Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Trudności w nawiązywaniu i utrzymywaniu relacji: Pytania do specjalistów

Strach przed rozmową ze znajomymi

Witam..Mam 18 lat i strasznie boję się spotkań sotkań ze znajomymi...Boję się, że palne jakąś głupotę, albo uznają, że jestem jakaś dziwna, czy coś..Ale najbardziej, że nie BEDZIE TEMATU DO ROZMOWY..często tak mam, że poprostu zapada cisza..i wymyślam jakieś głupoty,... Witam..Mam 18 lat i strasznie boję się spotkań sotkań ze znajomymi...Boję się, że palne jakąś głupotę, albo uznają, że jestem jakaś dziwna, czy coś..Ale najbardziej, że nie BEDZIE TEMATU DO ROZMOWY..często tak mam, że poprostu zapada cisza..i wymyślam jakieś głupoty, Pomóźcię ,proszę! Jak zacząc i przełamać się? Jak się przestać bać??!!
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Michał Bielecki
Mgr Michał Bielecki
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Magdalena Golicz

Nieśmiałość przy bezpośrednich kontaktach a nawiązywanie znajomości przez Internet

Witam, od niedawna korzystam z portalu społecznościowego (ok, "randkowego") i zaczynam się zastanawiać, czy to ma sens. W życiu codziennym jestem nieśmiała i raczej zamknięta w sobie, dlatego trudno mi nawiązywać kontakty. W internecie jestem bardziej odważna i "poznałam" już... Witam, od niedawna korzystam z portalu społecznościowego (ok, "randkowego") i zaczynam się zastanawiać, czy to ma sens. W życiu codziennym jestem nieśmiała i raczej zamknięta w sobie, dlatego trudno mi nawiązywać kontakty. W internecie jestem bardziej odważna i "poznałam" już masę mężczyzn, ale z nikim się nie spotkałam, bo obawiam się, że będą rozczarowani, jak już się spotkamy, że na żywo nie jestem taka zabawna... Co robić?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kinga Czarnota
Mgr Kinga Czarnota
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Gdzie w Opolu mogę bezpłatnie skorzystać z terapii?

Jestem 21-letnią studentką Politechniki Opolskiej. Poszukuję terapeuty, który pomoże mi bezpłatnie. Bardzo proszę o namiary do kompetentnej osoby. Przyznaję, że nie stać mnie na terapię, jak również jestem świadoma tego, co dzieje się ze mną. Problemy z nauką, sprzątaniem,... Jestem 21-letnią studentką Politechniki Opolskiej. Poszukuję terapeuty, który pomoże mi bezpłatnie. Bardzo proszę o namiary do kompetentnej osoby. Przyznaję, że nie stać mnie na terapię, jak również jestem świadoma tego, co dzieje się ze mną. Problemy z nauką, sprzątaniem, jakimkolwiek działaniem. Częste zamykanie się w domu, brak umiejętności utrzymywania kontaktów z innymi. Częste stany przygnębienia i lęków. Bardzo proszę o pomoc, gdyż moje poszukiwania kompetentnej osoby spełzają na niczym.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Uczucie samotności, stres i odcięcie się od znajomych

Bardzo dziekuje .Nie wiedzialam ze istnieje strona internetowa, gdzie moge napisac o moich problemach. Czytam odpowiedzi lekarzy i do nich powracam. Ogromnie dziekuje.Mam wrazenie, ze moje cialo i glowa jest tak przesiaknieta stresem,ze ucieczka do lozka jest najlepszym... Bardzo dziekuje .Nie wiedzialam ze istnieje strona internetowa, gdzie moge napisac o moich problemach. Czytam odpowiedzi lekarzy i do nich powracam. Ogromnie dziekuje.Mam wrazenie, ze moje cialo i glowa jest tak przesiaknieta stresem,ze ucieczka do lozka jest najlepszym wyjsciem. Moja ciocia napiasla do mnie "gdy cie krzywda nie ominie, nie mow przyjaciolom - radosc im do serca splynie, gdy cie krzywda nie ominie." Czuje sie bardzo samotna I odcielam sie od wszystkich znajomych.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Maciej Rutkowski
Mgr Maciej Rutkowski

