sytuacja jest trudna ponieważ wraz z partnerem wyjeżdżamy za granicę kolejny już raz a córka zostaje w Polsce i tym razem strasznie tęsknię za córką. Wiem, że lęk przed rozstaniem wyzwala we mnie złe emocje. Znów już ta frustracja zaistniałą sytuacją a nie mam możliwości zabrania córki ze sobą. W Polsce nie mam możliwości pracy gdyż praca w tym kraju wyniszczyła mnie zupełnie, dobrze pracuje mi się w środowisku międzynarodowym niestety firmy w Polsce z pozoru międzynarodowe okazują się z typowo polskim podejściem. Nie wiem co mam robić, jak radzić sobie z lękiem żeby nikogo nie skrzywdzić. Razem z byłym mężem może byśmy mieli szansę zabrać córkę za granicę ale on wogole ze mną nie rozmawia na żadne tematy.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Tomasz Kościelny
Mgr Tomasz Kościelny

Jak postępować z szumami usznymi od kilku miesięcy?

Witam, od paru miesięcy słyszę szum w uszach. Nie jest bardzo agresywny i jest słyszalny głównie w ciszy. Za dnia szum ginie w innych dźwiękach i go nie słyszę. Byłem u laryngologa, skierowano mnie na badania słuchu. Po wynikach laryngokog... Witam, od paru miesięcy słyszę szum w uszach. Nie jest bardzo agresywny i jest słyszalny głównie w ciszy. Za dnia szum ginie w innych dźwiękach i go nie słyszę. Byłem u laryngologa, skierowano mnie na badania słuchu. Po wynikach laryngokog stwierdził, że wszystko jest w porządku. Miałem wykonane ogólne badania oraz tympanometrie. Wszystko było w normie. Szumy dalej słyszę i mimo, że laryngolog wskazał, że czasem zjawisko szumów występuje u starszych jak i młodszych osób i nic nie da się zaradzić to wolę dopytać na forum. Czy dla pewności zgłosić się do kolejnego laryngologa?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Konstanty Dąbski
Lek. Konstanty Dąbski

Jak wspomóc leczenie depresji u młodej osoby?

Moja 17 letnia córka przyjmuje od połowy kwietnia 2022r lek Asentra. Początkowo w dawce 50mg potem 150mg. Na początku kuracji, dosłownie na od pierwszych dni i gdzieś do 2,5 miesiąca stosowania leku córka poczuła poprawę samopoczucia, choć nie obyło się... Moja 17 letnia córka przyjmuje od połowy kwietnia 2022r lek Asentra. Początkowo w dawce 50mg potem 150mg. Na początku kuracji, dosłownie na od pierwszych dni i gdzieś do 2,5 miesiąca stosowania leku córka poczuła poprawę samopoczucia, choć nie obyło się bez efektów ubocznych typu poranne nudności, brak apetytu i lekkie drżenie rąk, problemy ze snem. Jednak od połowy lipca jej samopoczucie gwałtownie zaczęło się pogarszać. Zaczęła się skarżyć na coraz większą bezsenność, zdarzało się że 3 noce pod rząd nie spała, nastąpiło nasilenie depresji, powróciły myśli samobójcze i zwiększyła się jej agresja w stosunku do nas. Dodatkowo doszły obfite i częste miesiączki oraz zmęczenie oraz coraz silniejsze spadki nastroju. Zgłosiliśmy problem lekarzowi, który nakazał zwiększyć dawkę kolejno 175 i maksymalnie 200mg. Zaznaczam że córka jest bardzo szczupła, przy wzroście 165cm, waży 50 kilogramów. Niestety do dnia dzisiejszego nie widzimy poprawy, a po zwiększeniu dawki, wręcz mamy wrażenie że jest coraz gorzej. Córka też skarży się że nie jest lepiej, brak jej motywacji i wiary w skuteczność tego leku. Sugeruje pobyt w szpitalu, jako jedyny sposób na jej wyleczenie. Zaznaczam, że od połowy lipca włączyliśmy psychoterapię. Wcześniej córka spotykała się z psychoterapeutą co 2, 3 tygodnie, czyli wspomagająco.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy te leki mogą powodować tego typu problemy?

Proszę powiedzieć, czy leki pregabalina - Preato 75 mg i flupentyksol - Fluanxol - 3 mg powodują problemy z pamięcią, czyli że np.: zapomina się wiele rzeczy i czy powodują też rozdrażnienie, złość lub agresję? Kobieta, 35 lat
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Patronaty