Terapia fobii społecznej

mam na imie Sylwia...od wielu lat borykam sie z fobia spoleczna ..od 2 lat mieszkam w Niemczech....odkad tu mieszkam moja choroba nasila sie.Mieszkajac w Pl 1 rok leczylam sie na depresje i nerwice ...lekarstwa bardzo mi pomogly bylam calkiem innym... mam na imie Sylwia...od wielu lat borykam sie z fobia spoleczna ..od 2 lat mieszkam w Niemczech....odkad tu mieszkam moja choroba nasila sie.Mieszkajac w Pl 1 rok leczylam sie na depresje i nerwice ...lekarstwa bardzo mi pomogly bylam calkiem innym czlowiekiem .Teraz? boje sie spotkan z ludzmi bo zaraz jestem czerwona jak burak...czy sa leki bez recepty?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Justyna Piątkowska
Mgr Justyna Piątkowska
Mgr Justyna Plucińska
Mgr Justyna Plucińska

Problemy z utrzymaniem relacji międzyludzkich u 19-latki

Mam problem nie potrafię się normalnie zachowywać. Potrafię się z każdego śmiaić. W skutek czego nie mam nawet z kim wyjść na imprezę. We wszystkich widzę tylko wady i oczekuję, że poznam kogoś lepszego! Jestem straszną materialistką....
odpowiada 3 ekspertów:
mgr Jakub Pyka
mgr Jakub Pyka
Mgr Małgorzata Mont
Mgr Małgorzata Mont
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Magdalena Golicz

Brak partnera u 31-latki

Proszę mi o doradzenie,mam 31 lat i nigdy nie miałam faceta, nie rozumie co mogę robić źle, a może nic nie robię.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Ciągłe zmęczenie, brak chęci do czegokolwiek, ból głowy, nieśmiałość i niska samoocena a wysoki poziom prolaktyny i PCOS

Jestem ciągle zmęczona, niezadowolona, nie mam sił ani chęci żeby robić cokolwiek,spotykać się z ludźmi,nic mnie nie śmieszy.Czuję się wiecznie zmęczona,od 1.5roku boli mnie głowa(rezonans mam w lutym).Czuję,że nikt mnie nie lubi,nigdy nie mam nic do powiedzenia,przy innych czuję się... Jestem ciągle zmęczona, niezadowolona, nie mam sił ani chęci żeby robić cokolwiek,spotykać się z ludźmi,nic mnie nie śmieszy.Czuję się wiecznie zmęczona,od 1.5roku boli mnie głowa(rezonans mam w lutym).Czuję,że nikt mnie nie lubi,nigdy nie mam nic do powiedzenia,przy innych czuję się jak ZERO,nie mam pewności siebie,jestem nieśmiała,nie mam ochoty ładnie się ubierać i podkreślaćJestem beznadziejna.Kiedyś byłam wesoła,żywa,dusza towarzystwa,fajna laska.Mam 20lat, za wysokie PRL,także PCOS. POMOCY
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Patrycja Stajer
Mgr Patrycja Stajer
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Dawid Karol Kołodziej

Niska samoocena i problemy z nawiązaniem relacji

Wszelkie proby zachecania do jakiejkolwiek aktywnosci, konczyly sie krzykiem, placzem. Wychodzac przez 2 tygodnie do szkoly wymiotywala z denerwowania, upijala sie, mowi ze nie umie nawiazac zadnych relacji, przychodza jej tylko mysli o samobojstwie ktorego I tak wie ze nie... Wszelkie proby zachecania do jakiejkolwiek aktywnosci, konczyly sie krzykiem, placzem. Wychodzac przez 2 tygodnie do szkoly wymiotywala z denerwowania, upijala sie, mowi ze nie umie nawiazac zadnych relacji, przychodza jej tylko mysli o samobojstwie ktorego I tak wie ze nie dokona. Caly czas mowi ze jest chora, glupia, nic wiecej , zadnych innych tematow. Rodzice sa bezsilni, ich tez unika, chowie sie, zamyka, czasem schodzi ale nie wlacza sie do rozmowy.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Justyna Piątkowska
Mgr Justyna Piątkowska
Mgr Magdalena Brabec
Mgr Magdalena Brabec

Mam problem w określeniu swojej orientacji seksualnej. Jak sobie z tym poradzić i gdzie szukać pomocy?

Pochodzę z małej miejscowości. Chociaż mam już 23 lata to dalej mam wątpliwości co do swojej orientacji seksualnej. Dziewczyny nie wywołują we mnie obrzydzenia, ale nie odczuwam potrzeby żeby się na nich koncentrować (nie oglądam się za nimi tak jak... Pochodzę z małej miejscowości. Chociaż mam już 23 lata to dalej mam wątpliwości co do swojej orientacji seksualnej. Dziewczyny nie wywołują we mnie obrzydzenia, ale nie odczuwam potrzeby żeby się na nich koncentrować (nie oglądam się za nimi tak jak inni faceci, nie ciągnie mnie do oglądania ich nagich wizerunków). Mając 13-14 lat spostrzegłem natomiast u siebie że zwracam uwagę na młodych przystojnych chłopaków, często mam marzenia na ich temat, a stan ten utrzymuje się do dziś. W tamtym czasie zacząłem również uprawiać masturbację często powiązaną z myślami na temat chłopaków (nieraz własnych rówieśników) oraz męskich członków, zwłaszcza po obejrzeniu pornografii. W wieku około 15-16 lat zorientowałem się, że moje myśli nie są normalne i doszedłem do wniosku, że może jestem gejem. Jednocześnie popadłem w depresję oraz odsunąłem się od rówieśników i rodziny. To był dla mnie najgorszy okres w moim życiu. Stan ten trwał jakieś 3-4 lata zanim się pozbierałem. Jednak depresja wywarła na mnie swe piętno, gdyż nie potrafię nawiązywać bliskich relacji z rówieśnikami, jestem samotny i miewam stany lękowe. Przez cały czas zastanawiałem się czy moje skłonności homoseksualne nie są urojone, że może po prostu mam obniżony popęd płciowy i dlatego kobiety mnie nie interesują. Takie myślenie mogło być uzasadnione z powodu wypadku jakiego doznałem w młodości (strata jednego z jąder). Był to kolejny czynnik, jaki mnie wpędził w tą paskudna depresję. Do tego jeszcze doszły problemy rodzinne, mój ojciec często pił, dołował mnie psychicznie (przede wszystkim naśmiewał się z mojego wyglądu i mówił, że nie jestem jego synem- po prostu nie akceptował mnie), matka zachorowała na schizofrenię paranoidalną kiedy miałem 3 lata, więc nie miałem z nią normalnego kontaktu, a były momenty, że wręcz się jej bałem. Myślę że chorobotwórcze relacje z ojcem wpędziły mnie w kompleksy co również przyczyniło się do wystąpienia doła. Szukałem pomocy u psychologów, ale nie otrzymałem od nich pomocy takiej jakiej oczekiwałem. W tej chwili chodzę na spotkania terapeutyczne w grupie, które dotyczą problemu alkoholu w rodzinie, lecz nie mają one związku z problemem seksualności i orientacji. Na pewno odnoszę pożytek z tych spotkań, ponieważ uczę się mówić o swoich uczuciach i trenuję kontakty interpersonalne. Obecnie dużo poczyniłem w swoim życiu: poprawiłem relacje z ojcem, studiuję, mam pracę, która pozwala mi na utrzymanie studiów, zacząłem normalniej funkcjonować w społeczeństwie. Jednak wiem, że dalej muszę pracować nad sobą, żeby zacząć wchodzić w głębsze relacje z innymi ludźmi. Nie jest to dla mnie łatwe. I jeszcze pozostaje sprawa mojej orientacji - staję się bardziej świadomy swoich uczuć i wiem, że jakiś potencjał seksualny we mnie drzemie, ponieważ mimo straty jądra mam jeszcze jedno i miewam poranne erekcje:), a moje wątpliwości na temat homoseksualizmu biorą się stąd, że nie wszyscy faceci podobają mi się. Starsi, łysi, otyli, mocno owłosieni wywołują wręcz we mnie obrzydzenie, ale młodzi, szczupli, przystojni chłopcy - mógłbym ich schrupać. Co jest więc z moją seksualnością i psychiką, gdyż czuję się zdezorientowany i mam mętlik w głowie. I jeszcze jedna sprawa, mam problem z masturbacją - zbyt często ją uprawiam i czuję się niewolnikiem tego nałogu. Co z tym wszystkim zrobić? Proszę o pomoc!
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Natrętne myśli i lęk przed nowym związkiem po złych doświadczeniach

Witam, Mam 22 lata,miewam natrętne myśli.Bardzo utrudnia mi to życie, czasem już nie mam siły.Staram się nie myśleć o przeszłości. Mam za sobą bardzo ciężki związek, ale mija już trzy lata odkąd jestem sama.Zerwałam bo mężczyzna był bardzo zazdrosny, kazał... Witam, Mam 22 lata,miewam natrętne myśli.Bardzo utrudnia mi to życie, czasem już nie mam siły.Staram się nie myśleć o przeszłości. Mam za sobą bardzo ciężki związek, ale mija już trzy lata odkąd jestem sama.Zerwałam bo mężczyzna był bardzo zazdrosny, kazał mi nie studiować i zerwać kontakty z ludźmi, chciał zmusić mnie do seksu bym zaszła w ciążę. Mam myśli że nikogo nie pokocham,że skrzywdzę kogoś dlatego boję się wchodzić w relacje z chłopakami.Jest obok mnie ktoś ale boję że wszystko zepsuję.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Justyna Plucińska
Mgr Justyna Plucińska

Brak okresu przez 5 miesięcy i smutek po rozstaniu z chłopakiem

Witam, nie mam okresu od 5 miesięcy wcześniej miałam jeszcze dwa razy a jeszcze wcześniej nie miałam 7 miesięcy. Wiem że to przez nerwy, stres, chłopak mnie zostawił.Nie mogę się z tym pogodzi, wiem że nie tylko mam problem ginekologiczny... Witam, nie mam okresu od 5 miesięcy wcześniej miałam jeszcze dwa razy a jeszcze wcześniej nie miałam 7 miesięcy. Wiem że to przez nerwy, stres, chłopak mnie zostawił.Nie mogę się z tym pogodzi, wiem że nie tylko mam problem ginekologiczny ale też psychologiczny. Nie śpię po nocach, często się denerwuję, zero koncentracji na studiach, problemy w domu i brak akceptacji siebie.Często biegam do ubikacji.Puchnie mi twarz nogi,mam duży apetyt, wiem że przytyłam. Nie wiem co mam robić, jak sonie pomóc.
odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Paweł Baljon
Lek. Paweł Baljon
Mgr Justyna Piątkowska
Mgr Justyna Piątkowska

Problem w komunikacji z rówieśnikami, zaburzenia odżywiania i uczucie smutku

Mam 15 lat, od przyszłego roku będę już w technikum. Od dłuższego czasu różne rzeczy zaczęły się we mnie zmieniać. Zawsze byłam osobą towarzyską, wesołą, otwartą. Nie wiem dlaczego, ale ostatnio przestałam spotykać się ze znajomymi poza szkołą. Kontakty w... Mam 15 lat, od przyszłego roku będę już w technikum. Od dłuższego czasu różne rzeczy zaczęły się we mnie zmieniać. Zawsze byłam osobą towarzyską, wesołą, otwartą. Nie wiem dlaczego, ale ostatnio przestałam spotykać się ze znajomymi poza szkołą. Kontakty w szkole i w klasie też nie są najlepsze, nie potrafię z nimi rozmawiać jak kiedyś, czuję się od nich gorsza i po prostu jakoś nie wiem, o czym z nimi rozmawiać. Miewam ciągłe problemy z żywieniem się, raz jem bardzo dużo, następnym razem jem 1 kanapkę przez kilka dni. Moje kontakty pozaszkolne ograniczają się teraz tylko do mojego chłopaka, dla którego jestem nieznośna, nie wiem czy nie powinnam z nim zerwać, bo widzę, że bardzo go ranię, a on bardzo mnie drażni niemal wszystkim, tym co mówi, jak się zachowuje, jednak kiedyś aż tak mnie to nie denerwowało, teraz potrafię się do niego o to rzucać, a on przecież jest po prostu sobą. Jest mi ciężko, od 4 lat nie mieszkam z mamą, która jest alkoholiczką. Bardzo mi jej brakuje. Często się smucę i siedzę wtedy sama w domu, śpiąc lub grając na komputerze. Mam wrażenie, że z nikim nie mogę się normalnie dogadać i że dla większości osób jestem ciężarem. Miewam też różne dziwne myśli, na przykład kiedy stoję na balkonie u siostry (11 piętro), myślę, że spadam i że to mogłoby być przyjemne, że byłoby to beztroskie i przyjemne, jednocześnie myślę, że boję się, że wyskoczę i nie mogę przestać o tym myśleć. Nigdy nie miałam lęku wysokości i ani tam, ani nigdzie indziej nie miałam tak ciężkich myśli. Albo boję się pójść na rower, bo mogłabym zrobić sobie krzywdę, chociaż nie chcę tego. Dodam jeszcze, że rozwiązywałam test Becka i wyszło mi razem 24 punkty. Przepraszam za tak długą wypowiedź. Chciałabym, żebyście mi powiedzieli, czy powinnam się martwić tym, o czym napisałam, czy to wszystko jest normalne, czy coś mi dolega. Pozdrawiam i proszę o odpowiedź.

Brak wiary i motywacji - czy z takim nastawieniem warto iść do psychiatry?

Jestem kobietą - mam prawie 25 lat. Ostatni wypis z oddziału dziennego dostałam z rozpoznaniem "osobowość chwiejna emocjonalnie". Właściwie już w dzieciństwie było coś ze mną nie tak - nieśmiałość, brak pewności siebie, niska samoocena, lęk... Jestem kobietą - mam prawie 25 lat. Ostatni wypis z oddziału dziennego dostałam z rozpoznaniem "osobowość chwiejna emocjonalnie". Właściwie już w dzieciństwie było coś ze mną nie tak - nieśmiałość, brak pewności siebie, niska samoocena, lęk przed wszystkim, co nowe, trudności w relacjach interpersonalnych. Pierwsze myśli samobójcze i autoagresywne pojawiły się w wieku 6 lat i właściwie do dziś pojawiają się co jakiś czas z różnym nasileniem. Od prawie 14 lat się okaleczam - z przerwami maksymalnie 9 miesięcy (po pierwszej terapii na oddziale dziennym). Do tego pojawiają się stany depresyjne i lękowe - głównie związane z aktywnością społeczną, a także sporadycznie epizody przejadania się, po których zdarza mi się prowokować wymioty - mam niedowagę (BMI 17,3). Miałam jedną próbę samobójczą w wieku 17 lat. Leczenie rozpoczęłam w wieku lat 18, ale nie trafiłam najlepiej (w odpowiedzi na moje stwierdzenie, że mam myśli samobójcze, usłyszałam "nie mów mi takich rzeczy", a gdy powiedziałam, że jestem autoagresywna, zapytano mnie, skąd znam takie mądre słowo). Mimo wszystko przyjmowałam leki (3 różne leki przeciwdepresyjne o różnych mechanizmach działania), ale żaden nie był skuteczny, psychoterapia była kompletną porażką. W wieku 21 lat trafiłam wreszcie na konkretnych ludzi. Odbyłam 12-tygodniową terapię na oddziale dziennym, po której uzyskałam pewną poprawę, ale wiele objawów pozostało, więc powtórzyłam ją rok później. Efekt był gorszy - wypis mnie załamał - diagnoza "osobowość chwiejna emocjonalnie" kojarzy mi się ze stygmatem "zły człowiek". Zaraz po terapii pojawiły się też problemy w moim życiu - śmierć dość bliskiej osoby, pogorszenie relacji z partnerem, sprawa w sądzie z moim ojcem i odmówienie mi w wysoce nieprofesjonalny sposób praktyk, na które bardzo liczyłam i uważałam za istotne dla mojej przyszłości zawodowej. Mimo że starałam się konstruktywnie rozwiązywać wszelkie te problemy, wyrażać własne uczucia, informować najbliższych o moich potrzebach i oczekiwaniach, otwierać się na nowych ludzi i nowe aktywności - żadne z tych działań nie przynosiły oczekiwanych efektów - zero pozytywnych wzmocnień. Przez ostatni rok do grudnia przyjmowałam neuroleptyk i byłam z niego średnio zadowolona, ale sprawdzał się lepiej niż antydepresanty. Niestety w grudniu napadł mnie epizod depresyjny z silnymi myślami samobójczymi - zastanawiałam się nad pójściem do lekarza, ale tak naprawdę tym razem chcę, żeby to już był ostatni taki epizod w moim życiu, i chcę, żeby mnie wreszcie zabił. Nie chcę pomocy, nie wierzę, że może być lepiej - przez rok po terapii naprawdę bardzo się starałam, ale nic nie udało mi się osiągnąć ani zmienić - teraz nie mam już tyle energii do pracy nad sobą ani wiary, że może się cokolwiek udać... Od ponad roku doskwiera mi anhedonia. Wiem, że są ludzie, którzy mogą być szczęśliwi, ale to szczęście najwyraźniej nie jest dla mnie. Wydaje mi się, że nadzieja istnieje tylko po to, by miało nas co boleć, kiedy ją tracimy, a funkcją wiary w sukces jest spotęgowanie bólu po nieuniknionej porażce. Teraz jestem bez leków i zastanawiam się, czy z takim nastawieniem jest w ogóle sens iść do psychiatry - na antydepresanty jestem oporna, do terapii z taką zerową motywacją raczej się nie nadaję, a przede wszystkim naprawdę jestem zmęczona wiecznymi nawrotami stanów depresyjnych, autoagresją, lękami... Chcę, żeby to się skończyło... I co ja bym miała temu psychiatrze powiedzieć? "Nie wierzę, że mnie można wyleczyć i nie mam siły ani ochoty pracować na terapii, chcę umrzeć... tylko po prostu jeszcze nie jestem gotowa" - raczej brzmi jak strata czasu niż początek czegoś konstruktywnego - nie można nikogo wyleczyć wbrew jego woli, a przynajmniej ja mam takie wyobrażenie o leczeniu.
odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Dawid Karol Kołodziej
Mgr Dawid Karol Kołodziej

Czy powinienem przełamać wstyd i jednak pójść do psychologa?

Niedługo skończę 19 lat i mam ze sobą bardzo dużo problemów. Ciężko jest mi nawiązywać kontakt z innymi ludźmi. Zawsze jestem do każdego źle nastawiony. Wszystkich uważam za swoich wrogów, chociaż chciałbym żyć normalnie, to nie potrafię. Nigdy nie okazuję... Niedługo skończę 19 lat i mam ze sobą bardzo dużo problemów. Ciężko jest mi nawiązywać kontakt z innymi ludźmi. Zawsze jestem do każdego źle nastawiony. Wszystkich uważam za swoich wrogów, chociaż chciałbym żyć normalnie, to nie potrafię. Nigdy nie okazuję ludziom swoich uczuć. Nie jestem w stanie powiedzieć komuś, że go kocham, czy nawet lubię. Wolę zachować bezpieczną rezerwę, po prostu nie jestem w stanie ufać innym. Moje zachowanie bardzo mnie męczy, bo wiem, że życie mi ucieka. Nie mam z kim porozmawiać o swoich problemach. Moja mama zawsze deklaruje swoją pomoc i miłość, ale zawsze kiedy usiłuję zwrócić jej uwagę na swoje problemy, to widzę jak tego unika. Ona chciałaby tylko żeby ją wspierać i żyć pod jej dyktando. Nie jest w stanie akceptować moich wyborów, a kiedy potrzebuję jej wsparcia w trudnych chwilach najczęściej reaguje bardzo histerycznie. Całe życie czuję, że muszę dźwigać ciężar jej niepowodzeń. Odkąd pamiętam w każdej krytycznej sytuacji, to na mnie spoczywała odpowiedzialność za problemy mojej mamy. Mój ojciec jest mi praktycznie objęty, tak samo jak brat. Jedynie do mamy mam mieszane uczucia. Na pewno mi na niej zależy, ale mam też dużo żalu za to, że praktycznie odebrała mi dzieciństwo, ciągle zatruwając mnie swoimi żalami. Czuję się głupio pisząc o tym, i dlatego nie chcę iść do psychologa. Mam wrażenie, że jego nie będą obchodził moje problemy, tylko zrobię z siebie idiotę. Z drugiej strony chcę jednak normalnie żyć.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Trudności w relacjach z ludźmi ze studiów

Kłopot w relacjach z ludźmi dotyczący tylko osób ze studiów. Zawsze byłam małomówna a teraz zmieniłam uczelnię.. Nie odzywam się, nie umiem nawiązać dłuższej rozmowy. Siedzę sama, na zajęcia przychodzę spóźniona. Mam wrażenie, że nie chcą ze mną rozmawiać, nie... Kłopot w relacjach z ludźmi dotyczący tylko osób ze studiów. Zawsze byłam małomówna a teraz zmieniłam uczelnię.. Nie odzywam się, nie umiem nawiązać dłuższej rozmowy. Siedzę sama, na zajęcia przychodzę spóźniona. Mam wrażenie, że nie chcą ze mną rozmawiać, nie lubię się narzucać. Mam pustkę w głowie, siedzę cicho i się uśmiecham, a chce mi się płakać. Nie wiem,co to jest, ale bardzo komplikuje mi życie. Zastanawiam się nawet na rezygnacją ze studiów. Proszę o rady, jak mogę z tym walczyć?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Agnieszka Glica
Mgr Agnieszka Glica
 Maria Fraszewska
Maria Fraszewska

Ojciec ograniczający kontakty z rówieśnikami

Witam, mam prawie 19 lat i mam problem z tatem, ktory chialby zebym siedziala najlepiej w domu i nigdzie nie wychodzila. Przez niego nie mam zadnych kolezane gdyby nie moja siostra i jej chlopak to nie mialabym nawet sie do... Witam, mam prawie 19 lat i mam problem z tatem, ktory chialby zebym siedziala najlepiej w domu i nigdzie nie wychodzila. Przez niego nie mam zadnych kolezane gdyby nie moja siostra i jej chlopak to nie mialabym nawet sie do kogo odedzwac . Jezeli gdzies wychodze to tylko z nimi na jakas pizze czy ykregle ale i take wiecznie jest problem a nic zlego nie robie zawsze przychodze trzezwa.Ostatnio powiedzial mojej siostrze ze mine wszedzie wyciaga i ze jak cos narobie to ona moze sie wyprowadzac .
odpowiada 5 ekspertów:
Mgr Zuzanna Starczewska
Mgr Zuzanna Starczewska
Mgr Anna Ręklewska
Mgr Anna Ręklewska
Mgr Zuzanna Starczewska
Mgr Zuzanna Starczewska
Mgr Barbara Szalacha
Mgr Barbara Szalacha
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Magdalena Golicz

Problemy z naturalnym zachowaniem i byciem sobą w gronie znajomych

Witam! nie umiem być sobą przy kolegach i koleżankach tylko przy paru koleżankach się zachowuje naturalnie a przy reszcze jestem taka sztuczna strasznie i poważna a ja chce być sobą zachowywac się tak jak przy tych paru przyjaciółkach nie wiem... Witam! nie umiem być sobą przy kolegach i koleżankach tylko przy paru koleżankach się zachowuje naturalnie a przy reszcze jestem taka sztuczna strasznie i poważna a ja chce być sobą zachowywac się tak jak przy tych paru przyjaciółkach nie wiem co mam robić aby tak było bardzo proszę o pomoc !
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Małgorzata Bukowska
Mgr Małgorzata Bukowska
Mgr Justyna Plucińska
Mgr Justyna Plucińska

Jak zabrać się do pracy nad sobą i robić to konsekwentnie?

To pytanie jest już moim aktem desperacji. Mam 20 lat, zawsze miałam problem z właściwym ocenieniem siebie. Czasami mam wrażenie, że jestem osobą otwartą i pewną siebie i radosną - rozmawianie z innymi przychodzi mi z łatwością, czerpię z tego... To pytanie jest już moim aktem desperacji. Mam 20 lat, zawsze miałam problem z właściwym ocenieniem siebie. Czasami mam wrażenie, że jestem osobą otwartą i pewną siebie i radosną - rozmawianie z innymi przychodzi mi z łatwością, czerpię z tego radość, mam wrażenie, że wszystko jest lekkie, łatwe, cudowne i wartościowe. Wystarczy mała zmiana, najczęściej zetknięcie się z kimś, kto jest bardziej pewny siebie, żebym straciła absolutnie całą energię i poczucie własnej wartości. Jeśli znajdę się w grupie osób zadowolonych z siebie, żartujących nawzajem, od razu mam wrażenie, że jestem od nich gorsza - nie w sensie fizycznym czy materialnym, ale osobowościowym. Nie chodzi też o to, że czuję się mniej inteligentna czy dowcipna - wydaje mi się raczej, że oni są zadowoleni z własnego życia, a ja jestem niepewna i znerwicowana, że to widać i że nie mam prawa w ogóle przebywać z tymi ludźmi, a tym bardziej liczyć na zainteresowanie i sympatię z ich strony, o akceptacji nie mówiąc. Zdarza mi się to zarówno w grupie ludzi, których znam słabo, lub których się w pewien sposób "boję" jak i w towarzystwie najbliższych przyjaciółek. Zaczynam wtedy zwracać uwagę na każde moje słowo i na każdą na nie reakcję, oczywiście wszystko to, co mówię wydaje mi się złe i nieadekwatne, każdą ich reakcję odbieram jako potwierdzenie tej myśli. To powoduje, że robię się zupełnie nieobecna, nie jestem już w stanie odpowiadać na to, co się do mnie mówi, zachowuję się dziwnie i jestem tego świadoma, co jeszcze bardziej mnie stresuje. Lęk, który kiedyś dotyczył tylko niektórych sytuacji, stał się wręcz wszechogarniający. Odczuwam niepokój przed spotkaniem z przyjaciółką, którą znam od dziecka, z którą widuję się regularnie przynajmniej raz w tygodniu i której mówię o moich problemach, a ona zawsze mnie słucha i rozumie - sama boryka się z problemami nerwowymi, więc potrafi je zrozumieć. Mimo to, denerwuję się przed prawie każdym naszym spotkaniem i dopiero po pewnym czasie potrafię "odnaleźć" się w tej sytuacji i zacząć z nią otwarcie rozmawiać. Świadomość tego, stresuje mnie dodatkowo - mówię sobie, że to przecież jedna z najbliższych mi osób, a ja zamiast skupiać się na relacji, to znowu analizuję każde swoje zachowanie. Ten lęk, stres i niepokój wykańczają mnie psychicznie i fizycznie. Wypadają mi włosy, chudnę, palę papierosa za papierosem, zamiast skupić się na nauce, rozwijaniu zainteresowań, życiu towarzyskim, przyjemnościach to przez cały czas analizuję sytuacje społeczne z przeszłości, kreuję w głowie scenki, które mają się wydarzyć (w których oczywiście jestem gwiazdą, wszyscy podziwiają to, co mówię, zwracają się do mnie z sympatią). Po tych fantazjach czuję się jeszcze gorzej, mam poczucie, że są egocentryczne i że skupiam się tylko na sobie. Cały czas próbuję walczyć z tym i skupić się na innych, dostrzec że też na pewno mają problemy, ale nie udaje mi się. Od miesiąca chodzę na psychoterapię, na razie nie widzę efektów. Mam wrażenie, że to bezcelowe - po co rozgrzebywać problemy z dzieciństwa i konflikty rodzinne, skoro na co dzień przeżywam kolejne problemy? Psychoterapeutka zasugerowała mi wizytę u psychiatry, ale mam wrażenie, że to bezcelowe, że nie pomoże mi i że jest zupełnie niewartościowe - powinnam być silna i dać sobie radę bez leków. Od kilku miesięcy próbuję różnych środków na walkę z tymi myślami i z moim zachowaniem, ale mam wrażenie, że o ile zewnętrznie może funkcjonuję lepiej - mam dobre wyniki na studiach, dużo więcej znajomych niż kiedyś, pracuję, wygląda na to, że trzymam się dobrze - wewnętrznie jestem zupełnie roztrzęsiona, czasami wpadam w kilkugodzinny amok i zupełnie nie wiem wtedy, co się ze mną dzieje. Próbowałam technik relaksacyjnych, poradników do walki z nerwicą, leków ziołowych, technik NLP, pisałam wiersze, pamiętnik, biegałam, ćwiczyłam jogę - do wszystkiego zabierałam się z zapałem, po chwili przychodziły myśli: „po co? I tak ci o nie pomoże. Po co? Myślisz, że Ania/Zosia/Marek/Ola próbowały takich rzeczy? Oni są silni i radośni, a ty jesteś tak beznadziejna, że musisz korzystać z jakichś wynalazków na poprawę nastroju?”. Mam wrażenie, że ja wcale nie chcę się wyleczyć. Że nie uda mi się, bo nie mam woli. Że nie mam woli i że nie będę jej mieć. Że wszystkie środki prowadzą donikąd - nie można rozpamiętywać i poddawać się myślom, bo będą się nawarstwiały, nie można ich tłumić, bo powrócą ze zdwojoną siłą, nie trzeba czuć przymusu i pakować się w sytuacje, które wywołują ogromny stres i smutek, ale wtedy pojawia się myśl: "trzeba być silnym i dzielnym, nie można uciekać od życia" i już sama w ogóle nie wiem, co robić...
odpowiada 4 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dr Anita Rawa-Kochanowska
Dr Anita Rawa-Kochanowska
Dr Daniel Melerowicz
Dr Daniel Melerowicz
Mgr Kamila Dziwota
Mgr Kamila Dziwota
Patronaty